Logo Artemidy
Głęboka Nora
Hę? Pf, ona by się NIGDY nie wystraszyła dwukolorowej cieniaski. Po prostu wtedy była trochę zaskoczona że jakaś idiotka próbuje ją przestraszyć. To wszystko. I niech nikt nie próbuje udowodni że było inaczej, a jeśli jakoś mu się uda, to najwyraźniej wszystkie dowody są przekłamane i nie można mu ufać. Takich to w ogóle na stosie spalić.
Mały kundelek prawie oberwał w pysk, ale na szczęście udało jej się szybko odskoczyć i biało-czarna krówka jedynie leciutko pacnęła ją w nos. Ale było warto. Ha! Udało jej się wystraszyć krówkę i w ogóle miała taką zabawną minę. Sekwoja prawię się zaśmiała, prawie. Może gdyby starsza kotka głośniej darła mordę albo zrobił bardziej wkurzoną minę, ale no, nie postarała się, nie postarała. Na pyszczku kundelka więc pozostał grymas, chociaż w jej błyszczących pomarańczowo-złotych oczach dało się zauważyć rozbawienie. Nie było zabawniejszego widoku niż wściekła i przestraszona biało-czarna krówka. Powinna robić tak częściej, szczególnie że tak łatwo ją przestraszyć. Wystarczyło tylko trochę pokrzyczeć.
- Hę? Że niby co? Sama jesteś malutkie kocie, głupia krówko! Jestem starsza niż myślisz a do tego jest uczniem! Rozumiesz? U CZ N I E M! - warknęła oburzona, ale po chwili dodała sztucznie słodkim głosem - Trochę to żałosne przestraszyć się kociaka nie uważasz? -
Trochę się samo zaorałaś nie uważasz? Piszczeć ze strachu przed małym kociaczkiem. Ale w ogóle że ona małym kociaczkiem? Też jej coś, może i jest mała, ale gdyby chciała to mogła by odgryźć jej tą puchatą kitę. Gdyby tylko chciała.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxWciąż niewiele wiedziała o koniach, więc postanowiła w dalszym ciągu pozostać w pobliżu Stajni. Nie rozumiała, dlaczego tak duże i silne zwierzęta dawały się tak upodlać ludziom... Przecież mogły pognać gdziekolwiek je kopyta zaniosą, zamiast dawać się ujeżdżać i zamykać na noc w drewnianej budzie. Obecność ludzi w okolicy była Pokrzywie wybitnie nie w smak, a obroża na szyi zdawała się być dwa razy bardziej uciążliwa niż dotychczas. Tutaj miała przewagę – duże, otwarte przestrzenie umożliwiały zauważenie lub wywęszenie człowieka, nie to, co zaśmierdłe miasto z duszącym smrodem i licznymi, wąskimi uliczkami.
xxxWschodzące słońce ledwo musnęło horyzont, minie chwila, zanim konie zostaną wypuszczone, więc samotniczka cierpliwie czekała, skryta w korzeniach leszczyny.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był blisko. Był bliżej, niż kiedykolwiek wcześniej – wiedział to. Czuł to. Już minęło kilka dni i nocy od czasu, gdy opuścił (oby) bezpowrotnie osiedle dwunogów. Chociaż tam, chociaż było co zjeść. Resztki, śmietniki, a nawet miski wypełnione karmą przed niektórymi gniazdami tych obślizgłych kreatur. Tutaj również było pożywienie – jednak takie hm… trudniejsze do zdobycia. Kilka razy wyłapał nikły zapach nornika, czy tam innej myszy. Niestety, nikt nigdy nie nauczył go jak powinno się poprawnie polować i albo, to przepłoszył zdobycz swoich zapachem, albo zdołała go usłyszeć, albo Gwiezdni wiedzą, co jeszcze. Tak było również tym razem, kiedy to wybił się energicznie z tylnych łap i pofrunął przed siebie, wysuwając pazury, które pragnął zanurzyć w przepysznym kąsku. Z impetem wbił się w powierzchnie białego puchu, lecz ponownie pudłował. A niech to… niech to… niech to Mruczał, burczał, narzekał cicho pod swoim ceglanym noskiem, czując, jak, jak żołądek go ściska, upominając się o co nieco. Kocur zmrużył niebieskie ślepia, dostrzegając, że pierwsze promyki słońca rysują się na niebie. Przetrwał kolejną koc. Ile jeszcze takich nocy musi nadejść, zanim Mgła zbierze w sobie wystarczające pokłady odwagi i wtargnie na tereny swego dawnego domu? Sam tego nie wiedział. Nie sądził, że to będzie takie trudne. Podcinał mu skrzydła fakt, że nawet nie umie polować, walczyć też jako tako nie. A nie był już kociakiem czy tam młodym terminatorem. Chyba pora odpocząć… tylko, gdzie? Nie położy się przecież tak na widoku – w szczególności, że niedaleko znajduje się dziwne miejsce z dziwnymi zwierzętami. Wiedział, że to może być sprawka dwunożnych, bowiem było to cóż… niezbyt naturalne. Kocur podreptał przed siebie, rozglądając się za potencjalnymi miejscówkami. I dostrzegł… zagłębienie w ziemi nieopodal jakiejś leszczyny. Czuł świeży zapach innego kota, jednak liczył, że ten już usunął się z tej miejscówki, będąc jedynie przechodem. Tak więc wcisnął swoje ciałko do Nory (dobra to chyba nie był najlepszy pomysł) i przykucnął, pozwalając sobie na chwilowy odpoczynek.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxZamiast koni na horyzoncie zamajaczyła inna postać – zdecydowanie mniejsza. Kot zmierzał prosto w jej kierunku, więc szylkretka z góry założyła, że point ją wyczuł. Zmrużyła delikatnie ślepia, mierząc nieznajomego wzrokiem zza swojej kryjówki. Nie była przekonana, czy akurat dzisiaj ma ochotę na interakcję ze swoim gatunkiem. Czuła, że wyczerpała pulę szczęścia jeżeli chodzi o przyjazne spotkania, ale starała się nie uprzedzać z góry do nieznajomego. Dopiero gdy się zbliżył, mogła wyczuć, że jest miastowy. Interesujące. Kolejny kot, który przywędrował na leśne tereny z siedlisk dwunogów. Plaga jakaś, czy co? Spodziewała się jakiegoś powitania, lecz żadne słowo nie padło z pyska długofutrego. Ominął o lisią długość i dał nura do wąskiej nory nieopodal.
xxxBrwi Pokrzywy opadły niżej, gdy próbowała dojść do tego, co tu właśnie zaszło i co powinna teraz zrobić. Postanowiła trącić ogonem kępkę pobliskiej trawy, aby jej szelest zaalarmował samotnika o tym, że nie był tu sam. Swoją drogą, ciekawe w jaki sposób miał zamiar wyjść z tej nory?
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może to nie było zbytnio mądre posunięcie, jednak znużony i zmęczony długą wędrówką kocur nie myślał zbytnio racjonalnie, a skoro już jakoś wlazł do tej dziury, to da radę wyjść, no nie? Nora miała swoje plusy – żaden większy lis, borsuk czy pies raczej nie zdoła do niej wleźć. Ale są też inne drapieżniki, obce koty. Mgła oczywiście nie chciał długo w niej pozostać, chwilowe odsapnięcie by wystarczyło. Zmysły pozostały wyostrzone, dlatego też wyłapał szmer, podejrzany szelest, który zaalarmował pointa i kazał mu jak najszybciej opuścić wąską pułapkę, aby stawić czoła niebezpieczeństwu. Oczywiście mógł to być wiatr, czy nawet bujna wyobraźnia kocura, jednak ten nie chciał utracić swojego życia w tak durny i idiotyczny sposób. Zarył policzkiem o ścianę Nory, brudząc tym samym jasne futerko, próbował hm… przecisnąć się, obrócić, lecz niestety było to niemożliwe. Westchnął krótko obniżając się na łapach, po czym zaczął wycofywanie się. Grudni zmarzłej ziemi przyczepiały mu się do długiego futra, ostawały na kosmykach jeszcze bardziej niszcząc jego aparycję. Po paru uderzeniach serca ujrzał światło dziennie, najpierw pojawiła się kita, później zad, tylne łapy, brzuch, a na końcu łepek. Kocur stanął wyprostowany i strzepnął z łba grudki ziemi, oczami, próbując odszukać winowajcę dźwięku. Był przygotowany na ucieczkę, mniej na walkę. Unikał jej, jak ognia, w szczególności teraz, kiedy był osłabiony i głodny.
Nikogo jednak nie było. Tylko ten jeden zapach kuł nozdrza pointa. Przedstawiciel jego gatunku.
– Hejho? – Zawołał wystarczająco głośno chcąc tym samym przekonać się, czy jego podejrzenia co do sprawcy tamtego dziwnego dźwięku były słuszne. Na koniec ziewnął długo, a zżółknięte kiełki zabłyszczały w promieniach wschodzącego słońca. To z pewnością będzie długi dzień.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxObserwowała z rosnącym rozbawieniem, jak kocur usiłuje się wygramolić z pozornie bezpiecznej kryjówki. Osobiście wolała się nie pchać w miejsca, w których nie dało się nawet odwrócić i które nie miały drugiej strony wyjścia. Być może lis nie dałby rady się tam wcisnąć, ale taki, dajmy na to, jamnik już jak najbardziej. Może nie były to psy budzące niewyobrażalnej grozy, ale wciąż potrafiły dotkliwie pogryźć, gdy zdołały cię dogonić na tych swoich śmiesznych, krótkich łapakach. Cóż, nie była jamnikiem, więc point nie musiał się obawiać.
xxxUniosła brwi, widząc umorusane futro kocura i jego niezbyt energiczne zachowanie. Wydawał się być zmęczony. Mogłaby nawet pomyśleć, że głodny, ale w takim wieku to już na pewno potrafił zdobyć dla siebie pożywienie. Widać kocur w dalszym ciągu miał problem z ustaleniem miejsca jej pobytu, więc postanowiła mu to ułatwić, wyłaniając się powoli ze swojej kryjówki.
– Hej-ho – odparła mrukliwie, spoglądając badawczym wzrokiem na nieznajomego. –Przeszkodziłam w odpoczynku?
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wlepił spojrzenie w chaszcze spodziewając się, że to właśnie z tamtego miejsca wyłoni się coś, co go zaalarmowało. I nie mylił się, bo już po paru uderzeniach serca kocur spostrzegł buro rudą kotkę. Uważnie lustrował ją wzrokiem próbując wychwycić jak najwięcej przydatnych informacji które mogły mu pomóc w określeniu tego, czy jest bezpieczny czy może jednak powinien szybko usuwać się z tego miejsca bez wdawania się w beznadziejne bójki. On nie, on od bitek starał się trzymać z daleka chociaż już parę razy dostałby po nosie za wchodzenie na nie swoje tereny miasta. Samotnicze życie było udręką, a jakieś gangi czy inne dziwne ugrupowanie, to nie było to... tylko Klan się liczył. Klan, do którego niedługo wróci... gdy tylko zbierze w sobie dostateczną ilość odwagi. Teraz już nie miał wymówek które go oddalały od powrotu do Klanu. Był już blisko, a wszelkie stworzenie co go trzymało przy mieście zniknęło zaduszone pod kołami mechanicznego potwora. Czy był tchórzem? Z pewnością. Jednak nie przyznaje się do tego, po prostu wypiera tą myśl innymi wymówkami i sprawami. Gdyby nie pomoc innych teraz to by leżał zamknięty w czterech ścianach zapychając ładną mordkę parszywym jedzeniem.
- Szczerze? - mruknął niezbyt przyjemnie, przymykając podkrążone i mętne oczy - Ale to dobrze, dobrze bo to chyba nie najlepsza miejscówka - Dodał rzucając krótkie spojrzenie norze która niegdyś zdawała się być kuszącym schronieniem, pułapką na nieostrożnych wędrowców takich, jak Mgła . Niebieskie ślepia spostrzegły błysk przedzierający się przez futro na kryzie szylkretki. Kawałek metalu zawieszony na zabrudzonym żółtym pasku. A to ciekawe Rzekł w myślach dziwiąc się że taki kot znajdował się w takim miejscu.
- Jesteś pieszczochem? - Nie było czuć wprawdzie tego okropnego zapachu tych obślizgłych kreatur, kotka również nie wydawała się być jakoś wielce zagubiona, ale zawsze warto się zapytać o co biega - Zgubiłaś się? Wiesz, ja znam drogę do miasta - Dodał spokojnie przysiadając na łapach i garbiąc się nieco.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx Rozbawiło ją przyrównanie do pieszczocha, ale nie mogła zaprzeczyć temu, że ozdoba uwieszona u szyi wszystko zdradzała. Bez względu czy kot spędził w ludzkim gnieździe dzień, czy miesiąc, obroża zawsze definiowała bycie domowym kotkiem. Nie była w stanie się pozbyć skórzanego paska, ba, próbę jego zerwania niemal przypłaciła własnym życiem. Niewątpliwie z pomocą drugiego kota zdołałaby to zrobić, ale proszenie o pomoc było poniżej jej godności. Ponadto teraz był to dla niej osobisty symbol – pozbędzie się obroży, gdy podejmie decyzję.
– A wyglądam, jakbym się zgubiła? – odparła przekornie, przechylając delikatnie łeb w bok i spoglądając na pointa. Była zagubiona, prawda, ale to był ten typ zagubienia, na który nie zaradzi żadna mapa, żaden przewodnik. Uśmiechnęła się delikatnie do nieznajomego.
– Z którego klanu pochodzisz?– zapytała znienacka. Nie posądzałaby tego wystraszonego, zahukanego kocura o takie korzenie, lecz zdradził się użytym słownictwem. Pieszczoch, miejskie kotki tak nie mówią.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niezbyt hm… przyjemna ta ozdóbka skromnym zdaniem kocura. Świadczyła ona o powiązaniach z Dwunogami, o zniewoleniu przez nie. Ozdoba godna Pieszczochów, co oczami kotów z Klanu było bardziej obelgą. Czasami przy obroży wisiała również metalowa kuleczka, która przy każdym kroku wydawała okropne, charakterystyczne i metaliczne dźwięki, które były w stanie spłoszyć wszelką zwierzynę w okolicy. Okropieństwo, nie ma co. Całe szczęście Mgłę ominęło to upokorzenie, nie dał sobie założyć na łeb paska, oj nie, nie.
– Niezbyt- Odparł zgodnie z prawdą, jeszcze raz, mierząc wzrokiem nieznajomą – Więc im zbiegłaś, ha! Dobrze, dobrze Dodał, mając nadzieję, że tym razem dobrze trafił w historie nieznajomej. No już innej opcji chyba nie było. Podskórnie cieszył się, że nie będzie musiał zdradzać szylkret ce drogi do miasta, bo kto wie, ile czasu mu, by to zajęło, a aktualnie ma parę innych pilniejszych spraw na swej głowie. Fakt, że sam proponował, jednak działał zgodnie ze swym kodeksem moralnym, który nakazuje mu pomagać innym w potrzebie (oczywiście, jeśli ci inni nie próbują go zabić, ha! Głowy w paszcze psa nie będzie wkładał) Sam pomoc by przyjął, jednak na pewno o to nie zapyta. Tyle czasu radzi sobie samemu to poradzi i tym razem. Następne słowa nieco zdziwiły kocura. Jak delikatnie otworzył pyszczek na kształt litery „O” i przez chwilkę nic nie odpowiedział.
– Ja z Gromu, ale ty… ty, skąd wiedziałaś? – Dodał wyraźnie zdziwiony. Bo przecież jeszcze nic o klanie nie wspominał, czym więc mógł się zdradzić. Mową, postawą? Fakt, że kotka wie o nim więcej, niż on o niej nieco go niepokoił, nadal, jednak zachowywał stoicki spokój.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Nie musiała być z Klanu, żeby traktować obrożę jak ostateczną hańbę. Liczne przetarcia świadczyły o tym, że już niejednokrotnie próbowała ją z siebie zerwać. Sama nie była w stanie tego zrobić – obróżka zbyt ciasno oplatała jej szyję. Postanowiła tymczasowo zostawić ludzką ozdobę. Poza tym, że czuła się w niej jak ostatni śmieć, to... Do tej pory okazała się być całkiem przydatna. Pieszczochy wzbudzały mniejszy strach niż samotnicy. Zazwyczaj płochliwe i uległe – gotowe dać dyla, jeśli tylko zagrozi im się pazurami. Ten niewinny wizerunek był nawet korzystny. Pozbędzie się obroży, gdy nadejdzie odpowiednia chwila.
– Tak, czy inaczej, dziękuję za propozycję. To bardzo szarmanckie z twojej strony. Zwłaszcza że to zupełnie w drugą stronę – mruknęła, posyłając pointowi uprzejmy uśmiech. Pomocny. I w dodatku z Klanu. Z kimś takim dobrze byłoby mieć bliskie kontakty. Klan Gromu był nieprzychylny Pożodze, ale nie posunął się dalej niż do ostrzeżenia, żeby trzymali się z dala od ich granic. Nie najlepszy klan na zawieranie przyjaźni, ale na pewno lepszy niż Rzeka.
XXXOdpowiedź na nurtujące kocura pytanie nie padła od razu. Przez tę chwilę rozważała, co i ile może mu powiedzieć, żeby zdobyć jego zaufanie, ale nie ujawniając za wiele. Odrobinę... napawała się tym momentem, poczuciem, że wie coś więcej. Nie była to żadna wyszukana wiedza, ale były Gromiak wyglądał na niezwykle zaskoczonego, że tak łatwo go rozszyfrowała.
– Poznałam wiele różnych kotów, te z miasta, z klanów, z... innych kocich grup. „Pieszczoszek” to określenie klanowe – wyjaśniła, obserwując reakcję rozmówcy.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieświadomie tworzył sobie dobry wizerunek. Pomagał, nie licząc na żadne większe korzyści, czy tam specjalne benefity. Wierzył, że czasami warto przestać zrzędzić i zacząć działać. Samemu również potrzebował pomocy, samemu nie stałby w tym miejscu, w którym aktualnie się znajduje. Kocur często boryka się z natrętnymi myślami, z jakimś dziwnym poczuciem winy, które wpajało mu, że gdyby był lepszą personą to ona jeszcze by żyła i była przy nim. Czy od tamtego traumatycznego wydarzenia zaczął być bardziej pomocny? Nie zastanawiał się nad tym, to przychodzi samemu gdzieś z głębi duszy. A to nie tak, że kocur jest chodzącym dobrem, oj nie nie. Popełnia błędy, to chyba jak każdy...
Przytaknął łebkiem uśmiechając się z zakłopotaniem. Nie przywykł do słyszenia komplementów, jednak przyjął go do wiadomości i zamknął gdzieś głęboko w swojej duszyczce. Nie wiedząc kiedy, jego dotychczasowy średni nastrój szybko się zmienił. Nadal oczywiście był nieziemsko zmęczony i co gorsze głodny jednak ta konwersacja obrała lepszy kurs niż przypuszczał. Przez chwilę przetwarzał informacje, które przekazała mu szylkretowa kocica. Jedna niezwykle go zainteresowała, chwilę się zawahał jednak ostatecznie ciekawość wygrała.
- Inne grupy? Masz na myśli te całe gangi na osiedlach? - Zagadał przypominając sobie samozwańcze grupki kotów królujących na ulicach z którymi kocur miał nieprzyjemność się ścierać zanim jeszcze opuścił osiedle na dobre - Czy są jeszcze jakieś inne grupy? - A to ciekawe. Klany były cztery, to fakt. Było tak od zawsze i na zawsze. O jakich więc innych grupach mogła wspominać... no właśnie. Tak zastanawiając się nad tym dotarł do Mgły fakt, że mimo iż gadali ze sobą już jakiś czas ten nadal nie znał imienia kotki. Zazwyczaj to ta druga strona przedstawiała się pierwsza a dopiero później point zdradzał swoje imię, w tym przypadku było jednak inaczej. Z dozą pewnej niepewności trzepnął uchem
- Nazywam się Mgła...chyba od oczu moich, tak mi się zdaje - Dodał, posyłając niepewny uśmiech, ukazując przy tym swoje ukruszone ząbki. Jego uśmiech z pewnością przypominał bardziej specyficzny grymas, jednak kocur chciał jedynie być...miły.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Uwadze samotniczki nie umknął fakt, że kocur zdawał się być zawstydzony komplementem. Trochę ją to bawiło, ale przecież nie powinno – sama przecież nie była najlepsza w ich przyjmowaniu i za każdy razem węszyła jakiś podstęp. To jednak była już kolejna informacja o długofutrym nieznajomym, pomału układała sobie jego obraz w całość.
XXX Usiadła w miejscu, gdzie śniegu było nieco mniej i ciasno owinęła ogon łapami. Była ukontentowana, że subtelnie zarzucona przynęta okazała się skuteczna i kocur zapytał o te inne grupy.
XXX – Są, zamieszkują tereny o półtora dnia drogi stąd, czasem któryś przywędruje bliżej Klanów, ale koty z gangów też miałam, hm, nieprzyjemność spotkać – skapnęła mu odrobinę wiedzy. Wydawał się zainteresowany tym faktem, dlatego chciała jeszcze bardziej podsycić tę iskierkę. Mogłaby mu zdradzić więcej, ale to nie leżało w jej interesie. Nie teraz. Poza tym jeszcze nie znała prawdziwych intencji pointa. Należał do Klanu Gromu i dopiero co wrócił z miasta do dziczy... Wracał do domu, czy po prostu zatęsknił za rodziną? Jeżeli chciał wrócić do swoich, to lepiej oszczędnie dobierać słowa.
XXX – Miło mi cię poznać, Mgło. Jestem Pokrzywa – odparła, wcześniej przez chwilę spoglądając na jego kły. Wydawały się być mniejsze nic powinny. Postanowiła nie poruszać tego tematu.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocura nie interesowało to, z jakimi intencjami kotka zaczęła ten temat. Pierwsze słyszał o jakichś innych grupach kotów - do tej pory sądził, że cztery Klany to jedyne większe stada w dziczy. A przecież półtora dnia drogi to wcale było niezbyt daleko. Oh, żeby im tylko nie przyszło do głowy migrować gdzieś bliżej tych terenów. Klany były... niezbyt przyjaźnie nastawione do obcych, trzymali się swych własnych terenów a zwierzyną nie mieli ochoty się dzielić, w szczególności teraz, kiedy panował ogólny mróz, a płatki śniegu na stałe już osadziły się na podłożu. Nie wiedział, że to właśnie Klan Rzeki przegnał ich precz swego czasu.
- Niech tylko nie podłażą bliżej nas...znaczy Klanów - Mgła osobiście nic do nich nie miał, był pacyfistycznie nastawiony do wszelkiego rodzaju samotników, sam pierwszy nigdy bójki nie wszczynał i nie miał zamiaru takowych rozpoczynać! Sama ich obecność pointowi nie przeszkadzała, cieszył się, że zdobył tą chociażby szczątkową wiedzę na temat tego co się dzieje dookoła. Ciekawe czy Klany wiedzą... -Grom i cała reszta są niezbyt przyjaźnie nastawieni do kogokolwiek - Przyznał zgodnie z prawdą. Było mu nieco wstyd za to, że kiedyś uważał tych innych - samotników - za koty gorsze, za koty głupsze, mniej warte. Wpajali mu to od kociaka, tą bezsensowną nienawiść. Zabawne... sam teraz jest jednym z nich, chociaż jedynym jego celem jest powrót do utraconego domu. Gorzej, jeśli tam go nie przyjmą, wtedy zostanie sam jak palec w tym wielkim świecie.
- W mieście aż się od nich roi... i wcale nie są bardziej pozytywnie nastawieni - Przyznał wykrzywiając mordkę w nieprzyjemnym grymasie. Oj tak, na osiedlach wcale nie było lepiej. Wszędzie niebezpieczeństwa, smród, Dwunogi, psy. Tutaj chociaż był względny spokój. Nastała cisza, kocur nerwowo przełknął ślinę nie wiedząc, co właściwie ma teraz powiedzieć. Nie chciał się wypytywać o te grupy, chociaż niezmiernie go ciekawiły. Spodziewał się, że kotka tak szybko nie udzieli mu żadnych przydatniejszych informacji .
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX – Są ostrożni – odparła. – Wiedzą co się stało z poprzednią grupą, która próbowała się osiedlić blisko klanów. Zbyt blisko – gdy o tym wspomniała, na jej pysku zawitał lekki grymas, a następnie wypuściła powietrze pyskiem z krótkim westchnięciem. Sprawy skończyły się dla nich dobrze, ale mogło dojść do tragedii. A wszystką za sprawą ich żałosnego przywódcy. Nie bała się wspominać przy samotniku o Klanie Pożogi. Pewnie i tak dowiedziałby się od swoich, a lepiej żeby poznał historię też z innej perspektywy.
XXX – Ale na ciekawość nic nie poradzisz, koty z Klanów też czasem zapuszczają się trochę dalej, niż powinny – wzruszyła lekko barkami, nawet nie mając na myśli konkretnego przykładu, jakim mógł być Mgła.
XXX – Przyszedłeś tu z miasta, co planujesz dalej? – zapytała wprost, odwracając łeb w kierunku terenów Czterech Klanów. Podejrzewała, że zna odpowiedź, ale chciała to usłyszeć od niego. Naprawdę Klany były skłonne przyjąć z powrotem w swoje szeregi dorosłego już kota? Przecież taki osobnik miał już bagaż przeróżnych doświadczeń, a jego umysł nie był już tak podatny na pranie mózgu, jak naiwne młodziki. A co jeśli ta droga była już dla niego zamknięta? Co wtedy pocznie?
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejna grupa? Co tak dużo ich się narobiło? A to wszystko w okresie, kiedy on sam był więziony. W lesie zaszło do wielu zmian, teraz miejsce to zdawało się być jakieś takie inne, mimo że pozornie zostawało takie same. Odczuł, jednak lekką ulgę, słysząc, że nowa grupa jest uważna i najwyraźniej z Klanami nie chce mieć wiele do czynienia. Wątpił w to, że jego wspaniały Klan przegrałby jakąś wojenkę, jednak, po co przelewać litry niewinnej krwi? Najlepsi, najsilniejszy wojownicy patrolują Granice, żaden obcy się bezkarnie nie prześlizgnie.
– Zginęli? – Zapytał się wyłącznie pchany ciekawością. Patrząc z tej perspektywy Klany zdawały się być niezwykle brutalne. Oczywiście wiedział, że tak jest, jednak teraz, wsłuchując się w słowa Pokrzywy odczuwał coraz większy… niesmak. Bo tylko tak mógł nazwać uczucie, które kotłowało się gdzieś w głębi umysłu Mgły. Gdy tylko będzie mógł zapyta się, jak to wyglądało z perspektywy rodaków. Nie darzył szylkretowej jakąś większą dozą zaufania, wiedział, że może kłamać, czy też mówić nieprawdę. Był dosyć sceptyczny, jednak starał się tego nie okazywać. Historia bowiem była dosyć ciekawa, należało jednak pogłębić swoją wiedzę o opowieści z kilku innych źródeł. Wtedy będzie mógł wyrobić pełną opinię na dany temat. Przytaknął krótko. Co racja to racja, często młodziki głodne nowych wrażeń zapuszczają się w nieznane tereny i… giną w najróżniejsze sposoby. Takie życie. Podążył za wzrokiem kotki, bacznie, obserwując okolicę, próbując sięgnąć dalej i dalej.
– Wrócić- odparł dosyć melancholijnie i westchnąć krótko. Im bliżej jest swego domu, tym większy niepokój odczuwa. Będąc jeszcze w mieście sądził, że powrót to bułka z masłem – znajdzie drogę i wróci. A teraz… teraz pojawiało się więcej, ale. Zwyczajnie bał się, bał się, że Żubrza Gwiazda uzna go za zdrajcę, że nie uwierzy w jego historie. Bo co wtedy pocznie? – Powinno się udać, nie no… musi się udać – Dodał, jednak jego głos pod koniec widocznie zadrżał, ułamał się żałośnie. Bo wypowiedział swoje lęki na głos, bo podzielił się z kimś swoimi obawami, co atakowały jego umysł już od jakiegoś czasu. Poczuł nagle się niewygodnie w swoim futrze, przełknął ślinę. Nie chciał już o tym rozmawiać… nie chciał – o sobie – rozmawiać.
– Ty jesteś samotnikiem? Czy pochodzisz z którejś z tych… grup? – Zapytał szybko mając nadzieję, że kotka nie będzie dalej drążyła w nieprzyjemny dla niego temat.
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości