Logo Artemidy
Głęboka Nora
- Głównie ciężkiej pracy, szczególnie na początku gdy nie wiesz nic. Ale było minęło - uśmiechnął się delikatnie - Jest... specyficzna, ale da się ją lubić. Wzburzona Łapa, a ty too? - podniósł delikatnie jedną "brew" w oczekiwaniu na odpowiedź.
Gdy białowłosy zaczął mówić przyszły medyk obdarował go przejętym spojrzeniem i słuchał w skupieniu. Historia Gromiako Wichrzaka brzmiała... tak jak życie Wzburka, gdyby poszło mu jeszcze gorzej, gdyby popełnił jeszcze więcej błędów. Gdy nieznajomy skończył Cienias wstał... i usiadł zaraz obok, delikatnie przylegając do śnieżnego futra. Delikatnie, nie za mocno, żeby nie być zbyt natrętnym a jedynie okazać trochę wsparcia.
- Jeśli potrzebował byś kiedyś pomocy... myślę, że możesz liczyć jeśli nie na cały Klan Cienia to przynajmniej na mnie - proste miłe słowa, którymi to Bobrzątko lubiło raczyć każdego kota - A jak dobrze pójdzie to za chwilę będę miał coś więcej do gadania niż tylko potakiwanie ojcu - te słowa wypowiedział już nieco radośniej i lekko szturchnął chyba rówieśnika? Niebieskooki nie wydawał się być szczególnie starszy, ani młodszy, chociaż pozory mogą mylić. Kto by się jednak teraz przejmował takimi fraszkami.
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęczyna zdążył wywnioskować też to, że ma do czynienia z kimś całkiem optymistycznym. Ta konkretnie cecha była przez niego odbierana... różnie. Zależało to od kota, z którym rozmawiał. Niektórzy byli tak pozytywnie nastawieni do wszystkiego, że było to aż męczące. Nie wiedział jeszcze, jak będzie w tym przypadku, ale Wzburzona Łapa póki co nie dawał po sobie oznak kogoś denerwującego. Można nawet uznać, że zrobił dobre pierwsze wrażenie. Niesamowite!
- Mhm... nie wątpię. - skłamał, ale posłał rozmówcy tak czarujący uśmiech, że kłamstewko raczej nie było jakkolwiek wyczuwalne. - Pajęcza Łapa. Miło mi. - to, dla odmiany, nawet nie musiało być kłamstwem. Dopiero co rozpoczęli dyskusję, ale cienias nie zrobił jeszcze nic co odrzuciłoby księcia. Było całkiem przyjemnie. Na tyle, że mógł skupić się na czymś poza nieprzyjemnymi przemyśleniami.
Oczywiście, ciężko było mówić o braku ciężkich przemyśleń gdy wciąż opowiadał o swoich problemach... ale gdy mówił to na głos, do kogoś, kto faktycznie był gotów go wysłuchać, to ten temat przynosił więcej ulgi niż mogłoby się wydawać. Pająk chciał zrobić chociaż tyle - wyrzucić to z siebie, poczuć się chociaż odrobinę lepiej. Dla odmiany planował ćwiczyć rozmowę, a nie rzucać się z pazurami na pierwszego kota, który mu podpadnie. Nie chciał narobić sobie jeszcze więcej kłopotów. Chciał odpocząć, i tyle.
Reakcja Wzburzonej Łapy była... niespodziewana. Pajęczyna zesztywniał, napiął mięśnie, ale tylko na krótką chwilę. Drugi kocur przylgnął do niego bokiem, ale wyraźnie zrobił to jedynie w geście wsparcia, a nie z jakichś wrogich powodów. Białofutry spojrzał na niego, rozluźniając się w pełni. Był zaskoczony, ale pozytywnie. Nie często dostawał jakiekolwiek wsparcie, a co dopiero takie fizyczne. Rzadko kogokolwiek przytulał, właściwie od całych księżyców nie czuł dłuższego dotyku ze strony nikogo poza Wiatrem, Wężem i tamtym Kością z Rzeki. A tutaj nagle nieznajomy, ale przyjaźnie nastawiony kocur tak po prostu go przytulił i dawał mu tyle uwagi!
- Oferujesz pomoc każdemu nowo poznanemu kotu, czy może jestem wyjątkiem? - zamruczał, uśmiechając się do kocura. Sam oparł się lekko o bok Wzburzonej Łapy, kradnąc jego ciepło. Prawda, że dopiero się poznali, ale skoro już byli tak blisko siebie to zamierzał z tego skorzystać!
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pajęczyna jest bielsza. I mniej wyrazista, pająki zazwyczaj czarne i niezbyt przyjemne - skomentował z... lekko rozbawionym uśmiechem. Polubił kocura, w jakiś głupi, mało mądry czy racjonalny sposób. Jego towarzystwo było zdecydowanie mniej wymagające niż kogokolwiek w Cieniu. Tam musiał być miły, sympatyczny i uśmiechnięty nawet jak nie do końca mu się chciało. Teraz mógł być uśmiechnięty dlatego, że chciał. A gdy się okazało, że nie miał nic przeciwko delikatnemu przytuleniu... Wzburzona Łapa był wręcz wgwiazdy wzięty. Niebieski od zawsze był wylewny a takie chwile pozwalały również jemu jakoś odpocząć, nie czuć się samemu. W szczególności gdy jego codzienny towarzysz i przytulacz Tafla... jakoś tak było go mniej, teraz jednak to nieistotne.
Mruknął cicho na słowa Pajęczej Łapy rozbawiony - Zależy w jakim sensie - uśmiechnął się zaczepnie i lekko pociągnął językiem po białym policzku. Możliwe, że pozwalał sobie na za dużo... jednak jeśli tak będzie będą zawsze mogli zapomnieć o tym spotkaniu - Mało kiedy oferuję pomoc inną niż medyczną - dodał nieco ciszej, spokojniej i przeniósł spojrzenie na horyzont.
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie dyskutował nad swoim imieniem z… nikim, tak naprawdę. Wiedział, że matka nadała mu i rodzeństwu imiona inspirowane medykamentami, jak na medyczkę przystało, i tyle. Lubił swoje imię, głównie dlatego, że było jego. Nie był jakoś mocno związany z pająkami, ale od kociaka był świadomy tego, czym są i zwracał na nie uwagę mocniej, niż na inne robaczki. Właśnie dlatego, że miały coś wspólnego z nim. Tylko imię, tak naprawdę… bo uważał, że jest od nich zdecydowanie ładniejszy. Teraz jednak Wzburzona Łapa zaczął temat jego imienia i tego, co mu się z nim kojarzyło. Pajączek zareagował na to uśmiechem i cichutkim westchnięciem z rozbawienia.
- Jako kociak nazywałem się Pajęczyną… więc to pasuje, prawda? Ale co do reszty masz rację… nie jestem czarny, a w dodatku jestem bardzo przyjemny. - mruknął, prostując się dumnie. Może miało być to żartem, może nie… Prawda była taka, że potrafił być bardzo przyjemny gdy chciał! Po prostu niewiele kotów znało go od tej strony, bo większość na to nie zasłużyła. Jeśli chodziło o tego cieniasa? To miało się dopiero okazać, lecz póki co zapunktował.
Jakby przytulenie nie było wystarczającym szokiem, teraz cienisty kocur dodatkowo polizał Pajęczynę w policzek. Na to biały zareagował już mniej wyraźnie, jedynie spojrzał na towarzysza kątem oka, pozwalając na to by jego wargi wygięły się w szerszym uśmiechu. Nigdy nie miał relacji, która rozwinęłaby się do poziomu przytulania i lizania tak szybko… ale wciąż, wcale nie narzekał! Byłby głupi, gdyby nie skorzystał i się tym nie nacieszył.
- Czyli oferujesz mi coś innego od ziółek? Co takiego możesz dla mnie zrobić? - mruknął, jakby rozbawiony. Szczerze go to ciekawiło. Niewiele kotów jest na tyle durnych, by oferować innym pomoc w zamian za nic. Wzburzona Łapa musiał mieć w tym jakiś cel, jakieś wyobrażenie co do Pajęczyny i tego, co on może zrobić w podzięce. Książę wciąż nie był pewien z kim ma do czynienia, ale nie było to niczym złym. Uwielbiał tego typu zagadki, zwłaszcza w sytuacji w której próbując je rozwikłać może przytulać się do jakiegoś całkiem uroczego kocura.
Miał ochotę mruczeć, ale nieważne jak zrelaksowany się poczuł - trzymał to jeszcze w sobie. Nie chciał pokazywać póki co tego, jak podoba mu się ta uwaga ze strony przyszłego medyka. Pozwolił sobie jedynie przesunąć ogonem po grzbiecie towarzysza.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy usłyszał o "bardzo przyjemnym" mimowolnie się zaśmiał, nie uszczypliwie a szczerze, bowiem w tej dumie, odrobinie narcyzmu miał rację. Wzburek nie mógł zaprzeczyć więc końcowo zgodził się cicho mrucząc i potakując łebkiem. - Baaardzo przyjemy - i lekko mocniej oparł się na białym futrze.
Niebieski zauważył uśmiech po tym jak sprzedał liźnięcie nowemu znajomemu. Odwzajemnił go, ale nie powtórzył wcześniejszego czynu, na więcej trzeba sobie zasłużyć prawda? Chociaż Wzburek nigdy nie był fanem tej zasady... Zastanowił się jeszcze nad czym co może zaproponować Pajęczej Łapie po czym... Niewiele myśląc przeniósł dość miękko na tyle łapcie i zaraz po tym przednimi oparł się na gromiaku, aby go przewrócić na plecy. I mniej przemyślanie upaść razem z im.
- Mogę przede wszystkim dotrzymać ci towarzystwa - wraz z tymi słowami sturlał się z ciepłego futra i ciałka na ziemię - poza tym jeszcze Klan Cienia nie poznał twojej potwornej osoby, więc w razie kłopotów - puścił mu oczko, chyba nie musiał kończyć...
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęczyna uniósł brwi słysząc śmiech, w pełni przygotowany do obrażenia się. Jednak gdy spojrzał na Wzburzoną Łapę i przyjrzał mu się nieco dokładniej, zrozumiał że w jego śmiechu nie było złośliwości. Po prostu jakaś dziwna sympatia, do której gromiak wcale nie był przyzwyczajony, na pewno nie w sytuacji w której dopiero co kogoś poznał. Wciąż, to nie tak, że zamierzał się denerwować… właściwie to wszystko musiało świadczyć jedynie o dobrym! Nawet on chciał mieć przyjaciół, lub po prostu kogoś znajomego z kim może spędzić czas bez ciągłego obijania sobie nawzajem pysków. Finalnie zareagował na słowa cieniasa jedynie cichym mruknięciem zdradzającym zadowolenie.
Niekoniecznie spodziewał się czegoś takiego ze strony świeżo poznanego kocura. Przez jedno uderzenie serca, gdy Wzburzona Łapa położył na nim łapy i pchnął, Pająk zastanowił się czy nie powinien go odrzucić w trosce o własne bezpieczeństwo. Nie byli przecież sobie bliscy, to ich pierwsza rozmowa, nie wiadomo czego ten cienias faktycznie chce… Ale był całkiem uroczy, a w dodatku miał zostać medykiem, więc Pajęczyna stwierdził że w razie potrzeby rozerwałby go na kawałeczki bez większego problemu. Nie czuł się zagrożony i po chwili, gdy pozwolił się przewrócić na grzbiet, przekonał się jak dobrego wyboru dokonał.
Chociaż jedynie tą chwilę czuł na sobie ciepło Wzburzonej Łapy, to wystarczyło by zamruczał. Od zawsze wiedział, że ma niesamowity urok osobisty, ale pomimo tego zaskoczył go fakt, że kocury leciały na niego już po wymianie kilku zdań!
- Dotrzymać towarzystwa… tak, to brzmi miło. - przyznał, obracając się lekko, na tyle żeby leżeć przodem do towarzysza. Owinął swój puszysty ogon wokół jednej z jego tylnych łap, tak jakby chciał utrzymać go blisko siebie. Na dalszą część odpowiedzi Wzburzonej Łapy zaśmiał się cichutko. - Zapamiętam twoje zaproszenie. Gdybym cię tam odwiedził, byłby to już trzeci Klan w którym zawitałem… Pomimo tego nie jestem chętny do tak wielkiej zmiany po raz kolejny w życiu, ale, hm… Kto wie, może dla ciebie będzie warto? - pokazał zęby w uśmiechu. Oczywiście, nie planował naprawdę odejść z Klanu Gromu. Miał dla kogo tam być. Ale Wzburzona Łapa sam powiedział - w razie kłopotów! Gdyby znów coś poszło bardzo, bardzo źle… Może faktycznie Pajęczyna zastanowi się nad kolejną zmianą miejsca zamieszkania? Klan Cienia faktycznie był najmniej znanym przez niego Klanem i do tego z wzajemnością! Nie sądził, że cieniasy słyszały o nim wiele. A gdyby tak miał przyjaciela w postaci medyka, który pomógłby mu ze wszystkim?
Nigdy by tego nie przyznał, ale po chwili zapatrzył się w oczy Wzburzonej Łapy. Przypominały mu słońce, podczas gdy jego własne kojarzyły się zawsze z lodem. Było to niezwykle trafne… w końcu za każdym razem, gdy był tak blisko z wartym uwagi kocurem, czuł się trochę jak kupka lodu, powoli rozgrzewana przez promienie słoneczne, z czasem topniejąca - czuł, jak ciepło rozlewa się po jego ciele, a kończyny stają się mniej posłuszne, jakby się rozpływały. Na całe szczęście wcale nie musiał się teraz podnosić.
- Czuję, że twoje towarzystwo jest dokładnie tym, czego dzisiaj potrzebowałem. - odezwał się po chwili, cicho, wpatrując się wciąż w ślepia drugiego kota. Przysunął się jeszcze odrobinę bliżej, chcąc poczuć na wąsach jego oddech.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Pajęcza Łapa go oczarował? Być może, a może to wina tego, że pierwszy raz od dawno mógł się wyluzować, uspokoić, nie myśleć o tym co zaraz, jutro. Kiedy białowłosy owinął ogon wokół łap Wzburka... ten rozmruczał się na całość z lekkim uśmiechem i przeszła mu przez myśl głupia myśl. Słyszał kiedyś, że kocimiętka mogła wywołać podobną radość, przyjemność. Co gdyby to połączyć z dobrym towarzystwem?
- Próbowałeś kiedyś kocimiętki? - spytał patrząc w skupieniu na nowego znajomego - Myślę, że dla mnie zawsze warto - uśmiechnął się lekko głupkowato i zwrócił ponownie wzrok ku niebu i znowu odetchnął. Może powinien częściej wychodzić poza granice sztywnego klanu w którym wszystkie koty go znają, są jego rodziną, albo oceniają no właśnie... zbyt szybko na podstawie dawnych błędów.
Słysząc ciche słowa gromiaka... mruknął cicho i zamknął ślepia - ja... chyba też, chciałbyś zostać dziś... nieco dłużej? Rano wrócimy jakby nigdy nic... - w sumie tak jak to robił z Taflą. Spotykali się o zmroku już, spędzali wspólne noce aby rozejść się o brzasku i nie pamiętać za bardzo o sobie przez resztę dnia. Chociaż gdy zbliżało się już późne południe Wzburek zawsze myślał już o rówieśniku i wspólnym odpoczynku...
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyglądało na to, że ich dwójka miała podobne odczucia co do tej sytuacji, a może nawet podobne cele. Pragnienie poprawienia własnego humoru poprzez interakcje z innymi kotami było rzeczą bardzo typową, ale Pająk dopiero się do tego przyzwyczajał. Z doświadczenia wiedział, że są dwa sposoby które działają na jego samopoczucie pozytywnie - wygrywanie walki, lub przytulanie uroczego kocura. Póki co robił to drugie i było dobrze. Nie zapowiadało się na to, by musiał przestawić się na walkę. W każdym razie nie teraz.
Pytanie Wzburzonej Łapy było całkiem nietypowe. Pajęczyna słyszał co nieco o kocimiętce, w końcu nasłuchał się dużo rzeczy o wielu różnych roślinach! Wciąż, nigdy nie próbował z nich korzystać dopóki nie musiał, na przykład z powodu złego samopoczucia. Jednak zastanowił się nad tym chwilę, przypomniał sobie, że kocimiętka potrafiła wpływać na humor kota. Czyż to nie było czymś podobnym do koniecznego leczenia, kiedy był taki niezadowolony z ostatnich wydarzeń? Miał do czynienia z przyszłym medykiem, który na pewno znał się na tym lepiej, ale wiedział czego może się spodziewać.
- Nie miałem okazji. Czy to propozycja? - uniósł brwi, nie odrywając wzroku od pyska towarzysza, nawet gdy ten obrócił się w stronę nieba. Nie sądził, aby ktoś taki jak Wzburzona Łapa próbował go oszukać i podać mu cokolwiek trującego... nie miał co do tego powodu, prawda? Jednak pomimo tej świadomości, Pająk pomyślał o tym przez chwilę i poczuł się nieswojo. Nie potrafił w pełni ufać medykom po tym, czym groziła mu Lśniąca Sadzawka. Ale zaraz po tym zdał sobie sprawę z tego, że przecież potrafiłby odróżnić kocimiętkę od innych roślin. Nie był przecież głupi!
Przechylił lekko łeb, słysząc kolejną propozycję... a może prośbę? Wyraźnie miał do czynienia z kotem, który nie był w pełni usatysfakcjonowany swoim życiem i szukał pocieszenia poza Klanem. Byli w takiej samej sytuacji.
- Nie boisz się, że ktoś nas znajdzie i coś sobie pomyśli? - spytał, bardziej w formie zaczepki niż faktycznego, szczerego pytania. Milczał po tym kilka chwil, zanim znów się odezwał. - Może i bym chciał... Na pewno dopilnujesz, że się nie zawiodę, prawda? - uśmiechnął się uroczo, pokazując kilka ostrych ząbków. Byli sobie bardzo przyjaźni, ale cienias powinien wiedzieć, że to on ma się tutaj starać, by w ogóle dostać jakąkolwiek uwagę ze strony księcia!
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy to była propozycja? W zasadzie sam nie wiedział, może po prostu zwykła ciekawość? Myśl o kocimiętce i przyjemnych kotach takich jak Pajęczyna jakoś wydawała się niezwykle zabawna, fascynująca. Takie idee smakowały inaczej, jakby świeżością spowitą w słodycz... której cienistemu tak bardzo brakowało.
- Sam nie wiem... a chciałbyś? Może... kiedyś? Następnym razem? - przeniósł z powrotem wzrok na gromiaka i puścił mu oczko. Czy kocimiętka popchnęła by ich do czegoś więcej niż co mogłoby stać się normalnie? A może byłaby tylko zwyczajnym umileniem całej sytuacji... Przyszły medyk sam nie wiedział, ale co stało na przeszkodzie aby się kiedyś przekonać. Teraz nie chciał szukać ziół, albo latać po terenach do składzika po dwa listki aby zniknąć... na miejmy nadzieję całą noc.
- Oh. Znajdzie i co powie? Że jak to mamy czelność nie pracować dniami i nocami? Czy może ponarzeka, że dwójka kocurów tak się spoufala? - uśmiechnął się chytrze po czym lekko zbarankował bok szyi towarzysza i korzystając z okazji, że był już tak blisko... chwycił w pyszczek kępkę jego kłaków i pociągnął delikatnie - A zapowiada żebyś się miał zawieść? - uroczy uśmiech odwzajemnił... chichotem, po czym położył pysk na łapie - bokiem oczywiście aby nie spuszczać przypadkiem Pajęczyny z oczu.
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Choć starał się zapoznać z gromiakami i nawiązywać z nimi relacje, z jakiegoś powodu było to trudniejsze niż kiedy robił to samo z kotami spoza swojego Klanu. Najpewniej udział miał w tym fakt, że poza Gromem mniej kotów znało jego historię. W każdym razie tak było z samotnikami i członkami Klanu Cienia, najwyraźniej. Zdążył zauważyć już dawno temu, że gdy kot dowiadywał się o nim trochę więcej, zdawał się szybko do niego zrażać i albo go unikał, albo traktował go z pogardą. Było tak Wichrze, jest tak w Gromie… ale nie tutaj. Tutaj był sam na sam z tym cienistym terminatorem, którego podejście było niczym zaczerpnięcie świeżego powietrza po całonocnym gniciu w zapchanym, dusznym legowisku.
- Następnym razem… Widzę, że myślisz już o tym, co przyniesie przyszłość. To ciekawe… Nasze spotkanie jeszcze się nie skończyło, a ty już marzysz o kolejnym! Nie ma wielu kotów, które wywołałyby takie odczucia we mnie, ale uwierz mi, doceniam to. - zaśmiał się cicho, czując w piersi ciepło. Poczuł się lekko i nietypowo delikatnie… i uznał, że może to tak czuje się kot rozczulony czyimś zachowaniem? - Odpowiadając… tak, chętnie. Skoro tak ładnie mi to proponujesz! - uniósł brwi, sam nie do końca pewny czy tymi słowami chciał zażartować z zachowania cieniasa, czy naprawdę, szczerze docenił jego łagodne podejście.
Zanim odpowiedział na słowa Wzburzonej Łapy, ten zdążył chwycić jego futro i lekko pociągnąć. Było to byle jakim dotykiem, ale wciąż sprawiło, że Pajęczyna zamruczał cicho z zadowolenia. Nie zdawał sobie z tego dotąd sprawy, lecz był spragniony tak pozytywnych interakcji.
- Znalazłby się ktoś, kto zrobiłby aferę nawet z tak niewinnej sytuacji. - wymamrotał, choć tak naprawdę nawet już o tym nie myślał. Od początku niewiele go to obchodziło, ale tak bliski kontakt z tym kocurem był znacznie ważniejszy od rzeczy takich jak myślenie. - Póki co zapowiada się, że chciałbym zostać do samego świtu. - odpowiedział bez większego zawahania. Wiedział, że niektóre koty mają tendencję do zawodzenia go, ale szczerze zaczynał wierzyć, iż Wzburzona Łapa nie będzie jednym z nich.
Zapatrzył się w oczy towarzysza i nie próbował już powstrzymywać uśmiechu. Zazwyczaj trzymał takie emocje głęboko, pokazując je tylko nielicznym, zaufanym kotom… ale niektórzy zasłużyli na wyjątek. Tak samo jak on zasłużył teraz na nacieszenie się bliskością drugiego kocura. Pajęcza Łapa obrócił się lekko, uniósł na łapach tylko na moment, po to by po chwili położyć się łbem na puszystej szyi Wzburzonej Łapy. Wtulił nos w jasne futro i zaczął mruczeć, niezbyt dyskretnie wdychając zapach Klanu Cienia, starając się do niego przyzwyczaić.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXPłot oddzielający tereny pastwiska koni od reszty ziem, był dla Kolczastej Łapy punktem odniesienia, którego nie chciała spuścić z widoku. W lesie szybko gubiła orientację i nie była pewna czy nadal kieruje się na wprost, czy może przypadkiem zboczyła ze ścieżki. Wszystkie drzewa wyglądały jednakowo, skąd miała wiedzieć, czy to konkretne już mijała, czy może łudząco przypominało to poprzednie? Płot był solidniejszą wskazówką.
XXXNa ten moment Kolczasta Łapa jednak wstrzymała swoją podróż. Niechętnie, bo niechętnie — najlepiej, gdyby maszerowała, aż nie dotrze do celu, ale nie mogła już dłużej ignorować narastającego głodu. Nie uda się jej zostać dobrą wojowniczką, jeżeli wcześniej zdechnie z głodu. Kocica oblizała nos i rozpoczęła swoje poszukiwania za czymś, co nadawałoby się do zjedzenia.

// Ścieżka
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Los bardzo lubił zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach. Szczególnie, gdy przeplatał drogi dwóch, podobnych sobie kotów. W końcu i Ścieżka, i Kolec szukały swojego domu. Niby tylko tyle, ale AŻ tyle. Czy będą równie szczere w rozmowie ze sobą? To już całkiem inna sprawa.
Generalnie Ścieżka siedziała jakiś czas w ukryciu. Oczywiście zdążyła dostrzec biało-czarną nieznajomą. Nawet obserwowała ją krótką chwilę. Czemu? Ponieważ bała się niepotrzebnej awantury. Kilka kotów ją przegoniło ze swoich kątów. Powtórka z rozrywki nie była jej potrzebna.
Wreszcie Ścieżka podjęła decyzję. Postanowiła podejść do nieznajomej i zagadać. Może ona wiedziała coś więcej o tutejszych terenach. Może nawet usłyszy kilka wskazówek na dalszą wędrówkę...
-Cześć. Szukasz czegoś konkretnego?- Kocica mruknęła na tyle cicho, żeby nie spłoszyć nieznajomej. Szła powoli, niespiesznie. Bez cienia agresji, bez wyższości, bez zamiaru prawienia morałów. Ot! Taki spacerek akurat w tych okolicach. Miała nadzieję, że wypadła dość naturalnie w oczach Kolec. Oby faktycznie obeszło się bez awantur...
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXObawy w stosunku do Kolczastej Łapy były całkiem uzasadnione, szczęśliwie kocica nie była na "swoim kącie". Gdyby były to tereny Klanu Wichru, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie miała powodów pilnować każdego skrawka ziemi, na którym aktualnie przebywała. Szkoda na to czasu, energii i ogólnie nie miało sensu, skoro codziennie znajdowała się w innym miejscu. W temacie terenów Kodeks mówił o pilnowaniu granic klanu, a tutaj go nie było.
XXX — Konkretnego? — powtórzyła za srebrzystą kotka, odwracając łeb w jej kierunku. Zmrużyła delikatnie ślepia, próbując zrozumiec powód takiego pytania. Od kiedy podczas polowania szukało się czegoś konkretnego? Stos się sam nie napełni, jeżeli wojownik lub terminator będą wybrzydzać. Trzeba łapać to, co się pod łapy nawinie. W najgorszym wypadku — padlinę, co wichrzaczka praktykowała od pewnego czasu. — Nie, niezbyt. Tak długo, jak będzie zjadliwe, to może być — odparła, zatrzymując się w miejscu. Spodziewała się dalszych pytań. To nigdy nie było tylko jedno.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało się! Kocica zareagowała, ale jeszcze jej nie zaatakowała. Trzeba było dobrze wykorzystać chwilowy spokój. Właściwie... Skoro nieznajoma szukała jedzenia, to zapewne wędrowała dłuższy czas bądź potrzebowała zastrzyku energii. Co sama Ścieżka kojarzyła odnośnie tutejszej okolicy? Chyba ktoś, coś kiedyś wspominał odnośnie stajni. Pomieszczenia, gdzie trzymano duże psy pociągowe. Dwunogi mówiły o nich konie. Śmieszna nazwa, prawda? Te grzywiaste istoty przynajmniej nie szczekały na jej widok. Choć ludzie często prowadzali je na długiej smyczy.
-...to najprędzej znajdziesz coś w stajni. Tam jest i woda, i słoma, i gryzonie, i trochę nieprzyjemnego zapachu.- Ścieżka zakończyła swój wywód odrobiną szczerości. Przynajmniej zapach mógł maskować pojawienie się drapieżnika. Zresztą koniopsy jadły papkę przygotowaną przez ludzkie ręce. Czasami jabłka i marchewki, jak również białe, podejrzane kostki.
-Nie będę zabierać ci czasu. Wiesz może którędy do Klanu Rzeki?- Kocica postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Od kilku księżycy błądziła sobie to tu, to tam. Pytała najróżniejsze koty o kierunek. Część odpowiadała zgodnie z prawdą, część próbowało ją wpędzić w kłopoty. Skąd wiedziała akurat o tym Klanie? Tata stamtąd pochodził, a Ścieżka próbowała odnaleźć jego, rodzeństwo albo przynajmniej kogoś właśnie mieszkającego tam. Tylko nie wiedziała jak daleko jest oddalona od swego celu...
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXSrebrzysta nie prezentowała się jak zagrożenie, właściwie to wręcz przeciwnie. To jednak nie sprawiło, ze Kolczasta Łapa opuściła gardę — cały czas mierzyła rozmówczynię wzrokiem. Skrzywiła lekko mordkę na wspomnienie o stajni. Jasne, była to niezaprzeczalnie wygodna miejscówka. Taka, w której nie trzeba było się martwić o jedzenie, bo potrafiło samo wleźć pod łapy, ale... Nic za darmo.
XXX— I dwunodzy, którzy mogą cię wsadzić za kratki. Nie, dzięki — skwitowała propozycję. Nie po to tyle przeszła, żeby teraz dać im okazję do ponownego złapania. To nie tylko sprawiłoby, że wróciłaby do punktu wyjścia, ale także znaczyłoby, że jego poświęcenie poszłoby na marne. Nie mogła do tego dopuścić, już prędzej zdechnie z głodu.
XXX— A czemu pytasz? — czarno-biały łeb przechylił się delikatnie w bok. Czyżby i kotka była w podobnej sytuacji co ona sama? Kolczastej Łapie ciężko było uwierzyć w podobny zbieg okoliczności, więc wolała się upewnić z kim tak właściwie ma do czynienia. Nie miało to związku z tym, że zwyczajnie nie wiedziała, którędy do Klanu Rzeki, ani Klanu Wichru, ani żadnego z pozostałych. Zwyczajnie nie podzieliłaby się takimi informacjami z kimś podejrzanym.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości