Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Ledwo minęła chwila od kiedy zagadała do kocura, a ten już zyskał etykietkę "śliwkowości". Jąkał się jak nie wiadomo co i kocica ledwo zrozumiała, co do niej powiedział. Zaledwie kilkoma słowami zdradził całą swoją osobowość. Jasne, nie należy tak szybko oceniać innych, zawsze mógł udawać; ale póki co, tak wyglądał w spojrzeniu Bratek. Czasami zastanawiała się, skąd biorą się takie zachowania. Koty się z tym rodzą? Co budzi w nich taki lęk przed drugą osobą, że nawet nie potrafią się wysłowić?
— Br-brat-tkowa Ła-apa — odparła z uśmieszkiem, robiąc sobie żarty ze sposobu mówienia kremowego kocurka. Może nawet by się zaśmiała, ale nie chciała spłoszyć takimi złośliwościami rozmówcy. — A ty? Czemu w ogóle się tak jąkasz, co? — mruknęła. Myślała również o tym, jak takie koty w ogóle zostają wojownikami? Przecież współpracowanie z kimś takim na polowaniach i patrolach jest okropnie upierdliwe.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Spuścił wzrok na łapy, gdy tylko usłyszał słowa kotki. Eh... można było się domyślić, że ta będzie się naśmiewać z jego jąkania. To znaczy, zazwyczaj inni są dość zdziwieni, tym jego jąkaniem. -R-rud-uda Łapa-a- Tym razem, starał się trochę opanować z jąkliwością, ale wyszło jak zwykle. To jest silniejsze od niego. Ciekawe, czy kiedykolwiek się tego pozbędzie... -J-jes-stem nie-eśmia-ały i str-rachliwy... zwła-asz-zcza d-do now-wo poz-znan-nych kot-tów...- Delikatnie spłaszczył uszy i owinął łapy jasnym ogonem. Eh... nie umie się wysłowić, wszystkiego się boi, ale potrafi powiedzieć, jaki jest. Świetnie. Czy to oznacza, że przyzwyczaił się do dokuczających mu pobratymców? Trochę dziwne...
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Bratkowa Łapa spotkała w swoim życiu kilka jąkliwych kotów. Jej siostra Śliwka, koleżanka Chaber - Przepiórka, nawet Strzałka na początku ich znajomości. Ale...rzecz w tym, że Śliwkę, Przepiórkę i Strzałkę dało się zrozumieć, nawet gdy pomieszały kilka sylab.
Rudej Łapy się nie dało.
Ten kocur co chwila się zacinał, powtarzał, panikował. Nawet nie miał ochoty trzymać żadnej godności, honoru; prosto w twarz powiedział nowo poznanej osobie, że jest nieśmiały i strachliwy. Niebieska przekręciła głową, wyrażając tak niezrozumienie. Był dziwny.
— To...przestań być nieśmiały i strachliwy, idź popracuj nad sobą i swoją dykcją? Myślisz, że jak będziesz się porozumiewać z kotami jako wojownik? Jak szybko zaalarmujesz klan, gdy zobaczysz drapieżnika? Och, a może strach wtedy kompletnie cię obleci i po prostu dasz się zjeść? — odparła drwiąco. Rzadko dawała jakieś rady kotom...chociaż czy to była rada?
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Nie dało się go zrozumieć, tak? Cóż... niektóre koty potrafiły go zrozumieć. No, może z małymi problemami. Ale wciąż... czy ona myślała, że nie próbował tego pokonać? Oczywiście, że próbował. Ale nigdy nie potrafił temu zapobiec. To nie takie proste... -A-a myś-yślisz, że to-to jes-st taki-kie pros-ste?- Mruknął z zażenowaniem. Ciekawe, czy kiedykolwiek będzie mógł uwolnić się z tej jąkliwości... westchnął smutno, spoglądając w łapy. Czy będzie mógł normalnie z kimś porozmawiać? Bez tej... wady wymowy, czy co to jest. Nawet jak bardzo nie próbowałby, to i tak nie może przestać się jąkać. "Nigdy się od tego nie uwolnię..." Pomyślał zasmucony, a następnie spłaszczył uszy.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
— ...tak? — odparła, nie za bardzo rozumiejąc problem kocurka — Po prostu zacznij mówić pełnymi słowami, a nie jakbyś miał czkawkę? — Bratkowa miała ten problem, że nie potrafiła postawić się w czyjejś sytuacji. Nie rozumiała czyjegoś problemu, jeżeli sama go nie doświadczyła. A gdy to się działo, często dogryzała niezrozumianym przez nią osobom. Bo ją denerwowali. Bo, przecież, ich problemy były bezsensowne i nie powinni ich mieć, skoro niebieska ich nie ma.
— No...spróbuj powiedzieć "Ruda Łapa". Weź, nie wiem, głęboki oddech i nie wypuszczaj od razu powietrza? Przecież nikt ci tu nie zrobi krzywdy. — mruknęła. A skoro już z kimś rozmawia, to może spróbuje coś z tego wynieść...
— Miałeś jakiś trening, nie? Co tam teraz przerabiasz? — cóż, skoro Głogowi średnio zależało na wytrenowaniu swoich terminatorów, to może po prostu zacznie się pytać innych. Zauważyła, że jej ojciec nie lubił mówić wiele, wyjaśniać; "im więcej mówisz ty, tym mniej muszę ja" czy coś w tym stylu.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Przewrócił zmęczony oczyma, aby wbić je ponownie w niebieskooką. -A-a jeż-że lat-tają. To-o nie t-takie pr-ros-ste- Mruknął, ponownie spłaszczając uszy po głowie. A co ona, medyk? Myśli, że to mu pomoże? Dobra żarty... znając problem kremusa, to nawet Księżycowy Pył nie dałaby rady mu pomóc. Taki już jego los. Westchnął cicho, machają końcówką ogona w górę i w dół z zażenowaniem. A co jeśli nigdy się od tej jąkliwości nie uwolni? Nikt mu nie pomoże! Jednak postanowił spróbować porady kotki. Wziął głęboki oddech, a następnie wydusił z siebie swoje imię. -R-ru-rud-da Ła-apa.
I nici. Nie pomogło. -M-miał-łem ran-ngi, pł-ływanie, gr-ranice i pa-are pun-nktów z kod-deksu.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Księżycowy Pył też nic by na to nie poradziła; nie było ziółek na jąkanie się, jedynie na uspokojenie. To był problem, który Rudy musiał pokonać sam, siłą woli i wewnętrzną zmianą. Zauważyła, że zwykle taki sposób mówienia bierze się z nieśmiałości, niepewności i innych takich cech, ale kocur nie wydawał się taki...mięciutki i milutki, jak zdawało się na początku - mówił z zażenowaniem, przewrócił oczami i w ogóle. Ale był śmieszny.
Westchnęła nieco zirytowana, gdy ten po raz kolejny powtarzał każdą sylabę 3 razy. Eeeh, co jest takiego trudnego w mówieniu zrozumiale? Bratek nigdy nie miała z tym problemu!
— Pływanie? — zapytała, nieco zaciekawiona; resztę wymienionych przez niego rzeczy umiała. Nie, żeby wodę lubiła, ale umiejętność może być przydatna. — Jaka jest teoria?
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Jąkanie jąkaniem. Nie jest to przecież coś, co da się od razu wyleczyć. Nie miał ochoty rozmawiać o swojej wadzie. Na szczęście, Bratkowa Łapa najwyraźniej również nie odzywała się już na ten temat, przez co delikatnie ulżyło kremowemu kocurowi. -T-twój mis-strz Ci-ię nie ucz-zył?- Poruszył delikatnie uchem zdziwiony. Ale... pływania chyba każdy w Klanie Rzeki zostaje nauczony na treningu? Przynajmniej on od tego go zaczął, więc... to raczej chyba powinien być obowiązek. -N-no wiesz-z... musi-sisz mieć łe-eb pow-wierzchni wody-dy... o-ogon ro-obi za st-ter... pow-woli al-le z sił-łą poru-uszać łapa-ami... du-użo powie-etrza w płu-c-cach- Wyjąkał, odwracając na bok łeb i spoglądając na rzekę znajdującą się od nich jakoś z jedną, dwie długości drzewa?
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
— Nie. — odpowiedziała. Głóg nie nauczył jej za wiele. Jeszcze. Zresztą, Bratek nie lubiła wody. Ani ryb. Nie za bardzo ciekawił ją ten temat, toteż nie pytała.
Z tego co zrozumiała z jąkania: łeb na powierzchni, ogon ster, i powoli mocno poruszać łapami. I coś o powietrzu - Bratek wywnioskowała, że chodzi o trzymanie dużej ilości powietrza w płucach. Mhm. Gdy to sobie wyobraziła...to była naprawdę głupia pozycja, chociaż pewnie w wodzie nie było tego widać aż tak. Kiedyś spróbuje, tak czy siak. Pewnie zahaczy o to kiedyś na treningu. Westchnęła i odparła:
— Mnn. Dzięki. Będę już iść. — i z tymi słowami wstała, obróciła się i powoli jej smukłe, niebieskie ciało znikło wśród drzew.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Jak obiecał Jajku tak i zrobił. Mieli razem wybrać się gdzieś na granicę po tym, jak już zostaną terminatorami, dlatego pewnego dnia po prostu złapał gdzieś na uboczu brata i dał znać, że to pora na ich wycieczkę.
Wyszli z obozu i przeszli nad wodą przez Wilgotne Skałki, by następnie ruszyć Piaszczystą Mielizną do Zielonego Pagórka. Tam dotarli do miejsca, gdzie zapach Klanu Rzeki nagle się wzmacniał po czym urywał. Był tam wśród traw jakiś całkiem spory Kamień, na który to Pożar postanowił wskoczyć. xx - Tutaj kończy się zapach Klanu Rzeki - odezwał się do Jaja - myślisz, że uda nam się tutaj wpaść na kogoś z innego Klanu? - rozejrzał się wokół siebie, korzystając z tego, że był teraz wyżej niż poziom gruntu.
//sry za taki gniot, nie miałam za bardzo pomysłu na starter
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa bardzo długo wahał się, czy powinien faktycznie wyjść z Obozu z bratem. Śliwkowa Pestka prosiła go, żeby nie robił tego bez jej zgody, przynajmniej dopóki nie zaczną trenować walki... Biały Terminator bardzo ją lubił i naprawdę nie chciał działać wbrew temu, o co go prosiła! Ale... bardziej nie chciał zawieść Płonącej Łapy. I przede wszystkim, pomijając wszystko, co mogłaby o nim pomyśleć Mistrzyni albo brat, przede wszystkim - chciał wreszcie nakarmić swoją ciekawość. Bo chęć poznania kotów z innych Klanów tkwiła w nim odkąd pamiętał.
Tutaj, przy Samotnym Kamieniu, nigdy nie był. Zwiedził kawał granic ze Śliwkową Pestką, ale akurat tutaj jeszcze nie dotarł. Umiał jednak bez większego problemu rozpoznać, gdzie kończy się terytorium Klanu Rzeki, po wzmacniającym się a potem rozpływającym śladzie zapachowym.
- Myślę, że tak. Jak trochę poczekamy - przytaknął, wskakując trochę niezgrabnie na kamień obok Płonącej Łapy. Trochę się zachwiał, bo wylądował za blisko krawędzi - wolałby sam się ześlizgnąć niż strącić głupio burego. Stojąc u jego boku, poczuł się silniejszy niż kiedykolwiek dotychczas. Samodzielność napełniała go satysfakcją, zagłuszającą cichy głosik sumienia, zawiedzionego że nie posłuchał Wojowniczki, a ekscytacja na myśl o poznaniu jakiegoś zupełnie nowego kota sprawiała, że jego umysł pracował szybciej. Wszystkie zmysły wytężał, czekając na tę niespodziankę. Po chwili rzekł, jakby chcąc ostatecznie odrzucić wątpliwości:
- Cieszę się, że jednak poszliśmy... Śliwkowa Pestka prosiła, żebym nie wychodził nigdzie bez jej wiedzy. Ale co nam się tu może stać? Wojownicy z naszego Klanu są przy granicy prawie codziennie. Jesteśmy we dwóch. W razie czego zwiejemy za rzekę...
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Gdy Pożar usłyszał, że Śliwkowa Pestka zabroniła Jaju wychodzić bez jej wiedzy poza obóz to prawie parsknął. Powstrzymał się jednak, nie zamierzając mówić bratu co myśli na ten temat. Teraz i tak już było po ptakach. Wyszli z obozu i są praktycznie na granicy, więc białas i tak zadziałał wbrew słowom mistrzyni.
Starał się stanąć tak, by na Kamieniu znalazło się miejsce dla ich obu. Skoro Jajo chciał stanąć tu wraz z nim, to burasek wolał mu to umożliwić. Nawet mimo tego, że Kamień nie był jakiś szczególnie wysoki, to był z niego niezły widok na otaczające ich trawy, oraz dało się zobaczyć stojące w oddali Cztery Drzewa. xx - I tak nie sądzę, by jakiś wojownik innego Klanu pogonił nas wgłąb terenów Klanu Rzeki. Chyba nie chcieliby się narażać innemu Klanowi. Co prawda Czerwona Gwiazda mówiła o tym, że Klan Gromu czasem narusza nasze granice, ale chyba ostatnio dała im wystarczającą nauczkę, by tego więcej nie robili. - Powiedział. Byli we dwóch, więc Pożar był dobrej myśli co do ich bezpieczeństwa. Zawsze też jeden z nich mógł pobiec po jakąś pomoc, czy coś w tym guście. Buras jednak nie martwił się za bardzo, można powiedzieć, że świat poza obozem bardziej go fascynował niż stresował i kocur czuł się tu w miarę dobrze i komfortowo, a chęć spotkania kotów z innego Klanu tylko jeszcze bardziej go motywowała. Był ciekaw, jacy są. Czy różnią się od Klanu Rzeki, czy te całe różnice między klanami to tylko bajka. Coś go intrygowało, ale ciężko było mu do końca powiedzieć, co to konkretnie. Czuł się ograniczony i każda możliwość poszerzenia horyzontów przyciągała go niczym miód pszczołę.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa zerkał na brata, gdy ten zabierał głos, po czym znów wpatrywał się w przestrzeń wokół. Jego podzielność uwagi nie była najlepsza. Musiał wytężać wszystkie siły, gdy szybkim krokiem wędrowali wzdłuż Granic ze Śliwkową Pestką, a ta oprócz tego opowiadała mu o różnych rzeczach. Teraz, siedząc sobie na kamieniu, mógł chłonąć okolicę bardziej na spokojnie i wystarczało mu szarych komórek do procesowania tego, co wychwytywały jego uszy. - Nie rozumiem, skąd cała ta... spina o granice - rzucił rozbrajająco szczerze - Sam bym sobie chętnie pozwiedzał ich tereny. Przecież to nie znaczy, że upoluję im wszystkie myszy. Jestem mega ciekaw, jak wyglądają Obozy w innych Klanach. Kiedyś zobaczę wszystkie! - zdecydował, nie zdając sobie ewidentnie sprawy, że był to prawdopodobnie jeden z najbardziej absurdalnych pomysłów w historii Czterech Klanów.
Wyglądało na to, że kocięta Bukowej Kory był pełne ambicji, które szargały je w przeróżne strony. W dodatku co niektóre niezbyt... konwencjonalnie pochodziły do patriotyzmu, który w utrzymywaniu jedności życia w Klanie i stabilności między wszystkimi czterema, odgrywał dość kluczową rolę. Nie, żeby Gęsia Łapa kiedykolwiek planował zdradzać Klan Rzeki! Ale czy nielojalnym byłoby pozwiedzanie sobie innego kawałka świata raz na jakiś czas?...
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Lubiłem spacerować samotnie - pozwalało nam to zebrać myśli czy po prostu się wyciszyć. Taki patrol z na przykład jakąś gadułą był ogromnym utrapieniem. Byłem jednak w stanie to w pewien sposób zignorować, choć nie pogardziłbym i tak samoistną ciszą.
W tym dniu polowaliśmy. Pora Nagich Drzew była wyjątkowo łagodna. Śnieg, o ile w ogóle padał, znikał równie szybko co się pojawiał. Zwierzyna, z tego co zdążyłem zauważyć coraz śmielej wychodziła ze swoich nor, skuszona ciepłem promieni słonecznych i brakiem tego szczypiącego mrozu. Udało się złapać wiewiórkę i gołębia, a obie zdobycze zakopałem po drodze. (Idziemy do Czterech Dębów!) Nie miałem nic przeciwko temu - za wolą mego brata udaliśmy się we wskazane miejsce. Oby tylko nikt nie wywęszył w jakiś sposób pozostawionej i zakopanej przez nas zwierzyny. Była moja i tylko moja. To my zaniesiemy ją do obozu, nikt inny.
Wbiegłem zrównoważonym tempem na pagórek, na którym rosły Cztery Dęby. Postanowiłem przejść się dookoła. Nikogo jednak dotąd nie dostrzegłem, ale szybko dotarł do mnie charakterystyczny zapach, kiedy zbliżyłem się do rzecznej granicy. Pozostając oczywiście po neutralnej stronie, dostrzegłem jakąś dwójkę kotów. Na moment się zatrzymłem, jednak rzeczna dzieciarnia w żaden sposób nie wzbudziła mojego zainteresowania. Bez zawahania więc ruszyliśmy dalej, kierując się w stronę granic Klanu Gromu.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
//przepraszam, że musieliście tyle na mnie czekać :ohnie:
xx - Ja to też nie wiem - odpowiedział Jajku, rozglądając się wokoło - Jak dla mnie to ziemie powinny należeć do każdego. Nie rozumiem jakim prawem ktoś może sądzić, że jakiś fragment lasu należy do niego. Jedyne, co się tutaj różni, to zapach. Jakbyś przez chwilę przestał węszyć, to wszystko jest dokładnie takie samo - odpowiedział Pożar. Nie obawiał się zdradzić tych myśli białemu kocurkowi, głównie ze względu na to, że ten był jego bratem. Nie martwił się zatem o jego reakcję, inaczej był z wieloma pozostałymi kotami z Klanu Rzeki, przy których starał się pilnować co do tego, jakie opinie wylewają się z jego pyska. Nie sądził, by dobrym pomysłem było wyskakiwanie jak filip z konopi z poglądami skrajnie odmiennymi od tej bandy religijnych nazioli. Ufał jednak Jajku.
W końcu jednak ujrzał jakąś masywną sylwetkę. Kot ewidentnie nie pochodził z Klanu Rzeki. Wskazywało na to wiele czynników, takich jak jego zapach, wygląd, a także miejsce, gdzie się znajdował. Pożar majtnął ogonem po czy zeskoczył z Kamienia na którym stali wraz z Jajem. xx - Cześć! - zawołał do Wilczego Śladu zmierzając lekkim krokiem w jego stronę - Jesteś z Klanu Gromu?
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.