Logo Artemidy
Samotny Kamień
#76
Czekoladowa zwróciła uwagę na jej zawstydzenie. Jakby Zachodząca znalazła się tu akurat idealnie na czas, w którym ta chciała coś zrobić. Tylko co? No cóż, tego też zielonooka chciałaby się dowiedzieć. Jeszcze tego brakuje aby jej bratanica przeskrobała sobie bardziej niż ona sama. Chociaż czy pobicie Kropelki było czymś dużym? Nie. Kodeks nic nie mówił o biciu swoich klanowiczy ale już o przekraczaniu granicy, jak to zrobiła Gromowa już tak. Czyli biorąc to na logikę to córka Śliwkowej Gałązki nic nie zrobiła.
Następnie córka Gila położyła się, ale już na nią nie spojrzała. Ciekawe. Ta sprawą zaczęła nieco zastanawiać Wiedźmę bo w końcu to chyba pierwszy raz, kiedy jej bratanica się tak zachowywała. - Muszę odpocząć od klanowego zgiełku - mruknęła po chwili wbijając zielone oczy w futro kotki - Co preskrobałaś, że jesteś taka zdenerwowana? - zapytała podnosząc brew, jednak nie schodząc z kamienia.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Nadal leżąc i mając swe pomarańczowe ślepia wbite w ziemie czekała na słowa dezaprobaty od ciotki... Które nigdy się nie pojawiły, a zamiast tego usłyszała typowe słowa których się nie spodziewała. Huh. Dużo kotów ostatnio musi odpoczywać od klanowego zgiełku, czy to nie jest dziwne? Raczej nie, lecz nadal... Śliwkowa Gałązka odeszła, a było to zrozumiałe, że po takich przykrych wiadomościach trzeba odpocząć... Nawet jej ukochana ciotka zasługuje na odpoczynek.
Wstała w międzyczasie na cztery łapy i zwróciła się ku ciotce z dość neutralnym wyrazem pyska. Śmierć babci nie dawała jej powodu do bycia radosną jaką to była na co dzień, lecz... Nie chciała o tym też za bardzo myśleć, ponieważ życie toczy się dalej. Wzrok swych pomarańczowych ślepi utkwiła najpierw w łapach, gdy zaczeła mówić. -No to chyba jesteśmy w uhh...Podobnej sytuacji, też muszę od tego odpocząć... - Następnie uniosła swe zdziwione spojrzenie na ciotkę. ONA NIE WIEDZIAŁA! DZIĘKI GWIEZDNYM! Lwia kontynuowała swą wypowiedź. -Ja? Żartujesz sobie? Nie robię nic złego... Ja tu tylko szukam. Nawet sama Czerwony Mak mi to powiedziała, że to nic złego. - A przynajmniej Lwia tak to pamiętała.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
W podobnej sytuacji... To tak ładnie zabrzmiało. No może i były, ale przynajmniej według Zachodzącej Wiedźmy, to ona była w większej rozpaczy. W końcu dla Lwiej, Śliwkowa Gałązka była babcią, co oznaczało, że jej matka żyła tak? Ojca też miała - co prawda mysi móżdżek ale jednak jest. Więc niech teraz postanowi się w sytuacji czekoladowej. Taty od urodzenia nie znała i tylko historię o nim znała. Mama, do której przywiązała się mimo wszystko, teraz właśnie zakończyła swój żywot przez nieudolność klanowych medyków. I co ona tutaj ma powiedzieć.
Biczowaty ogon zielonookiej kocicy podniósł się i trzepnął gwałtownie o skałę, słysząc imię zastępczyni. Do niej miała ZERO szacunku, a samo jej imię sprawiało, że czuła obrzydzenie. - Kogo szukasz? - zapytała ponownie pozwalając ogonowi opaść na skałę i sobie z niej zwisać.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Czy brązowa miała szacunek do medyków swego własnego klanu? Trudno powiedzieć, na pewno po tym, co się stało z jej babcią nie wiedziała, była w szoku, a tu jeszcze sprawy klanowe, przyjaźniowe i terminatorskie były na jej głowie, nie żeby nie lubiła polować, czy nawet zmieniać stary mech w legowiskach nie tylko matek i starszyzny, a także nawet terminatorskich i czasami jak ktoś chce to wojowniczych, lecz teraz wydawało się to być... Bez tymczasowego sensu, gdy babci Śliwki nie było, bo ktoś nawet jak się starał, to nie dał rady. A tymi ktosiami byli właśnie medycy, lecz... Za co może ich winić? Za to, że to choroba zabrała jej ukochaną babcię? Chociaż mogli się postarać bardziej, to fakt.
Na pytanie ciotki odpowiedziała już dość spokojnym tonem ponieważ przyzwyczaiła się do takich pytań. Nie miała zamiaru mówić jednak kogo w rzeczywistości szuka. -Znajomej albo znajomego, ważne którego bym spotkała, lecz nie ma ich więc uhh... - Podeszła do ciotki i spojrzała się na ciotkę. Tym razem jej głos był smutniejszy. -A co to ma za znaczenie kogo szukam ciociu?... Nie zwróci mi to babci, więc po co ci za przeproszeniem wiedzieć?... -Odwróciła swój łeb i przerwała na chwilę. -Wybacz...
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Czekoladowa przyglądała się córce Gilowego Gardła uważnie. Coś chyba ukrywała. Zmrużyła więc zielone nie pokryte lodem, zielone ślepia. Teraz tylko narodziło się pytanie, co ona miała niby ukrywać. W końcu skoro nic nie przeskrobała ani nic. Nie wiedziała, może jakiś krępujący sekret. Trudno. Nie dowie się jak widać.
Gdy tylko brązowa wstała i zbliżyła się do niej, Zachodząca Wiedźma spojrzała na nią uważnie, chcąc wyszukać czegokolwiek, co mogłoby być niepokojące. Nic takiego nie znalazła. Skupiła się jednak na słowach swojej bratanicy, a gdy te, dotarły do jej uszu, położyła je po sobie oraz machnęła nerwowo ogonem. Wstała z kamienia i zeskoczyła w bok. Nie miała już ochoty rozmawiać ze Zwinną. To ona, poświęca jej czas, a tamtą wylatuje z tekstem "po co ci za przeproszeniem wiedzieć?". Jeszcze wspomniała o jej matce. Zachód więc z wysoko uniesionym ogonem, który teraz machał na boki, ruszyła do obozu, nie żegnając się z bratanicą.

//zt?
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Lwia mogła tylko patrzeć co wyprawia ciotka. Najpierw przeszpiliła ją wzrokiem swych lodowatych ślepi, a potem... Poszła. Obrażona.
Lwia nie chciała tego powiedzieć, po prostu był to moment. Moment którego nie mogła cofnąć, a ciotka wyglądała jakby już nawet nie chciała na nią spojrzeć. Kasztanka opuściła głowę i kręciła nią po bokach, iść czy nie iść za ciotką?... Nie iść. Obydwie potrzebują teraz spokoju. A szczególnie jej ukochana ciocia. Lwia ponownie się położyła i zaczęła wpatrywać się w przestrzeń.
Jednak wiedziała, że jak wróci do obozu, to musi spytać się Łososiowej Łuski o jakieś liście na sen, ponieważ dzisiejsza noc nie będzie łatwa.



//Zt
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Śnieg prószył i prószył, powoli zamieniając świat w białą, zimną breję. Wtórujący mu wiatr szalał między nagimi konarami i pochylonymi w pozie pokonanych źdźbłami traw, dodatkowo wszystko ochładzając. Jednak mimo tej pogody, która sugerowała raczej zagrzebanie się wśród mchu i liści w legowisku terminatorów, koty musiały wychodzić, żeby przeżyć. Tak było i z Miętową Łapą.
Niedawno Lśniąca Sadzawka poinformowała ją o oficjalnym zakończeniu treningów, więc w czasie, kiedy inni terminatorzy wychodzili z mistrzami na Wyjące Wzgórza, ona również opuszczała obóz. Czasem dołączała do patrolów z wojownikami i obchodziła granice, znacznie częściej jednak decydowała się na polowanie.
I tym razem wyruszyła samotnie, tropiąc zwierzynę. Jednak coraz niższe temperatury sprawiały, że zwierzyna chowała się pod ziemią na dobre, i tylko wyjątkowo zdesperowane osobniki szukające pożywienia mogły napatoczyć się na kocie łapy. Nic więc dziwnego, że mimo wielu prób schwytania czegoś dla klanu kotce udało się złapać jedynie wychudzoną ryjówkę. Była z tego średnio zadowolona, jednak każde pożywienie było dobre, przysypała więc zdobycz ziemią i ruszyła dalej.
Sama nie wiedziała, kiedy dotarła do Czterech Dębów. Najpierw poczuła słabe zapachy granic, a później, gdy podniosła wzrok, dostrzegła masywne drzewa symbolizujące klany. Zdecydowała się więc tam podejść, by przez chwilę pomyśleć i zebrać siły na kolejną dawkę polowania. Nie mogła przecież wrócić do obozu tylko z jedną, marną ryjówką, to było o wiele za mało!
Dęby były miejscem niczyim, Mięta więc uważała, by nie natknąć się wśród nich na nikogo z innego klanu. Nie chciała przecież problemów, a była sama, więc mogłaby nie dać rady. To nie był patrol ze Skrzeczącą Łapą, by mogła czuć się bezpiecznie. Jednak kotka była ostrożna nawet bardziej niż zwykle. Szczęśliwie nie wyczuła żadnych świeżych zapachów wśród drzew. Stanęła więc przy nich i spojrzała w górę, na masywne pnie i ogromne korony, przez które właściwie nie było widać nieba. To było niesamowite.
Rozejrzała się też dookoła, szukając innych cudów, jakie oferował ten skrawek ziem niczyich wśród terenów klanów. I dostrzegła samotny kamień wystający ponad trawę. Pomyślała, że z niego widok musiał być ciekawszy, i ruszyła w jego stronę, jednak niedaleko niego się zatrzymała. Rzeczne ślady zapachowe były silne, więc tu przebiegała ich granica, kotka więc wolała nie ryzykować i pozostała na bezpiecznym, niczyim terenie. Z cichym westchnięciem spojrzała na kamień, a później odwróciła łeb w stronę wichrowych ziem, zastanawiając się, czy to nie czas już wrócić do polowania.

/Deszczowa Łapa UvU
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Siniaki, zakwasy, kurz na futrze i krzyk kociaków - to zestaw, który tworzył obecne życie Deszczowej Łapy. Treningi w ostatnim czasie opierały się na ćwiczeniu przeróżnych kombinacji uników, ciosów, podskoków, tarzania. Wszystko to po to, by terminator nauczył się walczyć, a przy okazji nabrać mięśni. Jeśli tylko nie przecierał ziemi na terenach treningowych Kocich Grzbietów to biegał za coraz to większymi kociakami, które siały popłoch w obozie. Gwiazdka nie traciła temperamentu i roszczeniowej postawy. Burza przyprawiał Deszcza o koszmary bycia pożartym przez lisy, bo chcąc zostać najlepszym wojownikiem wyszedłby z obozu. Huk mało nie odsyła do Gwiezdnego Klanu Liliową Sadzawkę, gdy krzyczy w najbardziej niespodziewanym momencie… A to tylko początek wyliczanki Jastrzębich Szponów.
Część rzecznego obozu śmiała się, że niebieski kocur chętnie wybywa na patrole i ogólnie jak najdalej Mroźnej Skały, by nie zajmować się maluchami. Prawda jednak leżała po środku. Łączenie bycia ojcem, a jednocześnie próba zostania najlepszym z wojowników było bardzo wyczerpujące. Poranki z malcami, potem trening, następnie polowanie, by zamknąć cały dzień wieczornymi patrolami, w czasie, gdy maluchy już usypiały na najpiękniejszej kotce, jaką Deszcz znał.
Z tych wrażeń nic więc dziwnego, że kocur nie zauważył, jak Pora Nagich Drzew odmieniła wszystko to co znał. Biały śnieg, na którym kolor jego sierści odcinał się krzycząc do wszystkich naokoło „tu jestem”, ukrywał piszczki i ich nory. Wiatr szczypał w nos, nie niosąc już zbyt wielu zapachów. Temperatura zaś sprawiała, że opuszki łap pękały. To wszystko nie miało znaczenia, gdy syn Zroszonego Listka wychodził na samotny spacer. Taki, jak teraz. Wcześniej nie rozumiał trybu życia swojej matki. Odkąd jednak miał kocięta doceniał tę chwilę dla siebie, którą mógł wykraść w ciągu dnia. Dziś postanowił odebrać sobie jedno z nielicznych takich popołudni odebrać i przeznaczyć na podróż do Czterech Dębów. Nie przychodził w te strony zbyt często, ponieważ nie było tutaj zbyt wiele, co interesowałoby patrole. Deszczowa Łapa wciąż jednak miał w głowie historię, którą opowiedziała mu jego mistrzyni podczas pierwszego pobytu tutaj. Obie z Sowią Przełęczą były tutaj, jako terminatorki, by oznaczyć Cztery Dęby, jako własność Klanu Rzeki. Nie wiedział po co tak naprawdę tu przychodzi. Nie mniej jednak to go nie powstrzymało przed wykonaniem planu.
Wszedł na tereny niczyje i zaczął węszyć. Czuł zapachy wszystkich klanów. Jeden jednak dominował w nozdrzach Deszcza. Kot syknął, zjeżył się, po czym rozejrzał, szukając źródła zapachu. Gdzie te przewiane móżdżki oznaczyły teren? Chyba nie w Czterech Dębach. To Rzeczny teren.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Wiatr zmieniał się co chwilę, przynosząc do noska szylkretki najróżniejsze zapachy, jednak jeden z czasem zaczął wyraźnie dominować nad pozostałymi. Zapach klanu Rzeki. Mimo, że niedaleko była granica, to tak silny zapach mógł nosić na sobie wyłącznie kot. Futro kotki zjeżyło się. Czyżby w jej stronę szedł patrol? A ona tak, lekką łapą, wlazła między Cztery Dęby i podeszła do ich granicy, nie myśląc o konsekwencjach...
Mimo wszystko miała nadzieję, że ten kot - albo koty - nie zbliżą się zbytnio do granicy w tym miejscu, a nawet jeśli, to nie zwrócą uwagi na samotną terminatorkę, która im nie zagraża. Jednak Mięta nie chciała nadal stać, tam gdzie stała. Odwróciła się, i, siląc się na spokój, ruszyła w stronę drzew, zbliżając się do wichrowej granicy, gdzie była bezpieczniejsza. Odrobina uśmiechu od losu, odrobina zlitowania od Gwiezdnych, i nie dojdzie do żadnej konfrontacji międzyklanowej. Bo, szczerze mówiąc, Miętowa Łapa nie wiedziała, jak się zachować w obliczu kota z innego klanu. Poza tą dziwną cienistą, którą spotkała na patrolu ze Skrzekiem, miała do czynienia tylko z kotami z jej własnego klanu.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Śnieg wydawał się kotom o koloru sierści innym niż biały, wrogiem. Deszczowa Łapa jednak po kilku próbach i podejściach nauczył się jakie są plusy polowania i patrolowania w takim czasie, a było to skrzypienie. Charakterystyczny dźwięk, który zdradzał obecność kogoś więcej, był bardzo trudny do niewychwycenia. Nic więc dziwnego, że kocur, który przed chwilą wszedł na teren Czterech Dębów teraz dostrzegł innego kota.
Deszczowa Łapa dla pewności pociągnął nosem jeszcze raz przyjmując obcy zapach. Miał pewność, że to przedstawiciel innego klanu. Co dziwne, miał wrażenie, że czuje też zapach krwi piszczka. Czyżby to był piszczek z terenów Klanu Rzeki, dlatego napotkany kot tak ucieka? O nie. Syn Zroszonego Listka nie miał zamiaru tego tak zostawić.
- Wicher! - miauknął głośno, w stronę czmychającego osobnika. - Zatrzymaj się.
Jego głos przybrał ostry, nieprzyjemny ton. Sam Deszczowa Łapa skoczył do przodu, chcąc skrócić dystans między sobą a zauważonym kotem z innego klanu. Aż dziwnym było, że ten osobnik nosił na sobie tak wichrowy zapach - terminator Jastrzębiego Szponu wyraźnie przewyższał go.
Bliżej niebieski dostrzegł, że goniony przez niego kot jest tak naprawdę kotką o gęstej, dość ładnej sierści, nawet w uznaniu Deszcza. Terminator jednak nie poświęcił kontemplacji urody kotki już więcej czasu. W napięciu wyczekiwał, czy dostrzeże krew na ciele kotki.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Oho, została zauważona. Co więcej, rzeczny osobnik podjął się interakcji z nią, co dla Mięty nie wróżyło dobrze. Na dźwięk jego głosu stanęła w miejscu, spinając mięśnie. Nie zrobiła jednak niczego złego, wzięła więc oddech i zmusiła się do rozluźnienia, kierując uszy do tyłu, po czym się odwróciła.
Zmierzał w jej stronę jeden kot, mniej więcej w jej wieku. Zapewne musiał być jeszcze terminatorem. Jego krótka, niebieska sierść wyraźnie odcinała się od białego puchu leżącego wszędzie dookoła, jednak z drzewami zlewała się o wiele lepiej, niż kolorowa okrywa kotki. jednak krótkiego futerka mu nie zazdrościła; jej samej powoli już robiło się chłodno.
- ... Hm? - wydusiła z siebie, siląc się na swobodę, jednak uważnie obserwując zielonookiego rzeczniaka. Dlaczego ją zaczepił, co zamierzał zrobić? Kotka nie przekroczyła granicy, znajdowała się na ziemiach niczyich, które były symbolem czterech klanów. Mimo wszystko terminatorka musiała mieć się na baczności, nie wiadomo jej było, co się działo w rzecznych umysłach.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Terminator miał swój plan, który należał do bardzo odważnych. Szedł i szedł w stronę Miętowej Łapy. I co gorsza wcale się nie zatrzymywał, jak gdyby miał ją staranować. Zatrzymał się od niej na długość wąsa, po czym zajrzał w ślepia. Musiał się nieco pochylić by to zrobić, całe ciało jednak krzyczało, by to zrobił. Czuł, jak adrenalina zostaje uwolniona, a mięśnie zaczynają niebezpiecznie drżeć. Kocur powoli odkrywał, że lubił te spotkania na granicach. Były ekscytujące, dając uczucie tańczenia na skraju skarpy, gdzie praktycznie nic nie zależało od kota - no, może tylko odległość od krawędzi.
Wichrowa kotka wydawała się zaskoczona i spięta jego obecnością. Prawda była taka, że Deszcza mało obchodziły koty z klanu królikożerców, tak długo, jak nie wadziły Rzeczniakom, a to się nie zdarzyło jeszcze za życia terminatora. Toteż postanowił nie być aż tak surowy, jeśli tylko sprawdzi, czy wszystko jest w porządku. Może nawet się czegoś ciekawego dowie o sąsiadach? Ot, co by na naukach i treningach w przyszłości miał o czym opowiadać.
- Dzień dobry – miauknął, po czym odsunął się od kotki. Nie usiadł jednak. Końcówka jego niebieskiego ogona poruszała się na boki, w czasie gdy kocur sprawdzał od góry do dołu ślady krwi na łapach i mordce kotki. – Polowanie? – zapytał beztrosko, jednak jego zielone ślepia dokładnie zdradzały, co zrobiłby kotce, gdyby okazało się, że zwierzyna była z terenów Klanu Rzeki. Na razie jednak nie miał żadnych podstaw do rzucania takich oskarżeń. Miał nadzieję, że Wichrowiczka sama się odrobinę otworzy.
I tak w tej sytuacji nie mógł zrobić tego, po co tu przyszedł. Mógł ten czas wykorzystać zatem inaczej - przynajmniej dopóki rozmówczyni nie pójdzie w swoją stronę.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Złote ślepia wciąż były wpatrzone w to błękitne futro, a ich właścicielka była gotowa w każdej chwili do odwrotu. Właściwie najchętniej to by umknęła na wichrowe tereny, jednak wiedziała, że nie może uciec. Co by Skrzek powiedział, jakby się dowiedział, że spanikowała? Nie, musiała brać z niego przykład, musiała stawić czoła wyzwaniom. Nie ruszyła więc z miejsca, a jedynie okręciła uszy, kiedy znalazł się o wąs od niej. Szybko się jednak odsunął. Nadal widziała, jak drżą jego mięśnie, a z pozoru beztroski ton brzmiał złowrogo. Był gotowy do ewentualnej potyczki. Ona też musiała.
- W-witaj. - powstrzymała się od nerwowego kręcenia ogonem. Znów się zająknęła, tak bardzo tego nie lubiła. Wciągnęła powietrze nosem, uspokajając głos i zastanawiając się nad kolejną częścią odpowiedzi. Polowanie? Cóż, może i Miętowa Łapa wyczyściła się dokładnie, ale zapewne nadal pachniała ryjówką. Wichrową ryjówką. A ten kot był mysim móżdżkiem, że sugerował jej że kradnie zwierzynę z terenu innego klanu, też coś! Mięta nigdy nie złamałaby kodeksu.
- Polowałam u siebie. Przyszłam tu by zebrać siły i ochronić się od śniegu. - mruknęła w końcu, chcąc wyjaśnić zarówno miejsce polowania, jak i cel wizyty przy Czterech Dębach. Zielonooki nie był chyba aż takim ignorantem, żeby nie zdawał sobie sprawy z tego, że Wicher dysponuje głównie terenami bez drzew?
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Kotka nie wyglądała na kłamcę, nie to co Gromowe ścierwa, szerzące swoje kły w fałszywych uśmiechach, w czasie, gdy za plecami napadają i dobierają się do cudzych klanowiczek. Ich Deszczowa Łapa zupełnie by nie żałował. Wichrzacy jednak zawsze trzymali się z dala od Klanu Rzeki pomimo wspólnej granicy, toteż niebieski terminator zachowywał ostrożną czujność. Nie żywił jednak najgorszych możliwych uczuć. Z tego też powodu kocur rozluźnił mięśnie na karku i pozwolił sobie usiąść. Ogonem oplótł łapy, by ogrzać je w ten mróz, choć na zbyt wiele to się nie zdało, ze względu na chudość niebieskiej kitki.
- I jak zwierzyna? Dajecie radę ją wypatrzeć przez ten śnieg? - wypatrzeć i dogonić. W taki śnieg Deszcz nie zazdrościł nikomu pościgów. Ciekawe, czy to w ogóle była prawda, że Wichrzacy tyle biegają, do tego dość szybko. Kocur nawet wysilił się na milszy ton, by pokazać, że wcale nie chce walczyć, a jedynie chwilę zamienić słowo. - Jestem Deszczowa Łapa.
Dopiero, gdy się przedstawił, zdał sobie sprawę, że od razu zdradził, że jest terminatorem. Uznał jednak, że to żadna krytyczna dla Klanu Rzeki informacja, a i on nie miał czego ukrywać. Patrzył na kotkę, uważnie jej się przyglądając.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Jej słowa chyba spotkały się z brakiem wątpliwości, gdyż kocur wyraźnie się rozluźnił, a później usiadł. Cóż, kto jak kto, ale on pewnie wiedział, a przynajmniej się domyślał, że kotka pierwsza nie zaatakuje. Nie miała powodu do tego, poza tym pewnie była słabsza. No i wyraźnie była niższa, chociaż Wicher słynął z najwyższych kotów w lesie. Cóż, wyjątki potwierdzają regułę, nieprawdaż?
Również usiadła, wciąż zachowując czujność. Wolałaby stać, jednak mogłoby to zostać odebrane źle, czego nie chciała. Jak zwykle ona, naśladując ruchy rzeczniaka, owinęła swój puszysty ogon wokół swoich łap. Ona przynajmniej miała się czym grzać.
- Zwierzyny nie brakuje. - zaczęła ostrożnie. Wiadomo, Pora Nagich Drzew nie była litościwa, jednak wystarczało pożywienia dla wszystkich. - Jak się wie, jak polować, to nie jest takie trudne. - dodała. To nie była kąśliwa uwaga, jednak zwykła informacja, wypowiedziana neutralnym tonem. Przecież Mięta uczyła się polować na otwartym terenie, a nie w lesie. Kilka utrudnień jeszcze nie jest powodem, dla którego klan miałby głodować. - A u was jak? W taką pogodę naprawdę łowicie też ryby? - zapytała. Ciekawość oczywiście wypłynęła na wierzch i szylkretka wyrzuciła z siebie to pytanie, zanim zdołała ugryźć się w język. Właściwie jej pytanie powinno brzmieć, czy naprawdę są zdolni do wkładania czegokolwiek z części ich ciał do tej lodowatej wody? Bo nawet nie chciała myśleć, że w taką pogodę pływali. Ona miała dość śniegu samego w sobie, a kiedy myślała, o płynącej wodzie, dreszcze mimowolnie przelatywały jej wzdłuż kręgosłupa.
Kiwnęła delikatnie głową, słysząc imię terminatora. Deszczowa Łapa. Faktycznie, jego futerko było szare jak deszczowe chmury.
- Miętowa Łapa. - przedstawiła się również, nawet nie myśląc o tym, że to jeszcze terminatorskie imię. Przecież to nie powinien być problem, jakiej są rangi, póki nie trwa żaden konflikt, prawda?
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości