Logo Artemidy
Pęknięta Skała
Nie... Nie było w tym nic złego. Tylko strasznie to zawstydzające gdy ktoś jest taki no fajny i jest tak blisko. Nie oszukujmy się Rudy byś śliczny i uroczy a ja jestem kocurem. Łatwo połączyć te fakty nie? Jestem wzrokowcem co tu kryć. A to, że wydawał się być do mnie podobny wprawiało mojej uczucia w ruch. Nie wiem co robić na dobrą sprawę. Bardzo interesował mnie on, ale zaczynało robić się trudno z powodu tego co we mnie siedziało.
Spróbowałem się uśmiechać mimo palącego się we mnie wstydu i stresu. Na prawdę się starałem i mam nadzieję, że nie wyglądało to aż tak źle.
- Ni...nic się nie...nie stało. Na.. Na pra...prawdę.- wydobyłem z siebie.
Mi by nie przeszkadzało, że widzieliby mnie w takiej sytuacji. Co im do tego jakich mam znajomych i z kim się spotykam. Aktualnie tak dziwne się czuje w obozie, że nie bałbym zostać sobie gdzieś indziej byle, żeby widzieć tego ślicznego i uroczego kocurka. Tak już działa bycie upartym wzrokowcem.
- T...Tak....Ty...tylko je...jestem do...dosyć spe...specyfi...ficzny i ma...mam pro...problemy z...z so...sobą.
To, że cały czas przepraszał było urocze. Ale nie pewinien.
- Dla...dlaczego? Ja...jak chce...chcesz się py...pytać to wa...wal.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugał zawstydzony kilka razy, jednak odetchnął delikatnie z ulgą, kiedy usłyszał słowa Promyczka. Co za szczęście! Nie chciał wcale urazić ani obrazić nowego przyjaciela. Jak powiedział, to tak samo jakoś przyszło. Z uśmiechem otarł się delikatnie policzkiem o bark Promyka, bo to było najwyżej gdzie mógł sięgnąć pyskiem. -Ka-każdy m-ma jak-akieś probl-lemy. J-jak co-oś, to-o za-awsze możesz m-mną po-orozma-awiać, gdy-y będz-ziesz smutny- Spróbował podnieść na duchu śnieżnobiałego kocura. Po chwili odsunął się delikatnie i posłał mu przyjazny, trochę bardziej śmiały uśmiech. -P-po pros-stu już-ż dw-wa koty-y m-mnie ską-ądś wygo-oniły, a zdą-ążyłem zada-ać tylk-ko jedn-no pytanie... tr-rochę się boję-ę pyt-tać...- Zaczął drapać po ziemi krótkim pazurem, spoglądając dalej w dwukolorowe ślepia Cienistego Terminatora.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiem, że nie chciał. Dlaczego niby miałby? Nie wiem czy już jestem jego przyjacielem. Chyba jeszcze sobie nie zasłużyłem. Rudy powinien mieć równie ładnych przyjaciół co on. Uroczych... A ja jestem popsuty. Nikt od tej pory nie zdołał mnie naprawić. Czuję, że Rzeczny terminator mógłby być moim miodem na rany. Ale nie zasługuje na to...jeszcze nie.
Na... Na ra...razie to ja muszę się przyzwyczaić do dotyku. Matko chyba zaraz zejdę. Czułem się tak miło a jednocześnie tak bardzo mnie to zawstydzało. Tak już chyba jest jak ci się ktoś podoba? No nie wiem. Muszę chyba przywyknąć tak? Bo ja go chce poznać. To, że narusza moją przestrzeń w jego wypadku mogę mu wybaczyć. Uśmiechnałem się tylko skrępowany i patrzyłem w drugą stronę, kiedy otarł się o mój bark.
-Ja...ja..jasne. Mo...mo...może kiedyś.- wydobyłem z siebie.
Oh okej odsunął się. Teraz jest trochę lepiej. Obiecuję, że kiedyś będę potrafił być spokojny przy bliskim kontakcie, ale może nie teraz. Mo....może nie teraz na prawdę.
- M...mnie możesz się py...pytać do woli. Nie...nie przegonię cię... Dla...dlaczego miałbym...- Może i powinienem na granicy. Ale to Cztery Dęby i...i Rudy. Nie miałbym serca doprowadzać jego śliczną, delikatną twarz do płaczu.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że sobie zasłużył. Przecież był bardzo miły i sympatyczny, a do tego miał śliczne, długaśne futerko. No po prostu śliczne! To Rudy powinien czuć się bardziej nieswojo, a nie on. Kremusek ile razy bał się rozmowy z innymi, a co dopiero z kotami z innych klanów! Ziewnął delikatnie, otwierając szeroko pysk. Słońce było już w porze szczytowania, więc jeszcze mieli dużo czasu na rozmowę. O ile Promyczek chciał z nim trochę pogadać... przeciągnął się lekko, siedząc obok przyjaciel, a następnie zerknął na terminatora nieśmiało. -D-dziękuję- Ucieszył się na słowa Promyka, a następnie przymrużył delikatnie żółto-zielone ślepia. -C-czy wszys-stkie koty-y z Klan-nu Cien-nia są-ą tak-kie mił-łe ja-ak T-ty?- Zapytał, kuląc ogon wokół łap.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez to wszystko co robiłem do tej pory w swoim życiu nie czułem się godny. Czułem się jak potwór, który łypie groźnie na małe dzieci. Nigdy nie zapomnę o moich błędach w przyszłości, ale podobno na nich się uczy? Mam nadzieję, że już nigdy nie wrócę do dawnego siebie.
Nie mogłem nie czuć się nieswojo. Tak już działa moje wzrokowstwo. Rudy jest, uroczy i śliczny. Ma wspaniałe zielone oczy i wygląda tak delikatnie. Był cudowny. Idealny. A ja? Miałem ochydny charakter i właśnie zrozumiałem co robiłem źle. On mi to uświadomił. Ma dobry wpływ na innych. Jest księciem Klanu Rzeki. Księciem zza morza...
Dzisiaj niby była ładna pogoda, ale nadla chłodno. Boję się, że koledze będzie zimno. Ma taką krótką sierść. Ja za to mam długą. Mogę go obronić przed mrozem. Ja miły... Ja dziwną rzeczą było to stwierdzenie. Przerażające wręcz. Chciałbym...
- No... No...nie wszy...wszyscy... N..nie je...jest Ci zi...zimno?- spytałem z delikatną troską wpatrując się w jego wspaniałe oczy.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dopiero po chwili kremus zdał sobie sprawę, że na dzień rzeczywiście był dość chłodny. Wcześniej nie zdawał sobie z tego sprawy, jednak teraz, już to wiedząc, skulił ogon bliżej łap i zamrugał w stronę białego terminatora z zawstydzonym uśmiechem. -T-troch-hę- Mruknął na jego pytanie, a dopiero po kilku chwilach postanowił odezwać się na jego pierwsze słowa. -No-o t-to je-esteś spec-cjalnym ko-otem! Wy-yróżnia-asz się-ę w tł-łumie!- Zachichotał żartobliwie, jednak tak, aby nie urazić jakkolwiek kocura. Postawił uszy sztywno na łbie, a następnie przyjrzał się pyskowi Promyka. Chciałby, aby mogli rozmawiać jeszcze długo. Ale na pewno za kilkadziesiąt chwil będzie musiał wracać na swoje tereny... chciałby jeszcze posiedzieć z Promykiem na dłużej. -P-promyk? B-będ-dziemy mo-ogli s-się jesz-zcze cza-asami spot-tkać na-a Cz-czter-rech Drze-ewach?- Zapytał po kilku uderzeniach serca.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No jak mi było gorąco w porę Zielonych Liści, to Rudemu na pewno jest zimno o tej porze roku. No i od razu po pytaniu zauważyłem, że było mu chłodno. Matko normalnie cukrzycy mógłbym dostać na widok jego miny. Nie widziałem w życiu nikogo słodszego. I weź tu się ogarnij. O matko. A...ale to może być chwila dla mnie. Mam duży puchaty ogon. Po woli obiąłem nim małe ciało terminatora. Teraz wdech i wydech i lecimy dalej.
- Tro..trochę lepiej?- spytałem starając się nie wybuchnąć ze stresu. Muszę być odważny, jeśli chcę zabłysnąć przed jego oczami! A bardzo chciałbym...
No nie do końca bym powiedział. Nadal miałem skrępowaną mnę, więc nie miałem co wykrzywiać.
- No...no nie do..do końca...- stwierdziłem.
Do tej pory to ja wręcz wybijałem się swoim złym zachowaniem. Ale to się zmieni! Tak postanowiłem. Dla Rudego, żeby go nie oszukiwać, żebym był do niego szczery. Jak chcę się z nim bliżej poznać, to chcę mu mówić prawdę. Może jak już się zmienię to wszyscy w obozie nie będą mi podobni do szykujących się do ataku na mnie jastrzębi śmiejących się mi prosto w nos. I tak ostatnio nie było źle, bo już trochę się zaznajomiłem z sobą no i trochę się uspokoiłem co do wybuchów. Rudy zostanie moim wyciszeniem. Kiedyś mu się odpłacę. Cieszyłem się, ze już był pewniejszy siebie w moim towarzystwie. Po jego słowach spojrzałem z wielką nadzieją w jego zielone oczy.
- Tak! Z wie...wielką chęcią!- powiedziałem z lekkim szczerym uśmiechem. Nawet pomruk radości wydobył się z mego gardła. Motylki latały sobie po całym moim organizmie. Jakie to było cudowne uczucie.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego ślepia rozszerzyły się, gdy Cienisty terminator owinął ogon wokół niego, jednak nic nie powiedział. Nawet... miło było, siedzieć tak, otulony mięciutkim ogonem Promiennej Łapy. Po dwóch uderzeniach serca, schylił się delikatnie i wtulił brodą w białą kitę starszego przyjaciela. Z jego gardła wydobył się nieopanowane mruczenia, a na jego pyszczku pojawił się szczęśliwy uśmiech. Przytaknął łbem na pytanie kocura, spoglądając na niego z iskrzącymi się ślepkami. -J-jak to n-nie dokońc-ca? We-edług m-mnie je-esteś ba-ardzo mi-iły i przy-yjazny! P-polu-ubiłem Cię- Miauknął, wracając do poprzedniej pozycji i mrucząc z zadowoleniem. No cóż, nie wiedział, jaki był Promyk, jednak nawet, gdyby śnieżnobiały kocur mu o tym powiedział, to i tak nic by nie zmieniło. Poznał go i polubił, a to mu wystarczyło. A jeśli się postanowił zmienić, to tym bardziej nie zepsułoby ich relacji. Zamrugał z uśmiechem na jego następne słowa. No, czyli on tez chciał go bliżej poznać! Co za ulga! Zachichotał uradowany, a następnie ponownie się wtulił w biały ogon Promyczka.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudy był twardy. Ale tak naprawdę nie jak ja. Kiedy obiąłem go ogonem jego oczy tylko przybrały wyraz zaskoczenia. Nic więcej. On to był gość. Muszę się dużo od niego nauczyć. Nie ma mowy, żebyśmy się nigdy już nie spotkali. Polecę nawet do jego obozu jak będzie trzeba. Nie chcę go stracić. Od dzisiaj jest moim słońcem. Oświetla mą czarną drogę. A ja jestem jego promieniem. Będę u jego boku. Będę go bronił. Tylko mamy problem. Jesteśmy z różnych Kalnów. Nigdy nie będziemy mogli być na okrągło przy sobie. Granice nas rozdzielają. Nie wiem jeszcze co zamierzam z tym zrobić. Aktualnie chyba nie powinienem o tym myśleć? Nasza, no chyba już przyjaźń, dopiero się zaczyna.
Cieszyłem się, że mój ogon jakoś pomógł. Uroczy terminator nawet zaczął mruczeć. Cały czas myślałem o tym, że kiedyś będę musiał wyrócić do obozu. A tam znowu będę czuć się pod presją. A w dodatku wrócę inny. Co jeśli ktoś się zapyta dlaczego? Owszem zaczynałem się uspokajać, ale podczas spotkania z kremowym zmieniłem się nie do poznania. A co jeśli moje częste wypady będą wzbudzać podejrzenia? Co wtedy powiem? Że się zauroczyłem i siedzę w Czterech Dębach całymi dniami? Przecież wywalą mnie na zbyt pysk do kociarni i będę więźniem. Eh jeśli nawet, to zawsze można uciec. No nie ważne. Trzeba się cieszyć chwilą prawda? No. U mego boku siedział najwspanialszy kocur jakiego spotkałem. Moje myśli mi tego nie popsują.
- O.. Ostatnio trochę się zmieniłem. Na..nawet dzisiaj kiedy spotkałem ciebie.- Nie było już co się jąkać. Czułem się już prawie, że dobrze z Rudym. Nadla był stres. Ale nie związany z rozmową. Tylko no byciem wzrokowcem. Powiedziałem prawdę przyjacielowi. A niech wie, że tako święty nie jestem. Co go będę oszukiwać.
Kiedy Rudy zachichotał mruczenie zaraziło i mnie. Pierwszy raz w życiu chciałem kogoś polizać w miłym geście. Tak po czole. Ale nie byłem na tyle odważny. Jedyne co mogłem to uśmiechnąć się już normalnie z rozczuleniem i patrzeć się w jego cudowne oczy. Chcę by ta chwila trwała wiecznie.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudemu już bardzo spodobało się towarzystwo śnieżnobiałego terminatora. Jest taki miły, delikatny, śliczny... ale racja. Klany stanowią dość dużą przeszkodę. No bo... jak dotąd wychodził na krótkie spacery, ale jak się wytłumaczy, kiedy będzie wracał o wiele później? Kiedy nauczy się polować, to jakoś da radę. Złapie po drodze jakąś piszczkę dla klanu. Ale... jak na razie nie potrafił. A tylko Gwiezdni wiedzą, kiedy Szkarłatny Zachód postanowi nauczyć go polować! Westchnął w duchu, jednak wtulił się ponownie w kitę przyjaciela, chcąc się nacieszyć chwilą. -A-ale jeste-eś bardzo mił-ły. Jeśl-li kiedyś tak-k nie był-yło, to zaw-awsze jest szan-nsa, że dasz rad-dę się zmienić. Uwie-ierz w siebie!- Otarł się policzkiem o bok Promyczka. Nawet zaczynał się mniej jąkać. Może ta relacja będzie miała na obu wpływ? W dalszym ciągu nie przestawał mruczeć, a jedynie otwierał delikatnie pyszczek z radości, co kilkanaście uderzeń serca. Również chciałby tak pozostać na długo. Na bardzo długo. Wokół było tak spokojnie i cicho, a obecność syna Modliszki dodawała kremusowi otuchy.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mogą być nieźle problemy, przez takie siedzenie jakby nie patrzeć na terenach niczyich. Nie znając terenów i bez wiedzy o walce. W skrócie niezła klapa. Płomyk nie byłby zadowolony. Polować coś tam umiem w sumie, ale nawet to, że sam wychodzę chyba nie jest dobre. Niech wojownik ruszy dupę i czegoś jeszcze go nauczy, bo szlajać i tak się będę. Bo jakby nie patrzeć zauroczenie trochę jak miłość. Stracić głowę na jego punkcie też można. Ale nie umiem w uczucia. Czy to w ogóle zauroczenie? Czy tylko to, że widzę kogoś ładnego i chciałbym z nim być? Kto wie. Na pewno nie ja.
Dobrą rzeczą był fakt, że nie stresował mnie już tak bardzo fakt dotyku. Ogon może być. Nie czuję się tak bardzo jego częścią. To on jest częścią mnie.
- Wła...właśnie to mam w planach.
No i jak ogon mną nie wstrząsał to bok już tak. Mój uśmiech się zachowiał i moje wargi zaczęły drżeć. Nie wiem czemu przecież tego chyba chce? Ale udało mi się wykrzywić banana na mym pysku z powrotem. Ale nadal się ruszał.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właśnie to ma w planach... jak się zmieni, to na pewno dużo kotów będzie go lubić. Oczywiście, nie wątpił, w to że już zna kogoś bardzo miłego i przyjaznego. Będzie szczęśliwy. Kremusek też będzie bardzo radosny. Chciałby widzieć taki szczery i pełen szczęścia uśmiech na pysku Promyka zawsze. Był wtedy taki słodki... na pewno będą się jeszcze spotykać na Czterech Drzewach. Zauważył jednak prędko drżący grymas śnieżnobiałego. Lekko się odsunął skrępowany i zawstydzony w jednym. Gwiezdny Klanie, znowu się do niego tak miział. Musi zacząć opanowywać swoje emocje... położył się tylko obok kocura i okrył pysk resztą ogona ze wstydu. Już się przyzwyczaił do obecności Promyczka i nie chciał, aby ten go odtrącił za jego zachowanie. Bok kremowego terminatora szybko się podnosił i opadał. Dlaczego tak się zachowywał? Nigdy przy nikim nie był taki skrępowany. Znaczy, nie miał na myśli, że nie lubił Promiennej Łapy. Po prostu... dziwnie się czuł. Podniósł łapą kitę terminatora, a następnie wsunął pod niego mordkę, spoglądając zaciekawiony na przyjaciela.
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znam. Poprzeczkę i Dęba. Kotka jest śliczna i miła, ale to nie to samo. Od kąd zobaczyłem Rudego już widziałem, że to coś podobnego. Ale jednak inaczej. No dobra nie będę się oszukiwać. Terminatorka kiedyś mi się podobała tak no po wzrokowcemu. Nie czułem się jednak aż tak miło w jej towarzystwie. Byli moimi przyjaciółmi, ale nadla nasze rozmowy były w obozie. Tam, gdzie i tak nikt mnie nie lubi i czuję się pod presją. Ale tak trzeba żyć i tyle.
No trochę to było krępujące. Chciałabym móc bez zawachania się dotykać przyjazne. Kiedyś się przyzwyczaję i Rudy już nie będzie musiał czuć się głupio. Jak byłem młodszy też chowałem się w swoim ogonie. No pysk nie. Ukrywałem tak moją zestresowaną minę.
Robiło się już późno. Słońce lekko zaczęło iść ku dole. W końcu była tera taka pora roku. A ja siedziałem dalej patrząc na najsłodszego kocura na całym świecie. A jego urok dopiero zaczynał błyszczeć. Owinął się w około głowy moim ogonem i wyjrzał do mnie. Był... Niesamowity. Złapałem oddech i w sumie to chciało mi się płakać z radości. Nie miałem nigdy w życiu tak wspaniałego dnia. Ale uśmiechnąłem się radośnie z walącym sercem w mej piersi. Pozwoliłem tylko jednej łzie spłynąć po mym policzku. Obiąłem terminatora łapami i otarłem policzek w policzek.
- Jesteś niesamowity.- powiedziałem w przypływie radości. Nawet o stresie zapomniałem. Moje mruczenie rozbrzmiewało na całej polanie. Położyłem pysk obok kocura i puściłem łapy. Koniec przytulasków. W końcu dotarło od mnie co się właśnie stało. Zwinąłem się w kule i schowałem pysk ogonem. Czułem się tak zawstydzony a nadal radość mnie wypełniłała. Co się dzieje.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spoglądał zawstydzony na przyjaciela, kiedy nagle ten go... przytulił? Kremus poczuł mieszankę emocji rosnącą w środku. Zawstydzenie, radość, zaskok... i to nieznane uczucie, siedzące w nim od kilkudziestu chwil. Zastrzygł delikatnie uchem, a następnie skierował wzrok na pysk Promyka. Mruczał. Gwiezdny Klanie... jakie to słodkie! Kremowy terminator również zaczął głośno mruczeć, a podczas gdy policzek Promyczka przyciskał się do policzka Rudego. -Ty też- Czuł się, jakby zaraz miał pęknąć z ekscytacji. I to nieznane uczucie... jego serce biło tak mono i szybko, że krótkofutry czuł się, jakby zaraz miało mu wyskoczyć z piersi. Jednak jeszcze większym zaskokiem dla niego było to, kiedy śnieżnobiały Cienisty zerwał się nagle i skulił w kulkę. Co jest... zawstydził się? Kremus spoglądał na niego przez chwilę z iskrzącymi ślepiami, a następnie położył się obok białej kulki i musnął ją nosem przy pysku. Bynajmniej starał się trafić w pyszczek białego terminatora. Nie chciał, aby ten czuł się tak zawstydzony. Mimo, że nie otulał go już puszysty ogon kocura, ten czuł w środku wystarczającą dawkę ciepła z emocji, że już niepotrzebne mu było jakiekolwiek ocieplenie. Jego oddech wracał powoli do normy, a ten wetknął różowy nos w futro na karku przyjaciela, wdychając jego zapach. Taki słodki... wokół panowała cisza, a ciałem Rudaska zapanowało to dziwne uczucie. Dziwne, ale takie miłe... czuł się, jakby był w jakimś pięknym śnie...
[Obrazek: z4bZUvV.png?width=630&height=630]
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No przytuliłem. Radość gromadząca się po woli we mnie bardzo chciała wylecieć z mego wnętrza. Cieszyłem się z tego spotkania. Było super. Poznałem kogoś wyjątkowego i wspaniałego. Wzrok jego cudownych ciepłych zielonych oczu rozgrzewał mnie od środka. Rudy to cudowny kocur. Nie chcę tracić naszej znajomości. Nie chcę kończyć tej chwili. Ale było już dosyć późno. Zaczynało być lekko ciemno. Ja to pół biedy bo i tak reputacja do bani, ale kremowy terminator chyba nie wypadnie najlepiej jeśli będzie tutaj tyle ze mną siedzieć. Przyjaciel odwzajemnił mój gest co jeszcze bardziej mnie zkrępowało. To było takie spontaniczne, a czułem, że szczere. Mimo wszystko wstydziłem się. Mego ukazywania uczuć. Tyle to z siebie wypierałem, tak chowałem za nie miłą maską, a tu proszę. Chyba tak właśnie powinno być. Nie będę się już kryć z tym kim jestem i jaki jestem. Uchyliłem lekko oczy gdy poczułem jego nos dotykający mój policzek.
- Chyba... Chyba już trzeba się zbierać...- zacząłem smutno. Nie chciałem się rozstawać.- Kie..kiedy się widzimy?- spytałem.
Miłobyło gdy był przy mnie. Nadal skóra mnie sędziała gdy mnie dotykał. Ale musiałem to przeżyć. W końcu Rudy jest cudowny. W moją pierś waliły uczucia. Słodkie uczucia
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Podniebna Łapa, 2 gości