Masywna kotka o długich atletycznych łapach, długim ogonie oraz o średnich uszkach. Jej sierść jest krótka o maści srebrzystej w czarne, klasyczne pręgi.
Pyszczek ma po tacie czyli średniej długości zakończony różowym noskiem. Oczy ma po matce. Są one koloru jasno zielonego. Uszka ma zakończone drobnymi wręcz niezauważalnymi łatkami są one koloru czarnego tak samo jak pręgi. Po mimo swej masywnej budowy jest bardzo zgrabna.
Cóż... charakter Srebrnej zmienił się na gorszy. Stała się z miłej kocicy oschłą, zimną i sztywną niczym słup lodu. Przyjemna jest tylko dla kotów, które zna. Nie cierpi kociąt, starszyzny, a także znienawidziła koty swojego klanu. Czuje do nich ogromny żal, a z drugiej strony śmieszy ją to, że są takie naiwne. Tylko za pojedynczymi przypadkami przepada i jest to głównie paczka, którą poznała jeszcze będąc kociakiem lub terminatorem. Do innych jest zimna, oschła oraz czasami chamska. Zdarza się jej być także porywczą. Zawsze mówi to co w danej chwili myśli. Plusem jest to, że jest szczera. Coś jej nie pasuje? Nie licz na jej przyjaźń. Uważa, że jej własny klan, na czele z Błękitną Tonią i Sasankową łapą, nie dorasta jej do pięt. Ciągle jest poważna, prawie w ogóle się nie uśmiecha. Non stop jest znudzona więc jej wyraz pyska wygląda bardzo ponuro. Potrafi doskonale pyskować i ma swoje nie znośne humorki. Stała się taka z powodu smutku, który dręczy ją w środku, najgorsze jest to, że sama Srebrna nie wie skąd się on bierze. Jak nie masz konkretnego powodu lepiej się do niej nie zbliżać nigdy nie wiadomo jaki ma w danym momencie nastrój. Jeśli podczas rozmowy coś się jej nie podoba potrafi zmienić swój nastrój w mgnieniu oka. Radzę również przy niej uważać na słowa. Co dziwne potrafi uśmiechnąć się i być w miarę miła do kocurów. Kotek nie cierpi. Zdarzają się jednak i takie kocury, że i do nich jest wiecznie burcząca.
Co kocur próbował nawiązać kontakt wzrokowy ja go unikałam. Czyżby wygrał ze mną i moim charakterem? Cóż, na to wyglądało. Jak ja mogłam dać sobie tak wleźć na głowę przecież to straszne?! Nagle do moich nozdrzy dopłynął świeży smród klanu Cienia. Ledwo powstrzymałam się od wykrzywienia miny. W tym samym momencie ujrzałam, że Płomyk zaczął się zbliżać w moją stronę. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on polizał mnie po policzku, a następnie odwrócił się i miauknął mi na pożegnanie. Zdziwiona odpowiedziałam nie pewnie. Do zobaczenia? - po tych słowach otrząsnęła się z dziwnego transu i zorjętowałam się, że nie powinni mnie tu znaleźć. Szybkim ruchem wskoczyłam w krzaki ruszając biegiem w stronę obozu.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Słońce już górowało kiedy śnieżnobiała kocica dotarła do Czterech Drzew. Widziała je raz. Tylko raz kiedy rozmawiła z jakimś kocurem od strony Cienia. Powoli również, zaczynała się zastanawiać nad jej przyszłością. Nie widziała siebie nigdzie. Może jako medyk? Nie, już raz próbowała. A może jako zastępca? Raczej nie, nikt by jej nie wybrał. Cały czas jej brat istnieje. I ten kto zostanie wybrany z całą pewnością to będzie on. Chociaż kto wie? Może kiedyś jej się uda. Postanowiła zatrzymać się chwilkę przy Czterech Drzewach, aby odpocząć po polowaniu i oznaczyć zapcha jej ukochnanego klanu.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Ostatnim razem był w tym miejscu jeszcze na treningu z Płomykówkowym Lotem, toteż miał wielką chęć i potrzebę, aby wybrać się tam jeszcze raz, ale tym razem samotnie, bez towarzystwa kogokolwiek, chociaż w sumie spacer z Topniejącym Lodem brzmiał dobrze, ale Wojownik był akurat na patrolu w innej części lasu, więc Polny musiał się zadowolić własnym towarzystwem. Chód miał sprężysty i zwinny, jak zawsze, delikatnie nawet podskakiwał przy każdym kroku niczym wesoły kociak, biegnący na kolację do Kociarni. Słońce przyjemnie grzało, jego futro łapało promienie, dzięki czemu nawet dość niska temperatura nie stanowiła problemu dla Wojownika, któremu dodatkowo pomagało długie i gęste futro. Kiedy dotarł na miejsce, jego oczom ukazał się obcy kot. Po zapachu wywnioskował, że to Rzeczniak, a dokładniej Rzeczniaczka. Wyprostował się, po czym zaczął do niej podchodzić, zachowując przyjazną postawę. – Dzień dobry – przywitał się grzecznie, a na jego pysku zawitał ciepły uśmiech. Maniery w końcu to podstawa, prawda? Nigdy jeszcze nie spotkał kota z innego Klanu, dlatego wolał mimo wszystko jakoś się zachowywać, zobaczymy, jacy są ci Rzeczniacy.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Cienisty. Kolejny. Świetnie. Nie mogła chwilkę odpocząć i iść dalej na polowanie. Oczywiście, że nie. Lecz to nie był kocur pokroju Szczura. Powiedział Dzień Dobry, o tego jeszcze nie było. Cienisty z manierami. - Dzień Dobry. - odparła równie grzecznie. Ma maniery to i ona może mieć. - Jestem Śnieżne Serce. - odpowiedział. Musiała przyznać, że kocury był... Ładny. Biorąc pd uwagę wcześniejsze spotkania z kocurami nie było to jakieś duże osiągnięcie, ale tan akurat był ładny inaczej. Ciekawe. - U nas nic się nie zmieniło we władzy - dodała aby jakoś poprowadzić rozmowę.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Uff, na szczęście kotka okazała się być całkiem w porządku. – Miło mi poznać, Śnieżne Serce – powiedział, przekrzywiając delikatnie głowę na bok, a jego nadgryzione, lewe ucho poruszyło się kilka razy. Był wielce zadowolony, że trafiła mu się tak uprzejma jednostka, która nie okazała się być burkliwa i nieprzyjemna w obyciu. Nie znał Rzeczniaków, ale ta tu wywarła na nim dobre wrażenie. – Ja jestem Polny Chwast – przedstawił się krótko, podnosząc do góry prawą łapę w geście przywitania, jak to często zwykł robić. Potem wysłuchał jej dalszych słów i uniósł jedną brew do góry. Hm, zawsze tak wymienia się informacjami, jak dwa koty z innych Klanów się ze sobą spotkają? Ciekawe. – Mhmm, ja tylko dopowiem, że Ciernisty Kwiat w końcu wybrała sobie Terminatora, został nim Szczypiąca Łapa – mruknął, uśmiechając się świergotliwie, a jego białe kiełki błysnęły w promieniach słonecznych. Było dość... ciepło, nawet wyjątkowo jak na dzisiejszy dzień, bo od jakiegoś czasu dni zaczęły się oziębiać i stawać coraz to zimniejsze. Z jednej strony było to fajne, bo nareszcie nie będzie tego uciążliwego skwaru, którego buro-biały syn Iglastego Grzbietu nienawidził. – Jesteś na jakimś patrolu, czy tylko spacerek? – zapytał zaciekawionym tonem, robiąc kilka pewnym kroków bliżej białej kocicy, skoro już zdążył się upewnić, że mu nic nie grozi.
/przyjmuję czasoprzestrzeń sprzed śmierci Węża, bo wyprawa Płomykówki wciąż trwa
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Czyli kocur był przyjaźnie nastawiony. To dobrze. - Skoro jak już się przedstawiłam to czas na ciebie. - zagadnęła z uśmieszkiem. - Dobrze, przekaże mojemu klanowi. - odparła. - Spacerek połączony z polowaniem. A ty co tu robisz? - ciekawiło ją jedno. Po co kocurowi ta informacja? Może dzięki temu zrozumie, że klan Rzeki jest osłabiony. A czy klan Rzeki w ogóle jest osłabiony? Chyba tak. A może nie? Zmarło im wiele wojowników, ale jednak nadał byli najsilniejszym klanem w lasie dzięki Czerwonej Gwieździe. Albo i nie byli? No nic, nie czas teraz no rozmyślanie o takich sprawach.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Przyglądał się dokładnie białej kotce, analizując każdy jej ruch, w razie gdyby okazała się mieć jednak jakieś wrogie zamiary. Niby zachowywała się dobrze i nieagresywnie, ale to był kot z innego Klanu i zawsze należało mieć się na baczności. Czujności nigdy za wiele. Na przestrzeni księżyców Polny nauczył się, że taka naiwność i przesadna radość nie jest niczym dobrym, nie pozbył się zupełnie starego charakteru, broń Gwiezdny Klanie, dalej wydawało się, że jest tym samym Chwastem, co kiedyś, ale trochę... wydoroślał? O ile można to tak nazwać. – Przyszedłem zobaczyć Cztery Dęby, dawno tu byłem i chciałem sobie odświeżyć ich obraz – powiedział zgodnie z prawdą, odwracając na chwilkę wzrok od białej Rzeczniaczki i kierując spojrzenie zielono-żółtych ślepi na potężne, masywne drzewa. Szybko jednak powrócił patrzałkami do nowo poznanej. – I jak idzie polowanie? Wasze tereny obfitują w zwierzynę? – zapytał z wyraźnym zaciekawieniem w głosie i przekrzywił delikatnie łeb na prawą stronę, wyczekując cierpliwie odpowiedzi. Jego ogon zwrócony był końcówką do nieba, co sygnalizowało jasno, że nie miał złych zamiarów.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Jak można zapomnieć o Cztrech Drzewach? To tak samo jakby jakiś Rzeczniak zapomniał jak się łowi ryby. Według Śnieżnej było to dość nienaturalne. Czyżby Cieniści byli pokroju pieszczochów? Nie ruszali się na patrole? Kolejne pytanie również nie należało do najprzyjemniejszych. Czyżby kocur chciał wiedzieć czy warto podbić tereny? W sumie po co dal cienistych rzeka? Z jednej strony mieli u siebie tereny bagniste. Które również występowały na Rzecznych terenach. W końcu niechętnie zdobyła się na odpowiedź. - Mam... Dość duże zwierzyny - jeżeli powiedziałaby, że mają jej sporo to równieżbyłby to powód do ataku. Delikatnie się zasmuciła tym, że nadal nie usłyszała imienia nowo poznanego.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Trochę ta Rzeczniaczka jakaś taka podejrzliwa była, jakby Polny miał zaraz zaatakować ją i wgryźć się jej w gardło. Polny na patrole chodził codziennie, wbrew myślom białej, niebieskookiej kotki, jednak zdecydowanie wolał przechadzać się po terenach pokroju Czarnego Ogona, bo to miejsce wydawało mu się być nieco bardziej interesujące. – U nas jest sporo piszczków, szczególnie wiewiórek, hah! Trzeba umieć porządnie się wspinać po drzewach, aby je dorwać! – pomimo nie za dobrze ciągnącej się rozmowy, buro-biały syn Iglastego Grzbietu nie zmienił swojego przyjaznego i radosnego tonu ani trochę! W końcu dlaczego miałby? Nie chciał wyjść na jakiegoś gbura, a też nie wiedział, jaką konkretną opinię o Cienistych ma ta tutaj kocica. – Ale w sumie to dobrze, trzeba korzystać, póki nie spadnie śnieg i niektóre zwierzęta się pochowają – dodał jeszcze luźną myśl, która w sumie była bardzo prawdziwa. Nigdy co prawda nie był na terenach, kiedy pokrywał je śnieg, dlatego ekscytował się jeszcze bardziej na samą myśl o polanach pokrytych białym puchem. No cóż, minusem byłby brak, a przynajmniej mocno ograniczona zwierzyna, ale dadzą sobie jakoś radę, skoro przez tyle pór sobie radzili, to poradzą sobie i teraz.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Trochę dziwnie się zachowywał ten oto wojownik Cienia. Nie przedstawił się. W pierwszej myśli chciała go zaatakować. Ale nie, nie był tak zła i okropna jak Szczur. Cóż, biała nawet mogła rzec, że przestała być tak spięta w stosunku do nowo poznanego. - To świetnie, klan Cienia z całą pewnością przetrwa Porę Nagich Drzew.- była to wiadomość szczęśliwa jak i smutna. Z jednej strony nikt nie będzie polował na ich terenach. Z drugiej jednak może być mały problem jeśli jej klan zgłodnieje. - Faktycznie, lubię sobie zjeść pulchną myszkę dodała. Już złagodniała. Można nawet powiedzieć, że podejżliwość zeszła z jej pyszczka na jakiś czas.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
– Hah, na pewno, skoro Klany radziły sobie przez wiele obiegów roku, to i teraz na pewno dadzą radę – stwierdził z ogromnym przekonaniem w głosie, no bo jakże by mogło być inaczej? Wszyscy wzajemnie o siebie dbali dzięki ustalonym zasadom, i nie tylko zasadom, więc nie było nawet możliwości, aby ktoś zaczął głodować. Oczywiście, zwierzyny w Porę Nagich Drzew na pewno nie będzie dużo, słyszał, że trzeba się wtedy uzbroić w cierpliwość na polowaniu i był już z góry na to gotowy. Niemniej jednak ekscytowała go wizja białego puchu dookoła. Nigdy nie widział terenów poza obozem tak przyprószonych śniegiem, więc tym bardziej nie mógł się doczekać. Już niedługo. – Ooo, tak, myszy są dobre, choć muszę przyznać, że bardziej gustuję w królikach, są smaczniejsze – odpowiedział i aż oblizał się na wspomnienie o pysznym mięsie szaraków, które tak uwielbiał spożywać. Było zdecydowanie lepsze od tych ptaków, no i nie było problemu z usuwaniem z niego piór. Przez chwilkę milczał, jednak szybko w jego głowie pojawiło się pytanie, które w sumie chciał zadać na początku, ale jakoś mu wypadło ze łba. – A tak w ogóle, to prawda, że każdy z was na treningu uczy się łowić ryby i pływać? – zagaił, przekrzywiając delikatnie głowę na bok, a na jego kolorowym pysku pojawiło się wyraźnie zaciekawienie, a dopełniały to tylko iskierki w zielono-żółtych ślepiach.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Zrobił to. Przeszedł przez granice. Jego łapy drgały z przerażenia i ekscytacji na raz. Nie wierzył, że jest już na ziemiach na których rośną Cztery Dęby. "Wow... są jeszcze większe niż myślałem" Przez jego głowę przeleciał po raz kolejny głos, a ten zaczął się rozglądać. Dziwnie się czuł wiedząc, że jest na ziemiach niczyich. Nigdy nie przekroczył granic. Odwrócił łeb w stronę terenów Klanu Cienia. Jakie... jakie one są? Usiadł się na jakiejś skale z pęknięciem i zaczął obserwować mokradła. Jakie są koty z Klanu Cienia? Ułożył ogon wzdłuż ciała i oparł głowę na łapach.
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Lubiłem łazić po terenach i granicach bo było tu mniej kotów. Wychodziłem z obozu za każdym razem kiedy było mi zbyt tłoczno. Słyszałem o Czterech Dębach i oczywiście musiałem znaleźć to miejsce. Płonący Las nadal nie pokazał mi terenów, więc chodziłem na własną łapę. Średnio mnie obchodziła śmierć brata. Bolała owszem. Był to dla mnie swojego rodzaju szok. Spadłem nawet z drzewa widząc jego martwe ciało. Ale nic mnie z nim nie łączyło, więc nie mazałem się jak Koniczyna.
Po poszukiwaniach wkroczyłem dumnie do tego miejsca. Pamiętaj Promyk nawet jeśli kogoś spotkasz masz być twardy! Chyba.... Już nie wiem co mam robić szczerze. Nie lubiłem ranić ale bez dwóch znań przez moje wahania nastroju i usiłowanie bycia silnym to robiłem. Wszedłem i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to spory głaz. Na prawdę spory. Bez zastanowienia więc usiadłem pod nim w jego cieniu.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Spoglądał spokojnie na Cieniste tereny, kiedy nagle śmignęło z nich jakieś białe futro. O nie... Cienisty?! Przełknął cicho ślinę i skulił się na skale, mając nadzieję, że nieznajomy go nie zauważy. Na razie go nie widział. Ze strachem zaczął zsuwać się powolutku i cicho z kamienia, aby po chwili siedzieć na zimnej trawie. Szybko wstał i skierował swoje łapy w stronę swoich terenów. Oh, oby go nie zaczepił! "Gwiezdny Klanie, błagam! Nie zaczepiaj mnie!" Pomyślał rozpaczliwie z widocznym strachem i smutkiem w oczach.
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Taki jestem straszny rawr! No normalnie boję się. Kremowy najwidoczniej myślał, że go nie widzę. A co lepsze ja go nawet słyszałem. Może by się tak pobawić? Lepiej czuję się nie spotykając Cienistego tylko kogoś innego. Czuję się jakoś tak pewniej. Terminator wydawał się trochę podobny do mnie. Strachliwy. Tylko, że ja to ukrywałem. Czułem się zobowiązany do bycia kimś silnym i męskim w rozmowie z kimś z Klanu. Teraz w podobnym towarzystwie czuję się, że nie muszę udawać, że mogę być sobą. Nigdy o tym tak wcześniej nie myślałem. Może lepiej by mi wychodziło bycie sobą? Nie przekonam się jeśli nie spróbuję.
Wyszedłem więc do kocurka. Stanąłem przed nim i starałem się wyglądać na spokojnego i nie zestresowanego. - Cześć. Jestem Promienna Łapa. Mi..miło poznać.- zagaiłem uśmiechając się niepewnie.
Kocurek był zdecydowanie młodszy i mniejszy ode mnie. Usiadłem, żeby nie być taki wielki i się zgarbiłem. Nawiązywanie znajomości w Cieniu nie było takie łatwe jak tutaj. Co prawda i tak było to stresujące bo z kimś gadałem i ten ktoś był ładny, ale no nic. Musiałem przełamywać się jeśli nie chcę być w dołku. Wyglądałem na zmęczonego i wykończonego, ale co z tego. Teraz ważne, żebym był sobą. Bo chcę spróbować wrócić do siebie. Może przynajmniej poza obozem mi się uda.