Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXX– Macie szczęście, ale to pewnie dlatego, że na waszym terrytorrium jest sporro wody, co nie? Sowy wolą rraczej lasy i zacienione miejsca, niestety – stwierdził, będąc właściwie pewnym, że tak właśnie było. Jastrząb to była bułeczka z masełkiem w porównaniu z puchaczami, i to w ilości podwojonej. Że też to właśnie Trzask musiała na nie trafić, to się nazywało mieć pecha. XXXX– Mamy terrminatorrów medyka, którzy są szkoleni przez Krrwawnikowy Liść z Wichrru. Dobrze im idzie, jeśli chodzi o leczenie rran i chorrób, więc zgaduję, że ich wiedza jest już na dość... zaawansowanym poziomie. Może niedługo staną się pełnoprrawnymi medykami – nie interesował się ich szkoleniem aż tak, bo w sumie i po co, ale skoro Trzask wyzdrowiała po, umówmy się, dość niefajnie wyglądających ranach, to znaczyło, że było dobrze. I stabilnie i tak musiało już pozostać.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
- Całkiem sporo. Ale w wodzie też mogą być drapieżniki, podobno szczupaki dorastają nawet długości trzech kotów. - odpowiedział, czując jakby zaczynał przegrywać jakiś konkurs na to, na czyich terenach kryło się więcej groźnych stworzeń. Ogromne ryby były istotami, o których myślenie wydawało się jednak bezpieczniejsze, niż puchacze czy jastrzębie. Nawet jeśli pływały gdzieś przy dnie, to nawet nie słyszał, żeby ktoś w ostatnim czasie walczył z jakimkolwiek z nich, a już na pewno nie z tak olbrzymim.
Sam z początku, po śmierci Barwnej Wody, nie udał nawet zbytnio Cisowej Gałązce i Rybołowiemu Lotowi, mimo, że byli już pełnoprawnymi medykami. Z zaufaniem komuś, kto jeszcze nawet nie odbył wyprawy do Szepczącej Sadzawki, miałby prawdopodobnie jeszcze większe problemy, jeśli jednak Niedźwiedziemu Rykowi to nie przeszkadzało, to chyba wszystko było w porządku. A może po prostu w Cieniu tak dawno nie było prawdziwego medyka, że teraz byliby skłoni oddać się w łapy każdego, kto wiedział chociaż do czego służyła pajęczyna? Dobrze dla nich, że nareszcie będą mogli mieć kogoś kompetentnego w tej kwestii.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXX– Na żabie boby! Taki to mógłby cię połknąć na rraz! Aż strrach w ogóle wchodzić do wody – żachnął się, podnosząc ze skały, na której dotychczas siedział. Ciężko było mu sobie w ogóle wyobrazić taką wielką rybę, czasem widywał jakieś na stosie zwierzyny, ale były to dosłownie pojedyncze sztuki i na pewno nie miały długości trzech dorosłych kotów! Ogromne. I niebezpieczne, to na pewno. W sumie to wolał już chyba ich puchacze i jastrzębie. XXXX– Będę się już zbierrał, miło było z tobą pogadać, Skalista Łapo, ale zwierzyna sama się nie upoluje – powiedział, przeciągając się leniwie. – Och, i.. mam nadzieję, że ten ktoś szybko się odnajdzie, cały i zdrrowy – dodał jeszcze, spoglądając na niego. Mówił szczerze, bo nigdy nikomu nie życzył źle, nawet jakimś obcym kotom z Klanu, z którym nawet nie graniczyli. Uśmiechnął się blado. – Niech Gwiezdny Klan oświetla twoją drrogę – rzucił na odchodne, zeskakując ze skały jednym zwinnym susem i ruszył w stronę swoich terenów, niezbyt pospiesznym krokiem, wyciągając jeszcze po drodze łapy, aby je porządnie rozprostować.
zt, dzięki za sesję <3
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Pożegnanie ze strony Niedźwiedziego Ryku było czymś, czego nie słyszał zbyt często. Aż dziwne, patrząc na to, że ze wszystkich kotów w klanie jego ojciec należał do tych, którzy najwięcej mówili o Gwiezdnych. - Nawzajem. - odpowiedział na nie jedynie, samemu nie mając żadnych ładnie brzmiących słów do dodania.
Samo spotkanie uznawał za całkiem w porządku, nawet jeśli nie przyszedł tu poznawać nowych znajomych. Czy właściwie gdziekolwiek przychodził w takim właśnie celu? Na pewno nie było to coś, co zdarzało się zbyt często. Jak na razie, był to kolejny przypadek, gdy natrafiał na kogoś z innego klanu i wszystko wychodziło całkiem nieźle. Normalnie. Chyba to było dobre słowo, by to wszystko określić.
Nie miał tu się przecież zatrzymywać na długo, teraz zresztą już na pewno nie miał po co. Zaraz zostanie już na pewno jedynym kotem pod Czterema Dębami i o ile nie było w tym właściwie nic złego, to nie czuł, żeby tego potrzebował. Lepiej będzie wrócić do Obozu ze świadomością, że przynajmniej próbował coś zrobić (a może wcale nawet nie było to konieczne).
// zt
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Z momentem kiedy Szum miał zmienione imię na Szumiąca Łapa, oczywiste było, że chciał zobaczyć świat poza obozem. Nikt nie mógł mu tego zabronić, nawet jak bardzo tego chciał. Prawdą było; nawet gdyby matka mu tego zabroniła, nie zmieniłby swojego postępowania.
Czy chciał spotkać innego kota, kierując się najpierw w stronę granic, a później Czterech Dębów? Nie, szczerze mówiąc. Niespecjalnie go to obchodziło, chciał jedynie zobaczyć Cztery Dęby. Kiedy dotarł na miejsce, rozglądnął się dookoła. Cóż, były... to drzewa. To na pewno. Wziął głęboki wdech, mając szansę poczuć zapachy wszystkich czterech Klanów. Rzeki, Gromu oraz Wichru. Ku jego zdziwieniu, to Grom najbardziej śmierdział.
Skierował swoje łapy w stronę skały, na którą wskoczył i usiadł, owijając swoje łapy puszystym ogonem. I oczekiwał. Nie wiedział czego, ale jeśli nic się nie wydarzy ciekawszego przez następne uderzenia serca, to po prostu sobie pójdzie dalej.
las
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Trening Mglistej Łapy wciąż stał w miejscu. Chcąc jednak dowiedzieć się jak najwięcej, kocur podjął już pewne krokie w tym pytanie Szpona czy patrole z Śnieżnym Płatkiem. Dzięki patrolom poznał granice i mógł już świadomie poruszać się wokół nich. Tym razem postanowił zwiedzić okolice Czterech Dębów, aby poznać zapach także Klanu Cienia, z którym nie graniczyli... no i może przy okazji odkryłby coś nowego na neutralnym terenie. Ciekawiła go, czy znalazłby tam elementy wszystkich klanów, skoro Dęby łączyły cztery terytoria.
Gdy tylko przekroczył granicę od razu zaczął oglądać i obwąchiwać każdą rzecz, aż w pewnym momencie natrafił na spory głaz. Sprawdził jego fakturę oraz zapach, aby dowiedzieć się, czy różnił się od tych w obozie, ale niestety nie spostrzegł zbyt wiele odmiennych elementów. Może wszystkie skały w lesie były identyczne przez swoje pochodzenie.
Po chwili wskoczył na kamień i ujrzał bardzo interesujące pęknięcie... oraz jakiegoś kota. Skrzywił się w duchu na widok drugiej rzeczy, lecz faktyczny wyraz jego pyska się nie zmienił, przedstawiał obojętność, może znudzenie. Wpatrywał się w ciszy w obego kota, by zobaczyć, jak się zachowa, czy się odezwie albo zaatakuje. Wolał być gotowy po ostatniej potyczce z gromiakiem.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Nagle wiatr przyniósł mu inny zapach, zapach Rzeki. Nie był to jednak zapach ten z granic, a nowy. Świeży. Futro Szumu delikatnie się napuszyło, kiedy ten zaczął się rozglądać. Oglądając się za siebie zobaczył innego kota, z też czarną sierścią. Ten jednak miał niepoprawności, jakimi były kilka białych części futra. Szum zmrużył swoje oczy. Zaraz językiem wygładził swoje futro, aby nie było takie wystające. Aczkolwiek zostawił trochę tej puszystości, aby być bardziej... hm. Majestatycznym.
— Witaj — miauknął spokojnym tonem głosu, kiwając łbem w stronę nowego towarzysza. Przynajmniej na ten moment. — Jestem Szumiąca Łapa.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Mglista Łapa uważnie zmierzył obcego wzrokiem. Wyglądał na młodszego od rzeczniaka, a przez zmrużone oczy oraz częściowo napuszone futro wydawał się niepoważny. Ten widok śmieszył syna Czereśniowej Gałązki, czego nie wyrażał jego wyraz pyska. -Jestem Mglista Łapa.- Odparł. Szumiąca Łapa nie pachniał ani jak Klan Wichru, ani jak Klan Gromu, a tym bardziej nie jak Klan Rzeki, więc musiał należeć do Cienia. Czarno-biały kocur przechylił łeb i analizował dalej. Skoro jest już terminatorem, ale wciąż mniejszym od niego, to pewnie dopiero w ostatnich księżycach go mianowano. Tsk Syknął w myślach. Najwyraźniej nie tylko jego klan był tak głupi, by puszczać świeżaki samopas.
Po dłuższej chwili przeniósł wzrok z cienistego na pęknięcie w skale i zaczął je obwąchiwać, by sprawdzić, czy coś znajdowało się w szczelinie. Zastanawiało go, w jakich okolicznościach powstała.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
I cisza.
Przedstawił się, nic nie robił inwazyjnego. Takie towarzystwo mógł polubić. Siedział dalej w spokoju na pękniętej skałce, jedynie kilka razy zerkając na rzecznika. Nic ciekawego nie robił, wąchał dziurę.
Po dobrych kilkunastu uderzeniach spokojnego serca Szumiąca Łapa wstał, wyciągając się przy tym. Skoczył w stronę granicy jednego z czterech Klanów, Wichru. Przysiadł na moment na tej granicy, aby dokładnie ją obwąchać, tak samo resztę Klanów. No, prócz Cienia.
Rozglądnął się po okolicy Czterech Dębów. Nie było tu nic ciekawego, nic wartego jego uwagi, nawet rzeczniak. Wrócił jednak jeszcze, eksplorując okolice Czterech Dębów, węsząc.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Mglista Łapa kontynuował eksplorowanie kamienia, gdy obcy terminator w ciszy poszedł dalej. Zdecydowanie było to znacznie przyjemniejsze towarzystwo niż cały Klan Rzeki.
Po dłuższej chwili znudził się skałą, zaskoczył z niej i zaczął oglądać wielkie dęby, ostrzyć pazury na ich korze, by sprawdzić fakturę, ale nie odkrył nic ciekawego. Okazały się niczym nie różnić od pozostałych drzew, choć nadawano im specjalne znaczenie. Młodzik westchnął zawiedziony. Liczył, że może tak kultywowane miejsce będzie skrywać jakąś ciekawą tajemnicę lub niesamowite właściwości, ale najwyraźniej wszystkie dawne opowieści to tylko bajki. Z każdym księżycem nawet wątpił w faktyczne istnienie Gwiezdnych.
Kiedy Szumiąca Łapa również podszedł do Dębów, Las ponownie zaczął się w niego wpatrywać. Może to dobra okazja, by zadać parę pytań o różnice między klanami. -Jakie są koty u was? Znam tylko stereotypy.- Rzucił prosto, nie owijając w bawełnę.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Po długim momencie ciszy wielce przyjemnym rzeczniak ją przerwał. Jedno ucho Szumiącej Łapy drgnęło, a zaraz cały łeb obrócił się w stronę czarno-białego. Okazało się, że mógł mu zapewnić jakąś rozrywkę, chociaż na ten moment.
— Jakie stereotypy? — zapytał się spokojnym tonem głosu, siadając na ziemi pod dębami, owijając swój ogon wokół łap. Był ciekawy co inne Klany myślały o jego domu. Co myślały o Klanie Cienia. Nie odebrałby żadnych słów osobiście, raczej... był po prostu zainteresowany. Ślepia zablokował na pysku Mglistej Łapy, obserwując go uważnie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Mglista Łapa zastanowił się, chcąc wpierw poukładać wcześniej zasłyszane informacje. -Hmm... Że jecie żaby i ogólnie jesteście jak żaby. Żyjecie głównie na bagnie, ukrywacie się w cieniu, a w dodatku jesteście przebiegli i macie lisie serca.- Odparł obojętnie. Znacznie bardziej obchodziło go, czy faktycznie żywili się przede wszystkim żabami oraz kwestia terytorium czy inteligencji, niż inne cechy. Przekręcił łeb, wpatrując się w kocura w oczekiwaniu na jakąś reakcję. Ciekawiło go, jak Cienias się zachowa i co powie.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Kocur uważnie słuchał wypowiedzi rzecznego terminatora, na niektóre kwestie podnosząc wyżej jedną brew. Cóż, większość była po prostu nieprawdą. Ale to raczej właśnie takie są stereotypy. Oparte na być może procencie tego, co jest prawdą. Reszta zmyślona.
— Nie jemy żab. Nie mamy bagien, co najwyżej nasze tereny są bardziej zacienione od innych. Czy mamy lisie serca... może niektórzy, kilka kotów. Jednak w każdym Klanie ktoś taki się znajdzie, prawda? — odparł spokojnym tonem głosu, po wypowiedzi Mglistej Łapy. Osobowość kota nie zależała od jego Klanu. Zaraz ułożył wszystkie informacje w swojej głowie na temat Klanu Rzeki.
— Natomiast ja zasłyszałem, że Klan Rzeki je codziennie tylko ryby, a jego koty raczej do tych najsilniejszych nie należą. Bardziej budowa ciała się skupia na pływaniu, nie walce — mruknął, spoglądając na terminatora.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Pokiwał głową twierdząco na pytanie, przypominając sobie szarą kocicę z pogrzebu jego matki. Ona zdecydowanie miała lisie serce. Tsk. Syknął w myślach na jej wspomnienie. Durna karma dla wron, która w perspektywie całego klanu znaczyła niewiele, śmiała uznać Czereśniową Gałązkę za bezwartościową zastępczynię i matkę, podczas gdy sama potrafiła jedynie narzekać. W dodatki w mniemaniu czarno-białego terminatora szylkretka zdecydowanie była lepszym wyborem niż ten pomylony kocur z cmentarza. Łabędzia Gwiazda musiał całkowicie stracić rozum. -Jaka zwierzyna u was występuje? Jaki typ roślinności?- Zapytał, skupiając się na znacznie ciekawszym temacie niż perypetie klanu Rzeki. Niestety nie na długo, gdyż Szumiąca Łapa skierował tory rozmowy na pogłoski o rzeczniakach. Mglista Łapa westchnął cicho, jednakże jego pyszczek zachowywał obojętny, możne nawet lekko znudzony wyraz. -Cóż, nie każdy u nas je i lubi ryby. Nie każdy również lubi pływać, a w przypadku budowy to... różnie. Mamy dużą różnorodność. Słyszałem za to, że w klanie Gromu są koty bardzo agresywne i silne, ale te które spotkałem miały z tego tylko agresję.- Skrzywił się nieco, wspominając spotkanie z Iskrą. Z jednej strony kremowy kocur go bawił, nawet wydawał się minimalnie interesującym obiektem... Lecz z drugiej próba zbadania jego osoby stanowiłaby jedynie kłopot, a dawała za mało korzyści. Szkoda.- Za to u nas jest dużo idiotów, którzy jedynie recytują kodeks, zamiast zastanowić się nad jego zasadami i je zrozumieć. Przyjmują bez dyskusji wszystko, co im ktoś starszy powie.- Gdy skończył, polizał szybko jedną z przednich łap. Zdradził dość dużo informacji, może nawet niepotrzebnie, biorąc pod uwagę fakt, iż Szum pochodził z konkurencyjnego klanu, jednakże Mglistą Łapę to nie obchodziło. Podział na cztery klany uważał za niepotrzebny, sztuczny i nie przejmował się zbytnio tym, czy zdradzi słabości swoich pobratymców. -A czy u ciebie są jakieś myślące koty?- Zapytał, wpatrując się w czarnego z zaciekawieniem. Może w klanie Cienia znalazłby odpowiedniego rozmówcę.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
— Każda. Widziałem nawet zające na naszym stosie. Jeśli chodzi o roślinność. Zdaje się, że jak spojrzysz w stronę naszych terenów, to sam odpowiesz sobie na swoje pytanie. Paprocie, drzewa z igłami — odparł, spoglądając w stronę właśnie swoich terenów. Zaraz wrócił pyskiem do swojego rozmówcy, delikatnie mrużąc ślepia na jego słowa. Skinął jednak finalnie łbem.
— Rozumiem — odparł. Nie spotkał jeszcze żadnego kota z Klanu Gromu, jednak... cóż, nie był kotem, który by to chętnie zmienił, ale na pewno kiedyś pozna. Na kolejne słowa Mglistej Łapy Szumiąca Łapa drgnął delikatnie uchem. O. Jak miło, że kot mówi tak o swoim własnym Klanie. Przez chwilę spoglądał się na czarno-białego kocura, zaraz biorąc cichy wdech. Czy rzeczny terminator był myślący, to jest pytanie.
— Tak. Na szczęście jednym z nich jest mój Mistrz — odpowiedział. Nie miał na myśli się przechwalać czy czegokolwiek w tym stopniu, jednak cieszył się, że to Psie Serce był jego Mistrzem, a nie ktokolwiek inny. Nie wiedziałby, na kogo mógłby trafić. A ostatnie wydarzenia dobrze pokazały, kto w Klanie Cienia myśli jakkolwiek klarownie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk