Logo Artemidy
Pęknięta Skała
Dalekie wycieczki znów zrobiły się mu obce, więc dobrym byłoby do nich wrócić, tak raz na jakiś czas chociaż, hm? Stąd też dziś, po poinformowaniu Dymu, że wyjdzie - faktycznie to zrobił. Doszedł… niespecjalnie daleko, bo jedynie do czterech dębów, ale było to już jakąś wycieczką. Wziął głęboki oddech, przyglądając się Dębowi, bo na Boga - jeśli kiedykolwiek sam miałby na nim zasiąść, chyba by wpierw wykitował, patrząc na to jak wspaniale idą same ceremonie. Po tej krótkiej myśli, przeniósł się ciut dalej, siadając - a później kładąc się - na jednym z kamieni. Miły, spokojny dzień.

[KRZYK!!!]
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nudziło jej się. Co prawda miała teraz na głowie dwóch terminatorów, ale jednego uparcie nie mogła znaleźć, a drugi był już odhaczony na jej liście zadań. Korzystając więc z czasu wolnego postanowiła wybrać się na przechadzkę w stronę Czterech Dębów.
- O! Nie wiedziałam, że Zajęcze Ucho zgubił kocię! Urwie ci uszy, gdy się dowie, że uciekłeś z obozu, na twoim miejscu zrobiłabym w tył zwrot. -Rzuciła rezolutne w stronę liliowego kocura, którego zastała na miejscu. Miał typowe dla wspomnianego wojownika duże uszy i szeroki pysk. Co prawda daleko było mu do świeżo mianowanego terminatora. Ba, wyglądał na starszego od niej! Nie stało to jednak na przeszkodzie do rzucenia żartem, tym bardziej, że nieznajomy pachniał gromem, a gromoacy z reguły byli całkiem mili. (Spotkała jednego, ale to nie ważne).
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oho!! Na towarzystwo nie trzeba było mu długo czekać. Do jego uszysk wpadł głośny krzyk, o jakimś wojowniku… co rzecz jasna, było żartem. I nawet nie śmiał myśleć, że było inaczej. Od razu uśmiechnął się nieco szerzej, rozglądając szybko na boki.
- Weź, cicho! Bo jeszcze usłyszy, że się tu zapuściłem i będę miał przez tyłek! - rzucił, nieco głośniejszym szeptem. - A tak na poważnie, nie wiem czy w ogóle go znam! No, i jaki staruszek musiałby z niego być, żebym był jego synem… chociaż kto go tam wie?! Może faktycznie mam Wichrową krew! Wężowa Gwiazda, miło poznać.
Zamruczał, delikatnie pochylając łeb. Lubił Wichrzaków. Chyba nie trafił na takiego, z którym się nie zaprzyjaźnił, czy chociaż nie dogadał.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak jak się spodziewała, gromiak nie miał kija w zadzie. W przeciwieństwie do cienistych wojowników. Uniosła kąciki pyszczka zadowolona z jego odpowiedzi.
- No nie wiem, nie wiem. Jako dobry współklanowicz powinnam mu powiedzieć, ale masz szczęście. Nie jestem paplą. -Zamknęła pyszczek, jakby miała go nigdy więcej nie otworzyć. Na wiele to się jednak nie zdało, bowiem otworzył się zaraz potem, w niemym zaskoczeniu.- Oh! No to on to by się przechwalał, gdyby jego syn został przywódcą. To chyba jednak cię z kimś pomyliłam. Ale ten, powinnam się ukłonić? Przynieść piszczkę? Lawendowej Gwieździe się nie kłaniam, ale nie wiem jak to tam w innych klanach działa. -Pierwszy raz spotkała Gwiazdę z innego klanu i nie bardzo wiedziała jak powinna się zachować. Kot jak każdy inny, ale może jednak nie do końca.
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Po stokroć dzięki! Bo inaczej, ojejuniu, co to by się działo. Chyba bym wtedy SERIO nie miał po co wracać, bo inaczej zostałby ze mnie taki tyci kłaczek tylko… - chociaż, może nie? Nie znał kocura. Trudno było przewidzieć, co ten by zrobił, gdyby się okazało, że kociak mu uciekł, a potem był znaleziony! Tuż po tym, cicho się zaśmiał. - Gromowym zwyczajem, na widok Przywódcy, jest odgryzanie sobie uszu, bo jak się rozgadam, to aż głowa boli.
Odrzucił w żarcie. Oczywiście, nie było… żadnego zwyczaju. Ba, powątpiewał, że którykolwiek z Klanów miał takowy, że na widok przywódcy coś się robi. Ale, kto wie! Śpiewającej Gwiazdy, chociażby, osobiście nie znał w ogóle
- Ale pozwolę ci te twoje zachować, póki co. Spróbuję mówić umiarkowanie dużo i mądrze, żebyś nie cierpiała zbyt bardzo… Bo faktycznie, ten mój tata jeszcze mnie znajdzie i mi da po tyłku, że współklanowiczów terroryzuję.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Położyła łapę na uchu.- No nie wiem, czy dałabym radę. Wydrapać to jeszcze owszem, ale moja szyja nie wykręca się na tyle, żebym mogła dosięgnąć pyskiem do uszu. Wasza przywódczość musi albo mi wybaczyć, albo dopomóc. -Bo kurczę musiała by być jakimś rodzajem sowy, żeby mogła wygiąć szyję pod pasującym kątem.
- Ale ja lubię rozmawiać, więc spokojna twoja rozczochrana, możemy pogadać. Tylko nie zaczynaj mi tutaj nic skomplikowanego, bo ja to liczyłam na fajny spacer, co nie. To jak tam u was w tym Gromie, przejąłeś kijek po Żubrzej Gwieździe i też wyrywasz wąsy? - Zagadała, chwilowo porzucając żart o uciekającym kocięciu. Zajęcze Ucho sam będzie musiał sprowadzić go do obozu. O!
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie dasz rady sama…? No to pech! Teraz to nie tylko nie okazujesz mi szacunku, ale mnie obrażasz! Co to za przyznawanie się do słabości!! Ech, ech, maniery w tych czasach….! - zacmokał cicho. Oczywiście, do powagi było mu daleko, chyba że jego zagrywki aktorskie przekonywały Krzyk do jego rzekomych uczuć. Nie rzucił się w każdym razie na nią, nie skrzywdził jej, nie miał zamiaru nawet opuszkiem palca tknąć. Zaraz nawet zachichotał, gdy ta rzuciła o wyrywaniu wąsów. - Jeszcze nie! Czasem muszę tupnąć, żeby się Klan uspokoił, ale nie dopuszczam się takich wąsowych kradzieży. Na szczęście! Nie chciałbym, żeby w Klanie kiedykolwiek panował taki chaos. Wydaje mi się, że nikomu by to nie dało żadnych pozytywów… I liczę na to, że nadchodzące ceremonie będą jak najspokojniejsze.
Gwiezdni, błagam, oby.
- A jak tam u was? Ostatnio gadałem z Korzenną Wonią, mówił coś o tym, że też była jakaś afera na ceremonii… - chyba. Nie pamiętał do końca, mówili głównie o byłej medyczce. - Mam nadzieję, że teraz jest już u was lepiej i nie kradniecie naszych wspaniałych tradycji?
To zaś było jedynie zaczepnym żartem. Oczywiście, zwyczajnie, życzył im żeby mieli spokój i jak najmniej stresu w Klanie…!
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No sory no, tak jakoś wyszło. Mój tata to w ogóle nie miał szyi, a ja to wzięłam i odziedziczyłam. Musi mi wasza przywódczość wybaczyć tą bezczelność. W zamian mogę odgryźć sobie ogon. Zawsze chciałam upodobnić się do królika, ale uszy takie za krótkie... -Westchnęła przygnębiona. Oczywiście, że załapała żart, właśnie dlatego postanowiła dodać coś od siebie. Szczerze wątpiła, żeby szanujący się kot wymagał od drugiego niemożliwego, nawet przywódca nie ma do tego prawa.
- O! To widzę, że rządzisz nieco łagodniejszą łapą. To tam powodzenia z tymi spokojniejszymi ceremoniami. -Poruszyła ogonem zaintrygowana.- A to było dawno. Jak na złość to mnie przy tym nie było nawet! Ale było coś o tym, że Lśniąca Sadzawka nie szanuje Lawendowej Gwiazdy i takie tam rzeczy. U nas to raczej nudno jest, mianują terminatorów, wojowników i tyle. Czasem to bym się zamieniła z waszymi ceremoniami, bo wrażeń muszę szukać poza obozem. Znasz jakiegoś kota z cienia bez kija pod ogonem? -Zapytała nagle bez kontekstu. Bo raczej nie mogła wypytać kocura o szczegóły ich dramatów, bo to zbyt prywatne informacje, a samej nie miała co opowiadać, już nawet ugryzła się w język i nie wspomniała o obecności gwiezdnego w obozie.
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O, a to przepraszam z całego serca, bo jeszcze bym ci uszkodził twoje marzenie bardziej. Jak chcesz być królikiem, to ci uszy możemy naciągnąć, a ogon odgryźć! Brzmi uczciwie, co nie? - uśmiechnął się do niej, wesoło poruszając wąsami. Wyobrazić sobie, że Krzyk wyszła kotem, a wróciła rasowym królikiem… i nawet nie narzekałaby na obrażenia, a pawiłaby się tym, że wygląda jak kicek!
Machnął głową w podzięce, w duszy dziękując Gwiezdnym, że i w Wichrze jest spokojnie. Nawet jak… jej to przeszkadzało? Ha! A był pewien, że koty właśnie chcą jak największego spokoju!
- Wiesz, że chyba nie znam nikogo z Cienia? Raz, jak byłem ledwo mianowany, to było zgromadzenie i gadałem z… Pestką, jakąś Pestką. Nie dużo, ledwo moment, ale było coś. A poza tym, to nie wiem nic o nich! Aj, aj… trzeba by to nadrobić kiedyś, faktycznie - kiedyś. Bo jak długo żył, tak trzymał się Rzeki-Wichru, a sąsiedzi… no, jakby nie istnieli! Nie, żeby to jakoś przeszkadzało… komukolwiek chyba, ale aż dziwne, że znał więcej samotników niż Cieniasów! - Dziwi mnie jednak, że brakuje ci emocji… bo zazwyczaj to koty chyba ich unikają, a nie chcą mieć jakieś niesamowite nie-wiadomo-co, szczególnie na ceremoniach!
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Wyszedł na spacer. Owszem, tak, teraz miał łapy pełne roboty, nenene. Mało co go to obchodziło. Trening nie ucieknie, kocięta nagle nie znikną (oby, bo to jednak jest możliwość), ani nic złego się nie stanie, jeśli moment pomyśli o sobie, a nie o innych. Właściwie, faktycznie, jak myślał o sobie to było wszystko okej. A teraz? A teraz nie robił tego w ogóle. I nagle świat stał się żałosny. Może to najlepsza pora, by wrócić do starych zwyczajów bo… bo właściwie, co mu zależało. Serio.

[szyszka!]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedł na spacer, chcąc korzystać, póki jeszcze mógł. Nie był jeszcze na tyle okrągły, lecz już obawiał się, że przyjaciel mógłby zakazać mu wychodzenia z obozu, a może nawet z kociarni. Na to Szyszka nie mógł się zgodzić, bo przecież do porodu zostało mu jeszcze pół księżyca! No może nie całe pół, ale wciąż dużo.
Nim spostrzegł, łapy zaniosły go ku granicy, gdzie postanowił zrobić sobie odpoczynek. Mimo wszystko przez dodatkowy ciężar musiał w każdy krok włożyć więcej wysiłku, przez co męczył się szybciej, niż zazwyczaj. Zbliżając się do celu swojej wycieczki, dostrzegł jakąś białą sylwetkę. Pająk? Pomyślał, marszcząc brwi. Miał nadzieję, że jednak się pomylił.
-Szukasz kolejnego kocura do swoich romansów?- Zapytał, podchodząc, lecz kiedy wyczuł zapach białego, westchnął cicho.
-Przepraszam, pomyliłam cię z pewnym przyjemniaczkiem z Gromu.- Wytłumaczył się już znacznie łagodniej i uśmiechnął przyjaźnie. -Cześć. Jestem Sosnowa Szyszka, a ty?
⋆⁺₊⋆ ☀︎ ⋆⁺₊⋆
'cause I just wanna swing like Sinatra
singing like I can't stop
'cause I can never rock like a Rolling Stone
I just want to live like the ones before, yeah
and maybe I could play guitar like Hendrix
or save the world or end it, and

xx
and maybe they'll remember me when I'm gone
that's all I could ever want
☾

~podpis wykonany przez Płotkowy Potok
LVL 4 305 / 300
MedLVL 1 25 / 200
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W pierwszej chwili nawet nie spodziewał się, że zostanie przywitany, a tym bardziej - w taki sposób. W końcu obcy kotek tutaj, to wiadomo, można się zignorować i mieć się gdzieś... ale takie zaczęcie rozmowy?? Szpon zwrócił głowę w stronę postaci nieopodal i nastawił uszu.
- Znowu!! Jak ja nawet z jednym nie zacząłem kręcić, bo nawiał!! - odpowiedział, niby to wielce obrażony. No, będąc szczerym, ze swoim podejściem? Samego siebie mógłby podejrzewać o bycie zbyt miłym dla paru kocurów. Ale brońcie Gwiezdni, nie szukał romansu z nikim. Bo nadal nie był do końca nawet pewien, po co mu to jest w życiu potrzebne. - No, a o to to chyba się już serio obrażę. Żeby ktoś był tak śliczny jak ja? Dobre sobie...
Zacmokał cicho. Oczywiście, nadal nie był zły. Chociaż w tym wypadku, może odrobinę urażony!
- Ostry SZPON. Miło poznać! Ja to przyjemniaczek z Rzeki - ciekawe na jak długo...
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Próbował uśmiechnąć się, słysząc żarty nieznajomego, jednakże nieświadomie wyszło mu krzywo. Czy wszystkie białe kocury były tak pewne siebie i uważały się za najpiękniejszych? Szyszka nie mógł zrozumieć takiej logiki, uznając ich futra za... nudne. Nic się na nich nie działo, były kompletnie jednolite.
-Z Rzeki...- Powtórzył cicho, próbując sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wcześniej spotkał jakiegoś kota z rybnego klanu, ale niestety nic nie przychodziło mu do głowy. -Chyba jesteś pierwszym kotem od nich, jakiego poznałem. Co tam słychać w Rzece? Zwierzyna dopisuje?- Zapytał z czystej uprzejmości.

// WYGASZONE PO ODPISIE SZPONA
⋆⁺₊⋆ ☀︎ ⋆⁺₊⋆
'cause I just wanna swing like Sinatra
singing like I can't stop
'cause I can never rock like a Rolling Stone
I just want to live like the ones before, yeah
and maybe I could play guitar like Hendrix
or save the world or end it, and

xx
and maybe they'll remember me when I'm gone
that's all I could ever want
☾

~podpis wykonany przez Płotkowy Potok
LVL 4 305 / 300
MedLVL 1 25 / 200
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaś Szpon, słysząc tę myśl, pewnie by zareagował kolejnym żartem. Potem by powiedział, że ma rację. Bo miał. A to, że Szyszka ma inny gust to sprawa Szyszki. Samego siebie uznawał za ślicznego, i to było dla niego najważniejsze. Myślą jednak nie mógł się podzielić, bo nigdy nie została wypowiedziana. Może to i lepiej, bezpieczniej dla Szyszy!
- A powiem ci, że całkiem całkiem! No, bywało lepiej, nie ukrywam, niektóre sprawy się dzieją w najgorszy możliwy sposób, ale wiadomo, każdy czasem ma się gorzej. No, i lepiej się skupiać właśnie na takich rzeczach, jak mówisz - zwierzyny mamy od groma! Nie spotkałem się chyba z patrolem, z którego wróciłem z pustymi łapami. No, i Łabędzia Gwiazda się ma dobrze - oby jak najdłużej, dodał sobie w myślach. Uśmiech na jego mordzie nieco się poszerzył. - A u was, jak tam leci? Jakiś czas temu spotkałem jednego z waszych, Niedźwiedzia? No, i Grada. Ale to tam-- macie mniej rozmokłe tereny? Czy nadal jest ryzyko, że ktoś w błocie utonie?
Tutaj zapytał ze swego rodzaju troską. Bo jakkolwiek głupi by nie był, nigdy nie życzyłby drugiemu kotu źle.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Ciernista Łapa była na treningu, więc nie miałam nic dużego do roboty. Sprawdzałam stan Króliczej Łapy, który z dnia na dzień wyglądał coraz lepiej. Leczenie przynosiło efekty, mógł powoli rozpocząć trening z Bzyczącą Polaną - przynajmniej ten teoretyczny. Uznałam, że mogę więc bezpiecznie się oddalić i nie zyskać miana medyka, który ma pod ogonem swoich pacjentów. Owszem, miałam - czy jednak ktoś musiał o tym wiedzieć? Zdecydowanie nie.
Wskoczyłam na Pękniętą Skałę. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad poszerzeniem swoich znajomości o inne klany. Liczyłam, że dzięki temu będę miała szansę na zostanie bardziej rozpoznawalną postacią - już teraz znano moje imię, ale wyłącznie jako jedynego z medyków Klanu Cienia. Położyłam się, nie tracąc jednak czujności. Liczyłam, że jednak ktoś zdecyduje się pojawić. Jeśli nie, to zmarnowałam czas.

[Cis]
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości