Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
Milczał. Obserwował ją chłodnymi oczami, w głowie tłumiąc myśli, które błagały o wyrwanie się i pokazanie na światło dzienne. Były męczące, straszne, przykre. Nie od dziś go prześladowały, nie tylko teraz mu ciążyły. Z pysku - poza ślepiami - niewiele dało się mu wyczytać. Nie chciał się chwalić zaginięciem brata, podejrzeniami o śmierci, nadzieją że jednak jej uniknął i został w jakimś gangu, o którym mu wspomniała moment wcześniej.
- Tak - odpowiedział w końcu. Nic więcej. Głos chłodny, spokojny, twardy. - Ja.
Dodał, rozluźniając na moment mięśnie aby móc się uśmiechnąć. Bardzo poetycka śmierć, bowiem było widać że jest żywy. I zdecydowanie - w swojej głowie - był ważny. Klan jedynie twierdził inaczej - co też było w jego głowie. Niemniej, taka osobistość jak on, z pewnością zasługiwała na więcej, niż jak teraz miała. Nie rozwijał. Jeszcze nie. Nie wiedział, czy będzie chętna słuchać o tych rzeczach. Na pewno by była; przyjemniejszym było jednak słuchać próśb, niżeli dawać wszystko do łapy.
Na pytanie jak oni wyglądali, wzruszył barkami. Nie, by unikał odpowiedzi, był to bardziej ruch bezradności na znak, że będzie musiał sobie przypomnieć wiele postaci. Zaczął od najbardziej oczywistych.
- W Klanie mamy... dwóch... nie, trzech. Wszyscy są ogromni jak dęby, jeden jest nieco wyższy i bardziej muskularny. Ma zielone ślepia, pełne życia, nie ważne co się dzieje, szczerzy mordę. Jego futro usłane jest cętkami, żaden inny kot tego typu, jakiego znam, nie ma takiego. Drugi z nich jest biało-czarny, nie ma jednego oka... zamiast niego ma... inne oko. Nieżywe, że tak powiem. Nie widzi przez nie. Jest zawsze bez humoru - bo nie wiedział jak inaczej to opisać. - Trzeci jest biało-niebieski, ma pręgi. Jedynym co go wyróżnia to kły.
Nie znał go. Nie zamienił z nim nawet słowa. Mógł jedynie powiedzieć, że się boi innych, bo nigdy z nikim nie spędzał czasu. Tchórz.
- Kot z Rzeki, to drugi Klan. Bez cętek, bez niczego. Zwykły - Krew. Nie chciał o nim mówić zbyt wiele. Nie znał go na tyle dobrze. - I... Ostatni. Prawie cały biały, na pysku ma... plamę. Ładną, coś jakby rudą, ale trochę innego odcieniu. Również nieniski, ma długie, silne łapy. Najładniejsze w całym lesie. Zresztą, wszystko zdaje się mieć ładne - począwszy od ślicznych oczu, kończąc na wszystkim innym. Ma długą sierść, tak cudowną jak nikt. Głos ma piękniejszy od skowronków.
Za wspomnienie o Orionie delikatnie się uśmiechnął. Nie miał odwagi, głowy do tego by go opisywać - najpewniej znów wyolbrzymiając wiele cech, jak przy wszystkich innych. Lubił myśleć o ostatnim. W odróżnieniu od reszty wspomnianych kotów, ten był myślą, jaka zawsze była mile widziana w łbie zimnookiego. Szybko wrócił na ziemię; nie pora na myślenie o tym.
- Miasto. Mów wszystko co wiesz - bezpośrednio, ostrzej, chłodniej. Układ to układ. I znów, minimalnie zmiękł, cofając łeb w tył. Nie, żeby się mu nie podobało... zgrywanie niedostępnego dawało mu swego rodzaju satysfakcję. Musiała się starać. Na podziękę kiwnął lekko łbem, jakoby miał mówić "nie ma za co".
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxTrudno było wyczytać myśli jakie siedziały w rdzawej główce, ale na szczęście odpowiedzi jej starczyły. Mógł odpowiedzieć „nie”, mógł rzucić się na nią, mógł udawać, a zgodził się odpowiedzieć jej dwoma szczerymi odpowiedziami. Dżentelmen umarł? Widać było to w oczach, które jako jedyne pozostawały niewzruszone chociaż ciało się czasami poruszało. Brzmiało przyjemnie. Jednak zdawała sobie sprawę, że obie odpowiedzi były prawdziwie i nie łączyły się całkowicie.
xxxx– Ja odrodziłam się na nowo, gdy opuściłam swój przytulny ludzki domek – powiedziała równie poetycko chcąc dorównać młodzieńcowi w takich cudnych słowach. Rdzawy potrafił rozmawiać, niewielu dowiedziałoby się, że Onyks była kiedyś kanapowcem, a tutaj proszę. Może nie było to takie głupiutkie stworzenie? Powoli zaczynał jej imponować, intrygować, zaczynała się czuć swobodniej, ale nie mogła opuścić gardy. Nawet jeśli chciała.
xxxxOpisy wszystkich postaci były dokładnie i rzeczowe – podobało jej się to. Najwyraźniej kocur wiedział o czym mówi, wiedział czego ona chce i zdawał sobie sprawę, że czarna piękność nie będzie gadać dopóki on nie zacznie. Lubiła go. Tak. Mogła to już stwierdzić w tym dokładnym momencie. Lubiła rdzawą mordkę, jego lodowate oczy i nieżywą postawę. Wyglądał jak ptaszek, który wzbiłby się w powietrze z połamanymi skrzydłami, nieważne co stało na jego drodze było do pokonania. Bardzo przyjemna wizja, może nie tylko znajdzie Oriona? Może również jakiegoś nowego kompana do rozmów? Zostawiając go potem ze złamanym serduszkiem? Nie. Nie czas teraz na takie wymyślanie, miała ważniejszą sprawę na głowie.
xxxx– Klan Rzeki powiadasz? Czyli ile dokładnie jest tych klanów? I jak się nazywają? – zapytała zaciekawiona, nie kryjąc już uczuć jakie wywołuje w niej konwersacja – Bardzo dziękuję za opisy, znalazłam Oriona w takim razie. I widzę, że znasz go nawet dobrze – uśmiechnęła się słodko. Musiałą przyznać, że dużo było kotów, które wyglądały jak ona, nawet bardzo, najbardziej zainteresował ją kot z martwym okiem, brzmiało jak coś co mogła podziwiać. Bardziej jednak zaciekawiła ją reakcja młodego dżentelmena, który to uśmiechnął się na myśl o jej przyjacielu. Musiała przyznać, była dumna z Oriona! Bała się, że przez to całe życie w dziczy zobaczy kota, kompletnie innego, ale skoro nadal łamał serca, rozkochiwał w sobie panów i świetnie się bawił to nie miała się czego obawiać. On za to miał. Musiała mu skopać dupę.
xxxx– Oczywiście, nie miałam zamiaru nie mówić. Informacja za informację, bardzo dobrze rozumiem tę zasadę, skarbie – powiedziała wesoło i namyśliła się chwilę od czego mogłaby zacząć. – Przede wszystkim ludzie, nie polecam jeść nic co leży sobie czysto i ładnie na ziemi, jeśli coś pachnie to znaczy, że najprawdopodobniej skończysz złapany. Uważaj na dziwnie pachnących, dziwnie chodzących ludzi, szczególnie nocą, są pewnie pijani i nie mają żadnych skrupułów, by zrobić Ci krzywdę. Oczywiście sami w sobie są zagrożeniem, ale tacy to są już najgorsi, no i też ludzcy dorośli, ale znacznie mniejsi od nich, chociaż nie nazwałabym ich dziećmi. Nastolatkowie. Oni mogą być wręcz morderczy. – zaczęła od najgorszej do opowiadania części. Nie lubiła mówić o ludziach, bo każdy mądry wie, że nie warto podchodzić, ale też zdawała sobie sprawę, że kocur nie miał nawet jednej styczności z tymi obrzydliwymi kreaturami. Jej zbierało się na wymioty za każdym razem jak o nich myślała. – Następnie są samochody, czy wszystkie dziwne rzeczy, które jeżdżą, bo są stworzone przez ludzi, rowery również. Wszystko co jeździ może być Twoją szybką śmiercią, dlatego najlepiej poruszać się wyżej, niż jeżdżą, miasta jednak rzadko mają płoty, więc zawsze sprawdzaj, czy możesz przejść gdzieś i namyśl się najpierw, czy skupisko ludzi nie jest za duże. Wszystko może Cię zabić – powiedziała spokojnie, znała ulice, wiedziała jak się nimi poruszać i nawigować. Musiała wytłumaczyć najprostsze rzeczy, jednak nie powiedziała o jednej z ważniejszych rzeczy. Musiała najpierw wiedzieć. – Moja połowa skończona, powiedziałam Ci większość rzeczy, które wiedziałam, teraz opowiedz więcej o klanach, a dowiesz się już wszystkiego. Nie chcę skończyć z ledwo strzępkiem informacji. A tak jak chcę Ci ufać, tak nie będę ryzykować. Mam nadzieję, że rozumiesz... Jak masz w sumie na imię? – zapytała dopiero rozumiejąc, że nigdy się sobie nie przedstawili. Zawrócił jej w głowie, mogłaby rzec dla żartu.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pieszczoch? Nie przejął się tym nazbyt; jeden z kotów w jego własnym Klanie był złapany raz przez dwunogów i był wciąż spoko. Szczerość Onyks w każdym razie się mu podobała. Nie musiała mu mówić tego. O to nie pytał, a mimo to, uznała że warto się tym podzielić. Pomruk aprobaty opuścił jego gardło. Dotyczyło to tego, że cieszy się jej otwartością, jak i doceniał jej wybór. Nie żył nigdy wśród ludzi, ale bycie zmuszonym do takiego żywota nie zdawało się być niczym dobrym, zdrowym czy przyjemnym.
- Cztery. Rzeki, Gromu, Cienia i Wichru - odpowiedział spokojnie, później na moment zamilkł. - Po co ci go szukać?
Spoważniał. Być może przesadzał - jak zawsze - ale preferowałby, aby jego przyjaciel nie wpadł w szpony byle kota, który chciałby sobie na nim naostrzyć pazury. Intrygi wcale tu być nie musiało. Być może szukała go, bo był... jej bratem, przyjacielem, kimkolwiek, być może tęskniła za nim, być może po prostu chciała porozmawiać. Jeśliby jednak dowiedział się, że z jego łba spadłby chociaż jeden włos, najpewniej doszłoby do mało przyjemnych sytuacji.
Przeszła do objaśnień co do miasta. Na "skarbie", uniósł na moment kąciki ust ku górze, później znów je opuścił. I słusznie - większość rzeczy bowiem, które mu powiedziała, nie brzmiały wesoło. Niektórych nie rozumiał. Pijani - to najbardziej go zastanawiało. Koty nie bywały pijane. Rowery... też nie były mu znane. Co jakiś czas marszczył brwi, starając się wyobrazić sobie jak mogą te dziwactwa wyglądać, aż tu cyk - propozycja kolejnej wymiany. Wszystko o Klanach. Wziął krótki oddech, zaraz się skrzywił. Nie powiedziałby wszystkiego. Nie był aż tak głupi... a ona nie mogła wymagać od niego więcej, niż jak powie. Skąd mogłaby wiedzieć czy coś pominął?
- Są rangi. Przywódcy sprawują pieczę nad Klanem, Zastępcy im pomagają, Wojownicy walczą i polują, a Terminatorzy uczą się by być Wojownikami. Są też Medycy, którzy leczą - moment ciszy. To... wystarczy o rangach. - Co jakiś czas w Klanach są zwoływane takie jakby zebrania, gdzie się mianuje koty. Innymi razy są robione pogrzeby... Ja... nie wiem, co chcesz wiedzieć. Trudno się mówi o czymś, co jest dla mnie codziennością. Nie wiem, co może być przydane, a co jest bezsensownym zapychaczem.
Pytanie o imię. Zamilkł znów, tym razem nie wiedział zupełnie co powiedzieć. Kamienne Serce było imieniem zgodnym z tym, jaki był. Z drugiej strony - czy miał ochotę się dzielić tym imieniem, tym Klanowym, tym, które go nie będzie już niedługo dotyczyć...?
- Jeszcze go nie poznałem. Imię, które mi nadano, jest mało ważne w tym świecie. Jestem ponad nie; jeśli znajdę te, które jest moje niezwłocznie cię o nim poinformuję - to najlepsza z opcji. Najbezpieczniejsza dla niego, najmniej wygodna dla niej, bo będzie musiała się domyślać jak mu mówić... choć była na tyle pomysłowa z tymi "skarbie" i innymi, że na pewno da sobie radę z tymczasowym nazywaniem go.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxCztery klany, brzmiały bardzo zgranie. Nie brzmiały jakby powstały wczoraj, miały swoje nazwy, tereny... hierarchie i wyglądały poważnie. Mogłaby je uznać za wymyślone nawet, gdyby nie to, że czuła z daleka zapach mnóstwa kotów, które oznaczają swój teren. Widziała w sumie wiele grup kotów, ale nie tak... dzikich. Większość wolała trzymać się w miastach, niektóre łasiły się do ludzi, by dostać jedzenie lub zostać uratowane do ciepłego legowiska... A ona? Cóż.
xxxx– Mam z nim pewną starą sprawę – odpowiedziała niewzruszona, nie mówiąc całej prawdy, mogła opuścić gardę, pożartować, że przyszła skopać komuś dupę, ale po co? Może się okaże, że zafascynowany rudzielec będzie zły i wpuści ją w maliny? W końcu chce zrobić „krzywdę”, a prawdą jest, że chce tylko odpłacić tym jak ją potraktował. A potraktował jak niepotrzebnego śmiecia... w pewnym sensie.
xxxx– Wszystko macie ustalone, przemyślane... Jednak coś mi śmierdzi, że nie wszystko chcesz powiedzieć i zasłaniasz się codziennością. Nie będę jednak dopytywać. Prawdopodobnie inaczej jest podawać informację, gdy wiesz, że Twoi bliscy są jedną z nich. Ja nie czuję takiej blokady. – uśmiechnęła się z lekką sztucznością, której pozwoliła wylewać się strumieniami. Nie wiedziała czemu, ale czuła, że może powiedzieć coś więcej o sobie, czy było to mądre? Nie sądziła, ale czy powinna się wszystkim przejmować? Było to już trochę nudne, a ona potrzebowała poczuć więcej. Poczuć więcej. – Chociaż jedno pytanie mam... jaką rangę Ty posiadasz? – zapytała przyglądając się zaciekawiona. Była to informacja o nim, której nie musiał podawać, oczywiście, że nie. Nie zamierzała jednak nie pytać.
xxxxSłysząc odpowiedź na pytanie o imię podniosła się z miejsca i przybliżyła pysk tak blisko rdzawego, że mogli poczuć jak ich oddechy mieszają się. Wybierał swoje własne imię. Oddychała niemiarowo, a oczy szalały, intensywnie patrzyła się w lód oczu kocura. Czuła jak dreszcze przechodzą jej po plecach, a pazury wysuwają się i chowają.
xxxx– Jeśli mnie kłamiesz to będę bardzo zła – wypowiedziała gardłowo – Jednak jeśli mówisz prawdę... – zaczęła i przesunęła pysk bliżej ucha rudego. – będę zadowolona – wypowiedziała te słowa z mruczeniem i cofnęła się kawałek. – Też nadałam sobie imię. Zmieniłam je po tym jak ludzie mnie upokorzyli – wypluła z gracją te słowa pełne złości i nienawiści. – Rozumiem jak ważne i cenne jest nowe imię, dlatego nie będę dopytywać, mój drogi... Kończąc jednak opowiadać o mieście. – przysiadła ponownie, przylizując futro na piersi. Rzeczy, które zaczęła opowiadać tyczyły się innych kotów. Tego jak niektórzy mogą robić zasadzki, by wykorzystać to, że jest się samemu albo wykorzystać naiwność takowego kota. Nigdy nie brać udziału w zaczepkach, szczególnie jak nie zna się miasta, bo można wpaść w ślepy zaułek, a wtedy można skończyć martwym. – Jeśli masz jakieś konkretne pytania. Pytaj. – dodała kończąc tym opowieść o tym jak przetrwać w mieście. Było to lekko wyczerpujące, ale przyjemne. Lubiła rdzawą mordkę. Lubiła mu opowiadać, ale na wszystko w końcu przychodzi koniec, prawda?
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jaką - wścibstwo, które popularnie nazywane było troską, przemawiały przez niego wyjątkowo rzadko. Nie lubił jednak być w takich sytuacjach. Moment ciszy. - Mogę ci wskazać, gdzie jest.
Brzmiało to uczciwie? Jeśliby wiedziała gdzie jest, nie musiałaby tracić czasu na szukanie go. On za to mógłby spokojnie spać, wiedząc że nic się nie dzieje komuś mu ważnemu. Był uparty. Był nieugięty, jak chodzi o troskę. I choćby miała się złościć, on by nieustannie pytał by mieć pewność, że wszystko będzie dobrze.
- Powiedziałem wyraźnie, że nie wiem co chcesz wiedzieć - podkreślił, marszcząc brwi. Oczywiście, że śmierdziało - skoro sam się przyznał, nie musiała zgrywać mądrej i spostrzegawczej! Sam bowiem też nie miał żadnej blokady, bo... po co? Powiedział ile mógł na jeden temat, na drugi nie wiedział co mówić. Jeśli chciała wiedzieć coś konkretnego, mogła dopytywać. Jak teraz. - Wojownik. Choć jestem daleko ponad umiejętności byle Wojownika.
Prawdy w tym wiele nie było. Nie umiał prawie niczego więcej od byle kota - tu jednak przemawiała jego boska strona, która dawała mu myśli o rzeczach niestworzonych. W tym i o jego nieśmiertelności, której daru nie miał nikt poza nim (a przynajmniej w to wierzył odkąd był malutki).
Poczuł jej oddech. Uszy mu drgnęły, a wyraz jego pyska znów się rozluźnił. Nie mówił nic. Czekał, aż ta powie coś pierwsza. Nie do końca rozumiał czemu tak się zbliżyła. Po co. Jaki miała cel. Przysunęła się zaraz bardziej. Mruczała do niego. Jego ogon drgnął, kiedy znów się cofnęła. Zupełnie tak, jakby pokazywał drobne niezadowolenie. Dziwna sprawa.
- Co ci zrobili? - teraz zwykłe wścibstwo. Nie znał jej na tyle, by się troszczyć. - O ile można mi wiedzieć.
Miał pytać dalej, o miasto. Moment milczał, dosłownie nie wiedząc o co pytać. Trudno było rozmawiać o czymś, o czym nie miało się pojęcia.
- Jak duże są te kocie bandy. Co robią z jeńcami. Jak bardzo są zorganizowani. Skąd bierze się jedzenie - wyrecytował zaraz. Mówiła coś o jedzeniu prędzej - może w mieście się nie poluje. Lepiej dowiedzieć się zawczasu.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx– Nie odpuścisz, co? – zaśmiała się sucho, przyglądając się kocurowi... Wskazać? W sumie czemu nie, ale za łapkę nie trzeba jej prowadzić i tak się musi rozejrzeć najpierw co się dzieje w okolicy. Może jej przyjaciel wybrał się w jakieś niebezpieczne miejsce i dlatego jeszcze nie wrócił? Niby żywy, ale coś go tu trzyma? – W takim razie powiedź gdzie miałabym się kierować do mojego starego, dobrego przyjaciela – zaakcentowała ostatnie słowo dając rdzawej mordce znak, że taka relacja łączy ją z cynamonowym burakiem, który ją zostawił. Nadal duma bolała ją za każdym razem jak o ty myślałam, ale jakoś trzeba było ją zgnieść ten jeden raz i przełknąć gorycz, by skopać komuś cztery litery.
xxxx– A ja nie znam się na klanach, trudno wtedy zadawać... pytania. No, ale dobrze nieważne już – powiedziała uśmiechając się nienagannie, chociaż wewnętrznie wywracała oczami. Nie będzie już drążyć, bo to bez sensu w tym momencie, pewnie są lepsze rzeczy do pytania lub pogadania. – Wojownikiem? A nie przywódcą? Byłam skłonna uwierzyć, że taki wspaniały kocur jak Ty będzie zasiadać wyżej – wypowiedziała niby zamyślona chcąc lekko połechtać ego nowego znajomego. Nie wiedziała jeszcze, czy powinna zachowywać się w jego towarzystwie swobodnie, a takie małe gesty zawsze mogą dać jej jakieś ulgi... kiedyś. Nie mogła ich przegapić, nie mogła się dać ponieść chwili, trzeba przemyśleć swoje działania. – Wiele – odpowiedziała nie dodając nic więcej. Wyprostowała się bardziej i podniosła swoją szczękę, by wyglądać dumniej, nie będzie rozpamiętywać teraz przeszłości, jest pierwszej klasy kotką teraz. Onyks najpiękniejsza i najlepsza dama, która tylko dla jednego kocura straciła głowę i akurat musi być nim – Orion.
xxxx– Nie ma konkretnej wielkości, niektóre mogą mieć tylko parę kotów, a inne połowę miasta. Zależy jaka banda, niektórzy może Ci pomogą, inni chcą przetrwać, zrobią Ci krzywdę i będą chcieli przepędzić, a czasami zależy od płci. Kotki powinny bardziej uważać, ale kocur też się niech pilnuje. Nigdy nie byłam w takiej bandzie, nie powiem Ci jak są zorganizowani po prostu lepiej unikać – zamilkła na chwilę zamyślając się. – Jak masz gdzie to polujesz, jak nie masz gdzie to lecisz w śmieci ludzi, czasami wyrzucają dobre mięso. Najlepiej iść na śmietnisko restauracji to takie... wielkie miejsca gdzie ludzie jedzą rzeczy podane przez innych ludzi. Ja preferuję sama upolować, niż grzebać w tych brudach, ale zależy też od śmietniska. Niektóre wyglądają przyzwoicie. – dodała lekko obrzydzona wspomnieniami. Nie mogła czasami wyrzucić obrazu z głowy, tych wszystkich kotów, które potrafiły wleźć w śmieci i dobrze się czuć z tym, ona wolała głodować. Chociaż czasami zdarzało jej się łasić chwilę do jakichś starych babuniek, by dały jej żarcie. Działało? Działało. A potem sobie zniknęła.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużył oczy. Może był zbyt podejrzliwy, może - na pewno - szukał intryg bez sensu, ale... jakoś nie wierzył temu wszystkiemu. Owszem, mogli być przyjaciółmi, ale sposób w jaki to mu wyłożono na talerz był... podejrzany. Dziwny. Będzie musiał odwiedzić Oriona osobiście, upewnić się że jest cały i zdrowy.
- Powiem, kiedy ty mi powiesz co to za sprawa - nie odpuści, miała rację. Twardo stał przy swoich postanowieniach jak... zawsze. Nie było to niczym nowym w jego wypadku. Jeśliby Kamień nagle zmienił zdanie w jakiejś racji, bez powodu, byłoby to znakiem irytacji i prób uniknięcia kłótni (do której sam by doprowadził na wspomnianą wcześniej irytację).
Na następne zamilkł na moment. On? Gwiazdą? Z jednej strony - tak. Chciał tego niegdyś bardziej, niż powietrza. Teraz jednak wierzył, że władza nad garstką kotów była głupstwem. Był zdolny większych, lepszych rzeczy, niżeli tylko tego. Miał szanse być panem lasu, mieć pod sobą każdą żywą istotę, nie tylko Klan. Był bogiem na ziemi.
- Tak sądzisz? - spytał mimo to, brew uniósł do góry. - Co niby takiego by na to wskazywało.
To nie było już pytaniem. Żądał tej odpowiedzi. To by mu połechtało ego, słuchanie jaki jest świetny i cudowny, to lubił. Zresztą... po prostu go ciekawiło skąd przyszła jej do głowy myśl, że mógłby rządzić.
Później znów tylko słuchał i się krzywił. Śmietniska? Restauracja? Czemu kotki mają się mieć gorzej? Złapał by każdego, kto by na jakąś niesprawiedliwie dźwignął łapę. Hatfu na takie zasady, banda szczurów i durniów.
- Czym... jest śmietnik? - uśmiechnął się skrępowany. O to musiał dopytać. Musiał wiedzieć gdzie mógłby ewentualnie jeść.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx– Jeśli nie chcesz mówić to naciskać nie będę, powiedziałam tyle ile mogłam, więcej nie zamierzam. Nic mu nie będzie mogę Cię zapewnić. Obiecuję, że będzie bezpieczny – powiedziała pewnie, całkowicie się prostując. Duma nie pozwalała jej na odpowiedzenie na to. Nie mogła chodzić i rozpowiadać, że najlepszy przyjaciel zostawił ją, bo tak. Bez powodu. Bez podania przyczyny, a ona w końcu wróciła z podkulonym ogonem z przyczyny okropnej samotności. Było to uwłaczające, więc wolała już szukać na własną łapę, niż potem słyszeć jak wszyscy tracą do niej szacunek.
xxxx– Jesteś inteligentny, masz władczą osobowość... – zaczęła wymieniać powoli szepcząc kocurowi do ucha. – Widać też jaką masz potężną aurę wokół siebie, a najbardziej pasujesz do roli przywódcy, bo zdajesz sobie sprawę z miernoty jaka żyję wokół Ciebie. – oczywiście praktycznie wszystkie te cechy wskazywały na Przywódcę z obłędem w oczach, tragedią dla klanu, czy kotów, ale nie była to jej sprawa. Sądziła też, że i tak by go ktoś powstrzymał nim zabiłby kogoś dla władzy. Nie miała zamiaru drążyć dalej. Jej zielone oczy płonęły ogniem za to. Musiała dodać teatralności do swojej wypowiedzi. Nie było innej możliwości.
xxxx– Śmietnik to... wszystkie niepotrzebne rzeczy, które ludzie wyrzucili. Mogą to być resztki jedzenia, jak popsute jedzenie, jakieś dziwne przedmioty, niektóre drapią, inne mają w sobie płyny. Dlatego najlepiej omijać śmietniki, bo nawet taki płyn wyglądający jak woda może Cię zabić. Najlepiej szukać w śmietnikach, o których wspominałam, ale płynów nie pić. Lepsze są już kałuże – wytłumaczyła bez żadnego problemu. Ona nie wiedziała o co pytać, ale na pewno byłaby tak samo nieogarnięta we wszystkich nazwach, gdyby nie to, że niektóre jeszcze jej coś mówiły.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Milczał, mierząc ją wzrokiem jak ciągle. Z tego punktu nie było co mówić dalej - on mógł ją podejrzewać, a ona będzie uparcie mu na wszystko zaprzeczać i obiecywać, że nic Orionowi nie zrobi. Innymi słowy, szkoda tracić śliny na tę rozmowę, bo jedyne co z niej wyciągną to ewentualnie trochę irytacji i niepotrzebnych zgryźliwości. Skrzywił się więc, dmuchnął nosem i tak zakończył ten temat.
- Nie chciałbym być mordercą - uśmiechnął się. Delikatnie, ale uśmiechnął. Miało to być podzięką za miłe słowa, za wiarę, ale osobiście miał swoje zdanie co do Klanowych przywódców. Miał potężną aurę, jak najbardziej nadawał się do tej roli, jak najbardziej wiedział, że jest ponad resztę. Niemniej, zdobywając tytuł Gwiazdy, musiałby się zgodzić na zaakceptowanie Kodeksu, a więc popierałby to, co generalnie go brzydzi. I nawet jeśli Dym mu udowodnił, że tak nie jest, że wcale nie naciska się na mord samotników... Śmierć Trzmieliny nieco mu mieszała w głowie.
Na kolejne zaś machnął tylko łbem. Nie pić ze śmietników, kałuże lepsze... Dobrze. Zrozumiałe, nie trudne.
- Dzięki. Co teraz planujesz? - mruknął. Nowy temat, lub nadchodzące rozejście się w swoje strony.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxLekko zdziwiła się odpowiedzią na co mogło wskazywać jej wzięcie głębszego oddechu, oczywiście o ile chciałby takie coś zauważyć rdzawy Wojownik. Przywódcy byli mordercami? No proszę. Ciekawiło ją ile takowych kotów potrafił zabić Przywódca by zakończyć swoją kadencje, a może to też kłamstwo? Głupia plotka? Nie skomentowała jednak tego słownie, jedynie odwzajemniła delikatnych uśmiech, który pojawił się tak samo szybko jak szybko wrócił jej miarowych oddech. No cóż.
xxxx– Będę się zbierać, pora bym rozejrzała się bardziej po terenach. Nie mogę przecież siedzieć w jednym miejscu, bo nigdy nie spotkam Oriona. Miło było Cię poznać, rdzawa mordko... mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy – wymruczała na odchodne i lekko przybliżyła pysk do towarzysza, następnie wstając z miejsca i odchodząc wzdłuż granic klanowych.

zt
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zimno. Było zimno, ale oprócz tego, że odczuwała chłód, odczuwała także głód, który szybko ją dopadł. Nawet szybciej, niż się spodziewała. Niestety w lesie nie mogła liczyć na to, że ktoś podsunie jej jedzenie tuż pod nos, ale nie narzekała na ten fakt jakoś bardzo. Wróciła do lasu szukać adrenaliny, szukać przygód, bo tęskniła za mrowiącym napięciem które występowało, na przykład, właśnie przy polowaniu. Zamiast więc narzekać, wygramoliła się spod siana w Siedlisku Koni i podreptała na Wietrzne Wzniesienie, mając nadzieje, że uda jej się znaleźć coś na obiad. I może kolacje.
[Obrazek: dcpubj1-0a2b084b-7ae4-4a86-803f-fe193a4d...ye1fClOiLI]
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz

Pora Nagich drzew najwyraźniej nie dokuczała tylko kotom, ale również i skrzydlatym. Ten gołąb, którego kotka zobaczyła na śniegu parę lisich ogonów przed nią najwyraźniej zabłąkał się nieco za daleko od osiedla, gdzie mógł liczyć na łatwe jedzenie, bowiem teraz musiał uparcie grzebać w ziemi jeśli chciał coś zjeść... Jednak większym problemem może być to że teraz będzie chciał go zjeść ktoś inny.

Klisza
lvl: 3 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 |
przerzuty 3/3


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szybko poszło przeszło jej przez myśl, gdy przed sobą odnalazła słodkiego, zabłąkanego gołąbka, który chyba nie wiedział, że będzie jej przyszłym obiadem. Jej oczy zaświeciły, a sama momentalnie wyrównała głowę, grzbiet i ogon ze sobą, ugięła łapy, zniżyła swoje ciało do ziemi. Szła wolno w jego stronę, kryjąc się też za krzewami i wyższymi trawami, aż nie była wystarczająco blisko by rzucić się na niego i kłami sięgnąć do jego gardła. Zdychaj.
[Obrazek: dcpubj1-0a2b084b-7ae4-4a86-803f-fe193a4d...ye1fClOiLI]
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz

Niby wszystko robiła dobrze, ale chyba mogło być lepiej, bo chwilę przed tym jak kotka wyskoczyła ptaszysko się zerwało i próbowało w panice odlecieć. I może dzięki temu, że przestraszyła tak okrutnie gołębia będzie miała jeszcze jedną szansę, o ile okaże się dostatecznie szybka.

Klisza
lvl: 3 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50-2=48/50 |
przerzuty 3/3


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W jednej chwili była tuż obok niego, a w drugiej ten już próbował uciec. Natychmiastowo rzuciła się w jego stronę, nie zamierzając pozwolić, by ten jej uciekł. Jeżeli tylko go dosięgła, kłapnęła zębami, trzymając go w bezruchu za ogon, a jego skrzydła przytrzymała pazurami, by zaraz potem złamać jego kruchy kark. Nie tym razem, potrzebowała śniadania. A on był właśnie tym - śniadaniem.
[Obrazek: dcpubj1-0a2b084b-7ae4-4a86-803f-fe193a4d...ye1fClOiLI]
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości