Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
- Nie wszyscy muszą być źli, w końcu niektóre pieszczochy są z nimi z własnej woli wybierając takie życie a nie inne. Pewnie są jak koty. Niektóre są świetne jak ty - oczywiście musiał w to wpleść komplement, bo nie byłby sobą - a inne takie, że nie wiadomo, w którą stronę uciekać.
Nie twierdził, że dwunożni byli świetni i warto się przy nich zakręcić, lecz nie miał o nich tak negatywnego zdania jak przeciętny klanowy kot. Pieszczochy również akceptował, choć nigdy żadnego nie spotkał. Zwyczajnie nie przeszkadzał mu koncept żyjącego w wygodach kota.
- Ja wezmę niebieski, żeby mi kogoś przypominał - miauknął przewrotnie i wysunął łapę po podarek, by przyciągnąć go do siebie. Powinien go zabrać do legowiska, tyle że... miał je w ogóle? Od dawna nie czuł się w Cieniu jak w domu, a każdy kolejny znikający kot - Krówka, Sfora, utrata ojca - sprawiały, że czuł się tam obco, jakby był intruzem.
- Ławico... - mruknął niemrawo, nie wiedząc jak powinien ugryźć temat, o którym myślał od dawna. Zapadło na chwilę milczenie. - Czy gdybym został samotnikiem to pogorszyłoby naszą relację? - palnął w końcu.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Komplement wpleciony w takie zdanie? Nieźle. Miał talent. Na to jej kąciki się uniosły, ale potem położyła uszy na moment. - Być może. Ale mam same złe doświadczenia. Dwunóg porwał mojego terminatora. Dwunóg porwał mojego brata. Obie sytuacje wydarzyły się na moich oczach. - Więc nie miała powodu wierzyć w to, że któryś z nich jest dobry. - Są samolubni. Biorą koty, jakbyśmy byli zabawkami. - Więc nawet, jeśli dawali jedzenie, to nadal kot był tam uwięziony. - Ostatnio wrócił do nas kot, który także był przez nich porwany. Nie ufam im, nigdy nie uwierzę w to, że wśród nich jest ktoś dobry. Zbyt wiele złego zrobili w moją stronę i stronę Klanu Rzeki. - Jej mina była chwilowo pusta. Jakby uciekły jej emocje. Nawet nie mówiła ze złością... tylko z neutralnością, bo cząstki niej były powolutku wyrywane i jedyne co ją trzymało i naprawiało, to wiara Nocnej Gwiazdy w nią, towarzystwo Wilczomlecza i przyjaźń ze Strusiem. Lubiła też prowadzić treningi... i bardzo chciała pokazać klanowi, że się nadaje.
Uśmiechnęła się lekko i rzuciła mu spojrzenie od boku, gdy wziął niebieski brelok. - W takim razie mamy swoje... cosie. - Mruknęła.

Zdziwiona nagłym wymówieniem drugiej części jej imienia - czy on w ogóle znał jej kocięce imię? Ostatnio koty mówiły do niej Ławica, zamiast Przypływ i nie była pewna, czy jej się to podoba - patrzyła na niego z dużymi oczami. - Samotnikiem? Byłbyś wyjęty spod kodeksu, klany mogłyby cię uznać za wroga. Nie... byłbyś pewnie zbyt bezpieczny na terenach niczyich. Niby samotnicy żyją i dają radę, TO NIE TAK że w ciebie nie wierzę - podniosła głos, szybko dodając istotną informację, bo nie chciała, żeby pomyślał, że kotka spisuje go już na straty, ale jednak - ale naprawdę wolisz to, od życia w swoim klanie? - Posmutniała. I doszło do niej, że on pytał o coś, a ona powinna odpowiedzieć. Wyprostowała się nieco i szturchnęła go bokiem, skoro tak blisko siebie siedzieli. - Znienawidziłabym cię tylko gdybyś przeszedł do gangu, a chyba nie masz zamiaru? Hm? - Patrzyła mu w oczy. - W klanie gromu, czy wichru... czy jako samotnik... to dalej będziesz ty. A ja może nawet nie musiałabym wtedy tak daleko chodzić na spotkania. - Zachichotała. - Tylko... zastanów się dobrze... życie poza klanem na pewno nie jest łatwe. - Spojrzała z głosem pełnym przejęcia. Nie wymieniła klanu rzeki - nie dlatego, że go tam nie chciała, a dlatego, że czułaby się samolubnie mu to proponując.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ciekawe dlaczego oni to robią. Po co im koty? Nie jedzą nas, nie zabijają, nie jesteśmy dla nich konkurencją, a mimo to trzymają u siebie koty, psy, konie, krowy... Po co. Nigdy chyba tego nie zrozumiem, to tak jakbyśmy my zaczęli trzymać w legowisku myszy. - Dziwaczna koncepcja, całkowicie dla niego niezrozumiała. Nie negował jej doświadczeń, ludzie robili co chcieli, a przez to niejednemu zniszczyli życie.
- Tak. Mamy. Nawet jak nie ma nas obok siebie to teraz możemy sobie wyobrażać, że jakaś cząstka nas jest tu jest - mruknal przesuwając łapą po breloku z lekkim uśmiechem. Mina mu zrzedła gdy przeszli do cięższych tematów, ale sam w końcu zaczął.
Ławica przyjęła to całkiem dobrze, nie zobaczył na jej pysku pogardy, za to wskazała mu kilka poważnych konsekwencji; Struś o nich wiedział i czuł niepokój.
- Wiem... Po prostu... Mój mentor zniknął. Całe moje rodzeństwo zniknęło, ostatnio nawet ostatni z braci przepadł. Myślę, że odszedł w długą, dalej miał rangę kociaka, wiesz? Był problematyczny i został zdegradowany, a matka nigdy nie dała mu długiej szansy. Nie zdziwię się jeśli dobrowolnie wybrał dla siebie inne życie gdzieś daleko. - Nie był świadom, że Byczek zginął walcząc z drapieżnikiem. W życiu by nie pomyślał, że jego brat, tak silny i potężny, mógł przegrać w jakimkolwiek starciu. - A mój ojciec... Zmarł. Wszystkie koty, które mnie wspierały i zauważały moje istnienie odeszły w ten czy inny sposób, została tylko moja terminatorka, ale ona już jest wojowniczką, jest dorosła i ma teraz własne obowiązki, szkoli własnych terminatorów. Nie mam już nikogo, za to obóz jest dla mnie pełen duchów i wspomnień. Została mi matka, ale ona mi nie ufa, wiesz? Nie wiem nawet o co chodzi, nigdy ze mną nie porozmawiała, a to co powiedziałem jej o gangu olała jakbym jej miauczał o jakimś dziecinnym śnie. Młodsi wojownicy ode mnie mają po kilku terminatorów, ja nie mam żadnego. Chodzę na ceremonie tylko po to, by słuchać jak padają wszystkie imiona wojowników oprócz mojego, bo ja jestem niewidzialny, przypominają sobie o mnie tylko gdy trzeba iść na patrol lub na polowanie. Mam wrażenie, że mógłbym zdechnąć we własnym legowisku i klan zauważyłby to dopiero po paru dniach jak już zacząłbym się rozkładać i przeszkadzać, nie wcześniej. Ja... Nie wiem czy potrafię tak dłużej. Czuję jakbym się tam dusił, jakbym każdego dnia spał na kolcach - wyrzucił z siebie swoje odczucia czując natłok emocji: gorycz, rozczarowanie, smutek, zmęczenie, rezygnacje.
Życie samotnika go przerażało, bo co jeśli zostanie ranny bądź zachoruje? Co jeśli nie zdoła niczego upolować i będzie glodowac? Nikt mu w niczym nie pomoże, będzie zdany na siebie.
A jednak nie widział już dla siebie innej opcji.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy kocur wspomniał o trzymaniu myszy w legowisku, przypływ uderzyło. Zrobiła krótki dźwięk "um." jakby się zachłysła, a potem powiedziała, nie patrząc na niego, tylko na ziemię. - Mój terminator, którego właśnie porwano... chciał trzymać mysz. Pytałam po co - mówił, że chce się nią zaopiekować. - I podniosła na niego wzrok, uszy kierując do tyłu skonfundowana. - To chcą robić z nami? Jesteśmy jak taka mysz?

Słuchała słów Strusiego Stada i nie miała zamiaru mu przerywać. Chciała, żeby ten powiedział wszystko, co mu leżało na sercu. Jego życie również brzmiało ciężko i nie miała zamiaru porównywać życia ich dwójki - bo jej chyba, mimo wszystko, było łatwiejsze. Przełknęła ślinę. - przykro mi z powodu twojej rodziny i tego... tego jak ci tam jest. - Na chwilę zamilkła. - Rozumiem. - Dodała, nie chcąc dalej wybijać mu z głowy samotnikowania, bo może faktycznie nie dla każdego życie w klanie było odpowiednie, a niestety przysięgę składało się czasem w momencie, w którym wydawałoby się, że jest dobrze, a potem wszystko się waliło i kot zaczynał rozumieć dopiero życie. Szczególnie, gdy było się mianowanym tak młodo. - W klanie rzeki... wszyscy staramy się być dla siebie mili, nigdy nie czułam się tutaj źle. Jedyny kot, z którym mam jakiś problem to moja siostra, ale poza nią... - Zastrzygła uchem i wzięła głęboki wdech. - Ja--- nie wiem--- jak mógłby zareagować Nocna Gwiazda--..... ale... jeśli nie chcesz żyć tam, a życie Samotnika uh, nie jest bezpieczne.... to mogę.... - nie dokończyła, bo zamyśliła się jak miałaby poprosić o to Nocną Gwiazdę, więc magiczne słowa "spytać o twoje dołączenie" nie padły w tej chwili. Drugim powodem było, że mówiąc to czuła się... niepewnie. Czy Struś wyśmieje ją za taką próbę "uprowadzenia" go do jej klanu?
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-... Możliwe. Może oni nie rozumieją naszego życia, tak jak twój terminator nie zrozumiał życia myszy. Może myślą, że potrzebujemy ich opieki inaczej nie poradzimy sobie sami i w sumie trudno im się dziwić, jak zobaczą kota bez ogona albo z odgryzioną połową nogi to mają prawo wyciągnąć takie wnioski - zastanowił się wykazując pewne zdziwienie zachowaniem terminatora Ławicy. Młodzi mieli dziwne pomysły.

Ku jego uldze Ławica nie zareagowała pogardliwie. Nie kazała mu się bardziej starać, nie obarczyła go winą, zamiast tego wykazała zrozumienie oraz wsparcie. Poczuł wobec niej wdzięczność, a także coś więcej, tyle że nie potrafił tego zinterpretować. Jeszcze nie.
Delikatnie przejechał bokiem pyska po jej barku ciesząc się z jej obecności i tego, że w ogóle chciało jej się go wysłuchać.
- Nie dogadujesz się z nią? To ta która została medyczką, Miodowa Łąka? - chciał się upewnić, że wszystko dobrze zapamiętał z ich poprzednich rozmów. Propozycja kocicy sprawiła, ze coś chwyciło go za serce i poczuł... nadzieję. A jednak nie powinien się jej zbyt mocno uczepiać.
-... Jesteś pewna? Nie chcę żebyś miała przeze mnie jakieś kłopoty lub zaryzykowała swoją reputacją z mojego powodu. Twój przywódca może niekoniecznie... zareagować pozytywnie, w końcu koty nie zmieniają klanu codziennie - mruknął ostrożnie. Wolał żyć sam i borykać się ze wszystkimi problemami samodzielnie niż narażać na szwank jej pozycje w klanie. Dopiero co uzyskaną.
- A z drugiej strony... Moglibyśmy razem chodzić na patrole, razem polować, ha, nauczyłbym się nawet pływać!
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała, ale nie umiała chyba dalej dążyć w ten temat. Był ciekawy, ale dotyczył jednak tego, co ja bolało, a teraz to było podwójnie, bo zaczęła temat pomysłów jej terminatora.
Dlatego też pokiwala głową w geście "być może".

Pokiwala głową przecząco. - Nie. Jest do mnie nijaka, oschła, zdawkowa i zachowuje się tak, jakby wcale nie potrzebowała mnie obok. Nie jest zbyt wyrywna w rozmowie, nie zaczyna ich sama... Eh. Ale to nic w czym chcę pomocy. Muszę sama w tym temacie coś zrobić. - Nie chciała rad, bo już je dostała, a koniec końców sama chciała spróbować. Ostatni raz. Nie będzie się przed nią płaszczyć przecież, ale jednak była tą mądrzejszą najwyraźniej i chciała dobrej relacji.

Nie dokończyła, ale Struś zrozumiał. Przypływ poczuła stres i zaczęła mieć trochę bardziej ruchliwy ogon z nerwów. Zaczęła poruszać końcówką, która była jedynym, co teraz pokazywalo jej stan, a ona sama nie kontrolowała tego teraz. Była zbyt pochłonięta tym co się działo i rozmową.
- Jeśli uznał mnie za odpowiedniego kota, to chociaż mnie wysłucha. Jeśli po tym uzna, że jednak nie jestem odpowiednim kotem, to to miejsce przypadnie mojemu bratu. - Wzruszyła barkami. - Nie chcę się dusić i udawać kogoś innego. Oboje obiecaliśmy sobie mówić o wszystkim, a skoro o wszystkim, to to jest jedna rzecz z nich. Nie chcę żeby oddał kocieta do innego klanu, tylko zastanowił się nad przyjęciem ciebie. Dawno... nie mieliśmy kota spoza klanu... ale znam jednego, który doszedł do klanu dla swojego partnera i jest prawdziwym, lojalnym rzeczniakiem. - Wypuściła powietrze nozdrzami. Przykład Wilczycy był dobrym wyborem dla wskazania, że koty z innych klanu wcale się tak od nich nie różnią. A mało kto już dziś pewnie myślał o tym, że kotka była gromiakiem. - W sensie, znaczy, ogólnie dla partnera. Akurat taki przykład. Uznałam, że... no, tak ogólnie powiem. - Ups?
A potem, chwilę to zajęło, ale doszło do niej, że ten był chętny na zmoczenie łapek. Uśmiechnęła się. - Chciałbyś pływać? - Wyprostowała się. - Ale wiesz, że wtedy będziesz musiał się ze mną ścigać w pływaniu? - Chwila oddechu i przyjemniejszego tematu.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jasne, rozumiem. Moje rodzeństwo też było, hm, specyficzne i wymagało odpowiedniego podejścia, także wiem co masz na myśli. Jestem pewien, że sobie poradzisz - uśmiechnął się do niej pokrzepiająco.

Zauważył, że Ławica stała się nerwowa, lecz nie był z tego powodu zdziwiony. Dopiero niedawno uzyskała nową rangę i na pewno się stresuje żeby tę pozycję utrzymać, a on mógł niechcący jej to utrudnić. Miał ochotę westchnąć, wycofać się i powiedzieć, żeby jednak tego nie robiła, jednakże jej słowa wskazywały, że ona tego chce. Poczuł, że robi mu się ciepło na sercu. Chciała go obok siebie, tak? Naprawdę ktoś chciał kogoś takiego jak on?
Nagle poczuł, że wszystkie jego problemy bledną w porównaniu z prostą radością, którą teraz odczuł.
- Och, czyli takie koty istnieją! To obiecujące - miauknął wesoło, a zaraz później zawiesił na niej wzrok. - Cóż, ja, emm, też będę chciał dołączyć głównie ze względu na ciebie. Ja... Chcę być obok ciebie, móc wykonywać wszystkie obowiązki wspólnie i... Przestać się przejmować, że któregoś dnia zabraknie ci czasu na spotkanie - przyznał cicho, z zakłopotaniem, sam nie wiedząc dlaczego czuje się niezręcznie mówiąc coś takiego. To była w końcu prawda, tak? Tylko że rozmowa o swoich uczuciach zawsze była dla niego trudna. Odsłaniał się, nawet jeśli była to Ławica wciąż czuł się delikatnie zaniepokojony takim zachowaniem. W Cieniu najpewniej by go wyśmiali, tam każdy myślał tylko o obowiązkach, walkach i własnych celach. Co jeśli kocica też go wyśmieje albo sprycha za niepotrzebne przywiązywanie się do niej?
- Chętnie spróbuję. Może kiedyś wygram jeśli prąd rzeki mnie porwie i poniesie na fali, jak jakąś kaczkę - uśmiechnął się rozbawiony uciekając od poważnego tematu w lekki z pewną ulgą.
Nagle do głowy wpadł mu pewien pomysł, czy raczej przypomniał sobie o czymś co zwyczajnie wyleciało mu z głowy, wyparte przez czystą radość spędzania beztrosko czasu z Rzeczniaczką.
- Ugh, wiem, że to nieprzyjemny temat, ale hmm, dowiedziałem się o kilku kotach z gangu między innymi o ich przywódcach, o ich tożsamości. Może Nocna Gwiazda chętniej cię wysłucha, jak o tym usłyszy, będziecie wiedzieć na kogo uważać na granicach i kto jest szpiegiem. To znaczy powiedziałbym ci to i tak, i myślę że twój klan powinien wiedzieć kogo się wystrzegać tak czy siak - dodał prędko, nie chcąc wyjść na takiego co próbuje wyhandlować sobie miejsce w klanie za pomocą informacji.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyznał to. Powiedział to na głos. Dla niej. Chciał być w rzece dla niej. Nie dla innego zapachu, ryb, pływania, łowienia, innej kotki, żeby zrobić na złość mamie, żeby cokolwiek innego - nie. Chciał dla niej. Serce jej mocniej zabiło i nagle poczuła takie ciepło w środku, a w brzuchu jakby motyle. - O, o-... Oh. - Wydęła z siebie z niezręczną mimiką, ogólnie pogodna, ale wiadomo - zszokowana. Takie słowa... - Ja... bym się bardzo cieszyła, gdybym mogła nauczyć cię pływania i naszych terenów i... i gdybyś się odnalazł i znalazł spokój i czuł się leiej i---... - Ah, cholera by to. Nieco bardziej spięła mięśnie, ale dla kontrastu jej głos stał się pewniejszy i spokojniejszy. - I jakbym mogła chodzić z tobą na patrole. I pomóc ci się odnaleźć w nowym miejscu. I... rozmawiać z tobą od rana do wieczora, nie czekać na spotkania. - Lekko odwróciła wzrok w bok, odchylając nieco uszy do tyłu. Nieco się zawstydziła. Taka poważna, dorosła, pewna siebie zastępczyni klanu rzeki, a tu takie rzeczy. Nieco bardziej oparła się na jego boku, przerzucając wzrok na niego i prostując uszy. - Ale w pływaniu i tak nie wygrasz. - Zaśmiała się.
- Muszę zastanowić się co w ogóle mu powiem... nie chciałabym, żeby pomyślał, że Klan Cienia zatrzymuje informacje dla siebie, a na granicy chodzi ich wojownik i rozpowiada to, co klan trzyma dla siebie, choć nasz patrol poinformował o kotach z osiedla. - Powiedziała, mając w zasadzie w głowie, że to mogłoby paradoksalnie pogorszyć sytuację, a nie ją polepszyć.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugał szybko słysząc jak Ławica nie tylko go nie wyśmiewa, ale też się przed nim otwiera. Uśmiechnął się szeroko i nie odpowiedział, zaczął za to mruczeć i otarł się bokiem pyska o jej bark. Niestety wolał na razie za dużo o tym nie myśleć, żeby nie robić sobie zbyt wiele nadziei. To na razie było tylko marzenie, które wcale nie musi dojść do skutku, a rozczarowanie może by tym potężniejsze jeśli będzie się teraz pogrążał w myśleniu jak pięknie może być. Wystarczyło jedno krótkie "nie" Nocnej Gwiazdy by nic z tego nie wyszlo.
- Zapewne nie, ale próbować mogę. Tylko mnie nie utop, dobra? - zamruczał rozbawiony.
- Ach... Myślę że oni po prostu w to nie do końca wierzą. Matka zbagatelizowala to wszystko, ponieważ jej zdaniem Czapla lubi wyolbrzymiać i robić z wróbla orła. - To chyba nie za bardzo mogło im niestety pomóc.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Westchnęła lekko z uśmiechem. - Jakbym cię miała utopić, to bym nie ry-... nie chciała próbować przekonać Nocnej Gwiazdy. - Nie chciała używać słowa "ryzyko" tak wprost, bo to nadawało niesamowicie dużo negatywnego wydźwięku, a to wcale nie musiało być ryzyko. W każdym razie - nie opłacałoby jej się!
Zamyśliła się chwilę. Fakt faktem nie wiedziała co będzie najlepszym, co mogłaby mu powiedzieć, bo nie znała go tak dobrze i nie wiedziała na co jak mógłby zareagować. - A kim są te wspomniane koty? Ci liderzy? - Mogła się dowiedzieć, skoro już zaczął, a najwyżej nie skorzysta z tego w rozmowie dotyczącej Strusia.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ry...zykować. Wiedział co chciała powiedzieć i znów poczuł wyrzuty sumienia, że w ogóle stawia ją w tej sytuacji, znów miał ochotę jej powiedzieć, żeby tego nie robiła. Ale... Ławica była dorosła i powiedziała już czego chce. Gadanie w kółko tego samego byłoby głupie i wskazywałoby na brak szacunku w stosunku do jej decyzji, dlatego sobie darował, zamiast tego skupił się na powodach dlaczego w ogóle chciała ryzykować. Czuł wobec niej coś czego nie czuł wobec nikogo innego i powoli zaczynał sobie uświadamiać co to oznacza.
- ...Dziękuję - wymruczał w końcu decydując się na proste okazanie wdzięczności wobec jej postawy. Powoli jego ogon zaczął się przesuwać, by spleść się z ogonem Rzecznej zastępczyni jeśli na to pozwoliła, zaś na jego burym długim pysku malował się uśmiech.
Pożałowal, że musi niszczyć ten sielankowy nastrój rozmową o gangu, lecz sam zaczął i teraz musiał to wziąć na klatę.
- Ich głównym przywódcą jest kocur o imieniu Wiewiór uwięziony w miejscu zwanym schroniskiem, ale nie pytaj mnie co to dokładnie znaczy. Ponoć przesyła swoje rozkazy przez zaufane koty. Jego zastępcą jest kot imieniem Lucyfer, ponoć... nie ma futra, ma za to ciemną skórę oraz coś co zakładają mu dwunodzy, a co się nazywa ubraniami, i trzyma się z tymi dwunogami zajmującymi się leczeniem kotów. Dalej jest Alikorn, kocur duży, masywny, ma długie dymne futro i blizny, i jest bardzo groźny. Jest tam jeszcze ktoś o imieniu Grzechotnik, Smok oraz Odcisk, ale nie wiem jak wyglądają, a także Dyrektor, kocur o długim kremowym futrze i zielonych oczach. Swoją drogą ten gang to się chyba składa głównie z kocurów... i chyba współpracuje z dwunogami w jakimś zakresie. A przynajmniej ten Lucyfer to potrafi.
[Obrazek: YN5RCN9.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewała się jako jego reakcji, nagłej chęci splecenia ogonów. Jednak czując tak jego ogon dotyka jej ogona, kotka poczuła jak coś ją łaskocze w brzuchu. Dlaczego to wszystko musiało być taką sinusoidą? Mogliby tu siedzieć i po prostu cieszyć się dniem i sobą - znaczy no bo się lubili, tak? przyjaciele i w ogóle, miłe towarzystwo - a zamiast tego obgadywali temat gangu oraz potencjalnie trudnej sprawy z przeniesieniem. Mimo wszystko - odwzajemniła to. Nie uciekła ogonem, tylko została w miejscu i również zakręciła końcówką swojego, owijając ją o jego ogon. Nieco onieśmielona uśmiechnęła się i rzuciła mu przelotne spojrzenie pełne ciepła.
- Nie ma futra? Lucyfer? Nawet imiona mają... ugh. - Pomyślała chwilę. - Jak kot może nie mieć futra... - Zdziwiła się i pokiwała głową. - Ten... ten Alikorn. Jego spotkał Nocna Gwiazda. Zabrali go dwunodzy. - To musiał być on, bo opis idealnie pasował. - Pytanie czy spróbują go odbić... nie wiesz jak dużą mają grupę konkretnie? - Bo może to było pięć kotów na krzyż i tylko ten cały Alikorn był tak naprawdę niebezpieczny, a reszta była sobie tłem.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości