Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - wschód
Koty miały ten przywilej, że nie potrafiły dokładnie odmierzać czasu. Okres przed zachodem słońca był mocno umowny i dla każdego był zupełnie inny, nawet jeżeli teraz, porą opadających liści, o wiele szybciej znikało za linią drzew na horyzoncie. Zresztą, i tak, nie siedział po zachodniej stronie lasu, a tyłem do zachodzącego słońca. Widział jedynie, że tam, gdzie się patrzył, niebo było już ciemne i iskrzyły na nim pierwsze gwiazdy.
- Myślałem, że nie przyjdziesz - powiedział, powoli odwracając głowę w stronę Wydmowego Wiatru. Jednak się pojawiła, choć podobnie jak i on nie pokazywała po sobie jakie wieści niesie. Czy zmieniła zdanie, czy wciąż jest zainteresowana, czy może chce teraz wszystko odkręcić i jednak zachować status przyjaciół, którymi nigdy nie byli?
- Chodź, przejdziemy się - mruknął, uśmiechając się lekko i podniósł się powoli z siadu; przeszedł kilka kroków naprzód, a jego czarny ogon musnął lekko udo Wydmy. Było chłodno i dość mgliście, nie było sensu, by tak po prostu siedzieli na tyłkach na skraju lasu. Zresztą, zaprosił ją tu na patrol, a nie na wspólne obserwowanie jak tworzy się leśne poszycie. - Jak tam? Coś się zmieniło? - spytał, unosząc nieznacznie brwi. Nie musiał chyba mówić, o co chodziło. Wolał nie nazywać niczego po imieniu, póki byli tak blisko obozu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z jednej strony było to plusem, z drugiej strony było trochę trudniej określić czas, kiedy na przykład terminator miał przyjść na trening. Koty mogłyby się szybciej pozjadać niż określić konkretniej, czy kot X się spóźnił, przyszedł za wcześnie, czy o idealnej porze.
- A jednak - odpowiedziała, jeszcze dość neutralnym tonem. Z jednej strony była pewna swojej decyzji... jednak trochę się tego bała. Ale chciała, aby Głogowy Cień się zgodził i chyba z jakiegoś powodu ją tu zaprosił? Na spacer przy zachodzącym słońcu. Dość... romantycznie, można by powiedzieć. Przełknęła cicho ślinę. Skinęła głową, gdy kocur zaproponował spacer. To był dość dobry pomysł, zauważając, że właśnie taki był plan na dzisiejszy wieczór. Lekko odskoczyła, gdy kocur tak musnął po jej futrze. Przyjemnie, ale nie była pewna, co mogło to oznaczać.
Pomimo ich grubych futer, kocica wiedziała, że racja, nawet długowłosym kotom może być trochę zimno. Pora Nagich Drzew zbliżała się wielkimi krokami, dni stawały się krótsze, a temperatura spadała niżej i niżej. Jej... trzecia Pora Nagich Drzew nadchodziła.
- Skoro tu przyszłam, to dość oczywiste, że n-nie - odpowiedziała kocurowi, dopiero wtedy wstając. Nie mogła tak siedzieć jak jakiś kołek.
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wolę się upewnić - odparł spokojnie, wzruszając przy tym dość nonszalancko barkami. - Ostatnie czego chcę to żebyś myślała, że cię do czegoś zmuszam. Spokojnie - mruknął, na sam koniec poruszając w rozbawieniu wąsami. Pił trochę do tego, jak nerwowo się zachowywała, a trochę do reputacji, jaką miał jego brat, a która z całą pewnością rzutowała na jego odbiór. Z tą różnicą, że on był bardziej ostrożny i, jak zdążył już pysznie zauważyć, był bardziej inteligentny niż brat. Zacierał za sobą ślady i działał ostrożnie, a to pozwalało mu na spokojną realizację swojego planu.
Nie musieli iść długo, by dotrzeć do Ptasich Krzewów. Ścieżka wydeptana pomiędzy nimi była dość wąska, ale nie na tyle, by nie mogli iść bark w bark. Zetknął za siebie by upewnić się, że nikt nie podąża ich śladem.
- Podoba ci się to? To, że bierzesz dla siebie coś, co nie należy do ciebie? - spytał rozbawiony, unosząc na nią spojrzenie spod na wpół przymrużonych powiek. Zwolnił nieznacznie kroku, by móc swobodnie otrzeć się o jej bok.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie zmuszasz. To ja cię poprosiłam... więc to bardziej ja powi-nnam była powiedzieć - odpowiedziała, lekko się uśmiechając. Rozluźnienie atmosfery byłoby dobrym posunięciem ze strony wojowniczki. Szczerze, nigdy za dużo nie słuchała o Chmielograbie; wiedziała, że zrobił dużo złych rzeczy, ale praktycznie go nie wliczała jako syna Chabrowego Pąka - a więc też brata Głogowego Cienia.
Szła tak bark w bark z kocurem. Robili to trochę nielegalnie. W sensie Głóg chyba czekał, aż jego partnerki nie będzie w pobliżu. W końcu wyruszyła, z tego, co się dowiedziała, na polowanie. Polowanie na wygnaną wojowniczkę, która praktycznie zamordowała terminatorkę, córkę czarno-białego.
- J-ja... nie tak to widzę. Zresztą... ja się spytałam, n-nie kazałam ci. Zresztą, nawet jeszcze nie określiłeś swojego stanowiska - mruknęła wyjaśnienie. W końcu do niczego go nie zmuszała, prawda? On albo się zgodzi, albo odmówi. I to jego wybór.
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To było na swój sposób urocze, że uważała że go do czegokolwiek zmusza. Dla niego nie było to istotne, nie czuł się zmuszony. Przekazywanie swojego materiału genetycznego dalej i pozostawienie po sobie jak największej ilości potomków było naturalnym zachowaniem kocura, a on tym bardziej nie czuł potrzeby monogamii. Nie było możliwości, by jego ptaszyna zapewniła mu dostateczne pole do popisu. Nigdy nie mówił niczego o tym, że mogła mieć go na wyłączność.
- To, że tu jesteśmy, tak daleko od obozu i sami, chyba jest wysta'czającą odpowiedzią - zaśmiał się przekrzywiając przy tym łeb w bok. Nie zamierzał rezygnować z okazji, którą podsunięto mu pod nos. Raz jeszcze kontrolnie zerknął w bok nim zbliżył się do Wydmy, by zanurzyć nos w jej kryzie. Przesunął nim powoli w górę z cichym, przyjemnym pomrukiem wibrującym mu w gardle, aż nie dotarł do jej ucha, które polizal. W tym wszystkim zbliżył się do Wydmy na tyle, by naprzeć na nią piersią, a gdy dotarł do jej ucha przerzucił łapę przez jej grzbiet, naciskiem zmuszając ją do pochylenia się.
- A przy okazji mojego pytania... mi się to podoba - rozbawiony zamruczał do jej ucha, gdy znalazł się już ponad nią. Przyjemne ciepło rozlewalo się po jego ciele gdy czuł pod sobą ciało Wydmowego Wiatru, o której myślał na długo jeszcze przed tym, jak w jej głowie zdołała się urodzić myśl, by poprosić go o bycie ojcem jej kociąt. Zadrżał podekscytowany, gdy przesuwał językiem po jej karku. - B'ałbym cię już dawno, Wydma, bo od dawna mnie k'ęcisz - zamruczał nisko, gardłowo, nim chwycił ją za kark by na pewno nigdzie nie uciekła. Teraz nie było już odwrotu i skoro powiedziała A, to musi powiedzieć także i B. (... 👀)
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właśnie nie zmuszała. Wojownik miał wybór. A to, że "przeciętny" kocur chciał mieć potomków, jeszcze nie zmieniało tego, że każdy musiał chcieć mieć kocięta. Zwłaszcza nie ze swoją partnerką, pod osłoną nocy (praktycznie) i bez zgody wcześniej wspomnianej.
- Zawsze mogliśmy pójść tak daleko, byś tylko odmówił... - zauważyła. Mógł na przykład nie chcieć tego mówić tak blisko obozu. Ktoś mógł podsłuchać i przekazać to Kosowej Pieśni, prawda? Więc tak było po prostu bezpieczniej. Uśmiechnęła się lekko, bo to potwierdzało, że wojownik pomoże jej spełnić to, co wojowniczka od zawsze sobie obiecała. Nie czuła się najlepiej, wiedząc, że Głóg ma partnerkę... ale to było przyjemne, kiedy tak ją lizał i głaskał. Szkoda, że serio wojownik nie jest jej partnerem... wtedy mogłaby doświadczać tego częściej.
Wyszeptała jeszcze, że jej również, po czym lekko odleciała. Chciałaby to kiedyś powtórzyć, ale czy jej to będzie dane? Cóż, przekona się. Usłyszała jeszcze, że cóż, chyba Głogowi się podobała wojowniczka. Miło. Szkoda, że nie jest im dane być serio parą. Oh, przyjemnie...
(...)
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy przesadził? Czy posunął się za daleko? Być może. Jednak czy to nie było to, co robił zawsze? Subtelnie przesuwał granicę, by sprawdzić, na jak wiele mógł sobie pozwolić. Czy teraz przekroczył tę granicę, czy może jeszcze balansował ponad nią? Nie wiedział i to było najbardziej ekscytujące. Liczyło się tylko to, że udało mu się raz jeszcze. Że nie musiał tym razem poświęcać energii na to, by dosięgnąć celu. To było prostsze, niż sądził.
Wiedział, że nie mógł pozwolić sobie na długą, upojną noc z kochanką i musiał działać możliwie szybko, byleby jednak zachować dla siebie zadowalającą dozę przyjemności. Czujne oczy i uszy klanu rzeki w każdej chwili mogły dostrzec to, czego nie powinny, a to zepsułoby wszystko. Miał zasadę, że nie dotykał się kocic z rzeki - tym razem jednak oferta Wydmy była kusząca i pozwolił, by było tak, jak chciała. Dał jej to, czego oczekiwała - a i on odniósł przy tym korzyści. Musiał się teraz upewnić, że Wydma utrzyma ich małą, słodką tajemnicę jako ich wspólny sekret. Polizał ją po karku, który być może zbyt mocno przygryzł, a następnie zsunął się z niej, mrucząc gardłowo.
- Liczę na to, że zostanie to naszą małą tajemnicą - wyszeptał do jej ucha, po czym cofnął głowę. Sam jednak pozostał blisko niej, opierając ogon na jej zmierzwionym grzbiecie.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może było to trochę egoistyczne, ale tak długo jak Wydmie pomógł, tak długo nie posunął się za daleko. W końcu to nie on ją zmusił. To ona posunęła się za daleko prosząc go, pomimo świadomości, że ten ma partnerkę. A to że się zgodził, było dla niej trochę zaskoczeniem. Wcześniej bała się, że będzie musiała wyruszyć na osiedle, aby zdobyć to, co chciała. Jednak nie było to narazie potrzebne.
Niestety ona od zawsze była pewna, że jeśli już będzie mogła ruszyć w tango z jakimś kocurem, to nie będzie to trwało zbyt długo. Ale jej to nie przeszkadzało. Bo oprócz tego, że od teraz w jej ciele rozwijać się będą kocięta jej i Głogowego Cienia, za dużo więcej się nie liczyło. Pomimo, że było to przyjemne doświadczenie, widziała powoli jego koniec. I jakby na zawołanie, Głóg poprosił ją o utrzymanie tajemnicy.
- M-mm tak. Nie powiem nikomu dopóki ty na to nie pozwolisz. Bo... Chciałabym, by kiedyś kocięta się dowiedziały... - również wyszeptala, jednak nie prosto do ucha wojownika. Przymrużyła lekko oczy i czekała na jego odpowiedź.
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczył czoło na jej słowa.
- Nie dowiedzą się, dopóki jestem w klanie - odparł stanowczo, choć wciąż jego głos był cichy i na wpół przypominający pomruk. W ten czy inny sposób być może zasugerował, że niebawem wyniesie się z klanu. Być może wtedy, gdy zrobi się zbyt gorąco i zacznie mu się palić pod tyłkiem - wówczas nie będzie odwrotu i zostanie zmuszony do tego, by spakować manele i zmyć się, zacierając za sobą wszystkie ślady. Nie planował aż tak daleko w przyszłość, choć wolał odwieść ten plan możliwie daleko w czasie. Tak, by mógł jeszcze swobodnie i bez przeszkód funkcjonować i realizować plan, jaki ułożył sobie w głowie już jakiś czas temu.
- Jeżeli wycieknie wcześniej - dopilnuję, żeby klan ruszył za tobą tak, jak za Śnieżnym Se'cem - oznajmił, mrużąc ślepia do rozmiarów bladożółtych, błyszczących złowrogo szparek. Jeden mały sukces wystarczył, by poczuł się o wiele pewniej w swoich groźbach. - Idziemy dalej? - spytał już głośniej i ruszył przodem, rzucając przez ramię okiem na Wydmę.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trochę serio... Chciała by jej, ich dzieci znały swojego ojca... Jednak groźba Guga była pezekinująca i Wydma jej uległa. Nie ma co się kłócić, w gdyby wcześniej Wiatr nie zapytała się Guga, to pewnie nawet ich by tu nie było. Więc oczywiście syn Chaber miał ten wybór... I w sumie to miał rację. W końcu ma w klanie dużą rodzinę, byłoby trudno zatuszować kociaki, które by coś gawirzyły o czarno-białym ojcu Gogu.
Odpowiedziała kocurowi zwykłym skinieniem głowy. Nie było potwieby się wypowiadać, więc Wydmowy Wiatr tego nie zrobiła.
Przypomniała sobie o Śnieżnym Sercu. Oczywiście nie chciała podzielić jej losów, nie chciałaby być wyrzucona z Klanu i później być szukana przez Rzeczników. Sama myśl ekspedycji Klanu Rzeki tylko po to, by ją znaleźć przyprawiała Wydmę o ciarki.
- Chodźmy - potwierdziła. Nie było co się kłócić w ten sprawie.
[Obrazek: k2n2s6P.png]
what a glorious feeling!
i'm happy again!
° i'm laughing of clouds °
= so
dark up above =
the s u n is in my heart
and I am ready for love!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 1 80 / 200
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czajkowa Łapa w końcu odważyła się wyjść poza obóz. Wcześniej martwiła się, że nie będzie się potrafiła obronić w razie potrzeby, ale w końcu, po długich rozmyślaniach, doszła do wniosku, że jej pazury są wystarczająco ostre, a ona sama na tyle dorosła, aby w końcu wyściubić nos poza bezpieczne krzewy.
Kotka przechadzała się po pokrytej już teraz śniegiem trawie, zachwycając się jednocześnie tym, jak pięknie jest na terenach jej klanu. W tamtym momencie była niezmiernie szczęśliwa, że przyszło jej urodzić się właśnie w Klanie Rzeki. Gdzieś niedaleko ptak zatrzepotał skrzydłami. Terminatorka machnęła ogonem na boki. Była niezadowolona, że nie potrafi jeszcze polować. A przecież tak bardzo chciała się przydać innym kotom, a nie tylko być darmozjadem, obżerającym się, i tak niewielka o tej porze roku, resztką zwierzyny. Z utęsknieniem czekała, aż Wydmowy Wiatr w końcu postanowi nauczyć ją sztuki łowieckiej. Albo niech chociaż ktokolwiek to zrobi.
Czajka kichnęła, czując opadający na jej nos płatek śniegu. Hałasem tym przestraszyła dużego, czarnego ptaka, który, nie widząc zagrożenia przysiadł na śniegu kawałek dalej. Najwidoczniej szukał jedzenia.


// Ababa
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym hałasem przestraszyła również skradającego się do niej od tyłu Rabarbara - który nie szukał jedzenia, lecz towarzystwa. Biedak myślał, że uda mu się zrobić wyśmienity żarcik, strasząc siostrę od tyłu, jednak odgłos kichnięcia był tak nagły i głośny, że sprawił, że nasz głupi rudzielec podskoczył wysoko i mimowolnie pisnął głośnie.
- Siostraaaaa! Ale mnie załatwiłaś! - burknął, otrzepując się ze śniegu, w który wpadł przy lądowaniu - Miałem idealny plan na przestraszenie cię, ale załatwiłaś mnie tym kichnięciem! - powiedział, udając naburmuszenie, lecz po chwili na jego pyszczku znów wyrósł szeroki uśmiech.
- Dawno nie gadaliśmy! Chyba nawet odkąd wylądowałem w lecznicy. No, i potem Ceremonia i trening... Co u ciebie? Jak idzie trening? - zagaił wesoło, siadając obok niej, również podziwiając widok i przy okazji zagarnując leniwie śnieg ogonkiem i bawiąc się ze spadającymi płatkami śniegu, dmuchając na nie, by nie wylądowały na jego nosie.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka odwróciła się zdziwiona czyimś piśnięciem. Nie miała pojęcia, że ktoś za nią idzie. Zanim jednak zdążyła nastroszyć się w obronnym geście, uzmysłowiła sobie, że to tylko Rabarbar. Uśmiechnęła się promiennie na widok brata, z którym tak dawno nie rozmawiała. Podskoczyła zwinnie do kocura, opryskując go intencjonalnie nowym śniegiem.
— Cześć! Nie wiem, kiedy ostatnio gadaliśmy, ale to było zdecydowanie zbyt dawno.
Na wspomnienie o treningu zrzedła jej nieco mina. Szaro-białą wciąż męczyła myśl o braku umiejętności polowania.
— U mnie wszystko w porządku, Wydmowy Wiatr jest bardzo miła. Chociaż chciałabym się w końcu przydać klanowi i umieć polować, a nie być darmozjadem — zaśmiała się cicho. — Opowiadaj lepiej, co u ciebie?
Mieli tyle do nadrobienia, powinni rozmawiać zdecydowanie częściej!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rabarbar otrzepał się lekko ze śniegu, którym przyprószyła go siostra - jednak zaraz z uśmiechem usiadł naprzeciwko niej.
- Hej siostra! Tak, zdecydowanie dawno. W ogóle nie mogłem cię złapać odkąd zostałem terminatorem, a na cerkach też nie mogłem cię wypatrzyć - chyba nieźle się na nich kryjesz! - powiedział z chichotem, zaś jego wąsy zadrgały.
Na jej następne słowa pokiwał łebkiem ze zrozumieniem.
- Doskonale wiem o co ci chodzi! Ja najpierw uczyłem się walki, i teraz, gdy moja mistrzyni ma zbyt dużo obowiązków by zająć się moim treningiem, nie mogę nawet nic upolować... Bo nie umiem! W sensie, trochę próbowałem, ale ech, najwyżej to ja mogę kamienia upolować! - fuknął niezadowolony. Gdy tylko wrócą do treningów, poprosi Wysoką Falę o nauki w zakresie polowania. Wtedy nie będzie musiał dopytywać czy może wziąć coś ze Stosu.
Otrząsnął się z niezadowolenia, a na jego pyszczek wrócił uśmiech.
- Ostatnio prowadziłem nauki kociaka! Niebawem będzie miał ceremonię, nazywa się Wieczór! No a tak poza tym... - przez jego myśl przez krótką chwilę przemknęła Przepiórka. Nieeee, to nie jest temat... o którym Rabarbar chciałby rozmawiać. A przynajmniej nie teraz. - Sam nie wiem, dni jakoś lecą a ja czekam aż w końcu zostanę mianowany na wojownika. Jestem STRASZNIE ciekawy jakie imię dostanę, huehue! - zarechotał złowrogo, świadomy szkód jakie wyrządziło jego imię w Klanie Rzeki.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wraz z bratem niezwłocznie udała się w stronę granic, które ostatnimi czasy patrolowała. Doskonale wiedziała, gdzie się kończą, dlatego przystanęła już na miejscu, nie przechodząc przez nie i wraz z Małym Liściem oczekiwała, aż nadejdzie jeden z patroli. Nie musiała długo czekać, znając pory zaznaczania granic - gdy zobaczyła zbliżających się wojowników, obdarzyła ich szerokim uśmiechem i poprosiła, aby udali się po Czerwoną Gwiazdę. Ta sprawa nie mogła czekać i musiała być załatwiona jeszcze dzisiaj, a Cis ani myślała odstępować brata ani na krok. Nie teraz, gdy odnalazła go po tak długim czasie, wciąż czując, jakby śniła na jawie - w końcu było to dla niej tak nierealne. Tak cudowne i nierealne zarazem.
Trzymała się blisko braciszka, jakby bojąc się, że w każdej chwili ucieknie.
Bała się. Naprawdę, tak zwyczajnie się bała. Odkąd wróciła, jej życie było spokojne i umiarkowane, a teraz... jej serce biło jak szalone. Bała się, że gdy nadejdzie Przywódczyni, nie da rady i rozklei się zupełnie, błagając, by przyjęła go z powrotem. I być może tak by mogła zrobić, ale wiedziała, że na Czerwonej Gwieździe nie zrobi to wrażenia - musieli omówić to na spokojnie i przedstawić jej wszytko tak, jak naprawdę było.
Wzięła głęboki oddech i spojrzała na brata. Jego obecność dodawała jej jednocześnie tyle samo otuchy, co nerwów, ponieważ to o niego toczyła się stawka. Uśmiechnęła się szeroko do niego, posyłając oczko, ignorując to, że wszystkie nerwy jej pyszczka lekko drżały.
- Będzie dobrze, zobaczysz. - powiedziała cichutko, jakby próbując zakryć drżenie głosu.


/zapraszam Małego i Czerwię!
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me

• • •
in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah
dying like a shooting star...
</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>

<style>.tloCisek{height:170px; width:370px; background:url('https://img.freepik.com/free-photo/purple-meadow-flowers_322990-12.jpg?size=626&ext=jpg&ga=GA1.2.2029709535.1612742400.png');border-style: solid; border-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-color: #2f262c; border-radius: 45px 5px 45px 5px} .Cisek1{height:70px; width: 314px; margin-top:40px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(169, 132, 139, 0.45);border-style: solid; border-width: 0px; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-color: transparent; border-radius: 35px 35px 35px 35px} .Cisek2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style> .Cisuś3 {font-family: 'Cookie'; font-size: 30px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Sail&display=swap" rel="stylesheet">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cookie&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 220 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości