Logo Artemidy
Powalone Drzewo
#76
Oczęta zaświeciły mu się jak dwie dwuzłotówki, kiedy usłyszał odpowiedź długowłosego pointa. A gdyby tak… wyciągnąć od niego coś więcej?
– Jakie to życie? W sensie… jako samotnik? – zapytał nagle, wpatrując się, a właściwie świdrując złotym spojrzeniem z ciekawskimi iskierkami w czarnych jak noc źrenicach, które rozszerzyły się lekko. Spotkał wielu włóczęgów w swoim życiu, ale nigdy nie miał okazji z nimi dłużej porozmawiać, no, może przyczyną tego był fakt, że nie byli oni za bardzo rozmowni i towarzyscy. Tak, bez wątpienia o to chodziło. Odchrząknął, zakrywając swój smukły, kościsty pyszczek częściowo chudą łapą. – No bo chyba nie jest łatwe, co nie? Skoro nie masz właściciela, to nie ma kto się tobą zająć, jak sobie coś zrobisz. Nie czeka na ciebie gotowe jedzenie, tylko sam musisz je zdobywać i… no, nie masz ciepłego domu – dodał jeszcze, aby Trzask lepiej wiedział, o co mu chodzi. To na pewno było wyzwanie, a on cieszył się w takich chwilach, jak te, bo miał dach nad głową, płonący kominek w salonie i miskę wiecznie wypełnioną soczystym i świeżym jedzeniem, no chyba, że pies mu wszystko wyżerał, łakomy kundel nie potrafił opanować żołądka, może to dlatego Aleks był aż taki żylasty? Ha, możliwe.
[Obrazek: t0flMpQ.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Ich życie z pewnością nie było łatwe i nie zawsze było szczęśliwe. W pewnym momencie Trzask zatrzymali się u jednego człowieka i żyli z nim trochę czasu. Zdali sobie jednak sprawę że pomimo trudów, preferowali życie na wolności. Może i posiłek nie zawsze jest pewien, w szczególności w zimie, to jednak nie wielka to cena za rzeczy które mogli przeżyć.
- Jest ciężko, co nie znaczy że źle -
Rzucili krótko po czym po chwili milczenia kontynuowali
- Byliśmy przez jakiś czas kotem domowym, to jednak nie jest coś czego pragnę. Zbyt miękko i spokojnie i gładko i trochę pusto. Dlatego też odeszliśmy choć lubiliśmy tamtego człowieka. Trochę mi go żal, ale cóż, to nie dla mnie. -
Odpowiedź była szczera, choć niektóre jej fragmenty mogłaby brzmieć dziwnie dla innego kota. Nie ważne, Trzask i tak by tego nie zmienili.
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
On chyba za nic w świecie nie porzuciłby swojego człowieka. Życie z nim było zbyt bajkowe, wygodne i przyjemne, miał zapewnione wszystkie dogodności, ciepło i pełny brzuch, czego chcieć więcej?
– Zbyt miękko i gładko? – powtórzył za długowłosym pointem. Oho, czyżby trafił mu się jakiś żądny przygód ryzykant, który musi czuć adrenalinę w żyłach i balansować na krawędzi? Najwyraźniej tak, huh, a wyglądał tak niepozornie i spokojnie. – Mam rozumieć, że lubicie ryzyko? No cóż, igranie ze śmiercią nie należy do moich ulubionych zainteresowań, wolę trzymać się z daleka od potencjalnych… zagrożeń – stwierdził, poprawiając smukłą łapą muszkę, która nieco się skrzywiła. Oblizał pysk i wskoczył na przewalone drzewo, stwierdzając w myślach, że będzie miał stąd o wiele lepszy widok na okolicę. Poza tym, nie będzie musiał stać na zimnym śniegu, a jego poduszki trochę odpoczną. Och, ile by dał za sweterek albo kubraczek, co za głupota z jego strony, że nie wziął ze sobą nic z tych rzeczy… a raczej jego właściciel mu nie założył. Kiedy wróci, będzie musiał mu uświadomić, jaki błąd popełnił. Karygodny.
[Obrazek: t0flMpQ.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
###

Przyjemny dzień się zapowiadał. Słońce wschodziło, delikatna mgła pokrywała nadal tereny Siedliska Koni. Wysokie, kopytne zwierzęta jeszcze nie pojawiły się nigdzie w okolicy, nie było bowiem słychać parsknięć, ani nawet głosów ludzi, którzy końmi się zwykle zajmowali. Na pewno obudziły się ptaki, które z chwili na chwilę śpiewały coraz głośniej i pewniej. Wiatr wiał delikatny, ale nie zimny czy przeszkadzający - wręcz w późniejszej części dnia może być zbawienny, bo wschodzące słońce już zaczynało grzać. Będzie ładnie.
Dettlaff najczęściej trzymał się w tych okolicach. Rzadziej kręcił się dalej, jeśli już - wycieczki robił sobie na jeden czy dwa dni, jedynie dla zabicia nudy. Chociaż miał świadomość, że tu są niedaleko ludzie i znów mogliby go porwać, nie bał się ich obecności aż tak. Uciekł raz - w najgorszym wypadku uciekłby znowu. Siedlisko Koni było terenem, który wyjątkowo lubił i w którym czuł się dobrze, bez specjalnego powodu tak szczerze. Obudziwszy się z krótkiej drzemki, jaką uciął sobie po nocnym zwiedzaniu terenów, przeciągnął się leniwie, rozdziawiając pysk by ziewnąć. W następstwie przetarł oczy, rozejrzał się i siadł na miejscu w którym przed chwilą leżał. Zły pomysł - nawet jak potrafił balansować się, by nie spaść podczas snu, obecnie rwał go kark i prawy bark. Niewygodnie było, ale śpiąc niespecjalnie zwracał na to uwagę. Po chwili siedzenia i burczenia pod nosem jaki to jest obolały, ruszył się by iść dalej, by nie być bezczynnie w miejscu i czekać aż ktoś na niego trafi. Człowiek, kot czy inny zwierz. Po prostu, nie potrzebował tego, było na to za wcześnie.
Wędrował długo. Będąc sam, bez nikogo, mógł iść raźnym, luźnym krokiem - a nie ociężałym, jak zwykle. Łeb miał wysoko, uszy nastawione, a pysk wykrzywiony jakoby w lekkim uśmiechu. Mgła powoli się rozchodziła, a słońce coraz śmielej wychodziło zza chmur. Podobało mu się to, jak dziś było, aż w końcu nie trafił na... cóż, kogoś. Wówczas stres objął całą jego pierś, ściskając na moment serce. Nikt wielki, potężny i nie wyglądający jak krwiożerczy wój już wystarczył, by w zupełności złapać orientala w garść i wpędzić go w kąt. Wziął oddech, potem drugi, tak do dziesięciu. Nie będzie może tak źle, może nie dojdzie do walki, do kłótni - to jedynie przechodzień. Ośmielił się zbliżyć. Cięższym krokiem, obniżając łeb, był ostrożny. Gotowy za równo do ucieczki jak i do walki. Niemniej, poza zbliżeniem się nie miał większego planu. Nie był wygadany i otwarty jak niektórzy z jego rodzeństwa - których nawet nie znał - wręcz przeciwnie. Wygodniejszym byłoby uciec i skryć się w jakichś krzakach, udawać że się nie istnieje.
- Ładny dzień - burknął pod nosem, wbijając wzrok w pysk kotki. Badał jej reakcję, by ewentualnie się wycofać i faktycznie uciec. Nie miał czego bronić, terenu nie miał, jedzenia nie miał. Wchodzenie w walkę byłoby absolutną ostatecznością, której nie potrzebował.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Słońce było idealnym budzikiem, niezasłaniane przez żadne budynki i jeszcze ptasi śpiew. Wywołały delikatny uśmiech na pyszczku srebrzystej kocicy. Zawsze wstawała wcześnie ze słońcem lub jeszcze przed nim, jej ojciec nie był z porannych ptaszków i to ona zazwyczaj martwiła się o śniadanie.
Niewielkim problemem było złapanie jakiejś myszki, a nawet dwóch, srebrzysta była niska, to jej wystarczyło, druga została schowana w tymczasowym legowisku. Towarzystwo spotkało ją akurat wtedy, gdy czyściła się po posiłku.
Kiedy dostrzegła samotnika, zaprzestała czynności, zmrużyła ślepia, ogniskując złote spojrzenie na kocurze.
Długi puszysty ogon zamiótł ziemię, kiedy Żuczek przez chwilę się nie odzywała, oceniając swoje potencjalne szanse, jeśli kocur zdecydowałby się zaatakować, użyłaby ucieczki. W końcu położyła czyszczoną łapę na ziemi, chowając pazury. Mogła je w razie czego szybko wyjąć.
- Tu się zgodzę, niewskazane byłoby to zepsuć.
Kocica odrobinę uniosła uszy, zaciekawiona.
- Szukasz tu czegoś nieznajomy? Klanów? Drogi do miasta? Terenów? Posiłku?...
Voodoo zmrużyła ślepia, po czym posłała samotnikowi krzywy, choć żartobliwy uśmieszek.
-... Bitki?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Odpowiedź padła szybko. Nie miał odwagi zbliżyć się bardziej, pozostał w nieznacznej odległości od niej. Po pierwszych słowach, padło kolejne zdanie, i jeszcze jedno. Rozgadana, raczej na nieszczęście orientala. Przełknął ślinę, uszy położył po sobie. Wypuścił powietrze nosem. Spokojnie.
- Przechodziłem. Korzystam, póki ciepło... cholera wie czy na dniach nie zacznie lać - odpowiedział, omijając te... propozycje czynności jakie mu podała. Klany wiedział gdzie są (mniej-więcej), z miasta przyszedł, tereny... sam bez nikogo nie wybroni. Jeść... Jeść chciał. Może coś złapie, później. Lub znajdzie znów jakieś rozbebeszone resztki. Zaś bitka? Absolutnie nie. Nie miał powodów do zabijania kogokolwiek, a przynajmniej póki co. Odwzajemnił uśmiech, wyjątkowo krzywo - zdradzając jasno, że się stresuje. - A ty... co robisz? Dokądś idziesz?
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Kocica uniosła wyżej podbródek, widząc, jak kocur kładzie po sobie uszy. Chyba raczej nie była aż tak straszna, by go speszyć, którąś z propozycji pomocy?
Srebrzysta mruknęła potwierdzająco na pierwszą odpowiedź, ale widząc zestresowany uśmiech, uniosła lekko brwi zaskoczona. Czy to reakcja na którąś z jej propozycji? Z tą bitką żartowała, droga do miasta, lub klanów z tego punktu była raczej prosta. Posiłek? Kocica wyprostowała się łagodnie. Czuła się całkiem pewna, że jej rozmówca raczej nie zaatakuje. Raczej nic się nie stanie, jeśli zaproponuje, zwłaszcza że nie odpowiedział jej.
- Chwilowo poznaje sąsiadów, a tak? Dokąd mnie łapy poniosą.
Żółty wzrok kocicy, zboczył na chwilę z kocura, na dziuplę, w której spała tej nocy. Skinęła łbem, w tamtym kierunku.
- Rzadko ktoś tędy przechodzi, odkąd tu nocuje, ale cóż bądź moim gościem nieznajomy, skoro już rozmawiamy. Jeśli potrzebujesz, to w dziupli jest śniadanie.
Kocica zastrzygła uszami i po chwili namysłu dorzuciła żartobliwie.
- O ile umiesz się wspinać oczywiście.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Obserwował jej ruch. Gdy się wyprostowała, on zrobił ruch jedną łapą w tył, potem znów stanął. Nie ruszyła na niego, nie ma się co bać. Zamiast przesadnej ilości ruchów, zaczęła mówić dalej. Z dwojga złego, było po lepsze. Nie było w jej głosie niczego nagłego, więc mógł zdecydowanie zluzować, chociaż na ten krótki moment aż znowu nie dojdzie do ruchu z jej strony.
- W sensie, że Klany? - pociągnął za tym pierwszym, gdy wspomniała o sąsiadach. Może było więcej samotników. Wówczas musiałby bardziej uważać, by nie wejść nikomu w drogę. - I jacy są sąsiedzi?
Dopytał po chwili, wiodąc zaraz wzrokiem w kierunku dziupli. Ostrożnie, niepewnie - ale spojrzał tam. Potem wrócił już spojrzeniem na nią. Może serio nie zagryzie go przy pierwszej lepszej okazji, może nie musi się jej bać? Zaproponowała mu posiłek... A potem zasugerowała, że mógłby nie umieć się wspinać! Co za... nie skomentował tego. Nie potrzebował nikomu niczego udowadniać, wiedział co potrafi.
- Nie chcę zabrać ci pożywienia. Nie byłoby to na miejscu... Nawet nie znamy swoich imion - i owszem, nawet jak był głodny, nie zabierałby pokarmu tak o, od razu. Może potem, z czasem się poczęstuje. Nie wypada nadużywać czyjejś dobroci.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Co za jędza? Możliwe, że była jędzą, choć może po prostu kocur nie załapał żartu.
- Klany niezbyt lubią samotników, ale da się dogadać. Parę kotów żyje też za drugą rzeką. - Kiwnęła łbem mniej więcej w kierunku Czarnego Ogona. - Tu dopiero poznaje sąsiedztwo.
Na następne słowa, przewróciła oczami. Gdzie się podziała zasada, że darowanej zwierzynie nie zagląda się w bebechy? No tak została w mieście. Kocica westchnęła ciężko, a ona tylko chciała być miła.
- Gdybyś spróbował ukraść mi pożywienie, dostałbyś w pysk. Goszczę cię, jak mnie nauczono i oferuje, poza tym z przyzwyczajenia złapałam dwie sztuki zwierzyny, niestety mój... towarzysz i ja rozdzieliliśmy się, a lepiej, żeby się nie zmarnowało, czyż nie?
Nie musiała wspominać, że gościła kocura, tylko dlatego, że czuła się pewna, że ten zestresowany samotnik jej nie zaatakuje, ani że odrobinę skłamała w kwestii jej towarzysza. Wciąż była nieco zagubiona, jak powinna zachowywać się w lesie w otoczeniu pojedynczych samotników zachowujących się inaczej niż w mieście i cóż eksperymentowała.
- Voodoo jestem.
W końcu przedstawiła się, delikatnie kiwając głową.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
- Grom? - zapytał krótko, co można było zrozumieć jakkolwiek tak szczerze. Czy Grom już zna, jaki jest Grom, gdzie jest Grom... cokolwiek by sobie nie wymyśliła, szczerze po prostu chciał wiedzieć co u nich. Czy jeszcze żyją, jak się mają. Nie kusiło go wracać, nie chciał sprzeczki z dawnymi bliskimi. Po co.
Później dostał dłuższych parę zdań. Nie przekonywało go to bardzo, jednak fakt że kot który z nią przebywał nagle zniknął był... interesujący. I to nawet bardzo ciekawy! Stała się mu krzywda czy znalazł kogoś innego? A może po prostu odszedł jak jego dawni znajomi? Trzepnął uchem, słysząc jak coś przy nim zaczyna niemiłosiernie brzęczeć.
- Przykro mi z powodu utraty towarzysza. Co się z nim stało? - niemiło wciskać nos w nieswoje sprawy? Może, ale z kinolem takim jaki miał Dettlaff trudno było tego nie robić. Lubił wiedzieć o innych cokolwiek, wtedy zawsze mógł jakoś się odnieść. Zresztą, im więcej się o kimś wie, tym bardziej można temu kotu ufać. - Dettlaff.
Powiedział spokojnie, podobnie jak ona, pochylając głowę delikatnie w dół na parę sekund. Voodoo było imieniem równie dziwnym jak jego, nie była więc chyba typowym leśnym dzikusem. Trafił na miejskiego kota? Poniekąd aż mu ulżyło. Nie znał się na tych typowo leśnych. Znał ilu, dwóch samotników? Jeśli ktoś był z miasta, był pieszczochem, może będzie łatwiej nawiązać kontakt.
- Mówiłaś o zdobyczach... ile ich tam masz? Preferujesz coś konkretnego dla siebie? Nie zabiorę ci czegoś, co lubisz bardziej - mruknął w końcu. Wciąż z pewną dozą nieśmiałości, ale dał jej delikatny sygnał, że zaczyna jej ufać. Oby tego nie żałował.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Słysząc pytanie, zmrużyła ślepia skonsternowana, nim zdecydowała się odpowiedzieć.
- Nie, tam mnie jeszcze nie było, Cień.
Słysząc pytanie, uśmiechneła się kwaśno.
- Odszedł, zdechł, jak zwał tak zwał, rozjechał go samochód.
Czy miała coś przeciwko wciskania nosa kocura w nieswoje sprawy? Eee nie, nawet tego nie zauważyła, sama była z natury ciekawska i lubiła po prostu wiedzieć, nawet jeśli jej to nie dotyczyło.
Słysząc imię, zamruczała zaintrygowana.
- Interesujące.
W głowie kocicy zawitała bardzo podobna myśl, co jej rozmówcy. Czyżby trafiła na przykład pieszczoszka, który całe życie spędził z ludźmi? Takie imiona nawet wśród samotników w mieście zdarzały się dość rzadko. Czy to dlatego był zdenerwowany?
- Właściwie mówiłam o jednej, zdobyczy, drugą już zjadłam. Nie robię stosów, jak to robią klany, bo nie mam po co. Teraz kiedy jestem jedna po prostu poluje gdy jestem głodna. Więc śmiało bierz.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Skinął głową delikatnie. Może to i lepiej? Do Gromu mało kogo ciągnęło, on i jego brat wręcz uciekli jak byli jeszcze Kociakami. To coś o Gromie musiało świadczyć, nie? Chociaż, nie wiedział czy w innych Klanach nie ma nawet gorzej.
- Och... wybacz, że dopytywałem - mruknął cicho. Może to bolesne, może faktycznie nie powinien pytać? Aż miał ochotę odgryźć sobie jęzor za tę ciekawość. Kwaśny uśmiech na jej pysku utwierdzał go w fakcie, że postąpił niewłaściwie. I może już nawet nie ciągnęła tematu, bo było jej tak przykro? Durnyś, Dettlaff.
- Na pewno nie pospolite - rzucił krótko, podkreślając swoją specjalność nad imionami jakie są w Klanach. Nie lubił się wywyższać, czuć lepiej czy coś - niemniej na pewno w tym wypadku był specjalny w porównaniu z byle Szpakiem czy Wróblem. Gdy dała konkrety na temat zwierzyny, spokojnie poszedł tam, do tej dziupli i zabrał to, co miał zabrać. Dopiero teraz doszło do niego, że towarzysz musiał paść niedawno, skoro nadal ma jego posiłek.
Z pełnym pyskiem wrócił w miarę szybko. Wspiął się i wszedł bez najmniejszego problemu, a pośpiech zawsze mógł być mu jedynie na plus. Puścił zwierza przed nią, nie zaczynając jeszcze jeść, po prostu pokazując jej że skorzysta z tej propozycji, jeśli dostanie zgodę.
- Na pewno? - rzucił ostatni raz. On był... terytorialny, można tak powiedzieć. Póki ktoś nie zdychałby na jego oczach z głodu, pewnie nie oddałby pożywienia.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
- Nie ma problemu jak sądzę. Dostałabym w łeb, gdyby żył i gdyby dowiedział się, że za nim tęsknie... Miał specyficzny sposób bycia i wychowywania.
Tak właściwie, odkąd srebrzysta była w lesie, znacznie mniej odczuwała stratę i powoli coraz bardziej przyzwyczajała się do tego, że starszego srebrzyka już nie ma.
Nie skomentowała podkreślenia specjalności imienia, jedynie skinęła delikatnie łbem na zgodę.
Srebrzysta uważnie obserwowała, jak kocur szybko wskakuje do jej dziupli, wynosząc złapaną przez nią wcześniej mysz. Wypuściła długie westchnięcie, kiedy po raz kolejny kocur spytał, czy na pewno może.
- Tak, jedz, smacznego.
Błyskawica nie był najlepiej wychowanym kotem, natomiast kocica, którą srebrzysty czasem prosił, by zajęła się jego kocięciem, już zadbała o to, by srebrzysta panienka znała wszystkie zasady gościnności. Poza tym Voodoo cóż lubiła dbać, nawet jeśli czasem dość niezdarnie to okazywała. Skoro już wcześniej klany były wspomniane, to czemu nie kontynuować tej rozmowy.
- Tak się zastanawiam, jak sądzisz fajnie by się żyło w klanie? Lub w większej grupie, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Trzepnął uchem. Rozumiał co mówiła, nie rozumiał zachowania tamtego kocura. Co za partner się tak zachowuje? Gdyby to on miał kogoś, na pewno nie doszłoby do sytuacji takiego typu. A gdyby doszło, rozważyłby poważną rozmowę z partnerem. To po prostu... nie jest w porządku. Niemniej, ona nie mogła ani z partnerem pogadać, ani jego poglądy nie wpłyną jakoś szczególnie na jej życie. Nie musiał się nimi dzielić. Może to i dobrze - bo jeszcze zmieniłoby się coś i rozmowa obrałaby inny kierunek, póki co było spoko. Na zgodę, że może jeść, zabrał się za to. Położył się na ziemi, usiłując nie zgryźć na raz całej myszy jak zdziczały zwierz (którym bez wątpienia jest), tylko zachować resztki kultury i jeść jak na kota w czyimkolwiek gronie przystało. Męczące zadanie, do którego podchodził koślawo, ale szło jako tako dobrze. Wbił kły w mysz, wyrywając fragmenty jej drobnego ciałka. Pytanie o Klany, o boże.
- Zależy. Gdybym miał żyć w miejscu, gdzie każdy dopatruje się jedynie czubka własnego nosa, to wolałbym być sam. Dużo bym nie stracił, pozbyłbym się jedynie mało przyjemnego towarzystwa - mruknął spokojnie. On potrzebował towarzystwa. Małego, ważne było zgrane, nienachalne, wyrozumiałe. Dettlaff był, można powiedzieć, zacofany. Nie rozumiał wielu zachowań, nie wiedział komu ufać, nie rozumiał kto jakie miał intencje. Zwykle albo się kogoś bezpodstawnie bał, albo ufał bez powodów. Potrzebował więc grupy, która... albo będzie starała się go zrozumieć, albo pozwoli się mu dostosować we własnym tempie. - Ja wolałbym być... przy kimś. Chociaż raz na jakiś czas. Płoty i kamienie nie są gadatliwe, a czasem gadać się chce. Rozumiesz, co nie? Nie potrzebuję od razu Klanu. Ale parę kotów? Czemu nie.
Poza tym, miałby teren. Bezpieczne, własne miejsce i mógłby pilnować swojego zadu bez przemieszczania się gdzieś bez przerwy. Byłoby cudownie, gdyby własny kąt wreszcie miał.
- Próbowałaś kiedyś żyć w takiej grupie, że wiesz że to złe? Czy po prostu przypuszczasz - dorzucił, tak o, z ciekawości.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Kocica uśmiechnęła się krzywo, widząc, jak kocur w końcu bez zbędnych wymówek wziął się do jedzenia. Słysząc jego odpowiedź, przekrzywiła delikatnie łeb w ciekawskim geście.
- To zrozumiałe, życie w takiej grupie byłoby męczące.
Voodoo posłała kocurowi delikatny uśmiech, kiedy usłyszała kolejne słowa.
- Jasne, że rozumiem, jak już pewnie zauważyłeś, lubię gadać, takie życie jest przyjemne, ale samotne, rzadko jest do kogo pysk otworzyć. - Zamilkła zastanawiając się przez chwilę. - Nie miałabym chyba nic przeciwko byciu w grupie kilku kotów.
Grupa kotów z definicji miała przewagę nad pojedynczym samotnikiem, mogła bronić większego terytorium i opiekować się sobą nawzajem. Słysząc pytanie, pokręciła energicznie głową.
- Nie, słyszałam tylko opowieści od ojca o tym jak wygląda klan cienia. Mnóstwo słabych kotów, niby tworzących jeden klan, ale nieznających się nawzajem i przy pierwszej lepszej okazji skaczących sobie do gardeł. Nie chciałabym żyć w takiej grupie.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości