Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa wiedziała, że Batek raczej nie zaczęłaby na nią naskakiwać, jednak wolała się zbyt nie narzucać w sprawach treningu. Niech wszystko idzie w swoim tępie, w końcu to ona jest tu mentorką, a Brzozowa tylko uczniem i to mało doświadczonym uczniem... Słuchała z uwagą słów Ciemniejącego Nieba. Chciała wszystko dobrze zapamiętać, żeby jednak coś wynieść z tej mini lekcji.
- Nie ruszać się, nie rzucać cienia i przylegać do ziemi... - mruknęła powtarzając to, co mówił kocur - Dobrze, dziękuję! - dodała szybko patrząc oliwkowymi ślepiami na kota.
Teraz zwróciła swoje spojrzenie na wodę. Może i ona teraz spróbuje? W końcu zna już jakieś tam podstawy, więc czemu, by nie spróbować? Przycupnęła szybko przy ciemnej wodzie wpatrując się w nią ze skupieniem. Nie rzucała cienia swojego ciała na wodę, więc na razie chyba wszystko było w porządku. Wyczekiwała na pojawienie się ryby, ale na razie żadnej nie mogła dostrzec. W końcu Ciemniejące Niebo wspominał o cierpliwości...
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
- Nauczysz się szybko, zobaczysz. Cały problem to wytrwałość i cierpliwość, dlatego nie każdy to lubi. Niektórzy wolą za zwierzyną biegać - odparł neutralnym tonem. On sam robił różnie. Czasami urządzał sobie leniwsze dni, podczas których zwyczajnie sterczał na brzegu i łapał rybę za rybę - albo i nie, gdyż bywało i tak, że nie złapał nic. Zwłaszcza teraz w momencie gdy nadchodziła Pora Nagich Drzew będzie trudniej, bowiem brzegi mogą zamarznąć. Będzie to pierwszy pobyt ich wszystkich w tym miejscu o tej porze roku, trudno ocenić, czego się spodziewać.
- Nie ma za co. Nie będę Ci przeszkadzał - wymruczał, zobaczywszy, iż Brzozowa Łapa podejmuje kolejną próbę złapania jakiejś rybki. Obecność Ciemniejące Nieba wydawała się zbędna, co najwyżej zdekoncentruje srebrną kotkę i będzie odpowiedzialny za jej porażkę, czy coś. Postanowił, że zapoluje sobie gdzieś w okolicy na wypadek gdyby Brzozowa Łapa zamiast ryby wyłowiła coś znacznie gorszego lub przez swoją nieostrożność wpadła do wody, która o tej porze roku była już lodowata, lecz poza tym nie będzie jej właził w paradę.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachód postanowiła sobie nieco odetchnąć od klanowego łomotu. Z racji tego jednak, że nie chciała zaśmiecać swojej głowy niezbyt przyjemnymi myślami, zdecydowała się na polowanie. Tak więc przeprawiła się na drugą stronę Grzmiącej Rzeki, kierując się na granice z Klanem Gromu. Nie doszła jednak do niej, gdyż skierowała się w okolice Piaszczystej Mielizny, uważając, że będzie to idealne miejsce na samotne polowanie. Ugięła więc łapy i ściszyła oddech. Idąc przy ziemi, zrównała głowę i ogon z grzbietem. Zaczęła rozglądać się dookoła, w poszukiwaniu potencjalnej zwierzyny, którą to ofiaruje klanowi, kładąc na stos. Może nie będzie to jakiś mega super wyczyn, ale przynajmniej może w r e s z c i e zostanie dopuszczona do rangi wojownika. Haha, i przynajmniej miała pewność, że nie dostanie jej się za zwykłe polowanie. Chociaż kto to tam wie, w tym klanie to już wszystkiego spodziewać. \
//Zapraszam MG :3
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Rozglądała się dookoła w poszukiwaniu czegoś, co mogłaby zanieść na stos zwierzyny i nie musiała nawet długo czekać, ani jakoś specjalnie się wysilać. Jakieś siedem lisich długości ogona od niej na brzegu przycupnęła bowiem kaczka. Wyglądała obecnie na pogrążoną w śnie, a może po prostu całkiem spore ptaszysko odpoczywało przed jakąś kolejną wyprawą, czy czymś podobnym. Tak czy inaczej znajdowało się na brzegu, siedziało całkiem spokojnie i raczej nie miało jeszcze pojęcia o obecności kota, który przecież mógł ją pochwycić.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Kaczka. Idealnie. Co prawda Zachód jako tako ptaków nie lubiła, gdyż były zbyt opierzone, ale może jakiś kot z klanu się skusi, zwłaszcza teraz podczas Pory Nagich Drzew. Tak więc kotka ściszyła, po czym na ugiętych łapach zaczęła zmierzać w stronę ptaka. Gdy tylko zwierzchnik postanowił spojrzeć w jej kierunku, zamiatała bez ruchu, aby go nie przestraszyć. Głowa i ogon zrównały się z grzbietem a kotka jednocześnie przeniosła ciężar ciała na tylne łapy. W jej mordkę powiewał lekki wietrzyk, na który tylko lekko się skrzywiła. No zimno jej było nie ma co. Gdy tylko znalazła się na tyle blisko, aby dosięgnąć ptaka, skoczyła ku niemu, z zamiarem złapania ptaka za kark i szybkiego uśmiercenia.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Zdaje się, że coś poszło nie tak. A mianowicie terminatorka stąpnęła nieostrożnie, śnieg zaskrzypiał pod jej łapami, lód cicho trzasnął, poruszyła się mniej wprawnie, w każdym razie w efekcie tego drobnego potknięcia kaczka uniosła się gwałtownie i rozłożyła skrzydła. Zorientowała się, że nie jest tutaj wcale sama i zaczęła biec przed siebie, by nabrawszy prędkości wzbić się w powietrze. Nie zlokalizowała co prawda dokładnie miejsca przebywania przeciwnika, ale i tak nie zamierzała przebywać zbyt długo w obecności kogoś, kto przecież mógł mieć w stosunku do niej złe zamiary!
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachód wydała z siebie odgłos irytacji, po czym nawet na chwilę nawet rzuciła się w bezsensowną pogoń. Zaraz potem zatrzymała się i po cichym syknięciu, ruszyła pod wiatr na ugiętych łapach. Nie ta, to kolejna zdobycz. Wszytko w tej chwili będzie dobre. Wyczuliła wszystkie zmysły, starając się stąpać lekko, aby tym razem nie popełnić tego błędu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Skoro nie zamierzała gonić kaczki, powinna w takim razie rozejrzeć się za czymś innym, skoro nie chciała wracać do obozu z niczym. Nie musiała zresztą długo szukać, bo już po chwili spostrzegła, że jakieś pięć lisich długości ogona przed nią przysiadło niewielkie stadko wróbli, które przybyły chyba w poszukiwaniu pożywienia. Może zwiastowały również nadejście Pory Młodych Liści?
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Ile Zachód by dała, aby wreszcie skończyło się to zimno. W końcu, wchodzenie do wody w taką temperaturę nie było niczym przyjemnym, zwłaszcza dla kota krótkowłosego. Tak więc, czekoladowa wiedźma, widząc stadko wróbli, przeniosła ciężar na tylne łapy i ściszyła oddech. Jednocześnie starała się, aby śnieg pod jej łapami nie wydawał z siebie zbyt wielkich pisków czy co tam śnieg wydaje. Gdyby jakiś wróbel zdecydował się spojrzeć w jej stronę, ta zatrzymywała się bezruchu, czując wiejący na jej mordkę wiatr. Głowę i ogon zrównała z grzbietem. Tak, aby brzuch nie dotykał ziemi, zbliżyłaby się do wróbli po czym skoczyła, starając się złapać jednego z nich i szybko uśmiercić.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Widać to nie był dzień Zachodzącej Łapy. Chociaż bardzo się starała, zachowywała się dość cicho, to jednak któryś jej ruch musiał być nieostrożny. Być może nieco za późno się zatrzymała, a może nie spostrzegła w porę wróbla, który ją obserwował i zaalarmował głośno swoich towarzyszy. Nim terminatorka się zorientowała, skrzydlate stadko pomknęło w niebo uciekając ku najbliższej gęstej roślinności, w której zamierzało skryć się przed drapieżnikiem. I tyle było je widać! Jak pech, to pech. Ale może na coś tutaj w końcu trafi?
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Pech. Zwykły pech. Mamo czyżbyś nie czuwała nad córką w tym całym Gwiazdeczkowatym Klanie? No trudno. W sumie to Zachód nie wierzyła w niego, ale wiara, że jeszcze kiedyś ujrzy czekoladowe futerko Śliwki był tak silny, że mimowolnie myślała właśnie o tym miejscu zł zmarłych. Teraz jednak już nie miała nawet zamiaru dalej polować. Było to zbyt uciążliwe, a ona musiała jeszcze zrobić dzisiaj pracę rzeczy. A jakby ktoś pytał, to ona na polowaniu nie była tylko.... Patrolowała granicę czy coś. Tak więc córka Zakurzonego Grzbietu machnęła biczowatym ogonem, po czym po prostu odeszła, kierując się w stronę obozu Klanu Rzeki. Bo może, bo lubi, bo chce, oto jej nowe motto!
//zt. Dzięki za poprowadzenie tej króciutkiej akcji
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
Poczułam w łapach napływ dobrej energii. Tak było jej dużo, że miałam ochotę skakać i tarzać się we wszystkim co było naokoło. Kwiaty, trawa - to wszystko było takie piękne! Od razu po wyjściu z obozu moje łapy skierowały się do Piaszczystej Mielizny od strony zachodniej. Przeprawiliśmy się przez rzekę i mogliśmy zaczynać polować. Wąsy drgały mi z podekscytowania.
Pierwsze co zrobiłam to ustawiłam się tak, aby stać pod wiatr. Ugięłam łapy z ogonem i głową na lini grzbietu. Siedziałam tak w krzaczkach o liściach ciemniejszych niż moje oczy. Schowałam też uszy pamiętając jak na treningu zapomniałam o tym szczególe. Przerzuciłam siłę na tylnie łapy. Byłam skupiona. Moje ślepia próbowały wyłapać chociaż najmniejszy ruch. Tak samo jak węch i słuch. Zobaczymy co z tego będzie.
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Fiołkowa łapa szła zadowolona obok Zamglonego świtu i Trującej łapy. Czekoladowa nie wiedziała jak to będzie z jej bratem,ponieważ terminator nie miał chyba jeszcze żadnego treningu,ale Fiołek jak to Fiołek pozostawała dobrej myśli,bo w końcu zawsze lepiej być tej lepszej myśli niż tej gorszej,prawda? No! Teraz nareszcie mogli opuścić obóz i tak też zrobili. Orientalka przekroczyła szybko wyjście i spojrzała na Trutka którego to był pewnie pierwszy raz. Nie wiedziała czy brat wychodził kiedyś poza obóz. Fiołkowa łapa wiedziała jedno. Postara się nauczyć Trującą łapę polowania,zresztą Zamglony świt na pewno jej w tym pomoże. Szli tak i szli aż w końcu przybyli do zachodniej części Piaszczystej mielizny. Swoją drogą,bardzo ładnie było w tym miejscu,a czekoladowa pierwszy raz tutaj była. Odwiedziła już wschodnią część,lecz zachodniej sobie nie przypominała. No nic,trzeba wziąć się do roboty a nie tylko tak stać i się patrzyć na polującą Zamglony świt. Ta myśl przeszła przez łebek Fiołek a po tym ta zaczęła strzyc uszami i rozglądać się w celu wyszukania jakiejś zwierzyny,lecz czy coś znajdzie? To już było w łapach Gwiezdnego klanu.
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Syn Gila szedł tuż obok Zamglonego Świtu i Fiołkowej Łapy, coraz bardziej żałując tego że zgodził się pójść na to całe polowanie. Bo co on niby może zrobić, nie umie polować, nigdy tego nie robił. Znając życie pewnie się tylko ośmieszy przed dwoma kotkami. Jeżeli się zbłaźni Fiołek nie da mu spokoju do końca życia, a może nawet i w Gwiezdny klanie, o ile oboje się tam dostaną po śmierci. Mimo że był cały złych przeczuć, starał się tego nie okazywać. Tak więc zrobił to co przynajmniej umiał, czyli zaczął węszyć i nasłuchiwać w poszukiwaniu zwierzyny, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Choć Zamglony Świt zrobiła wszystko jak należy, jeśli chodziło o pozycję łowiecką, tak niestety nie mogła nic znaleźć. Zamiast tego, to coś znalazło ją i to nie byle co, bo ogromny borsuk. Drapieżnik dostrzegł ją pierwszy i nie odrywał od niej wzroku.
Tymczasem Fiołkowa Łapa, w przeciwieństwie do swojej towarzyszki, miał odrobinę szczęścia. Dostrzegł on bowiem wijącego się między trawami kawałek dalej zaskrońca, który aż prosił o to, by go złapać.
Nie można powiedzieć, że Trująca Łapa miała najmniej szczęścia ze wszystkich, ale zdecydowanie jej go brakowało. Pomimo dzielnego rozglądania się i szukania zwierzyny, nie była w stanie niczego znaleźć. Przynajmniej na razie.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡