Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Wdzięczny gawiedzi, że ta zamilkła, wpatrywał się w tafle wody, aż w końcu coś na niej zauważył. Ogon skubnięty, łapa wyciągniętą. Plan niezbyt zaskakujący, bo taki jak zawsze. Szybki ruch łapą, a następnie pozbawienie ofiary życia szybkim ruchem szczęk. Modlił się w duchu, żeby tym razem się udało. Nie mógł zbłaźnić się po tak intensywnych brawach jakie otrzymał po wygranej walce.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Szybka akcja, pazury zahaczyły o rybę i ta wyleciała prościutko na brzeg. Kły pierwiosnka w mgnieniu oka przebiły kolorowe łuski. Dorodny kąsek się trochę wierzgał, uderzył nawet swoim cielskiem w jedną z łap wojownika, ale ostatecznie zdechł. Tłum przez chwilę milczał, nie mogąc uwierzyć w to co się własnie stało... Aż nie zaczęło się szaleństwo! Ważki zaczęły trzepotać skrzydłami, jedna po drugiej wzlatując w powietrze, tworząc przyjemnie wiwatujący szum. Pierwiosnek mógł w pewnym sensie usłyszeć jak skandują jego imię... Albo to omamy od gorąca. Polatały tak krótką chwilę dookoła kocura, aż rój nie rozleciał się na wszystkie strony świata, a ich skrzydełka pięknie mieniły się w słońcu. Dzisiejszy występ był wyborny!
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Ból w łapie był niczym, przy tak oszałamiającym zwycięstwie. Trzepot skrzydełek był dla niego największą nagrodą tego dnia, słyszał jak ważki składają mu gratulacje, dziękując za niecodzienne widowisko. Początkowy żal wywołany ich obecnością minął, zastąpiony przez nutkę goryczy, gdy te zdecydowały odlecieć. No tak, widowisko się skończyło. Machnął im ogonem na odchodzie, nieco przygnębiony zastałą ciszą. Jednak bądź co bądź nie było na co narzekać, miał na swoim koncie dwie ładne zdobycze i wygraną bitwę. A właśnie. Wyciągnął ciałko z trzcin, żeby móc je dogodnie pochować, a gdy upewnił się, że raczej nikt nie powinien go wykopać, z rybami w pysku ruszył do obozu. Liczył na długą drzemkę w cieniu z dala od obowiązków.
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
Mamy były fajne. Mamy były więcej niż fajne. Mamy były świetne. Opiekowały się. Przytulały. Dbały by nie zrobiło się niczego głupiego przynajmniej przez pierwsze tygodnie życia. Prowadziły do medyka, gdy miało się pchły i co najważniejsze zgadzały się na trening w postaci przyjacielskiego sparingu. No i jak tu swoich mam nie kochać? Nie da się. A przynajmniej tej mżawkowej mamy nie dało się nie kochać. Na innych się nie znała, ale pewnie były gorsze od jej.
Zjawiła się w umówionym miejscu pierwsza i to dużo wcześniej, niż miały się spotkać, bo emocje, które towarzyszyły dzisiejszemu dniu nie mogły jej pozwolić na zajęcia się czymkolwiek innym. Nawet jej ulubione, codzienne zamyślanie się, nie było takie emocjonujące jak zwykle
No ale była. Grzecznie czekając na mamę i chodząc w kółko próbując wczuć się w klimat, udając że nie jest Mżawką, a poważną kocią wojowniczka, która czekała by zmierzyć się z obcym intruzem, który bezprawnie chciał wtargnąć na tereny jej klanu. Już się szykowała. Już słyszała kroki intruza…
– Hej mamo! – wykrzyknęła podbiegając do swojej rodzicielki. – Jak tam? Wszystko dobrze w Kociarni? Gotowa do walki?
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Nigdy nie należała do kotów, które byłyby chętne do jakiejkolwiek walki. Właściwie, to w takiej prawdziwej nawet nie miała okazji brać udziału, jej jedyne doświadczenie było jedynie tym zdobytym na treningu z Łabędzią Gwiazdą. Jednak gdy Mżawka zaproponowała, by poćwiczyła z nią akurat tą umiejętność, nie mogła odmówić. Nawet jeśli w klanie prawdopodobnie można było w każdej chwili znaleźć kilka lepiej nadających się do tego kotów.
Również pojawiła się w odpowiednim miejscu, uśmiechając się do córki gdy tylko znalazły się już obok siebie. - Cześć kochanie, wszystko w porządku. U ciebie też dobrze? – spytała jeszcze, nim trzeba było przejść do głównej części ich spotkania. Była przyzwyczajona do kotów wokół urządzających sparingi, czy to dla zabawy czy ćwiczeń, więc i to nie miało być niczym innym, nawet jeśli sama nie zajmowała się tym zbyt często. Lepiej jednak, żeby jej dzieci to potrafiły, przecież Kałuża już całkiem niedawno musiał walczyć z jakimś samotnikiem, kto wie kiedy mogło to spotkać kolejne z nich. - Możesz zaczynać. – zaproponowała, samej przygotowując się jedynie przyjmując odpowiednią pozycję, tak jak pamiętała z własnych czasów nauki. Lekko ugięte łapy, szyja obniżona i tak dalej. Dziwnie byłoby jej po prostu rzucić się na córkę, więc chyba prościej będzie jeśli to ona zaatakuje jako pierwsza.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Jasne! Żadnych problemów. Sam spokój. Dzielnie się uczę. – wyszczerzyła się nieco figlarnie, chociaż rzeczywiście żadnych problemów ostatnio nie sprawiała. Wręcz przeciwnie. Była naprawdę grzeczna, a wszystkie głupie plany, które czysto teoretycznie miała w głowie, na przykład wyprawa w tamto jedno dziwne miejsce, nie zostały jeszcze w żadnym stopniu zrealizowane. Zresztą to i tak teraz nie było jakoś szczególnie ważne dla skoncentrowanej na pojedynku Mżawki.
Wbrew swojej gotowości do walki kotka nieco zawahała się, gdy mama pozwoliła jej zacząć. No bo wszystko fajnie, naprawdę cieszyła się na ten sparing, ale... Tak zaatakować własną mamę? Może jednak powinna była poprosić kogoś innego. Z drugiej strony to była mama i skoro mówiła, że może przeprowadzić z nią sparing to chyba nie było problemu... No dobrze. Po prostu trzeba to zrobić. Kotka naprężyła się i spróbowała skoczyć na swoją rodzicielkę w celu przewrócenia jej.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Skinęła głową, przyjmując jej odpowiedź. Mogłaby się pewnie jeszcze trochę o to dopytać, ale nie w tym celu się spotkały, o tym będzie można pogadać później, na razie rzeczywiście trzeba było skupić się na walce.
Szczególnie, że pierwszy atak Mżawki już nadchodzić w jej stronę – i nie okazał się zbyt mocny. Popchnęła ją, ale minimalnie, na pewno nie na tyle, by dać radę ją przewrócić, może jedynie przez krótki moment zachwiała się, jednak nie była to utarta równowagi wystarczająca, by przeszkodzić jej we własnej próbie zrobienia czegoś.
Nie chciała póki co również całkiem skakać na swoją córkę, ani też jej uderzać, może trzeba było zacząć od czegoś, co wydawało się być mniej inwazyjne – teraz było to skoczenie w stronę ogona terminatorki, by spróbować spaść na niego swoimi łapami i przytrzymać na ziemi, ograniczając jej możliwości ruchu.
Rolling 1d10+4: 9 +4 = 13
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
No dobrze. Może pierwszy atak nie był tak efektywny, jak planowała, w sumie to prawie w ogóle nie był efektywny, ale Mżawka nie zamierzała się poddawać. Z tym, że teraz była kolej mamy, która... O dziwo naprawdę umiała się sparingować. Nie że Mżawkę jakoś to zaskoczyło, ale... No w sumie to zaskoczyło.
I bam.
Mżawka nagle leżała na ziemi, przytrzymywana przez własną rodzicielkę, która perfidnie wykorzystała jej ogon. A głupi ogon dał się perfidnie wykorzystać. Chyba kotka musiała się bardziej skupić i udać na chwilę, że to nie jej mama, a jakiś bezczelny wróg – wróg, którego i tak nie chciałaby skrzywdzić oczywiście, bo dalej nie zamierzała robić krzywdy mamie.
Mżawka napięta wszystkie znane jej i nieznane mięśnie i spróbowała się uwolnić, najlepiej tak, by zachwiać przy tym równowagę mamy.
Teraz jej pokaże.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Jej wybór celu na atak okazał się najwyraźniej bardzo dobrze, bo wszystko poszło według planu i przez chwilę terminatorka została przytrzymana w miejscu – a zaraz potem równie dobrze zdołała się z tej pułapki uwolnić, na chwilę utrudniając swojej mamie dalsze działanie. Lecz nie na długo.
Czyli przyszło jej znów spróbować zaatakować. Co tym razem mogła zrobić? Dalej nie chciała iść w nic, co miałoby się okazać bardzo mocne, ale nie mogła przecież tylko stać i czekać – dlatego zdecydowała się uderzyć jedną ze swoich łap w bok Mżawki. Nie było to szczególnie delikatne miejsce, więc chyba nie powinno zaboleć za bardzo, ale jednocześnie może mogło wytrącić ją nieco z równowagi.
Rolling 1d10+4: 8 +4 = 12
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
Triumf! Zwycięstwo! Już myślała, że udało jej się wytrącić mamę z równowagi na tyle, by wygrać, gdy mama... Uderzyła ją w bok! I to na tyle mocno, by młoda kota sama została wytrącona z równowagi tak że niemal się przewróciła. I to tak bardzo niemal niemal, bo jedynie cudem utrzymała się na łapach, a nie poleciała w bok.
– Nie upadłam! Nic mi nie jest!– wykrzyknęła szybko, jakby jej rodzicielka nie miała oczu i nie mogła zauważyć, że kotka rzeczywiście nie upadła.
No dobrze. Czas na kolejny atak. Co tam tata jej mówił na treningu o atakach? Hm... Dużo rzeczy, tylko większość z nich odpadało z jednej bardzo oczywistej przyczyny – Nie chciała zrobić mamie żadnej krzywdy. Omiotła swoją "przeciwniczkę" spojrzeniem. Może mogłaby złapać ją za kark, na tyle delikatnie by nie zrobić jej krzywdy, ale na tyle mocno, by ją unieruchomić? No i mogła spróbować skorzystać ze swoich mocnych stron – zagadywania.
– Mamo, gdzie ty się w ogóle nauczyłaś tak dobrze walczyć. Bo wiesz, myślałam, że... – I hop! Czas na atak.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Ona sama tym bardziej nie spodziewała się, że pójdzie jej jakkolwiek dobrze. Pewnie zupełnie inaczej wyglądałoby to przy prawdziwej walce, tam ledwo co potrafiłaby coś trafić, a nawet gdyby to zrobiła, byłoby to uderzenie zbyt słabe, żeby zadać jakąkolwiek ranę. Na razie jednak zaczynała powoli czuć jakąś przyjemność z tego treningu z córką i zamierzała z tego skorzystać. - Wiesz, uczył mnie przecież sam Łabędzia Gwiazda. – odpowiedziała, jednocześnie czując, że zostaje złapana przez Mżawkę. Prawdą było, że nawet jeśli ostatecznie zdecydowała się na zostanie opiekunką, to nie mogła jakkolwiek narzekać na trening z tak wspaniałym wojownikiem jak jej wujek (i jednocześnie ich przywódca, można było zastanawiać się nad tym, która z tych funkcji była rzeczywiście ważniejsza).
Póki pozostawała pochwycona najlepszym kolejnych ruchem była oczywiście próba uwolnienia się, co w tym przypadku oznaczało po prostu poruszanie się na wszystkie strony, starając się machać przy tym swoim grzbietem tak, by Mżawka musiała się od niego odczepić.
Rolling 1d10+4: 3 +4 = 7
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– No tak! On jest super. Rozmawialiśmy kiedyś o chmurach! – odpowiedziała, wspominając swoje nauki z przywódcą kiedy jeszcze była małym kociakiem, a nie poważnąn terminatorką, jak teraz. – No i wie co robi skoro wybrał tatę na swojego zastępcę.
Mama zdecydowanie za bardzo się wierciła czego... Z jakiegoś powodu zupełnie się nie spodziewała. No bo kto to widział, by unieruchomiony był taki ruchliwy i próbował się wyswobodzić.... No dobra. Gdy o tym chwilę pomyślała to miało duży sens, ale i tak!;Walczyła dzielnie, by utrzymać rodzicielkę w tej pułapce, ale niestety nie na długo się to zdało. Mama w końcu uciekła z jej potrzasku, co sprawiło, że w głowie Mżawki pojawiło się pewne pytanie.
– Mamo, czemu tak właściwie nie chciałaś zajmować się walką skoro jesteś w tym taka dobra? Na uspokajanie kociaków masz przecież inne metody – tym razem zaatakowała pytaniem, a za chwilę i łapy mamy.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Akurat jeśli chodziło o wybór zastępcy Łabędzia początkowo miała dość sporo związanych z tym obaw, ale teraz już chyba zdążyła się całkowicie do tego przyzwyczaić. Może rzeczywiście nie był to taki zły wybór. - Nie wiem czy tak samo by było przy takiej prawdziwej walce. – Może i trafiała całkiem nieźle, ale poza tym? Nie była na tyle silna, by zadać komukolwiek poważne rany, o ile w ogóle nie byłaby zbyt przerażona przy prawdziwym przeciwniku, żeby zrobić cokolwiek – Nawet nigdy z nikim nie walczyłam tak na poważnie. – Na szczęście jakoś udało jej się przejść cały czas bycia terminatorką bez takiej konieczności, a później wychodziła z Obozu już chyba zbyt rzadko, by w ogóle mogło się to wydarzyć.
Z kolei Mżawka chyba skupiła się za bardzo na pytaniach, by wykonać jakiś prawdziwy atak, bo nie zdołała jakkolwiek w nią trafić. Czyli przyszedł czas na kolejny ruch Przepiórczej Pieśni, która postarała się tym razem uderzyć swoją łapą całkiem wysoko, w uszy córki. Niezbyt mocno, raczej po to by sprawdzić czy i tam umie trafić.
Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Oj tam. Na pewno byłoby dobrze. Teraz ci idzie dobrze. Wiesz. Tata na naszym treningu powiedział raz, że gdyby to była prawdziwa walka to już bym nie żyła. Ale od tego czasu się poprawiłam. Poza tym i tak udało mi się go ugryźć! – A ona skończyła znacznie mocniej potłuczono i z ambicją, by poprawić swoje walkowe umiejętności. – A chciałabyś z kimś tak walczyć? – To znaczy Mżawka osobiście wolałaby, by jej mama nie walczyła z nikim na poważnie. To chyba rozumiało się samo przez się, ale i tak była ciekawa jej zdania na ten temat.
Jeśli mama chciała sprawdzić, czy umie ją trafić w uszy, to szybko się przekonała, że tak. Umie ją trafić w uszy. Szczęśliwie nie jakoś znowu mocno, tak by Mżawkę to zabolało, ale zdecydowanie trafiła. Dlatego też kotka niewiele myśląc postanowiła odwdzięczyć się tym samym i też sprawdzić czy byłaby w stanie uderzyć mamę w uszy.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
To, jak zakończyła się jej walka z Nocą nie było to nic dziwnego, znała niewiele kotów, które wyglądały, jakby mogły rzeczywiście konkurować w walce z ojcem Mżawki. I wcale nie myślała tak tylko dlatego, bo był to jej partner i chciała być miła, naprawdę należał do jednych z najpotężniejszych kotów w klanie. Całe szczęście, że używał tych umiejętności jedynie po to, by ich bronić. - Nie chciałabym, wybrałam bycie opiekunką między innymi dlatego, żeby nie musieć tego robić. – Odpowiedziała, przy tym dostając kolejnym atakiem swojej córki. Może i nie był on wymierzony tak idealnie jak jej własny, ale również udało jej się całkiem nieźle trafić w swój cel, co było w tym momencie wystarczające.
Co sama mogła jeszcze zrobić? Może to był moment na jakiś mocniejszy atak (oczywiście dalej niezbyt mocny, ale większy od tych poprzednich). Jak na przykład odsunięcie się o krok, by następnie skoczyć w kierunku córki i spróbować popchnąć ją własnymi łapami.
Rolling 1d10+4: 4 +4 = 8
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say