Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Nie biłbym się z nim, gdybym miał wybór. Zauważył mnie pierwszy, gdybym zaczął uciekać, nie miałbym najmniejszych szans na ucieczkę. Zrobiłem to, co do mnie należało. Niedźwiedzi Kieł poinstruowała mnie, na czym powinienem się skupić — odpowiedział, wiedząc, że podjął najlepszą z możliwych decyzji. Uciekając, nie tylko zachowałby się jak tchórz, ale naraziłby się na większe niebezpieczeństwo. Wiedział, że nie należał do najszybszych i szanse na bezpieczną ucieczkę były raczej znikome, dlatego najlepszą z opcji było zaatakowanie od razu i zawołanie do pomocy Niedźwiedzi Kieł. Poza tym, prawdziwy wojownik nigdy nie ucieka.
Poczuł się bardzo nieswojo, gdy brat położył łapę na jego szyi i się przytulił, ale w żaden sposób go nie odepchnął. Jedyne co mogło go zdradzić to uderzająca o ziemię końcówka ogona. Rozumiał troskę Gęsiej Łapy, on też martwił się o swoje rodzeństwo, ale... o niego się martwić nie trzeba było. Był silny, wytrzymały i odpowiedzialny. Doskonale wiedział co robi i każdy jego ruch był przemyślany. W końcu był wybrańcem Gwiezdnych, prawda? Musiał się jak takowy zachowywać.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Całe szczęście, że Skrząca Łapa częściej nie nadawał na głos tych fanaberii o byciu wybrańcem, bo mogłoby to poskutkować kolejnymi sprzeczkami między braćmi. Biały po chwili odkleił się od niego i rzucił mu spojrzenie niemal tak poważne, jak jego własne.
- Lisy nie umieją się wspinać na drzewa - rzucił krótko i nie dodał nic więcej. Obaj dobrze wiedzieli, co to znaczyło, szczególnie w kontekście braku wyboru. Niewiele było na terenie Klanu Rzeki miejsc, gdzie nie ma żadnych drzew. Jeśli dzielny wybraniec na żadne się nie wspiął, to albo nie wpadł na tak banalny pomysł, albo po prostu chciał się bić, chciał zbędnie ryzykować, wierząc, że opieka przodków uratuje go przed śmiercią... Jajeczko nawet nie chciał drążyć tematu.
- To co, skoro tak świetnie walczysz, że lisy uciekają z podkulonym ogonem, może mnie czegoś nauczysz? - zaproponował, na powrót wesołym tonem - Jeszcze nie zacząłem na treningu przerabiać walki. Śliwkowa Pestka będzie zadowolona, jak zobaczy, że coś już potrafię!
Oczywiście, chciał sobie powalczyć dla własnej satysfakcji, ale perspektywa zabłyśnięcia przed Mistrzynią, przed którą zazwyczaj prezentował raczej brak wiedzy, też jawiła się całkiem przyjemnie.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Był za blisko. Wiem, jak szybko potrafię biegać i wiem, że nie zdążyłbym nawet dobiec — pokiwał przecząco głową. Owszem, chciał się wtedy bić. Poczuć ten dreszczyk adrenaliny, ale zrobił to z braku lepszej opcji. Nie chciał uciekać z podkulonym ogonem, ani nie chciał nawet próbować, bo był pewny, że wówczas odniósłby porażkę, a z tym nie pogodziłby się przez całe życie, gdyby, rzecz jasna, przeżył. Inną sprawą było, że faktycznie nie myślał o tym, by na drzewo się wspiąć, ale i tak szanse na to, że by zdążył, były dość marne.
— Pysk, zwłaszcza oczy. Warto w nie celować. Szyja i kark także są dość wrażliwymi miejscami — mruknął bez dłuższego zastanowienia. Na własnej skórze zdołał się przekonać o tym, że kark i szyja były miejscami iści wrażliwymi wbicie w nie kłów sprawiały przeciwnikowi niemały ból. Ponadto, było się wówczas w uprzywilejowanej pozycji, jeśli udało się wbić zęby na tyle mocno, by takiego drapieżnika przytrzymać. Wtedy miało się nad nim sporą przewagę i można było sobie pozwolić na o wiele więcej, niż przeciwnik.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa nie chciał już drążyć historii z lisem. Skrząca Łapa przeżył, i to było najważniejsze. A po pierwszym takim zwycięstwie, cokolwiek by mu brat nie powiedział, nie ma opcji, żeby przytomnie wycofał się z kolejnej szansy na bijatykę, nawet z tak groźnym drapieżcą. Zamiast zniechęcać go do podejmowania ryzyka, lepiej było zadbać o to, by był na nie jak najlepiej przygotowany. Z resztą... to chyba tyczyło się każdego leśnego kota.
Instrukcje o walce wysłuchał z uwagą i pokiwał głową, na znak, że rozumie. - Twój nowy Mistrz uczy Cię walki? Jak jest teraz na treningu? - zagadnął - Wciąż byłoby fajnie wybrać się kiedyś razem, co? - nie udało im się jeszcze za czasów Sokolego Skrzydła poprosić go, żeby potrenowali wspólnie ze Śliwkową Pestką, ale nic straconego. Wciąż mogli spotkać się kiedyś na Kocim Grzbiecie. - Pewnie nie powinieneś jeszcze za bardzo się szarpać, ale jak Księżycowy Pył zdejmie Ci opatrunek, powalczymy dla praktyki?
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Jeszcze do tego nie przeszliśmy. Ale teraz jest o wiele przyjemniej. Bursztynowy Wschód nie puszy się jak paw, choć jest wojownikiem o wiele dłużej od Sokolego Skrzydła. Traktuje mnie jak kogoś równego sobie, a nie jak mysiego bobka — odpowiedział. Pod okiem Sokolego Skrzydła Skra czuł się źle. Miał wrażenie, jakby jego ówczesny mistrz wyżej srał niż dupę miał, za przeproszeniem i pomimo wyjątków, gdy zachowywał się znośnie, był nieprzyjemny. A już w szczególności w pamięć Skierce zapadła ich rozmowa zaraz po ceremonii. Ponadto, niebieski kocur nie poświęcał swojemu terminatorowi tyle czasu, ile ten potrzebował, przez co po dwóch księżycach po rozpoczęciu treningu jedyne co rdzawy kocur znał, to rangi, z którymi przecież i tak wcześniej nie miał problemu. Teraz uczył się granic i kodeksu, a niebawem nauczy się także czegoś innego, bo pamiętał coraz więcej.
— Oczywiście. To, że teraz uczy mnie kto inny wcale nie wpłynęło na to, że chętnie bym się z tobą zmierzył na treningu — choć wygraną miał w zasadzie w kieszeni. Był pewien swoich umiejętności i, choć tak narzeka na postawę Sokolego Skrzydła, to w głębi był do niego podobny. Z tą różnicą, że nie obnosił się z tym, że uważa się za kogoś lepszego, a przeżywał to... w myślach. Może dlatego nie dostrzegał tego podobieństwa? Zresztą, on był wybrańcem Gwiezdnych, a syn Jastrzębiego Szponu nie.
— Możemy teraz trochę się spróbować. Najpierw ja mogę unikać, gdy ty będziesz atakować, a potem na odwrót. Tylko nie mógłbyś celować w moją szyję.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
- Bardzo się cieszę! - wymruczał Gęsia Łapa, słysząc, że brat jest zdecydowanie bardziej zadowolony ze swojego treningu z Bursztynowym Wschodem, niż z poprzednim Mistrzem. Znał ambicjonalną naturę Skrzącej Łapy i domyślał się, jak ważne było dla niego, żeby jego rozwój postępował szybko i możliwie bez problemów. Przede wszystkim, sprawnie omawiane tematy i praktykowane umiejętności oznaczały większą gotowość na reagowanie na każdą sytuację, niezależnie, czy trafi na Dwunoga, Samotnika, borsuka czy kolejnego lisa. A Jajeczko bardzo by nie chciał, żeby następne takie spotkanie skończyło się mniej szczęśliwie. Szczerze się więc cieszył z tego, że wszystko wreszcie szło u niego jak powinno.
Na deklarację gotowości do sparingu, jego pyszczek rozjaśnił się jeszcze bardziej. - Super! - miauknął z entuzjazmem. Wstał i wyciągnał się mocno, najpierw sięgając najdalej jak się da przednimi łapami, potem wypychając mocno tylne. Okrągłe paluszki rozczapierzyły się, pokazując ostre pazurki, które, oczywiście, nie miały być w sparingu z bratem używane. Rozgrzewkę zakończył szybkim otrząśnięciem się, po czym, rzucając Skrzącej Łapie figlarne spojrzenie przez ramię, oddalił się od niego o kilka lisich długości.
Oszacował szanse. Sam nie należał raczej do najszybszych kotów, ani też do najsilniejszych. Był przeciętniakiem w każdym tego słowa znaczeniu. Musiał więc zachować elastyczność w starciu z muskularnym, wysokim Skrzącą Łapą. Lekkim, przyczajonym krokiem, mogącym przywieśc na myśl krok tropiącego psa, pobiegł kawałek w lewo, a potem w prawo, chcąc przytrzymać brata w napięciu. Zygzakował w ten sposób przez moment, aż za którymś razem, zamiast zawrócić, wystrzelił przed siebie. Celował w tylne łapy burasa. Zamierzał szybkim atakiem w pięty odebrać mu równowagę, a potem dopiero przystąpić do właściwego ciosu...
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Ja także. Szkoda, że nie trafiłem na niego od razu — dodał. Może gdyby od razu natrafił na Bursztynowy Wschód, to umiałby już o wiele więcej, niż tylko rangi i parę punktów kodeksów oraz to, co zdążył już poznać na treningu z rudzielcem. Może jedną łapą byłby już wojownikiem? Możliwe, jednak tego się już niestety nie dowie. Czasu cofnąć się nie da.
— Zapytam się przy najbliższej okazji i ci przekażę ostateczną decyzję — oznajmił, zamierzając oczywiście pomówić z mistrzem o ewentualnej walce treningowej z bratem. Chętnie by coś takiego przeżył i miał nadzieję, że Bursztynowy Wschód nie będzie miał nic przeciwko, ale z drugiej strony... dlaczego miałby mieć, prawda?
Również się rozgrzał na tyle, na ile był w stanie mając na szyi opatrunek i uważnie przyglądał się dalszym poczynaniom Gęsiej Łapy, które były... hm, niecodzienne. Zygzak zdecydowanie był dobrym pomysłem i namieszał Skierce w głowie. Nie pozbawił go jednakże logicznego myślenia. Nie wiedział, gdzie biały kocur zdecyduje się zaatakować i nawet nie próbował zgadywać - w obecnej sytuacji było to niemożliwe. Spróbował po prostu odskoczyć jak najdalej w tył kiedy zobaczył, że brat jest już blisko i w każdej chwili może wykonać atak. Starał się to zrobić akurat w momencie, w którym zobaczy, że terminator Śliwkowej Pestki szykuje się do wykonania swojego manewru, ale możliwym było, iż zrobił to za wcześnie lub za późno.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Atak Jaja: 100% (udany) Unik Skry: 100% (udany)
Ostateczny atak Jaja: 100%-100%=0% (nieudany)
Krótko mówiąc - oba kocury po rozgrzaniu się przystąpiły do sparingu. Gęsia Łapa zaczął atakować i choć próbował zmylić Skrzącą Łapę charakterystycznym zygzakiem, to kocur zdołał odskoczyć i uniknąć jego ataku, nawet pomimo nieco gorszej sprawności niż zwykle wynikającej z leczącej się rany na szyi. Gęsia Łapa więc przeleciał obok burego kocura i tyle.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Skrzącej Łapie udało się uniknąć ataku brata, jednak ten nie zamierzał szybko dawać za wygraną. Biały zdecydował się nie zawracać gwałtownie po minięciu swojego celu, żeby nie wytracać prędkości. Zamiast tego pobiegł łukiem i zawrócił tak, by nabiec na przeciwnika idealnie od tyłu. Chciał wskoczyć mu z rozpędu na grzbiet. Założył sobie, że najpierw uderzy tylnymi łapami w jego lędźwia, a potem wyląduje przednimi na łopatkach. Wyobraził sobie, że taki zabieg pozwoli mu, jeśli nie utrzymać się na Skrze, to przynajmniej pozbawić go równowagi, zaburzając choć na chwilę środek ciężkości...
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Pomimo marnej szansy na sukces, Skrze udało się uniknąć ataku brata, ku jego uciesze i dumie. Nie był to jednak koniec, a wręcz przeciwnie - walka się dopiero zaczynała.
Obserwował uważnie Jajo i widząc, jak ten zawraca, by zaatakować go od tyłu, stał w miejscu. Obrócił się jedynie na tyle, by móc białego widzieć i gdy ten będzie odpowiednio blisko, Skierka spróbuje się schylić. Głupim wydawałoby mu się atakowanie od tyłu tylko po to, by go staranować. Atak ten miałby większą skuteczność od boku, więc pomyślał, że brat spróbuje na niego wskoczyć lub coś w tym stylu.
Ruch ten wydawał się kocurowi ryzykowny, ale była to walka treningowa, więc co mu szkodzi? Jeśli Jajo zaplanował coś innego, to najwyżej mu się uda. Albo uda mu się nawet jeśli bury dobrze myślał, ale nie zdążył się schylić na czas. Opcji było kilka.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Atak Jaja: 0% (nieudany) Unik Skry: 100% (udany)
Ostateczny atak Jaja: 0% (nieudany)
Najwyraźniej rana w żaden sposób nie przeszkadzała Skrzącej Łapie ani nie pogarszała jego zdolności bojowych. Takie można mieć wrażenie, gdyż i tym razem udało mu się uniknąć ataku - o ile było przed czym unikać. Gęsia Łapa miał dobry plan, aczkolwiek z wykonaniem poszło już nieco gorzej. Wziął rozbieg, jednakże nie trafił w grzbiet kocura i wylądował obok; Skra zaś schylił się do ziemi bez większego problemu. Obaj terminatorzy stali teraz dosłownie obok siebie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Czy była to kwestia niesamowitych zdolności bojowych Skrzącej Łapy, czy po prostu szczęście, to była kwestia sporna, choć oczywistym było, która opcja była dla kocura bardziej oczywista.
Widząc, jak brat nie trafia i ląduje tuż obok niego, wiedział, że to ten czas, w którym to on przechodzi do ofensywy. Podniósł się po schyleniu i spróbował rzucić się na brata całym ciałem, celując w jego bok. Chciał swoim ciężarem Jajo po prostu przewrócić, a patrząc na jego dotychczasowe wyniki szanse na to, że się uda, były dość spore.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa właściwie świetnie się bawił. Owszem, byłoby fajniej, gdyby któryś z jego ataków się powiódł, ale nie dawał się zniechęcić unikom. Najważniejsze, że trenowali. I to razem z bratem! W skupionej minie kocurka widać było uśmiech.
Nie znaczy to jednak, że nie przykładał się do pojedynku. Gdy na moment jego bok zrównał się z bokiem Skrzącej Łapy, puścił mu figlarne spojrzenie. Widząc, jak ten szykuje się do kontrataku, spróbował natychmiast dokonać uniku. Jego plan zakładał odskoczenie w tył. Jeśli by mu się udało, miałby idealną okazję, by podciąć tylne łapy Skry i po raz kolejny spróbować go przewrócić...
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Atak Skty: 100% (udany) -> (18+4)-(12+4)=6 Unik Jaja: 0% (nieudany)
Zdolności bojowe czy szczęście? Nie wiadomo. Tak czy inaczej, jedno z tych zdecydowanie wspierało kocura w tym pojedynku i po raz kolejny dało o sobie znać. Skrząca Łapa bez większego problemu rzucił się na bok brata, jednakże nie na tyle mocno, aby go przewrócić. Co najwyżej nieco zachwiać jego równowagą, gdyż Gęsia Łapa nie zdążył na czas wykonać uniku i tym samym został przez brata trafiony. Nie jakoś mocno, ale trafiony.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Czy to szczęście, czy umiejętności, to zapewne kwestia sporna dla wielu, ale nie dla Skrzącej Łapy, który od początku wiedział, że jest najlepszy, a życie na każdym kroku pokazywało mu, że nie jest w błędzie. Nawet jeśli nie udało mu się brata powalić, to mimo wszystko udało mu się go chociażby trafić i zachwiać równowagę, co rzecz jasna w dalszym ciągu zamierzał wykorzystać. Wziął do łapy grudkę ziemi i spróbował nią cisnąć w oczy braciszka, aby go oślepić, a następnie spróbował uderzyć go z przysłowiowego bara w taki sposób, aby tym razem biały terminator upadł na ziemię. Plan ryzykowny, ale hej, jak dotąd się udawało, prawda?