Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Pożar
Kocur nie miał zbyt wiele szczęścia podczas polowania. Wokół niego roztaczał się jedynie łagodny szum ciepłego wiatru oraz ciche pluskanie wody o brzeg Grzmiącej Rzeki, jednak do jego nosa nie doszły żadne nowe, ciekawe zapachy. Nie zdołał również nic wypatrzyć i usłyszeć. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo spokojny, może to i lepiej? W końcu brak zapachów oznaczał również brak drapieżników.
Czereśnia
Na nieszczęście kotki, wrona dostrzegła ją, jak już wynurzała się ze swojej kryjówki w wysokich trawach. Być może było to spowodowane po prostu pechem, a może wiatrem, który zmienił zdradliwie kierunek i teraz wiał bardziej od boku w kierunku wrony, kto wie. Ptaszyna zdołała unieść się do lotu, jednak, co ciekawe, odleciała jedynie kawałek. Za to wojowniczka mogła poczuć, jak czyiś dziób zanurza się w jej ogonie, podskubując ją (-2 HP) i wyrywając kępkę sierści, jednak drugi, łudząco podobny do pierwszego ptak nie zrobił jej szczególnej krzywdy. Tuż po dzióbnięciu odleciał na jedną z gałęzi drzewa, śmiejąc się przy tym po wronieniu, a druga z nich usiadła na ziemię niedaleko Czereśni. Miała drugą szansę, jednak czy uda się kotce są wykorzystać?
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
W dalszym ciągu nie zamierzał się poddawać ani nie czuł się zniechęcony. Zdarzały się dni, podczas których polowanie szło mu gorzej. Czasem była to wina złego samopoczucia albo jakiś jego problemów, a czasem kwestia pogody, miejsca albo nawet pory dnia. Nie próbował zatem obciążać się winą za to, że, jak na razie, nic nie znalazł. Zamiast tego po prostu planował spróbować po raz kolejny.
W dalszym ciągu skradał się pod wiatr, idąc na ugiętych łapach oraz z ciężarem ciała przeniesionym na te tylne. Głowę i ogon dalej miał opuszczone, by stanowiły przedłużenie grzbietu, oddech miał wyciszony oraz uważał na wszystko, co miał pod łapami, by na nic nie nadepnąć ani o nich nie zahaczyć. Nie chciał spłoszyć ewentualnej zwierzyny, dlatego musiał być bardzo ostrożny. Wytężył wszystkie zmysły i skupił się na nie wywoływaniu żadnych odgłosów oraz na próbie zlokalizowania czegoś, co mógł upolować.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Czereśnia była pewna, że wszystko zrobiła tak, jak powinna, ale najwyraźniej jednak nie i nie zwróciła uwagi na wiatr. Albo po prostu wiatr tego dnia był wyjątkowo wredny i nie chciał, żeby wojowniczka wygrała małe zawody z przyjacielem. To też było możliwe. Zresztą, nie miała zbyt wiele czasu, żeby się na tym skupić, bo zaraz poczuła ukłucie w ogonie. Gwałtownie odwróciła głowę, idealnie w porę, by zobaczyć wronę odlatującą z jej własną sierścią w pysku. Westchnęła sfrustrowana. Zawsze bardzo dbała o swój puchaty ogon, więc nie była zbyt zadowolona z faktu, że jakieś ptaszysko wzięło sobie jej sierść na ozdobę do gniazda czy coś. Posłała drugiej z wron, tej, którą próbowała złapać, mordercze spojrzenie, pokazała jej język i... odeszła w innym kierunku. Nie miała zamiaru uganiać się za jakimiś wrednymi ptaszyskami, dziękuję bardzo. I może traciła okazję na zdobycie pierwszej zwierzyny i tym samym zyskanie przewagi nad Pożarem, ale... była za bardzo zdenerwowana, by o tym myśleć.
Upewniając się, że będzie iść pod wiatr, przyjęła pozycję łowiecką, uginając łapy i zrównując ogon i głowę z linią grzbietu. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i ruszyła. Starała się nie robić hałasu, stąpając cicho i uważając, by nie nadepnąć na jakąś gałązkę czy inni listek, ani o nic nie zahaczyć futrem. Pamiętała też o tym, by oddychać cicho i uważać, by jej brzuch czy ogon nie szurały po ziemi. Przez cały czas rozglądała się uważnie dookoła i węszyła, próbując natrafić na ślad jakiegoś piszczka.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Pożar i Czereśnia
Wrony widocznie nie chciały odpuszczać tak, jak to zrobiła Czereśnia. Do parki dołączyła jeszcze trzecia, która spowodowała, że mogły rozszerzyć swoje obserwacje na dwójkę kotów, a nachalne ptaszyska mógł zobaczyć również i Płonące Niebo. Nie lądowały, kołowały i wydawały z siebie kraknięcia, obserwując dwójkę drapieżników. Kotka trafiła na wyjątkowo namolną parę, która dodatkowo stała się trójkątem, bo kolejny osobnik stwierdził, że to fajna zabawa. Tylko że przez to raczej wojownicy nie mieli szans na znalezienie zwierzyny, a dodatkowo stadko ich trochę rozpraszało.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
W końcu i on zorientował się z trójki kołującej nad nimi ptaków. Majtnął zirytowany ogonem. O ile same wrony obchodziły go średnio, tak płoszyły im w ten sposób zwierzynę, co było odrobinę denerwujące. W dodatku nie wyglądały tak, jakby miały się zaraz stąd wynieść. Nie przyszło mu nic do głowy, dlatego stwierdził, że równie dobrze może się pobawić w próbę złapania którejś z nich.
Ptaki z reguły skupiały się na wzroku, dlatego musiał się dobrze ukryć. Upewnił się, że stoi pod wiatr, po czym, na ugiętych łapach, z ciężarem przeniesionym na te tylne a głową i ogonem opuszczonymi do poziomu grzbietu zaczął się skradać, by, następnie wczołgać się pod pierwszą kryjówkę, którą by znalazł. Mógł to być głaz, pochyłe drzewo, konar, krzewy, lub dosłownie cokolwiek co było w stanie go zasłonić. Uważał na wszystko, co miał pod łapami, by nie zaalarmować zwierząt w okolicy i miał wyciszony oddech, bo zależało mu na byciu bezszelestnym.
Wtedy by się ukrył, dokładnie zaczajając się pod kryjówką, chcąc zniknąć z pola widzenia kołujących wron. I by czekał. Nie miał nic do stracenia, więc co mu szkodziło. Jeśli któraś wrona straci czujność i wyląduje, to wtedy miał szanse na nią zapolować. A jeśli nie, to może zapomną o nim i odlecą gdzieś indziej a on będzie mógł wrócić do polowania. Wyczulił zmysły i zamarł w bezruchu, oddychając płytko.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Czereśnia powoli dochodziła do wniosku, że chyba bardzo nienawidzi wron. Naprawdę chciała dać im spokój i zająć się własnymi sprawami, jednak one chyba spokoju mieć nie chciały. Wciąż kołowały nad nią i Pożarem, odstraszając wszelką zwierzynę. Czyli co, nie miała innego wyboru? Cudownie, wspaniale więc. W wyjątkowo marudnym nastroju zabrała się do roboty.
Jej plan był podobny do planu Płonącego Nieba. Upewniając się, że idzie pod wiatr i wciąż pozostając w pozycji łowieckiej — łapy ugięte, ciężar ciała przeniesione na tylne, ogon i głowa równo z linią grzbietu — ruszyła w poszukiwaniu jakiejś kryjówki, starając się przy tym iść jak najciszej; kroki stawiała lekko i z uwagą, oddech miała płytki, cichy. Odnalazła kryjówkę pod jakimś krzakiem czy co tam jej się nawinęło i czekała, zastygła w bezruchu. Liczyła głównie na to, że któraś z wron wreszcie się znudzi tym lataniem i wyląduje, a wtedy będzie mogła ją załatwić.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Wrony chwilę krążyły nad kotami, obserwując ich poczynania i najwyraźniej dobrze się bawiąc, gdy przeszkadzały im w polowaniu. Gdy te się jednak schowały, co było trudne do wykonania przy polowaniach na Grząskiej Ziemi, chwilę pokołowały nad polem przedziwnej walki, po czym część z nich odleciała, jednak jedna z nich przysiadła na pobliskim, większym krzewie i spoglądała w ich stronę. Raczej podchodzenie do niej się nie uda, ale wątpliwe, by ponownie skrzyknęła znajomych i przeszkadzała parze w polowaniu.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Czereśnia... nie była zbyt wielką fanką czekania. Wolała działać teraz, zaraz, już, lecz dobrze rozumiała też, że czasem cierpliwość jest potrzebna. Powściągała wtedy swój temperament i, jakkolwiek trudne by to nie było, siedziała na zadku, a w tym momencie było to bardzo trudne, głównie przez fakt, że była całą sytuacją niezwykle zirytowana. Była też jednak bardzo zdeterminowana, by się tych durnych ptaszysk pozbyć, dlatego siedziała najciszej, jak mogła i... chyba się to opłaciło. Wrony kręciły się jeszcze przez chwilę, aż nareszcie dały im spokój. Została tylko jedna, lecz ta usiadła sobie na jakimś krzaku, a Czereśnia nie miała najmniejszego zamiaru gdzieś się wspinać, żeby złapać jakiegoś ptaka. Jeszcze sobie futerko potarga! Wyczołgała się więc ze swojej kryjówki, posłała wronie mordercze spojrzenie i odeszła parę kroków, biorąc kilka głębokich wdechów, by nieco się uspokoić, po czym wróciła do polowania. Miło by było wreszcie coś złapać.
Upewniając się, że podąża pod wiatr, przyjęła pozycję łowiecką, uginając łapy i przenosząc ciężar ciała na tylne oraz zrównując głowę i ogon z linią grzbietu. Upewniła się też, że ani jej ogon, ani brzuch nie są zbyt nisko i nie będą szurać po ziemi. Po tym ruszyła przed siebie, rozglądając się dookoła i węsząc w poszukiwaniu zwierzyny. Starała się iść jak najciszej, ostrożnie stawiając kroki, by nie nadepnąć na żadną gałązkę czy inny listek, który mógł ją zdradzić oraz uważając, by jej futro o nic nie zaczepiło. Oddychała też cicho.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Pożar zdecydował, że na razie zignoruje wronę, która wylądowała na krzewie. Zainteresuje się nią znowu, jeśli ta po raz kolejny spróbuje im przeszkadzać w polowaniu. Teraz miał ważniejsze sprawy na głowie od durnego ptaka. Po raz kolejny ustawił się pod wiatr i ugiął łapy, po czym przeniósł ciężar ciała na te tylne i wyciszył oddech a także obniżył głowę i ogon by stały się przedłużeniem grzbietu. W ten sposób powoli zaczął sunąć do przodu, uważając, na wszystko, co ma pod łapami. Nie chciał na nic nadepnąć ani nie chciał wywołać żadnych niepożądanych odgłosów. Wytężył wszystkie swoje zmysły, chcąc wyczuć, usłyszeć albo zobaczyć jakąkolwiek zwierzynę. Większość wron odleciała, więc miał nadzieję, ze tym razem pójdzie im jakoś sprawniej. A gdyby ten jeden ptak, który został, dalej sprawiał problemy, to zawsze mogli upolować i jego.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Czereśnia
Widocznie ptaki bardzo lubiły prześladować Czereśniową Gałązkę. Nie tylko te uznawane za jedynie zwierzynę, która może się lekko odgryźć podczas polowania na nią, ale również te bardziej niebezpieczne. Przed nią bowiem wylądował wielki ptak o czarnym niczym Grzmiąca Ścieżka upierzeniu, błyszczącym w pojedynczych promieniach słońca. Jego wielki, czarny dziób zdecydowanie robił wrażenie, tak samo jak rozpiętość skrzydeł, którą zaprezentował podczas krótkiego lotu. Znajdował się parę lisich długości od kocicy i zdawał się jej nie zauważyć. Albo po prostu uznał ją za zbyt małe zagrożenie, by mu zagrozić. Ewentualnie był zbyt zajęty jedzeniem swojej ofiary, którą była całkiem spora mysz, widocznie podebrana kotom z ich terenów.
Pożar
Pożar miał podobne szczęście, jeśli chodzi o poszukiwania. Jednak zamiast natrafić na latające stworzenie, natrafił na zupełne ich przeciwieństwo. Brązowa, krótka sierść sterczała na całym ciele zwierzaka, jakby dopiero co wynurzył się z wody, swoimi zębami gryzł jedno z pobliskich niewielkich drzew, ukazując w ten sposób swoją główną broń. Siekacze były bardzo niebezpieczne dla przeciwników bobra, który widocznie mieszkał niedaleko Grzmiącej Rzeki i wybrał się na spacer. Ignorował on kota, zajęty swoimi własnymi obowiązkami, ale nie musiało tak być po pierwszym nieprzemyślanym ruchu wojownika, który się na niego natknął.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Był to bóbr. Pożar nie widział żadnego powodu, dla którego miałby przejmować się bobrem lub przeszkadzać mu w jego codziennych zajęciach. Zwierzę nie wydawało się agresywne i ignorowało burasa, więc ten postanowił zrobić dokładnie to samo. Wycofał się kawałek, jednak przez towarzystwo drapieżnika zdecydował się nie narażać za bardzo i zakończyć swoje niezbyt udane polowanie. Ruszył w stronę obozu, zamierzając złapać Czereśnię gdzieś dalej i powiedzieć jej o tym, że chyba czas wracać.
//zt jeśli bóbr nie goni
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Oh, kolejne ptaszysko. Cudownie, dokładnie to, o czym Czereśnia marzyła. Nie była jeszcze na tyle głupia, by rzucać się na kruka, który nic od niej nie chciał. Powoli, po cichu, tak, by nie zwrócić na siebie uwagi ptaka, wycofała się, przy okazji dochodząc do wniosku, że jest chyba zbyt zirytowana tym wszystkim, by kontynuować polowanie. Może później wybierze się na kolejne, gdy już ochłonie i może tym razem uda jej się odnieść większy sukces. Skierowała się więc ku Obozowi, licząc, że po drodze zgarnie Pożara i że ten nie miał więcej szczęścia niż ona.
/zt
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Grząska Ziemia. Kiedy padał deszcz, teren tutaj zmieniał się w okropnie babrzące błotko, w którym zapadały się łapy. Tą porą roku jednak ziemia była zamarznięta, a do tego pokryta białym, delikatnym puchem, spacery w tej okolicy mogły być więc niczym innym, tylko przyjemnością.
Wschód więc pewnego dnia namówił Kukułkę na spacer. Słońce chowało się już za horyzontem, więc jeszcze chwila, i cały świat dookoła ściemnieje. Mogli się jednak tego tylko domyślać, bowiem całe niebo było zasnute szarymi chmurami, a dookoła delikatnie prószył biały śnieg. Jakby go już nie było wystarczająco!
Jednak nawet taki ignorant, jak Wschód musiał przyznać, że było w tym wszystkim osobliwe piękno. Dreptał więc obok Kukułki, rozglądając się dookoła, w milczeniu patrząc na to, jak śnieg opada z chmur na ziemię.
- Chyba jeszcze trochę i zaspy będą większe niż my. - zażartował w pewnym momencie, zwracając się w stronę Kukułki.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułka będąc jeszcze w żałobie często spędzała czas w obozie, leżąc i patrząc się na ścianę bądź gdzieś w oddali. Nic nie mogła na to poradzić. Mimo to, że starała się być silna i uśmiechać się to i tak nie było łatwo. Jednak tak jak obiecała swojemu partnerowi, chciał być lepszą partnerką i wzmocnić ich relacje. Dlatego gdy kocur zaproponował spacer, zgodziła się. Zapewne tylko on potrafił ją jakoś zachęcić do wyjścia poza obóz. No ale co się dziwić był jej partnerem i bardzo przekonującym kocurem.
Szła obok niego i przez chwilę milczała i podziwiała widoki. Poczuła pewne deja vu. Mruknęła cichutko a jej kącik pyska delikatnie się podniósł gdy kocur spróbował ją trochę rozweselić. – Masz racje. Śniegu jest coraz więcej i więcej. -odpowiedziała mu spokojnie a następnie ziewnęła i przetarła łapą, swoje jedno oko. Nie wysypiała się za dobrze ale już się do tego bura przyzwyczaiła. Trudno było znaleźć dzień bez niespokojnego snu. Dobrze, że teraz przynajmniej spałą znów z kocurem i jej sny nie były tak straszne jak kiedyś. – Wiesz, przypomniało mi się jak kiedyś też mnie zabrałeś na spacer w porze Nagich Drzew. Uderzyły we mnie ciepłe wspomnienia.-mruknęła spokojnie i popatrzyła się na niego i otarła się pyskiem o jego żuchwę. Może dlatego Wschód ją teraz zabrał na spacer by pomyślała trochę o tych miłych rzeczach i nie była cały czas zdołowana? A może też miał inny plan na ich spacer.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Patrzył na Kukułkę kątem oka, cały czas starając się obserwować jej reakcję. Musiał jednak też patrzeć pod łapki, żeby nie wywinąć po drodze widowiskowego orła. Z jednej strony byłoby mu głupio, z drugiej nie chciał martwić burej kotki, która miała wystarczająco smutków nad głową.
Pokiwał głową, słysząc jej słowa. Oczywiście, że miał rację, wiedział to, w końcu to była prosta obserwacja. Poruszył później wąsami, widząc, że Kukułka na moment zwalnia, by przetrzeć łapą oczy. Może taki długi spacer nie był zbyt dobrym pomysłem, może kotka nie czuła się na siłach, by tyle się z nim szwendać po terenach?
Jej kolejne słowa jednak pożegnały te wątpliwości w Bursztynowej główce. O właśnie, o to mu chodziło, o dawne, dobre wspomnienia. Uśmiechnął się delikatnie, starał się jednak zamaskować zadowolenie z siebie z powodu tego, że udało mu się odwrócić na razie uwagę kotki o przykrości.
- Tak? A co wtedy robiliśmy? - zapytał, dość nonszalancko, tuptając nadal obok Kukułki. Swój długi ogon zarzucił w bok, odnalazł nim ogon partnerki i luźno splótł ze sobą, tak, że jeśli córka Pierzastego Serca chciała, bez problemu mogłaby się odsunąć.