Logo Artemidy
Zarośnięty Brzeg
Nie interesowało ją nic co się działo wokół niej, jej umysł jedynie skupił się na Polnym i na jego oddechu, który muskał jej skroń i policzek l. Czy aż tak mocno działała na Polnego? Jak widać. Była w wielkim szoku. Nigdy nie przypuszczała, że na ich pierwszym od długiej przerwy spacerze dojdzie do czegoś takiego. Nie wiedziała, że Polny Chwast tak zareaguje. Myślała, że powie coś żeby ją zripostować i byłaby faktycznie zmuszona do tego by powiedzieć przepraszam. Spodziewała się czegokolwiek innego ale to nie oznaczało, że się zasmuciła z tego powodu. Chyba jeszcze nigdy nie czuła się taka szczęśliwa i jeszcze nigdy nie była tak blisko burego kocura. Nigdy go tak nie dotykała a zwłaszcza on ją. Jego gesty były delikatne i czułe a niekiedy mocne i agresywniejsze, tak jak teraz kiedy ugryzł jej biedne ucho swoimi białymi kłami. Cichutko pisknęła bo nie wiedziała, że zrobi to naprawdę, ale zauważyła, że nie ugryzł ją mocno. Kątem oka się na niego spojrzała i nagle poczuła jak jego szorstki język przejeżdza koło jej ucha. Strasznie zrobiło jej się ciepło pod futrem i chyba musiałaby wskoczyć cała do Księżycowego Jeziora żeby się chociaż trochę ochłodzić, Ba! Jeszcze by podgrzała tą wodę! Jej ogon drgnął i czuła się wniebowzięta. Chciała więcej, chciała być blisko niego i nigdy go nie puszczać.
Potem przyszła kolejna dawka czułości, gdzie Polny otarł się o jej pyszczek swoim nosem. Już zaczęła myśleć, że to sen. Czy to mogło być realne? To wszystko było jakby z kosmosu. Może Gwiezdni robią jej straszny kawał? Chyba by przestała w nich wierzyć jakby to był naprawdę żart.
Słysząc pomrukiwanie wojownika, ona sama nie chciała już kryć tego, że podobały jej się te czułe gesty które obdarowywał jej samej. Czuła się bezpiecznie i... I chyba kochana? Czy Polny mógłby ją kochać? Czy czuł to samo co ona? Mruczała cicho i otarła się policzkiem o jego policzek i zamknęła na chwilę oczy. Czy to nie było zbyt piękne? Naprawdę chciałabyć przy Polnym, nie tylko teraz ale jutro, za kilka dni, i jeszcze dłużej. Chciała go wspierać w jego nowych obowiązkach, pocieszać i sprawiać żeby był radosny będąc przy niej. Ale czy mogła? Czy kocur tego chciał? Nie wiedziała i chyba ta niewiedza była najgorsza.
Nagle poczuła jak łapa zastępcy przestała przygniatać ją do ziemi. Mogła teraz swobodnie się wydostać spod kocura i po prostu... Wygrać tak? Otworzyła oczy i chwilę tak leżała nie wiedząc co zrobić. Czy Polny chciał przestać? Chyba jakby chciał przestać to by się po prostu od niej odsunął a nadal wisiał nad nią. Daj jej wybór? Przygryzła język i pokręciła nosem. Co powinna robić. Co było słuszne?
Postanowiła wreszcie wykonać jakiś ruch, kocur mógł zobaczyć niepewność w jej ruchach i zawstydzenie. Na początku swoją przednią łapę skierowała ku wyjściu ale szybko ją cofnęła i wojowniczka przeturlała się tak pod kocurem, że tym razem leżała na grzbiecie. Patrzyła się w bok, wstydząc się spojrzeć Polnemu Chwastowi w oczy. Podczas ich spaceru ani razu nie patrzyła się na jego oczy. Wstydziła się to zrobić a teraz specjalnie po to się przewróciła na grzbiet, jednak nadal czuła, że w jego oczach zobaczy coś co mogłoby ją zranić na przykład nie zrozumie bądź czegoś innego...
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejny pomruk zadowolenie rozbrzmiał w jego gardle, kiedy Ostra otarła się swoim policzkiem o jego, co tylko utwierdzało go w przekonaniu, że nie robi nic wbrew jej woli. Przecież gdyby tego nie chciała, nie leżałaby tak spokojnie, prawda? Znaczy, względnie spokojnie, bo w jej środku na pewno było teraz mnóstwo sprzecznych emocji, a podobnie było z nim. Pierwszy raz był w takiej sytuacji i pierwszy raz robił coś takiego, więc… nie wiedział, czy robi to dobrze.
Nie uciekła od niego. Kiedy obróciła się grzbietem do ziemi i brzuchem ku niebu - serce po raz kolejny przyspieszyło bicie. Cieszył się, że nie protestowała, więc najwidoczniej czerpała z tej chwili równie wiele przyjemności, co on. Zastanawiało go jednak, dlaczego na niego nie patrzy, dlaczego odwraca wzrok i unika kontaktu wzrokowego. Nie chciała tego? Bała się? A może po prostu wstydziła? Nie był pewien, zaczął się nad tym bardzo poważnie zastanawiać ze skupieniem wymalowanym na buro-białej mordce.
W pewnym momencie dotarło do niego, co robi. Przeszyły go zimne dreszcze, jednak tym razem nie były już takie przyjemne, jak jeszcze kilka chwil temu. Zdał sobie sprawę z tego, co robił z córką swojej PRZYWÓDCZYNI, z córką Krogulczej Gwiazdy, której teraz był prawą łapą, doradcą, jak spojrzy jej po tym wszystkim w oczy? Wstrzymał powietrze, spinając mięśnie i przez uderzenie serca zamarł, nie mogąc uwierzyć, że tak bardzo się zagalopował. Rozszerzył szerzej zielono-żółte, jasne ślepia i wyprostował się całkowicie, rzucając cień na szylkretową kotkę.
– ...p-przepraszam – odpowiedział drżącym głosem, czując, jak jego oddech przyspiesza ze stresu i… lęku? Chyba tak. Przecież Ostra była jego przyjaciółką, a przyjaciele nie powinni byli okazywać sobie takich czułości, to było za dużo, za dużo. Podniósł łapę i pozwolił sobie zejść z niej, podnosząc wysoko łapy do góry. – Przepraszamprzepraszamprzepraszam – zaczął nerwowo powtarzać przeprosiny, jakby właśnie dopuścił się najgorszej z możliwych zbrodni. Zaczął kręcić się bez ładu i składu po terenie blisko brzegu, cofając uszy i obniżając ogon, jakby wierzył, że obecność wody jakoś mu pomoże i ukoi emocje. Nie był w stanie spojrzeć na szylkretkę. Palił go od środka potężny wstyd za to, co zrobił.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystko co dobre musiało się kiedyś skończyć. Czuła się szczęśliwa i nie chciała żeby Polny od niej odchodził, dlatego też nie uciekła kiedy dał jej taką możliwość. Jednak bała się popatrzyć na kocura. Bała się jego opinii o tym co teraz się wydarzyło. No bo jak to rozsądnie wyjaśnić? Uważali się za przyjaciół i nagle takie coś? Nie raz się droczyli, nie raz siebie dotykali. Ale to wszystko było inne. Było pełne emocji i ciepła. Nie mogła tego zasłonić jakimś głupim zdaniem. Nie chciała tego zasłaniać. Nie rozumiała siebie. Chciała mu powiedzieć o swoich emocjach ale z drugiej strony bała się mu to powiedzieć. Bała się, że kocur nie będzę czuł tego samego co ona i ich relacja po prostu się rozpadnie. Nie chciała tego. Już wolałabym zawsze być jego przyjaciółką i nigdy mu nie mówić o tym, że uważa go za kogoś więcej niż przyjaciela.
Nagle wojownik się od niej odsunął. Zaczął przepraszać i w kółko to powtarzał. Od razu popatrzyła się na burą sylwetkę zastępcy który chodził wte i spowrotem. Poczuła jak jej serce zamarło. Nie chciała żeby teraz wpadł w jakąś paranoje. Widziała jak się bał i trząsł. Musiała coś zrobić. Obiecała, że będzę przy nim kiedy tego będzę potrzebował. Musiała go uspokoić. Szybko wstała i poczuła jak jej serce zaczyna bić ze strachu. Nie chciała go stracić. Nie chciała znów przestać się z nim spotykać. Nie chciała tego kończyć.
Mało myśląc, szybko podeszła do kocura, kiedy on był skierowany do niej tyłem. Chwyciła go za kłaki na karku i szybko obruciła ku sobie a następnie chwyciła go łapami, które trzymała przy jego policzkach. Przybliżyła jego głowę do siebie i po raz pierwszy spojrzała się na kocura. Patrzyła się mocno w jego oczy. Poczuła jak bardzo się bał i nie wiedział co robić. Patrzyła się na niego a jej serce łomotało jak szalone. Milczała. Patrzyła się w jego oczy i chciała to nimi przekazać jakie emocje siedziały w szylkretce. Jej oczy również były też pełne lęku ale to był inny rodzaj lęku. Bała się, że ją zostawi. Kocur również mógł zobaczyć tęsknotę i pragnienie. Chciała żeby był przy niej i nigdy jej nie zostawiał. - N-nie musisz przepraszać P-Polny. - powiedziała drżącym głosem. Nie mogła teraz się cofnąć. Musiała mu powiedzieć co jej leżało na sercu. - P-Polny nawet n-nie wiesz j-jak teraz byłam szczęśliwa. - powiedziała drżącym głosem. - K-kiedy razem d-długo n-nie rozmawialiśmy m-miałam okazje rozmawiać z m-moją mamą. P-powiedziała, że p-powinnam w-walczyć... O c-ciebie. P-powiedziała, że k-kiedyś nie b-będziesz miał na mnie czasu... - zabrała z trudem oddech. - B-bo b-będziesz miał p-partnerkę a-a p-potem rodzinę... - mówiła coraz szybciej, i nie zastanawiała się już nad swoimi słowami. - I-i w-wtedy z-zaczęłam się b-bać, że tak f-faktycznie b-będzie i k-ktoś m-mi ciebie z-zabierze. - czuła jak jej oczy się szkliły. Tak bardzo nie chciała go stracić. Chciała być przy nim i widzieć jak się uśmiecha. -N-nie chciałam żebyś m-mnie zostawił... - jej ogon drgnął delikatnie,czuła jak jej rosła gula w gardle. - N-nie chciałam żeby n-nasze w-wypady, wygłupy, zabawy się s-skończyły. - Nie zwarzała teraz na kocura. Skupiła się na powiedzeniu tego wszystkiego. - I-i b-bardzo za t-tobą t-teskniłam. I b-byłam szczęśliwa g-gdy się zgodziłeś n-na dzisiejszy s-spacer. - jej uszy oklapły i kotka opuściła na chwilę głowę w dół. - N-nie w-wiedziałam że t-to s-sie w-wydarzy... A-ale nie żałuję! P-przez tą chwilę n-naprawdę czułam się szczęśliwa. I-i nie chciałam o-odchodzić... Chciałam b-być p-przy tobie Polny. - wróciła ponownie wzrokiem do wojownika czując jak robiło jej się przez to wszystko robiło słabo. - J-jesteś w-wspaniałym kocurem, zastępcą, mistrzem i j-jeszcze żaden inny k-kocur z poza rodziny nie był tak o-ogromnie ważny d-dla mnie. - jedna łza spłynęła jej po policzku. - W-Wiem, że m-możesz nie czuć t-tego samego c-co j-ja i ja to w pełni r-rozumiem. - czuła jak jej ciało drżało i z każdą minutą coraz bardziej się bała słów kocura. Jednak już nie mogą więcej mówić. Strach zabrał jej głos. Nie mogła już nic powiedzieć. Czuła jakby coś zamykało jej gardło. Puściła drżącymi łapami Polnego a następnie odsunęła się od niego i patrzyła się na swoje łapy. Widziała jak się trzęsły i chciała teraz po prostu uciec bo spodziewała się najgorszego. Na pewno nie czuje tego samego. Na pewno nie chciał przy niej być. Na pewno tak było.
Prawa tylną łapą się cofnęła się niepewnie do tyłu. Chciała uciec. Bała się usłyszeć tego co przypuszczała, że usłyszy...
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie chciał być teraz sam, ale nie chciał jeszcze bardziej pokręcić tej sytuacji, która już i tak była skomplikowana. Usłyszał kroki szylkretki, na co zareagował krótkim westchnieniem, myślał, że odejdzie, ale… nie, te kroki robiły się coraz głośniejsze, co ewidentnie mówiło mu, że zmierza w jej stronę. Odwrócił ku niej łeb, ale nie zdążył zrobić nic więcej, bo poczuł szarpnięcie za kark. Kiedy złapała go w swoje łapy, zastygł w bezruchu, a jego ogon zadrżał.
– Ja... – zaczął, jednak bardzo szybko urwał, kiedy dostrzegł szkliste oczy Ostrej, które teraz skierowane były centralnie na niego. – Nie płacz, proszę – wymruczał cicho i przybliżył swoją głowę do niej, na koniec trącając ją lekko swoim zimnym, mokrym nosem. Nie chciał widzieć jej w takim stanie, czuł się okropnie, bo wiedział, że to wszystko przez niego, to jego wina, że wyglądała… tak. Nie powinien był zachowywać się tak okropnie. W ogóle żałował, że się od niej odsunął, mógł zostać przy niej i nie musieliby teraz, no właśnie, co robić? Nie był pewien, jak zareagować na słowa Ostrej. Krogulcza Gwiazda kazała jej się za niego brać? Czy się nie przesłyszał przypadkiem? Matka chciała spiknąć swoją córkę ze swoim zastępcą? Kto miałby go zabrać, przecież nikogo nie miał na oku, a ktoś, kto był dla niego bardzo ważny, najwidoczniej nie interesował się nim tak, jak ten myślał, że się interesuje. W czasie jej mowy zamknął oczy, wsłuchując się w jej każde słowo, kiedy jej dotyk zniknął, poczuł się bardzo dziwnie, błyskawicznie otworzył ślepia i zrobił kilka kroków w jej stronę, wyciągnął łeb i wtulił się w gęstą, kolorową sierść wojowniczki, zatapiając w niej nos. Czuł, że teraz naprawdę jej potrzebował.
– Ja też tęskniłem. Za wszystkim, naprawdę. Jaskółczy Głos… powiedziała mi kiedyś, że zachowujemy się jak para, wiesz? I… i może miała w tym trochę racji, nie wiem, bo czasami faktycznie z tobą jest tak… inaczej, no – odpowiedział w końcu, nie mogąc patrzeć na to, jak się trzęsie i boi, przecież nie było czego, nie powiedziała nic złego, a i pomogła Polnemu przejrzeć na oczy. – I teraz też tak było, tylko lepiej – dodał, odsuwając głowę i spoglądając jej w ślepia. Pierwszy raz od długiego czasu mógł się tak prawdziwie odstresować, poczuć tak, jak dawniej, kiedy wszystko było w porządku. – I jeśli byś chciała to m-moglibyśmy spróbować być… n-no wiesz... – zaproponował, zająwszy się kilka razy. Nie wiedział, czy Ostra się zgodzi, ale nie chciał teraz jej tracić. Wiele dla niego znaczyła, zawsze mógł znaleźć w niej oparcie, zawsze potrafiła go odciągnąć od rozmyślań i zawsze sprawiała, że na jego mordce pojawiał się uśmiech. Nie był pewien, czy czuł to samo, ale kto powiedział, że nigdy nie poczuje, coś było, to pewne, serce wciąż biło mu jak oszalałe, czy to z powodu… zakochania? Czy można zakochać się tak szybko? To, co zrobili jeszcze kilka chwil wcześniej, zanim się wycofał, na pewno miało w tym swój udział, a on dalej nie wiedział, co go do tego podkusiło. Może czuł do niej coś więcej od dawna, ale dopiero teraz naprawdę to pojął i zdał z tego sprawę?

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeszcze nigdy tak się nie bała. Nie chciała stracić kolejnej tak ważnej dla niej osoby. Ostatnio wiele cierpiała, straciła swojego kochanego brata i nadal czuła ogromny ból po jego stracie. I jakby teraz miała znów kogoś stracić to by nie dała rady. Nie chciała znów się do burego kocura nie odzywać. Musiała wybierać między milczeniem a powiedzeniem to co miała w sercu. Wybrała to drugie. Wolała już być szczera z Polnym. Nie oczekiwała jednak nic od niego. Nie musiał nic mówić, robić, po prostu tylko słuchać.
Czując jego zimny nos przeszły po jej ciele dreszcze. Po co to robił skoro dobrze wiedziała jak to się skończy. Już chciała uciec, biec ile miała siły w łapach ale nagle poczuła jak Polny Chwast przytula ją do siebie. Była zaskoczona tym czynem. Nie chciał żeby od niego obchodziła? A może nie chciał jej puścić gdzieś w takim stanie? Czuła jak wytulł się w jej futro i jak głęboko wdychał jej zapach. Jej ogon delikatnie drgnął i poczuła jak znów robi się jej strasznie gorąco. Czuła jak jej się robiło słabo od tego wszystkiego,jednak jakaś magiczna siła pozwalała na to, żeby mogła nadal stać.
Słuchała uważnie słów wojownika i się zdziwiła. Jego matka uważała, że byli jak para? Czy ich matki coś razem knuły od początku czy co? Milczała jednak, ciągle słuchając jego słów. Popatrzyła się następnie na niego i wpatrywała się tylko w jego oczy. Pewnie teraz wyglądała komicznie. Wcześniej była piękna i jej futro było idealnie ułożone a teraz wyglądała no cóż... Jak wyglądała. Nie wiedziała do czego dążył zastępca ale jego ostatnie zdanie sprawiło, że oczy Ostrej się powiększyły. Czy on jej proponował... Nie... Nie...Nie... To nie możliwe...
Patrzyła się z niedowierzaniem na wojownika i nie wiedziała co powiedzieć. Zabrała z trudem powietrze i postanowiła wreszcie coś powiedzieć. - J-ja n-nie chce cię d-do niczego z-zmuszać! N-nie musisz mi t-tego p-proponować s-skoro n-nie chcesz... J-ja chciałam żebyś tylko w-wiedział. - powiedziała szybko, spankowana. Jej serce biło jak jakaś szybka maszyna a ona cała była wręcz gorąca. Ogon drgnął niespokojnie a sama Ostra czuła się speszona tym wszystkim. Nie chciała go zmuszać do czegokolwiek. Chciała jedynie go uspokoić i być z nim szczera. Nie musiał nic robić.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był jej naprawdę wdzięczny za to, że w końcu wygarnęła wszystko to, co ciążyło jej na sercu, może dzięki temu poczuje się lepiej i będzie spokojniejsza? Ciężko powiedzieć, na pewno była zagubiona całą tą sytuacją, podobnie z resztą, co Polny, który kompletnie teraz nie wiedział, czy to, co robi jest racjonalne, czy wręcz przeciwnie, głupie i bezsensowne, ale czuł, że to się opłaci.
– Nie czuję się do czegokolwiek zmuszany – mruknął z lekkim uśmiechem. To była wspólna decyzja i chyba należało w końcu dorosnąć i wziąć się w garść. Bycie z kimś w związku było czymś odpowiedzialnym, przynajmniej on tak uważał, z resztą, gdyby miał jakiekolwiek problemy, mógłby porozmawiać na ten temat z matką albo ojcem, którzy razem byli od wielu księżyców, na pewno doradziliby swojemu synowi i jakoś pomogli, zawsze byli dla niego wsparciem i mógł na nich liczyć. – Dziękuję, że mi powiedziałaś o… no wiesz, tym wszystkim – dodal jeszcze ciszej. Uświadomiła mu, jak wiele dla niego znaczy i jak bardzo jest dla niego ważna, a jednocześnie pokazała, że mogą być dla siebie kimś więcej, niż tylko przyjaciółmi. W tym momencie nawet nie myślał o tym, że podczas rozmowy z Topniejącym Lodem stanowczo wypierał się jakiejkolwiek głębszej relacji z szylkretką, w ogóle myśli o niebieskim wojowniku stały się dla niego bardzo ulotne. Przynajmniej teraz, bo zapewne kiedy powrócą do obozu, wszystko znów uderzy w Polnego ze zdwojoną siłą, ale miał przy sobie kogoś, kto pomoże mu się z tym wszystkim uporać. Spojrzał na Ostrą ciepło, nosem trącając ją czule w puszysty policzek.
– Możemy… możemy wracać, chyba, że chcesz… zostać jeszcze przez jakiś czas tutaj – zaproponował. Osobiście wolałby jeszcze spędzić jeszcze kilka chwil w otoczeniu natury, gdzie nikt ich nie widział i gdzie nikt nie będzie ich oceniał, choć oczywiście jakiekolwiek ukrywanie związku nie miało najmniejszego sensu, a prędzej czy później i tak się ujawnią, choć… Polny wciąż nie był pewien, czy mogli już nazywać się partnerami, to brzmiało tak dziwnie, obco i niecodziennie, że pewnie minie trochę czasu, zanim się przyzwyczai. No i nie wiedział, czy Ostra faktycznie tego chciała, bo nie zamierzał jej do czegokolwiek przymuszać. Rozejrzał się po okolicy, a potem spojrzał na taflę wody, która pięknie odbijała niebo i promienie słoneczne, zapomniał już o wilgotnym futrze, które będzie musiał wylizywać zanim położy się spać, to było teraz chyba najmniej istotne.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc słowa Polnego, wojowniczka poczuła jak jej spadł kamień z serca. Czy naprawdę chciał być z Ostrą? Chciał spróbować być razem? Szylkretka poczuła jak przyjemne ciepło rozchodzi się po jej ciele. Czy to był sen? Nie, to była rzeczywistość. Piękna rzeczywistość. Jej ogon zaczął delikatnie falować a w jej oczach pojawiły się iskierki szczęścia. Była bardzo szczęśliwa i wydawało jej się, że zaraz eksploduje. Jej uszy delikatnie się podniosły i od razu poczuła się lepiej.
- M-może za bardzo mnie poniosło ale cieszę, się, że zrozumiałeś i już nie panikujesz... - powiedziała cicho. Nie chciała dopuścić Polnego do myśli, że to co przed chwilą zaszło było jego winą i, że jest jakimś okropnym kotem. Ostra mu na to pozwoliła i sama go też do tego nakłoniła w pewien sposób, choć nie przypuszczała, że to zadziała. Nie można jednak powiedzieć, że spodobało jej się to i w jaki sposób Polny reagował na jej dotyk.
Czując jak wojownik ociera się nosem o jej policzek, cichutko zamruczała a po jej ciele przeszły przyjemne dreszcze.
Na kolejne słowa burego uśmiechnęła się ciepło z delikatną nutą zadziorności a następnie nie zastanawiając się długo, podniosła swoją głowę do góry patrząc się na oczy zastępcy z przymróżonymi lekko oczami. Następnie przybliżyła swój pysk blisko niego i wreszcie dotknęła pyskiem jego pyska, zamykając przy tym oczy. Po jej ciele przeszły kolejne przyjemne dreszcze a serce z radości chyba zrobiło jej fikołka gdzieś w środku. Po chwili w końcu się od niego oderwała i mruknęła głęboko. - Chętnie jeszcze spędzę trochę czasu z naszym wspaniałym zastępcą. - zaśmiała się ciepło a następnie przytuliła się do kocura, mając głowę między jego szyją a barkiem. Nachyliła się potem do jego ucha i cichutko mruknęła. - I chętnie zostanę jego partnerką. - Jak to brzmiało śmiesznie. Ostra partnerką Polnego. Jak to będzę wyglądać chyba nikt nie wiedział. Ostry Kwiat na pewno będzę się starać się być dobrą partnerką dla kocura. Postara się go wspierać zawsze i wszędzie, dawać radość i sprawiać, że będzę mógł odpocząć przy jej boku.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jej słowa otarł się o nią swoją kryzą pokazując, że nie musi się już martwić poprzednimi jej słowami. Naprawdę dobrze, że to zrobiła i nie musiała się niczym przejmować. Kiedy przybliżyła swój pysk do niego, nie oponował w żadnym stopniu, wręcz przeciwnie, sam przysunął się bliżej niej, aż w końcu poczuł jej zimny nos. Mimowolnie na jego mordce pojawił się uśmiech połączony z ulgą. Wtuliła się w niego, a on również objął ją swoją puchatą szyją i schował pysk w gęstym futrze, wdychając zapach lawendy i rumianku, który wciąż nie wywietrzał, pomimo upływającego czasu.
– A wspaniały zastępca z chęcią zostanie partnerem najpiękniejszej wojowniczki w Klanie – wymruczał ciepło, czując przyjemne ciepło rozchodzące się wewnątrz jego klatki piersiowej. Nie zamierzał teraz wracać, Klan poradzi sobie, jeśli zniknie na chwilkę, powiedzmy, że wyszedł na patrol, o. Nie zapanuje tam anarchia i nikt nie zacznie wszczynać rewolucji, jeśli owy patrol troszkę się przedłuży. Poza tym załatwiał bardzo ważną sprawę i zapewne będzie miał błogosławieństwo Krogulczej Gwiazdy, choć brzmiało to… dziwnie. Być w związku z córką Gwiazdy, huh, no, można powiedzieć, że nieźle się ustawił w życiu. Przejechał szorstkim językiem po futrze na karku Ostrej, a potem nieco odchylił głowę i spojrzał na nią kątem oka, wciąż jednak pozwalając się jej tulić.
– Twoja matka chyba bardzo chce zostać babcią, że aż sama zaczęła z tobą rozmowę o partnerstwie – zagaił i trącił ją delikatnie barkiem. – A ty… co o tym sądzisz? – zapytał ciszej. On nie wyobrażał sobie zakładania rodziny w najbliższym czasie, ledwie co wstąpił w związek, a tu już miałby zostać ojcem? Musiał najpierw wszystko sobie poukładać w życiu i nacieszyć się samą Ostrą, zanim zdecyduje się na rodzinę. Wielokrotnie rozmawiał z kociętami, uczył je i bawił się z nimi, więc był jako tako obeznany z zajmowaniem się nimi i opieką, ale swoje własne pociechy, to… było chyba trochę inne. Nie wiedział, ale będzie musiał chyba naprawdę porozmawiać z Jaskółczym Głosem o pewnych związkowych sprawach, nie chciał nawalić, choć szylkretka pewnie wybaczy mu drobne potknięcia, nigdy nie był w związku, więc nie wiedział, co ma robić i jak się zachowywać, a nie zwykł obserwować par i notować tego, co robią. Jedno było pewne, poradzą sobie, potrzebowali tylko czasu, a tego mieli bardzo dużo.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dotyk kocura nie tylko sprawiał jej ogromną przyjemność ale także uspokajał. Czuła się przy nim bezpieczna i nie chciała od niego odejść. Chciała być blisko niego i starać się mu dawać szczęście i spokój jakiego teraz potrzebował, żeby nie zamęczył się tym wszystkim. Bycie zastępcą nie było łatwe a znała bardzo dobrze Polnego i wiedziała że niektóre rzeczy mogą go za bardzo przytłoczyć. Na całe szczęście zawsze będzę miał przy sobie Ostrą, która doradzi i pomoże kiedy będzę trzeba.
Mruczała radośnie za każdy czuły gest który otrzymywała od swojego partnera. Nadal brzmiało to dla niej dziwnie ale po po kilku dniach pewnie się już do tego przyzwyczai. Była szczęśliwa i czuła jak jej serce po powiedzeniu tego wszystkiego tak jakby zelżało. Wdychała zapach zastępcy uradowana tym, że był tak blisko niej.
Słysząc słowa Polnego Chwastu, wojowniczka poczuła jak jej policzki robią się ciepłe. Sama tak o sobie mówiła ale słysząc to od kogoś innego i to dopiero jeszcze od Polnego sprawiło, że jej serce załomotało kilka razy szybciej. Nazwał ją najpiękniejszą kotką w klanie. Lepiej chyba być już nie mogło.
Czuła jak jego szorstki język przejeżdza wzdłuż jej karku. Natychmiastowo pojawiły się dreszcze które teraz bardzo lubiła a jeszcze bardziej lubiła język kocura, który sprawiał jej wiele przyjemności. Robił cuda. Mruknęła głęboko i również chciała sprawić przyjemność zastępcy. Odsunęła się trochę i powoli przejechała językiem z boku jego szyi.
Słysząc kolejne słowa, Ostra postanowiła na chwilę odlepić się od wojownika by mu spojrzeć w oczy. Zaśmiała się trochę nieśmiało a następnie usiadła na trawie chcąc odpocząć trochę swoim łapom, które były zmęczone tymi emocjami. - Chyba tak... Chociaż już i tak babcią została i ma trójkę wnuków. Najwidoczniej to jej nie wystarcza. - zaśmiała się cicho. Najwidoczniej chciała zostać pokryta wielką ilością wnuków. Nie tylko Ostrą próbowała z kimś zesfatać, również coś próbowała Wirkowi znaleźć jakąś kotkę. Ehh... Miała zwariowaną mamę jeżeli chodzi o tematy partnerstwa i takie tam. Nagle jej uszy wysoko się podniosły. Czy Polny ją pytał o kociaki? Co o tym sądzi? Sama nie wiedziała. Nigdy nie myślała o tym, że ona sama mogła być matką. Uważała, że nie byłaby dobrą matką przez brak doświadczenia. - W-wiesz jak byłam jeszcze mała to moi rodzice byli ze sobą skłóceni. Moja mama też w tamtym okresie nie okazywała nam czułości tak jak inne matki. I no... Dorastałam dość w dziwnej rodzinie i jakoś nie wiem jaki jest obraz dobrej, kochającej matki bądź dobrej rodziny. - owinęła ogon wokół swoich łap i wzdychnęła. Nie było łatwo. - I jakoś tak... Nie myślałam o tym, że kiedykolwiek będę mieć partnera a potem rodzinę. Uważałam, że nikt nie będzę mną zainteresowany tak na poważnie... - uśmiechnęła się delikatnie w stronę kocura. Jednak teraz miała kogoś takiego i był tutaj właśnie przy niej. - Teraz jednak się wszystko zmieniło ale mam obawy, że nie byłabym taką matką jaką powinnam być. - powiedziała szczerze kocurowi. Skoro podał taki temat to nie zamierzała czegokolwiek ukrywać. Nie chciała być taką matką jak Krogulec w tamtym czasie ale nie znała innego obrazu matki. Popatrzyła się nieśmiało w oczy kocura. - A ty... Byś chciał no...wiesz? - zapytała cicho. Poza tym też wychowanie kociąt było ciężkie. Ostra kompletnie nie miała o tym pojęcia a nie chciałaby żeby jej dzieci były tak okropne jak te co widziała na ceremonii.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyjemne ciepło rozchodziło się po jego ciele, kiedy czuł na swoim futrze język Ostrej, która niewątpliwie czerpała z tych chwil podobne dawki przyjemności, co on sam. Jeszcze jakiś czas temu, gdyby ktoś mu powiedział, że będzie z szylkretką tworzył parę, chyba zaśmiałby się mu prosto w pysk, a teraz? Siedzieli razem, tuląc się do siebie, a pora dnia zaczynała robić się coraz późniejsza, choć słońce jeszcze nie zachodziło za horyzont. Oby tylko nie stracili poczucie czasu. Zadrżał, kiedy poczuł język szylkretki na swojej szyi, samemu owijając swoim ogonem tyle jej ciała, ile tylko mógł. Kiedy spojrzała mu w oczy, nie uciekał wzrokiem, a wręcz przeciwnie, skrzyżował z nią spojrzenie, łagodnie przejeżdżając osorem między jej uszami.
– Może trójka to dla niej wciąż za mało – zagaił. Krogulcza Gwiazda zapewne chciała mieć jeszcze większą rodzinę, ale szczerze mówiąc, nie spodziewał się tego, że będzie ingerować w miłosne życie Ostrej i naciskać na to, by w końcu się za kogoś wzięła. Chociaż z drugiej strony, może właśnie takie były matki, chciały szczęścia dla swoich pociech i aby znalazły swoje drugie połówki, ciężko powiedzieć. Wysłuchał jej słów. Musiała czuć się zagubiona, to na pewno, co prawda nie wiedział, jaka była Krogulec jako matka, ale nie miał żadnych powodów, aby nie wierzyć Ostrej i temu, co mówi. Uśmiechnął się pocieszająco, a w jego ślepiach zalśniło kilka iskierek.
– Jestem pewien, że byłabyś super mamą, z resztą, tego to się chyba nie da tak określić od razu. No bo… skąd możesz wiedzieć, jaką byłabyś mamą, skoro nigdy nie miałaś kociąt? Z byciem ojcem chyba jest podobnie – odpowiedział, nie chcąc, aby Ostra teraz zamartwiała się takimi rzeczami. Do tego trzeba było dorosnąć i wszystko przemyśleć, a nie pchać się w rodzicielstwo od tak, bo fajnie to brzmi, to było kompletnie nieodpowiedzialne, przynajmniej zdaniem buro-białego wojownika, który nie miał zamiaru podejmować żadnych głupich decyzji. Kiedy został zapytany o kocięta, na moment zamilkł, chcąc się dobrze zastanowić, to było ciężkie pytanie, trudne do jednoznacznej odpowiedzi.
– Ja… może. Kiedyś, ale nie teraz, chociaż fajnie byłoby mieć kocięta, co nie? Wołałyby do nas “mama” i “tata” i… byśmy wszystko im tłumaczyli i opowiadali super historie! I Krogulcza Gwiazda na pewno przydzieliłaby nam je na trening, pewnie sama chciałaby jakieś trenować! Nie przepuściłaby takiej okazji – wyraził swoją opinię z uśmiechem na kolorowej mordce. – Wiesz co, jak tak teraz sobie o tym pomyślę to… w sumie chciałbym, chociaż najpierw powinniśmy chyba zająć się sobą, co nie? Potem pomyślimy o założeniu rodziny – było to przyszłością, o której póki co nie powinni byli myśleć. Najpierw powinni nauczyć się żyć i funkcjonować razem, jako całość, co też zdawałoby się być jakiegoś rodzaju wyzwaniem, ale Polny był absolutnie pewien, że sobie poradzą.
– Jak chcesz to... możesz ze mną dzisiaj spać w moim legowisku, co ty na to? – zaproponował i zetknął się z nią nosem, czekając na odpowiedź i aż serce mu szybciej zabiło. Miał szykować jej miejsce, przesunąć wszystkie swoje piórka i listki tak, aby się zmieściła, czy może wolała jeszcze jakiś czas poczekać?

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapewne. Krogulec chyba chciała mieć ogromną rodzinę. W sumie to miała już dwa mioty a mimo wszystko miała tylko Ostrą i Wirka a pewnie chciałby żeby wszyscy żyli teraz w klanie. Niestety ale tak nie było i możliwe, że chciała zapełnić rodzinę tym razem w inny sposób. Co jak co ale Ostra nie zamierza mieć nagle kociaków bo jej mama tak chce. To jej decyzja czy będzę mieć młode czy nie. Jak na razie nie czuła się gotowa na matkowanie i pewnie nigdy nie będzę czuć się w pełni gotowa.
Słysząc słowa wojownika, Ostra uśmiechnęła się delikatnie. Było to miłe z jego strony, że uważała, że Ostra naprawdę mogłabyć dobrą matką. Nie wiedziała jak nią być ale jeżeli kiedyś nią będzę to będzę starała się być lepsza od swojej matki. Będzę chciała dawać na pewno więcej atencji swoim kociakom i by pilnowała by zostały wychowane odpowiednio. Jednak zanim to wszystko to chyba trzeba najpierw zobaczyć czy Ostra i Polny ze sobą razem wytrzymają w związku! Na razie oboje byli zauroczeni w sobie i uczucia ich tylko kierowały a jak będzę z czasem? Zobaczymy.
Po chwili usłyszała odpowiedź od burego kocura. Polny Chwast chyba myślał bardziej optymistycznie niż Ostra. Mówił o tych miłych rzeczach, które mogą spotkać z rodziców a unikał tych gorszych. Ostra najbardziej się obawiała tego, że nie da rady wychować swoje dzieci tak jakby chciała bądź jej dzieci zaczęły by ją ignorować bądź nie lubić jak to ona kiedyś nie lubiła swojej mamy za to, że nie pozwalała rozmawiać z tatą. Ale gdy tak Polny Chwast mówił to chyba byłoby miło usłyszeć od kociaka : "Kocham Cię mamo" czy coś w tym stylu.
Ostra zaśmiała się a następnie powiedziała miło. - Bardzo optymistycznie do tego podeszłeś. Ale jak na razie chcę się nacieszyć tym, że takiego przystojnego kocura mam przy swoim boku. - mruknęła milutko a następnie otarła się policzkiem o jego policzek. Oj tak, Ostra będzę chciała się nacieszyć najpierw jego obecnością a może później myśleć o rodzinie. Nie była aż tak napalona jak jej matka, która będąc w jej wieku już miała dwa mioty na koncie. Chociaż nie można zaprzeczyć, że jakieś geny swojej matki ma i była no cóż... Trochę do niej podobna. Chyba można to było zauważyć jak przed chwilą Ostra podkusiła Polnego i obściskiwali się bez żadnego problemu. Pragnęła Polnego i teraz go właśnie dostała.
Słysząc pytanie, szylkretka zaśmiała się głośniej. Przed chwilą byli przyjaciółmi a teraz kocurek wręcz chce, żeby się wprowadziła do jego legowiska. Uśmiechnęła się lisio w stronę kocura, który zapewne chciałby żeby Ostra spędziła z nim noc. Ona sama by chętnie to zrobiła ale może trochę go przytrzyma żeby się stęsknił za nią? To chyba bardzo fajna opcja.
- Hoho już za mną tęsknisz? Jeszcze nie wracamy do obozu a już się pojawia taka ciekawa propozycja. - mruknęła uwodzicielsko a następnie popatrzyła się w zielone oczy kocurka. - Nie uważasz, że wystarczająco już było atrakcji? Jeszcze byś nie mógł się powstrzymać, będąc ze mną sam na sam w twoim legowisku. - przejechała łapą po jego policzku. Popatrzyła się na słońce które powoli zaczynało zachodzić. - Powinniśmy się już zbierać jeżeli jeszcze chcesz zdążyć na drobną niespodzianke. - powiedziała tajemniczo a następnie wstała i chwyciła Polnego za ogon, a gdy tylko był gotowy, zaczęli iść razem w stronę obozu. Nie chciała jeszcze wracać ale wolała nie wracać do obozu późną nocą i jej partner zapewnie też nie chciał.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że bycie rodzicem to nie tylko szczęśliwe chwile, patrząc na to, ile kotów znikało z Klanu, sam bał się utraty własnych dzieci, gdyby już takowe posiadał, z resztą, wystarczyło spojrzeć na jego rodzeństwo, gdzie z całej ósemki pozostał jedynie on i Porzeczkowa Pestka. Nawet nie chciał sobie wyobrazić tego, jak bardzo Iglastemu Grzbietowi i Jaskółczemu Głosowi musiało być źle z powodu ich zniknięcia lub śmierci. To brzmiało okropnie, ale Polny starał się odrzucać te myśli daleko od siebie, albo nie przywoływać ich do świadomości. Otarł się jeszcze raz o policzek Ostrej w pocieszającym geście. Oboje musieli to dobrze przemyśleć i nie pchać się w rodzicielstwo tak szybko, to nie byłoby odpowiedzialne, a byli przecież dorośli i potrafili myśleć logicznie, a przynajmniej się starać, prawda?
– Mhmm – mruknął tylko. Och, oczywiście, że według niej był przystojny, jak mogłaby związać się z kimś z krzywym pyskiem? Z resztą, w mniemaniu Polnego szylkretowa córka Krogulczej Gwiazdy miała w sobie wiele gracji i uroku i nawet jeśli często w żartach temu zaprzeczał - prawda była taka sama. Ich relacja była jedyna w swoim rodzaju i może była to tylko kwestia czasu, aby przerodziła się w coś poważniejszego, ale czy zastępca zdawał sobie z tego sprawę? W żadnym wypadku. W ogóle nie spodziewał się, że kiedydolwiek będzie czyimś partnerem, to brzmiało tak niewiarygodnie i wręcz kosmicznie! Przekrzywił łeb, słysząc jej odpowiedź. Och, chciał być teraz blisko niej, więc niczym dziwnym było, że zaprosił ją do wspólnego legowiska i jeśli Ostra myślała, że planuje coś złego wobec niej - myliła się o to srogo. Nie zamierzał robić nic wbrew jej woli, tak samo, jak nie zamierzał jej dotykać bez jej zezwolenia i… uszanować decyzję, bo co innego mógł zrobić.
– Pff – prychnął jedynie i machnął ogonem, pacając jego końcówką jej bok. Na kolejne jej słowa otworzył nieco szerzej ślepia z wyraźnym zainteresowaniem i zaciekawieniem. Na moment zastygł w bezruchu, wlepiając spojrzenie w kotkę. – Niespodziankę? – powtórzył za nią, oczęta mając niczym dwie złote monety. O co mogło jej chodzić? Serce znów zabiło szybciej, a po ciele zastępcy rozszedł się przyjemny dreszczyk emocji. – Cóż, w takim razie nie traćmy czasu! Naprzód! – zawołał dziarsko, podnosząc się i prawie podskakując w miejscu z ekscytacji. Cóż za niespodzianka mogła na niego czekać? Ostra była pomysłowa, bez dwóch zdań, nie mógł jej odmówić kreatywności, dlatego czuł nawet lekką… obawę, przed tym, co go czekało. Oby to tylko było coś przyjemnego, po czym znowu nie będzie miał mokrego od wody futra.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że Ostra nie byłaby z kimś kto nie byłby w jej guście. Polny natomiast należał do kotów które no cóż... Podobały się wojowniczce. Miał długie futro, puchaty ogon, dobrą sylwetkę, mięśnie i oczywiście jego charakter dużo znaczył. Był miły, zabawny, rozsądny i optymistyczny. Przy nim nigdy się nie nudziła i po prostu czuła się szczęśliwa. Gdyby tylko dbał bardziej o swoje futro to byłby wręcz idealny dla szylkretki. No ale jak tylko próbowała coś zrobić z jego czupryną to wojownik szybko od niej uciekał. Dobrze, że na dzisiejszy spacer się postarał trochę wyglądać przy Ostrym Kwiecie. Sprawiło jej to wielką przyjemność. Był to taki mały drobiazg ale dla Ostrej to było coś bardzo ważnego i sprawiło, że poczuła się lepiej. Niestety ale tylko chwilę miał ułożone futro bo teraz znów wróciło do poprzedniego stanu przez wodę, która go zaatakowała z zaskoczenia.
Widząc jak kocur skacze wręcz z ekscytacji, Ostra zaśmiała się a następnie wstała by potem wraz z kocurem wrócić do obozu. Niestety ale musieli już wracać nie tylko z tego powodu ale już słońce zaczynało zachodzić. Ona po nocy nie będzę się szlajać.
Po dłuższej chwili, Ostra i Polny byli już blisko obozu. Ostra poczuła jak powoli czar tego spaceru zaczyna słabnąć. Wracali do rzeczywistości. Do obowiązków i takiej normalnej rutyny. Wojowniczka westchnęła ale nie chciała jeszcze psuć sobie humoru. W końcu musi Polny otrzymać swoją niespodzianke!
Gdy byli już blisko wejścia do obozu, wojowniczka zatrzymała się a następnie popatrzyła się na kocura i się uśmiechnęła delikatnie. - Zaczekaj tutaj. Zaraz wracam. - mruknęła a następnie pobiegła przed siebie, kierując swoje kroki do pewnego miejsca, w którym ukryła drobny upominek. Nie wiedziała czy buremu się on spodoba i miała obawy, że ten prezent nie będzę taki super ale już dawno chciała mu to dać.
Chwyciła niespodzianke ogonem, chcąc ją schować. Następnie spokojnie wróciła do kocurka. Uśmiechała się miło i Polny Chwast mógł przez chwilę pomyśleć, że Ostra zapomniała o niespodziance. A tutaj jednak nie, bo chowała ją szczelnie swoim ogonem chcąc jeszcze nie zdradzać co to takiego.
- To chyba jedyna rzecz, która została przeze mnie zaplanowana na ten spacer. - zaśmiała się a następnie popatrzyła się w oczy kocura. - Pamiętasz jak kiedyś podarowałeś mi ten ładny niebieski kamyczek? Od tamtego czasu jest moim najpiękniejszym kamyczkiem w mojej kolekcji. I to nie dlatego, że jest ładny. To dlatego, że dostałam go od ciebie. - ostatnie zdanie powiedziała nieco speszona. - Uznałam, że też powinieneś mieć coś ode mnie... - zaczęła. Nie miała bladego pojęcia czy to co da kocurowi będzie dla niego czymś super. Jednak modliła się do Gwiezdnych, żeby chociaż ten prezent mu się spodobał. - Przez jakiś czas zastanawiałam się co by cię najbardziej uszczęśliwiło i... Przypomniało mi się, że kiedyś wspominałeś, że lubisz pewne pióra... - powiedziała tajemniczo a następnie skręciła głowę w stronę ogona a ogon w stronę głowy by móc przenieść prezent do swojego pyska gdy wreszcie to zrobiła, odwróciła się ponownie do wojownika. W pyszczku trzymała duże pióro bażanta. Pamiętała jak jej wspominał, że lubił te pióra, jednak nigdy nie mówił czy takie już posiadał. Wybrała najładniejsze pióro, które znalazła.
Uśmiechnęła się nieśmiało z piórem w pysku a następnie położyła je pod łapami kocura. Teraz tylko trzeba poczekać na werdykt. Czy Polnemu spodoba się prezent?
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W trakcie ich drogi powrotnej do obozu mokre futro na części jego ciała zdążyło już znacząco przeschnąć, z resztą, nie trwało to długo, bo pogoda sprzyjała, nie zanosiło się ani na deszcz, ani tym bardziej na burzę czy silne wiatry. Dni były spokojne i choć czasami pojawiło się jakieś chwilowe urwanie chmury - nie trwało ono szczególnie długo. Podczas spaceru nie chciał szczególnie naruszać przestrzeni prywatnej Ostrej, choć co jakiś czas trącał ją ogonem lub ocierał się bokiem o jej długie i miękkie, kolorowe futerko. Wciąż czuł się troszkę nieswojo, ale powoli chyba się przełamywał w swojej nieśmiałości. Zdawał sobie też sprawę z tego, że Klan zapewne dowie się o ich związku w bardzo szybkim tempie, jak dowiadywał się praktycznie o wszystkim. Na długo się nie ukryją.
W końcu zbliżyli się znacząco do wejścia do obozu, kiedy córka Krogulczej Gwiazdy poleciła mu zaczekać na… zapewne niespodziankę, o której wcześniej mu wspomniała. Przez jego kręgosłup przeszedł dreszcz ekscytacji, w oczekiwaniu zaczął ugniatać masywnymi, wielkimi łapami ziemię pod sobą. Cóż to takiego mogło być? Kreatywność Ostrej nie znała granic, dlatego mógł się po niej spodziewać absolutnie wszystkiego. W końcu dostrzegł ją, idącą… bez niczego? Nic też nie zmieniło się w jej wyglądzie. poruszył ze zdezorientowaniem wygiętymi wibrysami i lekko zmrużył zielono-żółte ślepia.
– O-Och… – mruknął cicho, kiedy powiedziała, że też chce obdarować go jakiś prezentem. W życiu by się nie spodziewał takiej niespodzianki. Tylko… co to mogło być? Jakaś rzecz zapewne, ale raczej nie kamyczek. Cierpliwie wysłuchał jej dalszych słów, a kiedy dostrzegł ruch, jaki wykonuje, a potem chwyta w zęby coś, co wcześniej było ukryte w gęste futro jej ogona - nastawił oboje uszu i lekko wyciągnął głowę, zaglądając, co też tam dla niego ma. Jego oczom ukazało się… pióro bażanta. Och, no tak, przecież kiedyś wspominał jej, że je lubi za ich wielkość i kolor, ale nigdy by nie pomyślał, że Ostra coś zrobi z tą informacją. Serce znów zabiło mu nieco szybciej, a on wpatrywał się w prezent, który kotka trzymała między zębami. – Ja… ja nie wiem, co powiedzieć… dziękuję, a-a-ale nie musiałaś, wiesz? – odpowiedział z plączącym się językiem. Nie oczekiwał od niej żadnych prezentów, podarunków czy innych tego typu upominków, niemniej zrobiło mu się cieplej na sercu. Położyła pióro przed jego łapami, a ten pochylił się nad nim i trącił subtelnie ceglastym nosem. – Sama upolowałaś tego bażanta…? – zapytał, spoglądając na nią od dołu z błyskiem w oczach. Odpowiedź mogła być… różna, mogła dorwać ptaka na którymś z polowań, albo udało jej się wyrwać jakieś jedno pióro z już leżącego na stosie zwierzyny, możliwości było naprawdę wiele. Wyprostował się i otarł się swoim policzkiem o jej policzek, wydając z siebie cichy, uspokajający, gardłowy pomruk.
– Położę je w centralnej części mojego legowiska – zapewnił ją pewnie, a następnie wziął lotkę w pysk za ten najtwardszy ogonek przy dole, aby nie uszkodzić miękkiej i delikatnej części. Wciąż też czekał na odpowiedź, czy Ostra będzie chciała spać razem z nim w jednym legowisku, choć nie spieszyło im się jeszcze aż tak, zapewne spędzą jeszcze wiele czasu na rozmowie, zamiast już iść w spanko, dzień był jeszcze młody.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba z tej dwójki to Ostra była teraz najbardziej pewna siebie. Chociaż nie tak pewna jakby się jej zdawało. Również była speszona tą całą sytuacją ale jakoś nie wstydziła się dotykać kocura. W końcu u nich to od początku było i zawsze ten kontakt fizyczny się przeplatał w ich relacji. W sumie to może nawet Ostra najbardziej jeszcze przed tym wszystkim, wchodziła w komfortową strefę Polnego niż on w jej. Dlatego jej ruchy były bardziej pewne i zdecydowane. Ale gdy tylko bury kocur zdecydował się ją dotknąć, to Ostra po prostu miekła. Można by rzec, że się roztapiała. Każdy drobny gest dawał jej ogromną radość. Chyba tak wygląda świeży związek prawda? Pewnie z czasem nie będzę aż tak reagować na chociaż zwykle muśnięciem ogona o jej bok ale zapewne nadal będzę się czuć dobrze. Nie wiedziała, że ten spacer skończy się... No na czymś co tylko jej się śniło. Nie wiedziała, że jej uczucia zostały zrozumiane przez zastępcę. Teraz wie, że może mu o wszystkim powiedzieć nie martwiąc się o jakąś reakcje ze strony kocura, która mogłabyć najgorszą z możliwych. Znała Polnego i wiedziała, że nie zareaguje tak strasznie jak jej się wydawało ale mimo wszystko jej wyobraźnia robiła swoje i Ostra bała się wyznać kocurowi cokolwiek. Więc pewnie gdyby nie doszłoby do tej sytuacji to by sporo minęło czasu zanim Ostry Kwiat się odważyła powiedzieć Polnemu co jej leży na sercu.
Patrzyła się na jego uważnie chcąc odczytać jego reakcje na prezent. Wydawał się być zaskoczony i nieco speszony tym czynem. Ostra od razu się szerzej uśmiechnęła.
- Ale chciałam! Chciałam Ci coś podarować bo uważałam, że to sprawi radość tobie. I chyba wybrałam dobry podarunek. - zaśmiała się cicho. Sprawianie radości Polnemu dawało również radość Ostrej, która wolała gdy Polny się uśmiechał a nie smucił. Ostatnio wydawał się być przybity tym wszystkim co go niedawno spotkało i chciała coś zrobić by Polny tym razem się uśmiechnął i cieszył się życiem! To, że został zastępcą to nie znaczy, że nie miał wolności. Mógł nadal robić to co chciał. Szukać różnych rzeczy i zwiedzać tereny poza obozem. Wiedziała, że początki nie są łatwe ale jeżeli będzę pracować to w końcu przyzwtczai się do nowej rangi i może nawet będzę odczuwał różnicy.
Na pytanie Polnego, wojowniczka pokiwała pozytywnie głową. - Tak ale uważałam, że cały bażant to byłaby przesada... Poza tym kiedy z nim wracałam do obozu to głodne koty szybko się do niego dorwały, gdy tylko go odłożyłam. -prychnęła na wspomnienie tamtego dnia. No cóż była wtedy pora posiłku i wszyscy zaczęli robić się powoli głodni więc nie było mowy o przyniesieniu całego bażanta Polnemu.
Słysząc stwierdzenie wojownika, Ostra poczuła jak znów się peszy. Ucieszyły ją te słowa bo starała się żeby prezent był udany.
Machnęła delikatnie ogonem a następnie popatrzyła się na wejście do obozu i westchnąła. Jutro czekał ją trening z Kaliną. Może nie będzę jakiś stresujący dla niej ale będzę musiała się do niego przygotować. Popatrzyła się więc na Polnego delikatnie się uśmiechając. - No to... Będę musiała już się niestety zbierać. Jutro mam trening Kaliny wcześnie rano i muszę się przygotować. - zaczęła, dając przy tym odpowiedź, że nie da rady spać dzisiaj w legowisku Polnego. Nie był to główny argument ale chyba był najbardziej rozsądny. Ostra nie chciała spać dzisiaj z Polnym bo wiedziała że nie mogłaby zasnąć (ale pewnie dzisiaj i tak nie zaśnie przez dzisiejsze wrażenia) i pewnie gadałaby długooo jeszcze z Polnym i nie wiadomo co by im strzeliło do głowy. Też wojowniczka uważała, że takie lekkie trzymanie Polnego na dystans może sprawić, że za nią się bardziej stęskni i może poczuje do niej głębsze uczucia.
- Dzisiejszy spacer był bardzo miły. Dziękuję, że chciałeś się ze mną przejść. - powiedziała miło a następnie nieco nieśmiało polizała kocura policzku, chcąc się tak z nim pożegnać. - Życzę Ci dobrej nocy - powiedziała a następnie powoli udała się do swojego ulubionego miejsca gdzie tam najczęściej spała. Ten wieczór był... Szalony.
/z.t
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości