Logo Artemidy
Zarośnięty Brzeg
***

Czaszka chciał się z nim widzieć.

Znalazł się w okolicach Mgielnego Bajora, gdy było już ciemno. Po rozmowie ze Skruszonym Sercem i Wiklinowym Życzeniem: dostał od Okruszka informacje, że Czaszka chce się z nim widzieć, w tym miejscu. Czuł się nieswojo. Nie lubił wychodzić z obozu za dnia, tak daleko, co dopiero pod osłoną nocy, ale... ale jeśli chodziło o Czaszkę, och, dla niego skoczyłby w ogień. Wiedział, że Czaszka tego samego dnia od razu wybrał się na trening z nowym terminatorem, toteż na przyjście tutaj poczekał do wieczora.

Przyszedł. I czekał, nerwowo się rozglądając, wdzięczny pojedynczym świetlikom za rozświetlanie okolicy i ropuchom i świerszczom za dotrzymanie mu towarzystwa.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I dobrze, że czekał, bo Czaszka wcale nie pojawił się szybko. Nie ze względu na trening nawet, a zwyczajnie nie widział powodów by spieszyć się aż tak. Jeśliby przyszedł wcześniej i wyminął Czosnek, najpewniej nawet by się nie spotkali - Zarośnięty Brzeg był nieco dalej od Bajora. Zamrugał stąd zdziwiony, widząc kolorową sylwetkę już tu.
- Miało być bliżej granicy - nie był zły. Był zdziwiony. - Ach, nieważne... musimy porozmawiać.
I tyle, usiadł, wbił wzrok w Czosnek, chcąc zobaczyć czy trzymanie presji wystraszy tę marną istotkę czy nie. Okrutne, ale bawiło, zawsze. Lubił patrzeć, jak tak nic nieznaczącymi słowami mógł wywoływać reakcję.
- O nas. Na moim treningu Pies zakazał mi się z tobą widywać... ale jesteśmy tutaj, czyż nie? Nie chcę aby o nas wiedziano. Groził mi karą, a ja nie chcę, aby działo się coś złego. Mam zamiar się z tobą spotykać po cichu, bo nie chcę kończyć naszej znajomości - oświadczył pierwszorzędnie. To jedynie wstęp, ale dobrze było nie zarzucać większej ilości tematów na raz.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chłodne spojrzenie Czaszki na ceremonii utkwiło Czosnkowej Łapie w głowie, bardziej, niż by tego chciał. Myślał o tym cały czas. Rozmowa z Wikliną i Okruszkiem przy Łabędzim Gnieździe nieco stłumiła myśli o Lisiej Czaszce, ale tylko na chwilę - gdy spotkanie dobiegło końca, myśli o czarnym kocurze powróciły, kłębiły się w jego głowie. Chodził nerwowo w kółko nieopodal Mgielnego Bajora i myślał - czemu Czaszka chce się z nim widzieć tak daleko od obozu? Chodziło o ten zakaz kundla, zakaz spotykania się? On też go dostał, prawda? Na pewno. Czy coś zrobił, powiedział nie tak?

Zaraz miał dostać odpowiedź. Czaszka się zjawił, Czosnek od razu poczuł się bezpieczniej i odetchnął z ulgą, truchtem podchodząc do kocura. Pozwolił sobie na ten czuły gest jakim było oparcie swojego czoła na czole Czaszki; nie przejął się jego słowami. Cieszył się, że w końcu tu jest, choć, znowu - po co? O co chodziło? Ogon terminatora nerwowo wił się wokół jego pięt. - ... Lisia Czaszka bardzo ci pasuje. Gratuluję - powiedział cicho po chwili.

Czekał. Milczenie i wzrok młodego wojownika sprawiały, że Czosnek czuł się bardziej spięty, niż dotychczas. Sierść na karku mu się zjeżyła i tak bardzo czekał na to, co jego przyjaciel powie, że nie przeszło mu przez myśl, aby sam zaczął. Aby sam spytał, albo aby poruszył temat swojej tożsamości tak, jak zrobił to z Wikliną i Okruszkiem. W końcu - Lisia Czaszka zabrał głos, a Czosnkowa Łapa wstrzymał oddech.

- Okruszkowi- Skruszonemu Sercu też zabronił. Też widujemy się potajemnie. Cieszę się, że ty też... że ty też sprzeciwiasz się temu zakazowi kundla. To tak wiele dla mnie znaczy, Czaszka - odparł cicho, nie odrywając od białego pyska kocura wzroku choćby na chwilę. To tylko Czosnek utwierdziło w przekonaniu, że może Czaszce ufać. Że Czaszce zależy. Że jest kotem wartym zaufania... kotem, przy którym serce młodego medyka biło szybciej. - Jest tyle rzeczy, które chcę ci powiedzieć...
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ... - cisza. Czy mu pasowało... nie był pewien. Jakiś czas temu usłyszał, że Lisy są rude, więc wybór imienia był nieodpowiedni. Zaraz się uśmiechnął do samego siebie. Był szczwany jak lisy. Pasowało. - Dzięki. Szkoda, że nie mogliśmy usłyszeć twojego.
Szczerze, nie przymuszenie, chciałby je słyszeć. Pies był względem Czosnek inny - nie zdziwiłby się, gdyby usłyszał że nowym mianem medyka jest "Totalna Porażka". Nie życzył oczywiście źle, skąd - pewnie sam uznałby to za przesadę... ale ciekawiło go, co Kundlisko by wymyśliło. Po prostu, bo był nieprzewidywalny.
- Przynajmniej cię wziął pod uwagę. To jest coś - nie cofał się od czoła Czosnek. Nawet jeśli z tyłu głowy miał jakiekolwiek obawy o bycie przyłapanym, duma po ceremonii była ważniejsza od strachu. Tutaj byli bezpieczni, tak czy inaczej.
Cofnął się minimalnie na wspomnienie o Okruszku. O tym, że się widywali. Nie mógł podejrzewać jego, jakoby nie było - przyjaciela - o cokolwiek względem Czosnek... ale i tak, drobne ukłucie niepewności odczuł gdzieś w piersi.
- Spotykasz się z Okruszkiem? Myślałem, że my... - brew ku górze. Nie byli nikim. Czaszka nigdy nie określił ich relacji jakkolwiek; ale mimo to, chciał wiedzieć czy nie został... Zdradzony. Czy Czosnek nie umawia się z innymi, za jego plecami, a teraz go oszukuje. Phi. - Ja też, naprawdę wiele. Zacznij, zamieniam się w słuch. Od Okruszka.
Tak, dla formalności, bo chyba umarłby jeśliby się nie dowiedział co i jak.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Usłyszysz je gdy zostanę medykiem... to Huraganowy Szept wybierze mi imię - wymruczał, odsuwając się odrobinę od Czaszki i siadając przed nim. Nie myślał często o swoim imieniu, bo chyba nie czuł, że na nie zasługuje. Albo nie wiązał z nim wcale takiej dużej wagi. Był Czosnkiem - to tyle, tym był. Wolał, gdy mówiło się na niego Czosnek, niż Czosnkowa Łapa. I jakiekolwiek imię otrzyma w przyszłości, przyjmie je z dumą, ale pewnie nie będzie go używał oficjalnie zbyt często. Wolał Czosnek.

A potem, potem z pyska Czaszki wypłynęły słowa tak dwuznaczne, że Czosnek poczuł się tak, jakby co najmniej spadł z drzewa. Jakby ktoś zrzucił na niego wielki kamień przygniatający go do gruntu, jakby trafił go grom z jasnego nieba. Zamarł w bezruchu, przestał oddychać na chwilę. Co Czaszka ma na myśli? Czy czuł się urażony tym, że spotyka się z Okruszkiem? Myślał, że... że co? Że czym są? Serce młodego medyka biło jak oszalałe i wśród nocnej ciszy przerywanej jedynie graniem świerszczy czy skrzeczącą żabą, Lisia Czaszka na pewno to bicie serca słyszał. - Ja- Okruszek to... mój przyjaciel, podobnie jak ty... ja to wszystko... myślałeś, że... co? - czy Czaszka zmierzał do tego, co Czosnkowej Łapie się wydaje? Serce biło mu tak szybko i głośno, że słyszał jego dzwonienie we własnych uszach.

- Spotykamy się z Okruszkiem co jakiś czas przy Łabędzim Gnieździe - zaczął, drżąco, przełykając ślinę. Musi wszystko wyjaśnić, jak najszybciej. Nie chciał tak szybko, ale teraz chyba musiał. Czuł się przyparty do muru przez ton głosu Czaszki, przez to, jak się odsunął, jak na niego patrzył. - Ja- my- chcemy... dokonać zmiany. W Klanie Cienia. Podkopać reputację Psiej Gwiazdy, jak najbardziej. Zniszczyć jego wizerunek. ... nakłonić Klan do buntu przeciw niemu, po cichu, po kryjomu. Po to się spotykamy. Tylko po to.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamruczał w potwierdzeniu. To jeszcze trochę, nie wiedział nawet jak leci ten trening terminatorski. Może powinien był się zainteresować, ale... nie, po co. Nie było to aż tak istotne. Jak Czosnek go skończy, to i tak się dowie. Ach, nie... może jednak było istotne, zważając na pewne sytuacje z ceremonii.
- Mam nadzieję, że będzie to niedługo - powiedział łagodnie. Niechaj ma, niech czuje zainteresowanie, niech myśli że Czaszkę obchodzi to cokolwiek. Tak, by upewnić się że kolorowe oczy są tylko na nim.
Bowiem to jedno upewnienie nie wystarczało. Odetchnął cicho, pomachał głową, wzruszył ramionami.
- Sam nie wiem... myślałem, że coś więcej. Byłoby mi... dziwnie z tą wiedzą. Przykro... - wyjaśnił, o wiele mniej zestresowany. Jego serce biło mocno, szybko - ale nie ze stresu, a zwyczajnie z emocji, wszystkich. Czosnek może to interpretować jednak po swojemu, może wyszłoby to czarnobiałemu na plus.
Kolejne informacje przyjął pozytywnie. Dopiero po chwili - dzyń! - doszło do niego po co były te spotkania.
- Nie boicie się? - to pierwsza rzecz. Okruszek był głupi, wątpił że rozumiał co to strach. Ale CZOSNEK? - ...Czemu ja o tym nie wiedziałem?
Zmarszczył brwi. Znów, bardziej w zazdrości niżeli złości. Ale spokojnie, dowie się z czasem co i jak. Może był w tym cel.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okoliczności tej rozmowy jak i temat tej rozmowy sprawiał, że Czosnek czuł się nieco nieswojo. Ogonem szurał po ziemi, uszy miał nieco cofnięte i pysk wykręcony w jakby smutną podkówkę, jakby nie do końca rozumiał, o co Czaszce chodzi. Do czego zmierzał? Co myślał? Myślał, że coś więcej? Między kim, Czosnkiem a Skruszonym Sercem? Czy Czaszka był zazdrosny, czy Czosnek chciał o to pytać? Nie, chyba nie. Żołądek podszedł mu do gardła, razem z szaleńczo bijącym, kruchym sercem.

Bał się, że uraził Czaszkę, skrzywdził jakoś, zasmucił. To było dla niego czymś równie strasznym, co potencjalne rozgniewanie kundla.

- Jesteś dla mnie najważniejszy, Czaszka - zapewnił nagle, na bezdechu, czując jak żółć zbiera mu się z tyłu gardła. - Najważniejszy. Po prostu... Okruszek wtedy poprosił o to spotkanie, mimo zakazu Psiej Gwiazdy. Widzieliśmy się od tego czasu jeszcze tylko raz. I ty- tak mi się wydawało, że też dostałeś ten sam zakaz od kundla, więc... - więc nic nie sugerował. - Ostatnie, co chcę, to przyprawić cię o kłopoty u kundla. Rozumiesz?

Serce obijało się o klatkę piersiową Czosnkowej Łapy w oszalałym tempie. Spocił się, łapy mu drżały. Czuł wyrzuty sumienia, że nie powiedział Czaszce wcześniej, ale jak miał powiedzieć? Przysunął się nieco do czarno-białego wojownika, usiadł obok niego i oparł głowę na jego ciemnym barku. - Jesteśmy przerażeni. Ja na pewno. Ale Klan Cienia to- to nasz dom. Musimy spróbować coś zmienić. A ty... planowaliśmy ci powiedzieć, ale to świeża sprawa. Nie było kiedy. Teraz jest kiedy. Taki był mój plan - powiedzieć ci, skoro... skoro chciałeś się spotkać. Przepraszam.

Za co, Czosnku?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyjął to z lekkim, zadowolonym uśmiechem. Był najważniejszy... i oby tak pozostało. Jeśliby się miało to zmienić, nie wiedział kto poniesie najgorsze konsekwencje. Najpewniej Czosnek, jak zawsze. Czaszka w końcu nie bał się postawić komuś, kto drżał na jego słowa. Nie to co przy innych, przy takich którzy się nie boją, najpewniej nawet by się nie pokazał. Taki z niego bohater.
- Pies mi ufa - chyba? Nie widział podczas całego treningu, aby miał coś przeciw niemu... poza jego krwią. Nienawidził tego, że był synem Szyszki. Ale poza tym, chwalił go, wierzył że będzie kimś, nie obrażał. Być może to zamglony obraz tego co się działo naprawdę, taki by Czaszce się podobał bardziej, ale brzmiało to dobrze.
Nie rozwinął tej myśli. Taka krótka miała zostać, jako znak że on się nie musi bać Psiej Gwiazdy. Nie aż tak. Nie tak, by być przerażonym jak byli Czosnek i Okruszek. Machnął głową.
- Rozumiem. I jakie macie kroki póki co?
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I oby tak zostało - wydusił z siebie, kiwając przy tym głową. Czaszka był manipulantem z natury, dobrze grał, ukrywał prawdziwe myśli przed Psem: co do tego Czosnek nie miał wątpliwości. Wierzył, że jego przyjaciel ukręcił sobie kundla wokół palca tak, że nie będzie miał z nim problemów. Tak na co dzień, przynajmniej - bo co jeśli kundel dowie się, że Czaszka może być zamieszany w rewolucję?

Och, Czosnkowa Łapo, gdybyś tylko wiedział, jaką manipulację Lisia Czaszka stosuje wobec ciebie.

- Nic... radykalnego. Okruszek... i Wiklina, moja siostra, wprowadziliśmy ją w ten plan dziś, wcześniej po ceremonii... wiesz, niewiele możemy. Ale oni jako wojownicy mogą wpłynąć na swoich terminatorów... ukształtować ich światopogląd. Wzbudzić chęć buntu wobec Psa. Rozumiesz? I... chcę, żebyś ty też był tego częścią. Małe kroki, powoli, stopniowo, ale może tak, po jakimś czasie, uda się wprowadzić jakąś zmianę... - Czosnek przełknął ślinę i odetchnął głęboko, chwilę milcząc. Otarł się mordką o czarny bark Lisiej Czaszki, jakby jego bliskość, dotyk, zapach, były mu potrzebne do życia. - Gdyby nie jego dziewięć żyć, otrułbym go - wyznał cicho. Czosnek, ty żałosny, żałosny hipokryto.

Wyznał to Czaszce bez wahania, nie orientując się, jaka forma mu się wymsknęła.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Będąc szczerym, forma otrucia chyba bardziej mu pasowała, niżeli te "drobne kroki". Nie powiedział nic na ten temat, ponieważ dzięki Gwiezdnym, mógł zwrócić uwagę na te gorsze, które pojawiło się chwilę później. Znów, był cichutko, dawał być mu blisko. Ostatecznie zabrał głos, zbierając odpowiednio dużo myśli.
- Możesz dawać mu coś na przeczyszczenie, jak wyczaisz które piszczki zwykle je. Nie zabije go to, ale na pewno nie będzie czuł się dobrze, jak ciągle będzie musiał chodzić gdzieś - nie żartował, nie ważne jak to brzmiało! Dosłownie, dla niego taki plan był doskonały. Może przez to, że on nie musiałby mieszać w to łap. - Spytaj się, gdzie jest Sadzawka.
Wysunął, już nieco poważniej.
- Pójdziesz tam, powiesz Gwiezdnym. Oni są nad nim, oni mogą go sprowadzić na ziemię - a fakt, że Czosnek będzie poza obozem na parę dni był mniej ważny, w tej chwili, bo w ogóle nie brał tego pod uwagę. - Ale nie wiem, czy to podchodzi pod waszą ideę buntu. Zwyczajnie, wydaje mi się najprostszą i najszybszą drogą.
Wzruszył jednym z barków, tym gdzie nie miał mordy Czosnek. Niech się cieszy, z tego jednorazowego dnia czułości. Kolejny dostanie za milion księżyców, lub jak znowu książęce ego i zazdrość zostaną tknięte.
- Chyba, że myślicie serio o czymś... prostszym? Mniej wymagającym...
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Myślał o tym. Wielokrotnie. O faszerowaniu posiłków Psiej Gwiazdy czymś, czymś, co mogłoby osłabić jego organizm, ale... było to zbyt ryzykowne. Czaszka może tego nie rozumiał, ale gdyby Czosnek wpadł, straciłby głowę. - Marnotrawstwo ziół. No i... nie mogę, Czaszka. Wiedziałby, że to ja, gdyby ten stan się utrzymywał dłużej. To zbyt ryzykowne - nie chciał ryzykować bardziej, niż to potrzebne. Na pewno nie w ten sposób.

A potem poruszył temat Szepczącej Sadzawki. Kolejny, który ten pomysł wysunął. To utwierdziło Czosnek w przekonaniu, że musiał to zrobić, prędzej czy później. - Zamierzam... zamierzam się tam udać. Na pewno. Na pewno z nimi porozmawiam, bo- och, niedługo po mianowaniu mnie terminatorem medyka, przyszła do mnie we śnie była... była medyczka. Ciernisty Kwiat, tak ma na imię. Powiedziała wprost, że... że nie wszyscy w Gwiezdnym Klanie popierają kundla jako Gwiazdę. Porozmawiam z Gwiezdnym Klanem, ale nie... nie teraz. Gdy już dostanę imię - to był plan. I teraz, gdy sam Czaszka uznał to za dobry pomysł - plan, który musiał zrealizować, teraz był już tego absolutnie pewny.

- Na razie małe kroki. Nie chcemy... wiesz, wzbudzić u Psa podejrzeń. Gdyby nagle zaczęło się tyle dziać, to wyglądałoby podejrzanie - odetchnął, napierając bokiem na bok Czaszki, delikatnie. - ... to ty chciałeś się tu ze mną zobaczyć, o czymś porozmawiać. O czym?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A to było ciekawe. Lubił takie informacje, nie wykorzysta ich - bo jak? Ale lubił. Dobrze wiedzieć, że inni robią ciekawe rzeczy. Że Gwiezdni nie popierają Psa. Nie, aby on sam miał coś do mówienia w tej sprawie, jemu... to wisiało, bądźmy szczerzy. Piękne słówka to jedno - ale póki Pies jemu samemu krzywdy nie robił, interesował się jego sprawą na zasadzie "ej Czosnek, jak powiem że nie lubię Psa, będziesz mnie lubić?".
Pomachał głową. Skoro Czosnek wie co robi, nie będzie się wtrącać w żadne plany bardziej, niż jak ma. Z zaznaczeniem, że pewnie i w te się nie wtrąci bardziej, niż jak jest to potrzebne. Nie miał z tego większych profitów...
- Ach, tak. W Klanie są nowe koty. Nie wiem, czy udało ci się to zauważyć?
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na dobrą sprawę cieszył się, że temat się zmienił. Że skończyli rozmawiać o kundlu i jakiejkolwiek rewolucji którą planowali - to nie miało teraz znaczenia. Powiedział, co chciał, Czaszka nie wyglądał, jakby był zły, teraz... teraz chciał usłyszeć, czemu go tutaj sprowadził. Co się stało takiego, że poprosił o spotkanie aż tu, tak daleko od obozu. Nie spodziewał się... tego. Nie spodziewał się, że w ogóle Czaszka zwróci uwagę na nowe koty.

- ... Zbutwiały Pień jest już od jakiegoś czasu- chodzi o tą dwójkę z dziwnymi cętkami, tak? Rodzeństwo, zdaje się? - spytał. - Nie mam pojęcia, skąd się wzięli... kim są. Nie wiem, czemu kundel nagle przyjmuje do Klanu tylu samotników. Chyba, że... jak Zbutwiały Pień są jakoś spokrewnieni z kimś z Klanu...? Ty wiesz coś na ten temat? - i czemu w ogóle o tym rozmawiają?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie chcę cię widzieć w okolicy tego cętkowanego - wprost. Nawet nie miał ochoty się bawić w podchody, tak na początku, co i jak. Nie chciał i tyle. - Widziałem jak na ciebie patrzył, jak do ciebie puszczał oczka. Nie chcę, aby coś się działo za moimi plecami. Nie mam zamiaru też ignorować, jak widzę że coś takiego się dzieje.
Dorzucił, tak by nie było to bezpodstawne. Samo trzymanie się w okolicy obcych mu ponownie leżało i gniło. Pewnie przy pierwszej okazji sam by się zakręcił przy jednym czy drugim kocie, by poznać go i wiedzieć po kiego tutaj jest. Ale Czosnek nie ufał, że jak zobaczy lepszą szansę, milszego kota, to nie zostawi Czaszki. Nie wierzył, że pozostaną sobie wierni, w tej okrutnie niesprawiedliwej relacji. I wolał to uściślać najprędzej, jak tylko się da.
- Boję się, że coś ci zrobi. Boję się, że nie będę mógł nawet odpowiednio szybko zareagować. Czosnek, ja... ja nie chcę, by tak się działo. Zależy mi na tobie, wiesz o tym, że nie zależy mi na innym kocie tak jak na tobie, nie chcę by inni tak na ciebie patrzeli - i ciągnął, teraz w swojej narracji, ignorując już absolutnie zadane mu pytanie. Bo dobrze się było nakręcić - z jednego kota na wymyślonych sto innych. Potem na odpowie na resztę pytań. - Rozumiesz? Proszę, nie - błagam. Nie chcę, aby ten kot się do ciebie zbliżał. Na dobrą sprawę, to powinienem mu przywalić w pysk.
Ale tego nie zrobi, bo jeszcze przegra.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Reakcja Czaszki jest dla Czosnkowej Łapy skrajnie dziwna i niezrozumiała. Fundamentalnie niezrozumiała, bo on nie widział na ceremonii, aby Kometa jakkolwiek dziwnie na niego patrzył. Nie zwrócił na niego uwagi wcale - zerknął raz i na tym koniec, potem nie patrzył. Nie widział żadnego puszczania oczka czy pożerania wzrokiem i rozmowa o tym wprawiła go w dyskomfort. Naprawdę coś takiego miało miejsce, a on nie zauważył...? To była ceremonia, mnóstwo kotów - Czosnek wystarczająco denerwowały tłumy, nie miał czasu ani energii skupiać się na kotach zupełnie dla niego nieistotnych. Toteż takie słowa Czaszki go zszokowały.

Usiadł, wgapiony w kocura szeroko otwartymi oczyma. Mrugnął kilka razy, nic nie powiedział, bo nie wiedział co. Czaszka swoim zdesperowanym tonem głosu i błaganiami zupełnie wybił go z rytmu i wybitnie zdezorientował. Czy on... był zazdrosny? Czy Czaszka naprawdę był zazdrosny, czy to Czosnek miał urojenia? - ... umknęło mi, że w ogóle na mnie patrzył - zapewnił po chwili milczenia i myślenia. - Wiesz, ja- nie uważam, aby... miał złe zamiary? To ledwie dzieciak, ale jeżeli tak ci zależy to- okej. Okej, w porządku. Wiesz, nie mam wcale żadnej potrzeby z nim rozmawiać w ogóle... jest mi kompletnie obcy.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości