Wysoki, rudy, pręgowany kocurek o biczowatym ogonku i jeszcze niewybarwionymi niebieskimi oczyma. Jego pyszczek oraz koniuszki łap zdobią białe plamki.
Chłodny, nie mówi za wiele, woli towarzystwo swojego cienia niż żywej duszy. Nienawidzi kontaktów fizycznych. Uwielbia kwiaty.
Mrówka z Rzeki, Wydrza Łapa z Wichru i Winogronowa Łapa z Gromu
Widocznie musiał iść dalej - i tak właśnie postanowił też zrobić. Z każdą chwilą oddalał się od smrodu padliny, starając się zupełnie zgubić ten zapach. Nawet nie myślał o tym, że przez nią zwierzyna mogła się spłoszyć, przeszkadzał mu ten specyficzny odór, swoją drogą bardzo nieprzyjemny dla Jaskrowego nosa.
Cały czas uważał na czym staje, by przypadkiem nie wpaść na jakąś gałąź, która również może przepędzić posiłek. Rozglądał się też, raz w prawo, raz w lewo, czasami też w górę, by nie przeoczyć być może jakiejś ptaszyny przesiadującej na gałęzi jednej z młodych sosen.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Jaskier widocznie nie spodziewał się, że to, co kiedyś zaszło z porzuconym szczurem tak bardzo oddziaływało na środowisko wokół truchła. Zwierzyna widocznie pouciekała, przechodząc w bezpieczniejsze miejsca lub być może samotnik, który kiedyś był na terenach klanu, urządzał sobie sportowe polowania, które sprawiły, że większość potencjalnego mięsa na stosie odeszła z terenów Młodych Sosen. Jednak, kto wie, może terminatorowi w końcu się poszczęści i była to jedynie wina jego dość słabych zmysłów?
Wysoki, rudy, pręgowany kocurek o biczowatym ogonku i jeszcze niewybarwionymi niebieskimi oczyma. Jego pyszczek oraz koniuszki łap zdobią białe plamki.
Chłodny, nie mówi za wiele, woli towarzystwo swojego cienia niż żywej duszy. Nienawidzi kontaktów fizycznych. Uwielbia kwiaty.
Mrówka z Rzeki, Wydrza Łapa z Wichru i Winogronowa Łapa z Gromu
Pchał się coraz dalej w las, tym samym oddalając się od padliny, lecz mimo tego na chwilę obecną nie udało mu się nic wyczuć, nic zobaczyć, nic usłyszeć. Rozglądał się w każdą stronę, pociągał powietrze nosem, nasłuchiwał odgłosów lasu, ale nie usłyszał nawet śpiewu ptaków. Trudno się mówi, prawda?
Miał jednak nadzieję, że nie skończy z pustymi łapami. Chciałby dzisiaj coś zjeść...
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Kocurowi ZDECYDOWANIE się opłaciło poszukiwanie zwierzyny, które trwało dość długo. Już po chwili mógł ujrzeć na jednej z niezalesionych przestrzeni przy Młodych Sosnach, dorodnego samca bażanta, który pięknie lśnił w słońcu swoim charakterystycznym upierzeniem. Pomimo swojej wielkości, nie był jednak leniwy czy spokojny, cały czas uważał na to, co się dzieje dookoła i rozglądał się w poszukiwaniu potencjalnych zagrożeń, przerywając swoje działania na krótki posiłek. On ma o tyle dobrze, że posiłek mu nie może uciec, nie to co Jaskrowej Łapie.
Wysoki, rudy, pręgowany kocurek o biczowatym ogonku i jeszcze niewybarwionymi niebieskimi oczyma. Jego pyszczek oraz koniuszki łap zdobią białe plamki.
Chłodny, nie mówi za wiele, woli towarzystwo swojego cienia niż żywej duszy. Nienawidzi kontaktów fizycznych. Uwielbia kwiaty.
Mrówka z Rzeki, Wydrza Łapa z Wichru i Winogronowa Łapa z Gromu
Jak się okazało - warto było chwilę pobłądzić pomiędzy iglakami, gdyż nieopodal tych drzew, na wyłysiałej przestrzeni kocurek dostrzegł dorodne, rdzawobrązowe ptaszystko, które zajadało się swoją ofiarą, ale to nie znaczyło, że wcale nie było czujne - co chwila rozglądał się w te i we wte szukając ewentualnego zagrożenia. Dlatego też Jaskier od razu przybrał pozycję łowiecką - ustawił się pod wiatr, zgiął łapy uważając, by nie szurać podbrzuszem po ziemi, a ogon i łeb zrównał z linią grzbietową. Powoli zaczął zbliżać się do bażanta, co jakiś czas zatrzymując się i chowając się za drzewami i krzakami, a gdy był wystarczająco blisko skoczył w stronę samca mając zamiar zatopić kły i pazury w jego pokrytym piórami cielsku. Sam nie wiedział, czy coś z tego będzie... Był dość spory, nie zrobi mu krzywdy?
Bażant był zbyt czujny, by pominąć szelest kopniętego przez tylne łapy kamienia przez nieostrożnego terminatora, który starał się zachować wszelkie zasady polowania, jednak tym razem zbyt mocno skupił się na ptaku. Samiec podniósł czujnie głowę, po czym rzucił się do ucieczki, przebierając szybko mocnymi nogami po ziemi. Rudy miał nadal szansę go złapać, znajdował się on niedaleko swojej ofiary, ale czy podejmie się takiego pościgu?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasna Kropla po woli dawała sobie radę. Jej myśli coraz rzadziej wypełnione były przykrymi dołującymi rzeczami. Starała się po prostu iść dalej i nie zamawiać się tym. Po prostu czuła nadal lekką pustkę, że te księżyce tak szybko minęły. Już nie jest taka młoda, a jej rodzice już odeszli. Księżyce lecą.
Dzisiaj gdy była w obozie zauważyła Mleczną Łapę i zaprosiła ją na spacer. Miło będzie porozmawiać co u niej i tak dalej. Lubiła terminatorkę i z chęcią usłyszała by coś bardziej pozytywnego. Może biała kończy trening? Kto wie!
Doszły do Młodych Sosen. Lubiła to miejsce nadal pamięta gdy biegała tutaj za zwierzyną razem z najlepszą przyjaciółką. - Więc. Co u ciebie Mleczna Łapo? - zaczęła zachowując pogodny wyraz twarzy lecz bez uśmiechu, nie wyglądała jednak na smutną.
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Mleko widziała stan swojej nauczycielki. Była przybita od śmierci matki, i tak na prawdę, nie ma co się dziwić. Mleko gdy tylko przywołała do myśli fakt, że kiedyś jej matka umrze było to... dołujące i straszne. Była dumna tak na prawdę z Jasnej Kropli. Wraz z czasem powoli wstawała na własne łapy i to było ważne, tak na prawdę. A gdy tylko zaproponowała niebieskookiej spacer, Mleko od razu wręcz się zgodziła.
I teraz dreptały powoli przez las, terminatorka Porzeczkowej Pestki raz po raz spoglądając na starszą kocicę z pewnym zmartwieniem w oczach. Oczom terminatorki ukazały się Młode Sosny, miejsce, gdzie została porwana. Wypuściła ze świstem powietrze z nosa, chcąc porzucić nieprzyjemne wspomnienia. Jest tutaj bezpieczna.
- Co u mnie? Oh, co u mnie. Hm, trening z Porzeczkową Pestką idzie, powoli, ale idzie, prawda? Ahaha, tak, tak - rzuciła ostatnie zdanie dość nerwowo, gdyż dopiero kilka dni wcześniej do jej łebka doszedł fakt, że... cóż, Chłodny Szept jest bratem Mknącej Zawieruchy, a ten jest partnerem Jasnej Kropli. Czy nie byłoby to dość niekomfortowe? Dziwne? Ah, tyle pytań tak mało odpowiedzi. Co prawda, mogła się wygadać niebieskiej kocicy, jednak czy mogła? Mogła, wygadała się już ze swoich uczuć Ptasiej Łapie. Strzepnęła uchem nerwowo. Kolejny głęboki wdech, Mleko, Jasna Kropla nic ci nie zrobi, pomyślała, po czym spojrzała na jej pysk. Uśmiechnęła się ciepło w jej stronę.
- Wiesz. Um, jesteś partnerką Mknącej Zawieruchy, prawda? - zaczęła spokojnym tonem, myśląc jak dojść małymi krokami do wskazanego tematu. Co ona ma zrobić ze swoimi uczuciami, które czasami odbierały jej sił i czasami pozwalały latać?
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Śmierć matki bolała. Nic zresztą dziwnego. Jasna Kropla jednak ma to do siebie, że potrafi sobie szybko poradzić z taką stratą. Nie raz spotkało ją coś takiego i po prostu już się do tego przyzwyczaja. Trzeba jen tylko dać trochę czasu. Na razie próbuje sobie z tym dać radę rozmawiając z innymi i myśląc o miłych rzeczach. Co skutkuje prawie że z dnia na dzień. Zdecydowanie gorzej czuła się gdy matka była chora. Teraz czuję ulgę, że nie musi patrzeć na jej cierpienie i się o to martwić. Kukułcze Jajo na pewno jest szczęśliwa w Gwiezdnym Klanie. Razem z jej rodziną. Prawie, że całą, bo na tym świecie została tylko dwójka jej kociąt. No chyba, że Cierń żyje? Nie wie o tym. Tylko matka może wiedzieć gdzie teraz błąka się jej zagubione kocie.
Niebieska wojowniczka dreptała obok Mlecznej Łapy posyłając jej delikatny uśmiech. Lubiła kotkę i zawsze cieszyły ją spotkania z nią. Można powiedzieć, że są przyjaciółkami. Biała terminatorka była promienna niczym słońce. Pozytywna, radosna. Tak między nami mówiąc, to Jasna Kropla była z niej dumna. Wyrasta na cudowny kwiat. Dzisiaj jednak wydała się trochę nerwowa. Czyżby coś się stało kwiatuszkowi młodzieży tych czasów? Spojrzała w jej mleczno-niebieskie oczy. - Coś się dzieje nie tak Mleczna Łapo? Chodzi o trening? - spytała się uprzejmie lekko zmartwiona.
Nie wiedziała o co mogłoby chodzić. A skoro ta była nerwowa przy temacie trenigu to może to było tym problemem? Nie zna Porzeczkowej Pestki. Nie dogadują się? A może jest za mało ambitna dla białej kotki? Było wiele obcji. Trzepnęła uchem zaciekawiona pytaniem. Nadal nie umiała tego wszystkiego sklecić. Nie przyszło jej do głowy, że może chodzić o czarnego brata jej partnera. Wie, że się przyjaźnią z Mleko. Znaczy chyba. Bo dużo że sobą chodzą w obozie. Ale nie była jak wszystkie inne koty gdy to ona chodziła tak z Zawieruchą. Nie doszukiwała się w tym drugiego dna. - Tak jestem. To cudowny kocur. Bardzo go kocham - uśmiechnęła się mrużąc oczy szczęśliwa, a z jej gardła wydobyło się równe mruczenie - mogę Ci kiedyś powiedzieć jak się poznaliśmy i zostaliśmy parą. Takie rzeczy się pamięta jakby były wczoraj.
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Jasna Kropla dla Mlecznej Łapy była jak... Taka matka, matko-przyjaciółka. No właśnie i tu był problem. Mimo tego, że ją bardzo lubiła stresowała się faktem, że kocur który się jej podoba jest bratem jej partnera. Ciemna Toń sobie więcej dzieci nie mogła narobić czy co? Niebieska kocica o nią się martwiła, co można było zobaczyć właśnie teraz, gdy zaczęła się wypytywać o to, czy coś się stało z jej treningiem. Mleko pokręciła przecząco głową.
- Coś innego mąci mi głowę. Trening z Porzeczką jest na prawdę dobry. Oczywiście mogłaby, wiesz, przyspieszyć, bo nie mogę się doczekać mojego mianowania na wojownika, ale to nie jest dla mnie problem - wytłumaczyła, patrząc się ukosem na swoją nauczycielkę. Słysząc mruczenie zielonookiej lekko się uśmiechnęła. Była szczęśliwa dzięki Mknącej Zawierusze, to było ważne.
- Oczywiście, możesz mi powiedzieć jeśli chcesz - odparła ciepło, zaraz jednak opuszczając wzrok na swoje łapki. Westchnęła ciężko i nadymała poliki. Na przypale albo wcale. Albo teraz to powie, albo ucieknie za las ze wstydu. Ufała kocicy i miała nadzieję, że ta będzie wiedzieć, iż wiedza, którą zaraz ma "przekazać" Mleko jest hipertajna i w ogóle palec na kłódkę, mimo tego, że już dwójka kotów wie, dokładniej Ptasia Łapa, gdzie fakt ten wyszedł zmieszane uczucia Mleko, no i Ostry Kwiat, gdzie wyszło to... Przez przypadek, bądźmy szczerzy. Wraz z wypuszczeniem powietrza z pyska wyrzuciła szybkie, zmielone, prawie nie do zrozumienia:
- Zakochałam się w Chłodzie i nie mam kompletnie pojęcia, jeśli chodzi o to, bo w końcu ty jesteś partnerka jego brata i czy go nie byłoby dziwne? Byłoby dziwne i niekomfortowe i o Gwiezdni, w jakie bagno ja wlazłam.
Zatrzymała się, nawet nie podnosząc łba na wojowniczkę, unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Zaczęła drążyć w ziemi dołek, chcąc zająć czymś myśli. Czymś innym, niż tym, że właśnie powiedziała coś, co może sprawić, że spali się ze wstydu.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasna Kropla nie widziała czy Mleczna Łapa jest dla niej jak córka. Nie miała jeszcze córki. Na razie bliżej jej było do tytułu siostry. Chociaż tego uczucia też nie wiele zdążyła zaznać. Ale już jedną przyjaciółkę takim tytułem naznaczyła. Czasem gdy kładzie się spać to myśli o tym czy kotka żyje gdzieś szczęśliwa... czy spotkał ją zły los. Bardziej martwiło ją to, że te czasy razem wydawały się takie odległe. Oddalające się z każdym uderzeniem serca. A nie chce o niej zapominać. Nie o Cisowej Łapie.
Kiwnęła łbem na znak, że rozumie. Czyli nie w mistrzyni problem. Rozumiała też to, że się niecierpliwi. Chociaż Jasna Kropla bardziej nie mogła się doczekać zostania terminatorką. - Doskonale to rozumiem. To uczucie pozostania w tyłu za rodzeństwem. Nieprzyjemne.
Gdy była nastolatką bardzo ją irytowało to, że na mistrza ma brata w tym samym wieku. Czuła się wtedy jakby ten trening miał ją upokorzyć. Teraz za to dobrze wspomina stare czasy. Teraz już tak dużo nie rozmawiają z Topniejącym Lodem. Po prostu nie mają wspólnego języka. Chciała od razu wypalić z jej miłosną opowieściom, ale patrząc na Mleko, nie zrobiła tego. Terminatorka wyglądała na bardzo zestresowaną niebieska spodziewała się więc czegoś strasznego. Może ktoś jej dokucza lub niedaj Gwiezdny Klan skrzywdził. Trzepnęła zaniepokojona uchem. Na szczęście jednak prawda okazała się o wiele lepsza. Odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się do kotki patrząc na nią ciepło zielonymi ślepiami. - Nie ma co się bać miłości Mleko. Myślę, że może łatwiej będzie Ci jak mu o tym powiesz? Wiem to pewnie jest trudne, ale powiedz mi. Myślisz, że on też cię lubi? A tak poza tym co do tego co mówisz. Nie byłoby to dziwne. Dlaczego miałoby. Bylibyśmy jedną dużą rodziną to miło. Ja nie widzę w tym nic złego. Kochasz go to jest ważne tak? Nie przejmuj się mną.
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Kiwnęła powoli głową.
- Tak, tak. Jednak trzeba być dobrej myśli i też takiej jestem. W końcu zostanę wojownikiem i wszystko się ułoży - odparła, ciepło spoglądając na wojowniczkę.
Jednakże podczas mówienia, spokój w oczach zamienił się we wstyd i pewnego rodzaju przerażenie. Te błyski jednak słabnęły wraz ze słowami niebieskiej kocicy. Nie wyśmiała jej? I nawet doradza? Ogon Mleko przesunął się po ściółce, przesuwając na lewo i prawo listki. Westchnęła cicho, spoglądając na nią. Łapę wyciągnęła z ziemii, po czym podeszła do zielonookiej ze słabym uśmiechem na pyszczku. Ogon jej leciutko drgał, jednak nie wskazywał na nerwy czy coś podobnego. Terminatorka wypuściła stężone powietrze nosem.
- Myślałam, że mnie wyśmiejesz - wypaliła w końcu, nerwowo się śmiejąc. Po chwili podniosła łeb i spojrzała na nią z pewną wdzięcznością. - Nie mogę Ci jednoznacznie odpowiedzieć czy on też coś do mnie czuje, prócz przyjaźni. A nie chciałabym go stracić, bo bardzo miło mi się z Chłodnym Szeptem rozmawia i nie chce tego zepsuć ot tak moim wyznaniem, po prostu - pokręciła głową na boki, a z jej pyszczka znowu wydobyło się wzdychanie. - I... Ja na prawdę nie wiem, czy on mnie faktycznie lubi. Bo, jak się wygłupialiśmy poczułam takie miłe ciepło rozchodzące się po ciele, jak się do niego przytulałam, jak objął mnie swoim ogonem czy jak mnie polizał za uszami... Ale nie wiedziałam co to było. I po prostu to zignorowałam, pomyślałam, że to jakiś szok czy coś takiego. Nie każdy kocur tytułuje ciebie "moja droga". Jednak po chwili zauważyłam, że chciałabym z nim tak... Już zawsze - streściła szybko to, co jej się kręciło w głowie od dłuższego czasu. A było tam dużo tego typu wspomnień. - Ale ty mnie uczyłaś! Prowadziłaś mi nauki, jak byłam małym berbeciem i nagle miałabym być możliwą partnerką brata twojego partnera? Ale... Skoro tak mówisz, że ci to nie będzie przeszkadzać, to mam nadzieję, że w jakiejś, bardzo dalekiej przyszłości, będę mogła ciebie nazywać rodziną - posłała jej znowu słaby uśmiech. - Dziękuję. Bo wiesz, gdybyś powiedziała, że tak byłoby dziwnie to bym prawdopodobnie tłumiła to wszystko w sobie - dodała z błyskiem w oku, a wszystko powiedziała już pewniejszym tonem. - Tylko błagam, nie mów nikomu. I tak już całe dnie się stresuje, bo dwa koty wiedzą i to o dwa koty za dużo - zarechotała poruszając leciutko swoimi wibrysami w rozbawieniu, spoglądając raz po raz na swoje łapy.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
- Oczywiście. Bycie pozytywnym to bardzo ważna rzecz Mleko. Nie wiem co bym zrobiła gdybym nie potrafiła tego robić. Już dawno bym się chyba utopiła we własnych łzach.
Taka była prawda. Miała w swoim życiu parę przykrych chwil, ale miała tą umiejętność, że udawało jej się z tego wychodzić. Była silna i nie patrzyła wstecz. Większość czasu. Czasem wspomnienia wracały. Ale czy źle było wspominać? Nie, absolutnie. Chodzi o to, żeby nie rozpaczać i nie żałować. Ale wiadomo. Czas żałoby zawsze był trudny i smutny. Nie ma co się jednak wtedy zadręczać, bo się nigdy z tego nie wyjdzie. Trzeba się od tego odrywać.
Jasna Kropla nie potrafiła zrozumieć co było złego w tym, że Mleko się zakochała. Przecież to wspaniała nowina. Kto by się nie cieszył z czyjegoś szczęścia. Tym bardziej nie umiała pojąć dlaczego miałaby się z niej śmiać. Posłała jej zaskoczone spojrzenie, po czym trzepnęła uchem nie rozumiejąc. Postanowiła jednak wysłuchać Mleko do końca zanim się odezwie.
Miała trochę racji. Pewnie w jej wieku sama miałaby problem z takim wyzwaniem. Chłodny Szept jest dla niej ważny, kocha go. Jeśli ten do niej nie czuje czegoś więcej to może się do niej zrazić po takim wyzwaniu. To na prawdę musi być trudne. Jasna Kropla jednak na jej miejscu i teraz w wieku jakim jest nie potrafiłaby tak ukrywać uczucia. Pewnie zjadłoby ją to od środka. Jednak... czarny wojownik mówił do niej ,,moja droga''. Wydawałoby się, że coś do niej czuje tak? Niebieska córka Kukułczego Jaja wracając do swoich młodzieńczych lat pamięta tylko jednego kocura który ją tak nazywał. Bynajmniej nie czuł on do niej mięty. Był to Błyskawicowy Blask. Kocur o pięknym srebrnym futrze, który w ich rozmowach wywyższał się jak mógł. A na dodatek dawał znać Jasnej Kropli, że jest bardzo wadliwa. Była tłusta, niska, nieciekawie wyglądała i przede wszystkim. Była głupia. Tytuł najgłupszej wbił się do jej głowy na bardzo długi czas. Jednak wyśmienicie spędzała z nim czas na dogryzaniu sobie. A w dodatku kiedyś jej się... podobał. Teraz nie ma go w Klanie Cienia od dawna i cieszy się, że na partnera nie ma kogoś takiego, kto równał ją na dobrą sprawę z błotem. Mimo miłych zwrotów. Jednak... ma nadzieję, że brat Zawieruchy jest inny. Zresztą. Nigdy nie przytulała się z Błyskawicą, ani ten ani razu nie pogładził jej futra. Chłodny Szept jest na pewno inny. Jednak zwrot ,,moja droga'' nadal nie kojarzy jej się najlepiej. Ale to tylko zwrot... nic więcej Kropelko. - To trudna sytuacja. W końcu dotyczy uczuć. Ja jednak na twoim miejscu wolałabym mu powiedzieć. W końcu jesteście przyjaciółmi, przyjaciele nie ukrywają przed sobą rzeczy. Poza tym. Na pewno będziesz się źle czuć jak mu nie powiesz. Ale to już twoja decyzja, bo ja takiego problemu nie miałam nie wiele mogę ci pomóc - gdy Mleko opowiedziała też o wieku Kropelka się lekko uśmiechnęła - skoro to uważasz za dziwne to powiem ci coś. Jestem starsza od Zawieruchy, pewnie o tym wiesz. Poznałam go gdy był kociakiem i przyszedł zobaczyć legowisko terminatorów, bo miał mieć ceremonie na terminatora za parę dni. Jak sobie tak pomyślę, to to wydaje mi się bardzo zabawne. W końcu ten dorosły i wspaniały wojownik w ogóle nie kojarzy mi się z kocięciem, które poznałam. Tak samo ty. Jesteś już dużą i piękną terminatorką, nie kociakiem. I dobrze. Nie powiem nikomu o twoim uczuciu.
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Po słowach niebieskiej cicho się zaśmiała.
- W sumie, to trochę też. Gdybym nie podjęła się czegoś u Dwunożnych, to bym tam została na zawsze - mruknęła, a końcówka jej ogona strzepnęła. Spojrzała w stronę, gdzie było siedlisko Dwunożnych i lekko zmarszczyła nosek. - Nadal nie mogę uwierzyć, że od... uh, pięciu księżycy już jestem w domu - uśmiechnęła się sama do siebie, przekierowując wzrok na zielonooką. - Bym sobie chyba łapy odgryzła, gdybym została tam jeszcze chwilę dłużej - odparła, poruszając leciutko wąsikami w pewnego rodzaju rozbawieniu.
Podniosła łeb na niebo po swoim monologu i wysłuchała uważnie słów Jasnej Kropli. Po chwili na nią spojrzała, jakby zainteresowana. Czyli ona myśli, że powinna powiedzieć co czuje? No w końcu sobie obiecywali, że jakby któreś u którego w marzeniach się pojawiło, to mają to powiedzieć. Westchnęła cicho.
- Nie wiem czy jestem jeszcze gotowa - mruknęła cicho, mrużąc ślepka, myśląc o tym wszystkim. De facto poznali się dość niedawno. Nie wiedziała! Trening może potrwać w nieskończoność, a hipotetyczne zainteresowanie Chłodnego Szeptu wobec niej... nie musi być już taki cierpliwy. - Pomyślę. Jak wyciągnie ten temat na wierzch, to może powiem. Bo, wiesz. Jak się tak kocięco wygłupialiśmy, to dałam mu, można to tak nazwać, propozycję, co nie? Że, uh, "on będzie cały mój, a ja jego". I naprawdę nie wiem, miałam wtedy siano w głowie! A jeśli wyciągnie znowu ten temat, to... może wtedy mu powiem. Chociaż chciałabym mu o swoich uczuciach powiedzieć na swojej ceremonii na wojownika, też. Pożyjemy zobaczymy - mruknęła, kręcąc swoją głową na boki.
- Oh! Nie wiedziałam o tym. Oh, czyli, to nie będzie problem. To teraz tylko problem Ciemnej Toni. Na polowaniu z nią trochę się zbłaźniłam, ale jakoś to ogarnę. I dziękuję, Kroplo - zamilkła na chwilę, znowu nerwowo przebierając łapami. - A czy, jak terminator będzie z wojownikiem, co nie. Nie będzie to, wiesz, dziwne? Czy coś takiego. Aa, Gwiezdni nigdy nie czułam się tak pogubiona jak teraz - jęknęła, kończąc to krzywym uśmiechem na jej mordce. Mimo tego wszystkiego, Mleko była teraz szczęśliwa i po części zdeterminowana. Miała jakiś plan przynajmniej. Przynajmniej wie na czym stoi... nie zmieniało to faktu, że grunt był śliski i sypki jednocześnie.
- Teraz jak myślę o mojej ostatniej rozmowie z Chłodnym Szeptem, i tak wracam do tego myślami... to dość się do niego zbliżyłam. On do mnie też. Dosłownie i w przenośni. Ale, kot, który patrzyłby z boku na naszą rozmowę i te durne zachowanie, bez wątpienia by pomyślał, że jestem jego partnerką - westchnęła cicho, wskazując, że chciałaby aby tak było. Chciałaby być przy boku czarnego kocura, pomagać mu, wspierać, po prostu być. Ale to w sumie i tak większość zależy od niego. Czy się zgodzi czy nie. No i od niej. No bo w końcu to od niej zależy, jeśli chodzi o to, kiedy mu powie.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
- Nie dziwię ci się Mleko. Nigdy nie byłam poza terenami Klanu Cienia. Na osiedlu musiało być ci tak obco.
Szczerze? Jasna Kropla nie interesowała się nigdy w poznawaniu kotów z poza Klanu Cienia. Żyje zamknięta w swoim środowisku. Może i byłoby ciekawie na terenach niczyich a nawet ktoś ciekawy by się tam znalazł, ale jej wystarczał Klan Cienia. Poza tym tutaj jest bezpiecznie. Nikt jej nie porwie. Większość czasu.
Dla Jasnej Kropli najlepszym wyjściem byłoby powiedzieć o uczuciach temu jedynemu. Zresztą czy wojownik się nie skapnie, że coś się zmieniło? Coś jest nie tak? W końcu Mleko będzie się tylko stresować tymi wszystkimi uczuciami. Może to i trudne, ale kiedyś będzie musiała mu powiedzieć. Od miłości nie da się uciec. Nie wiedziała też co ma zrobić z tą obietnicą, że ,,będzie jego''. Relacja Kropelki i Wieruszka... była bardziej spokojna. Nie wygłupiali się wiele. Przybrała neutralną minę gdy rozmyślała o tym wszystkim. - Każdy może się trochę powygłupiać to nic strasznego. Też robiłam to jak byłam młodsza. Co do pomysłu z ceremonią. Wydaje mi się to dobrym pomysłem. To dosyć romantyczne. Ja z Mknącą Zawieruchą zostaliśmy parą w dzień jego ceremonii - posłała jej delikatny uśmiech patrząc cieple w jej błękitne oczy - co do Ciemnej Toni... nie wydaje się ona problemem. Jest miła i spokojna z tego co zauważyłam. Ale nie rozmawiałam z nią nigdy jakoś dłużej. Poza tym. Każdy czasem ma zły dzień na polowanie. Parę razy zdarzyło mi się wrócić bez niczego.
Dla Jasnej Kropli było ważne jedno. Mleczna Łapa kocha Chłodny Szept i to jest ważne. Nie rozumie po co patrzeć po innych w takiej sytuacji. Ale pewnie w jej wieku by się także tym przejmowała. - Ja nie widzę w tym problemu. Jak i pewnie i wszyscy. Nie masz przecież 6 księżycy. Jesteś już dorosła nie widzę czemu nie mogłabyś być partnerką Chłodnego Szeptu.
Owszem związek wojownika z terminatorem mógłby być dziwny jeśli kot niżej rangą byłby bardzo mały. W takiej sytuacji w jakiej jest córka Wrzosowej Ścieżki nie jest to niczym złym. Wojowniczką teoretycznie powinna być już dawno. - Też miałam kiedyś taki problem. Mój brat przede wszystkim bardzo to podejrzewał. Nawet się mnie raz o to zapytał. Było dosyć niezręcznie. Nie byliśmy pewni z Zawieruchą czy wyjdzie nam bycie razem. Ale o to jesteśmy już prawdziwą parą od paru księżycy. Ale może inni nie myślą, że jesteście parą. Ja na przykład nie zauważyłam niczego szczególnego w tym jak rozmawialiście razem w obozie.