Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Oh, kolejny nagietek, jak miło. Ziół na rany nigdy a wiele, więc, nie zastanawiając się nawet nad tym, po prostu przeszła do zbierania szypułek tego ziela.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Dziewiątka to kolejny dość dobry wynik, aż podwajający dzisiejszą zdobycz nagietków. Chociaż szczerze, gdyby mogła wybrać, wolałaby zebrać trochę łopianu… W końcu ten nigdy jej nie zawiódł nieważne z jaką raną kot do niej przyszedł. Ale tak czy siak, wybrzydzać nie miała zamiaru.
Schowała swoje zdobycze w kolejnym, charakterystycznym miejscu i czując dalej niedaleko zapach jej ochroniarza, ponownie zaczęła się rozglądać.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Chwila odpoczynku, okej. Niezapominajka nie narzekała, w końcu i tak zebrała dzisiaj dość dużo różnych skarbów… Ale dalej miała siłę. Oraz jej ochroniarz jej nie opuścił, więc po prostu rozglądała się dalej.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Dłuższa przerwa jej odpoiadała. Miała ładny zapas zebrany, więc mogła pochodzić tak dłuższą chwilkę… Ale oby nie zbyt długą. Bo łapy powoli zaczynały ją boleć…
Tak czy siak, dalej się rozglądała.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Uh… Chyba jej starczy. Coś czuła,, że ten pech to jakiś zły znak… Więc kotka rozejrzała się po okolicy i zawołała swojego ochroniarza, a następnie wraz z nim, po drodze do obozu, wzięła się za zbieranie wszystkiego co dzisiaj znalazła.
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Jaskier nie wiedziała jak do tego doszło, ale jej durne łapy powiedziały, że nie, jej to ostatnio w życiu za dobrze było i zdecydowały sobie po prostu boleć przy każdym kroku... Jak u staruszki. I wylądowała w lecznicy, co z jednej strony było fajne, nie musiała polować, patrolować oraz mogła odpoczywać i lenić się ile tylko choroba jej pozwoli. Z drugiej strony głupio jej było, że trening Turzycy stanął trochę w miejscu, oraz no... Ogarniała ją coraz większa nuda z dnia na dzień. No i Lis... Jej durny, kochany Lis. Jaskier czuła, że coś mu chodzi po głowie, ale tłumaczyła sobie, że po prostu typ się zamartwia. Choć nie była pewna. Obawiała się, że może chodzić o coś więcej... Ale oczywiście nie pytała. Za bardzo ją to stresowało.
Dzisiaj łapy Jaskier bolały trochę mniej, Niezapominajka dała jej zgodę na krótkie wyjście, byleby tylko nie nadwyrężać stawów... Więc zgarnęła Lisa pod pachę i ruszyli na Bzyczącą Polankę. Jaskier chciała popatrzeć na robaczki i kwiatki oraz na swojego chłopaka. W robaczkach i kwiatkach, hehe.
Szła dość powoli, czując z każdym krokiem ten durny dyskomfort w łapach, ale samo wyprostowanie kończyn po tak długim leżeniu w jednym miejscu, było warte tego poświęcenia. A gdy tylko dotarli do części z kwiatkami... Położyła się na boku i zaczęła tarzać w roślinach. Aż nie wymachnęła w taki sposób łapą, że zabolało bardziej niż normalnie.
- Au, au, dobra to był głupi pomysł - przyznała, od razu zarzucając pod koniec chichotem, by no, pokazać, że nic jej nie jest... A zaraz po tym spojrzała z uśmiechem na Lisa, czekając aż sam wykona jakiś ruch. Położy się obok, usiądzie... Cokolwiek. Dalej nie była pewna co jej serce myślało o tym wszystkim. Czy pragnęła po prostu obecności drugiego kota obok, czy konkretnie Lisa... Czy gdyby w tym momencie, w tym miejscu, zamiast rudego znajdowała się Kryształ, Ważka, czy ktokolwiek inny jej bliski, też by chciała się do nich tulić wśród kwiatów? Może. A może nie. Jedynym sposobem, by się dowiedzieć, byłoby chyba sprawdzenie w praktyce, ale... Nawet jeśli jej uczucia nie są prawdziwe, nie mogłaby tego zrobić Lisowi. W końcu byli partnerami. I było jej z nim dobrze, więc prawdziwe uczucie czy nie, było jej miło. I nawet jeśli myśli mówiły inaczej, nie potrzebowała nic więcej.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Nie spodobał mu się pomysł wyjścia Jaskierek, skoro jeszcze nie wyzdrowiała całkowicie. Doszła niby na tereny, ale chyba jakby trochę na siłę? Nie wyglądała i nie zachowywała się dokładnie tak jak zdrowy Jaskrowy Pyłek, a bardziej właśnie taki Jaskrowy Pyłek obciążony problemem. Szedł blisko niej na wypadek gdyby miała się wywrócić, chciał nawet zaproponować, że poniesie ją na plecach, ale póki szła o własnych siłach, to odpuścił, bo jeszcze zaburzyłby kobiecą dumę i niezależność czy coś.
Ale tak - Lisek przejmował się wieloma rzeczami, o których nie chciał mówić partnerce, bo te dotyczyło również jej. I z tego powodu tułał się z problemami, czując, że robi sobie wrogów przez swoje skrywanie problemów. Z natłoku myśli wyrwał go kotka, która nagle zaczęła mu ałkować. Skupił wzrok na niej i na jej łapkach oraz oczach głównie. - Co, co! - Ale potem się zaśmiała, więc Lisek pokręcił głową na boki z uśmiechem.
Walnął się obok niej na ziemię, ale nie tarzał w kwiatach, tylko ułożył spokojnie i zamknął oczy. Gdyby świat mógł teraz zniknąć, a on wraz z nim, to zabrałby chociaż kogoś ze sobą.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
A tam kobieca duma i niezależność... Chętnie by zobaczyła jak Lis próbuje ją unieść, tak by sprawdzić, czy jego długie łapy złamią się pod jej ciężarem. Ciekawe ile by kroków by zdążyli zrobić, zanim ogarnęliby, że to głupi pomysł.
I cóż, mogliby sobie przybić piątkę za zmartwienia żyjące w ich głowach. Jaskier by go chętnie wysłuchała, ale problem w tym, że sama wolałaby zostawić swoje zmartwienia dla siebie.
- Nic nic - odpowiedziała rozbawiona gdy rudzielec zaczął panikować. I durny dalej wydawał się przejmować jej całą chorobą. Jaskier mogła wyczytać wszystko z jego pyska. No może nie teraz. Teraz wyglądał na wyjątkowo spokojnego i może trochę zmęczonego, ale przed chwilą na pewno coś mu chodziło po głowie. Kotka uśmiechnęła się i sama przymknęła oczy, ciesząc się promieniami słońca na swojej mordce.
- Nie musisz się aż tak mną przejmować. Nie mam pięciu księżyców i znam swoje limity... A jeszcze jeden dzień leżenia w lecznicy by mnie wykończył. Musiałam rozprostować łapy, nawet jeśli to znaczy, że będą trochę boleć - Przyznała, zgadując o co mu chodzi. To, że... Jego zmartwienia sięgały głębiej było już zupełnie inną kwestią.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Cóż, no i znów, w tej chwili wychodziło na to, że kocur powinien sam domyślić się co powinien zrobić. Ona nigdy nie mówiła wprost, tylko sobie wyobrażała. Chciałaby to, chciałaby tamto, ale nigdy się tym nie dzieliła. Nie powiedziała wprost "chciałabym żebyś wykazał się męską siłą". Choć on to był chuderlak, pewnie by jej nie poniósł zbyt długo. Ale nadal, kwestią było to, że nie mówiła. A on miał w głowie ciągle zmartwienia, że nie jest wystarczający. Może gdyby dzieliła się tymi myślami, to byłoby inaczej, ale skąd mogłaby wiedzieć, skoro i on nie wiedział o czym ta dokładnie myśli.
- Ale jak znów trafisz do lecznicy na długo, bo ci się pogorszy, to ci je odgryzę. - Odpowiedział, otwierając oczy i uśmiechając się do niej lekko. To była groźba w stylu Lisiątka. Tego, w którym się... tego, którego polubiła. Niekoniecznie kochała. I on niekoniecznie kochał. Ale bardzo ją lubił i lubił spędzać z nią czas. Tylko nie na tym się to chyba powinno opierać?
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Bo co miałaby powiedzieć? Ponieś mnie mięśniaku? Umarłaby chyba ze wstydu... Więc niech da kobiecie pofantazjować pf. Może było to trochę niezdrowe, ale blokada przed palnięciem czegoś głupiego za bardzo ją przerażała.
- Oj nie trafię nie trafię... A jak mi odgryziesz łapy to w ogóle uwięzisz mnie tam na zawsze. I musiałbyś się mną opiekować, bo bez łap to jak taka dżdżownica bym była. Ej, kochałbyś mnie jakbym była dżdżownicą? - zapytała z uśmiechem, bardziej paplając niż mając cokolwiek konkretnego na myśli. Ale ciekawiło ją co odpowie. Bo to nielogiczne kochać jakiegoś robala który by umarł za parę wschodów słońca, ale też niech spróbuje zaprzeczyć to... To się obrazi.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me