Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Rozumiem. Kukułczy Puch także próbował zmanipulować — zauważyłam. Braciszek pomimo tylu księżyców jak widać nie zmienił metod działania, co wcale nie sprawiło, że były mnie efektywne, a szkoda. Ostrzegaliśmy przed nim klany, najwidoczniej zbagatelizowały one ten problem i oto mamy kolejne bękarty mojego marnującego powietrze braciszka. Przecudownie.
— Wiem, jak powinno się rozmawiać ze zgwałconą kocicą, Sokoli Cieniu. Swego czasu dużo rozmawiałam z moją matką, a także miałam nieprzyjemność poznać swojego ojca osobiście. Z bardzo bliska. Nie musisz mnie w tej kwestii pouczać — poza tym, odbyłam już rozmowę z Kukułczym Puchem, która, z tego co pamiętam, nie była bardziej niekomfortowa, niż być musiała. Prowadzenie dialogu na taki temat nigdy nie może przebiegać bez zawstydzenia jednej ze stron, ale jako siostra gwałciciela czułam się zobowiązana do tego, by z tą kocicą porozmawiać, przeprosić ją i zaproponować parę rzeczy.
— Oh, mój drogi, oczywiście, że wystarczą. Chciałabym jednak mieć coś, co mogłabym pokazywać kocurom, których zachowanie jest niepokojące, aby wiedzieli jak kończą ci, którzy nie potrafią nad sobą zapanować. Uznałam jednak, że przyniesie męskości mojego brata mogłoby być dla ciebie, jako kocura, bardzo niekomfortowe, toteż zadowolę się ogonem — mruknęłam, siląc się na żartobliwy ton, choć w rzeczywistości mówiłam poważnie. Gdyby w naszym klanie ktokolwiek wykazywał zapędy pokroju mojego brata, zaprezentowanie mu ogona, czy innej części ciała powinno wystarczyć, by go od głupich pomysłów odwieść, zwłaszcza, gdyby mowa była o jakimś niewyobrażalnie głupim szczylu.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Właśnie. To tylko pokazuje, jak łatwo można paść jego ofiarą - mruknął z niezadowoleniem. Oni przecież również początkowo dawali się wodzić za nos, a Malina niepotrzebnie dawała mu kolejną szansę, takie było zdanie Sokoła, który naprawdę nie chciał już dłużej oglądać Iskry na tym świecie, chciał, żeby ten zniknął, a skoro jego bratanica posiadała informacje na temat miejsca jego pobytu i mogła ich do niego doprowadzić, to należało to mimo wszystko wykorzystać.
- Rozumiem. Jestem pewien, że możesz spróbować z nią pomówić, nie wiem jednak, czy nie zdążyła już urodzić młodych, wydaje mi się bowiem, że kiedy widzieliśmy się ostatni raz, była już w dość zaawansowanej ciąży - stwierdził tylko, bo nie mógł odmówić medyczce doświadczenia rozmowach z takimi kocicami, wiedział również, że mimo wszystko wiedziała, jak to jest, ale nadal miał pewne obawy, jak to będzie dalej wyglądało. Na jej uwagę uniósł brwi, aż w końcu, co zadziwiające, parsknął cicho z ubawienia, bo jej argumentacja i pomysły były niesamowicie wręcz barwne, czego na pewno nie mógł jej odmówić.
- Kreatywnie. Pomyślę o tym, Lśniąca. Czy są jakieś zioła, które powinienem zabrać? Podejrzewam, że możemy zostać ranni - zauważył jeszcze cicho, poważniejąc. Nie chciał wyruszać w drogę, jeśli nie będzie miał zabezpieczenia, jeśli nie będzie miał również zgody Płomykówki na zabranie ze sobą Popielnej.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Jeśli tylko jest taka szansa, należy się go jak najszybciej pozbyć. Wystarczająco dużo istnień już skrzywdził — podsumowałam, zdając sobie sprawę z tego, że te kocice o których wiemy, to nie są jego jedyne ofiary i zapewne zmanipulował i skrzywdził masę innych kocic tam, gdzie teraz urzęduje. Kocur możliwe, że też, choć wydaje mi się, że to nie jest typ rozrywki, w jakim gustuje mój upośledzony braciszek.
— W porządku. W takim razu zapytam także i o to, jak rozwijają się maluchy — a biorąc pod uwagę fakt, iż mają one w sobie geny Iskry, wielce prawdopodobnym jest, że urodził się choć jeden wadliwy egzemplarz, co do tego nie miałam wątpliwości. Wypadałoby też zabrać na rozmowę Kukułczy Puch lub poznać któreś ze swoich bratanków, bo przyznam szczerze, że o ich istnieniu zdążyłam już zapomnieć i zaniedbałam rzeczną część wspaniałej rodzinki. A jeśli brać poprawkę na to, że mój ojczulek stamtąd pochodził, to zapewne była to całkiem spora ilość kotów.
— Zależy... co masz na myśli. Jeśli chodzi o zioła na rany, to przyznam szczerze, iż wolałabym, byś, nieważne z kim będziesz, nie opatrywał się sam. Mogę dać pajęczynę, kilka motków. Zatamuje krwawienie nawet najgłębszych ran, dzięki czemu zdołasz dotrzeć bezpiecznie do klanu, gdzie resztą zajmę się ja — oczywistym też było, że zajmę się także ranami Popielnego Żaru, jeśli zdecyduje się wyruszyć, by pomścić to, co zostało jej zrobione, ale liczyłam na to, iż nie będzie to potrzebne i Iskra nie zdoła już nikogo skrzywdzić.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Wystarczająco. Wolę nawet nie myśleć, jak wiele - przyznał jeszcze, niejako zgadzając się z tym, o czym myślała kocica. W końcu nie wiedzieli, co działo się od czasu, kiedy Iskra po prostu uciekł z Klanu, podkulił ogon i wziął łapy za pas. Tak było mu wyraźnie wygodniej, mógł dalej bawić się w to, co lubił najbardziej, ale ten czas powinien dobiec końca, teraz, natychmiast i bez dalszych dyskusji. To było coś, co Sokół chciał wypełnić i zamierzał dotrzymać słowa. Skinął głową, gdy Lśniąca się odezwała, z pewną dozą wdzięczności przyjmując jej słowa, chociaż domyślał się, jakie miała obawy. Skoro Iskra był jak jego ojciec, to czy nie zdołał przekazać tego wszystkiego jednemu ze swoich dzieci? Czy mógł być taki kot, który zachowywałby się znowu jak on? Sokół nie chciał brać tego pod uwagę, wolał się na tym nie skupiać, ale doskonale wiedział, że możliwość taka była aż nazbyt prawdopodobne i to właśnie go dręczyło, irytowało i powodowało, iż robił się rozdrażniony.
- Pajęczyna... Cóż, jeśli nie ma nic innego, co mógłbym zabrać, niechaj tak będzie, tylko pokaż mi, jak dokładnie mam ją zastosować. Wiem też, że ranę muszę oczyścić, na ile to możliwe. Czy jest cokolwiek, co mógłbym jeszcze zrobić, by w razie problemów spokojnie dotrzeć do Klanu? - zapytał zatem. Wolałby mieć lepsze zabezpieczenie, ale z drugiej strony wiedział i rozumiał, że używanie medykamentów nie było wcale takie proste, a już na pewno nie dla kogoś, kto nie zajmował się tym każdego dnia.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— To prawda. Najwyższa pora, by za to odpowiedział — najwyższą cenę, rzecz jasna. Iskra powinien zostać zamordowany już dawno, nim w ogóle zdążył przeanalizować swoje czyny i uciec z klanu. Niestety, wtedy nikt mnie nie słuchał i dopiero wtedy, gdy było już za późno zaczęto podejmować kroki, a szkoda. Może uratowałoby to Popielną przed tym złem, które ją spotkało.
— Oczyszczenie rany i owinięcie jej pajęczyną powinno wystarczyć do czasu, aż będę w stanie raną się zająć. Możesz wziąć ze składzika stosowną ilość, tylko mnie o tym poinformuj — bo potrzebowałam te braki jakoś nadrobić, na wypadek, gdyby kocur wziął motków zatrważająca ilość. Nie wiedziałam, ile kotów będzie na wyprawie, ale Iskra był sprytny i nawet przy największej ilości wojownik nadal istniała szansa na to, że zdoła kogoś zranić. Nawet jeśli osobiście liczyłam na to, że zdechnie jak najszybciej, w jak największych męczarniach, bo właśnie na to zasługiwał.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchał. Doskonale wiedział, że pewne kroki zostały podjęte za późno, ale szukanie dziury w całym, terazteraz kiedy było już na to za późno, całkowicie mijało się z celem, po prostu chciał ustalić wszystko, co możliwe, nim ostatecznie wyruszy na łowy, oczywiście o ile takie decyzje faktycznie zapadną, ale nie wyobrażał sobie, by wyglądało to inaczej. Wysłuchał również jej uwag dotyczących tego, jak powinien zadbać o rany i skinął łbem, przyjmując wszystko do wiadomości, bo nie chciał dłużej już drążyć tego tematu. Miał jednak jeszcze jedno pytanie, na które koniecznie chciał poznać odpowiedź. Dla spokoju własnego ducha? A może z uwagi na to, że czasami bywał nieco wścibski?
- Lśniąca - zaczął. - Dlaczego wybrałaś takich, a nie innych terminatorów - powiedział więc i nie do końca brzmiało to jak pytanie, widać było, ze nie zamierzał stąd odchodzić, dopóki nie dowie się, co właściwie zaszło i czym kierowała się przy wyborze.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Gdy myślałam, że rozmowa dobiega końca i będziemy wracać do obozu, o ile Sokoli Cień nie zdecyduje się udać na samotne polowanie, czy patrol kiedy padło kolejne pytanie. Znałam na nie odpowiedź, oczywiście, ale nie do końca się go spodziewałam.
Przybrałam ponownie poważny wyraz pyska, który, jak się domyślam, uległ zmianie przy delikatnych żartach z zastępcą.
— Powiem ci to samo, co powiedziałam Malinie. Gałązce brak odwagi do wyrażania własnego zdania i wydaje się być wrażliwa, ale w sobie trochę delikatności i empatii, która może się okazać bezcenna przy bardziej wymagających pacjentach. Krwawnikowa Łapa natomiast jest odpowiedzialny i obowiązkowy. Ma jeszcze problem z ukryciem swoich emocji i za bardzo je pokazuje, ale nie pozwala, by całkowicie nim zawładnęły i stara się zawsze trzeźwo myśleć, z czym wydaje mi się, że Olchowa Łapa mogłaby mieć problemy. Oboje mogą się wiele nauczyć od siebie nawzajem ale myślę, że i ja mogę się nauczyć czegoś od nich — odpowiedziałam bez zawahania, po czym rozejrzałam się ostrożnie, czy nikogo w pobliżu nie ma. Na szczęście nie było.
— Nie wybrałam Olchowej Łapy dlatego, aby zrobić na złość Zaśnieżonej Ścieżce, ani nie wybrałam Krwawnikowej Łapy dlatego, że jest moim synem. Zanim ich mianowałam, rozmawiałam z Maliną. Spytałam się, czy mogę, poprosiłam ją o ocenę mojej decyzji — dodałam nieco ciszej, nawet jeśli doskonale wiedziałam, że nikt nas nie podsłuchuje, bo sama to sprawdziłam kilka razy. — Raz popełniłam błąd i dopuściłam się złamania kodeksu i poniosłam za to karę. Nie zamierzam tego powtórzyć. I dopilnuję, żeby żadne z nich nie poszło w moje ślady. Zamierzam wyszkolić ich najlepiej, jak potrafię i nauczyć ich tak, by nie popełniali tych samych błędów co ja i moi poprzednicy.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Ostatnie. To już naprawdę było ostatnie pytanie, Sokół również nie chciał się bawić w jakieś przesłuchiwanie, czy Gwiezdny Klan wie co, ale liczył na to, że uzyska od Lśniącej jak najwięcej potrzebnych go danych, a jednocześnie - poinformuje ją o pewnych sprawach. Chciał również wiedzieć, jak podchodziła do zagadnienia szkolenia, bo, co by nie mówić, to również było ważne. Wybrała w końcu dwóch terminatorów, co dawało Klanowi Wichru szansę na przyszłość, pozwalało, by się rozwijał, by istniało poczucie bezpieczeństwa, ale mimo wszystko Sokół chciał wiedzieć - dlaczego oni i jak sama medyczka podchodziła do tego zagadnienia, czy przypadkiem gdzieś nie zagalopowała się w swoich pomysłach i dążeniach, musiał się przekonać, co dokładnie kryło się w jej głowie i czego oczekiwała od nadchodzącej przyszłości.
- Rozumiem. Niezależnie od wszystkiego, postaram się przyglądać sprawie i mam nadzieję, że to rozumiesz, Lśniąca. Wiem, że poniosłaś karę i jak do tej pory nie widziałem, byś próbowała to zmieniać, co mnie cieszy, ale pewnie chętnie pomówię wkrótce z twoimi uczniami - powiedział jeszcze i nie było to żadne ostrzeżenie, a proste stwierdzenie faktu. Sokół wolał mieć łapę na pulsie, chciał wiedzieć, co się dzieje i czy przypadkiem komuś nie dzieje się krzywda, bo to byłoby co najmniej niewskazane. Liczył również na to, że kocica faktycznie spełni swoje słowa i nauczy młodych nie tylko tego, co medyk wiedzieć powinien, ale przekaże im ogólne, istotne informacje dotyczące życia w Klanie. Patrzył teraz na nią spokojnie, jeśli chciała jeszcze coś powiedzieć, to miała ku temu jak najlepszą okazję, w końcu byli tutaj sami i mieli czas, a nie sądził, by ktokolwiek zechciał im przeszkadzać.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Oczywiście, że to rozumiem, Sokole. Gdybym miała coś przeciwko i zaczęła się wykłócać, byłoby to podejrzane, nieprawdaż? — zapytałam. Na tej płaszczyźnie miałam czyste sumienie. Poświęcałam tylko samo czasu Olchowej Łapie, co Krwawnikowej Łapie i na odwrót. Nie faworyzowałam nikogo z żadnego powodu. — Oba treningi prowadzę tak samo rzetelnie, poza tym, że z Krwawnikową Łapą ostatnio rozmawialiśmy o panowaniu nad sobą, a z Olchową Łapą nie. Zaśnieżona Ścieżka nie powiedziała im, że nie są jej rodzonymi dziećmi. Krwawnikowa Łapa był w szoku. Myślałam jednak, że jego brak wiedzy spowodowany był tym, iż nie spędzał z nią w ogóle czasu i po prostu nie miał kiedy się dowiedzieć, ale... Konwaliowa Łapa również była przekonana, że starszy miot to jej rodzone rodzeństwo. Krwawnik chce się udać do Maliny i zapytać o prawdziwych rodziców — powiedziałam nagle, przypominając sobie o tym. Było to... dość niepokojące i bardzo obawiałam się tej rozmowy. Domyślałam się, że Malina nie wyjawi mu prawdy, ale jeśli tak? Co wtedy? — Ostatnio nie mam na nic czasu, mógłbyś ją o tym poinformować? Żeby... była przygotowana.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Owszem. Skinął lekko głową, ale później wyraźnie zmarszczył brwi. Nigdy nie mówili młodym, skąd się właściwie wzięli, nie czuli chyba takiej potrzeby, a dopóki dzięki temu w Klanie nie istniały żadne niesnaski, zaś większość kotów uznawała po prostu, że przygarnęli kocięta jakiejś biednej kocicy, która nie miała jak ich wychować, wszystko było dobrze. Teraz gdy kocięta Lśniącej dowiedziały się, że nie są rodzonymi dziećmi Zaśnieżonej, zaczęły pojawiać się problemy, a Sokół mimo wszystko zorientował się właściwie z miejsca, jakie może rodzić to problemy i do czego prowadzić. Ile kotów tak naprawdę wiedziało? Kilka i to właśnie go niepokoiło, bo należało powiadomić je o całej sprawie i jednocześnie ustalić wspólnie, co będzie należało mówić.
- Źle - mruknął. - To bardzo źle, Lśniąca. Póki nic nie widzieli i mieli własne teorie, dawało się wszystko utrzymywać w ciszy i spokoju, teraz zaczną zadawać pytania, a jakiej nie podalibyśmy im odpowiedzi, może być źle, bo będą oczekiwać szczegółów i wyjaśnień, których nie mamy, a prawdy nigdy nie zamierzamy im wyjawiać. W tym jednym wypadku uważam, że to Zaśnieżona postąpiła słusznie, nie mówiąc im o niczym i nie siejąc w ich głowach wątpliwości. Nie chcę, by doszło do sytuacji, w której cały Klan zacznie zadawać pytania albo doszukiwać się jakichś podobieństw, chyba wiesz, o co dokładnie chodzi? - powiedział cicho, patrząc na nią bardzo uważnie. To nie było coś, co mogli sobie zbagatelizować, tymczasem wychodziło również na to, że to sama Lśniąca zaczęła sobie rzucać kłody pod łapy, a jeden nieostrożny ruch mógł się tutaj zakończyć co najmniej tragicznie.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Masz rację, to bardzo źle. Nie uważam, że Zaśnieżona zrobiła dobrze, zwłaszcza jeśli starszy miot doskonale wie, że ci młodsi są adoptowani, ale co do tego nie mam pewności. Podpytam. Myślałam, że to oczywiste, że o takich rzeczach kocięta się informuje. W klanie są różne koty, jeśli nie ode mnie, to mogli dowiedzieć się od kogokolwiek innego - wszyscy doskonale wiedzą, że ich nie urodziła. Lepiej by zareagowali, gdyby dowiedzieli się od niej, a nie od kogoś obcego — powiedziałam, będąc zdania, że o takich rzeczach powinno się kocięta informować. Tak samo klan wiedział o tym, że kocięta Zajęczego Susa i Sokolego Cienia są znajdami, choć to było oczywiste z pewnego względu. Maluchy też o tym wiedziały. Ukrywanie tego faktu było bezsensowne i nawet do głowy mi nie przyszło, że z tym także mogłaby ich okłamać. Niesamowite. — Najbezpieczniej będzie uznać, że zostali znalezieni gdzieś przy granicy, albo na terenach. Sami, bez żadnego dorosłego kota. Z pewnością bolesna będzie dla nich informacja, iż zostali przez swoich rodziców porzuceni, ale to najbezpieczniejsze wyjście. Nie trzeba będzie dodatkowo kłamać na temat rodziców.
Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Owszem. Mam nadzieję, że przyjmą to do wiadomości i nie zaczną na siłę poszukiwać innych odpowiedzi, w końcu wszyscy wiemy, dokąd mogłoby to zaprowadzić. Nie jestem jednak w stanie ocenić tego, jak podejdą do sprawy, co będą czuli i czy na pewno pogodzą się z tym wszystkim. W gruncie rzeczy to zadanie, które raczej dotyczy ciebie, Lśniąca - powiedział spokojnie, jednocześnie zastanawiając się nad tym wszystkim. Nie wiedział, co się działo z Zaśnieżoną, jak kierowała własnym życiem, że dotarła do momentu, w którym właśnie się znajdowała, jak to się stało, że stała tutaj, a nie gdzie indziej. Skręciła w jakąś dziwną stronę, już w czasie sporu z Gąską bywało różnie, ale obecnie znajdowali się w miejscu, które było dla Sokoła czymś na kształt bliżej nieokreślonej zagadki. Odetchnął nieco głębiej, a później spojrzał jeszcze na Lśniącą, jakby się nad czymś zastanawiał, ale ostatecznie pokręcił lekko swym wielkim łbem.
- Dziękuję. Za całą tę rozmowę, Lśniąca. Kiedy spotkasz się z moją bratanicą... Po prostu nieco się o nią martwię - powiedział, a potem spokojnie pożegnał się z kocicą, bo nie widział już powodów, by dalej ją tutaj przetrzymywać. Nie musieli siedzieć w miejscu i omawiać w nieskończoność tego samego, najważniejsze rzeczy już wiedział, teraz jedynie wystarczyło po prostu wszystkim się zająć.
//zt
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Wątpię. Nie mają powodów, by nie ufać Malinie. Nie chcę wiedzieć, jak mogliby na to zareagować, ani jak zareagować mógłby na to klan — odparłam. Cóż, moje kocięta nie miały powodu, by nie ufać Malinie, więc jeśli ta powie, że znalazła ich gdzieś samych, porzuconych, to dlaczego mieliby w to nie uwierzyć? Nie mieliby po co zacząć węszyć i byłam pewna, że Krwawnikowa Łapa, nawet jeśli nie zniesie tego najlepiej, to uwierzy i nie będzie podważał słów nie tylko swojej przywódczyni, ale i wybawczyni.
— Ja także dziękuję. Powiem ci, jak minęła nam rozmowa, gdy już będzie po wszystkim — odpowiedziałam, po czym pożegnałam się z zastępcą kiwnięciem głowy i dziarskim krokiem ruszyłam do obozu. Zupełnie tak, jakbym wcale przed chwilą nie przeprowadziła bardzo ważnej rozmowy.
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Pogoda nie była najgorsza, a bynajmniej nie zanosiło się na deszcz, więc Jagodowa Gałązka postanowiła produktywnie spędzić swój wolny czas i udała się na polowanie. Sama nie czuła głodu, ale chciała być przydatna klanowi i zapewnić pożywienie możliwie jak największej ilości kotów. Oczywiście nie liczyła na to, że teraz cała zwierzyna z okolicy podłoży jej się pod łapy, by mogła spełnić swoje ambicje, ale zawsze warto próbować! Wojowniczka wyszła więc z obozu i ruszyła w stronę Samotnych Jodeł. Oddaliwszy się nieco od punktu wyjścia, Jagoda ugięła się nisko na łapach, uważając, by jej futro nie szurało po ziemi i ustawiła się pod wiatr. W tej pozycji ruszyła przed siebie starając się nie robić za wiele hałasu, z nadzieją na jakkolwiek owocne łowy.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Co też spotkało Jagodową Gałązkę w tenże dzień? ...Nic, tak właściwie, bo szła i szła, a zwierzyny nie było. Na razie. Po jakimś czasie poczuła pewien zapach, ale zdecydowanie nie był to zapach zwierzyny. Pachniało źle i obrzydliwe, trochę jak gnijąca zwierzyna. Niedaleko od niej znajdował się brudnobiały worek, z którego najwyraźniej ten odór pochodził. Tylko czy kotka zechce sprawdzić, co jest w środku?