Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
No i znalazłam. Kruka. Świetnie. Na całe szczęście ptaszysko jedynie się na mnie patrzyło i nie podejmowało żadnych działań, dlatego ja też nie zamierzałam się na niego rzucać. Po prostu przeszłam sobie kawałek dalej, kompletnie ignorując jego obecność, w dalszym ciągu wyostrzając zmysły, żeby znaleźć jakieś ziółko. Nie chciałam walczyć.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Lśniąca Sadzawka zostawiła kruka w spokoju i ruszyła dalej. Wygląda jednak na to, że jej szczęście do szybkiego znajdowania przydatnych roślin zniknęło - bowiem mimo starań i wytężania zmysłów, nie natrafiła na żadne z ziółek, które mogłoby pomóc w leczeniu kotów.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Kruk na szczęście również nie palił się do walki, dlatego mogłam bez problemu szukać dalej. Szłam i szłam, w dalszym ciągu nie mogąc nic znaleźć. Uznałam więc, że pójdę gdzieś dalej, o wiele dalej, w nadziei na znalezienie czegoś przydatnego. Jak na przykład jałowiec, o! Łososiowa Łuska opowiadała mi o tym, mówiła jak wygląda i do czego służy, ale nie mogłam go znaleźć w składziku, więc przydałoby się uzupełnić zapasy. To dobry pomysł. Jagody chyba rosną w lesie, więc to tam zamierzam się teraz udać.
O-oh.
Cóż, czasami działo się tak, że nie dało się uniknąć niektórych rzeczy. Przeoczenia czegoś, jakieś niedopatrzenia, niby nieistotnego, a jednak przeradzającego się w coś, co może się źle skończyć. Zjedzenie czegoś nieświeżego, wstąpienie na czyjeś tereny, nielegalne podkradnięcie większej ilości zwierzyny ze stosu, zgubienie drogi albo...dziecka. Tym razem było tak, że Paprociowy Pył przejęła się resztą kociąt, przekonana o fakcie, że jej rudy syn przysypia gdzieś z boku, więc straciła go chwilę z oczu, a potem...bum. Dzieciaka nie ma. Młody buntownik postanowił ukradkiem uciec od mamy, taty i rodzeństwa, całej klanowej rodzinki i pędzić tam, gdzie go łapy poniosą. Wiedziony niezwykle dużymi pokładami nagłej siły i determinacji dziarsko przebierał szkitami podziwiając coraz to bardziej obce otoczenie. Jak na kota, który rzadko wyłaził ze żłobka przystało, ciekawiła go każda rzecz, a w pewnym momencie nawet zapędził się j zaczął rozglądać nad zwierzyną! Szczęście, że nic nie znalazł. Ani nic nie znalazło jego. Jeszcze
Zdarzyło się tak, że doczolgal się do Kwitnących Zarośli, cudem, bądź nie, ale zrobił to. Zaciągnął się wonią pozornej wolności, i przysiadł ukrywajac się, w razie gdyby ktoś wzniósł alarm i wysłał list gończy za młodocianym uciekinierem. Zabawnie. Mimowolnie zaczął wyszukiwać jakichś nowych, ciekawszych zapachów, a przez jego pustą makówkę przemknęła chęć złapania czegoś, może wtedy by pokazał, że jest mądrzejszy i lepszy od rodzeństwa...I może wtedy by zaczęli go chwalić, a nie tylko ciągle "nie wolno!", "nie możesz!", "idź stąd!". Tak, ZROBI TO, pokaże im jeszcze. Wprawdzie, o łapaniu czegokolwiek wiedział tyle, że trzeba coś ugryźć, zabić i podpatrzył coś od siostry, jak to powinno wyglądać. Lekko niepewny wychylił się z kryjówki i spróbował wytężając wszystkie swoje zmysły coś znaleźć...cokolwiek. Szkoda tylko, że jego userka obdarzyła go biednym "1" w zmysłach. Niech Gwiezdny Klan ma tego głupiego kociaka w opiece.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
W porównaniu do porażającego poziomu głupoty, młody kocurek miał zaskakująco dużo szczęścia. Żaden drapieżnik na niego nie wyskoczył, nic go jeszcze nie wciągnęło pod ziemię, kończyny wciąż były połączone ze stawami, tam gdzie powinny być... przynajmniej na razie. Gdy syn Paprociowego Pyłu wychylił się ze swojej kryjówki, nie zobaczył nic szczególnego, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Całe otoczenie przysypane było wciąż jeszcze dość cienką warstwą białego puchu, choć miejscami widać było zielonkawe fragmenty i wyższą trawę, która nie poddała się tak łatwo Porze Nagich Drzew. Podmuch wiatru poruszył lekko Kwitnącymi Zaroślami i zmierzwił sierść puchatego kocurka, jednak szelest przez niego wywołany był jedynym, który dotarł do uszu Słońca. Dopiero parę uderzeń serca później w jego nos uderzyła niezbyt wyraźna, znajoma woń, która skojarzyć mu się mogła z szarawymi, drobnymi gryzoniami leżącymi na stosie zwierzyny. Czyżby jakaś mysz stwierdziła, że najciemniej jest pod latarnią, i zdecydowała osiedlić tak blisko obozu Klanu Wichru? A może uznała właśnie, że znajdowała się dostatecznie daleko, by nie stać się ofiarą? Nie żeby miało to jakiekolwiek znaczenie. Decyzja, co kociak chciał z tym zrobić, leżała w jego łapach. Nie miał najlepszego węchu, ale dostatecznie dobry, by być w stanie wyśledzić źródło zapachu.
I tak chwilę rozglądał się, starał się nasłuchiwać, wąchać i skupić się chociaż na jednej rzeczy. Udowodni im, że coś potrafi. Udowodni. Czując na sobie podmuch wiatru i szelest lekko strzepnął uchem. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie szczęście ma. Szczęście, że ten szelest nie zwiastował na ten moment żadnego drapieżnika, żadnej krwiożerczej bestii czekającej na to, aż będzie miała okazję na ukaranie młodej duszyczki za nieposłuszeństwo. Nieposłuszeństwo wobec tych prostych słów, tyle razy powtarzanych. Nie wychodź z obozu. Kiedy złamał tą zasadę, już wiedział, że nie będzie odwrotu. Musiałby się nieźle nagimnastykować, żeby po chwilowym spacerku nawet parę kroków od bezpiecznego rejonu, nie dostał solidnego ochrzanu. Kiedy dotarł do tego miejsca, już i tak nie miał nic do stracenia, w jego mniemaniu. I tak mama go okrzyczy więc...czemu by się nie zabawić?
Kiedy poczuł coś znajomego, zapach jego, miejmy nadzieję, zdobyczy wstrzymał na chwilę oddech. Nie znał się na tym aż tak dobrze, ale pachniało jak coś w miarę bezpiecznego, a to już coś. O ile coś takiego w ogóle ma zapach. Póki nic go nie pozarło może się porozglądać za tym, skoro już wpadł na jakikolwiek trop. Ruszył niepewnie przed siebie starając się poruszać jak najciszej, żeby zawczasu nie wzbudzić podejrzeń czegokolwiek. Usiłował wyłapać skąd to dokładnie tak pachnie. Co jakiś czas przystając i zastygając w bezruchu, oczekując na jakikolwiek kolejny znak. Szło mu to wolno, ale miejmy nadzieję, że da efekty. Cały czas, w razie jakby wszystko się sypło, gotowy był do ucieczki, czy to przed niebezpieczeństwem, czy klanową policją.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Ślad zapachowy był całkiem świeży, i gdyby Słońce miał więcej doświadczenia, szybko stwierdziłby, że mysz przechodziła tędy dosłownie kilka minut temu, nie więcej. Może poszukiwała pożywienia, gdy spłoszyły ją szelesty wywoływane przez nadchodzącego kociaka. Przez pierwsze parę kroków rudy kocurek nie widział nic szczególnego, mógł jedynie zauważyć, że woń stawała się nieco intensywniejsza. Był zmuszony wyjść spomiędzy zarośli, by podążać dalej. Poruszał się całkiem cicho, ale co jakiś czas śnieg nieco głośniej skrzypiał pod jego kończynami. Nietrudno było na nim zauważyć drobne ślady łapek, co znacznie ułatwiało tropienie. Wreszcie oczom Słońca ukazała się nieduża dziura w ziemi znajdująca się na dość nierównym terenie. Trop jednoznacznie wskazywał na to, że właśnie tam skryła się myszka. Po paru uderzeniach serca kocurek mógł usłyszeć jej ciche popiskiwanie. Pytanie tylko, czy zamierzała w najbliższym czasie wychodzić.
Dreptał i dreptał wodzony zapachem, najpierw słabym, jednak i tak takim miłym, przyjemnym. Już teraz czuł smak zwycięstwa, sam fakt że coś WYTROPIŁ to i tak osiągnięcie. Wprawdzie, wyjście spomiędzy kryjówki nie było jakoś super mądrym pomysłem, ale hej, jaki jego pomysł jest mądry? Nie pomyślał nawet o tym, że na tym zimnym, niefajnym śniego zostawi ślady. Teraz mu pomógł z myszą, ale...komuś może pomóc z nim. No ale, z drugiej strony, dzięki temu przynajmniej się nie zgubi, czy coś.
Oczy zrobiły mu się wielkości pięciozłotówek, kiedy w końcu USŁYSZAŁ, a nawet ZOBACZYŁ gdzie ta mała, skubana menda jest. Teraz powinno być...łatwo, nie?
Słońce zmarszczył nos zastanawiając się co uczynić z tym faktem, że właśnie w tej dziurze skitrała się jego zdobycz. Pomyślał chwilę o wepchaniu tam łapki, ale co by mu to dało? Z jego szczęsciem, pewnie wymsknęłaby się mu, a tego nie chcemy. Ewentualnie pokazałby tylko, że tutaj jest, wtedy by jej na pewno nie dostał. Z tej racji, cicho przyczaił się obok wstrzymując oddech i obserwując co mysz postanowi uczynić. Jakby wylazła, tak żeby była choć trochę bliżej, może udałoby mu się ją capnąć. Jak tego nie zrobi, to wróci się do wpychania tam łap.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Rudy kocurek czekał w napięciu na jakikolwiek kolejny ruch ze strony szaro-burego stworzenia, jednak najwyraźniej nie mogło być zbyt łatwo, bo stworzenie było wyraźnie czujne. Minęło wiele uderzeń serca, nim usłyszał kolejne piski, a po paru kolejnych ujrzał różowy nosek i białe wąsiki wychylające się z norki. Gryzoń był wyraźnie niespokojny. Wciągnął parę razy powietrze, węsząc, po czym z powrotem schował się w głąb norki, najwyraźniej wyczuwając zapach zagrożenia. Albo zwyczajnie nie chcąc ryzykować potencjalnym spotkaniem z drapieżnikiem. Cóż, najwyraźniej Słońce musiał czekać dłużej, albo znaleźć inny obiekt zainteresowania. Jeśli się tylko rozejrzał, mógł zauważyć, że całkiem niedaleko stąd teren stawał się jeszcze wyraźniej pofalowany niż tutaj. W większości śnieg był nietknięty, choć miejscami widać było przeróżne ślady należące do ptaków, gryzoni i innych stworzeń. Niektóre były małe, inne nieco większe. Poza tym jednak okolica była zupełnie spokojna, nic nie wskazywało na obecność jakiegokolwiek zagrożenia w okolicy. Syn Paprociowego Pyłu mógł zostać tutaj i liczyć na szczęście... albo ruszyć w dalszą podróż, poznać nieco więcej świata.
Cóż, miał wrażenie jakby serce mu nagle stanęło kiedy to małe stworzonko wyściubiło na chwilę nos z kryjówki. Nawet nie pomyślał o tym, żeby spróbować teraz to wykorzystać. A szkoda, bo zaraz bo jego chwilowej radości, szybko przeżył zawód, kiedy chwilę po tym zawróciło. No cóż, dalsze eksplorowanie świata poczeka. Zupełnie jak rudzielec, który zamierza dalej czyhać w bezruchu. W końcu ta mysz będzie jego. A taki momencik czekania go nie zbawi. Nadal łudząc się, że jednak mysz postanowi wręcz wpaść mu w łapy, leżał przyczajony, z pazurami w gotowości. Teraz jak tylko się wychylili to ją capnie, na pewno.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Słońce nie zmienił swojej pozycji, czekając z niemal całkowitym bezruchu. Co jakiś czas do jego uszu docierało ciche popiskiwanie myszy, która po kolejnych kilkunastu uderzeniach serca znów spróbowała się wychylić, jednak jej różowy nos schował się tak szybko jak się pojawił w zasięgu wzroku, nie dając rudzielcowi żadnej szansy na reakcję. Najwyraźniej kocurek robił coś źle, przez co gryzoń był w stanie go wyczuć i wiedział, że wychodzenie na zewnątrz mogło skończyć się niedobrze dla niego. Syn Paprociowego Pyłu nie miał jednak zbyt wiele styczności z tematem polowań, trudno więc było od niego oczekiwać, by wiedział, że lekki wiatr mierzwiący jego futro skutecznie zdradzał myszy, iż kocurek znajdował się wciąż niedaleko.
Zmarszczył nos spoglądając na kryjówkę myszy. Widzi go stamtąd? Może stoi za blisko, a może oddycha za głośno, albo...zresztą, to nie jest ważne. Ważne, żeby ją jakoś wykiwać. Może jak uda, że idzie sobie dalej, ona wylezie i wtedy ją dopadnie? Wstał otrząsając się lekko i ruszył parę kroków na wprost omijając dziurę. Ustawił się tym razem w trochę większej odległości, więc może być ciężko z reakcją...no ale cóż, do trzech razy sztuka, nie? Odwrócił się w jej kierunku i cicho znowu ugiął łapy, które były w totalnej gotowości do dopadnięcia jej. Jeśli jest jeszcze możliwość złapania czegoś innego, to hej! Dwie rzeczy będą jeszcze lepsze. On poczeka, skoro teraz nikt go nie znalazł, to ma czas! Może nawet mama się nie skapnęła, że zgubiła syna?
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Pomysł kociaka ze zmianą pozycji był całkiem mądrym posunięciem z jego strony, ale widać było, że nie był świadomy co powodowało, że mysz chowała się z powrotem w norze zamiast wyjść. Podczas przemieszczania się gryzoń usłyszał jego kroki, przez co stał się jeszcze ostrożniejszy. Minęło całkiem dużo czasu, nim różowy nos ponownie się wychylił... po czym szaro-bure stworzenie wyskoczyło z nory i popędziło ile fabryka dała w zarośla. Słońce mógł próbować ścigać mysz, ale nie miał już szans ją złapać, bo był zbyt wolny, a przedzieranie się przez chaszcze nie było łatwym zadaniem nawet przy jego rozmiarach.
Okej, nieważne. Chyba jednak już woli zwiedzanie świata, bo ta mysz, cóż, pisana mu nie była. Kiedy już myślał, że ją przechytrzył, ta wystrzeliła z nory i poleciała hen, daleko. Fuknął coś jedynie niezadowolony pod nosem i przeciągnął się. To czekanie jest męczące, ale i tak coś złapie. Ruszył znowu przed siebie rozglądając się wokół. Znowu musi na coś wpaść, coś innego niż trop myszy, bo te chyba już mu aż zbrzydły. Co jakiś czas spoglądał jeszcze na dół, szukając jakichkolwiek śladów które mogłyby go doprowadzić do czegoś dobrego.
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Mysz uciekła, a kociak zrezygnował z bezsensownej pogoni za nią, zamiast tego ruszając dalej. Na śniegu było wiele różnych tropów, niektóre wyraźniejsze niż inne, ale duża część woni była dla niego dość nowa, albo wywoływała zaledwie mgliste skojarzenia. Podłoże, po którym się poruszaj, było wyraźnie pofalowane i nierówne, momentami tworząc nawet głębsze dołki. Minęło parę chwil, nim natrafił na coś interesującego, a mianowicie... zupełnie obcy odgłos. Raz na jakiś czas do uszu kociaka docierało ciche, nieco chrobotliwe "krr", a także ciche szelesty na śniegu. Stworzenie, które znajdowało się w pobliżu, z pewnością nie było zbyt duże, bo inaczej robiłoby większy hałas. Źródło dźwięków było gdzieś przed nim, bo z każdym kolejnym krokiem wyraźnie się do niego zbliżał.