Logo Artemidy
Błotniste Ścieżki
Wzięła głębszy wdech, jak gdyby miało jej to pomóc w stwierdzeniu, czy w okolicy jest jakiś kot. Nie wyczuła niczego co mogłoby ją zaniepokoić albo ożywić. Czuła tylko wicher, czuła rzekę i tak właściwie to tyle. Widziała jednak, że ktoś zbliża się w jej kierunku. Nieznajomy szedł z naprzeciwka. Wlepiła w niego spojrzenie dwukolorowych oczu, czekając, aż kot zbliży się na wystarczającą odległość, by mogli porozmawiać. Chyba właśnie tego potrzebowała. Rozmowy, integracji, nowych przyjaciół, skoro w Klanie Wichru nie potrafi sobie żadnych znaleźć.
Rzeczniak wyglądał dość przyjaźnie. Na jego twarzy tkwił przyjemny uśmiech. Wzrostem byli podobni do siebie, równie mali i drobni. Można to chyba uznać za jakiś plus, tak? Futro kota było krótkie i rude, zupełnie jakby płonęło, a oczy bursztynowe. I... Tak właściwie to tyle. A, jeszcze rozerwane ucho, dostrzegła to dopiero po chwili.
- Piękność...? - powtórzyła za nim cicho, zbytnio nie wiedząc co mogłaby na taki komplement odpowiedzieć. Nie sądziła, że rozmowa zacznie się w taki sposób. Poczuła się nieco... Zawstydzona i zapewne było to widać na kilometr! Nigdy przecież nie potrafiła ukrywać takich stanów i emocji. Teraz... teraz wychodzi jej to lepiej niż na początku, ale to tylko dlatego, że w końcu sama zaczęła uznawać się za piękną. Jeśli na początku jej klanowej kariery kędzierzawe futro oraz jego pstrokaty wzór były przekleństwem, teraz mogła je określić raczej jako... Dar. Coś, co sprawia, że jest wyjątkowa i jedyna. Znaczy, prawie, bo jest jeszcze Owieczka. Szkoda tylko, że w ostatnim czasie siostra wydaje się być wyjątkowo nieobecna. - Znaczy, nazywam się Wierzbowa Łapa. - odparła w końcu, przerywając długą ciszę, która nastała między nimi. Posłała nieznajomemu... Albo... Nieznajomej nerwowy uśmiech. I to nie tylko dlatego, że miała male problemy z określeniem jakiej płci jest jej rozmówca. Na odległość woniał różnymi kwiatami, do tego stopnia, że Kusa miała pewne wątpliwości. Ten zapach jest celowy, czy raczej przypadkowy? Teoretycznie mogłaby o to zapytać, ale... Czy jej wypada? Tak się chyba nie robi. - No. A ty jak masz na imię? - Więc odsunęła od siebie kuszące pytanie i postanowiła zadać inne, prostsze, bezpieczniejsze i co najważniejsze, konieczne. Nie wyobrażała sobie jak mogłaby rozmawiać z kimś, nie znając jego imienia.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Zboże już zepsuło?
Zastrzygło uchem, starając się nie zmienić wyrazu pyska. Skoro już zaczęło to równie dobrze może kontynuować w tym kierunku. I chyba zdziwienie kotki było lepszym początkiem niż gdyby się okazało, że ma do czynienia z kimś, kto jest pewien swojej wartości. Właściwie to skoro była zdziwiona, wręcz zakłopotana, to znaczyło, że nie miała doświadczenia z niczym co Zboże planowało. A skoro nie miała doświadczenia to powinno pójść łatwiej, nie? Szkoda tylko, że Zboże też nie miało doświadczenia w tym co robiło, i tylko jakieś strzępki wyobrażenia na ten temat.
No dobra, ale jakby do Zboża w ten sposób ktoś zagadał, to co chciałoby usłyszeć?
- Jestem Zboże - przedstawiło się z uśmiechem, zbliżając się do kotki coraz bardziej. - A ty, Wierzbowa Łapo, jesteś kotem niebywałej urody! W Klanie Rzeki nie mamy nikogo o takim futerku... - zamilkło na chwilę, lustrując kocicę aż w końcu spojrzało jej prosto w oczy. - Ani takich oczach.
Uśmiechnęło się do niej, starając się nadać sobie wyglądu i charakteru pewnego... Łobuzerstwa. Cwaności, ale takiej cwaności, co to mówi że wie co robi i że widzi to co widzi i że mówi tylko prawdę. Kogoś gotowego przekraczać granice dla przekraczania granic, kogoś gotowego na wszystko, i kogoś kto gdy widzi kogoś pięknego mówi to wprost, bo piękno to rzecz, która przyciąga do ciebie, ale jeśli jej nie masz to musisz nadrobić charakterem.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieznajomy przedstawił się. Zboże. Zbożowa Łapa? Zbożowe... Coś? Nie potrafiła stwierdzić, czy ma do czynienia z terminatorem, czy raczej z wojownikiem. Wydawało jej się, że są w podobnym wieku i... Tak właściwie to nic więcej nie wiedziała. Ale to nic. Mają dużo czasu, by się poznać. Nikt przecież nie powiedział, że ich znajomość musi się zakończyć na jednym spotkaniu. Chociaż... W głębi duszy Kusa myślała, że właśnie tak się stanie. Wszystkie koty, które są spoza klanu i jednocześnie przypadły jej do gustu, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu, spotkały się z nią tylko raz i na tym się skończyło. Niektóre nawet całkowicie zniknęły. Czy to przypadek? Wolała wierzyć, że tak.
- Cóż... - zaczęła, nieco zawstydzona i onieśmielona. Mogła wprost przyznać się, że tak, jest jedyna w swoim rodzaju, ale tylko dlatego, że pochodzi spoza klanu. Powstrzymała się jednak, a to dlatego, że bała się reakcji Zboża. Nie każdy jest przyjaźnie nastawiony do kotów pochodzących z poza klanu i nic dziwnego w tym, że Kusa zdążyła się o tym przekonać naprawdę dużo razy. Zapewne to dlatego obawiała się mówić o swoim pochodzeniu kotom, których praktycznie nie zna. - Ty też jesteś dość... - Ładny? Ładna? Wciąż miała wątpliwości. Z drugiej strony nie wiedziała, czy powinna pytać o płeć rozmówcy. Czy nie będzie to niemiłe? Czy tak wypada? - Ładnym kotem - o! I znalazła idealne dokończenie, które... Trochę zamaskuje jej wahania. By dodać temu autentyczności, posłała nieznajomemu łagodny uśmiech. Powinno zadziałać. - Znaczy, w Klanie Wichru jest mało rudych - Dodała jeszcze. No tak, futro Zboża nie było niecodzienne, a najzwyklejsze, rude, ale to nic. Nawet takie koty mogą być ładne i się komuś podobać. Tak właściwie ona też byłaby "zwykła", gdyby jej futro nie było kędzierzawe. Z tą różnicą, że wtedy ona byłaby całkowicie brzydka, a Zboże taki nie jest.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A, nie, chyba jednak Zboże wcale jeszcze nie zepsuło. Koteczka była mikra w swojej osobowości. Taka, że pewnie dałoby się ją złapać w jakiejś małej dziurce i ta dziurka zawierałaby całą jej pewność siebie. W sumie dość zabawnie i dość odpowiednie. Szkoda tylko, że Zboże absolutnie nie miało pojęcia co robi i gdzieś w samym jej środeczku zaczęła się rodzić panika.
No dobra, raz kozie śmierć, czas zacząć przekraczać granice czy cokolwiek.
Podeszło jeszcze bliżej do Wierzbowej Łapy. Starało się przy tym stawać na większych, wyższych kamieniach i kępach trawy, by dodać sobie wzrostu. Chciało być blisko, bliziutko, wytworzyć atmosferę pewnej intymności, pokazać, że uczucia które zupełnie udawało były prawdziwe w tej chwili, nagłe i olbrzymie. Tylko ta bliskość, ten zapach obcego kota, to dziwne kręcone futerko - to wszystko sprawiało, że Zboże zaczynało zapominać języka w gębie. I wcale nie pomagało, że ta brzydota kotki zaczynała ją autentycznie fascynować.
- Powiedz, często pojawiasz się na granicach? Nie zaprzeczę, że poznanie cię bliżej... Lub chociaż tak piękne widoki w większej częstotliwości niż raz w życiu.... Byłyby mi miłe.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zboże zbliżyło się jeszcze bardziej, na co na początku zareagowała dość nerwowo. Cofnęła się o krok, jednak szybko zrobiła kolejny i nieco większy, tym razem do przodu, ciągle mając gdzieś tam z tyłu głowy, że powinna być ostrożna. Nie rozmawia z Traszką, nie rozmawia z Szyszką, ani z nikim innym, kogo mogłaby określić mianem znajomego. Tym razem miała przed sobą całkowicie obcego kota, w dodatku pochodzącego z innego klanu. Powinna uważać, mimo wszystko. Wlepiła więc spojrzenie w jego sylwetkę, gdy podchodził coraz bliżej. Wciąż czuła się dość niekomfortowo, jednak starała się jak najbardziej odsunąć od siebie to nieprzyjemne uczucie. No bo przecież wszystko jest w porządku. Nic się nie dzieje, rozmowa jest przyjemna i hej! W końcu się komuś... Spodobała? Czy mogła tak to nazwać? Powinna się z tego powodu jakkolwiek cieszyć i być może nawet czuć dumnie.
- Czasami tutaj przychodzę. Lubię sobie pospacerować, tak... W samotności i ciszy. - Wyjaśniła powoli, a gdy skończyła, na jej twarzy pojawił się łagodny i nieśmiały uśmiech. Czy Zboże było naprawdę zainteresowane jej... Życiem? Albo raczej osobą. Na to wychodzi. - Ale częściej można mnie spotkać gdzieś przy Czterech Dębach. Rosną tam ładne kwiatki, lubię je zbierać - Dodała jeszcze, mimo, że nie uważała tej informacji za istotną. Zapewne powiedziała o tym tylko dlatego, że... No cóż, zbytnio nie wiedziała jak ma się zachować i co mówić. Najchętniej to by w ogóle milczała i tylko słuchała, co Zboże ma jej do powiedzenia. Jednak wtedy pewnie rzeczniak szybko by się do niej zraził, poszedłby sobie i nigdy więcej by się nie spotkali. Wolała, by się tak nie stało, bo w końcu posiadanie kolegów w innych klanach jest świetne.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przysunęła się. Dobrze. Bardzo dobre. A co najmniej ciekawie. W ogóle cała ta sytuacja była taka zabawna! Ciekawa na swój sposób i niesamowicie stresująca. Serce Zbożu biło szaleńczo, ale w oczach świeciła się iskierka ekscytacji. Niesamowite, inne, dziwne, szalone, zabawne! To było takie! Takie niesamowite uczucie! Robiło to co chciało, jak chciało, i prowadziło rozmowę po swojemu, sterowało tym co się miało stać! Miało plan i powoli dążyło do jego wykonania i wykonywało to co sobie zaplanowało i to skutkowało jakoś! To wszystko było! Bardzo niesamowite!
Bardzo się Zbożu podobało, że mogło tak po prostu mówić rzeczy i nikt nie mógł powiedzieć, czy kłamie czy nie.
- O, jakie są twoje ulubione? - zapytało ze szczerą ekscytacją, po czym zaraz skarciło się w głowie. To nie była reakcja jaką powinno teraz wykonać. Ale... Z drugiej strony? Z drugiej strony niechże Wierzbowa Łapa coś o sobie opowie.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ekscytacja Zboża była... Duża, no. Kusa usłyszała to w głosie rzeczniaka oraz... Mogła wywnioskować po jego ruchach i gestach, ale w tym była zdecydowanie gorsza. Została zapytana o ulubione kwiaty i tak naprawdę dopiero wtedy zaczęła się nad tym głębiej zastanawiać. Które są jej ulubione? Wszystkie bardzo lubi! Każde są na swój sposób inne, ładne i wyjątkowe, zupełnie tak jak koty. Może to dlatego tak upodobała sobie te małe, kolorowe roślinki?
- Najbardziej lubię... Maki. Chyba maki. Ale tak właściwie wszystkie kwiatki lubię - Odpowiedziała po chwili namysłu. Dlaczego Zboże było tym wszystkim tak zainteresowane? Zaciekawione jej osobą? Przecież to... Nudziara totalna, doskonale to wiedziała i nawet nie starała się tego ukryć. Tchórzliwa, nieśmiała, słaba, nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. I żadna z jej dobrych cech, czy zalet nie zakrywa tej... Gorszej strony. A przynajmniej ona nie była w stanie tego dostrzec. - A ty? Co lubisz? Wiesz, ja... Lubię słuchać, bardziej słuchać, niż mówić. Możesz dużo opowiadać, o sobie i... O wszystkim. Ja poznam ciebie, a ty mnie. - Skoro obie strony tak bardzo tego chciały. Jak dobrze, że trafili akurat na siebie. Zboże wydawało się być zdecydowanie bardziej odważne i rozmowne niż Kusa. Dzięki temu rzeczywiście mogą przyjemnie porozmawiać, a nie być skazanym na to, rozmowa nie będzie się kleić i zrobi się niezręcznie. Już teraz szylkretka była w stanie stwierdzić, że... Czuje się lepiej.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To zaczynało iść w złą stronę. Zboże zaczynało czuć, że traci kontrolę, nie tyle nad sytuacją, co sobą. Ekscytacja zaczynała brać górę i czuło, po prostu czuło, jak słowotok się zbliża, i uśmiech chce wypełznąć na pysk i że mogłoby mówić i mówić i mówić, a to nie do końca to co chciało zrobić, no i jak miało się zachowywać inaczej? Dlaczego tak bardzo nie szło tak jak Zboże sobie to wyobraziło że pójdzie? Yyyyyy i co teraz?
Cofnęło się o krok. Zmierzyło Wierzbową Łapę od góry do dołu, uśmiechając się przyjaźnie i szarmancko.
- Maki... - zaczęło. - Pasują do ciebie. - Chwila przerwy. Zerknięcie przez ramię. Smutne westchnięcie skierowane w stronę obozu. - Ale obawiam się, że obowiązki mnie już wzywają i muszę wracać. Bardzo chętnie poopowiadam ci o kwiatach, moich ulubionych i wszelkich innych, ale niestety nie dzisiaj. Być może powinniśmy znaleźć sposób na ponowne spotkanie się? Na przykład podczas najbliższego nowiu, w okolicy Czterech Dębów? - zaproponowało z nadzieją w głosie. O tak, tak dużo czasu na pewno da Zbożu czas by przemyśleć sobie to wszystko i ułożyć nowy plan działania. I autentycznie miało nadzieję, ze Wierzbowa Łapa się zgodzi.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jej mordę wstąpił nieśmiały uśmiech, gdy usłyszała, że maki do niej pasują. To... Naprawdę miłe, że Zboże tak uważa. Sama wcześniej nie zastanawiała się nad tym, co w makach mogłoby do niej pasować, ale skoro rzeczniak tak jej powiedział, to może coś w tym jest? Może dziś wieczorem, gdy będzie zasypiać, powinna nad tym pomyśleć? Zdecydowanie tak zrobi, ustalone.
- Dobrze. Przyjdę punktualnie. - Kiwnęła krótko głową. Do spotkania jeszcze trochę czasu, ale... Ale ona już była zadowolona. Na pewno będzie fajnie i świadomość o tym sprawiała, że Kusa czuła, że się nie doczeka. Ah, tak niecierpliwość! - No to tymczasem... Do zobaczenia - Powiedziała chwilę później, a następnie powoli odwróciła się i pognała w głąb terenów Klanu Wichru. Zapach kwiatów... Cóż, na pewno będzie jej tego brakować.

/zt
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Do zobaczenia - powiedziało Zboże, wciąż z uśmiechem na pysku.
Stało przez chwilę, patrząc jak wichrzaczka się oddala, po czym gdy zniknęła jej z oczu... Odetchnęło z ulgą i rozluźniło wszystkie mięśnie. Uśmiech opadł z pyska jak maska, a ciało zaczęło się trząść delikatnie. To wszystko było dziwne i stresujące i ekscytujące za razem. I szczerze? Nie mogło się doczekać kolejnego spotkania. Było bardzo ciekawe i bardzo zainteresowane i bardzo bardzo chciało próbować dalej i zobaczyć co z tego wyjdzie i koteczka, choć dziwaczna i nieco brzydka, wydawała się być... Interesująca. W sposób w jaki bardzo nudne koty są interesujące. Ciekawy obiekt do zbadania. Ciekawa osoba do próby... Czegokolwiek co Zboże próbowało osiągnąć.
Uśmiechnęło się jeszcze raz, tym razem zupełnie do siebie, po czym w podskokach pomknęło w kierunku obozu.

//zt
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwitnąca Łapa nie mógł już dłużej siedzieć w obozie. Chciał się gdzieś ruszyć, wrócić do nauki, ale jego mistrzyni zaginęła, a on żadnego nowego mentora jeszcze nie dostał i tak naprawdę nie wie kiedy go dostanie. Jedyne co to mógł mieć nadzieję, że stanie się to już niedługo. To spowodowało, że dzisiejszego dnia wybył z obozu i z frustracją zaszedł aż pod granicę z Wichrem, bo akurat w tę stronę łapy go poniosły. Srebrny pręgus przystanął kilka króliczych skoków od granicy i uderzył lekko łapą w skałkę, na której akurat stał, żeby nie brodzić w błocie. On to jednak miał pecha, który nie chciał się od niego w żaden sposób odczepić i właśnie przez to rodziło się zirytowanie Kwiatka.
Syn Ślimaczej Muszli mruknął coś do siebie pod nosem, a potem postanowił przeskoczyć z jednej skałki na drugą, żeby nie siedzieć w miejscu… i w tym momencie to się stało jego zgubą. Kwitnąca Łapa, który cały czas nie był przyzwyczajony jeszcze do końca do braku oka źle wymierzył i zamiast trafić na kolejną w kolejce skałkę to minął ją i wpadł w błoto, które znajdowało się wszędzie dookoła niej, a że było ślisko to wyłożył się na glebę jak długi.
-A niech to! -zakrzyknął kiedy błoto plusnęło i wyleciało w górę, a potem osadziło się na jego długim srebrzystym futerku razem z pozostałymi na ziemi liśćmi, które jeszcze nie wyrwały się gdzieś w świat razem z wiatrem. Kwiat burknął i walnął jeszcze do kompletu głowę w błoto w geście poddania, w końcu gorzej już być nie mogło, nie?

//Roziskrzona Noc
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z dnia na dzień robiło się coraz zimniej, więc ulubiony sposób burej na spędzanie wolnego czasu zaczynał grozić przeziębieniem. Ciepła pora odchodziła w niepamięć, a chłodne podmuchy wiatru zniechęcały do bezczynnego sterczenia w okolicach Czterech Dębów. Wciąż jednak w grę wchodziły nieoficjalne patrole wzdłuż granicy z Klanem Rzeki w nadziei na dostrzeżenie znajomego niebiesko-białego futerka. Tak jak podczas ostatniego spotkania zauważyła - opieka nad dwójką kociąt wcale nie pochłaniała tak wiele czasu jak by Łabędzia Szyja zakładał. Co prawda, idąc teraz wzdłuż granicy, Roziskrzona Noc zaczynała się zastanawiać czy aby na pewno nie była wyrodnym, nieobecnym rodzicem. Jak ten ojciec co wyszedł po upolowaną wcześniej piszczkę i ślad po nim zaginął. No dobra, aż tak tragicznie to nie było, Iskra wciąż wracała do kociaków, spędzała z nimi czas. Teraz, gdy ich ceremonia na wojowników zbliżała się coraz większymi krokami, tym bardziej nie widziała sensu w pilnowaniu ich od świtu do zmierzchu. To wydawało się logiczne, pozwolić im żyć swoim życiem, poznawać klan na własnych zasadach, nie patrzeć im ciągle pod łapy.
A jednak jakieś wątpliwości się wkradały w myśli burej. Okazjonalne przeświadczenie, że nie robi wystarczająco wiele, że się izoluje, że jest zbyt odległa, bo wybrała samotny spacer ponad zabawianie kociąt w obozie. Bez sensu.
Na znajomego pointa nie wpadła, za to jej dwukolorowe oczy dostrzegły innego nieszczęśnika, który poślizgnął się prosto do błota. Nim zdążyła podejść bliżej nieznajomy całkowicie wyłożył się w rozpaćkanej ziemi, chowając w niej również pysk.
- Pechowy dzień, co? - zagaiła, zatrzymując się przy granicy. Nie mogła przecież obojętnie przejść koło cudzego nieszczęścia, musiała przynajmniej spróbować zorientować się co doprowadziło do próby utopienia się w błocie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Pechowe całe życie -odparł kiedy usłyszał głos, nawet nie zastanawiając się kto to mógłby być.
Dopiero po kilku uderzeniach serca zrozumiał, że przecież on przychodził tutaj sam, że nikogo z Rzeki ze sobą nie zabierał, a wątpliwe było to, że ktokolwiek będzie za nim szedł. Klanowicze mieli ciekawsze rzeczy do roboty niż łażenie za pechowym kaleką. To sprawiło, że Kwitnąca Łapa uniósł pysk z błota, wstał szybciutko, otarł łapą twarz z błota tak żeby jakoś chociaż średnio wyglądać, ale żeby przede wszystkim coś widzieć pozostałym mu przy życiu okiem, a potem odwrócił się w stronę głosu.
-Um... hej? -syn Ślimaczej Muszli zaczął trochę niepewnie po tym co się przed chwilą stało i jak teraz jego długie, srebrzyste futerko okropnie wyglądało. W końcu był cały w błocie po swoim śmiechu wartym skoku na drugi kamień- Co... robisz na granicy?
Jego głowa zaczęła poruszać się lekko na boki, a prawe złote oko lustrowało teren za wichrowiczką, która stała po swojej stronie granicy. Sprawdzał czy jest sama, czy może więcej kotów widziało jego porażkę i teraz będzie na swoje nieszczęście na językach całego Wichru. Na szczęście kotka była sama i Kwitnąca Łapa westchnął z ulgą. Już jego użeranie się z raną i przyzwyczajanie się do nowej rzeczywistości było wystarczająco wyczerpujące, nie potrzebował walki z nową "sławą" przy spotkaniach z każdym wichrzakiem w jakiejkolwiek sytuacji.
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła łbem z malującym się na pyszczku współczuciem. Szybka reakcja, więc rzeczywiście los raczej go nie rozpieszczał. Całkiem prawdopodobne więc, że trafiła na przypadek, któremu zwykła rozmowa nie pomoże. Niedobrze, bo zupełnie obcym kotom ciężej pomóc niż poprzez dialog.
Dopiero, gdy srebrny zaczął się podnosić, Iskra przybrała neutralniejszy wyraz mordki. Znaczy - pozbawiony tej nuty współczucia, żeby nie pomyślał, że patrzy na niego z góry. Wciąż życzliwy, ale nie przesadnie, żeby nie pomyślał, że ma do czynienia z jakąś wariatką, która ewidentnie czegoś od niego chce. Więc neutralny, dokładnie.
- Hej. - przywitała się, nie potrafiąc się powstrzymać od chwilowego zawieszenia spojrzenia na pustym oczodole. Kocur był niewiele młodszy od niej, chyba rzeczywiście miał pechowe całe życie. Szybko się jednak skupiła na pozostałym mu oku, bo było nie było, nieuprzejmie jest wgapiać się w blizny i tym podobne już na starcie. Nie była małym kociakiem, potrafiła się kontrolować.
- Spacerowałam. - wyjaśniła. - Często spaceruję wzdłuż tej granicy, bo czasem udaje się wpaść na znajomą mordkę. A ty co tu robisz?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwiatek zdążył już wyczulić się na temat swojego oka, więc zdążł zauważyć to zawieszenie zanim wichrowiczka przesunęła wzrok dalej. Spiął się i zacisnął zęby, jednak tym razem postanowił nie reagować. Jak małe kocię to można przestraszyć czy okrzyczeć żeby sobie poszło to raczej nie będzie krzyczał na dorosłego kota... i to na dodatek z innego Klanu niż on sam jest. A poza tym kotka wydawała się miła... chyba by trochę przesadził gdyby od razu się do niej przysapał... tak jak wtedy do Czarnej Łapy.
-Ummm -przez chwilę zawahał się. Nie wiedział czy w ogóle się przyznawać. Zdradziłby swoją słabość, ośmieszyłby się...- Wkurzyłem się i wyszedłem z obozu, potrzebowałem świeżego powietrza -teoretycznie to nie skłamał, po prostu nie powiedział dlaczego się wkurzył, to nie jest kłamanie- nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się przy granicy.
Srebrny kocur spojrzał w dół na swoje łapy. Jedną z nich zaczął grzebać lekko w ziemi w akcie niezręczności. Nie wiedział co powinien dalej zrobić. Nie miał jeszcze żadnych doświadczeń z kontaktami z kotami poza Klanem Rzeki. To był pierwszy raz kiedy tak naprawdę poznał kogoś innego, obcego. Myślał przez chwilę, a potem wyprostował się i wypiął dumnie pierś. Musiał pokazać, że nie jest żadną ofiarą mimo iż skok mu nie wyszedł i przy okazji może pokaże jak zdeterminowane potrafią być koty Rzeki. Tak! Zrobi to dla reputacji swojej i Klanu! Rodzice byliby z niego dumni. Na pewno!
-No, a skoro już wyszedłem to postanowiłem poćwiczyć.
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości