Logo Artemidy
Samotna Brzoza
Burknęła coś pod nosem, ale oszczędziła wojowniczce szerszego opisu na temat tego, co sobie myślała o czczym czekaniu na rybę. Nie spędziła zawrotnej ilości czasu na polowaniu na lądowe stworzonka, ot, raz wyszła z Wężowym Błyskiem na łowy i po kilku próbach wrócili do obozu. I choć tamtejsza przygoda była zarówno bezowocna, jak i niewzbudzająca w Nurcie cieplejszych uczuć, to w obecnej pozycji nie miała wątpliwości - polowanie na myszy i ptaszki było o stokroć ciekawsze! Pluła na te całe ryby, jeżeli to, czego wymagały, to stanie jak idiota z łapą w wodzie i czekanie. Ciekawe na co, na zbawienie chyba.
Trzymała się dzielnie, bo za późno na odwrót. Zbyt entuzjastycznie zareagowała na łowienie, by teraz móc wycofać się zachowując pysk. Karasiowa Ość uznałaby ją za przegrywa, tchórza, kota, który szybko się poddaje!
Opłaciło się. Nie poczuła odgryzania palców, za to dostrzegła podpływającą rybkę. Ha, nabrała się na trik z wsadzaniem łapy! Żałosna kreatura. Gromiaczka poczekała, aż ta przypłynie troszkę bliżej, by z rybiej przekąski zrobić morderczą broń i spróbować nadziać płotkę na pazurki! A później wyrzucić ją z wody, oczywiście.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płotka, nieświadoma podłej i wyszukanej zasadzki podpłynęła bliżej do szarej łapki i połaskotała w paluszki podczas próby podgryzienia ich. I dokładnie w tym momencie spokój rybiego dnia został zaburzony. Łapa, która miała być przekąską, podrzuciła biedną rybkę w górę, wysoko ponad bezpieczną powierzchnię wody. Otwierała i zamykała mordkę w szoku, wijąc się jak robaczek, podczas swojego pierwszego lotu w przestworza i przez krótki moment jej spojrzenie osiadło na pyszczku terminatorki. Akurat w najwyższym punkcie lotu, klimatycznie tak, gdyby ktoś kręcił kiedyś film o poczynaniach tej płotki to ten moment byłby prawdziwym artystycznym arcydziełem. A gdy minął, rybka już leciała w dół, więc jeśli Nurtowa Łapa nie chciała jej stracić to powinna szybko zareagować.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
DOTKNĘŁA RYBĘ. Złapała rybę! Poczuła niekoniecznie pierwszej klasy, niezawodny chwyt, jednak wystarczył do wyrzucenia płotki w górę, czyli sukces. Nurt pisnęła poczuwszy na łapie obślizgłe łuski... a może to z zaskoczenia, że nie na tym się kończyło i walka wciąż trwała. Ustaliliśmy już, że ryba nie była przyczepiona na amen do jej krótkich pazurków, toteż naturalnie odczepiła się od nich, wzniecona w powietrze. A to oznaczało, że niepochwycona ponownie, niechybnie wyląduje w rzece i polowanie okaże się niepowodzeniem. Terminatorka dźwignęła się na tylnych łapach w próbie dorwania latającej płotki obiema przednimi. Zaszła tak daleko...! Musiała, musiała wygrać tę walkę! Złapać rybkę, rzucić na suchy ląd i umordować bezlitośnie, tak jak zrobiła to Ość!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Latająca płotka szybko pożegnała się ze swoimi marzeniami i planami na przyszłość, bo nim zdołała powrócić do wody, Nurcikowe pazurki pociągnęły ją w stronę pnia, a następnie koteczka ją uśmierciła jednym wprawnym ruchem. Urodzony morderca z niej nie ma co, pierwsze podejście i już ma niewinną rybkę na koncie.

Karasiowa Ość by teraz mogła zaklaskać z uznaniem, gdyby tylko to leżało w jej naturze i anatomii. Ale no... nie leżało, więc mogła jedynie posłać popielatej pręgusce asymetryczny uśmiech (oho, z pewnością naciągnęła sobie przez niego jakiś mięsień w szyi, tak to jest jak się wychodzi ze swojej strefy komfortu w zakresie mimiki). Nie ruszała się ze swojego obranego miejsca, bo nie była pewna czy koteczce starczy ten pojedynczy sukces, czy może będzie chciała spróbować raz jeszcze, więc jedynie mogła jej pogratulować. - Brawo, jak się czujesz po złapaniu swojej pierwszej ryby?
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Opadła przednimi łapami z powrotem na obalone drzewo, a wraz z nimi wylądowała latająca ryba. Uderzenie serca później ofiara zaprzestała walki o życie. Nie było już o co walczyć! Nurt ją upolowała! Popatrzyła z zadowoleniem na swój łup, stopniowo otwierając szerzej oczy. Docierała do niej świadomość własnego sukcesu. Pierwszego sukcesu, jak by nie patrzeć. Na treningu z Wężowym Błyskiem nie zdołała złapać nic, a tu proszę! Pierwsza próba i od razu wygrana!
- Ale super! - rzuciła zapominając już chyba, jaką miała opinię odnośnie łowienia. Że nudne, że niefajne, że na co komu takie ryby. - Może mam jakichś rzecznych przodków, że tak dobrze mi poszło!
Bądź miała naturalny talent. Raczej to drugie, ma się te zdolności. Wszechstronne! Ugięła łapy i obwąchała swoją zdobycz. Niestety, sam fakt bycia jej prywatną (i pierwszą!) ofiarą nie sprawiło, że płotka nabrała milszych dla nosa walorów węchowych. Wygląd również pozostawał kuszący na minusie.
- I to naprawdę da się jeść? - spytała wesoło. Okropny smak nie mógł zabić nurtowej radości z udanych łowów! - A ta ryba to ryba czy ma nazwę, jak szczupak?
Może rozróżnia się tylko ryby, ryby gryzące i szczupaki, nie wiadomo.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Całkiem możliwe. - rzuciła zadowolona. I to wyraźnie zadowolona, niesamowite. Co prawda dobry humor nie wynikał z potencjalnych Rzecznych przodków szarej (wątpiła, a nawet jeśli to żaden powód do radości), a z faktu, że najwyraźniej udało jej się kogoś czegoś nauczyć oraz ten ktoś najwyraźniej dobrze się przy tym bawił.
Wesoły ton terminatorki w zestawieniu z lekkim skrzywieniem pyszczka na rybią woń, był... niespodziewany. No w każdym razie Ość by się tak nie cieszyła, gdyby jej nos zdrażnił okropny zapach czegoś co powinno pachnieć apetycznie. Nie żeby uważała, że ryby śmierdziały, ale kotki spoza Rzeki coś nie podzielały tej opinii.
- Jak najbardziej da się. Są całkiem w porządku, na pewno lepsze niż gady. - i nie trzeba było ich skubać z piórek, kolejny plus - Ma nazwę, chyba wszystko co żyje w rzece ma nazwę. - chyba, bo Ość nie znała całej podwodnej flory i fauny tutejszej. Podniosła się by zrobić te kilka kroków w stronę Nurt i jej zdobyczy, a następnie przyjrzała się martwej rybie. - To płotka. One są takie szaroczarne czy ciemnobrązowe z jasnymi brzuchami. - odparła tonem znawcy, chociaż sporo ryb w podobnej kolorystyce pływało w tych wodach. Ale Karaś mistrzem opisu nie była, w kształty i wymiary się nie zagłębiała.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nurt oczywiście była zdania, że Ość z pewnością była ukontentowana pomysłem, jakoby ktoś taki jak ona mógł mieć rzeczne korzenie. Na szczęście żadna z nich nie kontynuowała wątku i obie mogły cieszyć się ze swoich własnych powodów.
Poczekała na karasiową ekspertyzę, odchylając głowę do góry, tak aby móc przyglądać się stojącej nad nią wojowniczce. Ale gdy tylko usłyszała nazwę swojej zdobyczy (płotka!!), momentalnie odkręciła łeb i zatopiła spojrzenie w rybce, która w tej chwili nabrała dodatkowej głębi. Nie była już tylko wyłowioną piszczką, martwą zwierzyną, przysmakiem rzeczniaków. Była płotką!
- Zabawnie brzmi. A ty co złapałaś? Też płotkę? - Wyciągnęła szyję, odszukała leżącą smętnie na drzewie rybę i... i tyle, nie przyglądała jej się nader uważnie, bo jednak wolała skupić się na tej swojej.
Chciała ją zjeść! A przynajmniej spróbować. W końcu nieczęsto miała okazję zjeść coś, co po pierwsze - nie było w typowo gromowym menu, a po drugie - zostało upolowane przez nią samą. Ponownie obwąchała płoć i wykonała testowe liźnięcie. Nic apetycznego, jeśli miała być szczera. Z uporu, a zarazem mając na uwadze, że Klan Rzeki to je i żyje oderwała kawałek ryby. Zaczęła przeżuwać.
I omal się nie udławiła ością, bo usłyszała głosy ze swojej części terenów. Gromowy patrol!!! O ile uszy jej nie zawodziły, przewodził nim Parzące Ziele. Ten to na pewno zaraz by wypaplał, kogo widział i gdzie, nie oszczędziłby sobie też głupich komentarzy! Z głośnym gulp Nurt przełknęła nie do końca pogryzione mięso; poczuła, jak z trudem przechodzi jej przez gardło.
- O rany, muszę uciekać! - syknęła cicho. - Do widzenia?
Czmychnęła w krzaki i tyle ją widzieli.

z.t.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ach, nie, ja akurat złapałam karasia. - to dopiero była komedia. Komedia z wątkami kanibalizmu, jeśli Ość będzie zamierzała zjeść tę rybkę.
Tak samo jak zabawnie obserwowało się pierwsze podejście do jedzenia ryby. Bo nawet tak obojętny na świat ślimaczek jak Ość, musiał przyznać, że to śmieszne. Chociaż na szczęście kamienny wyraz mordki pozostawał bez zmian, jedynie w oczach odbijał się ten cień rozbawienia. Może Nurt nie zauważy, skupiona na posiłku. Nagła panika, która nawiedziła terminatorkę, sprawiła, że szara wojowniczka rozejrzała się dookoła. Niczego nie dostrzegła, ale usłyszała obce głosy. Oho. To wszystko jasne, wagary zagrożone.
- Mhm, do zobaczenia, trzymaj się. - rzuciła na odchodne, po czym chwyciła swoją zdobycz i sama się zmyła głębiej na tereny klanowe. Nie chciała znajdować się podejrzanie blisko granicy, gdy zjawi się tu patrol.

z.t
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrol. Został zabrany na swój pierwszy patrol i szczerze mówiąc nie wiedział, jak się z tym czuć. To nie było nic wielkiego, oczywiście, Ranna Łapa nie czuł się zestresowany ani nic… No, może troszkę. Po prostu chodziło o to, że gdy ostatnim razem wyszedł z obozu, zgubił się i natrafił na samotniczkę. Oczywiście była to miła dyskusja z Rosą, ale cóż… Raniuszek nieco się bał, że jeśli się zgubi, to powrót do obozu taki łatwy nie będzie.
No ale cóż - kocurek wypełniał swoje zadanie i starał się o tym zbyt wiele nie myśleć. Nie chciał znów się zamyślić i zapomnieć gdzie jest. Przy okazji patrolu i oznaczania granicy miał zebrać trochę mchu, więc oddalił się nieco i podszedł do tego wielkiego drzewa, głowę trzymając nisko przy ziemi prawie jakby nie widział własnych łap. Przy drzewach często jest mech, prawda…? Może o tej porze znajdzie się coś jeszcze… To już nie Pora Nagich Drzew.

//Chwast <3
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chwast zwykle opuszczał Obóz jako część patrolu, lecz czasem zdarzało się, że na spacery wybierał się sam. Może i nie było to zbyt odpowiedzialne z jego strony, w końcu wciąż jeszcze nie potrafił walczyć, nie mógłby się więc obronić, gdyby przyszło co do czego, ale lubił myśleć, że zachowuje odpowiednie środki ostrożności, takie jak węszenie dookoła i dochowywanie starań, by nie wywoływać niepotrzebnego hałasu. Poza tym, co innego miał zrobić — kisić się w Obozie? Jeszcze czego! Lubił Obóz, owszem, lubił swoje legowisko i to, że nie było trudno znaleźć kogoś do rozmowy, ale czasem potrzebował odrobiny powietrza. Chciał móc rozprostować łapy w sposób, w jaki nie mógł zrobić tego w Obozie, chciał móc pooglądać świat, zwłaszcza teraz, kiedy przyroda powoli zaczynała unosić głowę i budzić się do życia. Była to jego pierwsza Pora Młodych Liści i był niezwykle podekscytowany. Nie mógł się doczekać, by zobaczyć, jak wygląda natura w pełnym rozkwicie, pachnąca i upstrzona kolorowymi kwiatami.
I to może właśnie ten entuzjazm powodowany słońcem i przebiśniegami uniósł go aż na granicę z Klanem Rzeki. Normalnie nie zapuszczał się aż tak daleko, gdyż przygody przygodami, ale Chwast cenił sobie życie i nie chciał, by jakiś lis czy inny pies odgryzły mu ogon, dziękuję bardzo. Wyglądało zresztą na to, że był to jego szczęśliwy dzień, gdyż przy granicy natknął się na innego kota. Przez moment przyglądał mu się z pewnej odległości. Byl spory, ale chyba niewiele starszy od samego Chwasta. Otaczał go zapach Klanu Rzeki, więc raczej nie był intruzem, a sąsiadem. W dodatku chodził dziwnie przygarbiony, z głową spuszczoną i spojrzeniem wbitym w ziemię, co natychmiast wzbudziło chwastowe zainteresowanie. Czy Rzeczniak był przybity? Może coś się stało? Chwaścik postanowił, że wkroczy do akcji.
— Dzień dobry! — zawołał radośnie, podchodząc bliżej, lecz wyraźnie trzymając się swojej strony granicy. — Powiedział ci ktoś kiedyś, że wyglądasz jak gwiazdka z nieba? — dorzucił, uśmiechając się szeroko. Może rzucanie takich tekstów do nieznajomych nie było szczególnie rozsądne, ale jeśli Rzeczniak rzeczywiście był z jakiegoś powodu smutny, Chwast chciał go rozweselić, a co lepiej poprawia kotom nastrój niż komplementy?
BABY, WE'RE THE NEW ROMANTICS
come on,__ come along__ with me
heartbreak is the national anthem
WE______ SING____ IT _____ PROUDLY

we are too xx busy dancing
to get knocked off our feet
the best people in life are free
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedział, czy szuka tu mchu zupełnie bez sensu, ale robił to. W końcu skoro roślinność powoli budzi się do życia, to wraz z tym powinien pojawić się także i mech. Kocurek szedł tak dobry kawałek drogi do tej wielkiej brzozy, węsząc i nasłuchując, bo był na granicy i był ostrożny, a jednak proszę - nie zauważył, że obserwuje go inny kot. Gdyby był to ktoś wrogo nastawiony, Raniuszek zapewne byłby już pokarmem dla kruków, albo prawie martwy. Nie ufał swoim umiejętnościom walki ani trochę, bo przecież jeszcze się tego nie uczył na treningach ani nic takiego.
I od tak, Ranna Łapa został mocno przestraszony przez drugiego terminatora, i praktycznie podskoczył w miejscu, strosząc futerko na grzbiecie. Zaskoczone spojrzenie zatrzymał na uśmiechniętej mordce czarno-białego kocurka, który stał niedaleko. Gdy Raniuszek usłyszał jego następne słowa, musiał się rozejrzeć z otwartym szeroko pyszczkiem, bo nie wierzył że to było skierowane do niego. Ale nie. Przecież patrol był daleko, on jak typowy mysi móżdżek oddalił się od nich. Teraz był zdany na siebie, zupełnie sam z tym nieznajomym który mówił mu te dziwnie miłe rzeczy.
Raniuszek zaniemówił na moment, nie wiedząc co zrobić ze sobą ani gorącem które ogarnęło jego ciało, od łap do końcówek uszu. Przyjrzał się kotu z Gromu (bo Gromem pachniał) i stwierdził, że ten stoi po swojej stronie granicy. Dobrze, to dobrze - uspokoiło go to nieco, ale wciąż nie wiedział co miał zrobić z tym... Wszystkim. Z tym uśmiechem, i błyszczącymi dwukolorowymi oczyma, i tym jak pogodnie nieznajomy się do niego zwrócił. Oh...
- Oh- Ja? Że- ja? - wydukał po chwili, jakby przestraszony, i na pewno przez chwilę na takiego wyglądał... Ale zaraz wziął głęboki oddech i spróbował się ogarnąć. Dosyć robienia z siebie mysiego móżdżka. - Dzięki... Czym zasłużyłem sobie na takie słowa od kogoś tak pięknego? - spytał bez zastanowienia, przechylając lekko łebek. Nikt nigdy nie powiedział mu czegoś takiego... Nie wiedział, co zrobić, i czuł jak skóra pod futrem mu płonie.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyglądało na to, że chytry plan Chwaścika zadziałał i Rzeczniak przestał być przybity. Niektórzy mogliby się kłócić, że zmieszanie, kóre najwyraźniej go ogarnęło, nie jest emocją wiele lepszą, lecz on sam postanowił uznać to za zwycięstwo. Trzeba było być w życiu optymistą, prawda?
— A widzisz tu kogoś innego? — Roześmiał się. Z ciekawością obserwował zachowania nieznajomego o gwiezdnym futerku. Chyba jeszcze nigdy nie udało mu się sprawić, by ktoś zachowywał się w taki sposób i musiał przyznać, było w tym coś ekscytującego. Miał wrażenie, że oto bierze na siebie kolejne wyzwanie — jak bardzo może zmieszać drugiego kota? Tylko dlatego, że obserwowanie reakcji Rzeczniaka było zabawne i ciekawe, a Chwast w gruncie rzeczy dbał tylko o to. Potrzebował ciągłej stymulacji, ciągłego napływu nowych bodźców, a w tym momencie miał ich pod dostatkiem. — Jak to czym? Masz futerko, jakby cię ktoś obsypał gwiezdnym pyłem. Myślisz, że gdyby cię postawić w świetle gwiazd, to sam zacząłbyś migotać? — Uśmiechnął się szeroko. — Zresztą nie przesadzaj, aż tak piękny to nie jestem. — Chwast nie miał żadnych kompleksów, nie uważał się, za ostatnią szkaradę, ale jednocześnie starał się być obiektywny, a jeśli popatrzeć na niego całkiem obiektywnie, nie posiadał zbyt wielu cech, na których można by zawiesić oko. Futerko krótkie, umiarkowanie zadbane, barwy pospolitej. Łapy patykowate, pyszczek trójkątny. — Oko tylko gwiazdom ukradłem, a to i tak jedno, bo drugiej gwiazdy znaleźć nie mogłem — dorzucił, mrugając do Rzeczniaka, tym żółtym, nie-gwiezdnym okiem. Opowieść, którą sprzedał wtedy Kunie całkiem mu się spodobała, postanowił więc wykorzystać ją ponownie.
BABY, WE'RE THE NEW ROMANTICS
come on,__ come along__ with me
heartbreak is the national anthem
WE______ SING____ IT _____ PROUDLY

we are too xx busy dancing
to get knocked off our feet
the best people in life are free
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy przestał być przybity? Cóż. Lepszym pytaniem było, czy Raniuszek w ogóle był wcześniej przybity, a odpowiedź była prosta - nie wiedział. Miał to być kolejny nudny dzień, spędzony jedynie na wykonywaniu terminatorskich obowiązków, a nie dzień w którym spotka jakiegoś wyjątkowego kota. A tu proszę, miał przed sobą kogoś innego od kogokolwiek, kogo w życiu widział. Czy to dlatego, że nikt nigdy nie mówił mu tak miłych rzeczy? Może. Ale Ranna Łapa postanowił podejść nieco bliżej, poruszając z uwagą uszami i ciągle zwracając uwagę na dzielącą go od drugiego kocurka granicę. Teraz był już pewien - kot ten jest z Gromu, bo pachnie tak samo jak znaczenia po ich stronie granicy. Czyli to nie samotnik, jak na przykład Rosa którą kiedyś miał okazję spotkać. Czy powinni w ogóle teraz rozmawiać? Czy gdyby ktoś ich zobaczył, mieliby kłopoty? Starał się o tym nie myśleć, zamiast tego skupiając się na fascynującym kocie tuż przed sobą, i na słowach które były kierowane w jego stronę. Położył uszy słysząc śmiech terminatora i sam uśmiechnął się delikatnie, dosyć nieśmiało patrząc w jego kierunku. Śmiech też miał ładny.
- No co ty... To niemożliwe, jestem- zwykłym kotem. - powiedział cicho, z nieznikającym uśmiechem na pyszczku, czując jak serce bije mu nieco mocniej. To stres? Nie, nie wydawało mu się, żeby był zestresowany. Tak naprawdę czuł się bardzo dobrze. Zbyt dobrze, słysząc takie rzeczy o sobie z pyszczka kogoś tak czarującego jak tajemniczy nieznajomy z Klanu Gromu. - To dlaczego moje serce bije mocniej, gdy na ciebie patrzę? W życiu nie spotkałem kogoś takiego jak ty... - zawahał się, gdy terminator mrugnął do niego okiem. - Jesteś piękny... I nie mówię tylko o twoich oczach. Jesteś tak urokliwy... Od razu zechciałem cię lepiej poznać. - powiedział pomimo ucisku w gardle, wpatrzony w kota - powiedział zupełnie szczerze, zresztą. Niby nie było w nim wiele wyjątkowych cech, a jednak Ranna Łapa czuł, że nigdy nie spotkał i nigdy nie spotka kogoś takiego jak on.
Zawahał się raz jeszcze, a końcówka jego ogona poruszyła się nerwowo na boki. Odwrócił wzrok, tylko na moment.
- Nie wiem, dlaczego postanowiłeś zacząć rozmowę, ale chciałbym spytać o twoje imię. Ja jestem Ranna Łapa. - wydusił z siebie wreszcie, mrugając kilkakrotnie, wpatrzony w kocurka. I jakoś tak Raniuszek był bardziej rozbudzony niż zwykle.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy srebrzysty Rzeczniak postąpił krok w kierunku Chwasta, on sam cofnął się o pół kroku, działając bardziej pod wpływem impulsu niż czegokolwiek innego. Nie był to jednak gest odepchnięcia kocura, wręcz przeciwnie, w oczach Chwasta lśniło zaproszenie, jak gdyby otwierał przed terminatorem jakieś drzwi i zapraszał go bliżej.
— Ah, tak, zwykłym i najwyraźniej ślepym! — parsknął, jego wąsy drgnęły w rozbawieniu. Wyglądało na to, że trafił mu się wyjątkowo zakompleksiony przypadek. To nawet lepiej — Chwast domyślał się, że kogoś nieprzyzwyczajonego do słyszenia takich rzeczy, łatwiej będzie wprowadzić w zmieszanie słodkimi słówkami. — Może po prostu w tym waszym Klanie Rzeki nie ma nikogo interesującego. W takim razie musisz się tam nieźle nudzić. — Chwast skłamałby gdyby powiedział, że słowa rzecznego kocura nie sprawiły, że coś zaświergotało w jego piersi. Uważał, że terminator trochę przesadzał i był nieco melodramatyczny, ale cóż. Chwast również nie słyszał słów w tym rodzaju szczególnie często, a wypowiedziane przez tajemniczego kocura o gwiezdnym futerku brzmiały tym bardziej słodko. — Oh, jasne, możemy się lepiej poznać jeśli chcesz. — Uśmiechnął się szeroko. — Co powiesz na jakąś wspólną przygodę? — Dochodził do momentu, w którym zwalniał mózg z działania i zaczynał po prostu mówić to, co mu akurat ślina na język przyniosła, słowa, które wydawały mu się zabawne czy błyskotliwe. To w takich momentach zaczynał snuć swoje historie i opowiadać o przygodach i odkrywaniu świata.
— Ranna Łapa — powtórzył, smakując słowa na języku. — Ładne, nawet bardzo. Mam nadzieję, że kiedyś zostaniesz Rannym Słońcem. A ja jestem Chwast. No, Chwastowa Łapa, ale to nie ma aż takiego znaczenia.
BABY, WE'RE THE NEW ROMANTICS
come on,__ come along__ with me
heartbreak is the national anthem
WE______ SING____ IT _____ PROUDLY

we are too xx busy dancing
to get knocked off our feet
the best people in life are free
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Raniuszek zauważył to cofnięcie się drugiego terminatora i poruszył uchem, prostując się nieco. Dlaczego nieznajomy się cofnął? Oh... granica. Kocurek przez to wszystko prawie zapomniał, że równie dobrze mogliby być wrogami. Jednak jego samego niewiele obchodziła ta umowna granica, tak długo jak nie widział go nikt wyższej rangi. Znajomości zawsze były ważniejsze w głowie Rzeczniaka od... takich umownych zasad.
Owszem, był zakłopotany - nawet bardzo, czując w sobie tyle różnych rzeczy i nie potrafiąc ich nazwać. Ranna Łapa wiedział, że właśnie zrobił z siebie mysiego móżdżka, ale nie zamierzał się poprawiać. Coś się stało i zabrało mu umiejętność sensownego myślenia, na to wygląda. Raniuszek sam parsknął śmiechem, pełnym zakłopotania ale też jakiegoś rodzaju radości, i rozluźnił się odrobinę. Jego czarujący kolega wyraźnie nie miał złych zamiarów, więc dobrze by było gdyby srebrny kocurek przestał się czuć jakby robił coś złego. Bo nie robił. To tylko rozmowa.
- Jest tam... wiele interesujących kotów, tak naprawdę. Mam tam przyjaciół. - i wcale się nie chwalił! - Ale w tobie widzę tak wiele życia, wiesz? Jesteś kimś, z kim po prostu chce się spędzać czas. - i spędzić życie- ale tego już nie powiedział. I wcale nie uważał, że przesadzał bądź dramatyzował - najnormalniej w świecie w swoim dosyć ograniczonym życiu spotkał kogoś, kto sprawił że poczuł się... wyjątkowo. To chyba coś wielkiego. Chciał, aby jego towarzysz również poczuł, że jest wspaniały, zrozumiał to.
- Przy-przygodę? Jakiego rodzaju przygodę? - spytał, szczerze zaciekawiony i równie mocno zakłopotany. Czuł, jakby jego łapy nagle zrobiły się miękkie i bezużyteczne, dlatego nie ruszał się więcej z miejsca, jedynie stał jak to drzewo, a wiatr co chwila poruszał jego jasnym futerkiem. Równocześnie jednak Ranna Łapa poczuł najnormalniejszą w świecie nadzieję na to, że będzie mógł w takim razie spędzić więcej czasu z drugim kocurkiem. Skoro się zgadza... to czemu inne różnice miałyby ich dzielić?
Ranne Słońce... Nigdy nie myślał nad taką możliwością na swoje wojownicze imię, ale teraz bardziej od czegokolwiek chciałby się tak nazywać, tylko po to żeby Chwast miał rację. I najlepiej powiedział to raz jeszcze. Raniuszkowi podobało się, jak to mówił.
- Bardzo mi miło, Chwastowa Łapo. Obawiam się, że przede mną jeszcze długi trening... ale mam nadzieję, że dostanę właśnie takie imię. - odparł cicho, uśmiechając się szerzej niż zazwyczaj. - A ty... co tutaj robisz... jeśli mogę spytać? Jesteś na spacerze? - wyraźnie się rozluźnił, odrobinę, przyglądając się kotu z zaciekawieniem. Co Chwast mógł robić tu sam? Czy też był na patrolu? A może jest już na tyle doświadczony, że Klanowicze pozwalają mu wychodzić samemu?
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości