Logo Artemidy
Kolczasty Bez
//Ja również przepraszam!

Słowa kotki sprawiły, że Morwa nawet cicho się zaśmiał. To już coś, bo przecież nigdy tego nie robił! Czy naprawdę był aż tak rozbawiony tą sytuacją? Hm... Nie tyle co rozbawiony, a mocno zadziwiony. Tak właściwie to jego uczucia były mieszane. Ciężko opisać to tak żeby było dobrze.
- Nie powinaś, podobno. Wiele rasy to słyszałem. Nie wiem co ci tam w tym Klanie Szeki wmawiają, ale nie jesteś jedyna. - odparł z błyskiem w oku. - Prawda jest taka, że ci wszyscy gorsi samotnicy włóczą sie na osietlu. W lesie spotkasz co najwyszej naburmuszone koty, aniszeli prawdziwych samotników ze złymi zamiarami - czy coś. Gdy był kociakiem i jeszcze należał do Klanu Gromu, mówili mu to samo. Truli mu głowę opowieściami o złych samotnikach. Ciekawe ile z tych historii było prawdziwe. Żadna? Być może. Przekonał się na własnej skórze, że rzeczywistość jest całkiem inna. I o ile na osiedlu co chwilę spotykał takie groźne i agresywne koty, to w lesie rzadko kiedy na nie natrafiał. Praktycznie w ogóle. Być może ich nie było, a może miał wielkie szczęście, że je omijał.
- Ah, to ma sens, Płotko - pozwolił sobie użyć jej kocięcego imienia. Powiedziała, że wszyscy się tak do niej zwracają, więc czemu on nie mógłby? Oczywiście gdyby wojowniczce to przeszkadzało, to przestałby. Po co się narażać? Co prawda ta tutaj nie wyglądała jakby chciała go zaatakować, ale zawsze warto być ostrożnym. - Ja jestem Morwa - dodał. Co prawda nie musiał się przedstawiać, bo go o to nie prosiła, ale cóż... Na pewno będzie lepiej im się rozmawiało, gdy będą znać swoje imiona.
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugała dwa razy zdezorientowana, gdy ten cicho się zaśmiał. Tego... Tego się nie spodziewała. Ale to było pozytywne zaskoczenie! Myślała, że będzie wciąż dziwnie się zachowywał, a tu proszę, jakiś krok w zawarciu nowej znajomości. Szkoda tylko, że ten krok wynikał z dziwnych stereotypów które posiadała kotka... Chociaż zdołała wyciągnąć od niego ważną informację, że ci gorszy samotnicy są na osiedlu, a nie w lesie. O ile to była prawda, bo mu raczej można zaufać, racja? Trochę opuściła swoją gardę, skoro jej towarzysz prawie na pewno, nie miał zamiaru zaatakować.
- To... Dość dużo zmienia. Nie mam zamiaru wychodzić poza teren klanu więc... raczej nie przekonam się, jacy są ci gorsi samotnicy - Bo przecież nigdy nie przeszło jej przez myśl, by wyjść z klanu i zacząć szukać braci. Nieee nigdy... Cóż dzięki Morwie na pewno nigdy nie wyjdzie poza bezpieczne tereny Rzeki. Teraz tylko jak bardzo gorsi są ci samotnicy z osiedla. Morwa nie wydawał się taki zły, a co z resztą? Też są znośni, czy może w ogóle nie da się z nimi rozmawiać? Cóż o tym się raczej później dowie, spotka innego samotnika czy coś, bo teraz wpadła na kilka pytań dotyczących samego kocura.
- Mogę się zapytać, z którego klanu pochodziłeś? A może przybyłeś z siedliska dwunogów? Oraz co cię sprowadza akurat na granice klanu rzeki... Pytam tylko z ciekawości - Nie chciała się oczywiście narzucać, bo takie coś jak wygnanie z klanu jest raczej... Dość przykrym i wstydliwym wspomnieniem, a przynajmniej w oczach kotki. Choć gdyby Morwa pochodził z bardzo daleka, to by mogła wyciągnąć od niego więcej ciekawych informacji, typu jak wygląda siedlisko dwunogów, czy istnieją inne klany...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Morwa uważnie obserwował każdy ruch Płotki. Ich rozmowa raczej szła w tym dobrym kierunku, ale mimo wszystko, starał się być uważny. Koty są różne, różnie się zachowują. Wiele razy spotykał takich, którzy grali miłych, a później ciach! Najczęściej kończyło się ucieczką. Wariaci. Morwa miał naprawdę wielkie szczęście, że należy raczej do tych szybkich. Gdyby nie to, raczej miałby już kilka niemałych blizn. Czy są mu one potrzebne? Sądził, że nie. Po co? Wyglądałby tylko groźniej. Pewnie zaciekawiłby niektóre koty i byłby zalewany pytaniami typu ''skąd masz tę bliznę?''. Co miałby odpowiedzieć? Dostałem w pysk na osiedlu? Super wyjaśnienie. Jeszcze gorsze niż mówienie o swojej ucieczce. Jak dobrze, że już nie jest na tyle naiwny, by się nią ''chwalić''.
- Jak uwaszasz. Posa terenami nie jest jeszcze tak źle, warto wyjść, bo jest duszo ciekawych miejsc do zobaczenia. Dopiero na osietlu robi się niebezpiecznie, są kocie gangi. Ale to daleko stąt, nie musisz sie martwić - odparł, przyglądając się kocicy. Przypomniał sobie jak kiedyś też był taki... Zlękniony i uważny jak ona. Powtarzał sobie, że nigdy nosa nie wychyli poza klan Gromu. A jak skończył? Właśnie poza klanem, jako samotnik. W pewnym sensie wyszło mu to na dobre, przynajmniej nie jest takim tchórzem. Zdecydowanie zrobił się śmielszy i mniej naiwny.
- Nie pochoce z klanu, ale jestem z okolic waszego lasu. Z Topiołków. To za ulicą, hm... Niedaleko stąt - Co z tego, że nie było to prawdą? Płotka nie musiała o tym wiedzieć. Nigdy się nie dowie. Kto mógłby jej powiedzieć? Nikt. I dobrze. - Pszyszłem tutaj... Sam nie wiem czemu. Nie mam nic do roboty i tak sobie spaceruje. - Zbyt często. Niemalże codziennie. Czy to źle? Chyba nie. Poznaje okolice, nowe koty i miejsca. Nie siedzi całe dnie na dupie, w obozie, tak jak to robią klanowe kotki. Bo... Robią, prawda?
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płotka natomiast zdecydowanie bardziej odpuściła sobie. Morwa wydawał się okej, a z ich rozmowy nie wynikało, by miał ją zaatakować, więc po co miałby to robić? Może nie była doświadczona i nie miała dużej wiedzy na temat samotników, ale czego innego można było się spodziewać po tak prostej kotce. Nigdy nie potkała samotnika, a poza kilkoma dziwnymi stereotypami w klanie, nigdy nie odczuła żadnego zagrożenia pochodzącego z ich kierunku. Poza tym jej zaginieni bracia mogli być również samotnikami, ale to już zupełnie inny temat.
- Osiedle jest bardzo daleko? A i czy opowiesz, co jeszcze jest za grzmiącą ścieżką? Bo byłam tam kilka razy z moją mistrzynią, ale nigdy przez nią nie przechodziłam... - Aż dziwne, że dotychczasowy świat, który znała, zamykał się w obrębie granic jej klanu, a to na pewno nie jest wszystko! Rzeka nie kończy się w klanach, płynie pewnie dalej, ale kotka nie miała pojęcia, gdzie jest jej koniec, co gdy tak myślała... Było dziwne. Chętnie by się przeszła, zobaczyła, co tam jest za niezbadanymi terenami, ale jednocześnie wolała nie wychylać nosa poza tereny swego klanu, choć Morwa przekonał ją trochę, że nie jest tam aż tak źle.
- Wiesz, czy może ktoś z twojego rodzeństwa, jest w jakimś klanie, może go znam, albo chociaż kojarzę - zapytała z czystej ciekawości... Wątpiła, by klany przyjmowały urodzonych poza klanem samotników, ale zawsze istniała drobna szansa, że jego rodzeństwo było w klanie Rzeki. Oczywiście nie wiedziała, że to wszystko było kłamstwem, bo czemu miałaby mu teraz nie wierzyć? Przedstawili się nawzajem i zaczęli rozmowę, a pochodzenie jego poza klanem było bardzo prawdopodobne.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pytanie kotki sprawiło, że Morwa lekko przygryzł dolną wargę. Musiał chwilę się zastanowić, co jej odpowiedzieć. Czy według niego osiedle było daleko? Hm... Chyba nie? Znaczy, bardzo lubił podróżować, więc chodząc na osiedle nawet nie zdawał sobie sprawy jak daleko tam jest. Czas zawsze mijał mu szybko, po drodze spotykał najróżniejsze koty, z którymi rozmawiał albo czasem nawet szedł kawałek. Po drodze zawsze odwiedzał ciekawe miejsca, do których przeważnie aby dojść, musiał zboczyć z trasy. Dlatego jego droga na osiedle zawsze wyglądała inaczej. Dzięki temu przynajmniej znał ich kilka. W razie, gdyby jedna była w jakiś sposób zablokowana, to mógłby iść drugą albo trzecią. Do wyboru, do koloru!
- Jest daleko. Wiesz gdzie jest Sietlisko Koni? W tamtą strone idzie sie na osietle- odparł w końcu. Nie do końca wiedział w jaki sposób jej to wyjaśnić. Akurat w tej sprawie nie chciał wprowadzić jej w błąd. Zawsze chętnie opowiadał klanowym kiciom o osiedlu. Może któryś z nich chciałby się tam przejść? Morwa zawsze służy pomocą! - A za Gszmiącą Ścieszką, inaczej ulicą, znajdują sie Topiołki. W sumie nic nadswyczajnego. Jest jesioro i kawałek Gszmiącej Szeki. Dalej jeszcze nie poszetłem. - Dodał. Tu również odpowiedział zgodnie z prawdą. Nigdy nie był w okolicach Borsuczych Pagórków, czy nawet Dzikiej Plaży. Nigdy nie przekraczał rzeki, z prostego powodu. Nie potrafił pływać. I nawet, jeśli w tamtym fragmencie było płytko, wolał nie ryzykować. Nie chciał jeszcze umierać. Jego dotychczasowe życie... W pewnym sensie mu się podobało.
- Nie. Ja i moje roceństwo zostaliśmy oddani do rósznych dwunosznych. Moi po krótkim czasie mnie wyszucili - skłamał. Wymyślenie tej oto historyjki nie było skomplikowane. Powiedział to, co pierwsze wpadło mu do głowy. Czy brzmiało rzetelnie? To już określi Płotka. Jeśli uwierzy, to dobrze, a jeśli nie... To będzie trzeba wymyślić coś innego.
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedlisko koni... Nie miała zupełnie pojęcia gdzie to. Ledwie słyszała o osiedlu, w którym mieszkają dwunodzy, a tu Morwa wyskakuje z jakimś siedliskiem koni. Choć nie chciała wyjść na głupią, więc po prostu zadała kolejne pytanie o czymś zupełnie innym, niż co gdzie się znajduje.
- Skoro jest daleko to... Czemu potwory tędy przebiegają? Nie mogą żyć sobie spokojnie na swoich terenach? - zapytała, dziwiąc się, czemu potwory w ogóle istnieją, oraz czym są. Wiedziała, że przemieszczają dwunogów w swych brzuchach bez robienia im krzywdy, ale... Po co? Czy na ich terenach nie ma tyle zwierzyny, czy nie mogą po prostu zostać u siebie i nie straszyć innych kotów? Okropieństwo...
Jeziorko? Czy chodziło mu o lśniącą sadzawkę? Nie... To nie mogło być raczej aż tak blisko. Słyszała, że wyprawa do niej jest bardzo długa i męcząca, więc jeziorko za grzmiącą ścieżką odpada. Zapamiętała to, co mu przekazał, bo kto wie. Może kiedyś zostanie wysłana na misję znalezienia rodzeństwa i takie drobne informacje się przydadzą.
- Nie tęsknisz za nimi? Rozdzielenie z rodzeństwem... Jest dość bolesne - przyznała ze współczującym tonem głosu, przypominając sobie o Cierniku i Ślizie. Oboje zniknęli przed ceremonią kotki na wojowniczkę, a szczególnie Ciernik. Byli razem cały czas! Jedli razem, śmiali się razem, spali przy sobie... Aż do momentu, gdy jej ukochany braciszek nie postanowił pójść sobie, w ogóle nie ostrzegając burej kotki. Wojowniczka zrobiłaby wszystko, żeby niebiesko biały brat powrócił...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagłe, kolejne pytanie Płotki, zwróciło uwagę Morwy. Wydawało mu się to dziwne, dlaczego to zrobiła? Sam nie wiedział. Miał swoje przypuszczenia, lecz nie chciał jej nic zarzucać. Być może z pewnych powodów nie chciała mówić o Siedlisku Koni. Może spotkała ją tam jakaś straszna sytuacja? Może usłyszała okropne historie o tym miejscu? A może w ogóle nie wiedziała co to takiego? Możliwości było wiele! I mimo, że był ciekawy, nie miał zamiaru jej o to pytać. Ich rozmowa była dla niego przyjemna, nie chciał tego psuć. Nie często ma okazje tak miło poopowiadać.
- Tylko tędy przechocą. Mają swoje ścieszki, tak jak koty. Być mosze Gszmiąca Ścieszka to ich jakiś dziwny skrót do jakiegoś miejsca. Nie wiem. Ale wiem to, że potwory wcale nie są takie straszne. Spotkałem ich już duszo. Dwunoszni do nich wchocą i nimi kierują. Znam pieszczocha, który był w śrotku potwora. Nic mu sie nie stało, pszeszył - powiedział powoli samotnik, patrząc łagodnie na Płotkę. Sam kiedyś chciałby przejechać się potworem. Tylko po to, aby sprawdzić na własnej skórze, czy to aż takie straszne. I nie, tym razem się nie bał. DO samochodów miał inne nastawienie, niż klanowe kicie.
Kolejne słowa wojowniczki sprawiły, że kocur przygryzł lekką dolną wargę. Sam nie wiedział, co ma jej odpowiedzieć. Tak nagle pomyślał sobie o Żurawinie. O ich ostatnim spotkaniu i o tym jak go zaatakowała. O jej słowach, które skierowała w jego stronę. Doszedł do wniosku, że nie tęskni. Jak sprawa miała się z Truskawką? Z tamtą to w ogóle nie miał kontaktu. Nic dziwnego, że przyszła mu do głowy dopiero po dłuższej chwili.
- Na początku tęskniłem, ale z czasem to minęło. Z resztą mogliśmy się odwiecać, więc było łatwiej. Teras... Nie wiem co z nimi. Dawno ich nie wiciałem. - odpowiedział w końcu. Dawno nie był na osiedlu. Może powinien się tam w najbliższym czasie wybrać i zobaczyć co się dzieje? Wypadałoby...
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla kotki też ta rozmowa była bardzo przyjemna. Morwa chętnie odpowiadał na najgłupsze pytania wojowniczki i nie miał zamiaru jej atakować, a przynajmniej na razie. Mogła się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, a sam samotnik był bardzo ciekawą osobą. Lepiej raczej nie mogła trafić.
- Pieszczoch był w środku... Tego czegoś? Przecież te potwory pędzą tak szybko, jak one mogą nie być takie groźne i... dwunożni nimi kierują? Jak to działa - Odpowiedź Morwy wzbudziła w kotce masę pytań i wątpliwości. W swoim życiu widziała potwory kilka razy i cóż... Zdecydowanie wyglądały groźnie, a smród, który zostawiały za sobą, był okropny. Jak kot może przeżyć we wnętrzu tego czegoś? Przecież by się szybko zadusił, już nie wspominając o tej całej ogromnej prędkości... To wszystko było dziwnie, aż zbyt dziwne by młoda wojowniczka to wszystko za jednym razem zrozumiała.
- Oh... ja dawno nie widziałam moich kilku Braci. Zniknęli bez słowa z klanu i zostawili mnie samą... Ostatnio mniej o nich myślę, ale wciąż mam nadzieję, że kiedyś zobaczę ich wesołą mordkę - dodała pozwalając sobie na drobne użalanie się przy nowo poznanym, chociaż w przeciwieństwie do niego nie kłamała. Czemu miałaby kłamać w tej kwestii? Nie miała za sobą żadnej nieprzyjemniej przeszłości, a te informacje nigdy nie były sekretem. Plus może takie wyznanie sprawi, że Morwa poczuje się pewniej w tej rozmowie? Na pewno sam fakt zmiany tematu z kocura na wojowniczkę będzie wygodniejsze, choć bura nie zrobiła tego specjalnie. Opowieść Morwy brzmiała wystarczająco wiernie, by Płotka nie miała żadnych podejrzeń.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Karaś rozumiała zasady ustanowione przez swoją mistrzynię i przez te wszystkie księżyce dzielnie się ich trzymała. Głównie dlatego, że i tak nie ciągnęło jej do zewnętrznego świata. Dopiero od niedawna, gdy w obozie zaczęło robić się zbyt tłoczno, zaczęła przyłączać się do patroli, dalej szanując wolę Czereśni, ale szybko wyszły na jaw wady takiego systemu - wychodziła wtedy w towarzystwie, z którym wypadało rozmawiać, a nie wlec się kilka solidnych lisich długości za grupą. Więc często kończyło się to tak, że owszem, z obozu wychodziła z obstawą, a potem się odłączała. Prędko zorientowała się, że Barwne Niebo i Leśna Jagoda są najbardziej kompatybilni z jej planami i po powrocie nie dopytują gdzie ją wcięło. Nie zbyt nachalnie przynajmniej.
Szła teraz wzdłuż granicy, którą ostatnio przekroczyła by otrzymać wróżbę od Szkiełka. Gdzieś przed nią wciąż były widoczne sylwetki dwójki wojowników, ale jak zwykle stanowili tylko tą mniej interesującą część tła. Z widmem nadziei wypatrywała czarnej kotki po stronie terenów niczyich, ale nie nastawiała się na cud. Będzie musiała od kogoś wyciągnąć drogę do siedliska dwunogów i tyle. Pajęcza Noga mogłaby kojarzyć skoro uciekła? Tylko co jeśli zacznie zadawać pytania i dociekać po co Karaś ta informacja? Może już lepiej pójść na oślep i liczyć, że kiedyś trafi, przecież i tak nie miała gwarancji, że właśnie tam znajdzie siostrę, mogła równie dobrze na nią wpaść gdziekolwiek. Teraz jednak nadal szła wzdłuż granicy, po rzecznych terenach.

/Ahab!
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem Ahab szedł w zupełnie innym kierunku niż zwykle. Nie kierował się ciągle w dół, tylko próbował pójść w bok, licząc że coś ciekawego spotka na drodze - coś poza krzewami, trawą lub kamieniami, z którymi nijak może rozmawiać. Tym razem jego podróż nie była "na ślepo", bo wiedział już że Klany naprawdę istnieją, że mają granice i inne tego typu rzeczy. Cała chwała Niknącej Łapie, który mu wyjaśnił co i jak... bo inaczej mogłoby być z Ahabem dość średnio.
Było mu chłodno. Paskudnie, okropnie zimno - można powiedzieć, że chyba nigdy przedtem nie odczuwał takiego zimna jak do tej pory. Może to samotność? Nie pamięta, z kim ostatnio mógł gadać. Żadnych kotów poza granicami nie wiedział, a przez granice lepiej nie przechodzić. To, że raz przeszedł i przeżył nie oznaczało, że zawsze tak będzie. Ale... ale! Smęcąc się po okolicy, blisko jednej z granic dostrzegł jakąś sylwetkę. Po zapachu mógł jasno stwierdzić, że nikt znajomy to nie był, niemniej nie przeszkadzało mu to w ogóle. Otrzepał futro, zbliżając się ostrożnie. Dziś czuł się dostojnie, tak.
- Witam! - powiedział donośnie - ale nie krzyczał przy tym - chcąc mieć pewność, że kotka go słyszy. Wydawało się mu, że o czymś myśli. Mógł źle to ocenić, z daleka trudno dostrzec co się maluje na kocim pysku, ale tak coś podejrzewał. Równie dobrze mogła w ogóle nie myśleć o niczym, ale on byłby przekonany swojego zdania tak długo, aż by go nie wyprowadziła z błędu. - Jak dzień mija? Nie przejdę, żeby nie było. Wiadomo mi o granicach. Samotników zdaje się, że wywiało, a ja po prostu towarzystwa szukam.
Mruknął pogodnie, posyłając najcieplejszy uśmiech, jaki tylko mógł. Nie miał żadnych złych zamiarów, chciał jedynie pogadać... i dobrze dać o tym znać jak najprędzej. Różnie koty na niego reagowały, nie wiadomo czemu, dlatego lepiej z góry pokazać się z jak najlepszej strony.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podskoczyła lekko, gdy dotarł do niej niespodziewany głos, a szary ogon machinalnie się napuszył. Odwróciła się w stronę źródła dźwięku, przecinając kilkukrotnie ogonem powietrze, by zamaskować żenujący odruch i zobaczyła obcego. Skinęła łbem krótko, lecz niepewnie, na powitanie, nie spuszczając wzroku z kota. Obcego kota, który nie pachniał żadnym klanem. Patrol zdążył już się oddalić i raczej nie było co liczyć, że przejmie sytuację. Wszystko na głowie szarej.
- To... to dobrze, nie przechodź lepiej. - dla Ości lepiej, przede wszystkim, bo w teorii wiedziała co należało zrobić, gdy nieproszeni goście przekraczali granice, ale nigdy nie chciała tego sprawdzać w praktyce. A już w szczególności, gdy nieznajomy był ogromny. Może wielkości Łabędzia, może nieco większy czy mniejszy; tak czy siak, próba przepędzenia go przez niebieską wyglądałaby komicznie. Przetrawiła powoli jego słowa, mimikę, ogólną postawę i wniosek do jakiego doszła, był taki, że pręgus chyba rzeczywiście szukał towarzystwa. Tak po prostu. Rozluźniła się nieco, na tyle by nie wyglądać jak spłoszona sarna, bo przecież nie stanowił zagrożenia - przynajmniej nie teraz - więc gdy strach zaczął odpuszczać, na jego miejsce weszła ciekawość. Gdzie był? Co widział? Jak wygląda świat poza granicami klanu? Chwila, zadał pytanie.
- Nic specjalnego, dzień jak co dzień. Tylko trochę więcej przedzierania przez kałuże niż zwykle. - odparła i może nawet by dodała coś jeszcze, ale kichnięcie pokrzyżowało jej plany. Wymamrotała ciche przeprosiny przecierając nos łapą i prześlizgnęła się spojrzeniem po mordce nieznajomego. Chciał rozmawiać, prawda? Szukał towarzystwa, prawda? Więc nie powinien mieć jej za złe pytań, prawda? A mimo wszystko w jej głosie czaiło się wahanie. - Skąd jesteś? Bo... nie jesteś z Klanów, racja?
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jej słowa kiwnął głową. Nie drgnął nawet, nie chciał być już bliżej - szczególnie bez zgody. Po co miałby w ogóle zmniejszać odległość między nimi? Niknącą Łapą nie była, słyszał ją bardzo dobrze i widział jak reaguje. Jej niepewność, choć nie musiała znaczyć nic, mogła skończyć się tragicznie. On jedynie się uśmiechał. Wciąż i ciągle, czekając aż ta zacznie coś mówić. Mógł czekać i cały dzień, taki był z niego dureń.
- A, no tak... Ostatnio wylało, co nie? Widziałem jak woda sięga... no, no. Daleko zaleciała. Ale z tego co wiem, to normalne. Lepsze to, niżeli miałaby nagle zniknąć - mruknął spokojnie, wzruszając ramionami. Owszem, uważał że wylewy są lepsze. Ciut więcej wody - w stanie jakim jak teraz - nie było niczym złym. Wystarczyło nie kręcić się zbyt często obok niej, żeby czasem nie zniknąć w wodzie i będzie super. Mylił się? Może. Jednakże gdyby naprawdę w całym lesie nie byłoby nawet kropli wody, byłoby gorzej. Zniknęłyby ryby. Koty by zmarły z pragnienia. I najpewniej pojawiłby się w końcu pożar. Nagle padło jej pytanie i poprzedni temat wypadł Ahabowi z głowy. - A skąd! Gdzie ja Klanowy? Jakbym był, to bym towarzystwa nie szukał, a bym od niego uciekał! Jestem znikąd. No, z Osiedla kiedyś, ale teraz to znikąd. Taki o, jestem sobie. A co? Ciekawa, co tam po drugiej stronie?
Mruknął wesoło. Ciekawość była naturalna, a opowiadać mógł jakby chciała coś wiedzieć. Lubił gadać. Szczególnie w chwilach takich jak ta, kiedy miał tego niedobór.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Karaś od urodzenia żyła przy rzece, od początku towarzyszyły jej mniejsze czy większe ilości wody, więc wyobrażenie sobie zniknięcia tego wszystkiego było zwyczajnie ciężkie. Za to roztopy... no o roztopach słyszała od ojca, więc ich istnienie szokiem nie było, ale dopiero teraz doświadczała ich na własnej skórze.
- Mm, tam przy Szarych Brzozach... - machnęła łbem w ich stronę, na wypadek gdyby kocur nie miał pojęcia, w którym to kierunku chociaż. - ... Tam to teraz wszystko pływa.
Więc lepiej się tam nie wybierać. Chciała dodać, ale zrezygnowała pośpiesznie, by nie brzmieć tak... nie wiedziała jak, ale z pewnością była ostatnią osobą, która powinna pouczać innych o tym gdzie chodzić, a gdzie nie, skoro większość życia przespała w obozie.
Uszy wygięły się nieznacznie w tył, a policzki zapiekły ze wstydu, już przy pierwszych słowach do szarej skierowanych. No tak, to było oczywiste, że nie należał do żadnego z klanów, głupie pytanie. Nim zdążyła pogrążyć się we wstręcie do swojej osoby, dotarła do niej kolejna część wypowiedzi sprawiająca, że mordkę przeciął wątły uśmiech. No tak, sama doskonale to rozumiała - przecież nie ucieka się od jednego towarzystwa, by szukać zaraz kolejnego. Tej myśli również nie poświęciła dłuższej uwagi, tylko powierzchownie ocierając się o towarzyszące jej obecnie emocje. Osiedle. W brudnej zieleni oczu odbiło się zaciekawienie. Nastawiła trójkątne uszy, chłonąc każde kolejne słowo i gdy tylko pręgus zamilkł, zaczęła zasypywać go pytaniami, na moment zapominając, że to nadal rozmowa z nieznajomym, nie Łabędziem.
- Pamiętasz drogę do Osiedla, albo jak tam można dotrzeć? Jak to się stało, że teraz jesteś znikąd? Uciekłeś, tak? Dawno jakoś? Jak ci się to udało? Chyba nie było łatw... - przerwała w pół słowa, gdy dotarł do niej słowotok opuszczający jej mordkę. Momentalnie zalała ją fala wstydu. - ... o. Uh oh. Przepraszam jeśli to za dużo pytań.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Szare Brzozy mówisz? Zapamiętam. Dzięki za informację - mruknął z pewnością w głosie. Innym też o tym ewentualnie będzie mówił, bo wypada po prostu chronić koty od każdego możliwego niebezpieczeństwa! Nie musiała mu mówić, że ma tam nie chodzić, jej krótkie wyjaśnienie że wszystko pływa wystarczyło mu by połączył wątki. - Jak tu szedłem, nie było tak źle. Gdzieniegdzie wody ponad łapy, ale nie tak że mnie zabierał prąd!
Uśmiechnął się delikatnie w jej stronę, na znak by ona miała to też na uwadze, jakby gdzieś się chciała wybrać. W końcu nie byłoby to normalnym i zwykłym, jakby jej nie dał znać o sytuacji zza jej terenów! Jeszcze stanie się jej krzywda… Czy coś.
Przyglądał się jej reakcji. Powiedział coś nie tak? Zapeszył ją? Nie chciał wysuwać pochopnych wniosków, ale wcale nie było mu z tym dobrze! Uspokoił się jednak widząc, że jej zawstydzenie powoli zmienia się w ciekawość, a ta zaś zachęciła ją do zadawania pytań.
- No a jak! Muszę pamiętać, parę razy chodziłem tam i z powrotem. A co, wybierasz się tam? - uniósł zaciekawiony brew do góry. Nim zdążyła odpowiedzieć, sam próbował odpowiedzieć jej na resztę pytań. - Przyszedłem. I nie znikąd, tylko od jakiegoś człowieka. Nie nazwałbym tego ucieczką… po prostu, odszedłem od tamtego domu. Mam w lesie kogoś ważnego, z kim chciałem się spotkać. A jakbym zostawał między ludźmi, widywanie się z tym ważnym byłoby potężnie utrudnione. I było, było łatwo! Ale ja to już mam wprawę.
Zaśmiał się cicho, podkreślając że ucieczki są dla niego normą. Ta jest już na stałe, a przynajmniej aż nie będzie go kusiło wrócić do dwunogów by odwiedzić psiego przyjaciela, lub by kogoś tam zaprowadzić.
- Ach, co przepraszasz! Pytaj! Ile razy będziesz mogła zobaczyć takiego kota jak ja? Pytaj póki możesz! - zachęcił ją spokojnie. Nie miał póki co po co kryć przeszłości? Raczej nigdy nie będzie musiał się z tym kryć.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła nieznacznie głową. Jasne, też będzie uważać... jeśli odważy się wyjść poza tereny klanowe. A na to póki co się nie zapowiadało, nie z jej obecnymi umiejętnościami i nie bez obstawy. Może nie była jakoś wielce przywiązana do swojego życia, ale jeszcze nie postradała zmysłów. Z naciskiem na jeszcze.
Czyli nieznajomy często chodził tą trasą, wystarczająco wiele razy by ją zapamiętać. Nim zdecydowała się jak zareagować na jego pytanie, już kontynuował swoją wypowiedź, więc ponownie nastawiła się na słuchanie. Człowieka? Ludźmi? Chodziło o Dwunogów czy żyły tam jeszcze inne istoty, których lepiej się wystrzegać? Chyba pierwsza opcja. To z ucieczkami również było pocieszające, bo skoro udało mu się nie raz, nie dwa, a wiele razy uciec to nie mogło to być aż takie trudne? Jasne, miał w tym wprawę, ale przecież to było równoznaczne z tym, że ucieczka od Dwunogów niekoniecznie jest wyzwaniem życia.
Odetchnęła, gdy okazało się, że kocur nie miał jej za złe tego natłoku pytań i uśmiechnęła się delikatnie, w niemej podzięce za wyrozumiałość.
- Nie wiem, może będę musiała. - zaczęła wracając do wcześniejszego pytania. Zapewne nie powinna ufać kotu, którego imienia nawet nie znała, ale z drugiej strony... Znała tylko opinię Łabędzia na ten temat i jego opinia jej się nie podobała, może nieznajomy nie będzie próbował jej tego wybić z głowy tylko pomoże to jakoś rozsądnie rozplanować? - Bo sytuacja wygląda tak, że moja siostra zaginęła. Taka czarna, długowłosa, raczej drobna, z zielonymi oczami. - szanse, że ją kojarzył były znikome, ale były. - I są spore szanse, że mogła trafić do Dwunogów. Znaczy na Osiedle. I nie wiem, może tam mieszka i jej się podoba, może nie potrafi uciec, może jej tam w ogóle nie ma, ale chcę... muszę to sprawdzić. - zakaszlała, licząc, że to uspokoi drapanie w gardle. - Bo to nie jest jakoś bardzo daleko, prawda? To Osiedle?
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości