Logo Artemidy
Kolczasty Bez
Rzuca badawcze spojrzenie nowemu ziomeczkowi. Konieczne? Intuicja mu zwraca uwagę na coś, ale nie jest pewny na co. Czuje się jakby ktoś go postawił na środku kolorowej polany w lesie i kazał znaleźć niepasujący element. Minóg oczywiście może to zrobić, przeczesując każdy skrawek z uwagą, ale czasu na to nie ma. Tym bardziej gdy w rzeczywistości chodzi o rozkładanie na czynniki pierwsze wypowiedzi, która sama w sobie ma sens. Może pora zignorować intuicję?
– Fakt, będzie to konieczne jeśli dalej kolega nalega na poznanie tego wszystkiego. – przytakuje. Problemy zaczynają się przy określeniu co dalej. – Nie wiem kolego miły, nigdy nie brałem udziału w przyjmowaniu do Klanu, a sam dawno temu przyłączyłem. – przyznaje więc szczerze i zaczyna się zastanawiać nad ich opcjami.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odetchnął z lekką ulgą, kiedy szylkret nie wyskoczył nagle z informacją, że przyłączenie się do Klanu nie jest możliwe. Rozmowa zaczynała chyba zmierzać w dobrym kierunku, a przynajmniej kocur wiedział już z czym Wieszczek przychodzi i chyba porzucił pomysł pozostawienia go na granicy. Trudno było powiedzieć, czy Ojciec byłby bardziej skłony na zabranie go do obozu, skoro podobno Kodeks stał na przeszkodzie...
- Nalegam. - Przytaknął. I wtedy znowu zrobiło się pod górę, bo okazało się, że Rzeczniak nie znał procedury przyłączania, co zdecydowanie komplikowało sprawę. - Nie pamiętasz już jak wyglądało, gdy przyłączałeś? - Zapytał, bez zdziwienia czy oskarżenia w głosie. W końcu skoro było to dawno, miał on prawo tego nie pamiętać. Wieszczek też o niektórych rzeczach zapominał. - W takim razie może zapytamy... Waszą radę? Macie coś takiego... No wiesz, koty, które podejmują decyzję w imieniu reszty Klanu... - Majaczyło mu, że Klany miały inną strukturę niż stado, ale raczej musiał być ktoś pilnujący porządku, prawda? Chyba, że wszystkie koty grzecznie przestrzegały Kodeksu, a odpowiadali jedynie przed przodkami... Jeżeli to do nich miałby się zwrócić Wieszczek, mogło to się okazać skomplikowane, bo do tej pory nie udało mu się z nimi porozumieć.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Dokładnie, kolego. Taki już ci mój los, często zdarza mi się zapominać o wydarzeniach, szczególnie tak odległych. – wzdycha ciężko, ale zaraz uśmiecha się wesoło, żeby sobie oriental nie myślał, że mu się ciężko żyje z tego powodu. Może zawsze podpytać swojego przyjaciela o wydarzenia z tego dnia, chociaż do tej pory nie podejrzewał, że będą mu potrzebne. A tu proszę.
– Rady...? – powtarza bez zrozumienia. – Że niby komu dają rady? Przywódcy? Bo mamy przywódcę, kolego drogi. Ale faktycznie!! Coś w tym może być. To kolega musi porozmawiać z przywódcą, na to wychodzi. Musi tylko poczekać aż będzie tędy przechodził. Taki duży i puchaty, biały z szarymi łapami, ogonem i pyskiem. I ma pręgi. Łabędzia Gwiazda mu. Nie ma w Klanie innych kotów co tak wyglądają, więc kolega na pewno nie przeoczy.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową ze zrozumieniem. Zanim zdecydował, czy powinien zdobyć się na jakiś gest albo słowa wsparcia, szylkret uśmiechnął się szeroko, chyba sugerując tym samym, że dla niego nie jest to aż taki problem. Przynajmniej tak odczytał to Wieszczek, porzucając tym samym temat pamięci Rzeczniaka.
Okazało się bowiem, że Klan nie ma rady, a ma przywódcę. No tak, mogło tak być. Wysłuchał w skupieniu opisu rzeczonej Łabędziej Gwiazdy, od razu próbując sobie wyobrazić jak wygląda w rzeczywistości. Musiał być naprawdę spory, z pięknym, długim futrem, ciągnącym się za nim niczym królewski płaszcz.... Wieszczek jeszcze go nie widział, a już czuł się oczarowany. W końcu ktoś, kto przewodził całemu Klanowi musiał prezentować się majestatycznie i godnie!
- Oh, oczywiście, porozmawiam z nim. - Zgodził się w roztargnieniu, dodając szczegółów do wizualizacji przywódcy w swojej głowie. Minęła chwila, w której nic się nie zmieniło i wtedy kocurka ugodziła jedna wątpliwość. - Czy on często tędy przechodzi? Ma swój cykliczny obchód? - Zapytał.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiecha się jeszcze szerzej, gdy oriental się z nim zgadza, a sympatyczny grymas zbliża się niebezpiecznie blisko przeklasyfikowania na psychopatyczny wyszczerz – mimo że intencje kryje za sobą jedynie najszczersze. I już myśli, że zadanie wykonane, pora wracac do swoich zajęć, gdy zatrzymuje go pytanie.
– Nie mam pojęcia, kolego. Chodzi jak ma patrol graniczny, albo jak chodzi na spacer, albo jak poluje w pobliżu. – wymienia kolejne opcje. – Myślę, że to całkiem często. Wschód słońca, góra dwa i kolega na pewno się z nim spotka, nie ma strachu. Więc cóż, pozostaje mi życzyć koledze szczęścia! – i to właśnie ten moment, gdzie Minóg jest gotowy wymienić ostatnie grzeczności i się pożegnać.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wieszczek odruchowo kiwnął głową. Nie miał powodów by nie wierzyć Rzeczniakowi, chociaż ten uśmiechał się aż za szeroko - może kto inny uznałby ten wyszczerz za podejrzany albo psychopatyczny, ale nie dymny kocurek. Skoro według szylkreta Łabędzia Gwiazda chodził na patrole lub spacery lub polowania (sporo tych opcji) to tak najwyraźniej było i nie należało mieć obaw, że oczekiwanie na spotkanie będzie trwało zbyt długo. Mimo to Wieszczek nie czuł entuzjazmu wobec samotnego spędzania czasu na granicy.
- Uhm, dziękuję... ale może poczekałbyś tutaj ze mną? Chociaż trochę? - Zapytał delikatnie i spróbował nieśmiało uśmiechnąć się do kocura. Dotychczas jego pyszczek pozostawał poważny, a nawet skrzywiony. Lekko uniesione w uśmiechu wargi momentalnie go odmładzały.
- Nie chciałby, żeby jakiś inny kot z Klanu pomyślał, że jestem intruzem, skoro tak tu siedzę... Musiałbym tłumaczyć wszystko od początku. - Dodał jeszcze logiczny argument, chociaż wszystko sprowadzało się do: - Będzie mi raźniej z tobą...
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dziękuję, nie ma za co, do zobaczenia w Klanie i po temacie. W teorii. W praktyce pojawia się jakieś ale, którego to Minóg słucha w największym skupieniu. Powiedzmy sobie szczerze – jest gotowy zgodzić się na prośbę i bez całej tej argumentacji, ale jak na dobrze wychowanego kota przystało, nie przerywa orientalowi i pozwala się wygadać do końca.
– Ależ nie ma sprawy, kolego. Możemy razem poczekać na pojawienie się Łabędziej Gwiazdy! – zgadza się i przekracza radośnie granicę by zająć miejsce zaraz koło swojego nowego ziomeczka, by razem z nim obserwować Rzeczne tereny. Szturcha go lekko barkiem. Na pewno nie będą długo czekać!!
Na sto procent.



– Łabędzia Gwiazda musiał już tędy przechodzić rano, najwyraźniej. – stwierdza z leniwym ziewnięciem. Kto by pomyślał, że czekanie jest takie męczące!! A tu już zmierzchać zaczyna, więc Minóg podnosi się powoli i przeciąga dokładnie. – Przyjacielu, na mnie już czas. Ale możemy jutro znowu poczekać, w tym samym miejscu byśmy się spotkali.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dobrze siedziało się w towarzystwie nowego Rzecznego kolegi. Wieszczkowi nie przeszkadzało to oczekiwanie i nawet nie czuł potrzeby zabawiać szylkreta rozmową. Jednak czas upływał, a Łabędziej Gwiazdy na horyzoncie nie było widać, a moralne wsparcie w postaci drugiego kocura chciało zawijać się do domu. Wieszczek stłumił ziewnięcie, którym momentalnie zaraził się od ziomeczka.
- Rozumiem. - Miauknął z wyraźnym zawodem. - Czy... skoro Łabędzia Gwiazda nie przechodził tędy, masz pomysł gdzie może być teraz? Może poszedłbym go spotkać w tamtym miejscu. - Nie miał po co wracać do obozu stada, było za daleko. Jednak nie znał tych terenów aż tak dobrze, by wiedzieć, gdzie spędzić noc. Równie dobrze mógł spróbować swojego szczęścia w innym miejscu... w jakimkolwiek przywódca Rzeki miał zwyczaj bywać. - Przez noc... Chyba nie zje mnie jakiś lis? - Zapytał nagle, tknięty zmartwieniem. Czy drapieżniki szanowały granicę? Nie wydawało mu się. Nawet jeśli, on nadał był po tej drugiej stronie...
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spogląda ze współczuciem na ziomeczka. Szkoda go, bez dwóch zdań, a Minóg ma wrażenie, że odczuwa rozczarowanie nieudanymi oczekiwaniami na równi z nim. Ale nie potrafi uznawać tego za czas stracony – czyż prawdziwym skarbem nie są przyjaźnie zawarte po drodze? Szczególnie te w zupełnym milczeniu. Widać od razu, że łączy ich więź nietypowa, gdzie nie trzeba słów by się rozumieć. Szylkret jest całkowicie zadowolony z nowej znajomości.
– Możliwe, że znajduje się w obozie. Ale ten niestety znajduje się za granicą, przyjacielu, więc... serce boli, gdu to mówię, ale... przepuścić nie mogę. – kładzie po sobie uszy w szczerym smutku. Ale na tym się kończy, bo współczucie współczuciem, nic zrobić nie może, łapy ma związane.
– Oh... – zostaje mu zwrócona uwaga na dość istotny problem. – Istnieje chyba taka możliwość? Potrzebna jest dobra kryjówka i lekki sen, a najlepiej oba by uniknąć tego losu. Och, przyjacielu, jak z umiejętnością walki? Nie mogę zostawić przyjaciela bez pewności, że się obroni. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś się stało. – uderza szarą łapa o grunt dla podkreślenia ostatniego zdania.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podobną satysfakcje odczuwał Wieszczek: co prawda jeszcze nie zrealizował głównego celu w postaci dostania się do Rzeki, ale za to zyskał nowego przyjaciela! Była to wartość nie do podrobienia, poza tym wierzył, że wspólnie z szylkretem znajdą takie rozwiązanie, żeby dymny również się w Klanie znalazł. W końcu kocurek widział szczere przejęcie na dwukolorowym pyszczku i smutek, kiedy kolejny raz musi powtórzyć, że przez granicę przepuścić go nie może. Wieszczek skopiował gest kolegi i ściągnął do tyłu uszy.
- Nie umiem walczyć. Nigdy tego nie robiłem. - Wyznał szczerze. Nie bał się samotnie przemierzać terenów, ale za dnia drapieżniki nie były aż tak aktywne jak nocą - przynajmniej w to wierzył. Natomiast spędzanie samotnie czasu po zmroku, w jakiejś pospiesznie znalezionej kryjówce, nie zapadając w sen - ten za bardzo go pochłaniał i nigdy nie bywał lekki - napędzało go niepokojem. Całe szczęście drugi kocur szybko zapewnił, że go nie zostawi i to trochę uspokajało dymnego. Miał przyjaciela po swojej stronie, nic strasznego nie mogło się stać.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mruga ze zdziwieniem, chociaż ma wrażenie, że to ze słuchem ma problemy. Przecież to jest niemożliwością żeby jego przyjaciel nigdy przenigdy nie walczył, prawda? Nie wygląda na kilkuksiężycowego kociaka, przynajmniej nie z perspektywy szylkreta.
– Nawet w ramach treningów? Nikt przyjaciela nie uczył jak bronić własną skórę? – dopytuje na wszelki wypadek. Bo wciąż jakaś cząstka Minoga wierzy, że padli ofiarami błędów w komunikacji. Źle zrozumieli swoje pytania i odpowiedzi, a oriental nigdy nie uczestniczył w walce z użyciem pazurów.
Ale jeśli jednak w żadnej-żadnej to... mają problem. Jednak w naturze Rzeczniaka nie leży zamartwianie się na zapas, więc grzecznie czeka na odpowiedź.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wieszczek również mruga. Do tej pory nie pomyślał, że brak doświadczenia w walce może stanowić dla niego jakiś problem. Było to naiwne, ale był zaskoczony, że sam na to nie wpadł - bardziej dziwiło go, że nikt ze starszych tego nie przypilnował. Czy to dlatego, że wybrał ścieżkę salamandry? Czy Artem też nie potrafił się bronić i dlatego zaginął? A reszta jego rodzeństwa? Nie podobało mu się dokąd zmierzały te rozmyślania i wnioski.
- Tak jakoś wyszło... - Przyznał. - Miałem się uczyć na zielarza i uzdrowiciela, potem zachorowałem i właściwie do tej pory nie rozpocząłem żadnych nauk. - Wyznał szylkretowi szczerze. W końcu byli przyjaciółmi i nie miał powodu ukrywać prawdy.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Minóg ma ochotę dopytać o zielarza i uzdrowiciela, jednak powaga sytuacji przyćmiewa chęć dowiadywania się rzeczy. Marszczy brwi w zastanowieniu i próbuje ustalić co teraz. Myślami wraca do treningu, do Kodeksu, do sytuacji których był świadkiem i nie znajduje odpowiedzi na swój problem. Nie może tu z nim spędzić w nocy (nie uprzedził w obozie, że nie wróci), nie może go wpuścić na tereny klanu...
... chociaż czy na pewno? Czy nie ma przed sobą przerośniętego kociaka? Co prawda dałby sobie łapę odgryźć, że kocur jest dorosły, ale... nie rozpoczął treningu ze względu na chorobę, nie potrafi walczyć. Czy zostawienie go po zmroku nie będzie złamaniem tej zasady o kociętach w niebezpieczeństwie? Minóg mruży oczy i przygląda się orientalowi. Nie jest do końca pewny czy złamałby Kodeks Wojownika, ale jak nic złamałby własny kodeks moralny. A to nawet gorzej. Warto by było skonsultować sytuację z kimś mądrzejszym, ale jak na złość przyjaciel nie jest zaznajomiony z kulturą Klanową, a innych kotów w zasięgu wzroku nie ma. Decyzja należy do Głębinowego Minoga.
W porządku.
– W takim wypadku, nie mogę tu przyjaciela zostawić na pastwę drapieżników. Pójdziemy na spotkanie z Łabędzią Gwiazdą teraz, nie ma co zwlekać do rana, wkroczysz przyjacielu na tereny Klanu Rzeki. – oświadcza i podnosi się na cztery łapy z zamaszystym ruchem kolorowej kity. Jego mózg wciąż wątpi w słuszność tego planu, ale serce już zadecydowało. – Jeszcze tylko jedna rzecz nim ruszymy. – uprzedza i podchodzi do dymnego. Ociera się o niego bokiem, ociera głową o prawy policzek i zaraz powtarza procedurę po lewej stronie. – Nie ma czasu by polować na ryby i się w nich tarzać, więc tyle musi starczyć. – wyjaśnia jeszcze i stuka go lekko łbem. Teraz już są gotowi do drogi. – Trzymaj się blisko mnie, przyjacielu.

z.t??
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał cierpliwie aż szylkret przemyśli wszystkie rozwiązania. Spędzenie samotnie nocy na granicy napawało go niepokojem, ale równocześnie nie chciał, by na przyjaciela spadł gniew przywódcy i... Kodeksu? Czy ten mógł się gniewać? Co tak naprawdę groziło za jego złamanie? Wieszczek nie znał odpowiedzi na te pytania, ale to była kwestia do dopytania na później.
Zwłaszcza, że kolorowofutry już podjął decyzję. Serce Wieszczka zabiło szybciej, gdy usłyszał oświadczenie padające z barwnego pyszczka. Miał właśnie przekroczyć granicę Klanu Rzeki. Wkroczyć na ziemię swoich przodków. Czy to od razu coś w nim zmieni? W jego snach? Nie mógł powstrzymać lekkiego dreszczu, który przebiegł mu po kręgosłupie. Minóg pewnie go poczuł, gdy w tym momencie ocierał się policzkiem o jego futro. Ten gest lekko zaskoczył dymnego, ale trzeba było przyznać, że należał do pomysłowych. Kocurek lekko styknął się czołem z trykającą go głową przyjaciela, by z namaszczeniem oświadczyć:
- Prowadź. - I ruszyć za nim na spotkanie nowego. I przywódcy Klanu Rzeki przy okazji.

zt
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Było przyjemnie. Było ciepło. Gdyby nie było ciepło, to nawet najlepsze smakołyki nie mogłyby go wybawić z domu. Teraz spacerował, spokojnym i dostojnym krokiem, rozglądając się leniwie dookoła. Przynajmniej do momentu, aż wiatr nie przyniósł do jego nosa zapach starego domu. Klanu Rzeki. Sol drgnął delikatnie uszkami, patrząc się w stronę, z którego ten zapach przywiało i zaczął w jego stronę spacer. Spacer był krótki i trwał tylko do momentu, aż zapachu Rzeki nie wzmogły się na tyle, że musiał przystać. Nie należał do nich. Ale w sumie to go ciekawiło... co takiego porabiali. W sensie, prócz polowania, walk czy coś podobnego. Nie kręciło go to.

[kora]
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości