Logo Artemidy
Kolczasty Bez
Gdyby Zmierzch usłyszała co stało się kocicy, to zapewne próbowałaby ją pocieszyć. Jednak musiałaby wziąć poprawkę, że każdy kot inaczej odczuwa stratę. Przykre, ale prawdziwe... W końcu przyjaciel koteczki również ją opuścił, ale ona o tym wiedziała. Przygotował ją, więc nie było elementu zaskoczenia. W międzyczasie Onyks zaczęła opowiadać o rodzajach wód. Zmierzch co rusz przekrzywiała łepek z lekkim zaskoczeniem. Parę razy poruszyła nawet uszami. Musiała się upewnić, że dobrze usłyszała. Wreszcie zapadła cisza, a Zmierzchowa Łapa westchnęła głośniej. Bardziej z podziwu, bo kocica ją oczarowała. Córka Skrzącego Słowa chciała wiedzieć więcej i wewnątrz jej głowy rodziło się kilkanaście kolejnych pytań. Zaraz uśmiechnęła się kocio do rozmówczyni.
-Zachód słońca nad wodą musi być przepiękny. Bardzo dziękuję za podzielenie się wiedzą. Jesteś naprawdę wyjątkową kotką. Czy myślałaś kiedyś o dołączeniu do Klanu? Wiem, że zasady i tak dalej... Jednak mogłabyś podzielić się wiedzą z pozostałymi. Chyba, że wolisz zachować niektóre sprawy dla siebie. Tym bardziej czuje się zaszczycona. Po prostu uważam, że byłaby z ciebie dobra nauczycielka. Czy mogłabyś mi zdradzić swoje imię?- Zmierzchowa Łapa nie miała nic złego na myśli. Po prostu uważała, że czarna koteczka dysponowała sporym bagażem doświadczeń. Samo życie samotnika zakrawało o wiele niebezpieczeństw. Nieznajoma mogłaby wyszkolić niejednego, świetnego Wojownika. Jeszcze te opowieści byłby rybką w łapach każdego kota Klanu Rzeki. Obojętnie czy Onyks widziała to wszystko, czy tylko słyszała.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOnyks nigdy nie była kotem, który byłby zadowolony z współczucia jakie by dostała, miała wrażenie, że każdy nieznajomy robił to jedynie z litości, więc Zmierzch udało się wyjść z jedną nową „znajomością”.
xxxxByła ciekawa reakcji srebrnej piękności, czy zasieje w niej ziarno niepewności, zacznie się zastanawiać czy na pewno w klanie chce spędzić całe życie, a może sprawi iż wzmianki o śmierci przestraszą kocicę do takiego stopnia, że nie będzie chciała wychylać głowy poza tereny? Mimo iż żadna z najciekawszy reakcji się nie ziściła, tak czarnowłosa nie żałowała. Pierwszy raz była kotem, który opowiadał coś nowego, niesamowitego, a ekscytacja rzeczniaczki była czymś pięknie niespodziewanym. Poczuła, że przekazuje ciekawość, której większość ulicznych kotów nie mogło poczuć.
xxxx– Jest bardzo piękny, ale zawsze możesz iść nad jezioro i zobaczyć w jaki sposób promienie rozciągają się na wodzie. Nie będzie to takie samo, ale podobne na pewno – dodała. – Nie myślałam o tym, poza tym wiedzą mogę podzielić się na granicach, nie sądzę, że nadawałabym się do mieszkania na Waszych warunkach... Jednak kto wie co niesie życie – wypowiedziała z lekkim uśmiechem, chociaż w duszy krzywiła się. Nie dlatego, że było to wszystko nietaktowne, ale dlatego, że... było to dziwne. Ktoś chciał ją do klanu przez jej wiedzę. Było to dla niej coś nowego. – Dziękuję za komplement. Zdradzę Ci swoje imię, ale jakby ktoś pytał to mnie nie widziałaś – wypowiedziała roześmiana, chociaż miała nadzieję, że Zmierzchowa Łapa zrozumie aluzję co do prawdziwości tych słów. Nie potrzebowała sensacji wokół siebie, gdy nie była pewna jak się to odbije na niej w przyszłości. – Jestem Onyks – zdradziła już zwyczajnie i wstała z miejsca. – No, ale nie będę więcej przeszkadzać w Twoim szukania piórek i kamyków, może się jeszcze kiedyś spotkamy... Do widzenia, Zmierzchowa Łapo! – powiedziała melodyjnie na pożegnanie i odwróciła w stronę Ziem Niczyich. Nie potrzebowała, by znowu jej rozmowa została napadnięta przez jakieś nieprzyjemne koty, a zapach przynajmniej dwóch przedstawicieli Rzeki powoli zbliżał się w ich kierunku. Na nią pora.


[zt!}
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czarna kotka mówiła dalej, a wszystkie jej słowa brzmiały niczym opowieści o wielkich Wojownikach. Przynajmniej takie wrażenie wywarły na Zmierzchowej Łapie. Po prostu koteczka pierwszy raz słyszała, żeby ktoś tak opisywał przyrodę. Oczywiście Onyks mogła celowo skłamać, ale czemu miałaby to robić. Zresztą mogła też używać trudniejszego języka, gdyby tylko chciała. Tymczasem rozmówczyni tłumaczyła wszystko tak, żeby srebrna zrozumiała. Wreszcie koteczka zasłużyła sobie i poznała imię nieznajomej.
-Bardzo dziękuję i nikomu go nie zdradzę!- Córka Jeziora mówiła całkiem poważnie. Umiała dochować tajemnicy, gdy było potrzeba. Wreszcie Onyks obwieściła, że musi iść. Zmierzchowa Łapa nie zamierzała powstrzymywać kotki. Była bardzo wdzięczna za dotrzymanie towarzystwa oraz nawet tak krótką rozmowę.
-Do zobaczenia Onyks... Dziękuję...- Srebrna odpowiedziała cicho, gdy kocica już odchodziła. Miała nadzieję, że mimo wszystko Gwiezdni jeszcze skrzyżują ich ścieżki. Rozmawiało się bardzo miło, a rozmówczyni pobudziła wyobraźnię koteczki. Generalnie Zmierzchowa Łapa posiedziała jeszcze sama. Próbowała wyszukać odpowiedni prezent dla Raniuszka. Niestety bez większych rezultatów. Wreszcie odpuściła i wróciła do Obozowiska.

z.t
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
~#~

Nawet nie przypuszczała, że zaszła aż tak daleko. Powrót na tereny klanów zajął jej ponad dzień - czuła, jak bolą ją łapy. Była głodna, ale na szczęście nie wygłodzona, gdyż udało jej się upolować po drodze mysz i ptaka, dzięki czemu miała siły na taką wędrówkę. Czuła się źle, ale głównie ze względu na wyrzuty sumienia i to, że nie miała pojęcia w jaki sposób wytłumaczyć to Barwnej Wodzie. Nie miała złych intencji, nie bardzo wiedziała, co robiła i dlaczego, ale jak to powiedzieć? Nie miała pojęcia.
Ogon miała spuszczony, a futro brudne, gdyż podczas marszu nie miała czasu się za bardzo myć. Ale świadomość zbliżania się do domu tylko dodawała jej sił do dalszego mielenia łapami. W końcu dotarła do Kłującego Gąszczu, a w jej nos dotarł znajomy, przyjemny zapach Klanu Rzeki, który wciągnęła w płuca. Nie bała się o to, że ktokolwiek ją zaatakuje, w końcu nie było jej tylko parę dni. Raczej jej bliscy, czyli Barwinek i Cis, się o nią martwią.
Doszła do granicy i rozejrzała się. Jeśli był tu jakiś patrol, to chciała się pod niego podczepić, a jeśli nie, to dotrze do obozu sama.

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedł. Szukał jej. Zniknęła z dnia na dzień i nagle jej nie było a on nie mógł ot tak ruszyć jej śladem, od razu - chociaż to zgłosił. Ale wyszedł szukać ziół, a przynajmniej... taką podał wymówkę, chyba samemu sobie. Szukał właśnie Rybołów.

I widział. Rozpoznał szarą sylwetkę na horyzoncie, rozpoznał ją od razu. Nie musiał nawet się oddalać, Rybołów wiedziała gdzie iść, wracała do domu. Barwinek czuł że zniknęła na dłużej niż w rzeczywistości.

Przyspieszył kroku gdy ją zobaczył. A potem zaczął biec.

A potem usiadł tuż przed Rybołowią Łapą, wyciągając do niej łapy żeby ją objąć, przytulić, zacząć wylizywać jej brudne futerko. Bez słowa. Porozmawiają w domu. Grunt, że wróciła, w jednym kawałku.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I idealnie trafiła, trafiła na Barwinka. Poczuła, jak chce jej się płakać. Wtuliła się w jego długie, piękne futro, delikatnie się trzęsąc, i zupełnie nie mając ochoty czegokolwiek mówić. Wiedziała, że powinna coś powiedzieć, jakoś się wytłumaczyć, cokolwiek, ale żadne słowo nie przechodziło jej przez gardło, po prostu cicho łkała, dając się pielęgnować mistrzowi i marząc o tym, by znaleźć się już w swoim legowisku w lecznicy w obozie Klanu Rzeki. Z jednej strony powrót do obozu był dla niej prawdziwą ulgą, z drugiej jednak strony gdzieś w głębi serca napawał ją uczuciem samotności, które nie wiedziała jak przetrawić. Ani jak o tym powiedzieć. Musiała przecież być silna.

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Potrafił sobie tylko wyobrażać, spekulować, bez faktycznego namacalnego potwierdzenia, co czuła Rybołów. Co musiała czuć, że aż zniknęła, na całe kilka dni. Z reguły koty które tak znikały bez słowa nie wracały, a ona wróciła. Potrzebowała czasu dla siebie? Och, jakiż on był głupi, że nie potrafił dać jej wsparcia którego tak potrzebowała.

Barwna Woda westchnął głęboko; nie było to westchnięcie pełne zawodu i rozczarowania swoją terminatorką, skąd, kryła się w tym ulga, że nic jej nie jest i wróciła. Jeszcze chwilę ją przytulał, czyścił futerko, bo nie chciał jej puścić, jakby bał się, że jak to zrobi to ta zaraz ponownie zniknie.

- Chodź. Wracamy do domu - tylko tyle powiedział po dłuższej chwili, cofając się, puszczając Rybołowią Łapę, ale szedł u jej boku blisko, w jej własnym tempie, nie spiesząc się już nigdzie. Nie chciał musieć się spieszyć. Może wcale nie chciała wracać do Klanu Rzeki, ale zrobiła to z obowiązku. Miał nadzieję, że nie, ale, och, co jeśli...

lol zt
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeszcze przez chwilę trwała, wtulona w ciepłe ciało swojego mistrza, cichutko łkając i dając sobie trochę czasu na przetrawienie targających nią emocji, aż w końcu pokiwała głową na słowa Barwinka. Wstała z pozycji siedzącej by ruszyć razem z nim do obozu. Szła dosyć wolno, ale i nie wlokła się jakoś niesamowicie, raczej po prostu widać było po niej zmęczenie długą wędrówką oraz jej podły humor. W głębi serca jednak cieszyła się z tego, że wciągała nosem przyjemny, komfortowy zapach Klanu Rzeki. Aż do lecznicy nic nie mówiła, wciąż za bardzo nie potrafiąc znaleźć odpowiednich słów i stwierdzając, że rozmowę chyba warto przełożyć na po posiłku.

//zt

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedł na poranny patrol łowiecki wraz z Warkoczącym Gardłem i Śnieżnym Płatkiem. Wszechobecna ranna mgła nie sprzyjała wojownikom, a wręcz bardziej wszystko utrudniała. W rezultacie zdobyczy było niewiele, z tego też powodu trójka postanowiła się rozdzielić, dwójka wojowników wróciła z tym co udało im się złapać w stronę obozu, a on sam zaoferował, że jeszcze czegoś poszuka, może jeśli trochę pobłądzi mgła się nad nim ulituje i odpuści.
W taki sposób znalazł się w pobliżu granicy z Ziemiami Niczyimi, miał nadzieję, że przybiegnie stamtąd jakaś zabłąkana wiewiórka czy chociażby jakąś wrona.

//Onyks!
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOstatnie spotkania na granicach klanu Rzeki były różne, trochę dziwne, trochę chamskie, zabawne i edukacyjne jak się okazało. I to nie dla niej, a dla kogoś. W większości jednak uznałaby, że były zwyczajne, tym razem... pogoda była mrocznie, bardzo tajemnicza, a ona czuła się jakby mogła występować na scenie do końca swojego życia. Powietrze było ciężkie, a widoczność ograniczona, czy to nie był najlepszy czas na jakieś zabawy? Psikusy?
xxxxPodeszła bliżej granic i zaczęła wypatrywać swojej nowej ofiary, która pewnie niedługo zjawiłaby się jej w idealnym miejscu i o idealnym czasie, bo czemu nie? Miała już swój miły plan na to co by zrobić, co powiedzieć i jak zagrać. Potrzebowała tylko... o właśnie.
xxxx– Przepraszam? Ty tam! Pomóż mi! Proszę! Stało się coś niewyobrażalnego – zaczęła płaczliwie i przerwała czekając na odpowiedź kota, którego obrys sylwetki jedynie lekko przebijał jej się przez mgłę. Jej gra była oczywiście bez skazy, nie po to tyle trenowała i ćwiczyła, by potem zgasić najprostsze akty.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie było ani wiewiórki, ani wrony. Było za to niespodziewane wołanie o pomoc, któro wprawiło w ruch całą jego puchatą sierść. Spojrzał w kierunku, z którego dochodził głos, a jego oczom ukazała się chuda sylwetka, sądząc po głosie zapewne kotki. Zawahał się chwilę, szukając w tym potencjalnego niebezpieczeństwa, potencjalnej zasadzki, jednak płaczliwy ton nieznajomej skutecznie go przyciągał. Ruszył w jej kierunku nie dbając o to, czy jego sierść dalej stoi dęba. Mogło się coś stać, nieułożone futro to najmniejsze zmartwienie.
- Przepraszam? To ty mnie wołałaś, prawda? Wszystko w porządku? Coś się stało? -Zaczął się rozglądać jakby w poszukiwaniu zagrożenia. Może ktoś ją napadł i jest ranna, albo ma kocięta, które potrzebują pomocy. W końcu przeniósł spojrzenie swoich zmartwionych ślepi na poszkodowaną poszukując na jej ciele jakiegoś oznaki poranienia. Nie stał bezpośrednio przy niej, człowiek niepewnie przymierzał się, żeby podejść bliżej, rzucił jej jedynie spojrzenie, któro jakby zdawało się pytać o pozwolenie.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxWojownicze serce? Czy może po prostu chęć bycia przykładnym kotem? Ciekawiło ją jakim typem jest napotkany kocur. Czy czuł w sobie powołanie do bycia najlepszym w klanie, a może po prostu tak go nauczyła mama? Widać było strach, a może zmartwienie? Miała ochotę wywołać jak największe emocje.
xxxx– Tak jak najbardziej ja! Błagam – ledwo przeszło jej przez gardło takie słowo, a mimo to nie zmieniła swojej miny, nadal była zmartwiona. Grała. Bez skazy. – moja babcia! Babcia mi wbiegła na Wasze tereny, nie jestem na tyle zaznajomiona z Waszym życiem, ale wiem, że bronicie swoich terenów. Nie zabijajcie mojej babci – wypłakała praktycznie kładąc się na ziemi. Miała nadzieje, że takie ekspresyjne i żałosne wytłumaczenie historii sprawi, że kremowo-biały przejmie się wystarczająco. Kto powiedział, że jest okropną osobą? Ona lubi tylko wywołać zamieszanie. Niech poszukają jej babci na terenach, czemu nie.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Naiwność. Zwyczajna naiwność. Chociaż z jego osobistej perspektywy była to dobroć serca. Każdy kot w potrzebie zasługiwał na pomoc, nie ważne czy pochodził z klanu, czy też nie.
- Babcia? -Zapytał nieco zaskoczony takim obrotem spraw. Może i coś zaczęło by mu śmierdzieć, ale ton i mowa ciała kocicy skutecznie to uniemożliwiły. Podszedł nieco bliżej kocicy, żeby delikatnie położyć jej ogon na jednej z łap, żeby ją uspokoić. Miał nadzieję, że nie będzie mu miała tego za złe.- Spokojnie, rzeczywiście bronimy naszych terenów, ale z reguły staramy się najpierw poznać powód wtargnięcia. Przynajmniej niektórzy. Jeśli twoja babcia nie będzie agresywna, bądź jest sędziwego wieku to nie masz się czego obawiać. Nie widziałem nikogo, dawno tam weszła? -Mówił łagodnie i delikatnie. To, że nie widział i nie czuł mogło być sprawką mgły, która nie dawała za wygraną i nieubłaganie trzymała się rzecznych terenów. Praktycznie nie widział drogi, z której tutaj przyszedł.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOnyks nie uznawała dobroci serca. Nie widziała nigdy bezinteresownej pomocy, bo zawsze przychodziło coś w zamian i mogło skończyć się to w beznadziejnym dla niej miejscu. Tylko naiwni chcieli pomagać bez uprzedniego poinformowania o zapłacie lub długu. Każdy kiedyś się przejedzie na złym kocie, ona po prostu robiła darmowe lekcje takim kotom, mając przy tym idealny ubaw.
Niespodziewany dotyk był dla niej niczym innym, niż testowaniem siebie i swoich umiejętności aktorskich. Nie wzdrygnęła się, spojrzała tylko szklanymi oczami w stronę kocura, a następnie wsłuchała w jego wypowiedź. Och, jak zabawnie to wszystko wyglądało i przede wszystkim brzmiało. Delikatnie i starannie dobrane słowa, łagodny głos, te oczy pełne troski, coś wspaniałego.
xxxx – Tu mnie zaprowadził jej zapach, a potem się urwał i nie wiem... wydaje mi się, że wbiegła tam, ale zapach wody trochę mi się już miesza i jeszcze ta mgła... och... och... – wydała z siebie przerażone dźwięki i lekko się zatoczyła do takiego stopnia, że prawie wylądowała pyskiem w trawie. Uwielbiała ten trik! Najzabawniejszy. Koty stawały się wtedy jakoś bardziej wyczulone na to o czym mówiła i bardziej przerażone. A tym razem? – Mam nadzieję, że jednak... jednak nic jej nie będzie... – wyszeptała jakby oddalona od siebie. Próbowała teraz wypróbować nowej metody, w której brzmiałaby bardziej jak ktoś bliski zemdleniu, jeszcze bardziej.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wydawała się zła, gdy ośmielił się ją dotknąć, co wywołało u niego niemą ulgę. Nie chciał jej zrazić, i jak widać udało mu się to. Zawięszył, gdy tylko kocica przestała mówić. Wyszedł z założenia, że skoro są rodziną to ich zapachy powinny być podobne, dlatego warto było najpierw dokładnie poznać ten nieznajomej. Następnie przeszedł wzdłuż granicy, jednak niczego nie wyczuł. Dziwne. Może to rzeczywiście wina mgły. Wrócił do nieznajomej.
- Rzeczywiście nic nie czuć. -Nerwowo poruszył kitą w zamyśleniu.- Ale spokojnie. Może mógłbym ją odszukać. O ile kręci się jeszcze w okolicy, albo jeśli ewentualnie natrafiła na jakiś patrol, ale bez obaw, jak mówiłem prawdopodobnie nic jej się nie stanie. Jak wygląda, i jak nazywa się twoja babcia? -Gdyby przyznawano zwierzynę za każde naiwne spojrzenie na drugiego kota, byłby syty do końca swoich dni. Chociaż nie, gdzieś z tyłu jego głowy istniała myśl mówiąca o tym, że może to być pewnego rodzaju podstęp, jednak była ona tak głęboko zakopana w czeluściach Wiosnkowego mózgu, że raczej prędko się stamtąd nie uwolni. Teraz najbardziej liczyło się samopoczucie kotki i jej zaginiona babcia.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości