Logo Artemidy
Kolczasty Bez
#61
Atak Jaskółczego Śpiewu - 150% 「krytyczny!」 → 「(17 + 7) - (10 + 5) 」* 1½ = 14
Atak Tygrysa - nieudany :(

Może gdyby Tygrys obraził Jaskółczy Śpiew wcześniej, to zmusiłby ją do poprawienia swojej techniki od razu? Kocica zdecydowanie rozjuszona słowami wygnańca, rzuciła się w kierunku jego pyska, zostawiając ślad po pazurach ciągnący się spod lewego oka, aż do prawego ucha. Nie był jednak na tyle głęboki, by została po tym jakakolwiek blizna, ale krwawiło i nieprzyjemnie piekło. Natomiast syn Gilowego Gardła nie zrobił nic. Nie zdołał złapać łapy przeciwniczki w zęby. Może pora uciekać? Zmęczenie zaczynało dawać się we znaki.

Jaskółczy Śpiew lvl: 2 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 35/45 | W: 42-3=39/65
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W

Tygrys lvl: 2 | S: 6(7) | Zr: 5(6) | Sz: 7(9) | Zm: 4 | HP: 31-14-1-1-1=14/65 | W: 22-2=20/45
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W
⚬ statystki obniżone o ¼ z powodu spadku HP o ½
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP do ¼
rana 1. stopnia: obicie boku
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na przedniej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: głębszy ślad po pazurach ciągnący się od lewego oka, aż po prawe ucho, krawawi (-1HP do końca walki)


LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
/o mój boże O.O Ryzykuje, ouh

Atak kocicy znowu się udał. To Tygrysa bardzo zdenerwowało, bo on chybił. Nawet nie dostał się do jej łapy tak jak chciał. Ona przejechała mu łapą razem z pazurami po pysku, zostawiając ślady. Na szczęście nie wydrapała mu oczu. Wtedy na pewno jego los byłoby już przesądzony. Był... Zmęczony. I słaby. Coraz bardziej słabszy. Krew leciała mu ciągle, miał wrażenie, że zaraz się wykrwawi! Co prawda rany nie były głębokie, ale było ich dużo. Teraz wiedział, że nie da rady wygrac tej walki. Najwidoczniej się przeliczył. Mógł ryzykować i zostawić jej jakaś ranę, zanim umrze, ale jeżeli by mu się nie udało? Z resztą i tak nie przeżyje długo. Głód towarzyszył mu już od dawna, nie potrafi polować. Bez Ringo jest nikim. Gdzie pójdzie do medyka? Kto wyleczy jego rany? Sam nie potrafi. Nie wie o istnieniu Krzywuchy, najwidoczniej jego śmierć będzie powolna i okropna. Nagle się zatrzymał, zastygł w bezruchu. Spojrzał w stronę obozu. Nie był daleko, ale nie był też blisko. Zdążyłby do niego dobiec, gdyby tylko chciał. Nim kocica zdążyła cokolwiek zrobić, rzucił się w stronę starego domu. Matko, ojcze pędzę się pożegnać!. Ojciec nie żyje. Był gotowy do odskoku w bok, w razie gdyby kotka miała zamiar go zaatakować. Od zawsze był głupi i już zawsze zostanie głupkiem. Umrze jako głupek i po śmierci też nim będzie. Niezależnie od tego gdzie trafi.
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Zabić. Zabić. Zabić tą esencję głupoty, dziecinności, bezmyślmości, która przed nią się znajdowała i pędziła w kierunku obozu Klanu. Odurzająca mieszanka szaleństwa, furii i wzburzenia uderzyła jej do głowy.
Kotka rzuciła się przed siebie. Pędziła najszybciej jak mogła, rozszerzając nozdrza i obnażając zęby. Gdy znalazła się tuż-tuż za nim, wybiła się z tylnych łap i spróbowała wcelować w jego grzbiet. Chciała przeorać go pazurami, wbijając je w skórę z całych sił. Jednocześnie zamierzała ugryźć go w nasadę karku. Zniszczyć go.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Ucieczka Tygrysa: 6
Pogoń Jaskółczego Śpiewu: 8
8>6
Pogoń udana

Atak Jaskółczego Śpiewu - 100% 「udany」 → (13 + 7) - (11 + 3) 」 = 6


Jaskółczy Śpiew rzuciła się w pogoń za Tygrysem, chcąc go za wszelką cenę zabić. Ten jednak chciał najpierw pożegnać się z rodziną i ruszył w kierunku obozu, ale nie udało mu się. Kocica go dopadła, jednak nie zdołała zrobić mu większej krzywdy. Obiła mu lekko grzbiet, jednak to wystarczyło, by syn Gilowego Gardła padł na ziemie, mdlejąc z osłabienia i utraty krwi. Teraz mogła zrobić z nim co chciała, był nieprzytomny, niezdolny do walki, czy obrony.

Jaskółczy Śpiew lvl: 2 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 35/45 | W: 39-5=34/65
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W

Tygrys lvl: 2 | S: 4(7) | Zr: 3(6) | Sz: 5(9) | Zm: 4 | HP: 14-6-1-1-1-1=4/65 | W: 20-5=15/45
⚬ OMDLENIE
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W
⚬ statystki obniżone o ¼ z powodu spadku HP o ½
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP do ¼
rana 1. stopnia: obicie boku
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na przedniej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: głębszy ślad po pazurach ciągnący się od lewego oka, aż po prawe ucho, krawawi (-1HP do końca walki)

Śmierć w następnej turze.
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Biegł i biegł, biegł jak najszybciej potrafił, tylko po to, aby dostać się do obozu. Wiele ryzykował, ale to wcale nie miało dla niego znaczenia. Już i tak nie liczyło, wiedział że umrze. Był coraz bliżej i bliżej. Czy dobiegł? Nie. Padł. Kocica skoczyła na jego grzbiet i obiła go. W pewnym momencie przewrócił się i... Zemdlał. Czy to z głodu? Czy z osłabienia? Czy może z utraty krwi? To koniec. Leżał plackiem na ziemi. Nie miał szansy na przeżycie. Jaskółka mu nie odpuści.
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Udało się jej.
Padł tuż przed nią, zemdlony, ciągle jednak żywy. Nie na długo jednak. Bura kocica musiała dokończyć dzieła ostatecznego zniszczenia zasobów głupoty, które w swym miniaturowym umyśle przechowywał Tygrys. I tak nie pociągnąłby długo, nawet bez jej interwencji - nie zamierzała jednak odmawiać sobie przyjemności pozbawienia życia kocura.
Podeszła do niego i najsilniej, jak mogła, wgryzła się w jego kark. Pomagała sobie pazurami, by rozedrzeć jak największą liczbę ścięgien, żył i mięśni. Musiała patrzeć na to, jak kocur bierze ostatni oddech, a jego ciało drga w konwulsjach.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Tygrys upadł na ziemię, by po chwili się wykrwawić. Ciepło z jego ciała zaczęło uciekać, sprawiając, że już po chwili jego ciało stało się zimne. Nie powstrzymało to jednak Jaskółczego Śpiewu przed wbiciem zębów w jego kark i rozerwaniem ciała na strzępy. Kiedy skończyła, jej pysk był cały we krwi, a otoczenia wokół przypominało pobojowisko, jakby toczyła się tu wyrównana walka na śmierć i życie, co nie do końca było prawdą.

Jaskółczy Śpiew lvl: 2 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 35/45 | W: 34-4=30/65
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W

Tygrys lvl: 2 | S: 4(7) | Zr: 3(6) | Sz: 5(9) | Zm: 4 | HP: 4-1-1-1-1=
ŚMIERĆ | W: 15/45
⚬ OMDLENIE
⚬ przerzuty 1/1
⚬ celność obniżona o 2 z powodu spadku W
⚬ statystki obniżone o ¼ z powodu spadku HP o ½
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP do ¼
rana 1. stopnia: obicie boku
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na przedniej łapie, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na boku, krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: głębszy ślad po pazurach ciągnący się od lewego oka, aż po prawe ucho, krawawi (-1HP do końca walki)

LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
"Nie było żadnych słów, tylko te ciosy włócznią i migotanie pazurów."
Zrobione. Walki na śmierć i życie - co prawda - nie było, za to było dużo zabawy, gdy rozchlastywała kark Tygrysa. Szarpała i darła, póki trawy nie pokryła szkarłatna krew wypływająca z coraz zimniejszego ciała. Skończywszy, podniosła się znad trupa i spojrzała z zadowoleniem na swoje dzieło. Pięknie. Niech ta historia służy ku przestrodze wszystkim, którzy poważą się popisać takimi przymiotami, jakie posiadał Tygrys.
Przez chwilę zastanawiała się, co począć z ciałem. W końcu uznała, iż najlepszą opcją będzie, jeżeli zwyczajnie je zakopie. Wobec tego wykopała w zakrwawionej ziemi dół, w który wrzuciła trupa, po czym zasypała dziurę. Po raz ostatni zlustrowała otoczenie, po czym udała się w stronę obozu. Na dziś dosyć wrażeń.

Szach mat, Tygrysie.

//zt, dziękuję za mgowanie! ❤
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
I nagle ciemność. Jaskółczy Śpiew nie odpuściła mu, nie odeszła, co prawda ciężko powiedzieć, że to przez jej ostatni atak umarł, bo to chyba przez utratę krwi. Mimo, że jego ciało stało się zimne, ona nie postanowiła, że to koniec walki. Wbiła kły w jego kark i zaczęła rozrywać ciało na strzępy. Na szczęście już nie czuł. Jego śmierć może i nie była najgorsza, ale za to sprawiedliwa. Przesadził już dawno. Wiadomo było, że umrze, w końcu każdy kiedyś umrze. Dane mu było być debilem, więc nim był. Urodził się idiotą i idiotą umarł. Po swoim akcie Mordoru kocica zakopała jego ciało i odeszła w stronę obozu. A po chwili ujrzał światło idące do niego z nieba. Nie miał pojęcia co się dzieje. Patrzył jak się do niego zbliża i zbliża, może nawet z lekkim niepokojem.
/Czekoladka bierz go :>
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
//wink wonk

Zdechł, rozszarpany, bebechy, mięśnie. Myślicie że to jakoś ruszyło Czekoladkę? Nie. Jedynie co zrobiło to wywołało krzywy uśmiech na jej mordzie. Był głupi, zdechł, latał jej koło dupy. Nigdy nie wybaczy swojemu ojcu tego, że wolał się puścić z jakąś pierwszą lepszą kotką, z którą urodził niedorobione kociaki. Pewnie po nim. Każde jego dziecko to była porażka, podobnie jak jego rodzina. Mocne słowa, co? Ale to dopiero początek tej całej ''poezji'' pisanej z pulsującą żyłką na skroni. W dodatku historia lubi się powtarzać. Też zginął z łap klanowej wywłoki. Tylko on żył dłużej. Nie przyszło mu rozkoszować się marnym żywotem przez dziewięć księżycy, a aż przez dwadzieścia. Niesprawiedliwość. Ale był zbyt głupi, aby wyrównać to do chociaż trzydziestki. Odprowadziła ciemiężycielkę Tygrysa wzrokiem. Wiedziała, że jej orientalny brat nie przeżyje tego marnego starcia i zginie. Zakopany pod ziemią. Będą szczać na niego zwierzęta, a inni olewać fakt, że kiedykolwiek ktoś taki żył i stąpał po tej ziemi. Jak zwykle, jak zwykle. Nie miała ochoty wcale poprowadzić go do klanu Gwiazd, a Gilowe gardło... Nie miała nawet ochoty z nim zamienić żadnego słowa. Chce do rodziców, ślimaczyć się jak dziecko? Ona go poprowadzi, o ile po drodze nie rozszarpie go na strzępy ze złości. Chociaż w jej mniemaniu jemu nawet nie należy się ponowna śmierć, tym bardziej jej widok. Zasługuje na nic. Ani na Klan Gwiazd, ani na MGBG, zasługuje na kupę, ale bardziej wulgarnie określaną. Sprawny ruch barków, zstąpiła ze srebrnej skórki aby poprowadzić tą zbłąkaną duszyczkę do swojego zapyziałego ojca. Miał lepiej w życiu. O wiele lepiej. Nim chociaż się ktoś zainteresował i nie musiał uciekać do dwunożnych, aby nie zostać rozszarpanym przez wrony. Miał rodzeństwo, do którego mógł wracać, a ona? Każdy jej się wyparł. I słusznie. Napięła mięśnie, stając przed ciałem Tygrysa, by później patrzeć ze wściekłością na już... ''Gwiezdnego Tygrysa''. Mocno zacisnęła zęby, wydając głośny szczęk i nie powstrzymała się. Z całej siły chlasnęła mu w tą głupią mordę. Jedyne czego żałowała to tego, że nie dodała do tego wszystkiego pazurów, aby zaostrzyć sytuacje.
- Twój zidiociały ojciec na ciebie czeka - wycedziła, zastępując niezbyt ładne słowo które pierwsze przyszło jej na myśl czymś łagodniejszym. Wyładowała po części swoją złość na pysku orientalnego ''brata'', jednak nadal wściekłość nią szarpała, czego nie miała ochoty ukrywać. Splunęła na bok, z wyższością zerkając na Tygrysa, unosząc pierś wysoko do góry. - Leziesz za mną, zrozumiałeś czy mam ci to wbić do głupiego łba?
Nie oszczędzała się zbytnio w słowach. Po kiego grzyba. Nie rozmawia z kociakiem, chociaż wiedziała, że Tygrys nadal mentalnie nim był, aż zbyt bardzo. Powoli skierowała się w stronę srebrnej skórki, nie pozwalając zadać mu więcej pytań na jej temat. Nie chciała strzępić sobie języka z powodu kogoś pokroju larwy jej ojca i jakiejś lafiryndy.

//zt i think
czy wiesz, ile to lat?
dzieci z koronki, mróz i szadź
im sny z papieru, płochy dom
jemu z banderol czytać noc
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Kiedy ujrzał przed sobą kota, trochę się uspokoił. Na początku myślał, że to był ojciec, ale ojciec nie wyglądał tak samo jako ona. No bo kim była? Nie znał jej... Czemu po niego przyszła? Nie miał pojęcia. Stanęła przed nim i spięła mięśnie, po czym mocno uderzyła go w pysk. Nie zrozumiał dlaczego, przecież nic nie zrobił złego. Gdyby miał wybór, to by nie umarł i tyle. Może tu znajdzie Ringo? Spojrzał na nią z wściekłością w oczach, po czym tak samo jak ona, uderzył ją w pysk. No co, teraz może. Nie groźnie mu śmierć. Chyba.
-On nie jest zdzidiociowaty! Ty taka jesteś- powiedział. Miał pewne problemy z powiedzeniem tego słowa, co chyba nie było dziwne, bo pewnie nie tylko jemu sprawiły one trudności. Usłyszał, że ma z nią lecieć oraz czy to zrozumiał, czy ma mu to wbić do łba. Rozumiał. Chociaż w sumie mógłby powiedzieć, że nie, ale nie chciał się narażać. Jeszcze by go pobiła i tu zostawiła... A on chciały jak najszybciej do taty!
-ta- rzucił oburzonym tonem, po czym zaczął za nią iść. Rozglądał się i obserwował tereny klanu Rzeki. Swojego ciała nie widział, bo było Zakopane i to w sumie dobrze, bo nie chciałby na nie patrzeć. Gdyby byli już wysoko, zobaczył nawet obóz klanu Rzeki. Patrzył na niego że smutek, wiedząc, że tam jest jego matka i siostra Lwia Łapą. Na resztę mało zwracał uwage, bo praktycznie stracili kontakt.
/Zt, dziekii
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Tak się złożyło, że tego dnia Wschód trafił na patrol z Pustułczą Łapą. Kiedy się o tym dowiedział, nie można było o nim powiedzieć, że był zachwycony tym, jednak starał się dostrzec jakieś plusy. Może w końcu wyjaśni sobie z pstrokatą pewne rzeczy.
Odkąd Ulewnej nie było, musiał sobie w głowie poukładać w głowie pewne rzeczy, tak jak musiał sobie w końcu uświadomić, że nie może chować się po krzakach, bo życie ucieka mu przez łapy. Znów więc powoli wkręcał się w życie klanu, chodził na patrole i polowania, próbował zaadaptować się na nowo w swoim wojowniczym życiu.
Tego dnia więc spotkał się z Bukową Korą przy wyjściu z obozu, a kiedy dołączyła do nich Pustułka, ruszyli na granicę. Rudy całą drogę szedł w milczeniu, co dumnemu wojownikowi chyba średnio się podobało. W końcu jednak młody podszedł do burego i poprosił cicho, by ten poszedł przodem, na co Buk zgodził się i szybkim tempem ruszył sam, zostawiając dwójkę dzieci Zroszonej samych.
O ile całą drogę ignorował, jeśli Pustułka coś mówiła, teraz stanął przed nią, a, jeśli było trzeba, zastąpił jej drogę, by się zatrzymała. Mieli parę spraw do omówienia, a takie rzeczy zawsze lepiej załatwić bez świadków.
- Jaki masz ze mną problem? - zadał pytanie, bez ogródek. W jego tonie nie było słychać żadnej ironii czy wyrzutów. To był raczej poważny ton, zaprawiony odrobiną smutku, który skrzył też w jego oczach. Teraz nie widział w szylkretce wroga, raczej miał z nią niedokończoną sprawę, którą chciał załatwić podczas tej rozmowy. Albo chociaż poczynić kroki, które zaprowadzą w niedalekiej przyszłości do zmian.

/Pustuu
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Patrol z bratem.
Fakt faktem nie brzmiało to za dobrze, jednak po zniknięciu Brzozy każda emocja uszła z Ptaszyny, i to że musi gdzieś łazić z krewnym nie sanowiło dla niej problemu.
No i szli, w milczeniu bo chłopczyca nie miała o czym gadać z wojownikami. No, ogólnie rzeczniacy byli dla niej ostatnio potwornie nudni. Tacy czarno biali. Gdy brat coś tam mówił do burasa nie zawracała sobie tym głowy i idąc dalej smakowała powietrza, dopóki to rudas jej nie zatrzymał. Z jej pyska nie zniknął ignorancki uśmiech, a oczy nawet nie błysnęły, w przeciwieństwie do wciąż obnażonych szponów.
-Twoja ignorancja jest problemem Wschodzie. Widzisz tylko czubek własnego nosa, nic poza nim.- miauknęła robiąc krok w tył. Nie dlatego że się bała, nie dlatego że się obawiała. Po prostu tylko Brzoza mogła być blisko niej i ją dotykać, ewentualnie przybrana matka- Jaskółczy Śpiew. Ale ten brat który przejmuje się tylko swoimi problemami? Nigdy. Niech ten kłak futra do niej nawet nie podchodzi, jeśli chce dożyć końca patrolu.
-Beczysz codziennie po Deszczu i Ulewnej, a nawet nie zdawałeś sobie sprawy że ja też cierpię.-rzuciła głosem chłodnym pozbawionym emocji.-Moja partnerka zaginęła nie dawno po śmierci Deszcza. Brzozowa Łapa, siostra twojej Kropelki. Ale ty nawet nie patrzyłeś na innych. Tylko użalałeś się nad sobą, jakbyś jako jedyny cierpiał.- powiedziała z pełną satysfakcją i powagą w głosie. Cieszyła się że rudy w końcu poczuł to co ona. Poczuł stratę.
Giną jak muchy-pomyślała szyderczo.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Słysząc pierwsze słowa pstrokatej, wziął głęboki oddech. Jego uszy same powędrowały w dół, jednak owym oddechem zdołał powstrzymać cisnący się mu na język syk i kłębiąca się w nim agresję. Nie przyszedł tu się bić, przyszedł rozmawiać. No a prawdą było, że Pustułka trafiła w sedno, a przynajmniej w pewnym stopniu. Przymknął więc oczy i westchnął, poruszając nisko ogonem. Teraz sobie pstrokata poczekaj, aż w tej rudej główce pójdą w ruch procesy myślowe, coby ci wyjaśnić a nie pluć jadem.
- Deszcz był dla mnie jak ojciec. - wyrwało mu się zamiast przeprosin, które chciał wypowiedzieć. Chwilę milczał, właściwie sam będąc w szoku na te słowa, jednak w sumie były one prawdą. - Dobrze wiesz, jaki jest Brudny Kamień. - imię dawcy nasienia warknął zirytowanym tonem. Nie, nadal nie żywił do niego ani krzty szacunku. - Kiedy umarł, to było jakbym nigdy... Jakbym stracił część siebie. I chyba się w tym zgubiłem. - przymknął na moment oczy, jednak po chwili je otworzył, a błyszczała w nich powaga, jak jeszcze nigdy. - Wiesz, znałem Brzozę jeszcze jako kociaka. Nie wiedziałem, że zniknęła bez słowa. - rozszerzył nieco nozdrza, robiąc wdech. To teraz nadszedł moment, w którym miał zrobić to, po co tu przyszedł. - Przepraszam. - miauknął, patrząc szylkretce prosto w oczy. Miał nadzieję, że kotka go zrozumie, o ile będzie tego chciała. Tak naprawdę zgubił się w sobie po śmierci błękitnego, bo nikt nie podał mu pomocnej łapy, by go z tego wyciągnąć, a w końcu kiedy zrozumiał, że odbija się od dna, sam zaczął wbijać pazury w ściany i podciągać się w stronę normalnego życia. Czasem się ześlizgiwał, ale nadal parł w górę. Pytanie, czy Pustułka to doceni, skoro domyślał się, że sama już wiedziała, jakie to było ciężkie. Utrata kogoś, kto znaczy więcej niż własne życie.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Podczas monologu brata patrzyła na niego chłodno i pogardliwie, jakby ten coś zrobił. Nie okazywała jednak niczeczo większego- ani szczęścia, ani zdziwienia. Dopiero gdy usłyszała PRZEPROSINY te które powinna otrzymać już dawno temu postanowiła wziąć głos i jakkolwiek się odezwać. Jej wibrysy zadrżały lekko. Niektóre słowa rudasa były słuszne w szczególności "przepraszam" jednak niektóre to zwykły emocjonalny bełkot, bezwartościowy potok słów, tępo lejący się z pyska kocura. Zmrurzyła oczy patrząc zwężonymi źrenicami wprost na brata.
-Wschód "przepraszam" możesz powiedzieć Śnieżynce, nie mnie. Dla mnie słowa to tylko bełkot pozbawiony wartości, nic więcej. Nie mniej jednak mam nadzieję że się poprawisz.-miauknęła pociągając smętnie nosem. Właśnie dlatego nigdy ich nie przeprosiła, a starała się nadrabiać czynami. Bo przeprosiny nie miały znaczenia nigdy.
Oparła masywną łapę na barku rudego i wyszeptała cicho:
-Będzie dobrze Wschód.- jej głos nadal nie wyrażał prawie niczego, ale w jej oczach płonął żywy ogień, którego nie dało się w żaden sposób ugasić. Zdjęła łapę z jego barku.
-Chodźmy dalej, bo Bukowa Kora się zaniepokoji.- i ominowszy brata ruszyła powolnie do granicy, jednak szła jakby powolnie wyczekując Bursztynowego Wschoda i jego słów. O ile w ogóle się odezwie.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości