Logo Artemidy
Kolczasty Bez
Nie pamiętał Ścieżki, a przynajmniej nie przy pierwszym wspomnieniu jej imienia. To informacja o tym, że była córką Raniuszka, pobudziła jego pamięć do działania i Łabędź powoli zaczął sobie przypominać. Faktycznie, miał przyjemność poznać kotkę o takim imieniu. Nie potrafił w pełni przywołać jej wyglądu, zapamiętał jednak jej delikatną naturę i wrażenie zagubienia, jakie przyniosła ze sobą na granicę Klanu, gdzie ponad obieg pór wcześniej przybyła pytać o ojca. Zrobiła na nim wówczas dobre wrażenie; zaproponował jej dołączenie do Klanu, natomiast propozycja nie została przyjęta. Chyba potrzeba odnalezienia swojej rodziny okazała się silniejsza. Szanował to.
A dzisiaj znów znalazła się przy terenach Rzeki i prosiła o rozmowę.
Łabędź coraz mniej chętnie podejmował dłuższe wędrówki, jednakże nadal był głową Klanu; powoli ustępującą miejsca świeżej krwi, acz wciąż obecną i pragnącą należycie wykonywać swoje obowiązki. Dlatego nie wysługiwał się Nocnym Szkwałem, a przyjął informację od patrolu i niespiesznym spacerkiem ruszył we wskazanym kierunku. Był nieco ciekaw tego spotkania, choć jednocześnie tlił się w nim smutek. Skoro kotka była tutaj, czy oznaczało to, iż nigdy nie zjednoczyła się z bliskimi?
Ujrzał ją przy bzie, a w srebrnej postaci od razu rozpoznał Ścieżkę. Nie wyglądała już na taką niepewną jak kiedyś, w każdym razie takie było jego pierwsze wrażenie.
— Dzień dobry — przywitał się ciepło, przystanąwszy przy granicy. — W czym mogę pomóc?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocica nie urywała zaskoczenia, gdy zobaczyła Łabędzią Gwiazdę. Wcale nie chodziło o jego wiek, a fakt przybycia. Ścieżka już się bała, że kocur ostatecznie zmieni zdanie. Dlatego córka Raniuszka zaraz wstała i przeszła kilka kroków w stronę wodza Klanu Rzeki. Chwilę później, bardziej z szacunku, lekko skłoniła łepek. Oczywiście nie kierowała nią etykieta względem stanowiska rozmówcy. Najbardziej koteczka doceniała jego doświadczenie oraz mądrość życiową. Dopiero po dłuższej chwili odważyła się usiąść, a następnie skierować zielone ślepia wprost na Łabędzia. Mogła wyglądać na nieco rozbawioną, ale tak naprawdę towarzyszył jej całkowity spokój.
-Dziękuję Łabędzia Gwiazdo, że zechciałeś ze mną porozmawiać.- Kocica zaczęła od szczerości, a następnie wzięła głębszy wdech. Może sama się bała, może próbowała uspokoić nieco rozszalałe serce.
-Sprowadza mnie tutaj odpowiedź na moją tułaczkę. Chciałabym dołączyć do Klanu Rzeki. Czy jest jeszcze taka możliwość?- Ścieżka zagrała w otwarte karty. Po pytaniu jej uszy lekko poruszyły się, ale kotka nadal wyczekiwała. Może trochę zmrużyła ślepia, jednak sama nie była tego świadoma. Futerko znów się nastroszyło, bo bądź co bądź wyczekiwała odpowiedzi w lekkim napięciu. Pierwszą młodość miała za sobą, prawda?
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpowiedział tożsamym skinieniem łba; raczej bardziej odruchowo niż z potrzeby, skoro przywitał się już werbalnie. Uśmiechnął się do kotki po drugiej stronie granicy, która zdawała się zaskoczona jego widokiem, zupełnie jakby to nie o niego prosiła przechodzący patrol. Chyba faktycznie wyglądał na swój wiek, nawet pomimo w większości jasnej szaty, częściowo maskującej siwiznę.
— Dobrze cię widzieć. Całą i zdrową — powiedział, bynajmniej nie wyłącznie z grzeczności. Tyle kotów znikało, przepadało bez śladu... Zawsze to milej dla odmiany zobaczyć znajomy, dawno niewidziany pyszczek. Nie zdołał poznać Ścieżki zbyt blisko, jednak swego czasu wymienili kilka słów, nieco się o niej dowiedział, a poza tym płynęła w niej rzeczna krew; oczywiście, że życzył jej jak najlepiej.
Sam z siebie zapewne nie postanowiłby przysiąść, przynajmniej nie od razu, tym mocniej docenił, że kotką nie kierowała przesadzona grzeczność czy irracjonalna chęć zaprzeczenia faktu własnego starzejącego się organizmu, w przeciwieństwie do niektórych. Kości bolały go jak rzadko i po przechadzce — w jego wykonaniu to wręcz przeprawie — przez tereny potrzebował odpoczynku. Z ujemną gracją posadził tyłek na ziemi i zdusił cisnące się na pysk westchnienie.
— Jeżeli czujesz się gotowa wywrócić swoje życie do góry łapami... na pewno pamiętasz, chociażby z opowieści, jak różnią się Klany od Nowego Świtu?... — A tym bardziej od życia samotnika, które chyba obecnie było jej bliższe. — ... to myślę, że jak najbardziej istnieje taka możliwość. Czyżby nie udało ci się odnaleźć rodziny? — podpytał, nieznacznie cofając uszy. Nie kłamał mówiąc, iż cieszył się na jej widok, ale o stokroć wolałby dowiedzieć się, że od poprzedniego odejścia od rzecznej granicy odnalazła Raniuszka, być może część Nowego Świtu... albo spełnienie w innej formie. Minęło przecież tyle księżyców; a jednak, dzisiaj znalazła się właśnie tutaj, co nasuwało pewne wnioski. Niezbyt wesołe.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka zapomniała jak dobre serce ma przywódca Klanu Rzeki. Wcale nie musiał jej odpowiadać, a tym bardziej bratać się. Niektóre "Gwiazdy" uznałyby jej zdrowie za "jej problem". Zresztą tak samo życie w ciągłej tułaczce, prawda? Tymczasem Łabędź siedział naprzeciwko Ścieżki. Jeszcze na swój sposób ją pocieszał. Kotka odetchnęła sobie głębiej. Bardziej z ulgi niż zmęczenia. Chwilę później obdarzyła Łabędzią Gwiazdę "kocim uśmiechem". Była pewna, że podjęła dobrą decyzję i nie zamierzała już uciekać bądź szukać duchów przeszłości.
-Jestem gotowa na wszystko co przyniesie los. Może pierwszą młodość gdzieś tam zgubiłam, ale obiecuję dać z siebie wszystko. Pamiętam również opowieści Raniuszka czy kilku kotów co spotkałam po drodze...- Kocica uniosła wyżej głowę, żeby pokazać swoje zdecydowanie. Jak kiedyś przed Sekwoją, tak teraz obecnie wyprostowała się i próbowała wyglądać na dumną wojowniczkę. Pewnie z perspektywy kocura zabawnie to wyglądało. Jednak Ścieżka próbowała pokazać swoją dzielność!
-Jeśli chodzi o rodzinę, to prawda jest taka, że oni nie wrócą... Słyszałam, że moja siostra Zmierzch jest w innym Klanie. Dołączyła do niego wtedy, gdy ja wyruszyłam na dalsze poszukiwania. Ponoć ktoś z mojego młodszego rodzeństwa też szukał szczęścia na klanowych ziemiach.- Tutaj nastąpiła dłuższa przerwa ze strony Ścieżki. Po prostu ogarnęły ją wspomnienia. Dobrze pamiętała po kim każde z nich dostało imiona. Ścieżka zyskała swoje, ponieważ robiła wszystko jako pierwsza. Zawsze wskazywała drogę pozostałemu rodzeństwu. Zmierzch natomiast dostała swoje imię po przyjaciółce Raniuszka. Kocica była ciekawa czy Wojowniczka Klanu Rzeki jeszcze gdzieś tutaj była... Z młodszego rodzeństwa kocica mogła kojarzyć jedynie Senny Świt oraz Krokusowy Pląs. Jednak ta druga odeszła gdzieś, gdzie nikt nie mógł za nią podążyć.
-Prawda wygląda również tak, że Nowego Świtu już nie ma. Większość kotów zaginęło bądź zginęło. Część zapewne żyje wśród ludzi, a część jako samotnicy. To ich decyzja Łabędzia Gwiazdo... Szukałam cienia przeszłości i szeptów nieobecnych już kotów. Zbyt długo czasu wędrowałam. Mogę tylko spoglądać w przyszłość i wyznaczyć swoją nową ścieżkę.- Jej ton głosu zmieniał się z każdym, wypowiadanym zadaniem. Najpierw pojawił się cień żalu. Kocica westchnęła cicho, jednocześnie próbując pozbierać myśli. Później pojawiły się smutek i nieco obojętności. Na samym końcu przemawiała już tylko nostalgia oraz optymizm dotyczący lepszego jutra.
-Och, ale to wszystko pomogła mi zrozumieć ta kotka, którą spotkałam podczas ostatniej pełni księżyca. Ona chyba jest z tych okolic i chciałabym jej osobiście podziękować. Tylko nie jestem pewna z jakiego klanu pochodzi...- Ścieżka mówiła spokojnie, ale zerknęła na Łabędzią Gwiazdę z niepewnością. Właściwie sama nie wiedziała jak dalej przekazać wiadomość. Czy tamta kotka faktycznie była Wojowniczką? Czy może jakąś znajomą Gwiazdy? Jednak czy Łabędź pochwalał, żeby jego klan rozmawiał z obcymi? Ścieżka nie chciała nikomu robić problemów. Może kotka z tamtej nocy przynależała do Wichru bądź Gromu? Kto tam wiedział...
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się na to zapewnienie gotowości. Ścieżkę czekały radykalne zmiany w życiu, musiała zdawać sobie sprawę; i najwyraźniej nie stanowiło to dla niej przeszkody nie do przeskoczenia ani czegoś, czego nie chciała się podjąć. Na swój sposób podziwiał jej postawę, sam, nawet będąc znacznie młodszym niż teraz, czuł się jak to drzewo, raz posadzone w jednym miejscu i niewyobrażające sobie rosnąć gdzie indziej. Ale wierzył, że z nią było inaczej. Doświadczył tego nieraz, oglądając przyjmowane przez siebie koty, które rozkwitały w Klanie Rzeki, jak gdyby od początku ich przeznaczeniem było żyć właśnie tu. Miał nadzieję zobaczyć to samo w przypadku tej rekrutki.
— Zapewne rzeczywistość okaże się jeszcze inna od opowieści... Jednak liczę na to, że czeka cię pozytywne zaskoczenie — odparł z sympatią. Nie każdy czuł się dobrze w Klanie, rozumiał to, natomiast nie przeszkadzało mu to być zdania, że Rzeka była niezwykle gościnnym, ciepłym miejscem, w jakim nietrudno się odnaleźć, kiedy pragnęło się żyć w grupie.
Na imię Zmierzch uszy Łabędzia poruszyły się nieco. Oczywiście jako o pierwszej, pomyślał o swojej zmarłej terminatorce, Zmierzchającej Nadziei. Chwilę później jego umysł przeskoczył na jedyną znaną mu, nadal stąpającą po tej ziemi Zmierzch — Rześki Zmierzch, zastępczyni Gromu. Nie wiedział o niej wiele... a w zasadzie nic. Zbieg okoliczności? A być może wspomniana siostra Ścieżki?
— Poeta jest medykiem w naszym Klanie — poinformował ją miękko. — Będziesz miała również okazję poznać miot Kro... Pozytywki; większość obecnych została już wojownikami, dasz wiarę? Niestety sama Pozytywka, czy też raczej Krokusowy Pląs, zginęła niedawno. Bardzo mi przykro. — Zasępił się na pełne zadumy uderzenia serca. — Wcześniej dołączyli do nas Zjawa i Sól, ich matką była Księżyc pochodząca z Nowego Świtu. Nie brak w Klanie kotów, z którymi masz wspólnego więcej niż rzeczne korzenie.
Kotka chyba doszła do jedynego słusznego wniosku — wszystko wskazywało na to, że Nowego Świtu już nie było. Został po nim popiół i rozpierzchnięte koty szukające swojej nowej drogi. I nie inaczej było z nią. Łabędź spojrzał na Ścieżkę współczująco. Wyciągnął łapę, jakby chciał dotknąć jej łapy, choć ta znajdowała się nieco poza jego zasięgiem.
— Twój stary dom nadal żyje w sercach tych, którzy go kochali i nigdy o nim nie zapomnieli. Przekazują wiedzę o nim dalej, dzięki czemu nigdy nie zginie. Można powiedzieć... Stał się także trwałą częścią Klanu Rzeki, płynie w żyłach licznych jego członków. Wiem, że to marne pocieszenie, a nasz Obóz nigdy nie będzie tym samym obozem, jaki byliście zmuszeni opuścić na zawsze, jednak wiedz, że możesz znaleźć wśród nas swój nowy dom. Z otwartymi sercami przyjęliśmy wiele kotów z Nowego Świtu i powitamy także ciebie, skoro czujesz chęć wstąpić do nas i stać się częścią Klanu — powiedział, patrząc jej w oczy z niezmienną łagodnością, ale i powagą; może typowym dla Łabędzia lekkim patetyzmem, acz płynącym prosto z serca i jego przekonań.
Kolejna informacja, ta o tajemniczej postaci, wzięła go z zaskoczenia. Zamrugał kilkukrotnie, a na monochromatycznym pysku pojawiło się zmieszanie.
— O jakiej kotce mowa? — spytał, nie rozumiejąc. — Co ci powiedziała?
Nie było w tonie przywódcy podejrzliwości, ot, szczera próba odnalezienia sensu w zdarzeniu, jakie spotkało Ścieżkę.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cokolwiek by się nie działo, to Ścieżka podjęła już ostateczną decyzję. Chciała mieć swój kąt oraz rodzinę. Obojętnie czy wiązałaby ich krew, czy po prostu relacje klanowe. Dlatego słowa Łabędzia były niczym balsam na świeżo zagojoną ranę. Przywódca postawił na szczerość, a jego ogólna postawa emanowała spokojem. Zresztą Łabędź najważniejsze miał na swoim miejscu - wielkie serce oraz dobroduszność. Ścieżka sama nie wiedziała jak mogłaby się odwdzięczyć za dobroć Gwiazdy. Mogła tylko przestrzegać praw Klanu Rzeki i pokazać swoją wartość. Choć słowa odnośnie jej rodziny były słodko-gorzkie, to również zniosła je dzielnie. Spojrzała na Łabędzią Gwiazdę z wdzięcznością. Chwilę później kocur mógł usłyszeć westchnienie ulgi. Jakby droga kotki dobiegała końca...
-Dziękuję za szczerość Łabędzia Gwiazdo. Twoje słowa niosą wiele mądrości i pokrzepienia dla mego serca. Cieszę się, że moje młodsze rodzeństwo również znalazło tutaj swój dom. Dziękuję również i za w swoim imieniu. Oczywiście jako starszej siostry. Trochę żałuję, że nie poznałam ich wcześniej. Jednak łapą biegu rzeki nie odwrócisz... Przynajmniej mam szansę na poznanie ich teraz. No oprócz Krokusowego Pląsu... Swoją drogą bardzo ładne imię. Pasowało do niej i mam nadzieję, że teraz jest gdzieś tam wśród innych kotów. Zawsze będę o niej pamiętać. Niestety śmierć jest naturalną częścią życia. Jej dzieci, to też zachowana cząstka niej samej. Dlatego tym bardziej Klan Rzeki będzie dla mnie ważny.- Kotka zaczęła mówić prosto od serca. Może gadała od rzeczy, ale złapała ją nostalgia. Zresztą pozostawała jeszcze jedna sprawa do poruszenia. Spotkanie z kocicą bez imienia. Jakieś pewnie miała, ale nigdy jej nie zdradziła. Ścieżka znów odetchnęła głębiej, ale bardziej chodziło o dłuższą wypowiedź. Tym razem jej pyszczek wyrażał pełną powagę. Nawet uszy postawiła na "baczność".
-To było podczas ostatniej pełni księżyca. Sama nie wiem jak właściwie opisać nasze spotkanie... Nie wiem czy śniłam, czy rzeczywiście rozmawiałyśmy. Ta kocica była puchata jak ty Łabędzia Gwiazdo. Tylko miała bardziej srebrno-białe futro. Najbardziej zapamiętałam jej złociste ślepia. Wyglądały jak gwiazdy. Bił od niej taki dziwny spokój i ogólnie... wyglądała jakby myślami była gdzieś daleko.- Ścieżka zaczęła od najbardziej podstawowej sprawy, czyli wyglądu. Bała się dodać, że kocica mogła przypominać tych Wojowników z opowieści Raniuszka. W końcu sama nie wiedziała co się tak naprawdę stało.
-Przyszła i przysiadła obok mnie. Podziwiałyśmy księżyc oraz gwiazdy. Sama zaczęła mi opowiadać. Najpierw trochę o swojej rodzinie. O wymagającym ojcu, który po prostu już taki był. Nigdy go nie winiła, ponieważ tak się wychował. O mamie, która była ponoć piękna i miała dużo ciepłych emocji w sobie. O licznym rodzeństwie, którego losy były różne. Choć dodała, że tutaj ma brata. Wspominała dzień w którym nadała mu imię, a obecnie ponoć jest bardzo z niego dumna, bo zaszedł dalej niż ktokolwiek sobie pomyślał... Powiedziała też, że bardzo żałuje dwóch spraw. Żałowała bardzo, że odeszła tak szybko. Żałowała również, że odeszła po cichu i bez pożegnania.- Kotka przekazywała informacje dość szybko i nieco chaotycznie. Jedna chciała już mieć to za sobą. Zresztą czuła się dziwnie opowiadając historię. Wreszcie na jej pyszczku widać było wahanie. Nawet nieświadomie podniosła jedną z łap. Jakby chciała coś wskazać na ziemi.
-Na koniec dodała, że powinnam iść w stronę Klanu Rzeki i poprosić o rozmowę z Tobą. Poprosiła mnie, żebym powtórzyła mniej, więcej jej słowa przy Tobie, Łabędzia Gwiazdo. Więc będę się starała jak mogę... Ona nie zdradziła mi swojego imienia. Powiedziała tylko, że jest "nadzieja". Powiedziała również, że ty zrozumiesz o co chodzi. Mówiła, że każda tułaczka kiedyś dobiega końca. Jednak, to nie jest nic strasznego. Powiedziała, że gdziekolwiek jesteśmy, to zawsze odnajdziemy nową rodzinę. Nadchodzi wtedy czas, kiedy nie ma pożegnań czy smutków. Według jej słów są za to ciepłe przywitania i chwile radości. Mówiła, że nie trzeba się martwić, bo będziemy tam wszyscy razem na dobre, czy na złe. Zawsze jest nadzieja na lepsze jutro i ponoć tego mam się trzymać... Potem musiałam zasnąć i się obudziłam rano. Tej kocicy już nie było...- Ścieżka zakończyła swój monolog kolejnym sapnięciem. Przez chwilę obserwowała Łabędzia, a później spojrzała na swoje łapy. Nie chciała go smucić czy coś. Właściwie zaczęła się zastanawiać nad tymi słowami. Czy Wojowniczka rzeczywiście kierowała je do niej? Czy może chciała też je przekazać Gwieździe? Czyżby faktycznie się znali? Ścieżka nawet nie miała śmiałości o to zapytać. Trwała w milczeniu aż przywódca cokolwiek odpowie...
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nadrabianie straconego czasu z rodziną nie jest proste; tak jak mówisz, łapą biegu rzeki się nie odwróci, ale nie wszystko przepadło. Relacje nawiązane w późniejszym momencie życia mogą być równie silne, trwałe i głębokie. Coś o tym wiem — powiedział z uśmiechem, w myślach mając swoją własną córkę. Rdza urodziła się w innym Klanie, większość czasu spędziła żyjąc na własną łapę, tak naprawdę od relatywnie niedawna miał ją przy sobie. Nierzadko żałował tych niezliczonych chwil, w które go przy niej nie było, jednak doceniał ich obecną więź; była silniejsza, niż przypuszczał, że byłoby to jeszcze możliwe. Pozostawało wierzyć w podobny scenariusz dla Ścieżki. Tego jej życzył.
Kwestia spotkania wyraźnie poruszyła go już w momencie wspomnienia o wątpliwościach co do tego, czy odbyło się ono we śnie, czy na jawie. Zdarzyło mu się obcować z Gwiezdnymi kilka razy, i podobnymi słowami mógłby opisać swoje doświadczenia. Zwłaszcza to pierwsze, kiedy dane mu było zobaczyć swojego zmarłego ojca przy Szepczącej Sadzawce, czego wówczas zupełnie się nie spodziewał ani nie przewidywał. To była krótka, przelotna wizyta, co do której dzisiaj był pewien, że wydarzyła się naprawdę i nie była częścią jego wyobraźni.
A opisywany wygląd zdawał się potwierdzać jego przypuszczenia co do możliwości, jakoby Ścieżce przydarzyło się coś podobnego. A może wariował dochodząc do wniosku, że doskonale zna tę srebrną, złotooką postać? Byłby znacznie bardziej skłonny uwierzyć w to przy powszechniejszej aparycji. Kogoś wpasowującego się w ten opis znał tylko jednego i, przypadkiem bądź nie, była to przyjaciółka Raniuszka — kota odpowiedzialnego za rozpoczęcie rzecznej historii w Nowym Świcie.
Była to też osoba o bezbrzeżnej dobroci i łagodności, kochająca bezwarunkowo oraz szczerze. Oczywiście nigdy nie powiedziałaby złego słowa o ojcu, w przeciwieństwie do swojego licznego rodzeństwa, w tym chociażby jej brata, który zaszedł daleko. Och, tak, jeżeli nawet wierzyć w zbieżność wyglądu, to ta historia, słowa przekazane przez tajemniczą Gwiezdną, to brzmiało zbyt znajomo, by Łabędź mógł wierzyć w przypadek. Nie było zresztą czemu się dziwić; Zmierzch z pewnością przejmowałaby... przejmowała się losem dzieci przyjaciela. Kochanym przez nią Klanem Rzeki. A może nawet... do pewnego stopnia nim, skoro zależało jej, aby historia tego spotkania sięgnęła jego uszu.
Łabędź, nieświadomie idąc w ślady Ścieżki, podniósł łapę, tyle że nie zawiesił jej w powietrzu — sięgnął do swoich zwilgotniałych oczu i na moment je przysłonił, dopiero po kilku uderzeniach serca zawieszenia decydując się je przetrzeć. Fala tęsknoty za dawną uczennicą uderzyła w niego nieoczekiwanie; ostatnie, o czym mógł pomyśleć przed udaniem się na granicę, to że w rozmowie padnie jej imię. Że dowie się... co u niej, choć trochę. Cieszył się, wiedząc, że czuwała oraz przyprowadziła Ścieżkę tutaj. I cierpiał, żałując jej nieobecności wśród nich.
Niedługo się zobaczą. Być może wcześniej, niż mu się wydawało. Życie przeciekało mu przez palce, odczuł to wyraźnie kilka księżyców temu. Już dwukrotnie.
Odetchnął nieco drżąco, naprędce próbując zebrać się do kupy. Nie chciał obciążać Ścieżki własnym rozklejaniem się. Zbytecznym, swoją drogą. Takie wieści... to dobre wieści, nawet jeśli wiązały się z mieszanymi emocjami.
— Przyszła do ciebie bardzo mądra wojowniczka... ale do tego wniosku zapewne zdążyłaś dojść sama — odparł z wątłym uśmiechem. Zamrugał, odganiając tym samym kolejne gromadzące się łzy. — Zmierzchająca Nadzieja. Nie wiem, czy kiedykolwiek miałaś okazję usłyszeć jej imię, lecz kiedy jeszcze oni oboje byli w Klanie, bardzo lubiła się z Raniuszkiem. Nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie po niej twoja siostra nosiła imię... — Zamilkł, w zamyśleniu zapatrzony w ich łapy. — Musiała zauważyć, że błądzisz, i postanowiła wskazać ci drogę. Musi wierzyć, że z nami odnajdziesz bliskie ci koty oraz nowy cel; kierunek, w którym będziesz podążać z pewnością siebie i spełnieniem. A ja razem z nią. Bardzo bym chciał, abyś dobrze czuła się w Klanie Rzeki.
Ociężale podniósł się z siadu, a puchaty ogon zatoczył półokrąg w powietrzu, najpewniej w zamyśle mający być energicznym, aczkolwiek w wykonaniu Łabędzia był raczej flegmatyczny.
— To mówiąc, chyba najwyższa pora oficjalnie powitać cię w naszych szeregach, nie sądzisz? Ścieżko, bardzo miło mi nazwać cię oficjalną członkinią Klanu Rzeki. Nie ma co dłużej ślęczeć na granicy, kiedy możemy być już w drodze do Obozu. To kawałek stąd — rzucił zapraszająco.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystkiego mogła się spodziewać, ale nie tego co właśnie nastąpiło. Ścieżka najpierw usłyszała poruszenie Łabędziej Gwiazdy. Później widziała jego nietypowe zachowanie. Przywódca Klanu Rzeki wyglądał na jednocześnie smutnego i szczęśliwego. Czy chodziło tylko o jej opowieść? Czy kryło się za tym coś więcej? Ścieżka wolała zachować powagę w tej kwestii i pomilczeć. Nawet udawała, że patrzy gdzieś indziej. Wreszcie Łabędzia Gwiazda odezwał się pierwszy. Wyjaśnił jej co się stało. Sama Ścieżka też do głupich kotów nie należała. Połączyła kropki i zrozumiała momentalnie co próbował przekazać kocur. Ona naprawdę śniła, a kocica była ucieleśnieniem "Raniuszkowych Opowieści". Zmierzchająca Nadzieja była jedną/jednym z Wojowników, którzy mieszkają wśród gwiazd! Córka Raniuszka słuchała oniemiała i próbowała przetworzyć wszystko co usłyszała. Dopiero po chwili podjęła próbę pocieszenia Łabędziej Gwiazdy. Po prostu położyła łapę na jego łapie w ramach wsparcia.
-Nigdy bym się nie spodziewała, że poznam tyle historii przy jednym spotkaniu Łabędzia Gwiazdo. Nadal jestem Tobie wdzięczna i Zmierzchającej Nadziei również. Teraz rozumiem jej słowa...- Kocica uśmiechnęła się delikatnie. Wyglądała tak, jakby odkryła małą tajemnicę. W zasadzie wszystkie elementy układanki wreszcie wskoczyły na swoje miejsce!
-Postaram się być dobrą kocicą dla Klanu Rzeki. Dla Ciebie Łabędzia Gwiazdo za twoją dobroć. Dla Raniuszka, żeby pamięć o nim żyła dalej. Dla Zmierzchającej Nadziei za wskazanie drogi do nowego domu... Wcale się nie dziwię czemu mój Tata wybrał takie imię dla mojej siostry. Kiedyś, dawno temu, Raniuszek wspominał o przyjaciółce z Klanu Rzeki. Wszystko ma swój początek i koniec.- Ścieżka mówiła cicho, ale ze spokojem. Sama się trochę wzruszyła, że wreszcie może zacząć gdzieś żyć. Dlatego zaraz wstała i zaczęła dreptać za Łabędzią Gwiazdą. Wreszcie nadszedł koniec wędrówki, wreszcie mogła spotkać nową rodzinę...
-Dziękuję Łabędzia Gwiazdo... Od dziś jestem Ścieżka z Klanu Rzeki...- Ścieżka ponownie się uśmiechnęła, ale tym razem bardziej do siebie. Nie ważne ile czasu zajmie im wędrówka! Najważniejsze, że mogła odkryć siebie...

[z/t x 2]
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był synem Psa.
Jako synowi Psa, los przeznaczył mu większe rzeczy. Musiał mu przeznaczyć większe rzeczy. Wojownik Klanu Cienia dokładnie wiedział, co planuje i nawet gadanie Niepylaka nie mogło tego zmienić. Wszystko już było postanowione. Każdy fragment układanki dopięty. Wiedział, czym ryzykuje. Wiedział, że jest aktualnie sam, a jeśli Niepylak go nie zdradzi, będzie to cud.
Och, wielka Psia Gwiazdo, co on wymyślił?
Nie był idiotą. Był doświadczonym wojownikiem, genialnym strategiem po ojcu. Był też sam: nie miał pomocy Klanu ani gangu. Poniekąd liczył na cud. Poniekąd liczył na głupotę. Poniekąd stawiał na swój mózg.
Glina, od rozejścia się gangowiczów, biegł. Był w opłakanym staniem, a dodatkowo maltretował się w głowie wizją umierającego ojca. Na tereny Rzeki przybył więc zziajany, a rana od obrażeń była wciąż świeża. Dalej niszczył go ten potworny katar i zatrucie od Rwącej Zawiei. Dalej miał na sobie zapach Cienia, a z rany na szyi zdarł opatrunek, by wyglądała jeszcze gorzej.
Teraz albo nigdy.
Wpadł na tereny Rzeki. Przekroczył granicę. Wyglądał źle. Dramatycznie. Szedł ostrożnie, ale powoli, uważnie rozglądając się po terenach. Starał się być przestraszony, zgubiony i obolały. Przez choroby wyglądał jak żywy trup, więc było nieźle.
- Pomocy! - wrzasnął wreszcie.
//ktokolwiek!
POKORNIEJ, PSI SYNU. PRZED GODNIEJSZYM STOISZ.
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak bardzo się bałam. Czułam, że zawiodłam wszystkich, że wszystkie nieszczęścia, które miały miejsce, działy się przeze mnie. Że jedyne, co mogłam dla nich zrobić, to odejść. Dłużej bym tak nie wytrzymała. Nie wytrzymałabym ze świadomością, że to ja jestem powodem, dla którego ma miejsce wszystko, co najgorsze.
Wybrałam noc, gdy większość spała albo była na patrolu. Ze stosu wzięłam dwa niewielkie ptaki, żeby jakoś przetrwać. Nadal nie potrafiłam polować. Nie potrafiłam walczyć. Ja… nie chciałam polować, nie chciałam walczyć. Wiedziałam, że prędzej czy później umrę, że tam nikt o mnie nie zadba tak, jak w klanie. Nie będzie już stosu zwierzyny. Nie będzie wojowników dbających o moje bezpieczeństwo. Tylko ja i wielki świat, ja i drapieżniki, które na pewno mnie zabiją, prędzej czy później. Ale to nie miało znaczenia. Nie mogłam zostać w klanie, musiałam ich uchronić tak, jak potrafiłam. Jak odejdę, wszystko się ułoży, wiedziałam to.
Nawet nie miałam odwagi budzić Perkoz i się z nią żegnać. Po prostu zostawiłam w jej legowisku bukiet kwiatów, który niedawno dla niej zrobiłam. Był brzydki, był okropny. Ale chciałam zostawić jej jakiś znak, pokazać, że mimo wszystko ją kocham. Nawet jeśli byłam okropną siostrą, nawet jeśli nie interesowałam się jej losem tak, jak powinnam, to była dla mnie najważniejsza. I zawsze będzie, gdziekolwiek będę. Robiłam to również dla niej, nie chciałam, żeby następna na środku obozu była ona.
Nie wiedziałam, gdzie idę, ale po tylu księżycach życia w Klanie Rzeki już dobrze znałam ten zapach, wiedziałam, że tam, gdzie będzie słabszy, to znaczy że znajduję się poza terenami. Było mi zimno, było strasznie. Ale nie mogłam się teraz odwrócić. Nie chciałam wyjść na tchórza…? Nie potrafiłabym nikomu spojrzeć po tym w oczy.

zt
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxSplamiony rozetkami kocur przemierzał dzielnie przed siebie las. Miał nadzieję, że nieco w nim... odpocznie. Był w podróży już naprawdę długo, nie przesiadywał nigdy w jednym konkretnym miejscu - każdy jego dzień polegał na ciągłym brnięciu przed siebie, choć gdyby ktoś go zapytał czego w ogóle szukał, odpowiedziałby, że nie ma pojęcia. Poznawał nowe koty, ale nikt nie był na tyle interesujący, by nakłonić go do pozostania w jednym, konkretnym miejscu, które nazywałby domem. Niemniej ciągła tułaczka była męcząca i nawet tak zdeterminowany kot jak Odys miał niekiedy dosyć, pragnąc jedynie chwili odpoczynku. Zwłaszcza, że dni stawały się coraz to mroźniejsze, a chodzenie z czerwonym, odmarzniętym nosem to nie była jego ulubiona czynność na świecie. Postanowił więc, gdy tylko parę dni temu wstąpił w objęcia tego lasu, że pozostanie w nim aż do końca zimy. Po drodze widział drogę z samochodami, a więc niedaleko musiało być miasto - to było dobre zabezpieczenie w razie, gdyby las nie okazał się być pełnym piszczków, na co miał cichą nadzieję. Wśród ludzi zawsze znajdzie się jakiś kąsek do zjedzenia, to też nie umrze z głodu... niemniej wolałby się wokół nich nie kręcić, zdążył już zauważyć, że przez swoje umaszczenie był bardzo rozchwytywany przez ludzi i wątpił, że daliby mu włóczyć się po ulicach w spokoju.
xxxxIm więcej jednak dreptał w tym lesie, tym więcej bardzo dziwnych, nieznajomych zapachów czuł. Co najdziwniejsze, odnosił wrażenie, że wiele zapachów jest bardzo intensywne, jakby jednostek o tym samym zapachu żyło więcej w jednym miejscu. I było to często spodziewane w przypadku rodzin, ale... ale nigdy jeden zapach nie był AŻ TAK intensywny. Odys był zainteresowany jeszcze czymś - ten zapach był bardzo... rybi. Ciekaw był, czy ludzie w tym lesie składowali ryby, bo jeśli tak, to trafił mu się niesamowity jackpot. Kradzież jednej czy dwóch ryb nie powinna być trudna! Dreptał więc właśnie w stronę źródła zapachu, wyobrażając sobie, że znajdzie stertę martwych ryb idealnych do schrupania. Przekroczył granicę przy Kolczastym Bzie, choć nie miał pojęcia nic o jakiś granicach i terenach. Ciekawe, czy ktoś go wyprowadzi z błędu.

bzyczaca mucha
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała nadzieję, że jak porozmawia z Listek i wszystko jej powie, to będzie jej lepiej. Że między nimi będzie lepiej i nie będzie dłużej czuła tego ciężaru. Tak jednak nie było. Reakcja jej córki, choć w pełni zrozumiała, była dla Muchy ciężka i po prostu przykra. Tak jak być może wcześniej miała szansę jeszcze jakoś się z tego wyłgać i pogodzić, tak teraz wątpiła w to, że były na to jakiekolwiek szanse. Listek unikała jej od czasu tamtej rozmowy i choć Mucha jej za to nie winiła, to jednak liczyła na nieco inny obrót spraw.
Ogień miał swoje życie, Woda jest. Terminatorzy niebiesko-białej zniknęli, nie zostało jej za wiele do roboty poza wykonywaniem swoich obowiązków i okazjonalnymi spacerami, które pomagały oczyścić jej głowę choć na chwilę. Tym razem jednak i na to nie było szans, bo w okolicach Kolczastego Bzu dostrzegła samotnika, który jawni przekroczył ich granice. Nie lubiła konfrontacji, na pewno nie chciała się bić, ale jej zakichanym obowiązkiem było przynajmniej zwrócenie mu uwagi.
Podeszła do niego niepewnym krokiem.
- P-przepraszam, ale jesteś na terenach klanu Rzeki. Muszę cię poprosić, żebyś stąd poszedł. - powiedziała niepewnie. Jeśli to nie był jeden z tych... przyjaznych samotników, to już po niej.
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxZaszeleściło coś z prawej strony i Odys uniósł łeb, chcąc wypatrzyć źródło hałasu. Miał nadzieję na piszczkę, jednak okazało się, że coś, na co patrzył było dużo większe i bez problemu je wypatrzył... a raczej ktoś, bo jego wzrok napotkał lichą, niepewną kotkę, która zmierzała w jego stronę. Uśmiechnął się ucieszony, ewidentnie zadowolony, że kogoś spotyka. Cudownie, może będzie mógł wypytać ją o drogę? Dziwaczny, rybi zapach nie zmienił się gdy podeszła, dlatego uznał, że musiała być miejscowa. - Dzie- - otworzył pysk, by szarmancko się przywitać, jednak w tym samym momencie do jego uszu doszedł jej cichy, nie za pewny głosik. Uniósł jedną brew, co było nieco niegrzecznie, ale on... chyba... nie do końca rozumiał? - Przepraszam, droga Pani, nie za bardzo... rozumiem? Jestem Odys, chciałem tylko... przejść, no! Wyczułem zapach ryb gdzieś stąd i ciekaw jestem, czy to sprawka ludzi. Nie do końca rozumiem... Klan Rzeki? - zapytał, nie tracąc uprzejmego uśmiechu z pyska. Nie był zły czy agresywny, po prostu nie do końca rozumiał o co ta kotka go prosiła. Był naprawdę w wielu miejscach, zwiedził kawałek świata ale nigdy, przenigdy nikt go nie poinformował, ze znajduje się na jakiś terenach Klanu Rzeki.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała za bardzo jak zareagować. Większość miejscowych samotników wiedziała o klanach, Pieszczochy były zbyt przerażone by jakkolwiek się kłócić a ten tutaj... nie był ani przerażony, ani nie wiedział czym są klany. I co ona miała teraz zrobić? Opowiedzieć mu całą historię, skąd się tutaj wzięli? Powinna w ogóle cokolwiek odpowiadać, czy jak na wojownika przystało powinna się rzucić do walki?
Westchnęła zmęczona.
- Są w lesie cztery klany. Tutejsze tereny należą do nas i no, nie powinno się ich przekraczać, bo możesz trafić na kogoś... troszkę mniej miłego. Przez nasze tereny płynie rzeka, są tutaj ryby, ale mogę ci pozwolić złapać którejkolwiek z nich, przepraszam. Rozumiem... że ty jesteś z osiedla? - zapytała, choć przecież nie powinna tego robić. Krótki temat - nie wolno ci tu być więc wypad. Dlaczego była tak miękka, że nie potrafiła nawet tak prostej rzeczy wyegzekwować?
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx- Nie umiem właściwie łowić, więc żadna strata - upewnił ją, bo faktycznie - liczył na coś innego, na to, że jest tu wielka fabryka ludzi z rybami, a on po prostu jedną podwędzi. Wydawało się jednak zgoła inaczej, choć dalej nie był do końca pewny o co się tu rozchodzi. I o czym ta kocica w ogóle mówiła? Wydawała się miła, choć mimo wszystko ciało miał nieco napięte, gotowe do obrony. - Z osiedla? Ja to generalnie nie pochodzę stąd. Na wielu osiedlach byłem, to nie wiem o które Pani chodzi, ale no. Zamierzam przeczekać w lesie zimę, nim wyruszę dalej. Ale... Klany? Cztery? I mają swoje tereny? Nie za bardzo... rozumiem. Jeśli naruszyłem zasady, to przepraszam, nie miałem pojęcia! Zwabił mnie głupio zapach ryb, chytrze i niemądrze się zachowałem - pokręcił głową. Mówił szczerze - nie zamierzał robić na złość żadnym... klanom. Był łasy na darmowe żarcie, to tyle, ale chyba nici z tego i będzie musiał się pofatygować o piszczka złapanego przez własne łapy.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości