Logo Artemidy
Korzenny Jar
– Och, mówiąc o wspólnym celu miałem na myśli dobro klanu. Akurat w sytuacji, którą opisujesz... cóż, wydaje mi się, że akurat kot przyzwyczajony do balansowania z ciężarem na swojej głowie miałby wprawę w utrzymaniu zadowolenia obu stron, bez względu jak to wpłynie na przyszłość. W szukaniu takiej decyzji, dzięki której będą sami wygrani. Technicznie. W tej jednej chwili. Jeśli zignorować ból szyi. – oczywiście dopóki nie znajdowali się w sytuacji, gdzie trzeba było orzec definitywną, jednostronną winę. W takim scenariuszu można było wybierać jedynie między jednym wygranym, a żadnym. I znów, Orion nie zdziwiłby się gdyby druga opcja przemawiała do poczucia sprawiedliwości ugodowego kota. I gdyby nie była w kolejnych dniach powodem do refleksji nad sobą, a jedynie smutną historyjką.
– Hm, zależy. – odetchnął lekko. – Jeśli nie jesteś pilnie potrzebny w obozie do wieczora powiedziałbym, że Siedlisko Koni nie jest aż tak daleko. W przeciwnym razie... – wzruszył barkami. To była jednorazowa oferta, jeśli nie pasowała niebieskiemu pointowi – tak mi przykro.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Dobro Klanu też jest różnie postrzegane, zależy, przez czyje oczy widzi się obraz — zauważył. — Ale chyba rozumiem, co masz na myśli. Zastanawiam się, czy to, o czym mówisz, nadal można jednoznacznie rozpatrywać w kategorii wchodzenia na głowę. Zachowanie odpowiedniego balansu to podstawa w wielu sferach życia, i w przewodzeniu Klanem także gra istotną rolę.
Niemniej to już była bardziej zniuansowana kwestia, której zapewne nie roztrzygnęłyby nawet godziny dyskusji; bo gdzie kończy się rozwaga i dbanie o swoich podopiecznych, a zaczyna bycie bezrefleksyjnie ugodowym? Czy da się dojść do konkretnych wniosków patrząc na ogół, a nie oceniając sytuację?
Oczy Rzeczniaka rozwarły się odrobinę szerzej, gdy został skonfrontowany z tą... propozycją? Dobrze odczytywał intencje stojące za słowami Oriona? Młodszy Łabędź z ogromną niepewnością potraktowałby perspektywę oddalenia się od domu — z nieznajomym na dokładkę — na tak długi czas. Obecnie... jego podejście nieco się rozluźniło, i to bynajmniej nie wiązało się z rosnącą wraz z wiekiem lekkomyślnością. Wręcz przeciwnie, wynikało z pewności; nie siebie, a swojego Klanu.
— Pilnie nie. Nie jestem — odpowiedział. Nie potrzebował długo, by podjąć decyzję. — Mam czas.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– To też prawda, co kot to perspektywa, chociaż wydaje mi się, że większość zdaje się patrzeć w tym samym kierunku, gdy ma określić co rozumie przez dobro klanu. Może widzą je w odrobinę inny sposób, ale jednak w gruncie rzeczy, nie jest tak trudno złączyć ich obrazy we wspólną wizję, gdzie nic z niczym nie koliduje. Ale oczywiście są jednostki, które patrzą w przeciwną stronę, czy po prostu w inną. I też widzą przed sobą dobro klanu, tego odmówić im nie można, chociaż ogół by mógł mieć wątpliwości. W końcu nie zgadza się to z tym co oni widzą. – oblizał powoli pysk. – Może przemawia przeze mnie brak doświadczenia jako przywódcy, ale uważam, że zachowanie balansu potrafi łatwo stać się wymówką w tej sytuacji. Że cnotą przywódcy jest raczej umiejętność podejmowania konkretnych decyzji, dla dobra wszystkich. Nie dbanie o to by obie strony konfliktu były równie usatysfakcjonowane. Albo równie niezadowolone. Chętnie jednak posłucham twojej perspektywy, Łabędzia Gwiazdo.
Obecna rozmowa zdawała się być ciekawsza niż całe dotychczasowe spotkanie. Wreszcie dyskusja zaczynała nabierać jakiegoś kształtu, zamiast co chwilę rozpadać się pod kolejnymi przeprosinami czy udawanym współczuciem. Wciąż dało się w niej wyczuć spore pokłady ugodowości, brak jakiegokolwiek nacisku na zmianę zdania drugiej strony, ale jednocześnie... przynajmniej było to coś z czym Orion mógł pracować. Była jakaś nadzieja, że po tym spotkaniu zostanie coś więcej niż niesmak jak po nadepnięciu na ślimaka.
Stwierdzenie, że ucieszył się na zgodę Łabędziej Gwiazdy byłoby oczywiście przesadą. Nie miał jednak nic przeciwko możliwości kontynuowania rozmowy w drodze na Siedlisko Koni. Nie była to taka zła opcja na dzisiejsze popołudnie.
– W takim razie zapraszam. – podniósł się na cztery łapy i przygładził kłaczki. To, że Łabędzia Gwiazda miał czas nie znaczyło, że powinni go marnować na zbieranie się, prawda? Oriental błysnął kiełkami w krótkim uśmiechu. – Obiecuję, że odstawię ciebie w jednym kawałku na granicę, Łabędzia Gwiazdo. Nie będziesz musiał sam odnajdywać drogi powrotnej. Chyba, że wycieczki poza Rzekę to dla ciebie codzienność i nie potrzebujesz takiej uprzejmości, hm?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— W mojej perspektywie te rzeczy nie muszą się wykluczać — odrzekł, delikatnie kręcąc głową. — Podejmowanie konkretnych decyzji oraz dbanie o zadowolenie obu stron. Kompromis, choć wiąże się z poświęceniami, sprawia, że każdy czuje się wzięty pod uwagę, wysłuchany, ważny; czuje się częścią całości. Kompromis łączy i uczy patrzenia na pozostałych, a to umiejętność, bez jakiej nie przeżylibyśmy jako grupa. Nie zawsze jest możliwy, a dobro jednostki — czy nawet kilku kotów — nie powinno stać ponad dobro całości, i w takich momentach rzeczywiście potrzeba kogoś, który wybierze mniejsze zło; bo przewodzenie Klanem niestety tym często jest, sztuką podejmowania trudnych decyzji, mających zaszkodzić jak najmniej. Ktoś niewątpliwie od czasu do czasu poczuje się poszkodowany, tego nie da się uniknąć. Mimo to należy pamiętać, że to koty tworzą Klan. Czystą nonszalancją byłoby próbować ustawiać je pod własną wizję prosperującego Klanu, nie oglądając się na tych, którzy myślą inaczej. Słusznie zwracają uwagę na odmienną perspektywę, której samemu być może nigdy by się nie dostrzegło. To wielka wartość móc wysłuchać drugiej strony. Poszerzyć własne horyzonty. I czerpać z nich, wspólnie kreując wizję dobra Klanu, do którego będzie się dążyło razem.
Gdyby go spytać, nie umiałby odpowiedzieć, co takiego skutkowało zmianą w podejściu Oriona — który, jeśli chciał wykazać się odrobiną życzliwości, mógł przecież ograniczyć się do wskazówek, jakkolwiek czytelne (bądź nie) miałyby być — ale nawet nie próbował się domyślać, a tym bardziej pytać, jakby w obawie, że drążeniem naruszy cienką strukturę małego cudu. Na podobnej zasadzie przyglądał się jego przygotowaniom do drogi, samemu bez wyraźnego sygnału nie czyniąc najmniejszego ruchu. Może tylko jego wyprostowana postawa zdradzała gotowość.
— Och, dziękuję, ale nie chciałbym nadwyrężać twojej uprzejmości — odparł z nutką rozbawienia. — Ani wyrozumiałości Klanu Wichru, który raczej nie doceniłby wyciągania ich wojownika na długie podróże.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, Orion mówił, że chętnie pozna perspektywę Łabędziej Gwiazdy. Liczył, że pozbędzie się tego obślizgłego wrażenia, które zostawiały po sobie resztki ślimaka między opuszkami. A powinien przewidzieć, że spojrzenie na świat niebieskiego pointa będzie jak ścieżka szczelnie wyłożona ślimaczkami czekającymi na zdeptanie. Obrzydliwe. Całe jego podejście nie przystawało przywódcy z doświadczeniem. Taki idealizm można było wybaczyć ledwo odrośniętemu od ziemi terminatorowi, który dopiero uczył się sztuki odnajdywania w społeczeństwie Którego jeszcze świat nie zdążył rozczarować. Nie było szans, aby życie Łabędziej Gwiazdy było usłane różami, żeby to wszechświat umożliwił mu tkwienie w tak kocięcych przekonaniach. To musiała być jego osobista decyzja, mimo przeciwności losu. I jeśli to faktycznie były jego szczere poglądy...
Obrzydlistwo.
Orion musiał dowiedzieć się więcej. Musiał dowiedzieć się ile w tym było ładnych słówek, a ile przekonań Rzecznego przywódcy.
– Co powiesz w takim razie na, nazwijmy to, grę? – oblizał cynamonowy pysk. – Może nawet byłbym skłonny dać się przekonać do twoich słów, gdyby coś je podpierało. Bo widzisz, w teorii łatwo mówić o wadze kompromisu, ja zaś jestem ciekaw jak to jest z nim w praktyce. Przynajmniej w pewnym sensie, na tyle na ile możliwości pozwalają. Więc powiedzmy, że bym wykreował dla ciebie koty, sytuacje, konflikt. Twoim zadaniem byłoby znalezienie jak najlepszego wyjścia z sytuacji, co ty na to?
Czymś w czasie drogi trzeba było się zająć, prawda? A to była niegroźna rozrywka. Nikt na niej nie cierpiał, może za wyjątkiem szacunku do Łabędziego, gdyby koszmarnie sobie radził z podsuniętymi przykładami. Ale umówmy się, że nie było tu zbyt wiele do mordowania, Orion nie miał wysokiego mniemania o Rzecznym przywódcy, a oczekiwania oscylowały w okolicach zera.
– Myślę, że Klan Wichru z pewnością zgodzi się, że nie jest to nadwyrężanie uprzejmości, a jedynie kwestia mojego honoru. I obejdzie się bez większych zastrzeżeń z ich strony. – odbił, przechylając lekko łeb. No to co, do drogi? Czy coś jeszcze ich zatrzymywało?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyrażał swoje zdanie z nastawieniem, że w zamian usłyszy kolejne kontrargumenty; nie dziwił go ani trochę sceptycyzm Oriona, bądź co bądź to, o czym Łabędź mówił, było delikatną i niemożliwą do perfekcyjnego udoskonalenia sztuką stąpania po niepewnym podłożu — jednak wciąż stanowiła styl przewodnictwa, w który prawdziwie wierzył — i naturalnie budziła wątpliwości. Widział to już w swojej karierze i rozumiał, choć niewiele mógł na to poradzić, prócz podejmowania niezmordowanych prób pokazania, że w jego interesie zawsze leżało przede wszystkim dobro Klanu.
Ale kocur postanowił zrobić coś innego i Rzeczniak zaśmiał się sympatycznie na ten niespodziewany pomysł. I intrygujący zarazem — Łabędź był ciekaw, na co Orion wpadnie i jakie wnioski wyciągną z tego na koniec. Wyglądało na to, że w drodze do legowiska Chłodnego Pyłu nie czekała ich niezręczna cisza.
— Spróbujmy — zgodził się lekko, wszak rozwiązywanie hipotetycznych konfliktów było znacznie mniej obciążające od decydowania o losach prawdziwych kotów. Bardziej mentalnie stymulujące niż wyczerpujące. — Tylko przygotuj się na falę pytań. Bezgwiezdny tkwi w szczegółach, będę potrzebował wielu informacji.
Nie wydawało mu się, by orientalny miał mieć z tym problem.
— Skoro tak mówisz... — odparł z nieznacznym poruszeniem wąsów. Raczej pokładał spore nadzieje w swoją orientację w terenie i liczył na to, że odwiedzie Wichrzaka od honorowego odprowadzenia go pod samą granicę, ale prawdę mówiąc doświadczenia podróżnicze miał skromne; dobrze było wiedzieć, że w razie co może liczyć na drobne wsparcie.
I, cóż, komu w drogę i tak dalej, prawda? Oficjalne przekroczenie granicy i tuż za nią rozpościerał się wielki świat. A gdzieś tam czekał cel ich podróży, o którym na ten moment nie chciał myśleć za dużo.

z.t.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygł lekko uszami, gdy dotarł do niego śmiech. Odpowiedział na niego szerokim uśmiechem. Nie na tyle szerokim by sięgnął oczu, ale dało się wyczytać z niego satysfakcję. Pozytywne podejście niebieskiego pointa względem gry było obiecujące, może faktycznie ten dzień nie pójdzie na zmarnowanie.
– Proszę bardzo. Zresztą, nie powiem, w przeciwnym wypadku byłbym szalenie rozczarowany. – zgodził się z uprzejmym skinięciem łba. Nie miał jeszcze zaplanowanego nawet jednego scenariusza, ale nie martwił się tym ani odrobinę. Zanim oddalą się od tego miejsca porządnie, na pewno już wpadnie na jakiś godny pomysł, wierzył w swoją kreatywność.
Gdy Rzeczniak dołączył do niego po bezpańskiej stronie granicy, oriental obrócił z zamaszystym ruchem ogona w docelowym kierunku i ruszył, nie narzucając póki co zbyt energicznego tempa. Był na tyle taktowny by uwzględnić preferencje swojego towarzysza – przynajmniej póki miał przed ceglastym nosem obietnicę interesującej rozmowy.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczerze, gdyby ktoś spytał ją, ile czasu minęło od jej ucieczki z gniazda dwunogów albo jak udało jej się wrócić, odpowiedziałaby, że nie ma pojęcia. Czasami sądziła, że jest już blisko, czasami za to odnosiła wrażenie, że krąży tylko w kółko czy też w ogóle oddala się od rodzinnych stron. W niektóre dni traciła już nadzieję, skłonna po prostu się poddać.

Jednego była pewna: ta podróż była długa. I przez cały czas bardzo, bardzo się bała.

Wciąż jednak szła i w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że zaczyna kojarzyć okolicę. Chyba? W końcu ostatnio, kiedy tu była, skupiała się na nie zostaniu zjedzoną, a nie na widoczkach. Mimo tych lekkich wątpliwości jednak wciąż szła przed siebie. Dzień chylił się już ku końcowi, kiedy do Gąsienicowej Łapy dotarł znajomy zapach klanu rzeki. Usiadła, wyczerpana wędrówką, a w jej oczach zaczęły pojawiać się łzy. Już prawie jest w domu.
: ̗̀ ⋆   Ś w i a t        ๋࣭
⭑⚝          ₊⊹
    wypadł mi z moich rąk
            ⋆·˚ ༘ *
Jakoś tak
      ๋࣭ ✮⋆˙
      ๋࣭    ⋆✩
      ༯ nie jest mi nawet 「 żal 」  ⊹ ࣪ ˖
  ✧˖°    ₊⊹
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszkowy Gaj powoli zaczynała godzić się z bolesną rzeczywistością klanowego życia - koty ginęły, powracały, czasem żywi, czasem...

Choć zaakceptowała obecną sytuację, nie mogła powstrzymać zazdrości kłującej jej serce, gdy widziała rodzinę powracającą do innych Klanowiczów. Powróciła Topikowa Nić, córka zastępcy, przez co był to temat głośny i chcąc nie chcąc, informacja ta docierała do twoich uszu. Z drugiej strony... powróciła do swoich rodziców, jednak jej partner już księżyce temu rozpoczął swój łów wśród gwiazd, a jej dzieci...

Modliszka przełknęła ciężko ślinę na myśl o Pieczarce. Czy ona też wróci? Nawet jewśli - to czy wciąż będzie to to samo?

Potrząsnęłą głową, skupiając się na obecnym zadaniu - patrolu. Jeśli już miała spacerować, zdecydowała się to zrobić z konkretnym celem, by ponownie nie wpędzić się w marne siedzenie na tyłku, lub chodzenie bez celu, tonąc we własnych, ciężkich myślach. Choć ostatnimi czasy było lepiej... Modliszkowy Gaj wciąż czuła się, jak gdyby była bezsilnym kociakiem, patrząc jak ważne dla niej koty przepływają przez jej łapy jak agresywny nurt rzeki, znikając pomiędzy delikatnymi kroplami wody.
Szła w zamyśleniu długo, dopóki w pewnym momencie nie podniosła głowy, gotowa krzyknąć, gdy zobaczyłą nieznajomą sylwetkę, siedzącą tuż przy granicach Klanu Rzeki-

Nie, to nie jest ktoś nieznajomy.

Serce Modliszki zabiło szybciej, gdy zaczęła prędko poznawać, kto właśnie zjawił się w Korzennym Jarze, a jej serce zabiło szybciej. zanim się zorientowała, pędziła w stronę srebrnej sylwetki, a łapy niosły ją szybciej, niż gdy kiedykolwiek podążała za jakąkolwiek zwierzyną.

- GĄSIENICA!! - krzyknęła, gdy znalazła się bliżej, a ptak na pobliskim drzewie, słysząc jazgot, szybko rozprostował skrzydła i odleciał, zaalarmowany. -Gąsienica, ty... wróciłeś! Gąsienica, jesteś w domu, Gwiezdny Klanie, tak bardzo się cieszę! Jesteś tutaj, naprawdę jesteś... - natychmiast chciała przytulić się do brata, objąć go łapami i wylizać futro, by odstawało żenująco na każdą ze stron, jak po wizycie upierdliwej ciotki, z którą mama każe ci się witać.

Zatrzymała się jednak przed nim, dysząc z powodu biegu, ale jej puchaty ogon drgał w podekscytowaniu, nie, szczęściu. Stała w odległości - może Gąsienica jest ranny i przypadkiem naciśnie na którąś z niedawnych ran? Albo stało się coś, przez co nie chciałby dotyku?

- Gąsienica, ja... Tak tęskniłam! Zaraz pobiegnę po Łabędzią Gwiazdę, Nocny Szkwał, kogokolwiek... Proszę, powiedz, że wracasz... że wszystko jest w porządku. Że wracasz do domu na stałe. - paplała więcej słów, niż wypowiedziała przez całe swoje życie, a jej dwukolorowe oczy były otwarte szeroko, klatka piersiowa unosiła się prędko w górę i w dół przy każdym rozemocjonowanym oddechu. Zauważyła urwane lewe ucho, czując ukłucie w sercu. Przepraszam, powinnam tam być. Powinnam być w stanie cię ochronić, obronić... uratować. Nie poczuła, w którym momencie z oczu zaczęły płynąć jej łzy, a dolna warga pyska drgała w przejęciu, jak gdyby Gąsienica miał się rozpłynąć w powietrzu w każdej chwili.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedząc tak przy granicy, walczyła z ochotą ukrycia się gdziekolwiek, z poczuciem - czy wręcz pewnością - że za chwilę znów pojawi się drapieżnik, lis, pies, borsuk, że znowu będzie uciekać, znowu się zgubi, albo jeszcze gorzej - że tym razem może po prostu nie mieć tyle szczęścia.

Słysząc krzyk, drgnęła zaskoczona i poczuła, jak jej serce zaczyna bić szybciej, a futro na grzbiecie się jeży. Chwilę jej zajęło zrozumienie, że patrzy właśnie na kota; kolejną chwilę, że stoi przed nią Modliszka.

Patrzyła prosto w kolorową mordkę siostry, uparcie mrugając i próbując przetworzyć w głowie to wszystko. Czy Modliszka była zła? Nie, chyba nie... chyba wręcz przeciwnie i... och, nie. Nie chciała, żeby Modliszka płakała, na pewno nie z jej powodu. W efekcie sama poczuła płynące po policzkach łzy. Wtuliła się mocno w Modliszkę, tak jakby bała się, że siostra zaraz zniknie, jakby jej obecność była jakimś dziwnym snem.
- Przepraszam. - Wyszeptała, mocząc przy tym nieco długie futro Modliszki łzami. - Chcę do domu.
: ̗̀ ⋆   Ś w i a t        ๋࣭
⭑⚝          ₊⊹
    wypadł mi z moich rąk
            ⋆·˚ ༘ *
Jakoś tak
      ๋࣭ ✮⋆˙
      ๋࣭    ⋆✩
      ༯ nie jest mi nawet 「 żal 」  ⊹ ࣪ ˖
  ✧˖°    ₊⊹
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszkowy Gaj momentalnie objęła Gąsienicę łapą, pociągając nosem, by nie osmarkać jego futra. Tyle słów cisnęło jej się na język, tyle zdań o tym, jak bardzo tęskniła, jak bardzo rodzina wyczekiwała jego powrotu... a najbardziej ona. Ale jednocześnie nie chciała też rodzeństwa przytłoczyć, dlatego przycisnęła brata bliżej siebie, ocierając swój policzek o jego ciało.

- Nie przepraszaj. - szylkretka przełknęła ciężko ślinę w zasychającym gardle, ciężko pracując nad tym, by jej głos nie załamywał się podczas mówienia najprostszych słów. Słów o tym, jak bardzo tęskniła, jak bardzo... - Jestem tutaj. Wszystko jest dobrze. Chodź, proszę, wracajmy do domu. Możesz się na mnie wesprzeć. Zaraz będziesz w domu. - wyszeptała, pozwalając Gąsienicy na to, by łzy spływały i moczyły jej długie futro. Nie odsunęła się jeszcze z objęć, czekając na to, co zrobi srebrnofutry; kiedy tylko będzie gotowy, by wrócić, Modliszka pomoże mu od razu, wrócą z powrotem do obozu w takim tempie, jakie będzie odpowiednie dla niego, opowie jej wszystko podczas drogi, albo dopiero za parę dni, gdy już z powrotem będzie w domu... Modliszka nie będzie naciskać - najszczęśliwsza była, że wrócił. To liczyło się najbardziej. I Modliszkowy Gaj będzie starać się o to, by wszyscy z jej zaginionego rodzeństwa w końcu wrócili do miejsca, gdzie będą czuć się najbezpieczniej.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mogłaby tak siedzieć teraz i całą wieczność razem z Modliszką, gdyby nie to, że naprawdę chciała do domu. Chciała w końcu znaleźć się w obozie, zjeść sobie porządną rybkę (albo w zasadzie cokolwiek porządnego; pomimo tego, że zdążyła nauczyć się polować przed zniknięciem z klanu, szło jej... różnie), zobaczyć się z resztą rodziny no i po prostu wreszcie odpocząć i móc poczuć się choć trochę bezpiecznie.

W końcu jednak, po nieco dłuższej chwili, zdecydowała się odsunąć delikatnie od Modliszki. Spojrzała jeszcze raz na pyszczek siostry i pociągnęła lekko nosem.
- Ta-ak. Wracajmy. - Odpowiedziała. Była gotowa wracać do domu, a po drodze miała zamiar opowiedzieć szylkretce absolutnie wszystko - jak wyszła sobie pewnego dnia na spacer, jak zaatakował ją pies, jak uwięzili ją dwunożni, jak błądziła, próbując wrócić do klanu, i że w zasadzie to zrozumiała, że jest kotką.
: ̗̀ ⋆   Ś w i a t        ๋࣭
⭑⚝          ₊⊹
    wypadł mi z moich rąk
            ⋆·˚ ༘ *
Jakoś tak
      ๋࣭ ✮⋆˙
      ๋࣭    ⋆✩
      ༯ nie jest mi nawet 「 żal 」  ⊹ ࣪ ˖
  ✧˖°    ₊⊹
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszkowy Gaj uśmiechnęła się ciepło do Gąsienicy - chciał wrócić. Znowu będą razem, bezpieczni, w Klanie.

W domu.

Gąsienicy nie zaatakuje już żaden pies, ten spacer nie będzie tak niebezpieczny, krwawy, jak ten poprzedni - tym razem obok srebrnego kocura była jego szylkretowa siostra, wojowniczka, gotowa obronić go przed każdym niebezpieczeństwem, które mogłoby stanąć na ich drodze. Jeśli tylko tego chciał, pozwoliła mu oprzeć się o swój bok i ostrożnym krokiem zaczęła podróż powrotną z powrotem do obozu. Do ciepłego domu, do miejsca, gdzie Gąsienica należał. Zjedzą porządną rybę, największą ze stosu, jaka się znajdzie...

A wracając do obozu Rzeki Modliszka usłyszy wszystko ze strony Gąsienicy - odpowie jej uśmiechem, czując napływające do oczu łzy. Jej siostra wracała do Klanu, a Modliszkowy Gaj dopilnuje, by od teraz wszystko z powrotem wróciło na swoje tory. Tak, jak powinno od zawsze być. Wysłucha jej opowieści z dokładnością, z uwagą, zapamiętując każdy szczegół i mrucząc uspokajające słowa, gdyby Gąsienica tego potrzebowała. To był Klan Rzeki... siostra na pewno z powrotem się w nim odnajdzie. Wojowniczka była tego pewna.

// zt <3
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedział, że go ponownie nie przyjmą. Przynajmniej tak myślał. Już raz Łabędź nie był zbytnio za tym, aby wrócił do Klanu, to dlaczego miałby być chętny do przyjęcia go drugi raz. Mógłby go oczarować, ale czy chciał. Czy mu się opłacało?
Mógł najpierw swoją sytuację... wyczuć. Jak normalny kot, który chciałby wrócić do Klanu.
Więc zasiadł. W ciszy, niedaleko granicy. Tak, jakby łowił. Czekał, aż jakaś rybka do niego podpłynie i złapie haczyk.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chodzenie po terenach klanu nie było dla Kałużowej Doliny niczym dziwnym, szczególnie w dni takie jak ten, gdy pogoda akurat dopisywała całkiem dobrze. A czasem podczas tych wędrówek można było trafić na zdarzenia bardziej niespodziewane – jak chociażby na obecnego tu samotnika.
- Dzień dobry, znajdujesz się przy granicy Rzeki i muszę ci powiedzieć, żebyś nie wchodził dalej, jeśli nie chcesz zostać przeze mnie wygoniony. – Oznajmiła dość miłym głosem. Nie była jakimś fanatykiem przeganiania samotników z ich granic, jednak jeśli ktoś rzeczywiście zacząłby łamać Kodeks, nie zamierzała też pozwalać, by tak po prostu się to działo. Na razie trudno było stwierdzić, czy w ogóle był to kot chętny do rozmowy – może po tym ostrzeżeniu postanowi pójść gdzieś dalej.
- Ale jeśli usiadłeś akurat tu, to może już to wiesz. – Lub po prostu akurat tamten punkt się spodobał nieznajomemu na tyle, że postanowił tam się zatrzymać. Albo jeszcze inaczej, przeszkadzał mu Rzeczny zapach, nawet nie wiedząc co oznacza i dlatego nie podchodził bliżej. Opcji było wiele, ale jednak, jeśli żył w tych okolicach już trochę czasu to powinien kiedyś usłyszeć o klanach.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości