Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Kolejne powikłania rodzinne, z którymi Krzyk miała mieszane uczucia. Najpierw Zwinna Łapa chcąca szukać swoich korzeni, teraz Zaćmiona Łapa chcący szukać zaginionej siostry. Owszem, może i wszystko to było szlachetne, ale na Gwiezdnych, czemu nikt już niczego nie zgłasza. Wydrzy Wąs zgłosiła swoje chęci odszukania rodziny, nie było to nic trudnego. Ale ugh, znowu wisiała nad nią wizja wyjścia na hipokrytkę, jeśli odmówi jego przyjęcia, a czekała na Wyderkę. - To trzeba było powiedzieć, że chcesz ją odnaleźć, może nawet przydzielono by ci patrol i teraz nie musiałbyś stać na granicy, prosząc o pozwolenie na powrót do domu. -Burknęła niezbyt zadowolona z obrotu spraw. Poruszyła niekomfortowo ogonem na wieść o jego chęci pozyskania kompetentnego mistrza. Nie powiedział tego wprost, ale poczuła to personalnie.- Nie uważasz Roziskrzonej Gwiazdy, swojej przywódczyni za kompetentnego mistrza? -Nie dała się zwieść na te smutne ślepia.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Ah, czy nigdy nie zdarzyło ci się nie pomyśleć, ponieważ w danej chwili uczucia wzięły górę nad rozumem, Donośny Krzyku? -zapytał, idąc dalej w swoją łzawą wersję wydarzeń, która nie była prawdziwa ni w ząb, ale przecież w myślach mu nikt nie mógł czytać, nie? Dopóki jego kłamstwa będą miały jakieś sensowne i w miarę realistyczne brzmienie to raczej nikt nie powinien się zorientować, że z tymi historyjkami to jest on lepszy niż nie jedna matka opowiadająca bajeczki swoim kociętom na dobranoc- A jeśli chodzi o Roziskrzoną Gwiazdę -eh, ileż on mógł powiedzieć o obecnej wichrowej przywódczyni, która w jego oczach była w tej chwili równie beznadziejna co zastępczyni, widać było bardzo dobrze jak obie ofermy dobrały się na dwóch najwyższych stanowiskach w Klanie, że też Gwiezdni w ogóle na to pozwolili, chyba byli ślepi i głupi- wydaje mi się, że tutaj nie chodzi bardziej o kompetencje acz o siły. Mój trening z Roziskrzoną Gwiazdą szedł wolno, bardzo wolno -równie wolno co z tobą dodał w myślach- Może dlatego tak było, bo poza przywódczymi obowiązkami Roziskrzona Gwiazda nie ma już zbyt wiele sił na trenowanie terminatorów? Nie wiem i raczej nieuprzejmie będzie mi to zgadywać. Aczkolwiek ja jestem już w takim wieku, że chciałbym pokazać się Klanowi Wichru jako przykładny wojownik, a nie wieczny terminator. Dlatego chciałbym spróbować szczęścia z kimś innym. Kimś kompetentnym kto sprawnie dokończy mój trening, żebym oficjalnie mógł niedługo przysięgać wierność Klanowi Wichru jako wojownik.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Krzykunia zmarszczyła brwi na te słowa. Może parę razy przyszło jej rzucić się drapieżnikowi do gardła, ale jakoś nigdy nie wpadła na to, żeby porzucać swój Klan bez żadnego słowa. Pozostała na miejscu, gdy zaginął Borsuk, pozostała na miejscu, gdy Wyderka powiedziała, że odchodzi. Zerknęła nawet na stojącą obok Bławatek, ona sama mogła odejść jakieś trzy razy za samymi swoimi kociętami. W jej głowie nie było to wcale takie trudne, ale niech już będzie, nie zamierza tego komentować. - Roziskrzona Gwiazda nie miałaby najmniejszego problemu w przygotowaniu cię do rangi wojownika. -Mruknęła niezbyt zadowolona z jego zwątpienia. Owszem, Roziskrzona Gwiazda ostatnimi czasy nie przyjmowała na treningi terminatorów, ale to nie oznaczało, że nie miała sił.- Ale skoro tak bardzo zależy ci na zmianie to dobrze, twoim nowym mistrzem zostanie Korzenna Woń, przekaże mu to, gdy tylko dojdziemy do obozu, a teraz chodź. -Dała mu szarego kocura bo ten miał w zwyczaju sprawdzać swoich terminatorów przed zgłoszeniem ich gotowości do mianowania. Może potajemnie miała nadzieję, że Zaćmieniu potknie się łapa i Korzeń przetrzyma go dłużej. Oj, Krzykunia należała do uprzedzonych jednostek...
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Ta, jasne, Zaćmienie jakoś w to specjalnie nie wierzył, ale na razie postanowił trzymać pysk na kłódkę, żeby na koniec sobie nie zrobić jakiegoś kuku. Zamiast skupiać się na poprawianiu durnej zastępczyni o równie durnej przywódczyni postanowił skupić się na satysfakcji z tego jak gładko poszło mu przekonanie Donośnego Krzyku do przyjęcia go z powrotem do Klanu Wichru. Jedynie co to miał nadzieję, że Korzenna Woń nie będzie równie beznadziejny w prowadzeniu treningów jak jego matka, ale o tym się przekona później -jednak swoją opinię już o tym jakoś częściowo miał i jeśli się sprawdzi to czarna kotka zdecydowanie pozna gniew rudo-białego, ale w taki sposób, że będzie mogła podejrzewać, że to on, ale w życiu mu tego nie udowodni.
-Idę, idę -powiedział i ruszył za zastępczynią w stronę obozu.
//zt
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Pyra postanowił zrobić sobie spacerek. Dość długi spacerek. Był zdrowy, a w taką pogodę fajnie było się przejść. Nawet jeśli nie było tak ciepło niż w lato. Odetchnął głęboko i dziarskim krokiem szedł sobie przy granicy z Klanem Wichru. No może nie do końca przy, bardziej to był oddalony o całe drzewo.
//mróweczka uwu
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Obiecała Niezapomnianej pajęczynę, więc kiedy tylko w kociarni zrobiło się luźniej, a maluchy miały z kim zostać, wyszła z obozu i ruszyła w stronę drogi. Pomiędzy kamieniami ponoć mieszkało dużo pająków, więc gdyby dotarła do Jasnych Skał może udałoby jej się jakieś znaleźć... Łapy prowadziły ją same, a Szlak dreptała raźno przed siebie. Po drodze przeszła jeszcze przez polankę, ale nie znalazła tam żadnych pajęczyn, więc ostatecznie odbiła w stronę Ścieżki z zamiarem przejścia wzdłuż granicy aż do Skał.
Nie zdążyła nawet zbliżyć się do linii granicznej, kiedy jesienny wiatr przyniósł do niej zapach obcego kocura. Przyspieszyła nieco kroku, truchtając w stronę pagórka na samej granicy klanu. Pomiędzy topolami ewidentnie migotała jasna sylwetka. Mogła zabrać ze sobą jakiegoś Wojownika. Zdecydowanie mogła, jeśli patrzeć na ostatnie sukcesy w sparingu z Pożarkiem... Pogalopowała na sam szczyt punktu obserwacyjnego i śledziła z niego obcego kota. Truchtał równolegle do granicy więc... może nie było czym się martwić? Może nie będzie musiała go przeganiać.
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Pyra przystanął. Porozglądał się uważnie w obie strony, nie widząc niczego złego. Same roślinki, o i czy to była pokrzywa? Ruszył bliżej, powoli w stronę granicy, do jednego z drzew. Musiał działać ostrożnie, bo inaczej zlecą się tu klanowe koty, a może i nawet połowa klanu. Cały klan na głupiego Pyrę to chyba za dużo. Zdecydowanie za dużo. A skąd też liliowy mógł wiedzieć, że ktoś na niego patrzy? A no nie mógł. Peszek.
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Zmrużyła oczy. No i masz, już zbliżał się do granicy, a dopiero co pochwaliła go w myślach, że trzymał się od niej na wyciągnięcie ogona. Prychnęła cicho i zbiegła z pagórka.
— Dzień dooobry! — Zawołała już z daleka, jeszcze mając resztki nadziei że kocur zrezygnuje z przekraczania granicy na sam dźwięk jej głosu. Nadzieja matką głupich, a ona może mieć dwie matki jak Czart. — Witam szanownego sąsiada, nie spodziewaliśmy się wizyty z Rzeki, cóż to za niespodzianka?
Im bliżej była, tym więcej detali widziała. Jak na przykład fakt, że obcy osobnik miał futro koloru Pszenicznego Kłosa albo Węża. A jeszcze bliżej – że miał takie same duże uszy i długą mordkę. Tylko porośnięty był dłuższym włosem, bardziej jak Orion niż ona sama. Wzrostem też było mu bliżej do niego.
Zatrzymała się jakieś dwa ogony od granicy, oceniając kocura spojrzeniem od czubków uszu do końca ogona. Ładne futerko miał paskudnik, pozazdrościć.
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Zatrzymał się, gdy usłyszał przywitanie. Przeklnął pod nosem, po czym spojrzał się jeszcze raz na roślinę. Aha. To nie była pokrzywa, pomylił się. Trudno się mówi. Wzrokiem pognał do zbliżającej się do niego kępy futra. Oh, kotka i to bardzo podobna do niego. Takie same uszy, pysk, no może futro z lekka inne, bardziej ciemniejsze.
- Jom nie z rzecznych tyrenów, ani klanowych - mruknął. - Przechadzom się tylko, wszak warto szukoć kiepów na cińżką porę. Co nie, Mela? - spytał, chcąc pokazać, że daleko mu do jakiegokolwiek zbója. (Co nie, panienko?)
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
O. Nie podchwycił jej gry i nawet nie udawał że jest z Rzeki, punkt dla niego. I nie z klanu. Ale wiedział o klanach? Dobrze zorientowany samotnik czy ex klanowy kot?
— Mmm, skoro wiesz o istnieniu klanów, to chyba wiesz też, że niezbyt przyjaźnie biorą przekraczanie ich granic? — Mrugnęła do niego, siadając sobie na przerzedzonej trawie. Rzuciła szybkie spojrzenie na roślinkę do której podchodził jegomość. Trochę podobna do pokrzywy, trochę nie. — Potrzebny ci ten chwast do czegoś? Czego szukasz?
I czemu została Melą? Właściwie czemu nie, zawsze to jakaś pamiątka. Miała już wiele imion, co jej szkodzi jedno więcej od jakiegoś nieznajomego... Zanotowała sobie w pamięci, jakby przydało jej się kiedyśtam. W przyszłości.
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Po co miał udawać jakieś rzeczne mankamenty, jak był prostym kotem? No może miał jakiś drobny garb i rozcięte ucho, ale był prosty!
- Ano wim, ale nic żem złegu nie zrobił. - mruknął. (A no wiem, ale nic złego nie zrobiłem.) Tylko patrzył! Czy za patrzenie też karali? Wychylił się za nią i popatrzył na chwasta. - Żem pomylił go z innym chabaziem, tak o. Szwendam się po tyrenach, gdzie nicponie mnie nie dosięgną - powiedział, wzruszając ramionami. (Pomyliłem go z innym kwiatkiem. Chodzę sobie po terenach niczyich.) No bo co mu zrobią na niczyich terenach te klanowe konserwy. A no nic! To wiedział. - Mela, dalyko jeszcze te wosze tereny idą, bo bym chciał już skryncić i ruszyć do mej chałupy. - spytał, patrząc ze strony, z której przyszedł, a potem w którą zmierzał przed przybyciem kotki. (Panienko, daleko jeszcze ciągną się te wasze tereny, bo bym chciał skręcić i do domu wrócić.)
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Jeszcze nie, ale widzisz, twój chabaź już rośnie na naszym terenie. — Uśmiechnęła się szeroko. — Często zbierasz takie chwasty? Też lubię. Może akurat nie pokrzywy, aż tak bardzo mi nie zależy na poparzonym pyszczku. Mogę ci go zerwać, jak mi powiesz po co ci on.
Nie wyglądał groźnie. Rozluźniła się trochę, w dalszym ciągu lustrując nieznajomego spojrzeniem. Miał szczęście że trafił akurat na nią, a nie na kogoś innego, kto by go przegnał już za samo patrzenie na klanowy chwast. Co właściwie... nasunęło jej pewien pomysł.
— Zależy gdzie mieszkasz. — Tym razem ona wzruszyła ramionami. — Jeśli będziesz szedł dalej w tym samym kierunku to została ci jeszcze ponad połowa granicy. Idziesz do Szuwarów? Czy jeszcze dalej?
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
- Ni potrzybny jednok. - mruknął. (Nie potrzebny mi jednak.) - To ni pokrzywa. Ni przydatne mi ani trochu. Lecz dziękować. - powiedział, wzruszając ramionami. (Nie jest pokrzywą, więc nie potrzebuje jej. Ale dziękuję za propozycje.)
- Do łosiedla idziem. - odpowiedział. No. To skoro jeszcze mu zostało to powoli ruszył, nie czekając na kotkę. Taka radosna, roztrzepana pewnie za nim ruszy, by nie przekroczył granicy.
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Oczywiście że poszła za nim, a skoro już sobie tak rozmawiali o roślinkach, to szylkretowy pyszczek po drodze prawie wcale się nie zamykał.
— Jesteś z osiedla? Mieszka tam dużo kotów? Byłam tam kiedyś, było ich całkiem sporo, ale może coś się zmieniło przez ten czas! Och, a po co ci pokrzywa? Zawsze jej rosło tam dużo, specjalnie po nią tu przyszedłeś? A co się z nią robi? Znasz jakieś inne zioła? Mogę ci za to poopowiadać o nagietku albo stokrotce... A macie medyków na Osiedlu? A co jak jesteście chorzy...?
I tak aż do wysokości Świszczących Traw, gdzie kotka w końcu nieco zwolniła i przestała tyle gadać. Jeszcze kilka kroków, pożegnała się i odbiegła z powrotem w stronę łąk. Zmęczyła się czy co...? [zt]
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Ychhh... Że też ta Wichrzaczka musiała się przypałętać. Teraz będzie nadawać jak taka katarynka. Uszy przywarły mu do głowy, by nie słuchać jej piszczącego głosu, ale na wiele mu się to nie zdało.
- Ta. Może. Na wymioty. Nie, przypodkiem. Zjoda. Może i znom, może i nie znom. - starał się odpowiadać na niektóre pytania. Nie wszystkie oczywiście, bo tak nawijała, że się pogubił z tym wszystkim. Kiwnął jej tylko głową na pożegnanie (no był dżentelmenem, nie chuliganem!), jak doszli gdzieś tam i ruszył dalej, próbując przejść rzekę.
//zt
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection