Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Zmrużyła oczy, słuchając słów Promiennego Zachodu. Brzmiało to... nieprzyjemnie. Faktycznie, wybranie sobie zastępcy takiego, a nie innego. Wzięła głęboki wdech. Nie znała Donośnego Krzyku sama, tylko z tego, co właśnie mówił jej kolega, ale. Przekręciła łeb na bok, jakby się jeszcze zastanawiając.
- Nie brzmi to najlepiej - westchnęła. - Nie powiem ci dlaczego Iskra tak zrobiła. Nas sobie chyba zrobiła z przypadku, szczerze, więc nie zdziwiłabym się, gdyby też z przypadku wybrała Krzyk.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Rozmowa z Rdzą była dla niego wręcz przyjemna. Mógł mówić co chce, a w odpowiedzi mógł jedynie usłyszeć zawód w głowie rozmówczyni. I to nie spowodowany nim. Mógłby tak rozmawiać cały dzień i by mu się nie znudziło. Czerpał satysfakcję z tego, że obgadywał Iskrę z jej własną córką. Tylko tyle mu zostało.
Na początku rozbawiła go odpowiedź kotki. Jednak szybko się skonsternował. Co powinien powiedzieć w takiej sytuacji? Rdzawa Wiewiórka zdawała sobie sprawę z dość smutnej rzeczy, ale czy teraz Promyk powinien ją pocieszać? Nie był w tym najlepszy, więc za bardzo mu się do tego nie śpieszyło. Jednak co powiedzieć w takiej sytuacji?
- Zamierzam się na niej zemścić. - szybko zmienił temat spokojnym głosem. Załatwiona robota. - Chcę sprawić, aby każdy w klanie zdawał sobie sprawę z tego jak okropnym jest przywódcą. Aby każdy przejrzał na oczy.
Czekał na reakcję Rzeczniaczki. Miał nadzieję, że nagle nie wstawi się za matką, jak to miały w zwyczaju dzieci nawet najgorszych rodziców.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Rdza nawet nie chciała pocieszenia. Dokładnie wiedziała, jakie było życie, a teraz miała lepsze. To tyle. Podniosła wyżej brwi na słowa Promiennego Horyzontu.
- Na Iskrze? - zapytała, zdziwiona. - Hm - mruknęła, mrużąc oczy.
Chęć zemsty, brzmiało to poważnie i w ogóle, ale czy Promyk miał jakikolwiek plan czy... nie żeby Rdza KIEDYKOLWIEK miała plan na swoje życie, no ale to brzmiało poważnie i duże. Zemsta brzmiała groźnie i w ogóle.
- Masz jakiś plan czy po prostu jesteś bardzo zły na Iskrę? - zapytała.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Może było to trochę nierozważne z jego strony, aby tak rzucać takimi słowami, w końcu mówił do córki "jego ofiary". Jednak po tym spotkaniu nie sądził, aby Rdza od razu szukała sposobu jak ostrzec matkę. Nawet zaczął myśleć, że mogłaby mu nieco pomóc, mniej lub bardziej.
- Dokładnego planu jeszcze nie mam. - odparł szczerze. - Dlatego jeszcze do niczego się nie wziąłem. Muszę wszystko przemyśleć, żeby to nie skończyło się wykopaniem z klanu. - zrobił krótką przerwę zanim zadał pytanie, które już od dłuższego czasu chodziło mu po głowie. - Może ty masz jakiś pomysł? Jakiś haczyk na Iskrę?
Stąpał teraz po cienkim lodzie, ale tak naprawdę co by kotka zrobiła? W najgorszym wypadku trochę się oburzy.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Tego dnia Wiesiołkowa Łapa wyruszył na patrol z Rześką Pszczołą oraz Białobrodym i tak się składało, że miał do nich pewną sprawę. Poprosił bardzo grzecznie o to, czy mogliby się na chwilę zatrzymać przy Czterech Dębach. Oczywiście, jeśli to nie sprawiało żadnego problemu i nie opóźni dalszego patrolu, przecież tego absolutnie by nie chciał. Miał jednak wielkie szczęście, bo wojownicy przystali na jego prośbę i pozwolili na chwilę zwiedzania tego wspaniałego miejsca.
Miał nadzieję, że być może spotka tu kogoś z innego klanu – jeszcze nigdy nie miał okazji porozmawiać z kimś spoza Rzeki i był całkiem ciekawy tych, którzy mogli mieszkać za granicami. Nie spodziewał się, żeby mieli się różnić od siebie bardzo, ale każdy nowy znajomy mógł być przecież cennym doświadczeniem.
Psinka wybrała się na spacer z mamą, co było świętem narodowym - w końcu Śmierdzący Śledź gdyby mogła, to obrosłaby mchem w obozowej kociarni. Właściwie, Pies dokładnie tak samo. Wyjście na spacer nie wyszło też z chęci żadnego z nich, bo to Kozia Płetwa wymyśliła ten wspaniały plan. Pies narzekała i jęczała przez całą drogę, czasami podśmiewając się z mamą tuż za plecami poważnej wojowniczki, która próbowała tej dwójce wcisnąć do głów jakąkolwiek wiedzę. Mówiła o historii, o Klanach, o Czterech Dębach. I na Cztery Dęby, Pies się ożywiła trochę w rozmowie.
Cała trójka zatrzymała się pod drzewami, by rodzeństwo mogło poważnie pomówić, a córka Śmierdzącego Śledzia pobawić w okolicy. Pobiegła więc przed siebie, wzdłuż Dębów, gdzie natrafiła na kogoś zupełnie obcego! Szczęśliwie nie była to Cienista zastępczyni. Kocur miał, stety niestety, ładne futerko.
- Och, dzień dobry - przywitała się przyjaźnie. - Nazywam się...och - skrzywiła się krótko. Nie chciała się przedstawiać jako Pies. Żaden z niej Pies! Przed obcym mogła być kimś zupełnie innym. - Kwitnąca Łapa.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
I rzeczywiście ktoś inny także znalazł się w pobliżu. Dzięki Gwiezdnemu Klanowi za to spotkanie. Uśmiechnął się miło do nadchodzącego kota, zatrzymując się przy tym i przyglądając nieznajomej.
To, że ktoś mógłby kłamać o swoim imieniu nie było myślą, która przeszłaby mu chociaż przez głowę. Bo dlaczego ktoś miałby chcieć odrzucać sposób, w jaki został nazwany najpierw przez rodziców, a później i przywódcę własnego klanu? - To bardzo ładne imię. Ja się nazywam Wiesiołkowa Łapa. - Też się to trochę wiązało z jakimś kwitnięciem, chociaż tylko jednej rośliny. I to do tego takiej dość specyficznej, bo z tego co rodzice mu mówili, wiesiołki rozkładały swoje płatki tylko po zmroku. - Też jesteś na patrolu? Ja tak, ale wojownicy mi pozwolili na chwilę się tu zatrzymać. - Wyjaśnił, nie chcąc, żeby kotka sobie pomyślała, że jego obecność tutaj mogła być w jakimkolwiek stopniu nielegalna. To na pewno nie tak, że omijał swoje obowiązki, czy wymknął się sam z obozu nim będzie mógł to oficjalnie robić.
Uśmiechnęła się szeroko, słysząc komplement co do swojego imienia. Jakże ona by chciała być Kwitnącą Łapą! Ale, zdaje się, trafiła na kogoś z ładnym imieniem, więc z pewnością znał się na rzeczy, a to oznaczało, że imię Psinka wybrała sobie piękne!
- O! To dlatego, że jesteś wesoły? - spytała. Nie słyszała wcześniej o takich roślinkach, i bynajmniej się nie interesowała za bardzo. Lubiła kwiaty, były ładne i pachniały, ale niekoniecznie się przejmowała nazewnictwem, bo nie czuła takiej potrzeby. - Mam brata, co się nazywa Roześmiana Łapa! Może byście się dogadali! - zaśmiała się wesoło.
- Ja? Och, nie, nie! Ja tu jestem z moim mamą i ciocią. Ciocia coś tam chciała opowiedzieć, ale nie słuchałam - wzruszyła barkami, zbliżając się parę kroków do kocura. Dziwnie pachniał. - Och, um...Mogę spytać, z jakiego Klanu jesteś? - spytała, trochę speszona średnio przyjemną wonią. Chociaż zaczynała się do niej przyzwyczajać, odkąd Roziskrzona Gwiazda znalazł sobie to idiotyczne hobby na stare księżyce i nic tylko ryby, ryby.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
- Wiesiołki to takie roślinki, które mają żółte kwiatki, które kwitną w nocy. Ale całkiem wesoły też chyba jestem. - Przynajmniej starał się być. Bo jednak było czasem dużo spraw, nad którymi się zastanawiał i wtedy nie czuł się tak całkiem szczęśliwy… Ale i tak starał się zawsze uśmiechać i być miłym dla innych kotów, a to chyba liczyło się najbardziej?
Dobrze, że nie była tu całkiem sama. Może i to, że nie chciała słuchać opowieści swojej cioci wydało mu się trochę dziwne, ale chyba lepiej było o to w tym momencie nie pytać. - Z Rzeki. A ty z Wichru? Nigdy jeszcze nikogo stamtąd nie spotkałem, ale byłem przy granicy na patrolu i chyba pachniesz trochę podobnie. - A może tak naprawdę wszystkie koty z różnych klanów mogły pachnieć trochę podobnie i była z jakiegoś zupełnie innego miejsca? Też możliwe, ale miło by było, gdyby to był jednak Wicher, po tym jak Chaber mu opowiadał, że najpierw spotkał jednego kota stamtąd, a potem drugiego, który próbował tam wrócić. Wtedy już obaj mieliby Wichrowych znajomych.
- Ojacie, to brzmi miło - uśmiechnęła się szerzej, przyglądając się kocurkowi. - Żółte kwiatki, mówisz? W sumie, pasujące masz imię. Znaczy, wiesz, też masz takie żółciutkie futerko. Mogę dotknąć? Wygląda na mięciutkie - spytała, podnosząc jedną z łap, choć nie wyciągała jej pochopnie ku znajomemu-nieznajomemu, wolała nie. Przy Pożarku nie miała takich obiekcji, byli wtedy w obozie, a poza tym znali się choćby z widzenia, miała ku niemu zaufanie. Wiesiołek natomiast był nowy, obcy i to jeszcze z innego Klanu. Co, gdyby jej nagle odgryzł łapkę?
- O, z Rzeki. Tak czułam.. - zaśmiała się krótko pod nosem, gdy usłyszała, co powiedziała. Ugryzła się zaraz w język. - Oj, no, przepraszam. Znaczy, chyba rozumiesz, trochę to czuć...Ale na pocieszenie powiem ci, że w Wichrze od pewnego czasu też często wali rybą, jak sobie Iskra znalazł zajęcie i tylko łowi - przyznała, szczerząc się nieco niezręcznie. Głupio byłoby zaprzepaścić możliwą znajomość, i to z ładnym kotem!, zaraz na samym początku, bo się mu powie że śmierdzi.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Dotykanie jego futerka nie było czymś, czego się spodziewał. Ale czy to oznaczało, że przeszkadzała mu taka ewentualność? Raczej nie, może gdyby ktoś pchał się do niego z łapami całymi w błocie to spróbowałby grzecznie odmówić. Jednak w tym przypadku tak nie było, więc nie widział żadnych przeciwwskazań. - Oh, w porządku? Znaczy, jeśli chcesz to zrobić. - Odpowiedział, dalej nieco zaskoczony jej pytaniem, ale właściwie, jeśli się nad tym dłużej zastanowił, było to całkiem miłe. Więc również dobre, więc tym bardziej można było to robić. - Tak? Nie wiedziałem, że w innych klanach też się łowi ryby. Ale to chyba dobrze, że też możecie to robić, jeśli chcecie. - To z kolei było informacją na tyle zaskakującą, że nie skupił się na zastanawianiu nad swoim zapachem. Jednak zwykle mówiło się o tym, że było to zajęcie charakterystyczne tylko dla Rzeki. Jednak czy coś, co robił tylko jeden klan w ogóle powinno istnieć? Wszyscy przecież mieli do tego prawo.
Jego słowa sprawiły, że zwątpiła trochę w to, co chciała zrobić, choć nie wydawało jej się że było to coś nieodpowiedniego. Kocurek naprawdę miał ładne futerko i Psinka z przyjemnością na nie patrzyła! A że zmysł dotyku miała wystarczająco czuły, by docenić miłą teksturę, sądziła, że było to pytanie dość normalne. Nie było już jednak sposobu, by się wycofać, byłoby jej jeszcze gorzej.
- Heh, fajne, naprawdę miękkie - skomplementowała, speszona zaraz po tym, jak przejechała mu delikatnie łapą po futrze, zabierając ją po chwili do siebie.
- No właśnie chyba się nie łowi - wzruszyła barkami. - U nas też się nie łowiło nigdy, ciocia Koza mówiła, że to Roziskrzona Gwiazda wprowadził i...tyle, łowimy. Znaczy, łowią. Ja nie potrafię. Nie wiem czy będę potrafić, jeszcze mnie jakaś ryba połknie...Albo wpadnę i się utopię! - zadrżała aż, otrzepując głowę z wyobrażonej wody. - Ale wy to pewnie macie we krwi, co?
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Przyjął dotykanie swojego futerka z lekkim uśmiechem, rzeczywiście, było to całkiem przyjemne. Może i nie był aż tak puchaty jak swój ojciec, ale najwyraźniej to też był całkiem dobry poziom miękkości. - Też właściwie jeszcze nie łowiłem... ale niedługo się na pewno nauczę. Bo niedawno moja mistrzyni gdzieś wyszła na trochę dłużej, mam nadzieję, że niedługo wróci i będziemy kontynuować trening, a wtedy się nauczę. Ale to wydaje się takie spokojne, bardziej od zwykłego polowania. Lubię patrzeć na to jak rzeka płynie. - Nieobecność Jeziornej Bryzy stawała się trochę martwiąca, ale jej terminator starał sobie tłumaczyć, że przecież wojowniczka na pewno wiedziała co robi i nic złego nie mogło jej się stać. Po prostu... wybrała się na trochę dłuższą wycieczkę i zapomniała mu powiedzieć - I chyba nikogo jeszcze nie zjadła żadna ryba, nie słyszałem o tym przynajmniej. A pływać też możesz się nauczyć, tylko najlepiej jak znów będzie cieplej. - Skoro rozpoczęli już łowienie, to i to by się przydało. Bo akurat jeśli chodzi o to, to rzeczywiście, nieostrożne ruchy mogły skończyć się nienajlepiej.
Znikający wojownicy nie byli dobrym znakiem. Fakt faktem, kocięta martwiły bardziej, z tym że kocięta nie umiały walczyć ani polować - znacznie łatwiej jest im zniknąć! A taki dorosły, wyszkolony wojownik? Powinien umieć się bronić, a i tak znika! To martwiło Psinkę chyba najbardziej.
— Może porwali ją dwunodzy? — palnęła, nie zastanawiając się chwilę co mówi. — Och! Przepraszam cię, Wiesiołkowa Łapo, nie chciałam brzmieć okrutnie. Chodzi mi o to, że może nie wraca tak długo, bo nie jest poza Klanem z własnej woli. Ale nie martw się, na pewno da radę się wydostać! W Wichrze co chwila ktoś wraca po takim porwaniu — uśmiechnęła się pokrzepiająco, co by dodać kocurowi trochę otuchy.
— Pływanie brzmi trochę strasznie — zatrzęsła się. — Skąd mam wiedzieć, co jest pode mną? W wodzie? A jak coś mnie złapie? Chociaż to chyba lepsze niż się utopić, gdybym miała wpaść — westchnęła. — Jak mieliśmy Wielki Wichrowy Wyścig, to biegliśmy wzdłuż Czarnego Ogona. Prawie do niego wpadłam! Gdybym się poślizgnęła, to mogłabym się utopić, och! To straszne.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Trochę strasznie było myśleć o tym, co mogło dziać się teraz z jego mistrzynią. Za granicami klanów mogły przecież czyhać różne niebezpieczeństwa, nie co to tutaj, przy grupach kotów, które powinny dbać o swoje wzajemne dobro. I Wiesiołek nie miał jeszcze żadnych powodów, by myśleć, że w którymś z klanów sytuacja mogła wyglądać inaczej. - Myślę, że jeśli tak, to uda się jej uwolnić i wrócić. Chociaż może ktoś powinien pójść dalej, by jej poszukać i pomóc? - On sam zupełnie nie czuł się na siłach na taką wyprawę. Nigdy tam nie był, nie umiał na razie zbyt wiele, jeśli Jeziorna Bryza została gdzieś uwięziona, to jego tym bardziej spotkałby taki los. Ale przecież mieli innych wojowników w Rzece, może ktoś byłby w stanie ją uratować. - Macie klanowy wyścig? To brzmi całkiem fajnie, u nas są takie zawody na łowienie ryb, połów rozkwitu. Ale to zawsze dzieje się wtedy, gdy zaczyna się pora nowych liści. Może następnym razem też spróbuję wziąć udział. - Nie spodziewał się po sobie jakichś wielkich sukcesów, ale czemu miałby nie spróbować? Przecież w takich wydarzeniach chyba i tak powinna się liczyć dobra zabawa, a nie jedynie zwycięstwo.