Logo Artemidy
Żabie Schronienie
#16
Zajęczy Sus z kolei… był wrażliwym kotem, a na dodatek dość emocjonalnym – był zwyczajnie podatny na odczuwanie lęku, smutku, stresu, nawet rozpaczy i innych, jakże pozytywnych emocji, które w sumie mogły by zostać podpięte pod określenie „epizod depresyjny”, szczególnie teraz, gdy dopadły go w jakiejś okropnej mieszance, która nie chciała go opuścić. Do tej pory raczej patrzył na wodę i na własne łapy, jednak gdy Rzeczniaczka mu odpowiedziała, uniósł na nią wzrok, z którego w sumie nie można było, tak dla odmiany, za wiele wyczytać. Był już zmęczony. Pusty. A wpatrywanie się w Grzmiącą Rzekę wcale nie pomagało, chociaż tak naprawdę to się tego nie spodziewał. Kiwnął lekko głową w odpowiedzi na jej słowa i poczuł przypływ nostalgii, chociaż na pewno się tego nie spodziewał. Nad Wielką Słoną Wodą… wszystko było inne. Tęsknił za dawnymi, o wiele prostszymi czasami: wtedy mieli obóz w jaskini w Wietrznym Stoku, a klan nie miał tylu… pretensji wobec przywódcy. Już nie wspominając o tym, że w ogóle był przywódca, a także zastępca, co do którego nikt nie miał wątów o coś z przeszłości. Westchnął ciężko, próbując się otrząsnąć z tego uczucia, które nie było do końca przyjemne, bo przypominało mu o wszystkim, co było w tym momencie nie tak.
– Ja… uh, nie. To nie o to chodzi. Ale wolałbym, by chodziło o coś tak… prostego – przyznał, znowu odwracając wzrok. Nie był w najlepszym stanie, ale wciąż jako tako zachowywał zdrowy rozsądek i nie zwierzał się pierwszej napotkanej kocicy. A przynajmniej… na razie. Zacisnął nieco zęby. – Hm, a ty w sumie co tu robisz? – spytał, zmieniając temat i jakże wygodnie odwracając uwagę od siebie. – Samotny patrol, polowanie…?
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Och. Zmarszczyła lekko nos, nie do końca usatysfakcjonowana z takiej ogólnikowej odpowiedzi, ale niech mu będzie. Skoro nie prześladowali go jego Klanowicze to... kto? Bo definitywnie wyglądał na prześladowanego, tak czy inaczej. Jak kopnięty szczeniak. Kto cię kopnął, biedna Wichrowa duszo. Batek przekręciła nieco głowę, przyglądając mu się pod kątem, tak jakby zmiana perspektywy miała coś rozjaśnić w tej zagadce i odkryć dręczące kocura dolegliwości. Z jednej strony ciekawość zżerała ją okropnie, zwłaszcza, że chcąc nie chcąc nieznajomy sam podsycił ten ogień. A Batek miała tendencję do wpychania palca między przysłowiowe drzwi i wtykania nosa w każdą dziuplę w jakiej mogła się fizycznie zmieścić - i nie tylko w takie. Ale z drugiej - jakie ciekawe problemy może mieć, pf, Wichrzak? Na dodatek taki jakiś miękki z wierzchu? Pewnie ktoś mu ukradł zająca ze stosu i teraz, z braku klifu, przyszedł kręcić smutny teledysk nad rzeką. Co jeśli rozczaruje ją błahość dręczących kocura rozterek? Albo jeszcze gorzej, jego problemy mogą okazać się wybitnie nieciekawe, z kategorii tych ciężkich, z których nie wypada się pośmiać ani obrócić w żart. A na tym poniekąd kończył się Batkowy repertuar w radzeniu sobie z cudzymi emocjami. Niezdecydowana co do kwestii odpowiedniego podejścia do sprawy - przycisnąć czy nie przycisnąć? - postanowiła odpowiedzieć na jego pytanie, tak o, w międzyczasie. Aż się namyśli i zdecyduje z jakiej strony to ugryźć.
- Samotny patrol! Jak to mądrze brzmi. - zaśmiała się, kręcąc głową, aż nagle spłynęła na nią... Jasność. Nad głową co prawda nie pojawiła się żarówka, ale turkusowe oczy zapłonęły entuzjastycznym światłem. - Czy każde wyjście poza obóz nie jest, teoretycznie, samotnym patrolem? - wyszczerzyła zęby w uśmiechu, a rude uszy drgnęły rytmicznie w przód i w tył. - Och, muszę to zapamiętać. Samotny Patrol. - wymruczała z zadowoleniem, bardziej do siebie niż do niego. - Mhm. Ta, można tak to ująć. - odpowiedziała dyplomatycznie. Ależ ona wcale nie szlajała się gdzie popadnie, upojona odzyskaną wolnością jak chomik jagodami. Ona samotnie patrolowała. A to była przecież granica, nie? Jak się dobrze składa. - Swoją drogą, Batek jestem. Er, Bławatkowa Łapa. - poprawiła się z nieznacznym skrzywieniem mordki. Nie żeby szczególnie nie lubiła swojego imienia... ale Gwiezdny Klanie, było takie długie. Tyle czasu marnowała przedstawiając się innym, tyle oddechów. A ona była zajętą terminatorką, miała Rzeczy do zrobienia!
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Na szczęście kocica nie skupiała się na przyczynach jego paskudnego samopoczucia – całkiem jakby zmiana tematu ot tak, podziałała, a przynajmniej tak to odebrał wichrowy wojownik. Trochę mu ulżyło, bo… cóż. Zacznijmy od tego, że nie umiał kłamać – zawsze, gdy próbował, to i tak było łatwo się zorientować, że to robi. To oznaczało z kolei, że prawie na pewno nie udałoby mu się ukryć prawdy nawet przed tą całkowicie nieznaną mu Rzeczniaczką. Poruszenie innego tematu, przeniesienie nań uwagi, wiele ułatwiało, bo nie musiał się zastanawiać, co dokładnie ma powiedzieć, żeby jednocześnie nie powiedzieć za dużo i niemal się nie wypłakiwać w jej rudo-białe futro. Już nie mówiąc o tym, że reakcja z jej strony mogła być… cóż, różna. Jeżeli wydał z siebie westchnięcie ulgi, to było ono bardzo ciche.
– W sumie jest – zgodził się, wypuszczając z płuc powietrze z cichym świstem. Nie śmiał się, to na pewno, ale przynajmniej jego ślepia przestały wyglądać na tak puste, jak wcześniej. – Możesz tak mówić o każdym spacerze – podsunął kocicy, chociaż ciężko mu było prowadzić… rozmowę. Po prostu. Nie była ona przecież ciężka, wymagająca ani nic takiego, była wręcz impersonalna i w zasadzie o niczym – a jednak Zając miał dziwne opory i nie mógł jej prowadzić naturalnie, bez wysiłku. – Zajęczy Sus – przedstawił się w odpowiedzi. Nie przyszło mu do głowy, by pytań, czemu jest w takim wieku, a wciąż nosi imię terminatorskie; nie była to jego sprawa, a poza tym nie oceniał przez ten pryzmat innych. W końcu miał siostrę ze swojego miotu, która jeszcze nie została wojownikiem. – Jak ci się podobają te tereny? – spytał po chwili, znowu kierując rozmowę na bezpieczne tematy.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Batek rzadko kiedy się skupiała, od tego zacznijmy. A już na pewno nie na jakimś przygodnie poznanym kocurze z Wichru, który siedział nad brzegiem i smutno kwękał. Gdyby to jeszcze była kocica, to... to co innego. Och, ciekawił ją powód dla którego robił taką minę, ale to w gruncie rzeczy dlatego, że z natury była ciekawska i lubiła wtykać nos tam gdzie niekoniecznie trzeba. I bardzo słusznie, że nie zapytał czemu jeszcze jest terminatorem, bo w odpowiedzi otrzymałby pewnie co najwyżej zdziwione spojrzenie. To to jest jakiś wyścig? Nie zauważyła. Zresztą, już dawno nauczyła się, że to co jest na mecie wcale nie jest warte pośpiechu. Tyle było w randze wojownika godności i honoru co karp napłakał. Po co miałaby koniecznie im zostać? Jak przyjdzie jej czas to przyjdzie, a jak nie... to nie, Batek na pewno płakać nie będzie. Pościg za rangą jest dobry dla tych, co muszą się dowartościować albo poczuć lepsi od reszty - co zresztą widać po wymianie kilku słów z niektórymi wojownikami w Klanu Rzeki. Ona znała swoją wartość, bez względu na to, co ktokolwiek sobie tam myślał.
- Tak słyszałam, że macie obsesję na punkcie zajęcy! - wymruczała triumfalnie, bez jakiejkolwiek szydery w głosie, ot, uznała to za szalenie zabawne. Kocur z Klanu ścigaczy zajęczaków nazwany Zając. O kwik. Zaśmiała się, chwiejąc się leciutko nad brzegiem, a uśmiech na jej mordce pozostał na niej nawet gdy ucichł już chichot. - Och, tereny? Są w porządku, ale jakoś... bez rewelacji? Tęsknię strasznie za Wielką Słoną Wodą! I za plażą i bursztynami... miałam kiedyś na plaży przyjaciela, który chciał ze mną ukraść ten wielki bursztyn z groty, wiesz. - pochwaliła się, bez skrępowania biorąc na siebie ciężar pierwszych skrzypiec w tej konwersacji. Wichrzak wyglądał, jakby go coś bolało za każdym razem, jak próbował się odzywać. Strasznie zamknięty w sobie typ. Może jak posłucha jej paplania przez chwilę to go zrelaksuje i się trochę... odemknie?
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Jego rudo-biała towarzyszka w sumie nie wydawała się narzekać na to, że musiała w tej rozmowie przejąć pałeczkę i mówić więcej, dla przeciwwagi dla niezbyt entuzjastycznego Zająca. W końcu jednak… zaczął czuć się głupio. Przecież to była rozmowa na błahe tematy, a nie zwierzanie się z najgorszych przeżyć w życiu czy coś takiego, by miał się czuć taki… zablokowany, całkiem jakby nie tylko wyglądał, jakby mu każdy wydany dźwięk sprawiał ból, ale jakby faktycznie tak było. Wypuścił powoli powietrze i zmusił się do rozluźnienia mięśni, które nieświadomie, bez powodu, cały czas miał napięte niczym struna. I hej, nawet udało mu się uśmiechnąć na stwierdzenie, że Wicher ma obsesję na punkcie zajęcy.
– No ale przyznaj, że nawet wyglądam podobnie do zająca – odparł już swobodniej, a jeżeli jego lżejszy ton brzmiał na trochę wymuszony… cóż. Fake it till you make it. – Znaczy nie mam takich wielkich uszu… i jestem mniejszy. – Przykry fakt, no ale co zrobisz. Niby syn Twardej Gwiazdy, a tak naprawdę mały kurdupel, który od czasów terminatorskich nic a nic nie urósł, ech. – Ale jednak trochę podobnie, także to nie tylko tak, że mamy obsesję, Bław… mam ci mówić Batek, tak? – dokończył i wcale się nie tłumaczył, ani trochę, a na koniec upewnił się nagle, czy na pewno tak ma się do niej zwracać. Niby najczęściej do obcych kotów używał pełnych imion, ale ona się tak… skrzywiła, gdy wymawiała tę formę. Kaszlnął lekko ze zdziwienia, gdy usłyszał, że rzeczna terminatorka chciała ze swoim przyjacielem ukraść wielki bursztyn z groty.
– Z… Bursztynowej Groty? – upewnił się, patrząc na kocicę rozszerzonymi ślepiami.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Czy tak znowu podobnie do zająca? Średnio na jeża. Nie miał odpowiednich USZU i miał długi OGON i w ogóle... trochę bez sensu. Skrzywiła się sceptycznie, wyrażając tą miną więcej niż tysiąc słów, by ostatecznie wzruszyć ramionami. Niech sobie... wmawia dalej, jeśli chce?
- Jeśli chcesz! - odpowiedziała na jego pytanie, bujając się z lekka na palcach. - Batek, dla przyjaciół. - i rodziny, co w sumie można pominąć, bo taka jest mikroskopijna ostatnio, że żal w ogóle wspominać. Zamiast "rodzina" można po prostu powiedzieć "Gug", byłoby szybciej. Ale Gug, nawet gdy miał aktualnie foszka nie wiadomo na co... to wciąż zaliczał się stanowczo do kategorii przyjaciół, czy mu się to podobało czy nie, także. No. Wspominanie o "rodzinie" było całkowicie zbędne. Mlasnęła językiem i pokiwała gorliwie głową na jego pełne niedowierzania spojrzenie.
- A znasz jakąś inną? - zarechotała. - I prawie nam wyszło! Tylko grota była praktycznie zalana i nie mogliśmy się za bardzo dostać do środka, prft. Chyba tam na górze wiedzieli, że chcemy wytoczyć ten ich bursztyn i specjalnie nalali wody do środka, martwe sknery. - westchnęła z ubolewaniem. A takie mieli dobre intencje! Chcieli przetoczyć ten kamień na nowe tereny! Na pamiątkę i żeby Gwiezdni byli, ee, zawsze blisko. Czy coś. Ona w każdym razie miała takie zamiary - Księżycowowowooki zgodził się na to chyba wyłącznie dla beki. Otworzyła mordkę, żeby coś powiedzieć, ale zagapiła się bez słowa w horyzont, a mianowicie - na zjeżdżające powoli po niebie słońce, które dawno nabrało już soczystej, pomarańczowej barwy. Ojoj. Komuś się chyba przedłużył ten "samotny patrol". Nie żeby bała się ciemności czy inna bzdura, ale nawet jeśli spotkała się z tym smutnym Wichrzakiem chwilę temu, to latała po terenach niemalże od świtu. Nagle w twarz uderzył ją ten upływ czasu, znienacka, zza winkla ją SPOLICZKOWAŁ. I Batek uświadomiła sobie z wymalowaną na mordce grozą, że w sumie... to nic nie jadła od wczesnego poranka. Poczuła obezwładniające ssanie w żołądku, w którym zaburczało jej tak głośno, że chyba nawet ten zającowaty Wichrzak usłyszał. Heh, ups. - Er, opowiem ci innym razem! Do zobaczenia! I uśmiechnij się czasem, bo szkoda mordki na taką markotną minę! - sypnęła mu jeszcze pozytywną Myślą Dnia na odchodne, posyłając przez ramię promienny, zębaty uśmiech. I.... tyle ją widzieli.

//>:B nara
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Kukułcza Łapa znalazła.. bardzo interesujące miejsce. Niekiedy spotykała żaby. Może i nie były piękne ale trochę ciekawe. Znalazła nieopodal bardzo fajne miejsce by obserwować te stworzenia.Oczywiście nie było to super zajęcie ale lepsze to niż nic prawda?
Ułożyła się wygodnie by obserwować te ..żaby. Niestety ale bura kotka szybko się znudziła.
Chciała coś..bardziej opłacalnego jej cenny czas.
Wiatr lekko wiał a terminatorka już miała dość oglądania żab. Poszła Dalej gdzie była granica z klanem Wichru. Ostatnio dość często spotykała te granice.Może dlatego ze były tutaj bardzo ciekawe lokacje?
Szła delikatnie nie przechodząc granicy.Zauważyła kałuże i spojrzała w odbicie.
Była tam ona. Z czarnym piórem za uchem ,który dostała od Ulewnej łapy. Na samo wspomnienie uśmiechnęła się pod nosem.Tylko na chwile..Bo zaraz poczuła lekki smutek.
~Pewnie to przez tę pogodę...~-powiedzała w myślach.
Nie było słońca. Była lekka mgła i czuć było wilgoć.W sumie podobało się to Kukułce..
//Iskierek ;3
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Przybyłem i ja na granicę z terenami Rzeki, uważnie próbując wyczuć tę... Magiczną barierę zapachową, która za pierwszym razem powinna mnie odepchnąć wgłąb moich terenów. A jednak tak się nie stało. Dobrze, że rany zostały opatrzone przez Łososiową Łuskę, bo prawdopodobnie gdybym czekał na tego lisiego bobka to teraz pewno skończyłbym w grobie przez to, że do tak małych ran wdało się zakażenie i nikt nie był w stanie tego wyleczyć. Korzystając z tego, że byłem sam i była lekka mgła mogłem chodzić tak, jak mi było najwygodniej. Mój krok był dumny, acz cichy, głowa oraz ogon pozostawały uniesione, a końcówka tylnej części ciała była przechylona na jedną stronę. Zmrużonymi ślepiami obserwowałem teren... Gdy nagle mój wzrok natknął się na kotkę. Nie znałem jej nawet z widzenia, więc prawdopodobnie była jeszcze terminatorką, która nie chodziła na patrole. I w dodatku była młodsza ode mnie, widać że nie była w pełni wyrośnięta. Nie to, co obecnie ja. Nabierałem sił dzięki treningowi z Fiołkowym Świtem, dzięki czemu na moim ciele pojawiły się delikatne zarysy mięśni, przykryte gęstym, czarno-białym futrem. Stanąłem przed granicą, wyłaniając się z delikatnej mgły i zarówno swoim zapachem, jak i wyglądem dałem burej kotce znać, że tu jestem. Ciekaw byłem, jak zareaguje na świadomość tego, że ktoś obcy ją bardzo uważnie obserwuje złotymi ślepiami wyglądającymi spod zmrużonych powiek. A sam zastanawiałem się, jak by rozegrać te spotkanie... Czy tak, jak resztę, a może przeprowadzimy jakiś... Ciekawy eksperyment? Obserwowanie cudzych reakcji na niekonwencjonalne bodźce było pasjonujące, jednak obecnie byłem rozdarty pomiędzy dwoma opcjami, aż w końcu... Stwierdziłem, że zobaczę, jak ułoży się sytuacja.
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Kukułcza Łapa wyczuła zapach kota. Lekko się przestraszyła widząc już czarno białego kota który był już nieco dłużej na treningach niż bura terminatorka. Widać było z pod futra mięśnie. Nie wiadomo czemu ale Kukułcza Łapa poczuła ciarki na grzbiecie kiedy złote ślepa wpatrywały się w nią. Szybko jednak strach minął i na jej pyszczku pojawił się lekki uśmiech. Podeszła bliżej kocura ale nadal trzymała się granicy. Nie chciała kłopotów. A zwłaszcza nie chciała nikogo denerwować.
Pomachała ogonem w geście przywitania i usiadła o trzy długości królika.
- Witaj! Jak masz na imię? - powiedziała, a na jej oczach szalały emocje. Radość, niepewność i ciekawość.
Widać było że kocur był od niej starszy ale czy był wojownikiem? Niektórzy kończyli treningi wcześniej.
Kukułcza Łapa chciała już skończyć treningi i stać się wojowniczką. Chciała w końcu osiągnąć swój cel.
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Widziałem jej przestraszone ślepia, kiedy wpatrywały się we mnie przez dosłownie chwilę. Ciekawe. Jeszcze nikt nie czuł przede mną strachu, bo w końcu... Byłem jedynie terminatorem. I zwykle nie spotykałem osób będących również terminatorami z innych klanów, prędzej natykam się na wojowników na patrolach. A tu proszę, samotna duszyczka. Bez opieki, zupełnie sama. Dyskretnie rozejrzałem się po okolicy, przenosząc potem wzrok na burą kocicę, również podchodząc do niej i zatrzymując się przy granicy, siadając naprzeciwko.
- Witaj! Jak masz na imię? - zapytałem po odczekaniu uderzenia serca od rozejścia się w powietrzu ostatniej nuty z jej głosu. Brzmiał tak, jakby zabrzmiało echo na tejże otwartej przestrzeni - przybrał niemal identyczny głos oraz intonację, błyszczącymi z zainteresowania ślepiami wpatrując się w jej reakcję. Różne koty różnie reagują na moje odstępstwa od normy. Jedne przyjmują to normalnie, drugie ze strachem, trzecie ze złością... Może nieznajoma przedstawi sobą zupełnie coś nowego? Po cichu na to liczyłem, ale nie będę rozczarowany, kiedy jej odpowiedź przyjmie jedną z form, których się spodziewałem.
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Uśmiechnęła się jak to zwykle ona. Nie zwracała uwagi na to że nieznajomy powtórzył jej słowa.
- Mam na imię Kukułcza Łapa.
Popatrzyła się na oczy kocura. Były.. Bardzo trudne do rozgryzienia. Nie wiedziała co teraz czuję. Nie widzała żadnych emocji.
- Jak ci mija dzień? Trochę pochmurno ale jest bardzo przyjemnie prawda?
Zamruczała wesoło i podwinęła ogon koło swoich przednich łap.
- To.. Powiesz mi swoje imię? - Popatrzyła się na niego z miną typu ,, powiesz czy nie? ''
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Mogła ujrzeć jedynie ciekawość, niebezpieczną głębię, które przysłonięte zostały iskierkami zaciekawienia i wczucia się w poznanie drugiej osoby. Jednocześnie starałem się do nich dodać dodatkowej tajemniczości, dzięki czemu bura kotka by jeszcze bardziej zainteresowała się moją osobą. A przynajmniej taką miałem nadzieję.
- Mam na imię Kukułcza Łapa - odezwałem się w taki sam sposób, jak ona, nie przerywając kontaktu wzrokowego, który utrzymywałem. Zmrużyłem lekko oczy, nadal mając uśmiech na pysku. Ciekawym był fakt, że zupełnie nie zareagowała na to, że po niej powtarzałem.
- Jak ci mija dzień? Trochę pochmurno, ale jest bardzo przyjemnie, prawda? - zadałem retoryczne pytanie, lekko się prostując i owijając puszystą kitą przednie łapy, co dodawało mu jeszcze dostojniejszego i silniejszego wyglądu. Biła ode mnie również pewność siebie, doskonale wiedziałem, co robiłem i jak poprowadzić te spotkanie. Jednak najpierw chciałem wybadać grunt, po którym przyjdzie mi stąpać.
- To.... Powiesz mi swoje imię? - zapytałem się burej, a tak naprawdę... Już się przedstawiłem. Jestem w końcu Kukułcza Łapa, terminatorka klanu Rzeki, która przyszła na granicę z Wichrem, bo... Powody. Jeszcze nie zdołałem ich odkryć, ale miałem cichą nadzieję, że uczennica Świetlikowej Gwiazdy odkryje je przede mną.
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Kukułcza Łapa parsknęła śmiechem. Skoro tak chce się bawić niech ma.
- Och witaj Kukułcza Łapo! - ukłoniła się teatralne
Wstała i popatrzyła się cwaniacko na puchatego kocurka.
- Oczywiście że znów powiem Ci moje imię! Mam na imię Łoś i rozdaje radość kociakom! - uśmiechnęła się się o mały włos nie śmiejac się. Skoro mówi to co ona to będzie musiał i to powiedzieć.
- Czy mam spełnić twoje życzenie? - uśmiechnęła się do tego mrugając oczkami.
Szach mat! W końcu usiadła zwycięsko i patrzyła się dumnie na biało-czarnego kocura. Niech wie że z nią nie ma tak łatwo.
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Zaśmiałem się również na jej śmiech, zaciekawiony że kogoś swoim zachowaniem rozbawił. Do tej pory jedynie Sikorcza Łapa zareagowała w podobny sposób z całego klanu Wichru, który zdołał bliżej poznać.
- Och, witaj Kukułcza Łapo! - powiedziałem, po czym ukłoniłem się teatralnie wiedząc, że gra. Doskonale to było widać i... Nie była zbyt dobrym aktorem. Po wysłuchaniu następnego zdania poczułem lekkie zażenowanie, jednak nie ukazywałem tego na zewnątrz. W przeciwieństwie do rzeczniaczki, ja byłem perfekcyjnym aktorem, który od małego szkolił zdolności naśladowania innych, ukrywając przy tym swoje własne emocje. Uśmiechnąłem się do niej zadziornie, chociaż można było odnieść wrażenie, że mój uśmiech jest jakby inny niż normalnie by mógł być.
- Oczywiście, że znów powiem Ci moje imię! Mam na imię Łoś i rozdaję radość kociakom! - uśmiechnąłem się do niej radośnie na zakończenie zdania, a następnie bura wypowiedziała coś, co bardzo mnie zaciekawiło. Na tyle, że zdecydowałem się... Nieco zmienić swoje dotychczasowe plany. Na moim pysku pojawił się zadziorny uśmiech, kiedy lekko zmarszczyłem go w zawadiackim wyrazie, a moje ślepia rozbłysnęły iskierkami rozbawienia.
- Ależ z miłą chęcią skorzystam z twojej propozycji - mruknąłem niskim, aż lekko drżącym od pomruku tonem, delikatnie przekręcając głowę w bok. Czy aby rzeczywiście była na wygranej pozycji? Prawdopodobnie nie doceniła swojego przeciwnika, który intensywnie myślał o jej osobie i tym, jak wykorzystać fakt uśpienia czujności młodszej kotki. I jak teraz zareaguje mój obiekt zainteresowania? Jednocześnie starałem się, aby wypowiedziane całkowicie przeze mnie słowa wybrzmiały na tyle cicho, aby jedynie Kukułka mogła je usłyszeć na wypadek, gdyby któryś z wichrzaków postanowił się kręcić w pobliżu.
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Kukułcza Łapa wybuchła jeszcze to większym śmiechem. Nie sądziła że powie to! Ze łzami ze śmiechu w oczach przybliżyła się do kocura i stanęła na tylnych nogach a lewą przednią łapą podtrzymywała się na klatce piersiowej nieznajomego.
Ukazała swój uśmiech i pacnęła prawą przednią łapą lekko w nos.
- Głupiutki jesteś!
Nagle usłyszała to co nie powinno wyjść z pyszczka kocura.
Odsunęła się od niego i popatrzyła się ze zdziwieniem.
Przecież.. Jak!? Nie miał prawa!
Odwróciła głowę by nie patrzeć na niego. Wkopała się i to porządnie.
- Em.. No wiesz co! Przecież.. Ahhh.. - udawała obrażoną ale jak widać oczy ją zdradziły.
Zaśmiała się na swoją głupotę i Popatrzyła się znów na kocura.
W jego oczach widać było iskierki. To znaczy że też to bawiło! Jej!
- Jeżeli to nic trudnego ani nie niebezpiecznego.. To pewnie.
Ha! Pewnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Znów punkt dla Kukułki!
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości