Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Mrówczy Terror nie przejął się pacnięciem cętkowanego, jednak na szczęście na rzecznego wojownika nie czekała dzisiaj podróż w jedną stronę na Srebrną Skórkę. To sparing. To tylko sparing, ale posłużył jako ponure przypomnienie, że nie można przestać trenować, pracować nad sobą i udoskonalać się w każdym wymiarze swojego istnienia. W pewnym sensie ta refleksja zadziałała niczym katharsis – potrzebował by Matka z obcego klanu nieco utemperowała jego ego, aby mógł stać się lepszą wersją siebie. Przynajmniej tak starał się to sobie wytłumaczyć.
Ale to piśnięcie na koniec akurat nie było potrzebne.
Z wewnętrznego monologu wyrwały go pytania Wichrzaczki. Szybko się ocknął i poczuł jak odrobinkę pieką go policzki ze wstydu. – Tak, nie! Znaczy tak, wszystko jest w porządku i nie, nie zrobiłaś! Po prostu… wow, jesteś strasznie szybka! Bardzo dobrze walczysz!! – Również starał się wygodnie usadowić, biorąc jeszcze jeden głęboki wdech i wydech. – Wszystkie Matki w Wichrze tak potrafią? Macie jakieś specjalne treningi..?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Na Srebrną Skórkę? Nigdy w życiu! Szlak mogła co najwyżej posiedzieć tutaj z wojownikiem i pokrzyczeć na niebo, coby jakiś Gwiezdny zlitował się i przyszedł. Kto wie kogo by trafili, może tym razem zobaczyłaby jakiegoś kota który nie należał za życia do Wichru? To było by bardzo ciekawe. Mogłaby wypytać o historię jakiegoś innego klanu! O Cieniu wiedziała teraz najmniej, może to pora zakręcić się wokół Czterech Dębów...
— Dziękuję! — Wyszczerzyła się, prawdziwie mile zaskoczona taką oceną. Któryś kot już jej to mówił, a ona dalej niezbyt wierzyła w siebie. Może powinna zacząć? Może naprawdę nie było aż tak źle? Gdyby tylko miała więcej sił w łapach... eh!
— Mamy zaganianie do spania całego miotu naraz. — Parsknęła, mrużąc oczy ze śmiechu. — Wyobraź sobie takie leżące na tobie z pięć, sześć wyrośniętych kociąt i żadne z nich nie chce iść spać. Więc kleją się do ciebie, bo jeszcze chwila! Jeszcze jedna bajka! Jeszcze jedna zabawa! Pies? Co tam pies, spróbuj przemęczone kociaki. — Otrzepała energicznie futro, zaczynając od nosa i na zadzie kończąc. Na kolejne pytanie zachichotała. Żbik, teraz patrz, teraz reklamuje wichrowe Matki. — Ooo, nie wiem, ale pewnie tak! Rzadko z nimi walczę, za dobrze się dogadujemy. — Mrugnęła jednym okiem do kocura. — Mój siostrzeniec jest całkiem dobry w sparingach. A Marchewkowemu Polu wystarczy groźne spojrzenie i nawet nie musi walczyć, o!
Oddychała przez pyszczek jeszcze przez chwilę, zanim jej oddech uspokoił się na tyle, że mogła swobodnie mówić. W uszach wciąż przyjemnie szumiała jej krew, a długie łapy aż swędziały żeby biegać i skakać dalej. Nie zmęczyła się jeszcze na dziś.
— To jak? Pokażesz mi jak się pływa, o potężny i szlachetny wojowniku klanu Rzeki? — Przekrzywiła lekko głowę, obserwując cętkowanego z uśmiechem na pyszczku. — Jak mnie nie utopisz to mogę ci opowiedzieć co nieco o historii Wichru. Nie będziesz aż tak stratny, ha!
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Krzyczenie na niebo w celu przywołania Gwiezdnego jeszcze nie przyszło Wilczomleczowi do głowy, ale próbował już kilkukrotnie machać do gwiazd nocą, niestety bez odpowiedzi. Rzeczywiście ciekawe, kto mógłby tę dwójkę teraz odwiedzić…
Sumiennie słuchał opowieści wichrowej Matki, notując w głowie historyjki z hiperaktywnymi kociakami tak, jakby kotka streszczała mu swój plan treningowy. Może poza dobrym uczynkiem, pomaganie Jęczmiennemu Ziarnu będzie przynosiło także efekty wydajnościowe. Kot rzeczywiście uczy się całe życie. – Rozumiem, rozumiem. Matkowa gwardia w Wichrze musi być w takim razie bardzo zdyscyplinowana. – Trzymał się lekkiej atmosfery, wyłapując puszczane oczka czy chichoty kotki, ale nadal był w transie przyswajania wiedzy. Skoro każda matka ma podobne triki, to wojownicy pewnie też. Sąsiedzi muszą mieć dobrych nauczycieli, co… Wilczomlecz w sumie już wiedział. W końcu miał zza granicy Mentorkę! – I jak ten siostrzeniec ma na imię, jeśli można spytać? Od niego uczyłaś się tak dobrze walczyć podczas sparingów? – Warto zdobyć każdy kontakt. A o Marchewkowe Pole może zapyta Czarnego Konia gdy następnym razem będą mieli okazję spotkać się na granicy…
Drgnął na wspomnienie o nauce pływania, spoglądając na Mrówczy Szlak z nieco czujniejszym spojrzeniem. Ale przyznać trzeba, żartobliwie czy nie, tytuły brzmiały doprawdy godnie, aż się porządniej wyprostował! – Mhm! Zgodnie z umową, Rzeczniacy zawsze dotrzymują słowa! – A wzmianka o historii Wichru? Oh, to już sprowadziło go znowu do trybu podekscytowanego kociaka! – Naprawdę? Pomimo mojej porażki?? Świetnie, dziękuję!! Mam nawet konkretną rzecz, o którą chciałbym spytać, jeśli to nie problem! Tylkooo, jeszcze co do pływania…
Tutaj wstał i zrobił kilka kroków w stronę Grzmiącej Rzeki, ewidentnie nad czymś się zastanawiając. – Na terenie naszego klanu mamy Piaszczystą Mieliznę. To miejsce z wyjątkowo spokojnym nurtem, do tego jest tam też dosyć płytko, dlatego to zwykle docelowe miejsce by uczyć młodych terminatorów jak pływać. – Wyjaśnił, spoglądając na sunącą w kierunku Grzmiącej Ścieżki wodę. – Naturalnie, niestety nie mogę Cię tam zabrać, ale… Jesteś przecież silna, a rzeka nie jest dzisiaj jakoś wyjątkowo rwąca, ledwo mnie przesuwało na bok. Myślisz, że dasz radę spróbować na nieco głębszej wodzie jak tutaj? Oczywiście będę Cię asekurować! – W sumie to nawet nie miał pojęcia jaka jest wiedza "przeciętnego kota" odnośnie sztuki pływania. Czy Rzeka aż tak wyróżniała się pod tym względem na tle innych klanów?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Wiadomo, wiadomo. — Pokiwała z powagą głową. Zdyscyplinowana. Można tak powiedzieć, szczególnie jeśli chciało się wypaść dobrze przed sąsiadami z innego klanu. Nie musieli wiedzieć jaki chaos panował w kociarni przed każdą ceremonią. Swoją drogą dziwna rzecz, kocur wyglądał jakby zapamiętywał każde jej słowo. Aż tak interesująca była? Może on naprawdę z nią flirtował a tego nie zauważyła...? Miała nadzieję że nie. To było by wyjątkowo niezręczne! Jeszcze nie otrząsnęła się po swoich poprzednich emocjach. A może tylko jej się wydawało? Ale – wracając do tematu głównego.
— Ośmiornicowa– um teraz już Lepka Ośmiornica! — Przedstawiła siostrzeńca z szerokim uśmiechem na pyszczku. Ton głosu i wyszczerzone kły jednoznacznie sugerowały, że była wyjątkowo dumna z jego nowego imienia. Nawet jeśli zapomniała je w pierwszej chwili użyć. — Nie, nie od niego. Tu i tam, od różnych kotów.
Spróbowała nie parsknąć kiedy wojownik (szlachetny i potężny) aż się wyprostował. Nie wiedziała czy grał, czy naprawdę mu połechtała, było faktem, że uśmiechnęła się jeszcze szerzej kiedy się zgodził.
— Jasne! Nie tak dużo kotów się tym interesuje mam wrażenie, trzeba się dzielić tym co wiemy! Nie wiem za dużo, ale coś niecoś mogę ci opowiedzieć. — Przytaknęła. Zresztą — Nie nazwałabym tego porażką, walczyłeś całkiem nieźle! Może inny dzień, i trochę głębsza woda, i wtedy byś wygrał. — Zaśmiała się i podniosła z ziemi, stawiając kilka kroków za nim.
Ugh, o tym nie pomyślała. Rzeka faktycznie wyglądała na głęboką, a do tego sunęła szybko w stronę Topiołków. Jakby co, to chociaż wie gdzie wyląduje...
— Mmm... możemy spróbować. Masz motywację żeby mnie wyłowić jakby co. — Wzruszyła barkami, a zawadiacki uśmieszek nie schodził jej pyszczka. — Jak mnie nie wyłowisz na czas to obiecuję że nie przyjdę i nie opowiem ci nic. — Dodała, stawiając pierwsze kroki w stronę wody i zatrzymując się, kiedy tafla sięgnęła jej kostek. Przyjemnie chłodziła przy aktualnej pogodzie. — W porządku. To jak zacząć?
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Tyle (przypadkowych) mylnych sygnałów, ale jak tu nie wyglądać na absolutnie pochłoniętego rozmową z towarzyszką, skoro dzieliła się tak fascynującą wiedzą? – Lepka Ośmiornica? Ciekawe imię! To jakaś roślina?? Była chyba taka jedna… Pięć… Pięciornica..? – Zmrużył oczy, a chomiczek wewnątrz wilczej czaszki wszedł na wyższe obroty. – Pięciornik! No, prawie podobne. – Bo było chyba coś takiego jak pięciornik, prawda..? Patrząc na te wszystkie wiesiołki, wierzbownice i wilczomlecze, miał wrażenie że któryś z rodziców zdecydowanie lubił rośliny o niecodziennych nazwach… Odpowiedź w kwestii zdobytych umiejętności przedstawiła raczej klasyczny sposób udoskonalania się, toteż tutaj nie miał żadnych uwag i pozostawało jedynie przytaknąć. Kontakty zdobędzie kiedy indziej… – Prawda, dzieląc się historiami można zyskać bardzo wiele, nawet dowiedzieć się więcej o własnym Klanie! Miałem tak przy granicy z Gromem… – Zaraz jednak uniósł brew na dalsze słowa kotki, chociaż nadal utrzymywał uśmiech na pysku. – Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu – porażka! Ale ale, nie myśl, że to był nasz ostatni sparing. Na pewno jeszcze wyzwę Cię na pojedynek i odzyskam mój honor!
To pozostała już tylko lekcja pływania! Przytaknął na jej słowa, obserwując jak stawia pierwsze kroki w wodzie. – Nie ma miejsca na aż taką pomyłkę! – Rzucił wraz z krótkim parsknięciem śmiechem. – Jesteś zwinna, powinnaś sobie szybko poradzić! Ale dobra, przejdźmy do rzeczy… – Podreptał w stronę wody tak, aby spróbować stanąć przed kotką. – Zanim cokolwiek, po pierwsze, teoria: Zawsze staraj się mieć głowę nad taflą wody, cokolwiek by się nie działo! Pływając będziesz poruszać się podobnie tak jak po ziemi, tylko jakby, no, płynniej. Ruszaj łapami nieco wolniej niż normalnie i wykonuj długie ruchy, powinnaś wtedy złapać dobry rytm. Jak rozczapierzysz palce, to powinno Ci się lepiej odpychać. O, no i ogon też polecam mieć na powierzchni wody, pomaga w utrzymaniu równowagi. – Zrobił przerwę na nieco komiczne złapanie oddechu i zaraz kontynuował. – Po drugie: plan! Przejdź się w przeciwnym kierunku do nurtu rzeki i podejdź na nieco głębszą wodę. Jak będziesz już ledwo sięgać do dna, to spróbuj się od niego odbić i zacznij powoli machać łapami, jak wcześniej wspomniałem. No i ta głowa i ogon nad wodą, wtedy wszystko pójdzie dobrze! Tylko się nie stresuj, bo trudniej złapać rytm!! Ja będę czuwał kilka lisich długości za Tobą, jakby cokolwiek miało się stać. Gdy już Ci starczy albo poczujesz się zbyt niepewnie, to odbij na lewo, do płytkiej wody. Pytania?? Albo chcesz abym jeszcze raz pokazał, jak się pływa?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie