Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachód nie czekała dość długo, na przybycie medyka... Bądź też terminatora a raczej terminatorki. Zielone oczy spoczęła na białej kupię futra z jaskrawymi, niebieskimi oczami. Z taką barwą jeszcze się nie spotkała, więc wolała zapamiętać. Czekoladowa córka Zakurzonego Grzbietu, podeszła jeszcze ciut bliżej granicy, ale na tyle, aby jej nie przekroczyć, po czym ponownie skierowała wzrok na medyczną kotkę.
- W tym - miauknęła, spoglądając na swój obity grzbiet, jednocześnie mierząc, czy aby na pewno ma dobrze ułożone futro. W końcu, gdy tak bolał, to wolała go nie układać aż tak bardzo jak kiedyś. Jednak nie, futro było niemal wspaniałe ułożone.
- Co mam robić aby przestało boleć - dodała po chwili.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- Zaczekaj - poleciłam, przyglądając się dokładnie miejscu wskazanym przez kotkę. Nic tam nie było. Zwykłe obicie, będzie żyć. Wzięłam więc liść nawłoci, który zabrałam ze składziku i przemieliłam go na maść. Następnie maść nałożyłam na obolałe miejsce. No, powinno wystarczyć. Moja robota skończona.
- Powinno przestać boleć za jakiś czas - powiedziałam. - Nie nadwyrężaj się przez ten czas - dodałam po chwili. Jeśli miało przestać boleć, to kocica nie mogła się przemęczać, ani nadwyrężać, bo nic to nie da. Zerknęłam na nią jeszcze.
- Dlaczego nie poszłaś do Łososiowej Łuski, albo jej terminatora? - zapytałam krytycznym tonem. Nie mogłam odmówić jej pomocy, ale jednak ciekawiło mnie, dlaczego czekoladowa wolała czołgać się na granicę z klanem Wichru, zamiast iść do kogoś, kogo ma na miejscu.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Czekoladowa stała spokojnie, gdy biała kocica oglądała jej bolący grzbiet. Zamknęła jedynie ciężko oczy, gdy ta nakładała tam maść, gdyż no nie ukrywając trochę bolało. Zaraz jednak je otworzyła, patrząc pusto w przestrzeń.
- Dobra - miauknęla po chwili, gotowa już w sumie odejść, gdyby nie pytanie, dlatego też została na swoim miejscu, przez chwilę milcząc i wpatrując zielonymi oczami na córkę Zawilcowej Skórki.
- Łososiowa Łuska i Księżycowa Łapa zaraz po ceremonii wyszli z obozu i gdzieś wyruszyli. Nie wiem gdzie, nie wiem na ile. Wolałam więc przyjść tutaj - odpowiedziała. Jednocześnie pominęła to, że nie miała zamiaru się leczyć u ich medyków, gdyż zdecydowanie mieli coś z głowami, skoro uważali, że są innej płci.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- Rozumiem. W takim razie nie mam więcej pytań, możesz odejść - odparłam. Zrobiłam swoje, nie miałam więcej pytań. Pozostało mi jedynie oddalić się do obozu, jakby nigdy nic. Postanowiłam jednak zapamiętać sobie to zajście i nie omieszkam wspomnieć o tym Łososiowej Łusce przy naszym następnym spotkaniu, kiedy już wróci z wyprawy. Ciekawe, co na to powie.
Niebieskiej barwy długowłosy kocur średniej wielkości, o zielonych rozbrykanych oczkach i spokojnym w miarę kroku, choć wypełnionym trudną do skrycia energią
W miarę spokojny, choć bardzo wesoły kocur. Lekko zmieszany wciąż i smutny po długim zniknięciu Ulewnej Łapy (Która na szczęście wróciła). Lubi bardzo zaciągać inne koty w przeróżne miejsca i bawić się w małego przywódcę. Jest całkowicie lojalny wobec klanu i kocha swoje rodzeństwo mocno (Choć ma dosyć zimne podejście do Szczypiora).Uwielbia swoją mistrzynię Stokrotkowy Płatek i bardzo chce zawsze jej zaimponować i by była z niego dumna.
Od zniknięcia Ulewnej Łapy mineło prawdopodobnie wiele księżycy. Sam nawet nie był pewien ile dokładniej. Mimo tego jak wiele czasu minęło od wydarzenia, uznał, że może spróbuje poszukać swojej zaginionej siostry. Nawet jeśli pozostale bardziej doświadczone koty nie potrafiły jej znaleźć, w nim samym dalej trwała ta nikła iskierka nadziei. Obecnie nieco wychudzony dreptał po granicy. Nie powinien się pewnie oddalać od obozu w tak ciężkiej chwili,ale potrzebował w końcu rozlużnić kości jak i zobaczyć przy okazji, czy nie znajdzie przy okazji jakiś siostrzanych śladów. Nic się jednak takiego nie wydarzyło, więc w końcu z westchnieniem przysiadł przy żabim schronieniu by sobie odpocząć i rozejrzeć się po miejscu. Zawsze lubił odrkywać nowe miejsca, więc ta mała niby w sumie wyprawa poprawiła mu nieco humor. W pewnym momencie jednak usłyszał jakiś szmer. Nastawił uszy i przygotował się pilnie do skoku wypatrując źródła dźwięku.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułczy Puch była na patrolu. Sama. Tak jakoś się złożyło. Coraz to bardziej przyzwyczaja się do tego, że ma więcej obowiązków i jest wojowniczką. Szła spokojnym krokiem przy granicy, aż nagle zauważyła znane jej miejsce. Uśmiechnęła się nieco jednak uśmiech długo nie potrwał bo spotkała wzrokiem kocura. Nie wiedziała kto to konkretnie. Miał znajome futro jednak nie do końca wiedziała czy to prawda. Postanowiła więc porozmawiać z tym kocurem. Zrobiła trochę hałasu by osobnik wiedział, że się zbliża. Wyszła z krzaków i stanęła przed niebieskim kocurem. Kiedy zobaczyła go z bliska rozpoznała już kto to jest. Uśmiechnęła się do niego promiennie. - Sowia Łapo jak miło Cię widzieć! - usiadła spokojna bo wiedziała, że nic nie może jej się stać. Taką miała nadzieję jednak zawsze była w gotowości.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Niebieskiej barwy długowłosy kocur średniej wielkości, o zielonych rozbrykanych oczkach i spokojnym w miarę kroku, choć wypełnionym trudną do skrycia energią
W miarę spokojny, choć bardzo wesoły kocur. Lekko zmieszany wciąż i smutny po długim zniknięciu Ulewnej Łapy (Która na szczęście wróciła). Lubi bardzo zaciągać inne koty w przeróżne miejsca i bawić się w małego przywódcę. Jest całkowicie lojalny wobec klanu i kocha swoje rodzeństwo mocno (Choć ma dosyć zimne podejście do Szczypiora).Uwielbia swoją mistrzynię Stokrotkowy Płatek i bardzo chce zawsze jej zaimponować i by była z niego dumna.
Kiedy rozpoznał, że kot, który idzie w jego stronę nie stara się nawet być niezauważony nieco się rozluźnił, uznając, że raczej w takim razie to nie pułapka. Choć pozostawał na razie jeszcze czujnie. Kiedy jednak zorientował się, że ma przed oczami dawno nie widzianą już przyjaciółkę natychmiast opuściły go wszelkie wątpliwości. Może faktycznie był bardzo naiwny i wystawiał się tak na niebezpieczeństwo, ale ufał kotce i nie przejmował się, że może stać mu się jakakolwiek krzywda z jej strony. - Witaj Kukułcza Łapo! Ciebie też fantastycznie móc znowu zobaczyć. Jak u Ciebie? Mamy tyle do nadrobienia. - powiedział wesoło. Jak to przyjemnie było się oderwać w końcu od smutku jaki u niego gościł w klanowym życiu. Same pogrzeby i zniknięcia. Wreszcie mógł przyjemnie sobie spędzić czas. W sumie będzie mógł też zapytać Kukułczej, czy może ona nie słyszała coś może o jakimś szwędającym się po klanie Rzeki kocie, który byłby jego cudownie ocalałą siostrą. Mimo, że z upływem dni coraz mniej wierzył, że kiedykolwiek ją odnajdzie, będzie przynajmniej próbował. Jak mógłby nie.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Uśmiechnęła się miło do przyjaciela. Za dużo się nie zmienił! Ciągle tak samo pozytywny jak kiedyś! - Haha! U mnie sporo się działo. Już nie nazywam się Kukułcza Łapa tylko Kukułczy Puch. - wypieła się dumnie bo wiedzała, że miała z czego się cieszyć. Zdziwiła się gdy Sowia Łapa nie zaprzeczył, że ma inne imię. Czyżby jego trening się tak przedłużał? Albo mentor ostatnio jest chory? W tę porę roku wszystko jest możliwe. Szkoda, że teraz zamiast tego białego śniegu porobiło się błoto. To znaczy był jeszcze śnieg ale w znacznych ilościach można było zobaczyć błoto. - Poznałam wiele kotów i dużo się działo w naszym klanie. Ostatnio moja przyjaciółka która jest troszeczkę młodsza, znalazła sobie partnera! Jestem bardzo szczęśliwa, że tak wszystko ładnie się układa w naszym klanie... A u ciebie? - zapytała po chwili.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Niebieskiej barwy długowłosy kocur średniej wielkości, o zielonych rozbrykanych oczkach i spokojnym w miarę kroku, choć wypełnionym trudną do skrycia energią
W miarę spokojny, choć bardzo wesoły kocur. Lekko zmieszany wciąż i smutny po długim zniknięciu Ulewnej Łapy (Która na szczęście wróciła). Lubi bardzo zaciągać inne koty w przeróżne miejsca i bawić się w małego przywódcę. Jest całkowicie lojalny wobec klanu i kocha swoje rodzeństwo mocno (Choć ma dosyć zimne podejście do Szczypiora).Uwielbia swoją mistrzynię Stokrotkowy Płatek i bardzo chce zawsze jej zaimponować i by była z niego dumna.
- Kukułczy Puch? To naprawdę piękne imię. I jacie, już jesteś wojownikiem? Zazdroszczę. - powiedział wesoło ciesząc się szczęście swojej przyjaciółki. Sam raczej nie miał możliwości by w najbliższym czasie dostać takiego zaszczytu. Od czasu zaginięcia swojej siostry opuścił zbyt dużo treningów. Na pewno też przy tym zrobił przykrość i nieco zdenerwował Stokrotkę za co potem będzie musiał przepraszać. - Już znaleźć partnera? Wow, widzę, że mnie samego bardzo dużo w życiu omija. Chyba się będę musiał wziąć porządnie w garść. - powiedział zaskoczony delikatnie. Sam jeszcze nawet w ogóle o tym nie pomyślał by w ogóle zacząć się rozglądać za jakąś kocicą. - Gratuluje jej powodzenia. Ja to chyba nie będę miał zbyt wiele szczęścia w najbliższym czasie. Nie znam w sumie nawet nikogo w moim wieku w klanie poza moim rodzeństwem. A ostatnio w ogóle nie miałem okazji zbyt spędzać z innymi czasu. - po czym dodał mówiąc nieco o sobie - A od paru dni dobrze, powoli wracam do treningów i próbuje znowu wrócić do życia w klanie. Po zniknięciu mojej siostry Ulewnej Łapy trochę nie mogłem się pozbierać chyba z kilka księżyców. Teraz wszystko muszę nadrabiać. - Powiedział trochę smutniej, ale optymistycznie. Długie pogrążanie się w smutku i żałobie nie było w jego stylu. Więc nawet jeśli przez jakiś czas dał się smutkowi, w końcu musiał się wziąć w garść. Szczególnie, że może jeszcze nie wszystko stracone. - A właśnie, nie wiesz może czy na ziemiach twojego klanu nie znaleziono białej w moim wieku kocicy? Bądź ktoś z klanu wichru nie naruszył waszej granicy?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Uśmiechnęła się miło do przyjaciela. Też tak uważała, że jej imię jest ładne i piękne. Nie zmieniła by imienia i to nigdy! Jest idealne i pasuje do koteczki. - Dziękuję! Pewnie jak się postarasz to niedługo sam nim zostaniesz. - dziwiło lekko to kotkę, że starszy od niej nieco kocur nadal jest terminatorem. Może coś złego się dzieje w Wichrze? Kukułka jednak nie zamierzała pytać o to Sowią Łapę. Jeżeli będzie chciał o czymś pogadać, to koteczka jest zawsze do dyspozycji. - Też minie to trochę dziwi, że tak szybko znalazła sobie kogoś w klanie ale miłość nie wybiera... Mam nadzieję, że wszystko im się ładnie ułoży. - podsumowała temat swojej przyjaciółki i jej partnera. Zaczęła słuchać Sowe. Oj... Pewnie był chory skoro nadal nie poznał kogoś innego... Uśmiechnęła się pocieszająco do niebieskiego kocura. - Nie martw się. Na wszystko przyjdzie pora i na pewno kogoś znajdziesz. - pocieszyła przyjaciela. Dalej usłyszała coś dziwnego. Ulewna Łapa? Jego siostra zniknęła? - Na pewno jest gdzieś niedaleko. Poza tym ta moja przyjaciółka ma właśnie tak na imię. - uśmiechnęła się lekko po czym dodała. - Niestety, ale nie. Nic takiego nie słyszałam... Jednak jak coś zauważe to postaram szybko dać ci znać.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Niebieskiej barwy długowłosy kocur średniej wielkości, o zielonych rozbrykanych oczkach i spokojnym w miarę kroku, choć wypełnionym trudną do skrycia energią
W miarę spokojny, choć bardzo wesoły kocur. Lekko zmieszany wciąż i smutny po długim zniknięciu Ulewnej Łapy (Która na szczęście wróciła). Lubi bardzo zaciągać inne koty w przeróżne miejsca i bawić się w małego przywódcę. Jest całkowicie lojalny wobec klanu i kocha swoje rodzeństwo mocno (Choć ma dosyć zimne podejście do Szczypiora).Uwielbia swoją mistrzynię Stokrotkowy Płatek i bardzo chce zawsze jej zaimponować i by była z niego dumna.
- Mam nadzieję. Wezmę się poważnie do roboty, skoro w końcu wracam w miarę do siebie. - powiedział z uśmiechem pełen optymizmu. Może na razie mu nie szło i trochę się opuścił, ale nie wszystko stracone przecież! Grunt by się nie zatrzymywał i szedł dalej. - Ja też. To w końcu ważna sprawa w życiu każdego kota. - pokiwał głową. Taaak, co do jego samego to wątpił w takie szczęście. Właściwie poza starszymi kotami i rodzeństwem znał tylko Kukułczy Puch. I w sumie jakby się tak zastanowić to nie miał specjalnie i tak dużego wyboru. Trochę to wyglądało mniej optymistycznie niż by chciał. No, ale cóż będzie kiedyś musiał spróbować chociaż kogoś poszukać. Nie można się tak od razu poddawać. - Naprawdę? To niezwykły zbieg okoliczności. Chyba imię Ulewna to symbol dobrego przyjaciela. - powiedział lekko rozbawiony takim przypadkiem. Nie spodziewał się w sumie, że między klanami mogą się powtarzać imiona. W sumie to miało nawet sens. Choć i tak pewnie zapyta o to potem Stokrotkowy Płatek by w razie jakby kiedyś miał takie szczęście, nie przeszkodził komuś wybierając zajęte imię.
- Dzięki, na Ciebie zawsze można liczyć. - uśmiechnął się do niej promiennie. Po chwili dodał trochę mniej śmiało. - Szkoda, że nie można między klanowo polować. Na pewno fajnie by było móc wspólnie coś porobić.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
- Musisz pewnie sporo nadrobić... Chętnie Ci pomogę jak będziesz miał jakiś problem. - uśmiechnęła się miło do niebieskiego kocurka. W końcu skończyła sama treningu. Ba! Nawet ma ucznia. Więc nie ma problemu, żeby Kukułka go czegoś nauczyła. - Ważna, ważna ale nie aż tak. W końcu można być szczęśliwym bez partnera. Jak na razie to świetnie się czuje. Mam dużo przyjaciół i dużą rodzinę. - Może nie miała partnera, ale kogoś miała na oku. Jednak nie wiadomo czy Kukułce się uda kogoś mieć... Bliskiego jej sercu. Słuchała cały czas przyjaciela. Mogła się zgodzić z tym, że imię Ulewna Łapa - Tak. Ulewna jest bardzo miła. Wręcz jest dla mnie jak siostra. Bo niestety mam tylko jedną prawdziwą siostrę. - reszta rodzeństwa burej gdzieś... Uciekła? Zgubiła się? Nie wiadomo... Jednak kotka wiedzała, że już nigdy nie odzyska w pełni swojego rodzeństwa. - Nie ma za co. Naprawdę... - nabrała powietrza do płuc. - Na terenach niczyich można się w spokoju spotykać. Może jak zostaniesz wojownikiem to razem tam pójdziemy kiedyś. - zaproponowała
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Niebieskiej barwy długowłosy kocur średniej wielkości, o zielonych rozbrykanych oczkach i spokojnym w miarę kroku, choć wypełnionym trudną do skrycia energią
W miarę spokojny, choć bardzo wesoły kocur. Lekko zmieszany wciąż i smutny po długim zniknięciu Ulewnej Łapy (Która na szczęście wróciła). Lubi bardzo zaciągać inne koty w przeróżne miejsca i bawić się w małego przywódcę. Jest całkowicie lojalny wobec klanu i kocha swoje rodzeństwo mocno (Choć ma dosyć zimne podejście do Szczypiora).Uwielbia swoją mistrzynię Stokrotkowy Płatek i bardzo chce zawsze jej zaimponować i by była z niego dumna.
- Oh to wspaniale. Naprawdę miło z twojej strony, dziękuje. Choć postaram się chyba na razie samemu spróbować. - podziewał naprawdę wdzięczny za propozycję. To wspaniale mieć tak chętnych do pomocy przyjaciół, którzy tak bardzo chcą Cię wspierać. Dla Sowy taka osoba jest na pewno bezcennym wsparciem. Zwłaszcza, że jego rodzina często nawet nie była aż tak pomocna i wspierająca. A to chyba coś. - Zazdroszczę. Ja się trochę wyłączyłem z życia klanowego jak chyba mówiłem, brak Ulewnej trochę jest dobijający. - Westchnął smutnawo. Zdecydowanie będzie teraz musiał się o wiele bardziej zaangażować w życie klanu. Za dużo czasu stracił na opłakiwaniu. No i nie jest to nagląca sprawa, ale może faktycznie warto by było powoli zacząć oglądać się za kotkami? Choć właściwie sam nie wiedział na czym by to miało w ogóle polegać i jak wyglądać. Pojęcie nie rodzinnej miłości nadal było mu mimo wszystko dosyć obce. Choć trudno się dziwić jak właśnie pół życia stracił na niczym z swojej winy. - Tylko jedną? Stało się coś z pozostałymi? - zapytał jej nieśmiało. Nie chciał oczywiście wchodzić na jakieś nieprzyjemne dla kocicy tematy. Więc w razie czego gotowy był na szybką zmianę tematu. Mimo to chciał jednak zaspokoić swoją ciekawość odnośnie tego zdania. A jak dostanie za to po łapkach to już trudno. - Brzmi wspaniale, od tej pory będę trenował dwa razy więcej. Nie mogę się doczekać aż zostanę w końcu wojownikiem. Chociaż wiem, że to wielka odpowiedzialność. I trochę mi szkoda, że oznacza to koniec treningów.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Pokiwała głową na zgodę. Nie chciała go do niczego zmuszać. Była to tylko propozycja. Kukułka zawsze jest chętna do pomocy a zwłaszcza dla przyjaciół. - Wiem co czujesz... Ja mam tylko jedną siostrę i byłam załamana jak reszta się zgubiła. Nie wiem gdzie są ale mam małą nadzieję, że ich znajdę. - uśmiechnęła się pocieszająco. Żywych czy nie... Chcę ich znaleźć. Wten sposób też powiedziała Sowie co się stało z resztą jej rodzeństwa. Na wspomnienie treningów, kotka uśmiechnęła się miło. Trening był dla niej... Fascynujący. Dowiedziała się tyle rzeczy... O spędzała czas ze swoim wujkiem którego kocha nade wszystko! - Tak... Trening był bardzo fajny, ale cieszę się też, że jestem wojowniczką. Mój wujek może być ze mnie dumny, że wytrenował mnie na tą range. Będę mu do końca życia za to dziękować. - bez pomocy Świetlikowej Gwiazdy, Kukułka nie byłaby wojowniczką. Nie cieszyłby się treningiem tak jak z innym kotem. Był to dla niej czas w którym spędzała cudne chwilę z jej kochanym wujkiem.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Właściwie co się stało? Dynia nie do końca potrafił to sklasyfikować. Ceremonia nie była zanadto ciekawa, a każdy większy wojownik, dorównujący wielkością Pomarańczowej Skórce, czy nawet samemu Czerwonemu Pazurowi, zwyczajnie nie zwracał uwagi na małą, rudą, już prawie 4 księżycową kulkę rudego futerka krzątającą się między nimi. Jednak, właściciel ogona, o który się potknął, zirytowany powiedział, że Czerwony Pazur wołał go do siebie poza obóz! Cóż za wspaniała wiadomość! Jednak...trochę podejrzana, bowiem sam dymny wojownik kategorycznie zabraniał młodziakowi ruszania się poza obozem! Skąd ta nagła zmiana zdania? Ale dobra! Przecież właściciel ogona nie mógł go okłamać prawda? No i tatuś mógł uznać, że Dynia jest już gotowy na nauki, prosząc go o dołączenie do niego poza obozem.
Tak też zrobił rusy kociak, wymykając się szybko z obozu, unikając jakoś spojrzenia wojowników, w tym swojej mamusi i wydrążoną przez starszych drogą przez zalegający śnieg, człapał przez zupełnie nieznany teren.
Nie było zapachu, nie było nawet śladu obecności dużego dymnego ojca Dyńki w okolicy. Jakiej okolicy się spytacie? Nawet sam Dynia nie miał pojęcia! Skulił się żałośnie w jakiejś ostałej kupce trawy, cały dygocząc ze strachu. Gdzie on poszedł! A co jeżeli coś mu się stanie? Albo stało jego tatusiowi, dlatego go nie znalazł? Wielkie, prawie że wybarwione ślepia otworzyły się szerzej, kiedy do uszu przestraszonego kociaka dotarł szum rzeki, niedaleko niego. Co na latające kamyki się tu właśnie stało! - M-ma-mamusiu! - zapiszczał żałośnie, przerażony i zerwał się na równe łapy, wbiegając między dziwnie uformowane kamienie i zatrzymał się, kiedy usłyszał jeszcze głośniej rzekę. Cóż za hałas! Strach szamotał jego drobnym, jednak nadal oblanym tłuszczem ciałkiem i ten wykonał raptem parę kroków w tył, by zaraz się skulić i zasłonić pyszczek łapkami. Piszczał żałośnie, nieświadom tego, że przez takie zachowanie może tylko ściągnąć na siebie coś gorszego niżeli wściekłego ojca! - M-m-mamusiu! B-b-oje się! - podjął żałosne próby przywołania matki do siebie, jednak nic z tego! Było mu zimno, mokro i do tego okropnie się bał! Co on narobił! Mógł nie słuchać tego parszywego ogona...Oj będzie miał kare! Sokola mama go za to okrzyczy, Iglak go za to okrzyczy, tatuś i mamusia też, Lawenda również a Malinowa Gwiazda już nie zechce go na swojego ucznia! Zachlipał żałośnie, nie ruszając się spomiędzy dwóch wymytych, szarych kamieni, będąc dobrze widoczną, rudą kuleczką. No dobrze, nie tyle co się nie ruszał, bo drgał jak galareta! Ale ciałkiem został w dziwnym miejscu, a szum rzeki tylko bardziej go straszył. ''nigdy więcej nie wyjdę sam z obozu... nie sam!''
⚠️ there's a redlight upahead Idrivemy car into it I'm a little kid,bigdeathwish Ibitethe lips, the lipsthatkiss