Logo Artemidy
Żabie Schronienie
— Nie może być! Będę musiał opowiedzieć ci przy najbliższej okazji. Tym razem urodziła się czwórka i... Trochę tego jest — zastopował się, nim wkręcił się na dobre w te wszystkie detale odnośnie miotu i ich perypetii, jak to z czwórki została dwójka i tak dalej. W gruncie rzeczy nie odpowiedziałoby to na pytanie o Ciemną Mordkę, a jedynie o nią zahaczyło. — Ale w skrócie — całe szczęście, u niej w porządku.
Na ten moment. I z pominięciem szeregu nieszczęśliwych zdarzeń w międzyczasie, jednak czy nie tak wyglądało życie każdego z nich? W ich realiach istnienie w zdrowiu to całkiem niezły powód do świętowania.
Śmieszna sprawa, Świt także przypominał osobę, po której odziedziczył imię. Płonący Świt była niegasnącym się promykiem inspiracji, pełna optymizmu jakby na przekór całemu złu świata. Nie miał danych, by stwierdzić podobną zależność przy Rysiu, ale słowa Roziskrzonej Nocy wskazywały na to, że koteczka zgrywała się charakterem z tym drapieżnym kotem.
Uśmiech goszczący mu na pyszczku podczas opowieści na temat rozrabiających kotów momentalnie zrzedł przy wspomnieniu problemów Bączka. Tutaj Łabędź zmartwił się wyraźnie.
— Gorzej słyszy? Myślisz że... to jakoś poważniej wpłynie na jego życie? — Powiedziała trochę. Niby jest to pozytywny akcent, tyle że co to oznaczało w praktyce? Potrzebował weryfikacji, zapewnienia, że Bączkowi nie jest źle, nie jest na przegranej pozycji, z czasem nie ogłuchnie do reszty, stając się nieprzystosowany do funkcjonowania w dziczy. Ze ślepotą da się żyć, głuchota nie oferowała perspektyw. Alternatyw.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Trochę tego jest? Co masz na myśli? – zastrzygła uszami z zainteresowaniem. Nie brzmiało to jak zwieńczenie informacji o ilości kociąt, bo umówmy się, przy poprzedniej ósemce to było chyba tyle co nic? Roziskrzona Noc podejrzewałaby raczej urwaną historię, a na to pozwolić nie mogła! Szturchnęła go lekko barkiem. – Cieszę się, że u niej wszystko w porządku, ale chyba mnie nie zbędziesz taką zdawkową odpowiedzią, co?
Nie gdy już faktycznie nastawiła się na poznawanie Ciemnej Mordki. Jeszcze o tą drugą będzie musiała dopytać, ale to w swoim czasie, bo jak widać nawet o tej jednej Łabędź coś niechętnie się rozgadywał.
– Myślę, że nie powinno. Nie jest głuchy, jedynie trzeba do niego głośniej mówić z jednej strony żeby dobrze słyszał każde słowo. Ale tylko trochę głośniej, bo nie przepada jak się mówi za głośno, rozumiesz? Ale zwykle tylko przekręca słowa później, a nie że trzeba mu powtarzać po kilka razy... – wyjaśniła najlepiej jak potrafiła. Jej zdaniem wpływało to jedynie na komunikację z innymi kotami. Na przetrwanie w lesie nie powinno aż tak, jeśli pozostałe zmysły będą współpracować.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Należało powściągnąć niecierpliwość i udzielić odpowiedzi, jednakże pomijając już o wiele bardziej naglący go temat, Łabędź zwyczajnie wiedział, że nie czekają ich same przyjemne opowieści, co miało swój wpływ na chęci rozwodzenia się o siostrze. Te niemiłe rzeczy zwykł zachowywać dla siebie w imię utrzymania niezmąconej ciemnymi chmurami atmosfery, teraz nie było mu dane.
— Najlepiej wiesz, jak jest, przy kociętach to dziwne, gdyby zupełnie nie było o czym gadać — powiedział z uśmiechem. — Może zacznijmy od tego, że Ciemna Mordka i jej partner zawarli bliską relację z samotnikiem. Na tyle bliską, że ten żyjący od zawsze na własną łapę kot zdecydował się zradykalizować swoje życie i dołączyć do Klanu, by móc żyć z nimi i we trójkę wychowywać kocięta. Bardzo dobrze się w nim odnalazł, tak na marginesie. Nie żebym miał cokolwiek komukolwiek wypominać, ale wyobraź sobie zdumienie wszystkich, że jedni z najstarszych członków Klanu znaleźli się w takiej sytuacji. Śnieżnemu Płatkowi mordka się nie zamykała od plotek, Ciemna Mordka miała z nią niezłą przeprawę.
I całe szczęście, że siostra nie była choleryczna, bo z całą pewnością nie skończyłoby się na skryciu w lecznicy aż do czasu rozwiązania, tylko wykazująca nadmierne zainteresowanie cudzymi sprawami wojowniczka dostałaby po nosie.
— A kocięta... Cóż, niby niepozorna czwórka, a jakie charaktery! Jest, a raczej była Ryska, jedno z najsłodszych kociąt, jakie w życiu widziałem, słowo. Przemiła, przesympatyczna, chętna do obdarowania każdego uśmiechem i nie tylko, sam dostałem od niej śliczny kamyk. Wpływ starszego brata, jak mniemam. — To na tyle z pozytywów. — Chyba to dobro ją zgubiło, niestety. Wymknęła się któregoś razu z Obozu i ślad po niej zaginął, udało się znaleźć wyłącznie dwa bażancie pióra wbite w ziemie, musiała je tam zostawić. Z drugą koteczką, Powodzią, też pojawił się problem, choć innego sortu. Poważnie zachorowała i znaczną większość dzieciństwa spędziła w lecznicy, dopóki nie zaginęła. Zgaduję, że siedzenie na tyłku w jednym miejscu przez długie księżyce było ciężkie do zniesienia, więc kiedy poczuła się lepiej, wykorzystała to do ucieczki. — Westchnął ciężko. — Dalej jest Siniak, moja obecna terminatorka. Cicha, ułożona, posłuszna, niemalże charakterologiczna kopia swojej matki, może mniej zlękniona. I, wyobraź sobie, już znalazła partnera, również mojego ucznia. Szaleństwo, nie uważasz? Czy one nie rosną za prędko?
Czym jest czas? Łabędź nie potrafił go rozgryźć. Niby zrozumiały koncept, a jak przychodziło co do czego, niektóre uderzenia serca trwały w nieskończoność, a całe wschody słońca przelatywały przed oczami niczym podmuch gwałtownego wiatru.
— Pozostaje jeszcze Szczerbatek, jedyny kocurek i naczelny rozrabiaka. Zaprzyjaźnił się z jednym z rówieśników i jeżeli w Obozie coś się dzieje, to można być prawie pewnym, że oni są za to odpowiedzialni. — Pokręcił głową, aczkolwiek dało się wyczuć, że mówił te słowa z sympatią. — Zupełne przeciwieństwo kogokolwiek z rodziny, szczerze mówiąc. Nic dziwnego, że Ciemna Mordka ma z nim stek zmartwień, ale to dobry kot. — Zamilkł na chwilę. — Drugi miot i ich perypetie to niestety nie wszystko, co u niej słychać. Niedawno zmarł jeden z jej partnerów, a syn z pierwszego miotu zginął w walce. Prawdopodobnie ocalił życie swojego terminatora, ale... To marne pocieszenie dla matki. No właśnie, jakby tego było mało, odeszła Płonący Świt. Ciemna Mordka dzielnie wszystko znosi, jest o niebo lepiej niż te kilka księżyców temu, chociaż lekko nie ma.
A jak ploteczki rodzinne z jego strony mieli niejako z głowy, mogli powrócić do odstawionej na bok kwestii.
— Czyli Krwawnikowy Liść nie widzi przeciwskazań, by Bączek w przyszłości rozpoczął normalny trening? — dopytał delikatnie. Nie chciał wyjść na nadopiekuńczego (i wpychającego się nieproszony tam, gdzie go nie chcą) ojca, sęk w tym, że dokładnie taki był. Jeśli istniały przesłanki, że młody może nie poradzić sobie sam poza Obozem, to warto interweniować, zamiast potem żałować bezczynności, prawda?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No to Roziskrzona Noc chyba przeceniła swoją zdolność słuchania, bo gdy niebieski point faktycznie zaczął ją zalewać falą informacji, to aż pożałowała na moment tego prowokowania go. Ale dobra, dzielnie stawi temu czoła. Posłucha i zapamięta.
– W trójkę? To niespodziewane... ale w sumie to takim łatwiej zająć kociętami, ha! Jak czwórka była to praktycznie po jednym na głowę do pilnowania by się nigdzie nie rozpierzchły. – podejścia Iskry do żartów z pewnością były marne, ale godne chociaż lekkiego uznania. Za same starania. Ale trochę nie wiedziała jak skomentować całą historię, bo... no dużo niespodziewanych rzeczy się w niej zadziało! Takich niezbyt standardowych. – Ale to ciekawe, że dołączył dla nich do Klanu. Znaczy super, że się odnalazł, to bardzo dobrze, ale aż dziwne. Znaczy nietypowe? Słyszy się tylko o przyjmowaniu kociąt, a i to nie zawsze uchodzi, a ten samotnik chyba do najmłodszych nie należał? – Iskra nie wiedziałaby co myśleć, gdyby okazało się, że ten kocur był młodszy od pierwszego miotu Ciemnej Mordki. Więc z trzy obiegi pór na karku chyba miał? Albo przynajmniej ponad dwa?
– Czy nie za prędko na związki? – rzuciła bardziej pod nosem niż do Łabędzia. Terminatorka, nie wojowniczka i już jej związki w głowie?? A do tego opisywana jako rozsądne dziecko!! Więc jak przy poprzednich etapach opowieści mogła reagować jedynie adekwatną do treści miną czy kiwnięciem głowy, tak tu wyrwał się jej komentarz.
No i niestety nie zdążyła też skomentować przygód Szczerbatka z jego rówieśnikiem, bo w czasie gdy układała sobie w głowie odpowiedź i czekała na lukę w opowieści Łabędzia, by się w nią wcisnąć, ten przeszedł do dużo mniej przyjemnych kwestii. Aż wypuściła głośno nagromadzone w płucach powietrze.
– Aj, to straszne, brachu. – położyła po sobie uszy. – Wybacz że pytałam, nie wiedziałam, że aż tak... aż tak tam macie. Nagromadziło się tych nieszczęść, co? Przekaż jej moje... te... no te... wiesz, że mi przykro. Ale tobie też chyba musi być z tym ciężko, co? To też twoja rodzina. – co do tego nie miała wątpliwości, zresztą zdecydowanie był z nimi bliżej niż Iskra z własnymi siostrzeńcami. No, z tym jednym, który został w sumie. Nigdy nie było ich zbyt wielu.
– Owszem, obecnie nie ma żadnych przeciwwskazań. – przytaknęła, chociaż myślami chyba wciąż była za blisko poprzedniej kwestii by dodać tu coś jeszcze sama z siebie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— O tak, bez dwóch zdań łatwiej — podchwycił wesoło, doceniając humor. — Kto wie, czy zaraz nie nastąpi wysyp wieloosobowych związków, kiedy wyjdzie na jaw, ile z tego plusów. A co do samotnika, też byłem w niemałym szoku. To chyba znak, że szczerze mu zależało; jest starszy ode mnie, a nie pisnął słówkiem, że mu źle czy nie umie przyzwyczaić się do naszych zwyczajów. Ja, gdybym miał żyć poza Klanem, czułbym się jak kocię pozostawione bez opieki. Zupełnie nie na miejscu — zaśmiał się. Autentycznie podziwiał Sopla. I czuł zadowolenie z pozytywnego rozwoju wydarzeń, po części przez wzgląd na siostrę, a po części z egoistycznych pobudek. Ostatecznie to on odpowiedzialny był za przyjęcie obcego do Rzeki.
Na ten pojedynczy komentarz odnośnie Siniak delikatnie uniósł kąciki warg. Dokładnie to samo sobie pomyślał, dowiedziawszy się od Nocy o jego związku z pointką. I zaraz potem zbeształ się za myśli obnażające jego, prawdopodobnie ograniczającą, nadopiekuńczość. Nawet jeśli Roziskrzona Noc nie znała jej dokładnego wieku, co teoretycznie mogło wpłynąć na opinię, dobrze usłyszeć maleńkie zapewnienie, że nie poszalał do reszty.
A później stało się to, co musiało się stać. Żarciki się urwały, neutralne wtrącenia przestały być adekwatne. Łabędź potrzasnął głową i uśmiechnął się.
— Cieszę się, że spytałaś, to miłe — zapewnił miękko. — Ciemna Mordka przez niejedno przeszła, i z tym sobie poradzi, jestem pewien. A ja... Mam się dobrze, naprawdę. Choćbym chciał, nie mam czasu się smucić — dodał żartobliwie. — A nie chcę.
I to w pewnym sensie także prawda. Jakkolwiek gorzko by to nie zabrzmiało, miał na głowie problemów na pęczki i aktywne zadręczanie się wszystkimi nie było fizycznie wykonalne. Niektóre egzystowały sobie gdzieś na tyłach czerepu, czekając na swoją kolej. Może kiedy do nich dojdzie, będzie już dawno ponad nie.
— Dzięki Gwiezdnym... Na pewno trzymacie łapę na pulsie, w razie gdyby miało mu się pogarszać — zaryzykował ostatnie, zamaskowane pytanie z serii Jestem Przewrażliwionym Rodzicem Pakiet Startowy. Odetchnął. — Porządnie zeszliśmy z tematu i przez to wciąż nie opowiedziałaś o Kumaku i Nietoperzu!
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– No słuchaj, nie zdziwiłabym się, trzeba przecież przyznać, że to całkiem sprytna metoda. – pokiwała poważnie głową, ale już ewidentnie wyprała się z pomysłów i żarcików. Szczerze cieszyła ją historia samotnika, pozytywna taka, ale nim znalazła odpowiednie słowa do wyrażenia swojego nastawienia, jej uwaga skupiła się na kolejnym, prostszym aspekcie. – Mówisz, że aż tak źle byś to zniósł? Ja w sumie nie wiem jak to by ze mną było... Jakoś ciężko mi to sobie faktycznie wyobrazić, ale... chcę wierzyć, że bym dała radę? Może po księżycu czy dwóch łatwiej by się było przyzwyczaić. – zamyśliła się lekko. Był okres, gdzie faktycznie była gotowa opuścić Klan Wichru, prawda? Gdzie była o włos od pożegnania dotychczasowego życia i wyruszenia w nieznane z bliźniakiem. Tylko nieco się w jej życiu od tego czasu zmieniło, przybyło obowiązków, kotów, których by nie chciała zostawić za sobą. Pokręciła przecząco łbem. – No, w teorii. Ale wolałabym nie musieć jej nigdy sprawdzać.
I już była gotowa pokiwać jedynie ostrożnie łbem, rzucić jakimś drobnym komentarzem odnośnie Ciemnej Mordki, gdy do niej dotarła kolejna część. Łabędź nie miał czasu nawet na opłakiwanie śmierci własnej matki. To dopiero było smutne. Ale może szczęśliwie wrócił inny temat nim zdążyła się odezwać w tej kwestii.
– O Gwiezdni, masz rację. Całkowicie zapomniałam, że o nich jeszcze ani słowa nie wspomniałam! Ale widzisz, to też dlatego że... to takie bezproblemowe kocięta. Nietoperz jest taki... ugodowy, bym powiedziała chyba. Z tego co zauważyłam to nawet Traszka przy nim się robi spokojniejsza, więc to już jest coś. Nieco zdarza mu się ginąć w cieniu, ale to takie naprawdę kochane kociątko. Rozczulające. A Kumak... Kumak też się raczej trzyma na uboczu, ale... hm, tak z jakąś piszczką pod łapą. No i jest przez to dość... okrągły w porównaniu do reszty, ale mniejsza z tym. Jak mówiłam, często go widzę na uboczu, ale równie często widzę jak stara się z niego ruszyć i pobawić czy porozmawiać z innymi kociętami. I to z powodzeniem, więc no, jest dobrze. – uzupełniła opisy o ostatnią dwójkę, ale tu się właśnie kończył cały jej rozpęd opowieści. Czuła się jakby mówiła słowa, ale nie niosły one za sobą jakiejkolwiek treści.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Mm, tak myślę — przyświadczył miękko. Na szczęście nic nie wskazywało na to, że los każe się sprawdzać i weryfikować to konkretne przeświadczenie. Chyba że z miernego przywódcy stanie się nieakceptowalnym i jego własny Klan nie będzie chciał widzieć go w swoich szeregach. To lęk, który towarzyszył mu, od kiedy został Gwiazdą, i który, jakby na przekór temu, co intuicyjne, nie malał z czasem, a wzrastał. — Chyba nawet nie wiedziałbym, co ze sobą zrobić; niemal wszystko, co robię, kręci się wokół Klanu. Zwyczaje, tradycje, rytm dnia, znajome pyszczki... Dziwnie byłoby zastąpić je obcymi ścieżkami i samotnością.
Aczkolwiek i w jego życiu był czas, gdy czuł się gotowy zostawić za sobą dom. Wtedy, gdy Mętlik spytała, czy udałby się z nią wszędzie, nawet poza ramy Rzeki. Nie były to rozważania na serio, ale w tamtym momencie wiele dzisiejszych, skutecznie hamujących go elementów zakrywała siła uczucia, i wówczas faktycznie rzucenie się na głęboką wodę nie plasowało się w obrębie definicji abstrakcji. Dziwne czasy; Łabędź odnosił wrażenie, że należały do kogoś innego.
— Kochane dzieciaki — skomentował z rozczulonym uśmiechem. — Naprawdę cała wspaniała ósemka, co? I każde z nich wyjątkowe na swój sposób. Ciekawe, co przyniesie im przyszłość. Mam nadzieję, że wiele dobrego.
I tu kończyła się ich zwyczajowa przechadzka — point zatrzymał się, gdy znaleźli się na skrawku ziemi od obiegów pór służącym ich do barbarzyńskiego deptania trawy podczas pełnych ognia sparingów. Momentalnie poczuł się cięższy o dziesięć ton.
— Chciałem poruszyć ten temat wcześniej, ale wtedy powiedziałaś, że spodziewasz się kociąt i... Nie wiem, żaden czas nie wydawał się odpowiedni — zaczął powoli, błądząc spojrzeniem po zielonych źdźbłach, które ostatecznie jednak spoczęło na kolorowych oczach Roziskrzonej Nocy. — Kim my dla siebie jesteśmy?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No wyraźnie by teraz zbladła, gdyby nie rdzawe futerko okalające policzki. Łabędź jej właśnie zwrócił uwagę na aspekt, którego wcześniej w ogóle nie brała pod uwagę.
– O Gwiezdni, masz rację. Przecież to by było tyle więcej wolnego czasu, nie wiem co bym z nim miała zrobić w ogóle. – dla kota z zewnątrz te słowa by mogły brzmieć jak przesadzony wręcz sarkazm. Niestety każdy kto bliżej poznał Iskrę nawet nie miał co się łudzić, że sobie żartowała. Tak jak przed chwilą była skłonna uwierzyć w swoją umiejętność poradzenia sobie w nowej rzeczywistości, tak teraz dopadły ją szczere wątpliwości.
Na kolejne słowa odpowiedziała jedynie uśmiechem, bo nic do dodania nie miała. Też właśnie liczyła na to, że przyszłość przyniesie im jedynie wiele dobrego, ale nie chciała też zapeszać szczęścia nadmiernym poruszaniem tematu.
A niewiele później jednak pożałowała, że nie pociągnęła tej kwestii. I to najlepiej tak by już nie mieli dzisiaj czasu na omówienie niczego innego, bo przypomniałaby sobie o patrolu czy terminatorze zostawionym na Wyjących Wzgórzach i musiałaby się pilnie ewakuować z miejsca zdarzenia. O Gwiezdni, teraz też miała ochotę ewakuować się z miejsca zdarzenia. Dosłownie była o jeden gwałtowny ruch od zerwania się do ucieczki. Ale to nie wchodziło w grę, więc gdy ostatecznie Łabędź spojrzał jej w oczy... to no właśnie, miał szansę spojrzeć jej w oczy, a nie tylko zobaczyć znikającą za okoliczną roślinnością burą kitę. Zaśmiała się pod wpływem spojrzenia, bo to była jedyna nieobciążająca (jak panika chociażby) reakcja, na którą ją było stać w tej sytuacji.
A następnie?
Udawanie głupiej.
– Ahaha, no jak to kim? Co masz na myśli? To jakieś podchwytliwe pytanie? – wysiliła się na lekki ton, żartobliwy wręcz.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znał Roziskrzoną Noc, wydawało mu się, całkiem dobrze, jednak czy na tyle, by wyłapać prawdziwy dramat nadmiaru wolnego czasu? Chyba nie, o czym świadczyć mógł lekki śmiech w odpowiedzi na jej podszyte zgrozą słowa.
— Prawda? — zgodził się, ukontentowany ich zgodnością w tej kwestii.
Przynajmniej w tej jednej kwestii. Reakcja na jego wyduszone wraz z wystrzałem kortyzolu pytanie, nawet jeszcze przed otwarciem się kolorowej mordki, aż zbyt jasno nakreśliła mu stan rzeczy. Poczuł mięknące pod nim łapy i aż dziw, że podołał w utrzymaniu pozycji stojącej. Praktycznie nie drgnął, całe trzęsienie ziemi przenosząc do wewnątrz. Miał ochotę uciąć to tu i teraz — chyba mógł powiedzieć już, że wiedział wszystko, czego chciał się dowiedzieć. Nic nie stało na przeszkodzie, aby skontrować komentarz zabawną zaczepką i podpisać niewypowiedzianą umowę na nie wracanie do tematu, a potem trzymać się ustaleń aż do wydania z siebie ostatniego tchu. Łabędź z przeszłości gorliwie przytaknąłby temu pomysłowi, obecny nie potrafił. Może to jedna z tych zmian, jakie zachodzą w kocie po objęciu roli przywódcy.
— Znajomi czy nawet przyjaciele raczej rzadko znajdują się w sytuacji, po której mogą doczekać się kociąt — wytłumaczył ze spokojem w głosie i z przepraszającym uśmiechem na pysku. Było mu szczerze źle stawiać ją w niekomfortowym położeniu, ale potrzebowali tej rozmowy. On na pewno. — Czy to cokolwiek dla ciebie znaczyło? Jeśli nie, nic nie szkodzi, po prostu... uznałem, że chyba warto to wyjaśnić.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Noc byłaby wielką fanką ucięcia tematu tu i teraz. Czy nie zasnęłaby dzisiaj w nocy, mieląc tę krótką interakcję do znudzenia w głowie? Oczywiście. Czy żałowałaby, że jednak brakło jej w tym momencie jaj by jednak pociągnąć dalej temat, zamiast uciekać? Jak najbardziej. Ale żaden z problemów przyszłej Iskry nie wydawał się warty cierpienia teraźniejszej Iskry.
Na pierwsze słowa nie znalazła odpowiedzi, przepraszający uśmiech z szarawej mordki miała ochotę zedrzeć przemocą, bo nie miał prawa przepraszać i jednocześnie ciągnąć dalej tego tematu. To wbrew kodeksowi, co prawda nie wojowniczemu, a temu ziomeczkowemu, ale ten był równie istotny!! O ile nawet nie istotniejszy w takich chwilach. Na szczęście oskarżenia zdołały rozwiązać jej supeł na języku.
– Nie, nie, oczywiście, że znaczyło, tylko... – zapewniła pośpiesznie nim znów słownictwo ograniczyło jej się do półksiężycowego kocięcia. Z takiego zasobu słów ciężko było uklepać konkretne wyjaśnienia, więc znowu na chwilę zapadła cisza, w czasie której bura zbierała pozostałe jej skrawki z nadzieją na ułożenie z nich czegokolwiek. – Moment. – mruknęła pod nosem, bo jakkolwiek nie spodziewałaby się poganiania czy braku cierpliwości, nie chciała też żeby Łabędź już przeszedł do wyciągania wniosków bez jakiegokolwiek wkładu Iskry, skoro chciał wyjaśnić rzeczy. Westchnęła ciężko. Jakby nie mógł jej uprzedzić zawczasu, by miała cały wieczór na przygotowanie do tej rozmowy. – Znajomi czy przyjaciele rzadko znajdują się w takich sytuacjach, fakt, ale. Um. Więcej niż przyjaciele raczej nie... hm, raczej nie czekają jednocześnie na powrót zaginionej partnerki... rozumiesz? – nie dawała mu jednak czasu na odpowiedź teraz i kontynuowała swój bełkot. – Wiem, że minęło wiele księżyców, ale hm, jakby... ja... albo inaczej. Jeśli by wróciła to łatwiej będzie, dla was przynajmniej, jeśli tutaj nie będzie czego sobie wyjaśniać. Nie dlatego że dla mnie to nic nie znaczyło, bo to nie tak, tylko... no właśnie. Rozumiesz o co mi chodzi? – powtórzyła pytanie, ale tym razem faktycznie zamknęła pysk czekając na odpowiedź. I starała się nie myśleć o tym jak dużo lepiej to mogła ująć, chociażby już teraz, o te parę uderzeń serca mądrzejsza.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Misja zakończona niepowodzeniem, Łabędź jak najbardziej zdążył wyciągnąć wnioski, ba, całą ich masę — Roziskrzona Noc nie musiała nic mówić. Mimo to oczywiście czekał cierpliwie na jej zebranie myśli, z całymi dostępnymi mu zasobami godności obejmując rolę jeńca do ścięcia. Mentalnie przestawiony na konkretny scenariusz, potrzebował czasu, by przetrawić zaistniałą zmianę. To jest, najpierw jej obecność, dopiero później mogła być mowa o rozumieniu, to z kolei — jak dało się wywnioskować po otępiałym spojrzeniu — należało do zadań trudnych.
Załapał, co chciała mu przekazać, ale nie w pełni do niego docierało, że właśnie tu tkwiło sedno.
Kiedy skończyła mówić, zapadła cisza.
— Zakochałem się w tobie — wyrzucił z siebie nagle. Proszę bardzo, kilka słów, cień nieśmiałej nadziei; tylko to, i starannie budowana tama runęła bez ostrzeżenia. — Jeżeli świadczy to o mnie źle, niech tak będzie. Mętna Łapa... Martwię się o nią, mam nadzieję, że jest cała i kiedyś znajdzie drogę powrotną. Zawsze będę życzyć jej wszystkiego, co najlepsze, ale... to tyle. To tyle — dodał ciszej. — Nie wyobrażam sobie, że mogłaby wrócić i my moglibyśmy wrócić.
Za dużo się wydarzyło, zbyt wiele zmieniło się w nim. A może tylko tak sobie wmawiał? Nie chciał się zastanawiać. Za długo wałkował ten temat w głowie bez dojścia do jednoznacznych wniosków.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale wyraźnie się powstrzymał i zamiast tego zawiesił niepewne spojrzenie na kolorowych oczach.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cisza nie była zbyt pocieszająca, bo Roziskrzona Noc miała nieodparte wrażenie, że coś zepsuła swoim słowotokiem. Szczególnie, że w takich sytuacjach czas przypominał konsystencją żywicę, a w nieco bardziej optymistycznych scenariuszach – miód. Iskra by oddała w zamian jedną ze swoich łap (na co jej aż cztery kończyny??) w zamian za jakąkolwiek reakcję ze strony Łabędzia.
A gdy się wreszcie odezwał, pierwszą myślą Iskry było, że chyba musiałaby złożyć reklamację i odzyskać utraconą kończynę. Bo te cztery słowa były dużo gorsze od ciszy, zdecydowanie ciszę powitałaby teraz z szerokim uśmiechem, a płynącym z niej dyskomfortem owinęłaby się jak najbardziej puchatym z ogonów. Bo to było szalenie niepoważne ze strony Łabędziej Gwiazdy, że pozwalał sobie na coś... takiego. I w równym stopniu niesprawiedliwe (oraz egoistyczne!!), że sobie szczerze mógł zastanawiać nad swoimi uczuciami i mówić o nich publicznie zamiast kryć je z większą starannością niż informację o morderstwie. Jasne, nie prosił Iskry o to by podeszła do tematu dojrzale (czyli unikała go jak ognia dla dobra wszystkich dookoła), sama zadecydowała, że tak będzie najrozsądniej, ale myślała, że ma do czynienia z równie rozsądnym kotem. A tu proszę. Tragedia. A ona w samym centrum tej tragedii.
– Przykro mi to słyszeć. – mruknęła ze szczerym żalem w głosie, po wysłuchaniu słów niebieskiego pointa. Wszystkich słów, a nie jedynie wyznania, więc dopiero dwa uderzenia serca później zreflektowała się, że pole do interpretacji tej reakcji było zbyt obszerne. Otworzyła szerzej dwukolorowe oczy i wyskoczyła z gorliwymi zapewnieniami. – Znaczy się!! Chodziło o Mętną Łapę i ciebie, nie? Mega szkoda słyszeć, że po jej powrocie nie wyobrażasz sobie też powrotu do niej, zawsze mi to brzmiało na taką miłość na całe życie i w ogóle, hah. Ale no, to miałam na myśli mówiąc, że przykro. Nie, że przykro mi słyszeć, że się... zakochałeś... we mnie... – te słowa jej z trudem przeszły przez gardło, ale to ze wzruszenia oczywiście. – To miłe, dzięki stary, serio, fajnie bardzo. Doceniam, tak, spoko, fajnie, wszystko w porządeczku jest, totalnie, ekstra, super. – zamknęła oczy by wziąć głęboki wdech. Wypuściła nagromadzone powietrze w rekordowo ciężkim westchnięciu. – Tylko widzisz. Tu na drodze stoi szereg trudności, wziąłeś je pod uwagę w ogóle czy liczysz, że jakoś to będzie. Znaczy nie wiem, może nie liczysz na nic i zupełnie nieważne w tej chwili jak to tam u mnie wygląda i co ja czuję, tak tylko informujesz. Więc no właśnie. Czemu. I w sumie czy na pewno, jesteś pewien? Bo to brzmi trochę nieprawdopodobnie, sam rozumiesz, skąd ten pomysł w ogóle? Przez kocięta tylko? Czy coś jeszcze? Bo może jak przez kocięta to da się to inaczej wyjaśnić i to wcale nie jest zakochanie. We mnie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba jednak od początku dobrze myślał i dopiero teraz beznadziejnie się nie zrozumieli. Wnętrze Łabędzia buchnęło gorącem i gdyby nie presja ze strony poczucia odpowiedzialności postulującego, że skoro wpakował ich w tę rozmowę, to do niego należało zadbanie o komfort (dobre sobie) Roziskrzonej Nocy, trudno byłoby mu się powstrzymać od odwrócenia się w milczeniu i rzucenia do rzeki. By ochłonąć, oczywiście. Tylko przy odrobinie szczęścia nigdy nie wychynąć na powierzchnię. A nigdy nie dysponował wielkimi pokładami szczęścia.
Jakby powracające do niego na przestrzeni księżyców, jak jakaś upierdliwa pchła, poczucie narzucania się połączone z ewidentnym brakiem umiejętności poprawnej interpretacji słów i gestów najbliższych mu osób, jakby to wszystko było mało, katujące go od dawna myśli i emocje — dotychczas szczelnie zamknięte w środku czaszki — znalazły swoje potwierdzenie w słowach burej. W zdumieniu, że miał czelność zakochać się ponownie. W zauważeniu, że miłość do Mętnej Łapy, która — do niedawna przysiągłby samym Gwiezdnym — miała być tą prawdziwą, jedyną, aż po kres Srebrnej Skórki, nie powstrzymała go przed zdradą. Doprawdy dziwne, gdyby zareagowała pozytywnie, podczas gdy nawet on czuł parszywość w działaniu własnego serca. Więcej — ordynarnie się do niej przyznawał.
Położył po sobie uszy.
— Niczego od ciebie nie oczekuję — powiedział, pragnąc jedynie, by przestała tak wyglądać. Jak zwierzyna czująca na sobie oddech śmierci. Błagam, tylko to. Z resztą sobie poradzi. Kiedy wyglądała w ten sposób, serce rozrywało mu się na części. Sapnął nerwowo. — Przez moment wydawało mi się, że może... czujesz podobnie. Wtedy... wspólnie moglibyśmy się zastanowić nad tym, co dalej. – Zmarszczył czoło. Dajcie mu odrobinę przestrzeni i zaraz wypełni ją bezużyteczną paplaniną. Jak zwykle. — Przepraszam. — Potężna dawka tlenu do płuc, siłowe rozluźnienie spiętych mięśni. — Wszystko gra, wszystko ćwierka. Naprawdę. Nie musimy w ogóle do tego wracać, jeśli nie chcesz. Nie musisz... nic nie musisz.
Nie musisz więcej ze mną rozmawiać były słowami, których przez wzgląd na własny egoizm nie dał rady wypuścić na światło dzienne.
Na potwierdzenie, że nic się nie stało, klasyczny dzień z życia Łabędzia i tyle, nie należało nic z tego brać do siebie ani w ogóle wziąć pod uwagę jego bełkotu, majtnął niedbale ogonem. Ale na smętny wyraz pyska łatwego sposobu nie miał — ten to się dopiero zawziął, dowcipniś.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapewnienie, że niczego od niej nie oczekiwał powinno wywołać u burej ulgę. Oczywiście nie mogła liczyć na takie luksusy, więc paradoksalnie poczuła ukłucie w tym momencie i nawet już tego nie kwestionowała. Nie próbowała zrozumieć dlaczego to tak działało (czy raczej nie działało). Bo w tym momencie organizm wysyłał jej sprzeczne sygnały ze wszystkich stron. Tu każde kolejne słowo ważyło tyle co dorosły kot i dawało nadzieję, że Roziskrzona Noc da radę zapaść się pod ziemię przez wzgląd na ciężar na jej barkach. Tam z kolei czuła, że z lekkością zniknie z zasięgu wzroku niebieskiego pointa w zaledwie jedno mrugnięcie, nim otworzy ponownie oczy to jej już nigdzie nie będzie. Gwiezdni, trzymajcie ją w miejscu, bo to tak niesamowicie kusiło, wycofać się i na spokojnie nad wszystkim zastanowić. Gorzej, że nie byłoby już do czego wracać, ten fakt trudno było ignorować.
Wbrew sobie usiadła, daleko jej przy tym było do damy, bo ciężko pacnęła się na ziemię, ale zawsze było to odsunięcie się o kolejny krok od pośpiesznego odwrotu. W zapewnienia, że wszystko w porządeczku nie wierzyła, zbyt lustrzane do jej własnych, a tu miała gwarancję, że wciskała kit okrutny. Chciała wierzyć w ten kit co prawda, ale no to na zasadzie kłamstwa powtórzonego sto razy. W próbie dojrzałego podejścia do rozmowy, spojrzała na niebieską mordkę, zobaczyła przed sobą smutnego ślimaka, więc tak nią szarpnęły wyrzuty sumienia, że zaraz spuściła spojrzenie na pręgowane łapy. Na przestrzeń za kocurem. Na pędzelki na koniuszkach jego uszu.
Chciała zacząć od zapewnienia, że nie było za co przepraszać, ale te słowa nie były w stanie przejść jej przez gardło. Jasne, nie chciała słyszeć przeprosin, ale to dlatego że w tym momencie nic nie zmieniały i mógł się nimi wypchać, bo i tak już ich postawił w tej tragicznej sytuacji. Zrezygnowała więc z jakiegokolwiek odwoływania się do nich by przypadkiem Łabędź nie oberwał.
– Znaczy... uh. – zaczęła, błądząc spojrzeniem po okolicznych drzewach w poszukiwaniu inspiracji. – Teraz to trochę za późno. By nie wracać do tego, mam na myśli. Wydaje mi się przynajmniej, że będzie gorzej. Jak sobie teraz. Nie wiem. Nie wyjaśnimy. Wszystkiego. – teraz celem jej inspekcji stały się krzaki. – Jeśli to wszystko przeze mnie to ten. Wybacz. Nie chciałam żeby tak wyszło. Znaczy się, nie dlatego że nie czuję podobnie, ale... w sumie nie wiem. W sensie nie wiem jak czuję. Bo to trochę nieistotne w tym momencie. No bo załóżmy, czysto teoretycznie tak, że podobnie czuję, tu wszystko dogadane i w ogóle, świetnie. Więc wspólnie zastanawiamy się teraz, po fakcie, co dalej, jak zrobić żeby to wszystko działało. I... co jeśli okaże się, że nie ma szans, żeby to działało? Kończy się tak, że nie mamy rozwiązania i mamy tylko uczucia, przez które w tej sytuacji to tylko cierpieć można, już nic nie jest świetne. Rozumiesz o co mi chodzi? – odnosiła wrażenie, że mógł co najwyżej źle zrozumieć jej słowa. Ale nie miała pojęcia jak klarownie przekazać swoją logikę w tej sytuacji. – Raz tak miałam, że najpierw uczucia, a potem zastanawianie co dalej i no... nie polecam. Więc wolałabym jednak odwrotną kolejność.
Chociaż na to już za późno w przypadku niektórych, nie?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z ich dwójki to Roziskrzona Noc była ta bardziej zdroworozsądkowa, stabilnie przytwierdzona do ziemi, podczas gdy jego głowa miała tendencję do obcowania wśród chmur; jeżeli nie wcześniej, miał okazję przekonać się o tym podczas rozmowy o kociętach. Nie powinno więc dziwić jej pragmatyczne podejście teraz, w skrócie sprowadzające się do tego, że to nie miało prawa działać. Polemizowałby, aczkolwiek byłaby to polemika nacechowana egoistycznie — odnosiłby się przecież wyłącznie do swojej wizji i własnych potrzeb. Słowa burej prosiły się o założenie, że nie widziała się z partnerem na odległość i... Czy mógł mieć to za złe? Naturalna rzecz, okropieństwem byłoby oczekiwać od niej zrezygnowania z czegoś równie oczywistego, jak bliskość i stałość.
Choć, prawdę powiedziawszy, wszelkie rozterki techniczne nie miały już dla Łabędzia żadnego znaczenia w momencie, w którym między wierszami wyczytał co innego — nie czuła tego samego. Tyle wystarczało do ucięcia jakiejkolwiek dyskusji. To, że w imię oszczędzenia jego serca zdecydowała się nie powiedzieć mu tego wprost i zaoferowała łagodniejsze powody odtrącenia, nic nie zmieniało.
Gwiezdny Klanie, że też przez chwilkę czuł się w gotowości odbyć tę rozmowę. Cóż za naiwność.
Widząc, jak ta siada, instynktownie również posadził tyłek na ziemi... i to był błąd, ponieważ raptownie zrobiło mu się słabo.
— Rozumiem — stwierdził imponująco spokojnym tonem, patrząc na stan rozedrgania wewnątrz. — Naprawdę. Masz rację, to ja głupio wyrwałem się z tematem, jak nadgorliwy terminator na początku treningu. Wszystko w porządku? Przepraszam, jeśli cię przytłoczyłem, chyba za mocno na ciebie naskoczyłem. Nie miałem takiej intencji. Ale... cieszę się, że mogłem poznać twoją perspektywę i przynajmniej wiemy, na czym stoimy. ...Prawie. Chciałbym dalej móc się z tobą przyjaźnić, o ile ty też...?
Bo może jedną niefortunną myślą i kilkunastoma słowami udało mu się zniszczyć całą ich relację w iście rekordowym tempie. Brzmiało jak osiągnięcie godne jego.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości