Logo Artemidy
Bujny Janowiec
#46
Dreszcz przebiegł jej po kręgosłupie, a żołądek skręcił się w supeł na wspomnienie tego rudego drapieżnika odrywającego jej skórę od ciała, a potem ropna wydzielina sącząca się z rany. Och, lisy, te rude futra, ogony, pazury, ostre kły, smród bijący z ich paszczy gotowych, by rozedrzeć jej ciało na strzępy...
- Lis. Na polowaniu. Urwał mi skórę. Wdało się zakażenie. Ledwie z tego wyszłam - jej ton był beznamiętny, zadrżał tylko przy pierwszym słowie. Nienawidziła tych potworów powracających do niej w snach, zmieniających jej ciało w siekane mięso. Podniosła głowę tak, by ukazać Wichrzakowi bliznę szpecącą jej szyję.
- Siostra - wyjaśniła dość lakonicznie. - Uznano ją za szaloną i zdegradowano, po czym wygnano. Od pewnej samotniczki dowiedziałam się, że prawdopodobnie odebrała sobie życie - czy Płomień była obłąkana? Możliwe. Czy Cierń mogła mieć dosyć jej zachowania? Prawdopodobnie mogła. Ale czy były siostrami? Były.
- Mówiłam. Sama byłam na Osiedlu podczas przeprowadzki i wiem, jakie to nieprzyjemne miejsce. Oby ją Gwiezdni mieli w swej opiece - ostatnie słowa nie były głośniejsze od szeptu.
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Ah, lis. Wrona na żywo nigdy lisa nie spotkał i raczej nie chciałby go spotkać. Lisy są silne i na pewno wrogo nastawione do kotów. Dobrze, że trzem wojowniczką udało się go pokonać i przeżyć. No i dobrze, że były w trójkę, bo sama Grzyb na pewno nie dałaby sobie rady. Nie chodzi o to, że dymek uważa ją za słabą, bowiem twierdzi, że sam nie dałby rady z lisem, żaden kot nie poradziłby sobie bez żadnej pomocy.
-Miałaś naprawdę wielkie szczęście, że udało ci się przeżyć. Taka rana i do tego zakażenie to naprawdę coś trudnego do wyleczenia. Ciernisty Kwiat jest naprawdę dobra medyczką. Znalazła już sobie terminatora?- powiedział po chwili. Nie widział nigdy na żywo cienistej medyczki, w sumie to nawet sobie jej nie wyobrażał. Nikt nigdy nie opowiadał mu jaka jest i jak wygląda. Z resztą nigdy o to nie pytał. Po co mu ta wiedza? Ważne, że zna jej imię.
-Tak po prostu uznali ją za szaloną? Pewnie były powody do wygnania jej, przywódcą nie zrobiłby tego bez powodu- No chyba, że Wężowa Gwiazda coś zmienił. W sumie to dymek nie mógł stwierdzić jak jest naprawdę, bo musi sugerować się tylko tym, jak jest w klanie Wichru. Może jest całkiem inaczej niż w innych klanach? Chciałby wiedzieć...
-Jeśli rzeczywsice nie da się zmienić jej decyzji, to oby. Idzie z kimś czy sama? Wiem, że nie chcesz ryzykować, ale skoro jest ważna to może pójdziesz z nią?- Ostatnie słowa wypowiedział z lekkim wahaniem. Nie wiedział czy na miejscu Grzyb poszedłby z ważna kotką na osiedle. Musiałby przemyśleć wiele rzeczy i przesłać się z tą decyzją kilka razy. Tak, kilka to wystarczająco.
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
***

Coraz częściej przebywałam poza granicami klanu Cienia. Coraz częściej nazywałam go Klanem Cienia, a nie moim klanem. Nie ma co mi się dziwić, pewnie każdy znajdujący się w takiej sytuacji zrobiłby tak samo. Muszę się przyzwyczaić do życia jako samotniczka nim dojdzie do Pory Nagich Drzew. A to już za niedługo... Nie chcę zginąć tylko dlatego, że nie potrafiłam sobie poradzić. Dam radę, musi się udać! Zawsze staram się być dobrej myśli... To dobrze, w pewnym stopniu mnie to podtrzymuje, nie zniechęcam się, ani nie denerwuję. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre niej pomysły są zbyt absurdalne i pozytywne myślenie mnie do nich zachęca. Powinnam uważać. Czy ucieczka nie jest właśnie jednym z tych pomysłów? Sama nie wiem. Nie potrafię myśleć rozważnie. Przynajmniej od niedawna mam takie wrażenie. Czy to dobrze? Chyba nie.
Tym razem padło na granicę z klanem Wichru. Doskonale wiem, że osiedle jest w całkiem inną stronę, ale przecież to nie oznacza, że mam się zapuszczać tylko tam. Z resztą do mojej wyprawy jeszcze trochę zostało, a muszę przecie znaleźć sobie jakąś inną kryjówkę. Ale gdzie? No właśnie. Nie wiem. Muszę szukać. Nie wiem czy zamieszkam na osiedlu... Nie mam pojęcia czy tata w ogóle żyje. Chociaż gdyby nie żył to pewnie moja matka by wróciła. A czy ona żyje? Też tego nie wiem! Źle zrobiła, że odeszła nic mi nie mówiąc. Czego się bała? Przecież wiedziała, że i tak prędzej czy później za nią wyruszę. Muszę poznać ojca.
Szłam przed siebie lekko zamyślona, nie zwracając praktycznie uwagi na otoczenie. Wszystkie moje zmysły były tak jakby... Wyłączone? Głową byłam gdzieś w chmurach, myslalam nad niektórymi, istotnymi dla mnie sprawami. Wiem, że to nieodpowiedzialne, ale nawet sama nie wiem kiedy stałam się taka nieobecna. No cóż, gorzej dla mnie. A jeśli coś mnie zaatakuje, będę musiała się bronić. Dam radę!

/Mięta

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Mięta zaś tego dnia wyruszyła na polowanie. Początkowo tropiła w Świszczących Trawach, udało jej się nawet złapać wróbla, którego zakopała po drodze. Wędrowała, wędrowała, aż w końcu w zasięgu jej wzroku ukazał się Dziki Sad, do którego po namyśle ruszyła. Tam jednak szczęście jej nie dopisało, więc jako ostatnie miejsce, ostatnią szansę wybrała Barwną Łąkę. A tam znalazła coś, czego raczej się nie spodziewała.
Owiewał ją delikatny wietrzyk, a w pewnym momencie uświadomiła sobie, że niesie do niej słaby zapach kota. Sierść jej się lekko zjeżyła, gdy pomyślała sobie, że to może być jakiś samotnik, który nie ma zbyt pokojowych zamiarów. Przez moment pomyślała o tym, by ruszyć do obozu po wsparcie, ale jednak ten był daleko, a woń raczej niosła się z granicy, a nie bezpośrednio z terenów. Po chwili namysłu więc szylkretka ostrożnie ruszyła w stronę, z której dochodził zapach, a z czasem była też w stanie wyczuć... Klan Cienia? Tak daleko od ich granicy? Nieco spokojniejsza, ale dalej czujna ruszyła dalej, aż w końcu jej wzrok dostrzegł spacerującą, czarno-białą kotkę, która najwyraźniej jej nie zauważyła. Mięta jednak nie do końca chciała, by kotka, wyraźnie z Cienia kręciła się w tych okolicach, była też nieco ciekawa powodu, dlaczego znalazła się tak daleko. Kątem oka zobaczyła gałązkę leżącą na ziemi nieopodal jakiegoś krzaczka, z rozmysłem więc nastąpiła na nią łapą. Trzask, który nagle się poniósł, nieco wystraszył nawet ją, a jej pierwszą reakcją było pochylenie uszu w tył i spojrzenie na patyczek.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Bogatka w poszukiwaniu znajomych jej kotów zawędrowała aż pod tereny Klanu Wichru. Ale skąd ona miała wiedzieć, że tutaj właśnie są te kotki z Klanów? Nawet jeśli mama jej to pokazywała, to to było tak dawno. Ona nie potrafi się nawet teraz jako tako odnaleźć gdzie jest. Szukała matki i rodzeństwa. Nie miała już siły szła już długo bez żadnej przerwy. A polować... Nie umie. W tym miejscu gdzie się zgubiła najpierw dawali jakieś mysie bobki, a potem musiała jeść strawe dla wron. Postanowiła przystanąć w tym miejscu i odpocząć. Zje jak znajdzie mamę. Teraz musi po prostu odpocząć.

//Larwa
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Dzisiejszego dnia została wyznaczona na patrol, co niezmiernie jej się spodobało- wychodziła z założenia że im wcześniej tym lepiej, to też nadawała się tym momentem ile się da. A raczej nie samym momentem, a jego odbiorem- kochała uchwalenie jej, uwielbiała gdy byli z niej dumni. I w sumie.. tylko to jej coś dawało. Żyła dla pochwał i poczucia władzy, żyła dla logiki.

Nie trzeba więc uświadamiać innym w jakim raju była gdy na owym patrolu pozostali komplementowali jej wygląd oraz charakter, czemu z satysfakcją przyglądała się Lniane futerko.
Gdy doszli do granicy uzgodniono że się rozdzielą, w celu sprawdzenia większego obszaru. Czarna poruszyła wąsami z zaciekawieniem, i udała się w stronę krzewa jałowca.

Wyczuła silną, świeżą woń samotnika, dokładniej młodziaka. Idąc pod wiatr i lekko stąpając podeszła tak by nie została zauważona, po czym gwałtownie wyskoczyła na spotkanie z nietypowym kotem.
Niech sama zacznie rozmowę.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Bogatka też ich czuła. Chciała już zwiewać, kiedy to czarne potworzysko na nią wyskoczyło. Czemu ją zaatakowała? Zrobiła coś nie tak..?
W każdym bądź razie prawie dostała zawału od razu cała się najeżyła i syknęła przerażona. Zrobiła fikołka do tyłu i spojrzała jak wryta. Co to miało znaczyć?
- O... O co chodzi?- syknęła przestraszona.
Wie tylko mniej więcej gdzie jest Klan Gromu, więc to nic dziwnego, że nie widzi w tym co robi niczego złego. W końcu tak mało wie o życiu.
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Spojrzała na samotniczkę łagodnym spojrzeniem zielonych oczu i popatrzyła na nią z rezerwą. Ułożyła futro językiem i pozbył się z niego drobnego kurzu, nadal nie opuszczając wzroku z niezwykłej sierści przybyłej.
-Jestem La'wia Łapa, pzep'aszam Cię. Myślałam że jesteś dorosłym kotem o nie wiadomych zamiarach. -skłamała niezauważalnie, mówiąc to wszystko jej spokojnym, dojrzałym głosem. Usiadła równo prezentując zgrabne, wysokie ciało. Podobno wygląd czasami wzbudza respekt, Modliszka wolała jednak charakter- jakby na to nie patrzeć była po prostu kruchą kotką na wysokich jak szczudła łapach. Skłoniła się przed samotniczką z szacunkiem i posłała jej uśmiech.
-Jak Ty się nazywasz?
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Zielone oczy są podejrzane. Takie intensywne jak u węża. Nie, że ma coś przeciwko kotom z taką barwą oczu, tylko po prostu... to trochę przerażające. Mała swoje przeżyła i to wcale nie tak dawno, więc jest rozdrażniona na punkcie zagrożenia. Mimo spokoju Larwy Bogatka na prawdę była nie nastawiona na bycie mniej wystraszonym. Odebrała to w sumie jako atak. Nie ma co jak na nią wyskoczyła to teraz nie ma wymówek, że wzięła ją za kogoś innego. Takim agresywnym kotom klanowym nie wolno ufać. Jak okropnie było widzieć uśmiech w takiej sytuacji życiowej. Okropnie. Paskudnie. Nie jest pewna czy powinna mówić swoje imię komuś obcemu. Co jeśli się dowie, że jest samotniczką i spróbuję ją zaatakować? No okej...
-Bogatka.
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Zielone oczy są podejrzane- możliwe. Szczególnie jeśli ich nasycone barwa przynosi na myśl wszelkie trujące rośliny i jadowite zwierzaki, z którymi nikt nie chciałby się spotkać.
Cała reszta czarnej była jednak jak spokojna, porośnięta zbożem polana, w której skradały się po cichu myszy, pewne bezpieczeństwa.
Mniejsi jednak nigdy nie będą bezpieczni, nie tutaj. Nie na ziemiach klanu.
Gdy usłyszała imię rówieśniczki zmierzyła ją wzrokiem kolejny raz, by upewnić się że ta nic jej nie zrobi- pozory lubią mylić.
-Bogatka powiadasz? Ładnie. Zgubiłaś mamę? O ile ją masz.- miauknęła delikatnie, jednak z pewnym naciskiem- byleby wywżeć prawdomówność, ale nie nastraszyć jeszcze bardziej nakrapianej beżki. Omiotała swoje łapy ogonem, i ziewnęła cicho, posyłając tej drugiej znaczące spojrzenie.
-Witam w Klanie Wich'u. Jesteś młoda, jeśli chciałabyś zostać.. no moznaby to jakoś załatwić. O ile chcesz.-rzuciła przechylając łeb w bok nadal patrząc z rezerwą na pręguskę.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Bogatka dopiero co odnalazła znajome jej tereny i jest okropnie przelękniona, więc wszystko co jest typowe dla zagrożenia potrafi ją nieźle wystraszyć. Nie ufała nikomu i niczemu co ją otaczało, a co dopiero te ostro zielone ślepia. Strach, strach i strach. A czerń kojarzyła jej się z koszmarami i straszną nocą. I ten księżyc gdy jest ciemno... Jak wielkie oko patrzące na nią nie ubłagalnie.
Ptaszyna wyrwana z gniazda nie zrobiłaby nikomu krzywdy bez potrzeby. Może się bronić to tak, ale jak to nie ona zacznie. Larwa, więc na pewno nie ma się co obawiać. Bengalka wyglądała na spłoszoną niżeli rwącą się do ataku.
Teraz nadeszło pytanie na które odpowiedź jest prosta. Ale czy Bogatka chce na nie odpowiedzieć? Nie ufa tej kotce. Nikomu nieznajomemu nie chce ufać.
- Co.. Co ci d...do te.. tego?- stwierdziła z widocznym przerażeniem. Nie zamierzała podawać takich informacji jakiemuś komuś. Larwia Łapa. Dziwne takie imię. Czemu nie po prostu Larwa? Czy tak nie byłoby łatwiej? Nie pojmuje tego całego Klanu.
- O...Oczy...czywiście, że nie...nie chce.- już raz widziała jacy są ci przywódcy. Zmieszał ich z błotem. Znaczy ich matkę. Ale co to za różnica? Na razie nie interesuje ją coś takiego. Może to nie Klan Gromu, ale czym to się różni?
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Czekała na odpowiedź. Chociaż czy na prawdę? Podobało jej się to że mała samotniczka się przed nią kuliła. Podobało jej się to iż była jej koszmarem. Uwielbiała to uczucie przewagi, wiedziała że była lepsza. Bogatka była jednak żywsza niż ona. Każdy był od niej żywszy.
Bo koszmary były martwe, były czarną odchłanią, były przepaścią bez końca. Toksyny były trucizną i przebijały się przez ciało, by zaspokoić pustą żądzę.
Ona natomiast była gdzieś pomiędzy, nie dając się porwać falom, jednocześnie nie stojąc na brzegu. Gdy Bogatka jej odpowiedziała, Larwa powoli i rytmicznie wysunęła pazury.
Zmrużyła oczy.
Nastroszyła sierść.
—Sko'o nie chcesz pzyjąć pomocy mojej 'odziny, odjedź. Nie chcemy samotników na g'anicy. Umie'aj gdzieś indziej.—Odrzekła z chłodem lodu w głosie, stawiając uszy na sztroc. Mała samotniczka powinna odejść, jeśli okaże się wystarczająco nie głupia. W innym wypadku po prostu ją delikatnie zaatakuje, dla ostrzeżenia. A potem? Potem da z siebie wszystko. Nie ma sumienia i nie będzie z niego korzystać.. przynajmniej dopóki ten zdrajca Czermień do nich nie wróci z płaczem, co raczej nigdy się nie zdarzy.
Tym czasem po prostu miażdżyła samotniczkę żelaznym spojrzeniem złych, zwężonych zielonych oczu.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Tak. Wszystkie te Klany są takie same. To było miłe, że tak kotka chciała ją przyjąć do swojego, ale nie może. Nie ma zaufania do jakiegoś Wichru. Musi najpierw znaleźć rodzinę. Może kiedyś Jaskółka chciałaby tu dojść, ale na pewno Bogatka nie będzie podejmować takich decyzji sama bez grama zaufania dla tych oczu. Musi sobie dać radę sama. Mimo traumy i koszmarów, to nie zamierza się poddawać.
Wystraszyła się późniejszego zachowania Larwy. Okej. Nie jest tu mile widziana. Nie ma problemu. Jednak dla bengalki w takiej traumie czarna terminatorka bardzo ją zlękła. Łzy poleciały, oczy wbiła w nią z szokiem i strachem i uciekła.
//zt
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Dawno nie było go w tej okolicy, ale postanowił wybrać się na spacer, bo dlaczego by właściwie nie? Poza tym miał nadzieję, że może spotka na swojej drodze kogoś znajomego z Klanu Wichru? Istniało prawdopodobieństwo, ze nawet natknie się na Lawendę, aczkolwiek w taki łut szczęścia aż nie wierzył, choć, kto wiem, może Gwiezdni będą dla niego łaskawi. Spacerował więc niezbyt spiesznie, po tym jak spożył dość obfite śniadanie i teraz cieszył się spokojem tego dnia. Nie było jakoś szczególnie chłodno, nie czuł się zmęczony, więc po prostu rozglądał się po okolicy z zaciekawieniem, dostrzegając pokryte szronem trawy i inne cudowności świata, które pewnie pozostałym kotom mogły nawet umykać w ich pędzie życia. I wcale by się tym nie zdziwił, bo mimo wszystko w życiu Klanu działo się na pewno więcej, niż u niego, gdzie musiał dbać tylko i wyłącznie o własny żołądek i nic więcej.
W każdym razie przystanął na chwilę gdzieś w okolicach janowca i przymknął ślepia, kiedy słońce na moment wyszło zza chmur, a on grzał się w jego przyjemnych promieniach. Wydawało mu się w tej chwili, że tak naprawdę do Pory Młodych Liści nie jest wcale tak daleko, że wszystko, co go otacza, już powoli się rozmraża i zmierza do nowego życia. Doskonale wiedział, że na to jeszcze przyjdzie czas, ale mimo wszystko myśl o tym jakoś mu się podobała, podnosiła go na duchu i przypominała o tych chwilach, gdy dokładnie wszystko budziło się do życia, a on cieszył się, że znowu to zobaczy.

//ktokolwiek
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Gwiezdni nie zamierzali tego dnia dawać samotnikowi obecności Lawendowego Kwiatu w prezencie; zamiast tego postawili przed nim Porywisty Wiatr.
Rudo-biały kocur ostatnio sporo chodził po granicach, czuwając, żeby na tereny klanu nie próbował wchodzić ani Dynia, ani Borsucze Futro – o innych samotnikach nie wspominając. Próbował znaleźć sobie jakieś zajęcie, skoro nie miał żadnego terminatora, a parę rzeczy zaprzątało teraz jego głowę: głównie kwestia Żaby i… Słonecznikowej Pestki, przez wzgląd na jej reakcję na śmierć Sadzowej Łapy. Zmierzał akurat powolnym krokiem z granicy z Szarymi Topolami w stronę Barwnej Łąki, a jego nos zmarszczył się, gdy doleciała doń woń nikogo innego, a jakiegoś kota spoza klanu, na co przyspieszył kroku, by dość szybko znaleźć się w okolico ogołoconego na Porę Nagich Drzew janowca. Tam odnalazł burego kocura o dziwnie wygiętych uszach, który stał… z zamkniętymi ślepiami. Końcówka ogona wojownika drgnęła lekko.
– Mam nadzieję, że nie zamierzasz przekraczać granicy – odezwał się bez ceregieli.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości