Logo Artemidy
Bujny Janowiec
Biały Puch nie spodziewała się, że kiedy wybierze się na samotny spacer w ciszy, natrafi na kogoś nieznajomego. Od czasu tego niezbyt przyjemnego sojuszu z Pożogą, była nieco bardziej... ostrożna, jeśli chodzi o granicę. Patrole nie raportowały niczego dziwnego, nikt się raczej przy nich nie kręcił. Dlatego też była naprawdę zdziwiona, kiedy wyczuła przy Bujnym Janowcu woń, należącą do nieznanego jej kota.
Biała córka Fiołkowego Świtu dosyć ostrożnie podeszła do kocura. Nie ukrywała się, nie chowała, szła po prostu prosto przed niego, mimo, iż wydać było po jej posturze, że jest spięta. Mimo wszystko spoglądała na kocura dosyć łagodnym, niepewnym wzrokiem. Nie dawała srebrnobiałemu więcej, niż maksimum dwanaście księżyców. Oznaczało to więc, że właściwie byłby w klanie jeszcze terminatorem. Kotka więc westchnęła cicho, po czym, kiedy była już przy granicy, postanowiła się odezwać.
- Co tutaj robisz?
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

[Obrazek: dbjwx5g-3ee46279-09b3-42d4-80bc-b3bc777a...KQFQBN3RCA]
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
20
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I wreszcie.
W pewnym momencie kocurek spostrzegł na horyzoncie sylwetkę, zapewne należącą do jakiegoś wichrzaka. Kot ewidentnie szedł w jego stronę, co spowodowało, że kocurek lekko się spiął, jednak... Wciąż siedział na swoim miejscu, nieruchomo i cicho. Być może to długie siedzenie spowodowało, że mięśnie mu zdrętwiały i dzięki temu nie może się teraz ruszać. Może rzeczywiście skamieniał albo po prostu oczekiwał, aż nieznajoma zbliży się na wystarczającą odległość.
W pierwszej kolejności zapytała, co tutaj robi. Sam musiał przyznać, że... Nie do końca wie, co ma powiedzieć. Co wytłumaczyć, co lepiej zataić, czy coś poprzekręcać. A może najlepiej powiedzieć całą prawdę? Tak przecież byłoby najłatwiej.
- Czekam - Ale to Biały Puch raczej już wiedziała. Plaga musiał wziąć głębszy wdech, by móc powiedzieć coś więcej. - Czekam od rana. To długa historia. - Ale to wciąż niczego nie wyjaśniało. Kurcze, to trudniejsze, niż początkowo zakładał. - Mój towarzysz odszedł. Odszedł i to chyba na zawsze. - Wszystko się posypało. Gdyby nie ta nagła decyzja, zapewne wędrowaliby teraz gdzieś wzdłuż Czarnego Ogona. Roche miał Plagę nauczyć polowania, miał nauczyć walki i... Nie dotrzymał słowa. Po prostu nie zdążył. - Powiedział, że tu znajdę pomoc. Dlatego czekam - Dodał jeszcze i po tych słowach miał wrażenie, że zaraz padnie. Źle się czuł. Głodny, zmęczony, a w jego głowie wszystko wirowało. Jak się tego pozbyć?
- Nie umiem polowań... Walczyć też nie. Nie mam rodziny. - I czego tak właściwie oczekiwał? Gdyby był z nim tutaj Roche, zapewne powiedziałby kilka mądrych słów i wyjaśniłby wszystko. Plaga stałby z boku i tylko się przysłuchiwał. Tak byłoby zdecydowanie wygodniej dla kocurka, który na ten moment czuł się dość zagubiony, bo naprawdę nie miał pojęcia co powinien robić, nie tylko teraz, a również w najbliższej przyszłości.
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał.
Czekał od rana, co oznaczało tyle, że po prostu musiał być głodny. Jednocześnie jednak zastanawiała się, jaką wolą Gwiezdnych, nie spotkał się z porannym patrolem? Chociaż... ten wychodził wcześnie, więc prawdopodobnie po prostu się z nim minął. Biała zastępczyni trzepnęła delikatnie jednym z uszu.
Zaniepokoił ją fakt, że jakiś kot postanowił zostawić kociaka na Wichrowej granicy. Nie wiedziała czy to może nie był jakiś podstęp Pożogi... Z drugiej strony, czy byliby aż tak okrutni, aby wysyłać kota niezdolnego do polowania i walki? Nie wyczuwała nikogo więcej poza kocurem, więc raczej to co mówił, mogło być prawdą.
- Rozumiem - miauknęła po chwili, delikatnie przekrzywiając głowę w bok. Niezbyt wiedziała, co powinna zrobić w tej sytuacji. Kocur nie powiedział wprost, że oczekuje przyjęcia do klanu. Niemniej jednak oczekiwał pomocy. To było naprawdę, okropnie skomplikowane.
Pijawka jednak musiała wziąć się w garść. Była zastępczynią, obiecała coś sobie po rozmowie z Chaos. Musiała powoli podejmować tak ważne decyzje, gdyż kiedyś sama miała stanąć na czele klanu jako przywódczyni. Dlatego wzięła głębszy wdech.
- Jak Ci na imię? I czy oczekujesz... czy chcesz, abym przyjęła Cię do Klanu... Wichru?
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

[Obrazek: dbjwx5g-3ee46279-09b3-42d4-80bc-b3bc777a...KQFQBN3RCA]
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
20
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najpierw trzepnęła uchem, ale na tyle delikatnie, że Plaga pewnie nawet tego nie zauważył. Co prawda wzrok wciąż miał wbity w jej twarz, jednak... No, najwidoczniej nie przyglądał się wystarczająco uważnie. Ale to nic. W końcu przemówiła, jednym, krótkim słowem, które zrozumiał od razu. Dopiero wtedy podniósł się, bo... Przez ten cały czas siedział i najwidoczniej zorientował się o tym dopiero teraz. No i cóż, dzięki temu, że wstał, było mu zdecydowanie łatwiej. Nie musiał zadzierać głowy do góry, by na kocię patrzeć. Może i nie była przesadnie wysoka, to on po prostu jest dość niski. Do tego dochodzi jeszcze różnica wieku. Srebrzysty wciąż jeszcze rośnie.
Gdy został zapytany o imię, przez chwilę milczał. Czy powinien przedstawić się tym, które rzeczywiście nosi? Czy nie lepiej będzie wymyślić jakieś nowe, którym od dnia dzisiejszego będzie się posługiwał? W końcu właśnie zaczyna jakąś... Nową drogę, czy coś. Mógłby się dlużej zastanowić, rozważyć za i przeciw, ale... Teraz nie było na to czasu. Z resztą... Zaraz kocica zadała drugie pytanie, na które również musiał odpowiedzieć.
- Plaga - Odpowiedział krótko, przerywając chwilę milczenia, która nastała między nimi. Nie będzie kłamał. Nie wyszłoby mu to na dobre. Gdyby kłamstwo się wydało, mógłby mieć jakieś... Kłopoty? Może ponosiłby tego jakieś konsekwencje? - Chcę, tak. Tego chcę, byłoby świetnie. - Prędko dodał, nawet lekko kiwając głową. O to od początku mu chodziło. Szkoda tylko, że nie powiedział o tym na początku. Ale hej, chyba lepiej późno niż wcale.
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Plaga - powtórzyła cicho. Samotnicy nadawali czasem dziwaczne imiona swoim kociętom. W klanie raczej żadna z matek nie pozwoliłaby sobie na takie imię dla swojego dziecka. Chyba. Też nie była do końca tego pewna. Nie zamierzała się jednak nad tym dłużej zastanawiać. - Miło mi. Ja jestem Biały Puch... zastępczyni Klanu Wichru - ponownie posłała kocurowi delikatny uśmiech.
Chciał być przyjęty do Klanu Wichru. Biała pokiwała delikatnie głową ze zrozumieniem, a następnie, po krótkiej chwili zaprosiła ogonem do siebie. Pozwoliła mu przekroczyć granicę.
- Więc od dzisiaj jesteś członkiem Klanu Wichru... Chodź, zaprowadzę Cię do obozu i może... trochę opowiem o zasadach, dobrze? I jeśli działoby... się coś złego, albo czułbyś, że coś jest nie tak... to chcę, abyś od razu do mnie przyszedł, dobrze? A teraz chodźmy - miauknęła w stronę młodego kocura. Dostosowała krok do sporych rozmiarów kociaka, a następnie ruszyła w stronę obozu. Musiała poinformować Lawendową Gwiazdę o kociaku, którego przyjęła do klanu.
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

[Obrazek: dbjwx5g-3ee46279-09b3-42d4-80bc-b3bc777a...KQFQBN3RCA]
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
20
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał do czynienia z samą zastępczynią Klanu Wichru. Czy go to zadziwiło? Trochę. Miał wrażenie, że to... Pewnego rodzaju zaszczyt. Zastępca przywódcy to naprawdę wysoka ranga i, no, raczej nie każdy ma okazję, by taką w swoim życiu pełnić. Czy kocica zasłynęła, że to właśnie ona została wybrana? W oczach Plagi musiało być to coś naprawdę bohaterskiego i odważnego. Coś, czego nie byłby w stanie dokonać zwykły kot. Szacun. Spojrzał na nią z błyskiem w oku, jednak nie odezwał się w żaden sposób. Zamiast tego jedynie krótko kiwnął głową, na znak, być może zrozumienia albo uznania. A może tego i tego.
Wyłapał, że chciała przywołać go do siebie, więc zrobił kilka kroków w jej stronę. Dość ostrożnie i niezgrabnie, a wszystko to dlatego, że to wcześniej siedział przez dość długi czas. Dobrze jest się w końcu trochę poruszać.
- Dobrze - Odpowiedział krótko. Obóz klanu i zasady. Był... Był nimi szczerze zainteresowany i jak najbardziej chciał je wszystkie poznać. Dzięki temu będzie mu łatwiej się zaklimatyzować, takie miał wrażenie. Teraz... Będzie łatwiej, będzie lepiej i bezpieczniej. Mimo to, sam nie wiedział jak się obecnie czuje.
Ruszył za Białym Puchem w milczeniu, przede wszystkim oczekując, aż zastępczyni zacznie opowiadać. Sam miał w głowie teraz całą masę pytań, ale... Ale na nie przyjdzie czas później, nie teraz.

/zt?
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy tak właściwie Mrucząca Łapa był widziany w obozie? Ciężko w sumie powiedzieć, ale na pewno nikt go nie widział przez ostatnie kilka dni. Ostatnim razem gdy ktokolwiek go widział w okolicy, był to Wietrzny Dzień, widząc kocura z daleka i próbując z nim porozmawiać. Wtedy jednak Mrucząca Łapa szybko odszedł, mrucząc coś pod nosem, poirytowany. Niektóre koty w klanie zaczęły się martwić, jak chociażby starsi przedstawiciele klanu. Mruczek będąc terminatorem, do tej pory zawsze pojawiał się regularnie w legowisku starszyzny, by wymienić mech i sprawdzić czy ktoś nie potrzebuje przekąski. Nie raz zatrzymywał się na ploteczki z Łabędzim Skrzydłem. Jednak nie pojawił się ani razu od dłuższego czasu i coraz więcej kotów zaczynało przeczuwać że coś było nie tak. Jeżeli komukolwiek udało mi się go znaleźć, wydawał się unikać kontaktu, roztrzęsiony i zazwyczaj w złym humorze.

Nikt nie wiedział co się tak naprawdę działo. Nikt w sumie nie mógł, bo zaczęło się to wiele księżycy temu. Może w momencie gdy ogłoszono śmierć Jagodowej Gałązki? Może nawet wcześniej? Teraz jednak osiągnęło kompletnie inny poziom. Sny się powtarzały. Często, praktycznie każdej nocy. Za każdym razem przynosiły smród krwi, widok trudny nawet do opisania. Każdej nocy widział jak kolejne borsuki mordują jego rodzinę i przyjaciół. Praktycznie rozrywają Klan Wichru na strzępy. Czy ciężko było go winić w tym momencie że nie miał humoru? Co prawda nie rozmawiał o tym wiele z innymi, gdyż nie wiedział jak mogliby mu pomóc. Pewnie uznaliby że zwariował.
Musiał jednak istnieć konkretny powód czemu te sny się powtarzały. Raz lub dwa...mógłby to uznać za przypadek lub zmęczenie. Istniała jedna możliwość, która by to wszystko tłumaczyła. Co jeżeli te sny były jakimś znakiem nadchodzącego ataku, na który nie byli przygotowani...? Mrucząca Łapa nie potrafił wyprzeć tej myśli z głowy, obserwując jak koty bawią się, swobodnie polują i żyją swoim życiem, nieświadomi zagrożenia. Chciał porozmawiać z Lawendową Gwiazdą...ale nie miał żadnego dowodu. Z każdym dniem coraz więcej czasu spędzał nerwowo krążąc po terenach, szukając niebezpieczeństwa. Nie widział jednak nic. Z każdym dniem i każdą nocą, jego strach niestety nie ustawał.

Jednak po mimo wszystkiego...miał rację...

Mrucząca Łapa pojawił się pewnego dnia na granicy Klanu Wichru. Charakterystyczna woń praktycznie znikła z jego futra, podczas gdy przemierzał uważnie tereny położone na południe od granic. Teraz jednak wrócił. I nie z pustymi łapami...bądź pyskiem. W pysku kocura znajdowała się kupka futra, luźno zwisając. W tej chwili, na pierwszy rzut oka było ciężko powiedzieć, co w ogóle trzymał. Po przyjrzeniu się, można by dostrzec przez brud i resztki krwi, czarno-białe futro. Było jednak zbyt duże na kociaka. Było to młode borsuka, oczywiście już martwe. Myśląc o tym, miał wiele szczęścia że udało mu się uciec stamtąd, nim matka borsuczków powróciła do nory. Dzięki temu miał czas by zakryć zapach błotem, by móc wrócić do klanu. Z dowodem tego co odkrył. Borsuki lęgły im się niedaleko granic.
Sam kocur nie wyglądał najlepiej, brudny z rozkojarzonym wzrokiem. Stał na samej granicy, chociaż samemu nie wiedział na co dokładniej czekał. Wykonał zadanie, prawda? Z pewnością to było wolą Gwiezdnych by odkrył gniazdo i pozbył się potworków nim były młode. Czemu więc nie czuł ulgi mimo tego...? Zacisnął zęby mocniej. Coś chyba chrupnęło...
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nietoperze Niebo była na swoim pierwszym patrolu granicznym od... no cóż od serii niefortunnych zdarzeń, które obróciły jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Razem z nią szli Trawiasta Polana, która była jedynym kotem który umiał ją wyciągnąć z Splątanych Korzeni, Splątanym Wąsem i Gładkim Grzbietem. Cała trójka żywo dyskutowała na różne tematy, od kociąt Błękitnej Łapy, które niedawno zostały terminatorami i jakie to one nie są uroczę, gdy pomagają starszym i wykonują różne inne obowiązki, po to jaka dziś wspaniała pogoda na patrol, ni to za gorąco ni to za zimno. Toperz za to szła z tyłu, niewiele się odzywała, głównie potakiwała gdy uważała że powinna i blado się uśmiechała gdy padł jakiś żart.
Mimo że nikt nie powiedział jej tego wprost to czuła że swoim złym humorem psuje radosny nastrój patrolu, który byłby o wiele lepszy bez takiej kuli u łapy jak ona. Czuła się przez to jeszcze gorzej i mniej potrzebna. Zaproponowała więc, że sama sprawdzi odcinek przy Bujnym Janowcu i po tym gdy Gładki Grzbiet zapytał czy jest tego pewna puścili ją wolno.
Nie spodziewała się tam nikogo spotkać, myślała że po prostu oznaczy ten kawałek granicy, chwile tu posiedzi by wszyscy mogli się nacieszyć brakiem jej towarzystwa i wróci sobie spokojnie do reszty patrolu. Ogromnie się więc zdziwiła i przeraziła gdy ujrzała białego kocura z krwią na pysku i czerwonym kłębkiem futra w pysku. Nie była pewna co to jest, było za duże na zwykłego piszczka, no chyba że zająca, na drapieżnika było za to za małe, Toperz nigdy w życiu nie widziała młodych żadnego drapieżnika, więc nie dziwne że nawet o tym nie pomyślała. Za to coś co na pewno widziała i mogło być kłębkiem futra w pysku nieznajomego, to kot. Bardzo młody kot. Szybko jednak odrzuciła te myśl. Nie miała przecież żadnej pewności że to nie jest zupełnie coś innego prawda? Mimo to posiłek z poprzedniego dnia podszedł jej do gardła. Myślała że zwymiotuje, ale gdy tak się jednak na szczęście nie stało, a żołądek i nerwy Nietoperz okazały się lepsze niż myślała podeszła bliżej.
Wydawało jej się że skąd kojarzy tego kocura, ale nie była pewna skąd. Może był kolejnym zaginionym, któremu szczęśliwym trafem, w przeciwieństwie do jej rodziny, udało się znaleźć drogę do domu, a teraz będzie chciał zacząć mordować cały Klan Wichru, znaczy wrócić do klanu i swoich obowiązków. Zastanawiała się przez chwilę czy kogoś nie zawołać, ale ostatecznie postanowiła samemu podejść i najwyżej uciec po pomoc jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zatrzymała się jakieś trzy odległości ogona (około metra) od białofutrego. Mierzyła go ostrożnym i trochę przestraszonym wzrokiem. Jeżeli podejdzie do niej o krok, szybko ucieknie i odnajdzie grupę wojowników od których się odłączyła. Nic jej nie będzie
- Em.... um.... cześć? Co ty tu... robisz? - zapytała, jąkając się.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiał zbyt długo czekać, nim jego oczom ukazał się patrol. Mruczek dość szybko dał radę rozpoznać Trawiastą Polanę. Jednak nie mógł szczególnie powiedzieć żeby młodsza kocica przynosiła jakieś skojarzenia. Kiedy ostatni raz był w obozie? Cóż, nawet jak był, to Mrucząca Łapa nie szczególnie przebywał wiele wokół innych. Trawiasta Polana zatrzymała się, uważnie przyglądając się kocurowi, jakby go rozpoznawała, ale nie była pewna.
- Witaj, Trawiasta Polano. – Mrucząca Łapa przywitał się bezemocjonalnie. Przeniósł następnie spojrzenie na Nietoperze Niebo.
Tyle co Mrucząca Łapa mógł dostrzec bez problemu, to że kocica nie należała do szczególnie śmiałych. Bała się go? Jeżeli nawet go nie rozpoznawała, przykre było żeby wojownik drżał przed pojedynczym kotem. Chyba że była terminatorem?
- Nazywam się Mrucząca Łapa. Prosiłbym żeby ktoś poszedł po Lawendową Gwiazdę? Mam dość ważne znalezisko. Znalazłem gniazdo borsuków niedaleko od granicy. – Gdy Trawiasta usłyszała jego głos, miała już pewność. Cicho potwierdziła że fragment o tym że należał do klanu jest prawdą. Wydawała się także zmartwiona wieścią o borsukach.
Mrucząca Łapa nie próbował podejść bliżej kocicy. Jednak wypuścił truchełko na ziemię. Jeżeli chciała zobaczyć bliżej, to mogła. Jednak zależało mu raczej by przejść do rzeczy.
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biały kocur mimo że dla niej obcy to najwyraźniej znał jej mamę. A przynajmniej znał jej imię, bo Trawiasta Polana nie wyglądała jakby wiedziała o nim coś więcej niż Toperz.
Gdy jego wzrok wylądował na czarnulce ta szybko zesztywniała, a każdy włosek na jej ciele stanął dęba w obawie że biały żuci się do ataku, a ona nie będzie w stanie wystarczająco dobrze walczyć albo wystarczająco szybko biec po pomoc. Czuła się trochę żałośnie drżąc od jednego spojrzenia kocura, ale nic nie mogła nic na to poradzić. Szczególnie gdy w jego pysku nadal bezwładnie tkwiło ciało być może kota. Pewnie walcząc razem z matką udało by się im łatwo go przegonić, a w ostateczności, choć tego by akurat nie chciała, nawet zabić. Mimo to jednak nie była wstanie opanować swojego strachu i być odważną wojowniczką, jaką powinna być.
Czyli miała racje i Mrucząca Łapa najwyraźniej rzeczywiście był jednym z zaginionych członków Klanu Wichru. Takich niedawno zaginionych i chyba nawet celowo. Zszokowała i zmartwiła ją wiadomość o borsukach blisko granicy, ale też rozjaśniły jej czym tak właściwe jest trup w pyszczku byłego współklanowicza. Był to borsuk i do tego najwyraźniej bardzo młody. Nie bała się go już tak, bo jednak nie jadł kotów.
- Ja pójdę - zaproponowała, chcąc zatrzeć poprzednie złe wrażenie, zostając już tylko na chwile by lepiej się przyjrzeć martwemu, młodemu borsuka, które upuścił Murczek. Po tym to już pewnym krokiem ruszyła w kierunku obozu. Już drugi raz będzie przyprowadzać Lawendową Gwiazdę na granicę z powodu kota powracającego do klanu, więc można było powiedzieć że ma w tym wprawę.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowa Gwiazda spędzała czas ze swoim bratem, Miękkim Obłokiem przy Stosie Zwierzyny, kiedy nagle podeszła do niej Nietoperze Niebo z informacją, że na Granicy czeka na nią jej siostrzeniec. Niebieska kotka westchnęła głośno i spojrzała zrezygnowana na syna Czyżykowego Głosu. Ich spojrzenia skrzyżowały się i Lawenda kiwnęła potakująco głową, po czym pożegnała się z bratem. Domyślała się, co mu chodzi po głowie, w końcu rozumieją się bez słów. Lawenda poprosiła Nietoperze Niebo, aby ta prowadziła je na miejsce spotkania, gdyż sama nie miała do tego teraz głowy. Wolała przygotować scenariusz na konfrontacje z siostrzeńcem. Po dłuższym wędrowaniu, przy bujnym janowcu, skąd nazwa tego miejsca pochodzi, dało się dostrzec dwie postacie, w tym jedną śnieżnobiałą.
- Witaj, Mrucząca Łapo- przywitała się bez entuzjazmu. Jak na wesołą Lawendę to było bardzo chłodne powitanie. Cóż, w głębi serca cieszyła się z powrotu krewnego, ale który to już raz zawiódł Klan swoim zniknięciem? Ile razy Przywódcy będą przyjmować go z powrotem? Ile jeszcze potrwa jego trening i kiedy będzie wojownikiem, aby jeszcze lepiej służyć Wichrowi?
- Który to już raz, mój drogi zniknąłeś?- zapytała patrząc prosto w oczy Mruczącej Łapy.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur został na granicy przez jakiś czas w niezręcznej ciszy. Głównie dlatego że nawet nie wiedział o czym mógłby rozmawiać. Chcicał poczekać na Lawendową Gwiazdę. Tymczasowo przysiadł, próbując wykorzystać trochę czasu na chociaż częściowe wyczyszczenie swojego futra.
Gdy przywódczyni pojawiła się na horyzoncie kocur przestał i powstał z powrotem na łapy. Lawendowa Gwiazda była ponownie z młodszą kocicą. Na pysku kocura pojawił lekki uśmiech na widok krewnej, szybko jednak znikł, gdy usłyszał zaskakująco chłodny ton. Do tej pory nie doświadczył takiego powitania. Być może miała wyjątkowo wyczerpujący dzień? Poza tym, miałaby powód żeby nie być szczęśliwa z powodu że ponownie zdarzyło mu się zniknąć bez słowa.
- Witaj Lawendowa Gwiazdo. Dobrze cię widzieć. – Jego głos miał normalny ton. Który to już ran zniknął. - Szczerze, nie jestem pewny. Z pewnością już za dużo. – Przyznał z westchnieniem że może powinien porozmawiać wcześniej z Lawendową Gwiazdą o swoim problemie. Jednak nie mógł ryzykować nieporozumienia lub że mu nie uwierzą. Chwilowo zerknął w stronę martwego borsuczka. Tak. Musiał na początku to wyjaśnić. Bezpieczeństwo było najważniejsze. - Na początek ważna sprawa, Lawendowa Gwiazdo! Nie chcę cię martwić, jednak zaraz za południową granicą klanu znalazłem gniazdo z młodymi borsukami. – Odpowiedział, pokazując Lawendowej Gwieździe swoją zdobycz. Szczeniak wyglądał na bardzo młodego, ale oczywiste było że w kilka księżycy przeistoczyłby się w potężnego zabójcę. - Cóż, zająłem się młodymi. Upewniłem się także że jeżeli matka wróci, nie będzie w stanie ruszyć moim tropem. Dość długo starałem się ukryć mój zapach oraz tego małego potwora. Częściowo dlatego zajęło to tyle czasu. Nie mogłem ryzykować. Nie wykluczone jednak że nadal może krążyć gdzieś po tamtej okolicy. – Wytłumaczył najprościej jak umiał, na razie nie wspominając snów. Nie miało to takiego znaczenia i mógł powiedzieć jej później, jeżeli zapyta skąd wiedział.
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niebieska kotka westchnęła głośno słysząc odpowiedź Mruczącej Łapy. Wyglądało na to, że sam kocur nie wie ile razy zniknął z Klanu i ile razy trzeba było go przyjmować z powrotem. Kiedy Lawenda usłyszała, że siostrzeniec ma ważną sprawę natychmiast wyprostowała się jak struna, skierowała uszy w stronę Mruczka i zamieniła się w słuch. Następnie przeniosła swój wzrok na zdobycz kocurka i zrobiła zniesmaczoną minę. Mógł oszczędzić im wszystkim widoku rozkładającego się trupa borsuka, ale zdawała sobie sprawę, że stanowi on dowód, że Mrucząca Łapa mówi prawdę.
- Zachowałeś się bardzo odpowiedzialnie i odważnie. Zaraz zorganizuje patrole i ostrzegę Klan przed niebezpieczeństwem- oznajmiła wdzięcznym głosem. Była dumna z siostrzeńca, że tak poświęcił się dla Klanu i podjął tak duże ryzyko, choć z drugiej strony, mógł powiadomić ją lub Biały Puch, a na pewno by zadziałały w tej sprawie.
- I co ja mam teraz z tobą zrobić? Już nie raz pokazałeś, że jesteś odpowiedzialnym kocurem i Klan jest dla ciebie bardzo ważny. Widzę, że jesteś gotów wiele dla niego poświęcić. Dlaczego więc trening idzie Ci tak wolno? Już dawno powinieneś być wojownikiem i to bardzo dobrym- powiedziała łagodnie patrząc swoimi szmaragdowymi oczami w ślepia Mruczącej Łapy. Chce zrozumieć siostrzeńca dlaczego trening nie idzie mu tak jak powinien. Biorąc jeszcze pod uwagę ile Mruczek spędził czasu poza Klanem i musiał radzić sobie sam to na pewno posiada wiele umiejętności. Więc w czym jest problem?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedział że truchło nie było przyjemnym widokiem i miało już nieprzyjemny zapach. Przyniósł je tylko dlatego że nie był pewny czy ktokolwiek by mu uwierzył. Nie był pewny czy sam uwierzyłby kotu który zacząłby paplać o koszmarach które naprowadziły go na gniazdo borsuków i jakimś sposobem wyszedł cało ze spotkania. Tak...pewnie bez dowodu sam sobie by nie uwierzył. Zwłaszcza że nie był to pierwszy raz gdy zniknął bez słowa i doskonale wiedział że nie każdy w klanie mu do końca ufał. Ile zaufania można mieć do kota który ma ponad pięćdziesiąt księżycy na karku i nadal jest terminatorem?
- Dobrze. Pozostaje nadzieja że jak zobaczy co się stało, po prostu opuści teren. Ale nie można mieć pewności. – Gdy wszedł do tej nory, wiedział że była spora szansa że drapieżnik może wrócić w każdej chwili. Jednak zdecydował się zrobić to co zrobił. Nie wiadomo czy mieliby kiedykolwiek później tak łatwą okazję by pozbyć się chociaż części problemu. A nawet gdyby matka wróciła...jedynie on zapłaciłby za to cenę.
Druga część rozmowy mogła nie wydawać się taka łatwa. Lawenda nieco go zaskoczyła z jej podejściem i pytaniami. Dlaczego nie był wojownikiem? Dlaczego nie skończył treningu? Problemem było że Mruczek tak naprawdę sam nie potrafił przytoczyć konkretnej odpowiedzi. Na pewno fakt że był chorowity przyczynił się w jakiś sposób. Ale nawet mimo regularnie spędzania czasu w lecznicy, nadal powinien był skończyć trening w ciągu tylu księżycy. Mogło to zająć nieco dłużej, ale nie aż tyle.
Kocur odwrócił wzrok. - Nie wiem...czy jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie... – Miał odczucie że była w pewien sposób zawiedziona nim, ale zarazem nie na tyle by po prostu mu to powiedzieć. - Może bym skończył niedawno jakbym się skupił na treningu. Ale nie mogłem...nie mogłem... – Skrzywił się nieco, gdy fakty zaczęły do niego dochodzić. Coś z pewnością było z nim nie tak. I nie tylko dlatego że chorował. - Nie spałem przez wiele nocy. Wolałbym jednak rozmawiać o tym w bardziej...zacisznym miejscu. – Nie chciał tłumaczyć tego co widział przy dwóch kocicach. Czułby się z tym naprawdę dziwnie i po prostu nie czuł żeby to było coś o czym chciał rozmawiać tu i teraz.
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Czyżykowego Głosu kiwnęła głową na wypowiedź Mruczącej Łapy. W głowie już zaczęła układać plan działania, że musi powiadomić o wszystkim niezwłocznie Biały Puch, która na pewno odpowiednio dobierze patrole. Szybko jednak Lawenda przestała wymyślać scenariusze, gdyż musiała się skupić na Mruczącej Łapie. Była trochę zawiedziona, że siostrzeniec nie potrafi podać przyczyny nie ukończenia treningu. Zastanawiała się czy nie chce powiedzieć prawdy czy naprawdę nie zna przyczyny wolnego toku nauczania. Może boi się przyznać, że Pijawka nie jest odpowiednią mistrzynią dla niego?
- Coś Cię męczy? Dobrze, porozmawiamy o tym później. Przyjmę Cię z powrotem do Klanu, ale obiecaj, że do Pory Nowych Liści ukończysz trening. Również jestem zmuszona do czasu twojego mianowania nałożyć na ciebie karę zakazu samodzielnego opuszczania Obozu. Czy takie warunki Ci odpowiadają?- powiedziała patrząc na Mruczącą Łapę oczami pełnymi nadziei. Bardzo chciała, aby siostrzeniec wreszcie wziął się za siebie i skończył trening. Wtedy da mu spokój. Również ograniczenie samodzielnego wychodzenia uważała za konieczne, aby Mrucząca Łapa znów nie zniknął. Lawenda zdawała sobie sprawę, że i tak może sam wyjść i zaginąć, lecz wtedy niech będzie świadomy, że nie opłaca mu się wracać do Wichru.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości