Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kura zmrużył lekko ślepia, widząc jak przypominająca koci-szkielet sylwetka zatrzymuje się i... Chyba jakby się zjeżyła? Ciężko to było określić z tej odległości. Na pewno jednak usłyszała go i to wyraźnie, bo z jej pyska padła godna kociaka odpowiedź. Przez uderzenie serca kocur poczuł łaskoczącą podniebienie irytację, nie dostając tego, czego oczekiwał. A nie oczekiwał wiele, prawda? Ot wiedząc, że to jakaś Śmierdząca Wilgocią Łapa, czy inna Żrąca Żaby Morda mógłby wywnioskować, że ma do czynienia z kimś z klanu. Może nawet z którego. Adekwatnie, jakiegoś innego Długiego Bolusia mógłby prawie na pewno zakwalifikować jako samotnika. Kiedy jednak dłużej się nad tym zastanowił, jeden z kącików jego warg uniósł się lekko ku górze. Bo skoro to szkielet obniżył ewentualne loty ich dyskusji do tak niskiego poziomu, nikt nie będzie miał prawa mieć do niego wątów, że nie zachowuje się na Wichrowych granicach niczym urodzony dyplomata, którym to zwyczajnie nie był. - CHRZAŃ SIĘ TWOJA STARA! - Odkrzyknął, również nie ruszając się z miejsca.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Ciężko powiedzieć, czy tylko zdziwiła się odzywką ze strony nieznajomego, oburzyła czy zażenowała. Jedno było pewne, siłą nie dało się zdjąć z jej pyska skwaszonej miny, zmarszczonego nosa i brwi. Uszy stały jednak na sztorc, jedynie tym nieco wybrakowanym co jakiś czas odsuwając się na boki, by słuchać porządnie otoczenia. Cała jednak uwaga była poświęcona pasiastemu pajacowi.
- TY SIĘ CHRZAŃ DWA RAZY BARDZIEJ! - wydarła się w jego stronę, niezwykle dumna z tego, jak działał jej umysł. A działał bezbłędnie, fascynująco i zwyczajnie dobrze. Na pewno lepiej niż tego chudego pchlarza, który nie poszczycił się zbyt wysokim poziomem rozmowy, toteż biedna Mysz musiała udawać, że mentalnie wróciła do poziomu czteroksiężycowego Trzmiela. Bądź co bądź, ona sama nawet jako kilkuksiężycowe dziecko była mądrzejsza niż całe jej rodzeństwo razem wzięte.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Och tak poziom dyskusji pozostawał stabilny. Czy raczej lepiej było powiedzieć, stabilnie pochyły w dół. Ale to akurat była ostatnia rzecz, po dwóch księżycach uważania na każdy krok i pilnowania się, która mogłaby w tym momencie przeszkadzać Kurczakowi. Może nawet, dzięki tej szczeniackiej i krótkiej wymianie powitań poczuł coś jakby nić sympatii do zupełnie mu nieznajomego kota? Albo po prostu stracił już resztki rozumu przez bezsenność i poczucie zamknięcia. W każdym razie, niezależnie jaki był tego powód, krótki śmiech uciekł z jego gardła, a oliwkowe ślepia rozwarły się szerzej. - TY SIĘ CHRZAŃ! CZTERY, NIE! PIĘĆ RAZY BARDZIEJ! - Zawołał ile sił miał w płucach, następnie powoli ruszając w stronę granicy.
Gdyby nie dość świeży zapach patrolu i pewność, że gdzieś w okolicy ten, z rycerzem Klekotem, herbu bocian w roli głównej, musiał się znajdować. Pewnie nie zdecydowałby się na ten krok. Nie, do puki nie upewni się, że ten ktoś przed nim nie jest zupełnym szajbusem, który rzuci się na niego z pazurami. Tak jak kiedyś Owca. Chociaż może akurat do tego nie wybrał najlepszej metody.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Z jakiegoś powodu taka wymiana zdań zaczynała ją nieco bawić. Przypominała jej dosłownie każdą dyskusję, jaką kiedykolwiek odbywała z Sową. Do tego też jak do ściany, niezależnie co się powie! Bywało to frustrujące, ale z czasem frustacja zaczynała ustępować rozbawieniu i cichym przedrzeźnianiu wuja. Bądź co bądź Mysz nie była taka głupia za jaką uchodziła. Wiedziała, że akurat bury kocur nie miałby skrupułów żeby zrobić jej krzywdę, wystarczy że go odpowiednio mocno zdenerwuje. A jej życie było jeszcze miłe.
- TY SIĘ CHRZAŃ W NIESKOŃCZONOŚĆ!!! - odpyskowała, biorąc przykład z kocura i idąc w stronę granicy, nieco szybciej niż on zważywszy na krótkie nóżki. Zatrzymała się kilka kroków przed umownym pasem, który oddzielał ich cywilizowane, współczesne Klany od dzikich i niebezpiecznych ziem niczyich. - Z bliska jesteś jeszcze brzydszy.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- A TY SIĘ CHRZAŃ ZAWSZE O JEDEN RAZ WIĘCEJ! - Odwarknął, odsuwając na bok myśl, że przebywanie w kociarni najwyraźniej nie najlepiej wpływało na jego umysł. Kto wie, może niedługo zacznie lepić kulki z mchu i turlać te pomiędzy łapami, udając, że kończyny to jego wyimaginowani przyjaciele? Widział w końcu jak jeden dzieciak to robił, chociaż bliżej było mu do kociaka jedynie z rangi...
Kiedy oboje stanęli, a oliwkowe ślepia padły na postać przed nim, Kura nie mógł oprzeć się wrażeniu, że ta wyglądała... żałośnie. Małe toto było, chude toto było, kościsty pysk poprzecinany bliznami. Życie ewidentnie nie obchodziło się z nią zbyt łagodnie. Zanim jednak jakakolwiek litościwa myśl na temat stworzenia zapłonęła w jego głowie, ta otworzyła ponownie mordę, gasząc ją w zalążku i w odpowiedzi wykrzywiając pysk Kurczaka w rozbawionym grymasie. - Będziemy dalej strzępić mordy na komplementy...? - Zagadnął, ruszając ponownie kilka kroków w przód i zmniejszając już i tak niewielki dystans między nimi. Może było to głupie, może ryzykowne, ale dawno nie miał możliwości odreagować poza grzecznymi sparingami z Słonecznym Brzegiem. Typ przerywał praktycznie po każdej rundzie, rzucając uwagami co do wykonanych ruchów! - Bo szczerze powiedziawszy, jak widzę twój pysk, mam ochotę się zrzygać. Jakby go trochę obić, byłby może przyjemniejszy dla oka. Co ty na to?
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Ah cóż to była za wymiana zdań! Zachwycające, szybkie ruchy mordkami ze strony każdego z nich, zero zawahania, tylko zaraźliwa pewność siebie i żądza mordobicia płonąca w chudych łapach obu burasów. Mysz nie mogła uwierzyć, że zaczynało jej brakować przekrzykiwania się, kiedy tylko znaleźli się zdecydowanie zbyt blisko siebie. Odruchowo zrobiła krok w tył, choć nie tyle ze strachu co dla zapewnienia sobie odpowiedniej ilości przestrzeni osobistej, którą bardzo sobie ceniła. Może jednak nie tak bardzo, gdy w grę wchodziło wytworzenie dyskomfortu w kimś innym? W związku z tym i krótkim przemyśleniem, zrobiła dwa kroki wprzód, musząc tym razem mocno zadzierać łeb do góry, by móc spojrzeć odpowiednio na kocura.
- Widziałeś kiedyś swoje odbicie? Idąc tu zrzygałam się już dwa razy na twój widok - uniosła kącik pyska w złośliwym, pewnym siebie uśmieszku. - Może tobie powinniśmy jednak poprawić wygląd, hm?
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- Ah, to wyjaśnia czemu tak od ciebie jedzie - odparł, dla odmiany musząc pochylać pysk, żeby móc patrzeć w żółte oczy. Kąciki warg uniosły się zaś ponownie ku górze w odpowiedzi na jej pytanie. Mysz mogłaby równie dobrze niczym prawdziwy angielski gentelman z monoklem ukłonić się w pas i szepnąć mu na uszko "Shall we dance?". Kura nie musiał sprawdzać, czy ma wolne miejsce w swoim karneciku. Jeżeli jakieś były zajęte, to właśnie zwolnił je wszystkie dla chudej poczwary.
- Spróbuj swojego szczęścia - i ledwie słowa opuściły garbatą mordę, ten nie kwapiąc się na dalsze ostrzeżenia, przystąpił do ataku.
Mięśnie kocura spięły się, kiedy unosił przednią łapę. Chciał zamaszystym ruchem zwyczajnie trzepnąć nią w pysk kocurzycy, a konkretnie, celując nią w kościsty policzek. Nie wysunął pazurów, w końcu miała być to brutalna zabawa, a nie próba morderstwa na granicach, jednak ciężko byłoby doszukiwać się w tym jakiekolwiek dalszej finezji, czy prób moderowania siły uderzenia.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
- Ehe, zwykle działa żeby odstraszyć byle pchlarzy - mruknęła, tym razem coraz bardziej znudzona wymianą zdań. Z początku było zabawnie, odrobinę żałośnie, ale zabawnie. A teraz to już tylko byle pyskówka z jakimś starym przerośniętym dziadem. Do czego to doszło w jej życiu, że musiała się ratować tego typu rozrywkami?
- Chyba ty - odpowiedziała, bacznie obserwując choćby najmniejszy ruch kocura. Typ się zamachnął łapą, a Mysz, chcąc skorzystać z ich bliskiej odległości, ruszyła przed siebie, zamierzając uniknąć ataku i przejść mu między nogami pod cielsko.
Rolling 1d10+3: 9 +3 = 12
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Do dużych uszu dotarła co prawda odpowiedź rzucona z kościstej mordy, ale kocur nie odpowiedział, woląc skupić się teraz na okładaniu tejże, niż dalszym strzępieniu języka. Ku jego rozczarowaniu, poczwara nie okazała się jednak tak głupia, jak był skłonny założyć i zamiast czekać grzecznie, aż ten trzepnie ją z plaskacza w policzek, wykonała unik. Na tyle sprawny, że Kura, nie będąc w stanie wyhamować już tak zamaszystego uderzenia, przeciął jedynie łapą powietrze. W głowie za to zakołysała mu się myśl, że ta jedna nie była pluskwą. To była glizda!
Mimo porażki nie miał jednak zamiaru obniżać gardy. Oliwkowe ślepia praktycznie od razu zanurkowały pomiędzy jego własne kończyny. Widząc, że kotka czyha pod jego podwoziem krzywy uśmieszek ponownie ozdobił jego pysk i w tym samym momencie przystąpił do złożonego i skomplikowanego ataku - usiadł. Właściwie nie musiał robić wiele więcej, prawda? Skoro glizda sama wybrała akurat to miejsce na kryjówkę, to wystarczyło, że Kura ugnie tylnie łapy i klepnie tyłkiem na jej kręgosłupie, albo, kto wie, może nawet wyszczekanym łbie, aby ją unieruchomić.
Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Była z siebie bardzo zadowolona. Unik był udany, frajer bił się z powietrzem, a do tego mogła wykorzystać swój niski wzrost jako narzędzia do pokonania rywala. No, na pewno by mogła, gdyby właśnie nie próbowała złapać oddechu spod burego cielska. Gapiła się wściekle w oliwkowe ślepia i myślała nad zemstą. Wydostanie się spod dupska wichrzaka będzie trudne, jeśli będzie się zwyczajnie pod nim wić. Do tego ten wyglądał na wystarczająco złośliwego, by nie dać jej tak łatwo uciec. Ah, cóż miała zrobić? Jedyną rzecz, która jej tak właściwie pozostała.
Uniosła łeb do góry, wykrzywiając łeb, chcąc wąsami połaskotać go drażniąco po brzuchu.
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Ha! Kura naprawdę świetnie się bawił. Mógłby lepiej, gdyby faktycznie zaczęli się okładać, w końcu częścią sparingu, który najbardziej go kręcił, była możliwość wyładowania się przez ból, ale jednocześnie skłamałby twierdząc, że aktualny zwrot sytuacji go nie bawi. W końcu jego z pewnością nie tak lekki zad, zajął miejsce gdzieś pomiędzy łopatkami kotki, przygniatając ją do ziemi.
- Ha... haha- ku jego własnemu zdziwieniu wyrwało się z jego mordy. Ale czemu?! Kura nie śmiał się często, a znowu, aż tak śmieszna, żeby werbalnie chciał to zakomunikować, cała ta sytuacja w sumie nie była. Cóż jak się okazało winnym było nic innego, jak mała glizda, drażniąca i tak wrażliwe miejsce swoją mordą. Kocur fuknął, kiedy jego zad zaczął niebezpiecznie podrygiwać i ojoj, lada chwila i by ją wypuścił! Trzeba było więc coś z tym zrobić. Podniósł więc łapę i walcząc z łaskotkami spróbował ulokować ją brutalnie na czaszce kocurzycy, dociskając czerep do ziemi i uniemożliwiając dalsze łaskotanie. Cóż, jeżeli mu się nie uda, to pewnie nie wytrzyma i poderwie się puszczając ją wolno...
Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Miała szczerą nadzieję, że kocur podniesie w końcu zadek i uwolni ją od udręki życia. Niestety, ten zupełnie jakby usiadł na niej bardziej, bo z buro-białego pyszczka wydobyło się drobne, mimowolne piśnięcie. Nie podobała jej się taka sytuacja. Zdecydowanie wolała wrócić do przekrzykiwania się. Było równie bezsensowne, ale przynajmniej nie leżała przygnieciona czyimś tyłkiem!
Widząc lecącą w jej stronę łapę, zamierzała zrobić kontratak i złapać zębami jego palce. Doskonale znała zasady sparingów, ale tak po prawdzie to nie widziała lepszej opcji na ucieczkę. Zresztą, samotników zasady nie obowiązywały!
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Powiedzmy sobie szczerze, strasznie lamersko by było i wymagałoby tworzenia się o tym jakie łaskotki Myszy najwyraźniej złowieszcze i mające wpływ na celność były, gdyby w tej pozycji, blokując zupełnie młodszą kotkę, Kura nie trafił w jej mordę. Ale cóż z tego, że trafił, kiedy okazało się, że glizda ma zęby! I do tego potrafi ich używać!
Z garbatego pyska uciekł głośny syk, bardziej z szoku, niż bólu, kiedy jego łapa została schwytana pomiędzy szpiczaste kiełki. Praktycznie od razu zerwał się z siadu, uwalniając grzbiet poczwary od swojego zadu. Jednocześnie starał się wyszarpnąć swoją łapę do tyłu, zanim ta wpadnie jeszcze na pomysł zaciśnięcia na niej mocniej szczęki.
Rolling 1d10+2: 1 +2 = 3
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Jak tylko podniósł tyłek, a Mysz poczuła, że może wreszcie normalnie oddychać, wypuściła jego łapę z zębów. Nie chciała go jednak ot tak puścić wolno. Nie lubiła dawać za wygraną, szczególnie takim frajerom jak on. W dodatku była raczej dość złośliwa z natury, dlaczego więc miałaby nie uprzykrzyć mu życia bardziej?
Ugięła łapy i odbiła się od ziemi, chcąc głową walnąć go z całej siły w brzuch.
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Morda kocura wykrzywiła się lekko, kiedy wyszarpnięcie zaklinowanej w paszczy kocurzycy łapy się nie powiodło. Przez krótki moment rozważał, czy w takim wypadku nie zaryzykować bycia znanym jako kot bez palców i po prostu nie podnieść jej do góry, tak wciąż uczepionej burej kończyny. W końcu, niczym w kreskówce, mógłby wtedy trzepnąć jej kościstym cielskiem o ziemie. Zanim jednak przeszedł od myśli do czynów, ostre Kiełki glizdy same się uchyliły i oswobodziły go. Kura mógłby to wziąć za chęć zakończenia walki i stracić czujność, ale powiedzmy sobie szczerze, samotniczka nie wyglądała na taką co by zaczęła teraz skomleć i wycofała się, ze względu na parę siniaków. I on też nie miał dość.
Łeb kocura zanurkował między własnymi nogami, gdzie przywitał go widok zadu glizdy. Ta nie traciła czasu, widział jak ugina łapy, najwyraźniej z chęcią uderzenia go w brzuch. Zdawał sobie sprawę, że unik byłby najlepszym wyjściem w tej sytuacji. Z drugiej strony o ile mniej rozrywkowym niż kontratak? Więc to na niego postanowił się zdecydować. Mięśnie w jego łapach spięły się ponownie. Uniósł tylną kończynę i celując w pysk kocurzycy, chciał kolanem kopnąć ją silnie w nos.
Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?