Logo Artemidy
Płaski Głaz
Wydał z siebie odgłos podobny do niskiego, zachrypniętego chichotu, słysząc takie słowa ze strony Wiatru. Można było po tym stwierdzić, że spodobała mu się taka odpowiedź gromowego terminatora.
- Miło mi, w takim razie. Ty też nie jesteś głupi jak większość kotów, przyznam ci to. Zaskoczyło mnie to nawet… - stwierdził i nie było to kłamstwem. Wydawało mu się, że koty z innych Klanów będą tylko i wyłącznie mysimi móżdżkami, po prostu w różnym nasileniu, a tutaj okazuje się że pierwszy kot z Gromu jakiego spotyka jest całkiem spoko… trochę dziwny, ale nie jakiś trudny do zniesienia. To już wielki komplement ze strony Pajęczyny, który zwyczajnie nudził się i irytował towarzystwem innych bardzo szybko. Tutaj jednak okazało się, że jego towarzysz jest na to zbyt interesujący.
- Hm. - odpowiedział, a potem milczał jeszcze kilka uderzeń serca, poruszając lekko, dostojnie samą końcówką puszystego ogona. - Jeśli się nie boisz… jasne, możemy czegoś poszukać. Zaciekawiłeś mnie. - stwierdził, a potem minął gromowego kocurka i zaczął iść w kierunku dużych drzew, oglądając się za nim jedynie kątem oka.
- Może i masz rację… nikt nie musi wiedzieć. - uśmiechnął się szeroko na to potwierdzenie swoich przemyśleń. Szczerze to chciał zaznajomić się z Wiatrem bliżej, głównie z ciekawości. - To znaczy, że chcesz się kumplować? - uniósł znów brwi, na moment stając w miejscu by spojrzeć na pointa. Jego spojrzenie zdradzało zaciekawienie, a także lekką ekscytację spowodowaną całą tą sytuacją. Dotąd nie miał dobrej relacji z nikim spoza Wichru… może to będzie dobra okazja na zdobycie informacji? W końcu nie miał wielkich oczekiwań co do swojego towarzysza, ale miło byłoby się chociaż czegoś dowiedzieć.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie jest głupi! Ktokolwiek tak myślał, nie był chyba normalny! Ale oczywiście - Wiatr o samym sobie nie chciał tak myśleć, więc kiedy Pająk powiedział, że w jego oczach jest nie-durny, wypiął aż dumnie klatę do przodu, a i do tego uśmiechnął się promiennie. Miło tak. Miło być w czyichś oczach chociaż troszkę mądrym.
- Nie boję się! Nigdy się nie boję, niczego! - co to w ogóle za pomysł! Wiatr nawet gdyby się bał, to skoczyłby w paszczę swojego lęku, tylko po to by udowodnić każdemu, że nie jest tchórzem. Wzrokiem powiódł za nim, później zaczął iść jego śladem. Dał mu prowadzić moment, po chwili był już tuż przy nim.
- Chcę. To będzie nasza tajemnica - szepnął ciszej, tworząc w tej chwili absolutną konspirację. Tak, by nawet ptaki nie słyszały!
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, to tylko pokazywało fakt, że Pajęczyna wcale nie jest głupi! Dobrze rozumiał sytuację i wiedział od początku, że za spojrzeniem Wiatru kryje się coś więcej niż tylko chęć machania patykiem i wchodzenia na nie swoje tereny. Jednak nawet gdyby tak było… nawet w tym było coś ciekawego, na co Pająk zdecydowanie zwróciłby uwagę. Uznał po prostu nowego kolegę za kogoś interesującego, kogo nie powinien zignorować - także gromiaka dotknął niemały zaszczyt!
- I bardzo dobrze. Bo poza granicami Klanów podobno jest niebezpiecznie. W każdym razie według dorosłych… - mruknął, wyraźnie nie biorąc takich uwag na poważnie. Co z tego, nawet jeśli na coś albo na kogoś natrafią? Potrafią o siebie zadbać, a w każdym razie on potrafi. A to najważniejsze. Zresztą, nic nie powstrzyma go teraz przed spędzeniem dłuższego czasu razem z ciekawym znajomym.
O dziwo, pozwolił na to, aby Wiatr zaczął prowadzić. W końcu to on miał umiejętności związane z patykami, niech je wykorzysta do znalezienia odpowiedniej gałęzi czy coś. Pajęczyna chętnie poobserwuje i poudaje że pomaga… i z taką myślą w głowie przyglądał się temu, co robi point, uniósłszy leciutko brwi w zainteresowaniu.
Kolejne słowa terminatora znów sprawiły, że książę się uśmiechnął. Tym razem już mniej kpiąco, a bardziej z satysfakcją i może odrobiną podekscytowania.
- Tak się składa, że lubię tajemnice. - stwierdził, jakby sam do siebie, równie cicho co drugi kocurek. I podążał dalej jego śladem, rozglądając się co chwilę.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Są wilki - wspomniał jedynie, wzruszył ramionami. - Ale jak widzisz, ja dotarłem cały i zdrowy. Więc chyba nie ma aż tak groźnie, co?
Prychnął cichym, krótkim śmiechem. Może to było jedynie szczęście - bo głupi zawsze je ma - ale z drugiej strony, Wiatr nie wierzył że na każdym kroku, w każdym miejscu wokół, miałoby czaić się jakieś niebezpieczeństwo. Inaczej nikt by nie wychodził z obozu, nigdy. I no, nawet jeśli ktoś umiał się bić, wątpił by jeden kot sam zabił wilka. Nawet psa!
A skoro to jemu przyszło prowadzić, przyspieszył nieco kroku, głową energicznie machając na boki. Zaraz znajdzie odpowiednio duży kij! Taki idealny do pokazania tego i owego.

//zt x2 <3
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśniejący Płomień mnie zabije Jaśniejący Płomień mnie zabije Jaśniejący Płomień mnie zabije. To zdanie rozbrzmiewało w głowie Króliczka, podczas gdy ten zmierzał pełnym stresu i z całkowicie spiętymi mięśniami w stronę Czterech Drzew. Sam nie był pewien, czemu kierował się akurat tam, może zwykła ciekawość? Albo odzywał się w nim... Taki duch buntownika. Nie, nie, to raczej nie było to, w przypadku Króliczka to raczej niemożliwe. A może znowu usiłował nabrać pewności siebie...? Tylko jak, eksplorując na własną łapę obce tereny?
Kiedy w końcu dotarł do miejsca, w którym zapach jego Klanu się nasilał a także mieszał z... Innym, Króliczek wziął głęboki wdech.
- Dam radę... - Miauknął pod nosem w momencie, gdy miał właśnie zeskoczyć z płaskiego kamienia. Przykucnął przy samej krawędzi i zerknął na ziemię przed nim. - Dam... Dam radę...! - Powtórzył odrobinę pewniejszy siebie. Uniósł lekko kuper i zamachał nim w powietrzu, przygotowując się do skoku. Nie było wysoko, wręcz przeciwnie, od ziemi dzieliło go zaledwie parę kocięcych kroków. Czemu miałby więc nie dać rady? Może to poczucie winy? Ale dlaczego, przecież nigdy nikomu nic nie obiecywał, że nie będzie się szwędał poza Obozem sam przed mianowniem... A może jednak? Nie pamiętał. A może to zwyczajny strach? Albo zwyczajnie czuł się z tym źle... Że nawet nie poczekał na to, aż Jaśniejący Płomień wytłumaczy mu wszystkie granice. Co jeśli się zgubi? Zawiedzie go, był pewien. Ale... Jak miałby się zgubić na Czterech Drzewach? Przecież to było niemożliwe. A może to po prostu podekscytowanie przed doznaniem nowych "przygód" przeradzało się powoli w stres? Eh.
- Dam... Radę...? - Mruknął raz jeszcze, odchylając minimalnie w tył swoje wywinięte uszy. Chyba jednak nie dam rady.

//Płomień!



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk za to czuł się coraz pewniej w poruszaniu się po obszarach poza gromowym terytorium. Oczywiście, nadal wychodził tylko za zgodą, upewniając się, że w razie potrzeby, każdy wie, gdzie go szukać i gdzie dokładnie się znajduje, ażeby nikogo zbytnio nie zamartwiać. Toteż z czasem obawa, że Szybujący Puchacz wyrwie mu po kolei wszystkie wąsy czy uszy albo że będzie zawiedziona jego postępowaniem, zniknęła. Zresztą niemal zawsze przynosił jej specjalny podarunek ze swoich wypraw, tak w ramach wdzięczności albo żeby po prostu pamiętała, że jest najsuperowszą mistrzynią. To samo tyczyło się Wężowego Błysku, który to zapewnił syna, że jeśli ten nie wysadza w powietrze okolicznych Klanów i osiedla, to absolutnie nie jest na niego zły - a Płomykowi przecież ani w głowie było wzniecanie zamieszek, wręcz przeciwnie - zawsze przychodził z dobrymi intencjami, a jeśli pojawiłaby się taka potrzeba - zamiast wysadzania, ustawiałby kamyczki na granicy w równym rządku, tak, żeby wszystko ładniej wyglądało!
Cel jego wędrówki był określony. Miał już dwóch przyjaciół z Klanu Cienia, jednego z Rzeki, a jeszcze innego, z piątego Nie-klanu, za to nie znał jeszcze nikogo z Wichru! Skierował się więc tam, gdzie woń Wichru mieszała się z całą paletą innych, rozmaitych zapachów, lecz wciąż była doskonale wyczuwalna. Świadomość, jak daleko znajduje się od domu, rzuciła na wyprawę cień niepewności i zaniepokojenia, przejęcie to jednak błyskawicznie zniknęło, gdy kocurek dostrzegł w oddali burą sylwetkę. Bez skrępowania, zbliżył się z uśmiechem na mordce.
- Cześć!! Jestem Płomienna Łapa, Płomyk! Z Klanu Gromu! A ty? Jesteś Wichrzakiem, co nie? Baardzo miło mi cię poznać! Pierwszy raz widzę kogoś z waszego Klanu, to prawda, że umiecie łapać zające? Są takie szybkie, że chyba musicie mieć dodatkową szybkość w łapach albo jakieś supermoce od Gwiezdnych! O, czekaj! Pomóc ci?? Ten głaz jest wysoki, ale jak coś, to cię złapie! Nie ma się czego obawiać.
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Machał agresywnie ogonem, podczas gdy w jego głowie panowało wiele uczuć, w większości tych negatywnych. Ale nad czym On się w ogóle zastanawiał? Czego się tak bał? Że go ktoś przyłapie? Ilekroć się rozglądał za siebie, nie widział żadnej oznaki obecności jakiegokolwiek pobratymcy, żadnego znaku życia w ogóle! Czemu więc się wahał?
Tak nie może być. Tupnął łapą, podejmując ostateczną decyzję. Znaczy, nie tyle co tupnął, a po prostu uniósł delikatnie palce i stuknął nimi w kamień. Przecież nie będzie robić hałasu. W każdym razie... Stwierdził, że nie może tak zwlekać. Przecież zaraz będzie tu do zgromadzenia czekał, nie?
Skoczył...? Nie... Chwila, nie w tą stronę co planował. Do jego uszu dotarł nagle jakiś głośny jazgot... Nie... Czyiś głos...? Kiedy hałas do niego doszedł, kocurek zaalarmowany odbił się łapami od skały. W tył. Zleciał na cztery łapy z powrotem na miękkiej trawie, ugiął się grzbietem w kształt łuku i z automatu jego futro uniosło się szorstko w górę. Serce zaczęło bić szybciej i mocniej, dałby przysiąść, że przez krótki okres ze strachu się zatrzymało. Łapy mu drżały, podczas gdy ten przysunął się powolutku w przód. Zajęło mu chwilę, dopóki nie dotarły do niego słowa rudego. Duża ilość słów, których część i tak wciąż nie przekalkulował. Gdy natomiast spojrzał na pysk nieznajomego, sierść nagle mu się złagodziła, a oczy zalśniły nietypowym dla niego blaskiem. Uszy... Takie duże!
- ...U... - Wymamrotał cicho. - ...Uszka...! - Miauknął całkiem głośnym jak na niego tonem. Pierwszy raz na oczy widział... Takie wielkie! Jak dotąd widział nietypowe uszka tylko u swoich sióstr, słyszał też co nieco o tym, że ich ojciec miał takie same, jednak takie jak miał Płomienna Łapa... Były nietypowe! Inne! Dziwne, w dobrym sensie, oczywiście! Były... Jak jego. Znaczy, nie zupełnie. - Uszka... - Powtórzył raz jeszcze, jakby wciąż nie docierała do niego sytuacja, w jakiej się znalazł. Zamiast tego przyglądał się Gromiakowi, z widocznym zaciekawieniem i zachwytem wymalowanym na pysku.



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się zupełnie... takiego obrotu spraw. Był już w gotowości, żeby złapać przymierzającego się do skoku Wichrzaka, a jednak, mimo szczerych chęci, nie udało mu się pomóc. Królicza Łapa zleciał z głazu z hukiem, z hukiem, który wprawił rudzielca w osłupienie, kompletnie rozłożył, wywołał tak ogromny szok, że przez dłuższą chwilę nie mogło do niego dotrzeć, co właściwie się wydarzyło. Wybałuszył przerażone oczy, ciało dziwnie mu zesztywniało, tak, że nie zdołał rozluźnić ni mięśnia w ciele. Kiedy w końcu odzyskał, choć część świadomości, nie myśląc zbyt wiele, podbiegł do leżącego w trafie, poszkodowanego nieudanym skokiem kota. Teraz to już w ogóle musiał pomóc! Po to tu był. Choć formalnie nie został jeszcze uczniem Truskawkowego Gąszczu, a jego wiedza medyczna bliska była okrągłemu zeru, to pomoże. Nie zostawi w potrzebie. A jeśli okoliczności będą tego wymagać, to nawet z traw lub dębowego liścia wyczaruje lekarstwo.
- AA! Wszystko okej?? Bo chciałem cię złapać i przestraszyłem się, że nieźle rąbnąłeś o tę ziemię! Przepraszam!! Naprawdę chciałem cię złapać, ale... chyba stoisz na wszystkich czterech łapach? Uff, no to dobrze, zmartwiłem się strasznie! Już miałem rwać te trawy i w razie czego robić opatrunki! To znaczy... jeszcze nie mam wielkiej wiedzy, ale zawsze pomogę! Do usług!
Łomoczące serce zwolniło pęd, a biały pysk rozpromienił się w okazałym uśmiechu.
- U-uszka? Że moje?! Czy bardziej twoje?? Bo moje są ogromne, nie?? Można mnie pomylić z najprawdziwszym królikiem, tak słyszałem. Muszę uważać, jeszcze ktoś mógłby mnie upolować! Ale je lubię całkiem, może nawet lepiej przez to słyszę? Przez to, że są takie wielkie! Mój tata takie ma i mój brat też, a no i jeden z moich wujków też takie miał, jesteśmy tak jakby, króliczą rodziną!
Płomyk nie był jednakże jedyną obecną tu istotą o osobliwych uszach. Syn Tonącego Słońca bowiem też takowe posiadał. Takie... intrygujące, śmiesznie wywinięte, ale przy tym potomek gromowego zastępcy uważał je za urocze. Tak jak i w jego przypadku, wywoływały skojarzenie z zającami lub... królikami, gdyby ich uszy były bardziej oklapłe. Fantazyjny kształt miały w sobie coś z układu spiral na ślimaczych muszlach. Fascynujące!
- Ale twoje uszy, wow! Serio, nie widziałem takich jeszcze! Ich kształt jest taki, no, zachwycający! Czy ktoś w Wichrze jeszcze takie ma? Bo u nas Gromie chyba nie... Skoro ja słyszę dzięki moim uszom lepiej, to ty też musisz mieć coś wyjątkowego! Tylko co by to mogło być?
Z rozważań nad nadnaturalnymi umiejętnościami, których posiadanie umożliwiały wywinięte małżowiny, wyrwała go myśl, że nieznajomy Wichrzak wciąż pozostawał dla niego bezimiennym, a przecież, w nawiązywaniu przyjaźni, to była zupełna podstawa, przekraczanie barier.
- Aha! Zapomniałbym! No, jak już mówiłem wcześniej, jestem Płomyk. I bardzo mi miłoo cię poznać! A tobie jak na imię? Pierwszy raz tu jestem i-i pierwszy raz rozmawiam z kimś z Klanu Wichru.
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stopniowo jego futro zaczęło opadać ponownie. Króliczek zaczął po cichu nabierać głębokie wdechy i wydechy, aby uspokoić bijące ze stresu serce. On nie jest stworzony do takich niespodzianek, oj nie jest. To chyba jego pierwsza i ostatnia samotna wycieczka poza obóz w tak dalekie rejony, to było pewne. Następnym razem bierze ze sobą Kaczuszkę...!
Gdy nieznajomy... Jak On się przedstawił? P... Promienna... Płomienna? Płomienna Łapa? Chyba tak. Gdy Płomienna Łapa znowu się odezwał, Króliczek zamrugał kilkukrotnie, a następnie usiadł sztywno na trawie, nie spuszczając wzroku z Gromiaka. Na Gwiezdnych, to było dużo słów wylewających się z jednego pyska. Normalnie jakby rozmawiał z większą, krótkowłosą Kaczuszką albo Brzózką! Na jego pysku pojawił się znikomy uśmieszek na skojarzenie sobie nieznajomego z jego siostrami, ale przecież było trafne, cała trójka była niesamowicie gadatliwa.
- N... Uh... Um... E... Nic... Wymamrotał. - Nic się... Nic się nie stało. Ja... Er... Po prostu się... No... Wystraszyłem... Przepraszam. - Dokończył. Jego słowa na temat opatrunku trochę go zaintygowały... Czyżby był Terminatorem Medyka? Ale... Opatrunki z trawy?? - Um... W- Wiesz... Opatrunki raczej robi się z ten... No... Wiesz... Pajęczyn.... Chyba- Znaczy- Z tego co wiem... Nie jestem... Nie jestem Terminatorem Medyka więc no...
Po wysłuchaniu odpowiedzi kocura miał aż ochotę zapaść się pod ziemię. Czy naprawdę pierwsze co powiedział do nieznajomego kota z innego Klanu to ,,Uszka"...?! Wbił wzrok w ziemię, czując, że zaczyna mu się robić gorąco ze wstydu. Możnaby to zwaluć na pogodę, ale nie, zdecydowanie to z zażenowania tak się czuł. - Oh Gwiezdni... Ja... Um... Przepraszam... Nie tak się powinno zacząć roz... Um... Rozmowę. No wiesz... No... Gwiezdni co za palant ze mnie.... - Miauknął bardziej do siebie niż do Płomiennej Łapy.
- Ja... E... Znaczy chodzi... Chodziło mi o Twoje! Tak...! Pierwszy raz takie widzę... Są takie... Ciekawe. Znaczy... Fajne. Tak, fajne... Takie duże no... Musisz dobrze słyszeć...? - Gwiezdny Klanie co ja gadam Królik uspokój się Ty idioto! Nie mógł jednak się nie uśmiechnąć, gdy Płomienna Łapa zaczął porównywać siebie samego i swoją rodzinę do królików. A myślał, że to on Króliczek był nazwany tak przez swoje uszy, a tu proszę, kolejne koty, których uszy pasują do tego zwierzęcia. I w sumie nawet bardziej niż uszy samego syna Lawendy.
- A... Um... Nie... Tylko ja i moje siostry... Uh... Nawet nie wszystkie... Moja mama takich nie ma, ale z- Uh- Z tego co wiem... To mój tata takie ma... Ale nie znam go- Ten, no... Osobiście... Dodał. - I czy ja wiem... Czy coś wyją- Wyjątkowego...? Nie potrafię... No... Powiedzieć. Nigdy nie miałem... Normalnych uszu do porównania... Um! Nie żeby Twoje czy moje... Były nienormalne... Czy coś... No- Uh... Wiesz o co chodzi...
Po chwili nie było złudzeń, że za pierwszym razem usłyszał imię Gromiaka poprawnie, było to Płomienna Łapa... A raczej Płomyk, jak to teraz się przedstawił.
- Mi... Mi też! Znaczy, miło. Mi też miło. Ja... Jestem Króliczek. No... Um... Królicza Łapa... No i jestem z Klanu Wichru... Jak już zdążyłeś zauważyć... Ja też tu pierwszy raz... Jestem. I w sumie... To nigdy nie rozmawiałem z- no- z nikim poza Wichrem... Jak dotąd...!



[Obrazek: d9x64il-1428b14d-2576-4b1e-90d4-812699fc...Fvlaps2Ju0]
See bunnies sleeping 'til it's nearly noon

Shall we wake them with a merry tune?
They're so still
[Obrazek: 2HC8eRN.png]
Hop, little bunnies
Hop, hop, hop

[Obrazek: lXV1WsP.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bluszcz zaliczała się raczej do spokojnych kotów, ale teraz wyjątkowo zachowywała się jakby miała muchy w nosie. Od samego rana była nie w sosie, gdy ktoś tylko do niej podchodził, ta się jeżyła i uciekała. Ponownie, nie miała ochoty przebywać wśród gromiaków i znowu wybrała się do czterech dębów! Tym razem położyła się w okolicy płaskiego kamienia nieopodal granicy z wichrem i nerwowo uderzała ogonem o ziemię. Próbowała myśleć, lecz to przychodziło jej z trudem. Miejmy tylko nadzieję, że nie trafi na Wichrzaka, który będzie równie nie w sosie co ona.

//Pajonk


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak się składało, że trafiła dokładnie na takiego Wichrzaka. Ostatnie wydarzenie w Klanie nie wpływały dobrze na samopoczucie Pajączka, który pomimo zakazów wychodził z obozu regularnie. Miał gdzieś wszystkie te głupie zasady, które niby miały go ukarać - za co? Nie robił nic złego, to wszyscy inni mieli z nim jakiś problem! I był tym tak sfrustrowany, miał tak bardzo dosyć większości kotów w swoim Klanie, że wychodził na wichrowe tereny, tam, gdzie mógł pobyć sam. Nie miał w zamiarze nikogo spotykać, ale o dziwo myśl o rozmowie z kimś z Klanu innego niż Wicher była mniej irytująca, niż zazwyczaj. Może jakaś część Pajęczej Łapy wierzyła, że miał szansę na spotkanie swojego Wiaterka, gdzieś tutaj, w pobliżu miejsca gdzie stykały się granice wszystkich czterech Klanów?
Ale nie. Tak dobrze być nie mogło, bo najwyraźniej wichrowy książę musiał mieć cały czas pecha! Po Wiaterku nie było ani śladu, za to błękitne oczy zaraz namierzyły jakiś inny ruch. Jakaś włochata, ciemno-ruda kita uderzała w nerwach o ziemię, zwracając na siebie jego uwagę. I cóż... to nie tak, że miał coś do stracenia. Jakby rozmowa z nieznajomą kotką była nudna, pójdzie sobie. Jakby była ciekawa, to może poprawi mu humor w tym paskudnym dniu. Żyć nie umierać! Pajęczyna podszedł do nieznajomej dostojnym krokiem, wyprostowany, choć jego mina wciąż sugerowała znudzenie i jakiegoś rodzaju zniesmaczenie.
- Co tu robisz, wiewióreczko? Uciekłaś od swojego Klanu...? Jesteś tu zupełnie sama... - zagadał, jakby od niechcenia, stając dwie długości ogona od szylkretki, spoglądając na nią zimnym spojrzeniem. - Nie boisz się, że zaatakuje cię groźny wichrowy wojownik? - oczywiście w jego tonie głosu dało się dosłyszeć złośliwość, ale to akurat norma u syna Lśniącej Sadzawki. Nie był w dobrym humorze, także wzięło go na dokuczanie innym, a nie jakieś przyjazne mizianie się.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrząc na rzeczy jakie odprawiał Pajęcza Łapa spotkanie Bluszczycy w takim humorze nie mogło się dobrze skończyć. Jednak, Bluszcz nie słyszała za dużo o wichrzaku, aby móc się czegokolwiek spodziewać, za to biały raczej się mało tym przejmował, w końcu taki był i najwidoczniej nie zamierzał w sobie cokolwiek zmieniać. Gdy tylko usłyszała pierwsze pytanie z jej gardła urwał się cichy warkot i szybko podniosła się do siadu i również wyprostowała dumnie pierś i spojrzała spod byka na kocura.
- Nie jestem tak głupia aby uciekać w stronę Czterech Dębów, śnieżynko. Czekałam w nadziei na poznanie kogoś ciekawego, lecz chyba nie będzie mi to dane - uśmiechnęła się uroczo, cieplutko. Głosik miała delikatny cieplutki, zaś ślepia jedyne co prezentowały sobą to chłód i powagę. Na słowa o wojowniku zmrużyła ślepia. Miała się bać? Siedziała kawałek od granicy a ten ktoś jej groził? Ot tak? Bez żadnego dzień dobry, przedstawienia się? - Żaden wojownik nie groził by mi gdy nie naruszam granic jego terytorium. Ani tym bardziej atakował, więc najwyraźniej nie mam z żadnym takim do czynienia póki co


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oj, nie można od razu zakładać, że takie spotkanie skończy się źle! W końcu jak wiadomo, każdy kot mógł dogadać się z każdym kotem inaczej - kto wie, może Pajęcza Łapa i Bluszczowa Łapa mieli się poznać i zaprzyjaźnić? W aktualnym, paskudnym humorze książę nawet o tym nie myślał, jednak gdyby zadecydowali o tym Gwiezdni, nie miałby nic przeciwko. Co jak co, ale kocurowi zależało na opiniach jego przodków ze Srebrnej Skórki. A nieraz już się tak przydarzyło, że Gwiezdny Klan specjalnie postawił jakiegoś osobnika na drodze wichrzaka! W każdym razie on tak uważał - sądził, że niektóre spotkania po prostu nie mogły być zwykłymi przypadkami. Jednak czy będzie tak i tym razem?
Zaczęło się… interesująco. Swoimi pierwszymi słowami Pająk zdawał się trafić w czuły punkt, bo jego towarzyszka od razu się podniosła, niezadowolona i próbowała pokazać jaka jest wielka oraz dumna. Całkiem uroczo, ale kocur nawet nie drgnął, niezbyt pod wrażeniem. Nadal patrzył na nią intensywnie, marszcząc lekko brwi dopiero w chwili w której zasugerowała że jest nieciekawym kotem.
- Śnieżynko? Tego jeszcze nie było. - stwierdził z krzywym, nieładnym uśmiechem na pysku. A potem zbliżył się jeszcze o dwa kroki, wyginając się lekko by stanąć bokiem i patrząc na szylkretkę z wyższością. - Przypominam… Jesteś tu zupełnie sama, więc kto tam wie… Lepiej okaż mi szacunek. Ale nie martw się, ja też nie jestem tu po to żeby się bić. - trącił łapą jakiś mały kamyk, jakby znudzony. - Nie wątpię w to, że w Gromie nie ma wielu ciekawych kotów… nie dziwię ci się, że tu jesteś. Ale prawda jest taka, że sam też przyszedłem w to miejsce z nadzieją na spotkanie… kogoś. - wzruszył barkami, spoglądając na drugą terminatorkę. On już praktycznie zakończył swój trening, ale ona wyglądała na nieco młodszą. Mniej doświadczoną. A zachowywała się, jakby niczego się nie bała! Kocur prychnął śmiechem do samego siebie.
- Skoro już rozmawiamy, to się przedstawię. Jestem Pajęcza Łapa. Ty pewnie też masz jakieś imię? - zgadł, a uśmiech nie znikał z jego pięknego pyska.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Doprawdy? W takim razie co było? - zapytała z perfidnym uśmiechem, po czym również zrobiła jeszcze dwa kroki do przodu. Nie zamierzała się bać, uginać. Nie zamierzała być workiem, którym można sobie pomiatać i zastraszać. Tego między innymi uczyła ją matka od maleńkości. Łeb zadarła dumnie i pewnie, może nie mogła patrzeć na kocura z góry, przynajmniej póki co, ale mogła patrzeć w sposób, który na pewno nie będzie mu się podobał - Ktoś kto grozi nim zdąży się przedstawić, będzie mnie uczył o szacunku?
- W gromie kotów ciekawych nie brakuje, jednak czasem miło poznać kogoś kogo nie widzi się na co dzień. Hm? Umówiłeś się z kimś, czy łudzisz się, że akurat o tobie przypadkiem pomyśli i tu przyjdzie? - kolejny krzywy uśmiech. Podobała jej się ta rozmowa, chciała prowokować wichrzaka, jednocześnie nie przekraczając granic klanu, ani nie atakując.
- Bluszczowa Łapa - tym razem uśmiech zmienił się na delikatniejszy, przynajmniej już nie aż tak arogancki.


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęcza Łapa spotkał na swojej drodze wiele różnych, najróżniejszych kotów. Każdy reagował na niego nieco inaczej, jedni traktowali go lepiej, inni gorzej, ale to nie sposób traktowania był najważniejszy dla księcia, lecz to, jak interesujący był dla niego dany osobnik. Ta kotka? Ta kotka póki co dała mu bardzo dosadnie znać, że nie pozwoli sobą pomiatać. Okaże się to być albo jej ciekawą, zabawną cechą, albo czymś niezwykle irytującym. Biały kocur nie wiedział jeszcze, które to będzie. Okaże się z czasem, na to wygląda!
- Hah, ciekawi cię to, co? - odpowiedział równie nieprzyjemnym uśmieszkiem i chwilę milczał, prawie jakby naprawdę chciał to przed nowo poznaną ukrywać, tak dla rozrywki. Ale nie, zaraz znów otworzył paszczę! - Wiele słów, począwszy od debila. Tak mówi na mnie moja ukochana siostra, dasz wiarę? - zaśmiał się, zaraz po wypowiedzeniu słów określających członka rodziny tak, jakby sprawiało mu to trud, jakby samo to napełniało go odrazą i gniewem. - Jak widzisz, wiele kotów, nie tylko ty, nie potrafi mnie docenić. Ale to nic... z czasem się tego nauczysz, jak każdy inny. Nie będziesz miała wyboru, kwiatuszku. - podkreślił to słodkie słowo z uśmiechem na pysku, równocześnie przesuwając ogonem po boku kotki, zaraz wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
Nie brakowało? Po rozmowach z Wiatrem odczuł coś innego. Ale jedynie uśmiechnął się szerzej, kpiąco, pozwalając szylkretce wmawiać sobie co tam chciała o własnym Klanie nudziarzy. Natomiast na jej dalsze słowa zmarszczył lekko brwi, oburzony.
- Tak się składa, że owszem, miałem nadzieję na spotkanie kogoś konkretnego. Ale to nie twoja sprawa... on do mnie przyjdzie, jak nadejdzie pora. - wymruczał w zamyśleniu, przechodząc obok kotki, właściwie centymetry od niej, tak, że ich boki prawie się dotykały. - Nie znasz go tak, jak ja. Wiem to, zwłaszcza że nie wyglądasz mi na kogoś, kto ma wielu przyjaciół. - zakończył kolejnym ruchem ogona, którego końcówka tym razem przesunęła po podbródku gromowej kotki. Niewiele go właściwie obchodziło, czy będzie nią potem śmierdział... wytarza się w jakichś śmierdzących roślinach i będzie dobrze. Chciał teraz zobaczyć, jak daleko może się posunąć. Ile potrzeba, żeby ją nieźle wkurzyć!
- Bluszczowa Łapa... kolejne zielsko za imię, co? - wzruszył lekko barkami, spoglądając na jej pysk. - Jaka to przyjemność, poznać cię w ten okropny dzień... od razu jest mi lepiej. - skrzywił się brzydko.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości