Cztery Dęby były dla Huby miejscem bardzo osobliwym. Teoretycznie skrawkiem ziemi niczyjej, a w praktyce przesiąknięte mnóstwem skrajnie różnych zapachów. Każdy Klan pachniał trochę inaczej i każdy kot pachniał trochę inaczej; Grzybek przychodził tutaj czasami aby utrwalić sobie woń konkretnych Klanów, żeby zawsze wiedzieć, z kim miał do czynienia. Ale jeszcze nigdy nie spotkał nikogo przy Czterech Dębach, aż do dziś.
Czarna, kosmata sylwetka bardzo odbijała się od śnieżnego tła, nawet w całkiem sporej odległości. A Huba, będąc sobą - przyjaznym, głupiutkim stworzeniem - postanowił zaraz ten dystans skrócić i dowiedzieć się, z kim ma do czynienia. Jak na razie jedyny kot spoza Klanu Gromu jakiego znał, to Topik. Och, Topik, musiał się z nią spotkać niedługo...
- Siema! - przywitał się, podbiegając do czarnego kocura. - Jestem Grzybowa Łapa, z Gromu! A tyyy jesteś... z Wichru, no nie?
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Och.
I tylko tyle, och. Mech odwrócił pysk w stronę nagłego, głośnego dźwięku. Zamrugał parę razy, kodując tych kilka informacji. Grzybowa Łapa, Grom... a on z Wichru. Z Wichru? Ach, tak, on był Wichrzakiem. Machnął głową. - Mchowa Łapa - odpowiedział po chwili, uznając to za wystarczające przywitanie. Lepsze niż w wielu innych przypadkach, nie zdziwiłby się, gdyby w pewnej chwili po prostu kogoś zignorował. Nie w złych intencjach. Po prostu nie widział świata. Tak, jakby nie żył. Trudne to wszystko niesamowicie! - Grom jest kawałek stąd... coś się stało?
Spytał w pierwszej chwili. Grzybowa Łapa nie przypominał mu posłańca z ważnymi wiadomościami, nie aby mu ubliżać. Bardziej przypominał mu kota takiego, jakim jest Świt. Głośny kot, ale niespecjalnie przeszkadzający. A może był zupełnie inny? Po pierwszych paru słowach nie powinien go oceniać.
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉
Długie, wysokie bydle o eleganckich rysach pyska i torsu, delikatnych łapach. Jego krok jest za to sztywny na co dzień, o ile się na nim nie skupi. Puszysty, długi ogon. Długie, falowane futro do ziemi w kolorze niebieskim pręgowanym klasycznym colorpoint. Biel obejmuje dobrą połowę od spodu ciała, koniuszek ogona, kryzę oraz od nosa do policzków na mordce.
Na początku szare, lecz z wiekiem wybarwią się ślepia na krystaliczny niebieski.
Małe, wredne, pogryzie twoje kostki.
Ciemność to mały obserwator, nie mający w myślach nic, jak rozwiązanie zaistniałych problemów - gdy nie jest mu to dane, popada w histerie.
Spokojny zazwyczaj, na codzienne spojrzenie innego klanowicza. Uwielbia ciche rozmowy, nienawidzi głośnych dźwięków.
Pałęta się, czesto po treningach, na granicach.
Zdążyło sobie uświadomić, co to za zapach, co to za miejsce. Cztery Dęby - charakterystyczny zapach niczego i wszystkiego w tym samym czasie.
Tu granica jednak pachniała wichrem. Nawet częściowo rozpoznawało zapach piżma i polan.
Na ciepłym kamieniu leżało, obserwując okolicę.
/Zmierzch
⌏The gods were never on ourside⌎
So Ithink itʹs time we watch them fall
⋆★★★⋆
And soonyouʹllsee what I did ⌍Soontheyʹll be nogodsever!⌌
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Ahhh, nudy! Życie w klanie miało ogrom plusów, to fakt, ale też było całkiem... Nudne. Mało kiedy coś się działo, jedynie codziennie to samo, patrole, polowanie, patrole i polowanie, okazjonalnie ceremonie... Chociaż wolała to niż wrażenia, jakie miała, gdy żyła jako samotnik. No ale pomarudzić raczej można?
Dlatego doczłapała tutaj, do czterech dębów w poszukiwaniu rozrywki... Problem w tym, że świeciło tu pustami. Albo nie, czekajcie, ktoś się roztapiał na kamieniu... Księżna trzepnęła uchem. Pachniał jak wicher i dośc podobnie do tamtej kotki którą spotkała jakiś czas temu... Nawet chyba był w podobnym wieku. Ah, nie szkodzi zagadać.
- Czekasz na kogoś, czy czekasz aż się roztopisz? - zarzuciła na przywitanie, swoją lekko przekrzywioną głową zasłaniając słońce padające na pysk kocura.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Długie, wysokie bydle o eleganckich rysach pyska i torsu, delikatnych łapach. Jego krok jest za to sztywny na co dzień, o ile się na nim nie skupi. Puszysty, długi ogon. Długie, falowane futro do ziemi w kolorze niebieskim pręgowanym klasycznym colorpoint. Biel obejmuje dobrą połowę od spodu ciała, koniuszek ogona, kryzę oraz od nosa do policzków na mordce.
Na początku szare, lecz z wiekiem wybarwią się ślepia na krystaliczny niebieski.
Małe, wredne, pogryzie twoje kostki.
Ciemność to mały obserwator, nie mający w myślach nic, jak rozwiązanie zaistniałych problemów - gdy nie jest mu to dane, popada w histerie.
Spokojny zazwyczaj, na codzienne spojrzenie innego klanowicza. Uwielbia ciche rozmowy, nienawidzi głośnych dźwięków.
Ciemność napuszyło się na czyiś głos, niedaleko siebie i swojej skałki zważając dość...Ciekawy obraz. Nie mogło skłamać, że futro nieznajomej skupiło na sobie ich uwagę, to jak czerń zlewała się z jaśniejszymi kosmykami, by przejść w łaty podobne do tych młodej sarny.
Zagapiła się Ciemność na tak ładny widok, lecz otrząsnęła z tego równie szybko.
-Czy ja....ja...nie. - Odparło spokojnie, po czym uniosło grubą kitkę.
-R....Rozpuszcze się? - co....?
⌏The gods were never on ourside⌎
So Ithink itʹs time we watch them fall
⋆★★★⋆
And soonyouʹllsee what I did ⌍Soontheyʹll be nogodsever!⌌
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Czekała, cierpliwie czekała aż typ się odezwie i... O... Spodziewała się kogoś, hm, odważniejszego patrząc na jego rozmiar, a ten nie dość że nie potrafił się do końca wysłowić, to chyba jej jeszcze uwierzył z tym roztopieniem się. Tak więc może trochę pożartować nie zaszkodzi?
- No rozpuścisz. Tak to jest jak zbyt długo leżysz na rozgrzanym kamieniu. - no, chyba że trafiła na kogoś, kto po prostu nie czai sarkazmu. Wtedy ups, trzeba będzie obrać inną taktykę.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Długie, wysokie bydle o eleganckich rysach pyska i torsu, delikatnych łapach. Jego krok jest za to sztywny na co dzień, o ile się na nim nie skupi. Puszysty, długi ogon. Długie, falowane futro do ziemi w kolorze niebieskim pręgowanym klasycznym colorpoint. Biel obejmuje dobrą połowę od spodu ciała, koniuszek ogona, kryzę oraz od nosa do policzków na mordce.
Na początku szare, lecz z wiekiem wybarwią się ślepia na krystaliczny niebieski.
Małe, wredne, pogryzie twoje kostki.
Ciemność to mały obserwator, nie mający w myślach nic, jak rozwiązanie zaistniałych problemów - gdy nie jest mu to dane, popada w histerie.
Spokojny zazwyczaj, na codzienne spojrzenie innego klanowicza. Uwielbia ciche rozmowy, nienawidzi głośnych dźwięków.
Ciemność znało swoje rozmiary. W ciasnych dziurach klanu wichru czuło się zakłopotanie, lecz przy niektórych mniejszych kotach działało jako klanowa poduszka.
Chciało być dzielniejsze, lecz co się robiło, by takowym być? Ciemność próbowało. Dla Niezapominajki w obozie. Jako wojownik będzie musiało ją chronić.
Kotka przed nimi była ładna - mówiąc wprost. Szaro-ciemna, podobnie jak sama Ciemność. Oczy też miała niebieskie jak dwa kryształy. Mogło się w nich zgubić.
-Tfoje oczy są jak foda... - Odparło spokojnie, wskakując na kamyk delikatnym, choć niepewnym krokiem.
-A to...Nie aby przegrzanie? Nie rozpuszczenie? - Dodaje po chwili.
⌏The gods were never on ourside⌎
So Ithink itʹs time we watch them fall
⋆★★★⋆
And soonyouʹllsee what I did ⌍Soontheyʹll be nogodsever!⌌
Zawędrowała do Czterech Dębów. Miała potrzebę je zobaczyć, sprawdzić jak wyglądają tereny innych Klanów i ogólnie mieć jakąś wiedzę na ten temat. Jednak jako świeżo upieczony terminator, starała się myśleć nad tym, gdzie idzie i czy jest bezpiecznie, dlatego też szła rozglądając się dookoła co kilka uderzeń serca. Nie chciała też dostać publicznej burdy od samej Gwiazdy, nie mogła więc pozwolić żeby coś ją porwało albo żeby straciła rachubę czasu.
Usiadła na płaskim, ciepłym kamieniu, który aż prosił się by się trochę na nim wygrzać. Obserwowała ciągle okolicę i wdychała zapachy z Klanów, ucząc się każdej woni.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Dla Oriona najbardziej fascynującym elementem Czterech Dębów był fakt, że nie zostały centrum życia towarzyskiego klanowych kotków. Oczywiście, że to było miejsce zgromadzeń, a nie losowych spotkań, ale czy rzeczywiście nikt nie pomyślał nigdy by spotykać się tu również poza wydarzeniem rzadszym niż śnieg, gdy drzewa już są zielone od bujnych liści? Porażka.
Tym razem też obeszło się bez tłumów – na miejscu znajdował się tylko jakiś bury szczurek na kamieniu, obserwujący okolicę. Nie żeby Orion miał większe oczekiwania, ale wciąż: rozczarowujące. Ale skoro już tu zawędrował, a ofiara się napatoczyła...
– Co można wygrać jak się odpowie prawidłowo na zagadkę? – zaczepił zainteresowany. Gdyby pręguska siedziała na rozstaju dróg to wiadomo, że nagrodą byłoby wskazanie dobrego kierunku, ale w tej sytuacji? Tyle opcji. Może ordery rozdawała.
Wstała momentalnie, jak tylko wyczuła, a następnie usłyszała, obecność kogoś obcego. Zapach miał Wichrowy, więc chyba nie miała się czego obawiać? Chyba że Wichrzakom odbiło już do reszty i chcą się zabawić w walczenie z sąsiadami. A przecież nie warto tracić sił na takie głupoty.
- Że co? Co to za brednie? - położyła automatycznie uszy płasko, a brwi zniżyła na oczy, oczekując jasnej odpowiedzi. Czy te zagadki, o których mówił to był sposób, w jaki komunikował się z innymi kotami? Ziemia była raczej prosta w obsłudze, nie dla niej były takie żarciki. Szczególnie, że kocur wyglądał na tyle dojrzale, że go by to nie bawiło...Prawda?
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Och, nie wtajemniczyli ciebie? – uniósł brwi w zdziwieniu. Biedaczka, pewnie pierwszy dzień na tej skale spędzała, nie wiedziała jeszcze z czym to się je. Na szczęście pierwszym kotem, który ją napotkał był jakże życzliwy oriental. – Jak siadasz w takich miejscach. Wiesz, charakterystycznych dość, wyróźniających się jak jedyny większy głaz na łące, to powinnaś mieć jakieś zagadki w zanadrzu. I koniecznie nagrody, nikt nie lubi głowić się nad problemem, by okazało się, że pochwała to jedyne na co może liczyć.
Cofnęła łeb. Wtajemniczyli? Ją? Wichrzak robił sobie z niej jaja i nawet się z tym nie krył. Problem w tym, że tonowo nie była w stanie określić, czy na pewno. Ale takie głupoty, że chyba nie powinna była. Chyba?
- Jacy oni? - uniosła brew. - To...To tylko głaz - zauważyła, przyglądając się nawet swojemu wcześniejszemu siedzisku. - Co ty mi tu za kit wciskasz, co? Że ja niby taka głupia jestem? Twoje niedoczekanie - wypuściła głośno powietrze nosem, fukając i smarkając przez chwilę, byleby tylko zaznaczyć, że ona się nie da. - Idź lepiej opowiadaj bajki kociętom w Wichrze. Grom jest mądrzejszy. I my chociaż się przygotujemy na koniec. - pochwaliła się, wypinając dumnie pierś. Choć tak naprawdę chyba tylko ona wiedziała o Końcu.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– No oni. – potwierdził odpowiednio akcentując ostatnie słowo. Jakby wierzył, że oboje wiedzą o kim mowa, mimo że w rzeczywistości sam nie miał najmniejszego pojęcia jacy oni. Ale spokojnie, to da się nadrobić jeszcze. Za parę uderzeń serca będzie mieć gotową teorię. – Mhm, mhm, ale nie zapluwaj się tak od razu. – cofnął się pół kroku, by go żadna zbłąkana kropelka śliny nie dopadła. Albo, co gorsza, smarków. Aż się wzdrygnął na samą myśl.
A zaraz potem nastawił uszy z zaciekawnieniem. Przygotowywali się na koniec? Co takiego miała na myśli? By nie zdradzać po sobie zbyt wiele, zmrużył lekko oczy by odezwać się z powątpiewaniem.
– Niemożliwe. Nikt nie wspomina przy kociętach o końcu, bo potem budzą wszystkich z krzykiem i można pożegnać się z wysypianiem kiedykolwiek.
- Jacy. Oni. - drążyła, tym razem z większą ciekawością, choć ton pozostawał wciąż szorstki. Nie chciała brzmieć przyjemnie. Przyjemnie mogła brzmieć dla rodzeństwa, może dla rodziców, ewentualnie dla władzy. Ale byle nieznajomy z innego Klanu nie miał takiego przywileju. Szczególnie, że próbował wmówić jej jakieś głupoty.
Postawiła ponownie uszy, słysząc jego odpowiedź. Czyżby? Nie, to nie możliwe. A może?
- Co wiesz o Końcu - zmrużyła oczy, przysuwając się kilka kroków, jakby nie chciała by ktoś ich usłyszał. - I bez jakichś bzdurnych zagadek, mów wprost.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Był z lekka ciekaw czy to był naturalny głos młodej, czy starała się brzmieć nieprzyjemnie i należało docenić jej poświęcenie. Z pewnością od krzyków dało się zedrzeć gardło i chrypieć długi czas, może jakieś podobne mechanizmy zachodziły gdy narażało się na ciągłe drapanie krtani? Tak, z szacunku dla jej zaangażowania mógł uczciwie odpowiedzieć.
Nie dlatego że wpadł mu do głowy pomysł w międzyczasie.
Teraz jednak rozejrzał się uważnie na boki, upewniając się, że nikt nieproszony nie nadstawiał ucha. Dopiero gdy miał gwarancję, że jest czysto, nie licząc paru muszek czy motylków, mógł zabrać głos.
– Tak jak powiedziałem. Oni. Tak są nazywani właśnie. Wyglądają jak każdy inny kot, ale odstają zachowaniem, wypowiedziami. Starają się wtopić w tłum, więc trzeba wiedzieć na co zwracać uwagę, by odróżnić Ich od zwykłych dziwaków. – wyjaśnił spokojnie, chociaż koniec cynamonowej kity podrygiwał nerwowo, a spojrzenie uciekało w bok, ilekroć zaszeleściły trawy. – Nie mówi się o nich głośno, udaje się, że są jednymi z nas. – dodał jeszcze, na wypadek gdyby pierwszą linią wyparcia była informacja, że pierwsze słyszy.
– A co ty wiesz. – odbił pytanie ze strzepnięciem uchem. – Mogłaś usłyszeć nazwę przypadkiem, a teraz szukasz frajera, który ci wszystko wyjaśni. A to nie jest wiedza, która powinna trafiać w przypadkowe łapy. Niektóre jednostki okropnie sobie radzą ze świadomością.