Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Troszkę to rozczarowujące, że typiara jedynie kręci nosem na atak. Normalnie koty jednak reagują bardziej, gdy oberwą w tak wrażliwy punkt, nie? Może przez to, że ma taki długi pysk to żadne połączenia nerwowe nie docierają już do jego końca??
Nie ma czasu na rozkminy, zaraz obrywa kościstym barkiem w bok i się zwija jak rogalik. Albo księżyc, ale że ostatnio miała okazje zaznajomić się z wytworami dwunogów – rogalik brzmi jej adekwatniej. Robi parę kroczków w bok by rozładować jakoś impet uderzenia, chociaż oczywiście nie robi tego świadomie, tak samo jak stabilizujące machnięcie ogonem przychodzi samo. A następnie rzuca się jak jastrząb na tylną łapę kotki, z tą różnicą, że zamierza ją chwycić zębami i podnieść w górę. Raczej nie przewróci w ten sposób kota (co innego durnego kundla), ale na pewno unieruchomienie jednej kończyny będzie... czymś.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Przeciwniczka się ładnie zatacza, a czarnowłosa piękność nie jest zwierzęciem, więc daje jej te uderzenie serca na przywrócenie się do porządku, a potem lekkie zdziwienie wstępuję na jej pyszczek. Nie znając nawet jej imienia, nie da się teraz dziabnąć, a nawet skubnąć! Co jak szaraczek ma jakieś choroby? Trochę za bardzo brzmiało to jak wyprawa w nie te rejony co by chciała, poza tym jedyne co przychodziło Onyks do głowy, gdy widziała paszczę lecącą w swoją stronę to... ogryzienie jej kostek jak jakiejś wyśmienitej kolacji w restauracji, a na to się nie godziła! Uginając łapy, napina wszystkie mięśnie w ciele i z cichym wypuszczeniem powietrza wyskakuje z miejsca, w którym stała z zamiarem ominięcia dziwnego ataku wykonanego przez młodszą przeciwniczkę.
Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózka widzi kątem oka jak przeciwniczka ugina łapy i szykuje się do uskoczenia przed jej atakiem, ale nie z nią takie numery!! Tym razem jest s z y b s z a. Dzięki temu udaje jej się chwycić kościstą kończynę uciekinierki jeszcze nim ta zdąży faktycznie wybić się w powietrze. Ze swoją nową zdobyczą w pysku czeka aż ta odzyska równowagę po nieudanym skoku... przez uderzenie serca, bo zaraz do niej dociera, że przecież!! To idealna okazja!! By jednak przewrócić!! Więc zamiast czekać aż unieruchomiona łapa będzie już tylko niedogodnością, a nie faktycznym utrudnieniem, próbuje za nią pociągnąć, by przeciwniczka się rozjechała jak żaba. Wtedy będzie mogła wypuścić łapę z chwytu swoich szczęk, wiadomo. Chociażby po to by samej się nie przewrócić.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Nie udało jej się uniknąć paszczy szaraczka, więc już po chwili mogła poczuć jak po jej łapie ścieka ślina, a ona sama robi się mokra i taka... inna. Śnieg niby powinien ją już zmoczyć, ale problem był taki, że ślina była... ciepła. I fuj. Niestety będąc w takiej pozycji, szczególnie po nieudanym odskoku nie ma wiele czasu na jakiś manewr i nawet nie ma pomysłu co zrobić, skutkuje to tym, że po prostu... upada. A raczej rozjeżdża się jak długa na śniegu, więc trochę białego puchu wpada jej do nosa co skutkuje kichnięciem. Aha? Niemiłe zagranie. Zirytowanie wygrywa i jak najszybciej stara się zmienić pozycję na wygodną dla niej, następnie próbuje wykopać kocicę z pola ataku, by mieć moment na wstanie i pozbieranie się po takim zagraniu! Tylnymi łapami celuje w jej bok, ale jak trafi w bark to marudzić nie będzie.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Prycha z lekkim rozbawieniem, gdy jej patykowata przeciwniczka rozjeżdża się na ziemi. I dobrze jej tak!! Co prawda Brzózka nie żywi do niej jakiejś urazy, ale zawsze miło, gdy manewr się powodzi, prawda? Tak jak w tym momencie. Szkoda tylko, że już moment później wypłosz obraca się na grzbiet i wymierza potężnego kopniaka w bok szarej. Córka Lawendowej Gwiazdy czuje ból rozlewający się na wysokości żeber, gdy próbuje złapać równowagę. Gdzieś z tyłu pojawia się myśl, że to bardzo dobrze, że patykowate łapy nie omsknęły się kawałek dalej i nie trafiły w miękką część boku, to dopiero by ją poskładało!
Podczas gdy ona dochodzi do siebie, orientalna kocica podnosi się na cztery łapy. Brzózka nie chce dawać jej tej satysfakcji wymierzenia kolejnego ciosu, więc ignoruje obolały bok i skacze w jej stronę, chcąc przywalić łapą w chudą szyję.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Usłyszała prychnięcie kocicy, więc tym bardziej wzięła to do siebie i starała się wyrazić kopniakiem prosto w bok, który najwidoczniej jej wyszedł pięknie oraz perfekcyjnie. Z bólu prawie młodsza się wywróciła, ale czarnowłosa nie zwróciła na to uwagi i podnosząc się na cztery łapy gotowa była przyjąć następny atak, który nie będzie próbą powalenia jej. Takowy się zjawia już dwa uderzenia serca później, a ból promieniuje od miejsca uderzenia do pyska jak i łapy, która jest po stronie uderzenia. Chwilę zajmuje jej ogarnięcie się po takim walnięciu, ale zaciskając zęby i biorąc głęboki wdech, ugina łapy by wyskoczyć i znaleźć się po odpowiedniej stronie kocicy - po jej boku, by wywalić jej przednią łapą prosto w brzuch.
Rolling 1d10+3: 7 +3 = 10
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Cios w brzuch do przyjemnych nie należy, zdecydowanie nie ma takiej opcji, ale przynajmniej to jedynie uderzenie z jednej łapy, a nie taki kopniak z dwóch, który jest w stanie złożyć w pół każdego kota. Wciąż boli, ale jakby mniej.
Jest to jednak coś co Brzózka jest w stanie ignorować w głównej mierze, więc zaraz rusza by w dwóch susach zmniejszyć dzielący je dystans, a następnie wyskoczyć z łapami wycelowanymi w ciemny bark. Przewróci typiarę i będzie impreza.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Trafiła, bo trafiła. Byłoby to pewnie nudne dla kogoś innego, ale ona sama w sobie lubiła przemoc, a fakt, że druga kocica nie uciekała był dość przyjemny. Nie dość, że dawała siniaki to również je zdobywała. Wtedy gdy ich nie chciała i nie potrzebowała to wolała unikać wszystkich ataków, a teraz było to dla niej jak ucieczka od świata zewnętrznego. Było to przyjemne. Problem stał się wtedy, gdy Onyks zauważyła sprytny plan kocicy i nie podobało jej się znowu leżeć, jakby nie mogła się po prostu bić z nią.
Miała zamiar uskoczyć w bok byleby nie zostać powalonym na ziemię przez szaraczka, który miał chyba fetysz do przygnieżdżania jej do podłoża.
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Tak po prawdzie, z perspektywy Brzózki walka, gdzie przeciwnik jedynie stoi jak ten kołek i przyjmuje na siebie wszystkie ciosy jest równie głupia co taka, gdzie ciągle uskakuje i nie próbuje nawet kontratakować. Może nieco mniej frustrująca, bo przynajmniej nie zachowuje się jak totalna ofiara, ale dalej daleko starciu do idealnego. Nie trafia w bark tak jak zamierzała, łapy się ześlizgują po udzie uskakującej kotki. Ogólnie norma, lepsze to niż jakby stała i czekała aż szara koteczka jej przywali, ale ciężko nie zacząć dostrzegać tu pewnej prawidłowości.
Filozofie jednak nie są w stylu Brzózki, szczególnie nie gdy może się bezmyślnie lać po mordach, więc rusza w pościg za orientalną kocicą. Robi jeden sus, a następnie odbija przednie łapy od podłoża i próbuje objąć nimi chudą szyję by mieć jak wygodnie dziabnąć kark przeciwniczki.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Może gdyby nie wyzbywała się dzięki przemocy swoich niechciany myśli to walki miałyby dla niej więcej finezji, ale gdy jej chęć walki zaczynała się od ucieczki przed światem zewnętrznym to nie zwracała na to aż takiej uwagi. Mowa jednak była o siniakach, a nie o przewracaniu i lądowaniu na zimnym śniegu, a tego miała zamiar unikać do końca tej zabawy, bo nie potrzebowała wylądować pyskiem na ziemi. Znowu. Dlatego też poczuła ten lekki triumf, gdy szaraczek jedynie dotknął ją lekko po udzie i opadł łapami na śnieg, stety czy niestety nie miała najwyraźniej zamiaru się poddawać i już wyruszyła ponownie odwalając jakieś wygibasy. Onyks nie miała zamiaru podjąć tego jednego ryzyka, dlatego też zabrała swój łeb i manatki chcąc odskoczyć ponownie od szarej kotki.
Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Udaje jej się dogonić orientalną kocicę i objąć przednimi łapami, tak samo jak uszczypnąć kiełkami w kark. W trakcie prawdziwej walki dalsze postępowanie byłoby jasne – wgryźć się jak najmocniej i zostawić po sobie jedynie krwawą masakrę nad kościstymi łopatkami. W przypadku sparingu sytuacja się nieco komplikuje, ale tylko z pozoru. Bo jakkolwiek szczypnięciem za wiele nie wskóra, tak nie ma co odskakiwać i wracać do bicia łapą od razu.
Więc Brzózka zamierza skorzystać z obecnego położenia i naprzeć swoją masą na przeciwniczkę by jednak fiknęła. Niestety nie porozmawiały przed rozpoczęciem o swoich preferencjach i popielata nie ma pojęcia, że ktoś tu akurat woli unikać tarzania po śniegu.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Uciekanie jej ewidentnie w tym sparingu nie wychodzi, a w poprzednim to połowę skakała i unikała każdego ciosu, chyba dziś naprawdę coś miało jej za złe, bo ileż to można być obskakiwanym przez szaraczka. Rozumiała jeszcze jakby kocica skakała wokół niej przez to jak bardzo ją lubi i w ogóle zauroczenie, czy cokolwiek innego, wtedy mogłaby nawet to wytrzymywać bez lekkiej irytacji i chęci walnięcia jej ostro w ten głupi łeb. Nie mogła jednak teraz się rozpraszać myślami, bo znowu wyląduje w mokrym śniegu, a to akurat bardzo jej nie odpowiadało, tak więc nie zamierzała dać się pokonać kotce stojącej na dwóch łapach i sama zaczęła napierać na samotniczkę z nadzieją, że ta straci równowagę lub bardziej realistycznie po prostu jej nie powali.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ledwo Brzózka zaczyna napierać na przeciwniczkę, już czuje jak ta się spina i zapiera czterema łapami w miejscu. No jak głaz jakiś nie do ruszenia!! Po paru uderzeniach serca takiej bezowocnej przepychanki (o ile tak to można nazwać skoro obie tkwią w miejscu), popielata koteczka puszcza szyję i odskakuje w tył. Machnięciem biczowatego ogona szybko odzyskuje równowagę i nie czeka na ruch ze strony orientalnej kocicy, sama skacze w jej stronę, biorąc łapą zamach na długi pysk. Albo na ciemny nos na jego końcu, konkretniej mówiąc.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Najwyraźniej nie była tak słaba jak myślała, ostatnio w końcu nie ćwiczyła tyle ile kiedyś przez to, że czuła się bezpieczniej i nawet nie myślała, że tego potrzebuje. No i nie miała też z kim, więc szaraczek przybiegł jej z odsieczą na rozruszanie się w walkach oraz sparingach, bo polowania nadal szły jej dobrze, nie perfekcyjnie, ale dobrze. Tak też wpadła na iście szatański plan, w końcu czemu tylko zielonooka ma mieć szansę ciągle ją podgryzać? Nie brzmiało to sprawiedliwie. Zamyśliła się nad swoim pomysłem i wtedy kotka zaatakowała przywalając jej prosto w pysk, było to co najmniej bolesne i pysk Onyks, aż lekko odskoczył. Był to już drugi raz w sparingu z kocicą, gdy ta ją spoliczkowała w tak mocny i bolesny sposób, nie mogła przez chwilę oddychać od bólu, ale w ostateczności poruszała pyskiem otrząsając się. Onyś nie miała zamiaru pozwolić, by tamta uskuteczniła ruch, a więc ruszyła prosto na jej tyły z zamiarem dziabnięcia wysokiej prosto w zadek, by ta się opamiętała albo przynajmniej zszokowała.
Rolling 1d10+3: 1 +3 = 4
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Cios się udaje, fajnie, fajnie. Brzózka bardzo lubi przekonywać się o sile drzemiącej w jej łapach, więc reakcja orientalnej kocicy spotyka się z szerokim uśmiechem popielatej. Znaczy daleko jej do uśmiechu psychola, bliżej ma do dzieciaka, któremu się pofarciło, nie oszukujmy się.
Triumf nie trwa długo. Już uderzenie serca później przeciwniczka wykonuje sus na tyły tymczasowej samotniczki i ta kątem oka widzi błysk zębów. Celują w ogon? W tyłek? Nie zamierza się o tym przekonywać i opiera ciężar na przednich łapach by obrócić się o sto osiemdziesiąt stopni i znaleźć się pyskiem w pysk z orientalną. Jakkolwiek znajduje się już poza strefą ugryzienia, tak nie do końca potrafi wyrzucić z głowy jedno pytanie – co to w ogóle miało być??
Ma idealne pole do wystosowania kolejnego ciosu w pysk chociażby, ale z myślami rozbiegającymi się we wszystkie strony zagarnia śnieg łapą i próbuje nim sypnąć prosto w zielone oczy by zyskać moment na uspokojenie głowy.