Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZłość czy na złość, nie była pewna co tak naprawdę czuła, ale chapnięcie w zada nie wyszło i była to najgorsza z możliwych rzeczy, bo to nawet nie tak, że druga kocica starała się uniknąć tego, po prostu tak wyszło. Warknęła pod nosem, bo miała nadzieję rozproszyć szaraczka, a tak to jedynie trzasnęła zębami i kiedy zwróciła się pyskiem na samotniczkę to już było za późno, zamknęła oczy. Czuła zimno rozchodzące się po jej nosie i oczach, gdy śnieg rozbryzgał się na niej, ale nim otworzyła oczy to powydawała z siebie jakieś dziwne dźwięki nie bardzo wiedząc co się dzieje. xxxx– Ty masz jakiś problem do mnie, że mnie tak ciągle w ten śnieg chcesz wrzucić lub nim we mnie rzucasz? – zapytała przecierając pysk łapą, bo czuła jak spora kupka białego puchu siedziała jej na nosie. Teraz to jej dopiero zimno było, za jakie grzechy? – I jak Ci się podoba praktycznie brak uciekania? – rzuciła jeszcze powoli otwierając oczy i czyszcząc sobie pysk w iście koci sposób, poprzez łapkę.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózce udaje się sypnąć całkiem pokaźną garścią śniegu w ciemny pysk, więc zaraz odskakuje dwa czy trzy kroki w tył i bierze głęboki wdech. Obserwuje uważnie dalsze poczynania przeciwniczki, na wypadek szybkiego otrząśnięcia i przejścia do kolejnego ataku. Ten jednak nie nadchodzi. Kocica prycha i kicha, a moment później ociera pysk i rzuca w stronę niebieskiej... oskarżeniem? Chyba tak? Koteczka mruga zaskoczona.
– Co? Nie? To normalne w sparingach przecież? – pyta z namacalnym wręcz niezrozumieniem. O rany, może język przemocy wcale nie jest uniwersalny? Może w rejonach, z których pochodzi samotniczka inaczej się walczy po ziomkowemu? To trochę kicha.
– No, jest postęp. Miło było zobaczyć ataki z twojej strony, nie ma co. – przyznaje i ostatecznie przechodzi do siadu, bo chyba to na tyle z mordobicia póki co? Przerwa na rozmowę albo definitywny dzwonek?
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– No może i normalne, ale w taką pogodę z tym całym śniegiem? Nie przepadam. Niby amortyzuje trochę upadek, nie to co goła ziemia, czy drewniana posadzka... ale o ile wiem, że nie próbujesz mnie zabić to wolę jednak unikać spotkania z zimnym śniegiem i możesz sobie mną do woli rzucać, gdy nie będzie zimno oraz mroźnie – odpowiedziała podchodząc do kotki i patrząc na nią odrobinę z góry, by dodać dramatycznego efektu? Przestraszyć szczura? A może po prostu zachciało jej się zdominować przeciwnika słownie? Nie było jednoznacznej odpowiedzi, a Onyks nie stała tak długo, coś innego przykuło jej uwagę i zamierzała to sprawdzić. xxxx– Mmm, może jakbyś nie była taka to zobaczyłabyś coś jeszcze innego z mojej strony – rzuciła z szczwanym uśmiechem, ukazującym kły, chociaż i tak nie wyobrażała sobie prawdziwości tych słów... była po prostu ciekawa reakcji, a to zawsze było miło uzyskać. Nawet jak nie była to reakcja spodziewana. Czarnowłosa jednak nadal była ciekawa swojego odkrycia i nie zamierzała go odpuszczać, a więc im bliżej była tym bardziej zauważała, że była to zwykła dziura i niewiele mogła z tym faktem począć.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Aha, to jak będzie błoto to już spoko? – pyta... całkiem szczerze. Bo chce wiedzieć, a nie bo doszukuje się jakiejś dziury w logice orientalnej kocicy. Po prostu nie wydaje jej się to takie oczywiste, może zbliżający się okres roztopów to również zły moment na walki z dużą ilością powaleń?
Ogólnie to beztrosko – głupawo wręcz – obserwuje typiarę, gdy ta się nad nią nachyla, a z tak zmniejszonym dystansem Onyks może bez trudu zaobserwować jak w okrągłych oczach nie odbija się ani jedna złożona myśl. Komentarz rzucony z błyskiem zębów nie jest w stanie uruchomić machiny myślowej kryjącej się za tymi oczami. Światła zapalone, w domu pustka, ot co. A nie, przepraszam – ktoś jest, ale ze słuchawkami na uszach i nie słyszy dobijania do drzwi.
– Jakbym nie była jaka? – pyta marszcząc brwi, bo coś jej tu chyba umyka. Zaraz szary pyszczek się wygładza i Brzózka dodaje ożywiona. – A co takiego byś mi pokazała, co?? Jakieś fajne, sekretne ruchy? – sposoby na wysłanie trzy razy większego przeciwnika na orbitę?
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– Z tego co wiem to błoto nie jest zimne, więc droga wolna bym mogła rzec – odpowiedziała równie poważnie, mimo iż nie była pewna czy kotka pytała równie poważnie. Niby tonacja głosu była na tyle wyrazista, by stwierdzić, że w tej szarej główce się nic nie dzieje i pytanie jak każde inne, ale jednak jego geneza i sam fakt tego jak brzmiało - no trudno jej było zgadnąć. Potwierdziły się jednak myśli Onyks, gdy mina kotki pozostawała tak samo niewzruszona, mimo dzielących ich paru włosków na ich karkach. xxxx– Niewinna i głupiutka – cmoknęła z lekkim rozbawieniem, a potem roześmiała się słysząc resztę wypowiedzi szczura, który naprawdę nie myślał o niczym poza mordobiciem i głupią zabawą. Ciekawa persona, musiała przyznać. – Takich ruchów, które by Cię zainteresowały to ja nie znam – rzuciła lekko.
xxxxNie dostała odpowiedzi, przynajmniej nie tej słownej, bo niedługo po tym jak powiedziała swoje parę zadziornych słówek poczuła klapnięcie w bok. I to dość mocno, bo zachwiała się na długich czarnych łapach i prawie wywaliła, ale jak to ona - odzyskała równowagę. Odwracając łeb w stronę koteczki zauważyła, że szczurek nie zrozumiał za bardzo jej słów, ale na pewno coś zrozumiał, a w jej oczach tańczyły jakieś ogniki rozbawienia. Następny sparing? Czemu nie.
xxxxRozeszły się ostatecznie po sparingu i nie patrzyły w swoje strony, a Onyks cóż miała nawet dobry humor po tym spotkaniu. Nie przypuszczałaby, że koteczka mogłaby sprawić, że ta spędzi dzień lepiej, niż na samotnym łażeniu, ale jej łaknienie towarzystwa gdzieś tam wisiało w powietrzu.
/zt x2
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle