Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Tak jak powiedział wczorajszego dnia, tak właśnie zrobił - z samego rana zasiadł przed wejściem do Obozu, czekając na swoją młodszą siostrę i zarazem terminatorkę. Do serca wziął sobie słowa Świetlikowej Gwiazdy i miał zamiar zrobić z Zachodzącej Łapy przykładną wojowniczkę przestrzegającą Kodeksu Wojownika. Właściwie to był nawet trochę z siebie dumny, że to właśnie jego Przywódca uznał za dobry wzór dla młodej kotki.
Na ten moment siedział spokojnie, dumnie wyprostowany, z ogonem owiniętym wokół łap, jednak nie miał zamiaru długo na swoją podopieczną czekać i jeśli ta nie stawi się już za chwilę, to był gotów pójść po nią do legowiska terminatorów i zaciągnąć na ziemie treningowe. Siostra nie siostra, taryfy ulgowej nie ma. Chociaż tak właściwie to wątpił, że akurat w przypadku Zachód będzie musiał stosować takie metody.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Rudzikowy Ogień nie musiał długo czekać. Zachodząca Łapa wstawała zazwyczaj bardzo wcześnie, praktycznie o świcie, rzecz ujmując. Przez wolny czas, czyściła czekoladowe futerko, aby na treningu lśniło! Wręcz błyszczało! Gdy wreszcie uznała, że już czas, wstała leniwie i przeciągnęła. Następnie wystawiła głowę na zewnątrz i ujrzała dumnie siedzącego wojownika, w którym natychmiast wręcz poznała starszego brata. Wyszła z dumnie uniesioną głową i ogonem, podchodząc do mentora.
- Co dzisiaj robimy? - zapytała ze zwykłym skinieniem głowy na powitanie. Zielone oczy przyglądały się żółtookiemu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Lekki uśmiech pojawił się na pyszczku Rudzikowego Ognia kiedy zobaczył Zachodzącą Łapę kroczącą w jego stronę i to w dodatku niemal perfekcyjnie na czas. No i to się nazywa terminatorka.
- Przejdziemy się trochę po terenach Klanu, porozmawiamy - odpowiedział jej spokojnie, jednocześnie wstając i kierując swoje kroki w stronę Kociego Grzbietu. Właściwie to trochę już tęsknił za tym codziennym wychodzeniem na tereny w ramach treningu, więc teraz cieszył się, że może do tego wrócić.
- Wymień Klany w lesie - rzucił swobodnie, kiedy jeszcze szli w kierunku ziem treningowych. Nie kłopotał się pytaniem jej o nauki, skoro były one prowadzone przez kota wygnanego z Klanu, jednak uważał, że pytanie które jej zadał było podstawową wiedzą i Zachód będzie potrafiła odpowiedzieć na nie bez większego problemu.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Czyli lekcja teorii jak rozumiem - skomentowała słowa starszego brata. Następnie dalej dumnie, szła obok Rudzikowego Ognia. Na samym początku, przyglądała się terenom Klanu Rzeki. Szczerze? Liczyła na większy efekt "wow!" No ale jak widać, nic w życiu nie jest idealne. Przynajmniej ich tereny są ładniejsze niż reszty leśnych klanów. Co z tego, że ich nie widziała? Przecież Zachodząca Łapa wie wszystko najlepiej.
- Klan Gromu, zapełniony idiotami. Klan Wichru, również ma idiotów za członków. I Klan Cienia, który też ma samych idiotów. A no i my, Klan Rzeki, czyli Ci najmądrzejsi, najlepsi i najbardziej odpowiedzialni ze wszystkich. - powiedziała bezproblemowo. Nie wahała się również komentować, kto w owych klanach się znajdował. Bo co? Kto jej zabroni? Ma swoje poglądy, jak na przykład to, iż Gwiezdny Klan to bajeczki dla kociąt.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Oh, oczywiście, że Zachód mogła mieć swoje poglądy, ale trening był właśnie od tego, żeby je skorygować i wpoić kotu właściwe wartości, więc kotka nie powinna nawet myśleć, że Rudzik pozwoli jej piastować rangę wojownika, kiedy jednocześnie zachowywała się tak jak się zachowywała. Bo o ile ten młodszy Rudzik, co to ledwo został wojownikiem pewnie z entuzjazmem by jej przytaknął, o tyle ten teraźniejszy Rudzik uważał takie zachowanie za zwyczajnie dziecinne.
- Cóż, o ile Klany wymieniłaś dobrze, to jednak prosił bym cię o powstrzymanie się od takich komentarzy - powiedział. Jego głos był spokojny, wyprany z emocji, jednak końcówka jego ogona drgała z podirytowania. - W każdym Klanie znajdują się mnie lub bardziej wartościowe koty, więc mówienie takich rzeczy sprawia tylko, że brzmisz jak kociak, nie jak przyszły wojownik. Rozumiesz? - Rzucił Zachód spojrzenie pod tytułem ,,Nie próbuj dyskutować" po czym przystanął. - To miejsce nazywa się Koci Grzbiet - oznajmił, rozglądając się dookoła. Jako iż do tej pory nie miał terminatora a nie chciał przeszkadzać mistrzom prowadzącym treningi, nie bywał tu zbyt często. -Lepiej zapamiętaj to miejsce, bo od jutra to tutaj będziemy się spotykać - powiedział jej.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachodząca Łapa przewróciła jedynie oczami na prośbę brata. Powstrzymać się od takich komentarz? Przecież to one są najlepsze w tym wszystkim! Z resztą, to było tylko podzielenie się swoją opinią z bratem. Przynajmniej czekoladowa to tak widziała. - Jak kociak? Pff. - oburzyła się nieco - Niech Ci będzie, nie będę używać komentarzy - odparła po chwili. Biczowaty ogon, a raczej jego końcówka, zaczęła niespokojnie drgać.
- Koci Grzbiet? Ta nazwa jest... - szybko się zamknęła, gdyż w końcu obiecała, iż nie będzie niczego komentować. Ale komentować na głos. Zawsze może o tym myśleć! Genialnie Zachód, genialnie. - Od jutra, rozumiem - dodała tylko. Będą spotykać się na Kocim Grzbiecie. Kto w ogóle wymyślił tą nazwę? Brzmi bez większego sensu. Teraz jednak skupiła się na tym, aby odpowiadać na pytania, o ile Rudzik jakieś zada.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Uśmiechnął się lekko, widząc, że kotka załapała o co mu chodzi. Dobrze, tak właśnie ma być.
- Ale to jutro, a teraz chodź - rzucił, lekkim krokiem ruszając w kierunku granicy z Ziemiami Niczyimi. Miał zamiar upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i pokazać młodej ziemie Klanu Rzeki i przy okazji omówić z nią parę innych, dosyć istotnych rzeczy. - Przejdziemy się trochę po granicach - wyjaśnił, zerkając na Zachód. - W końcu wypadało by, żebyś je znała, bo jednym z twoich obowiązków jako wojownika będzie je patrolować. - Przez chwilę nic nie mówił, dając kotce czas na zadanie jakiegoś ewentualnego pytania jeśli chciała. W tym czasie zdarzyli już prawie znaleźć się przy Kłującym Gąszczu. - Za tą granicą nie ma nic - powiedział, wskazując głową w kierunku Ziem Niczyich. - To znaczy, jest cała masa terenów, jednak nie są one zajęte przez żaden z Klanów i mieszkają tam głównie samotnicy - wyjaśnił. - A teraz powiedz mi jakie są trzy najważniejsze rangi w Klanie - polecił Zachód, znów zerkając na nią krótko.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Ruszyła za bratem, rozglądając się tu i tam. No, no, no. Tereny Klanu Rzeki, nie były wcale takie złe. Wręcz piękne, na swój sposób. - Okej - odparła na wieść o granicach. A dobra, zobaczą sobie granicę, ona je pozna. I idealnie! Nie wiedziała jednak, iż Rudzik postanowił również omówić z nią kilka ważniejszych rzeczy. O dziwo, nie miała teraz żadnych pytań. W sumie... To od czasu, gdy przestała być kociakiem, nie miała ich w ogóle. A jak już, to były one istotne i na temat.
- Czyli tam, może czyhać niebezpieczeństwo - odparła mrużąc oczy, w kierunku owych terenów. Nie ukrywając, kotka miała zamiar je kiedyś zwiedzić. Sama, czy też z kimś. Obojętnie. Zielone ślepia, zerknęły w stronę czekoladowego, gdy ten polecił, aby wymieniła najważniejsze rangi w Klanie. - Przywódca jest najważniejszy. Rządzi i robi ceremonie. U nas to stanowisko zajmuje Świetlikowa Gwiazda. Zastępca organizuje patrole, pomaga przywódcy i go zastępuje, podczas nieobecności. O staje się również liderem, gdy dawny przywódca umrze. W Klanie Rzeki, to stanowisko zajmuje Czerwony Mak. I medyk, który leczy koty i zbiera zioła, oraz trenuje swojego terminatora. Teraz medykiem jest Łososiowa Łuska - dodała też nieco od siebie.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Skinął lekko głową.
- Dokładnie - potwierdził. - Inne, nie zawsze przyjazne koty, drapieżniki i dwunogi. Musisz jednak pamiętać, że wszystko to można spotkać też na naszych terenach, więc zawsze powinnaś być ostrożna - przestrzegł ją. W końcu samego Rudzika porwał dwunóg, ich siostrę Biedronkę i ich ojca zabiły psy a reszta rodzinki poznikała w tajemniczych okolicznościach, więc nic dziwnego, że Rudzik był na tym punkcie nieco przeczulony. Zwłaszcza, że chodziło tu o jego terminatorkę. Miło by było, gdyby nie zniknęła sobie w połowie treningu.
Wysłuchał odpowiedzi Zachód w milczeniu, co jakiś czas lekko kiwając głową. Lekki uśmiech zadowolenia wpełzł przy tym na jego pyszczek. No tak to on może treningi prowadzić!
- Dobrze - pochwalił ją. - Zastępca jeszcze, oprócz tego co wymieniłaś, nadzoruje treningi a medyk jest naszym łącznikiem z Gwiezdnym Klanem. - Postanowił, że na razie nie będzie wypytywać Zachód o Gwiezdnych i Miejsce Gdzie Brak Gwiazd, zostawia to na później. - Zbliżamy się teraz do granicy z Klanem Gromu. Obiły ci się może o uszy jakieś informacje o nich? - zapytał, posyłając przy tym swojej uczennicy spojrzenie pod tytułem Tylko bez głupich komentarzy.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Dobrze, będę ostrożna - powiedziała przewracając oczami, a końcówka czekoladowego ogona, drgnęła że zdenerwowania. Czego on się tak bał co? Przecież Zachód, była ostrożna . I na pewno nie zginie tak szybko, jakby się tego można spodziewać. Była silna, najlepsza. Rudzik nie musiał się martwić. Ona nie zniknie w połowie treningu i wytrenowała ja na wojowniczkę. Najlepszą jaką widziały cztery klany.
Uśmiechnęła się na pochwałę. I z takim mentorem to można na treningi chodzić. Słysząc jednak wzmiankę o Gwiazdeczkowatych, skrzywiła się. On też w to wierzy? No super, zastępca i brat oraz mentor idealny! Ale jego minus to ta wiara. Bleh, trzeba to wyplenić z jego mózgu. Im szybciej, tym lepiej.
Chciała już odpowiedzieć, że "używają siły zamiast mózgów ale powstrzymała się, widząc spojrzenie brata. - Podobno są silni. Najsilniejsi w lesie - chociaż głupi i tępi - Na ich czele stoi Błyskająca Gwiazda, zastępca to Skrzący Płomień a medykiem jest... Chyba Gwieździsta Ścieżka - odparła niepewnie na to ostatnie.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
Znów skinął głową słysząc słowa swojej terminatorki. No i taki trening to on może prowadzić, proszę bardzo. Spokojnie, z współpracującym i chętnym do nauki terminatorem, który raczej nie przyniesie mu wstydu (chyba, że przyniesie, to wtedy Rudzik sam osobiście jej te nietoperze uszy pourywa).
- Idealnie - pochwalił Zachód, posyłając jej lekki uśmiech. A niech ma, a niech się cieszy. Z doświadczenia wiedział, że pochwały zwykle na terminatorów działały całkiem nieźle, zwłaszcza na takich pokroju jego siostry. Bo tak się jakoś składało, że przez cały czas Zachód przypominała Rudzikowi młodszą wersję jego samego. No, może on nie miał tak niewyparzonego języka, ale tego to się da jej oduczyć. - Jak już zapewne wiesz, oprócz Klanu Gromu i naszego, mamy też Klan Wichru, z którym również graniczymy. Wichrzacy znani są ze swojej szybkości oraz z tego, że jedzą króliki, co właściwie się ze sobą łączy. Dalej mamy Klan Cienia, z którym, tak się składa, że nie graniczymy. Skoro już jesteś taka mądra - tutaj w głosie Rudzika kryła się lekka nuta sarkazmu, jednak czy młoda to wyłapała, to już inna sprawa - to wiesz może kto sprawuje najważniejsze stanowiska w Wichrze i Cieniu? - zapytał. No dalej, wykaż się.
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Żadnego urywania uszu nie będzie! Jeszcze się Rudzik przekona.
Zachód również uśmiechnęła się do brata, po czym podniosła szybko dumnie głowę w geście triumfu. Ha! Jak chwalić, to chwalić, czekoladowej to jak najbardziej odpowiadało. Hm... Spoko dostaje pochwały za takie rzeczy, to jakie pochwały dostanie na lekcji polowania? O! Albo walki? Rozmyślała chwilę, lecz dotarło do niej, że jednak dalej jest na treningu i powinna się skupić na drodze a nie na tym, ile pochwał jeszcze dostanie. Oczywiście nagany również mogły się zdarzać, jak każdemu terminatorowi prawda? Właśnie.
Słuchając wypowiedzi brata, pod koniec wyczuła... Sarkazm? Halo sarkazm? No proszę bardzo. Zielone ślepia, spojrzały podejrzliwe na brata, następnie jednak postanowiła odpowiedzieć na pytanie mentora, które swoją drogą było jednym z łatwiejszych. W końcu miała to na naukach nie? Chociaż pytanie, czy Tonące Słońce wszystko dobrze jej przekazał. To się zaraz przekonamy... - W Wichrze, ostatnio doszło do jakiś zmian i teraz rządzi tam Malinowa Gwiazda, ale przed nią był Krucza Gwiazda. Na stanowisku zastępcy spoczywa teraz Sokoli Cień, wcześniej Gradowy... Pył? Nie czekaj Podmuch o. Aż dziwne, że to nie on został przywódcą nie? A medyk zmienił imię z Niezapominajkowe Serce na Szałwiowy Dym - wzięła wdech, aby mówić dalej - Wężowa Gwiazda, jest liderem w Klanie Cienia, jego zastępcą jest Szepczący Pył. Medykiem jest... Ciernisty Krzew? Kwiat? Jakoś tak - powiedziała, nawet nieco pewna. W jej głosie czuć było nutę pytania, tylko pytanie, czy Rudzikowy Ogień ją usłyszał.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
W sumie dobrze dla Zachód, że jej nauczyciel, pomimo tego, że został wygnany z Klanu, przekazał jej całkiem dużą dawkę wiadomości. Co prawda może to i był nieco leniwe ze strony Rudzika, że tak zwalał całą robotę z mówieniem na swoją uczennicę, ale cóż, bywa.
- Wiesz, czasami w Klanie dzieją się różne rzeczy... - rzucił jako komentarz do sprawy władz Wichru, wzruszając przy tym ramionami. Ot, pewnie zadziały się tam jakieś zawirowania i tyle, nie jego sprawa w sumie. Chociaż gdyby spotkał kogoś w Wichru, kto chciałby mu opowiedzieć, to on nie miałby nic przeciwko. Dodatkowa wiedza zawsze się przydaje, no nie? - Kwiat. Ciernisty Kwiat - poprawił kotkę. No tak, kwiat, krzew, ciernisty, cierniowy, łatwo się pomylić. - A teraz, kiedy przerobiliśmy już dokładnie najważniejsze rangi, czas przejść dalej - oznajmił, jednocześnie zwalniając. Do tej pory utrzymywali dosyć szybkie tempo, jednak Rudzik stwierdził, że jeśli na chwilę zwolnią, nic się przecież nie stanie a i chwila wytchnienia może im całkiem dobrze zrobić. - Jak wiadomo, w Klanie mamy wojowników, których zadaniem jest polowanie, patrolowanie granic, obrona Klanu oraz, oczywiście, szkolenie terminatorów. Jak wiadomo terminatorem zostaje się w wieku sześciu księżyców, co jest jedną z zasad Kodeksu Wojownika, jednak o tym dzisiaj mówić nie będziemy. Tak jak już wcześniej wspomniałaś, niektórzy terminatorzy, zamiast uczyć się na wojownika, uczą się na medyka i wtedy zostają pomocnikami medyka a pełnoprawnym medykiem zostają kiedy poprzedni umrze. Naszym obecnym terminatorem medyka jest - tu nastąpiło ciężkie westchnienie - Księżycowa Łapa. - Rudzik miała naprawdę szczerą nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mu się u niego leczyć, bo jakoś tak nie do końca ufał swojemu byłemu terminatorowi. Jasne, może i się zmienił i nabrał jakiś ambicji, w końcu takie medykowanie to nie jest łatwa sprawa, jednak wojownik wolał, żeby jego zdrowie nie zależało od jakiegoś tam może. - Oprócz tego w klanie mamy jeszcze kocięta oraz opiekujące się nimi matki i starszyznę. - Zerknął na siostrę. - Masz jakieś pytania?
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Phi - fuknęła. Co mają do tego jakieś klanowe sprawy? No halo, przepraszam bardzo, ale od tego jest zastępca, aby później stać się przywódcą. I właśnie w tym przypadku klan nie miał nic do gadania! Po prostu nie miał prawa, kwestionować wyboru dawnego przywódcy. Eh, od początku było wiadome, że Wichrowi to idioci. Niemal jak Gromowi i Cieniści.
- Niech będzie Kwiat - odparła, przewracając niezauważalnie oczami. Co ją to w ogóle obchodziło, kto jest w innym klanie. Nie jej klan, nie jej sprawy, nie jej medyk, proste nie? Więc poco się uczyć czegoś, co i tak się nigdy nie przyda? Kiwnęła następnie głową na jego słowa, po czym zauważyła, że zwalnia tępo chodu. Również tak postąpiła, idąc mniej więcej na równi z Rudzikiem. Słuchała o tych rangach, niby obecna jednak duchem już w obozie. Polubiła trening z bratem, nawet jeśli był to pierwszy raz, lecz przecież te rangi już znała. Uczyła się o nich prawie od urodzenia. Dobra, potraktujmy to jako przypomnienie bo inaczej znudzi się przy tych rangach na śmierć i tyle będzie z przyszłej liderki. Otrząsnęła się z transu, słysząc pytanie brata, wtedy tez spojrzała na niego zielonymi oczami. - Nie, wszystko rozumiem. Możesz przejść dalej - odparła spokojnie.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
No cóż, może i w teorii Klan powinien szanować wybór przywódcy i nie kwestionować go, ale w praktyce to różnie to bywało i Rudzik był pewien, że prędzej czy później Zachód przekona się o tym na własnej skórze, tylko może nie koniecznie w taki sposób w jaki stało się to w Klanie Wichru, bo to jednak był przypadek dosyć radykalny.
Na kolejne jej słowa lekko skinął głową. Oczywiście, że wszytko to już umiała, w końcu miała nauki no i nie żyła w Klanie od wczoraj, jednak on jako jej mistrz miał obowiązek sprawdzić, czy wszystkie posiadane przez nią informacje są poprawne i ewentualnie jakoś je uzupełnić.
- Skoro wszystko już rozumiesz, to możesz wracać już do Obozu - oznajmił, przystając. - Następne spotkanie jutro rano, Koci Grzbiet - dorzucił jeszcze. Po szybkim pożegnaniu z Zachód sam ruszył na szybkie polowanie.
//zacznij następny dzień uwu
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns