Logo Artemidy
Trening Gęsiej Łapy
#46
Zakopałam piszczka pod drzewem, starając się zapamiętać tę okolicę, po czym... zorientowałam się, że upolowałam dwa piszczki, tak, jak poprosił mnie o to mistrz. Przydałoby się do niego wracać, tyle tylko, że... gdzie on właściwie był? Nie wiedziałam, ale wiedziałam, że powrót do miejsca wyjściowego oznaczał konieczność pójścia tak, że wiatr będzie wiał w nosy ewentualnym wrogom a nie mi, toteż uznałam, że może równie dobrze spróbuję jednak złapać jeszcze coś? A jeśli mi się nie uda za pierwszym razem, to zawrócę i zakopię moje zdobycze. Z drugiej strony, Zajęczy Sus mógłby się zirytować, że nie wypełniam jego poleceń, więc... może jednak powinnam wrócić?
Ostatecznie zdecydowałam się na powrót. Wykopałam mysz, wzięłam ją w pysk, a następnie ruszyłam na poszukiwania mojej poprzedniej zdobyczy. Ją również wydobyłam spod ziemi, jakimś cudem zmieściłam do pyszczka... i, węsząc, rozglądając się czujnie i jak najczęściej ustawiając się pod wiatr, żeby upewnić się, że nic mnie nie tropi, szczerze licząc na to, że nie napotkam niczego, co by mnie mogło zaatakować, ruszyłam na poszukiwania Zajęczego Susa.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#47
Zajęczy Sus ze swojego miejsca, w miarę ukrytego przed wzrokiem Gęsiej Łapy, obserwował terminatorkę uważnie. Nie mógł z takiej odległości widzieć każdego błędu popełnianego przez kotkę, nie mógł dostrzec wszystkiego, co robiła, ale zauważył chociażby, że udało jej się wymyślić, co zrobić z upolowaną zwierzyną, a także to, że w pewnej chwili zaczęła zbierać swoje zdobycze i go szuka, dlatego wyszedł jej na spotkanie i po chwili stanęli obok siebie. Powiódł wzrokiem po upolowanych przez nią piszczkach, z pewnym niepokojem odnotowując, że jeden z gryzoni jest bardzo zakrwawiony. Niby nie powinno go to dziwić – młodym kotom brakowało jeszcze jako takiego wyczucia, jeżeli chodzi o to, gdzie trzeba chwycić zwierzę, by pozbawić je życia możliwie jak najszybciej, jaki ruch wykonać, i tak dalej – ale widok nieumiejętnie potraktowanej zwierzyny zawsze go… raził. Na razie jednak odezwał się do kotki:
– I jak wrażenia? – spytał, licząc na to, że ta opowie mu o trudnościach, jakie ją spotkały. Widział przecież tego królika, który po prostu czmychnął, i podejrzewał, że po prostu o czymś zapomniała, czy to o cichym oddychaniu, czy to o wietrze, ale chciał się dowiedzieć, jak ona sama to wszystko odbiera. Czy w ogóle podobało jej się to polowanie, czy była z siebie zadowolona, czy jest świadoma swoich błędów.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#48
Udało mi się odnaleźć Zajęczego Susa! Położyłam przed nim upolowane zdobycze, uśmiechając się dość smutno w odpowiedzi na jego pytanie o to, jak odbieram właściwie polowanie. Nie zamierzałam niczego ukrywać, zwłaszcza, że z pewnością jak na dwa złapane żyjątka nie było mnie dość długo. Niestety.
- No więęc... - na chwilę spuściłam wzrok, patrząc na własne łapy i milcząc, bo... przyznawanie się do popełnionych czynów, jeśli nie były one poprawne, wcale nie było czymś miłym i łatwym. - zrobiłam trochę błędów - powiedziałam, nieco niepewnie podnosząc na niego wzrok i tłumiąc cichutkie westchnięcie, które wzbierało w mojej klatce piersiowej. - Trochę to zajęło, alee... znalazłam króliika, tylko że... nadepnęłam na liiść i uuciekł - powiedziałam, tym razem kierując ślepia na łapy mojego mistrza. To w sumie ciekawe - można być niskiego wzrostu i jednocześnie mieć reputację jednego z lepszych i porządniejszych wojów klanu. Jak widać, nawet tu często liczył się również i charakter... chociaż może także i ciężka praca? Będę musiała się bardzo postarać, żeby nadrobić te wszystkie niedociągnięcia, których się dopuściłam. - Potem... chyba słabo mi poszło zabicie tego gryzoonia, pisnął, spłoszył wszystko wokóół... - owinęłam łapki ogonkiem, dalej uparcie wpatrując się w przednie kończyny mojego mistrza. - ...jak już w koońcu znalazłam ptakaa, takiego biało czarnegoo, z czerwooną plamą na głowiee... próbowałam się ukryyć, ale marnie mi to chyba poszłoo, boo... zauważył mnie - dodałam, a końcówka mojego ogona poruszyła się w geście zaniepokojenia, które naprawdę w tej chwili odczuwałam. Bardzo nie chciałam zawieść swojego mistrza, a chyba niestety do tego właśnie doprowadziłam. - Poszłam daalej i... usłyszałam jakieś dziwne chrobotaaniee, alee... zwierzę było za drzeewem, więc poszłam taak, żeby zobaczyć, czym jeest i żeby iść pod wiaatr, potem wróciiłam, podkradłam się, tym razem już naprawdę o niczym nie zapomniałaam, skoczyłam za drzeewo, a potem na tego tuu - pokazałam na niego łapką - ale on już nie piiszczał - dodałam, ponownie dość niepewnie spoglądając na Zajęczego Susa i próbując wywnioskować, jaka będzie jego reakcja na moje słowa. Na daremno, nadal nie miałam odpowiedniego doświadczenia. - Chyba muszę więcej ćwiczyyć... - powiedziałam cichutko na sam koniec, ponownie poruszając ogonem, ale tym razem próbowałam utrzymać wzrok, który uciekał w kierunku łap mojego mistrza, mniej więcej w miejscu jego oczu.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#49
Kiwnął lekko głową, zachęcając kotkę do mówienia, cokolwiek by to nie było. Skupiła się raczej na popełnionych przez siebie błędach, zamiast cieszyć się z pierwszej upolowanej zwierzyny… co z jednej strony go zdziwiło (bo, halo, to był pierwszy dzień treningu! pierwsza zwierzyna!), ale z drugiej strony znaczyło tyle, że była tych błędów świadoma i myślała, zamiast tylko iść i próbować polowania, byle jak, byleby coś złapać. Zmrużył lekko ślepia, orientując się, że kotka w ogóle nie podnosi wzroku, a zamiast tego wbija go w jego łapy. Dopiero pod koniec spojrzała na Zająca.
– Normalne jest, że niedoświadczony kot nie ma… wprawy. Że źle chwyci, uderzy w złe miejsce, nie zabije wystarczająco szybko, że zada więcej cierpienia, niż powinien… przez przypadek, po prostu. Wyrobisz się, o ile nie będziesz tego robić zwierzynie celowo – zaczął od zagadnienia gryzonia, który był cały zakrwawiony. Zagadka rozwiązana, jedno zagadnienie odhaczone. – I to był dzięcioł. Miałaś przy nim wiele opcji – drzewa, krzewy, kamienie, podejście od boku, z tyłu… z mojej perspektywy to wyglądało tak, jakbyś próbowała iść jak najbardziej przy ziemi, ale to tak nie działa, bo i tak cię zobaczy, a może wręcz zaszkodzić, bo możesz w ten sposób szurać brzuchem po ziemi. – Trawy w miejscu, w którym skradała się Gęsia Łapa, były zwyczajnie za niskie, by kotka mogła się za nimi w ten sposób schować. – Ale przecież jak na pierwszy raz dobrze – dodał, widząc niepewność w kotce i jej uciekającym spojrzeniu. – Będziemy jeszcze sporo trenować, to dopiero pierwszy dzień. Masz jeszcze jakieś pytania? – spytał, zerkając na niebo. Musieli niedługo kończyć.

/ zacznij następny dzień, jeżeli Gąska nie ma pytań
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#50
Słuchałam, jak Zajęczy Sus opowiada o tym, w jaki sposób właściwie mogę zaradzić swoim błędom i próbowałam - z dość pozytywnym skutkiem - zapamiętać co właściwie mi przekazywał.
- Nie, jaa... nie lubię przemocy, Zajęczy Susiee, na peewno nie będę tego robić celowoo... - powiedziałam cichutko, tym razem patrząc na swoje łapy. Wcześniej cudze, teraz własne, ale jednak pysk wojownika go jednak nie był. Zupełnie, jak w rozmowie ze Lśniącą, którą takie zachowanie zirytowało... jednakże nie podejrzewałam, że mój mistrz by się na mnie zezłościł, nie z takiego powodu. W końcu był raczej miły i wyrozumiały, nie taki, który szukał zadry w cudzej łapie, podczas, gdy w jego własnych również można było znaleźć wiele powbijanych w nie cierni.
- Huh - westchnęłam jedynie cichutko, na Zajęczego patrzył zaledwie przez króciutką chwilkę, a potem powracałam spojrzeniem w kierunku zakończeń moich przednich kończyn. - Spróbuję zapamiętać, co mi powiedziałeeś, Zajęczy Susiee, iii... nie mam żadnych pytaaań, ja tylkoo... dziękuję ci za ten dzieeń.
Zamierzałam postępować tak każdego kolejnego dnia.

***
Stawiła się przed Zajęczym Susem w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze, przychodząc wręcz chwilkę wcześniej, żeby móc upewnić się, że jest w pełni rozbudzona i że jej futerko nie potargane się po drodze, a jeśli nawet, to że zdąży dotrzeć z nim do ładu przed przybyciem mistrza, choć nie mogła poradzić niczego na to, że było chłodno i że jej sierść samoistnie się nieco puszyła.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#51
Tak jak mówił Gęsiej Łapie, spotykali się przy wyjściu z obozu. Przez parę spotkań Zajęczy Sus skoncentrował się tylko i wyłącznie na praktyce polowania. Był to oczywiście dopiero początek i mieli jeszcze sporo czasu na doszlifowanie tej umiejętności, jednak skoro już zaczęli, to chciał się upewnić, że kotka będzie mogła chodzić na polowania z innymi kotami i faktycznie będzie coś łapać, zamiast popełniać błąd za błędem, a to można było wyeliminować wyłącznie poprzez trenowanie. Tego dnia to złocista córka Jodłowej Igły czekała na swojego mistrza, ale nie długo, bo już po chwili stanął przed nią buro-biały wojownik.
– Dzień dobry, Gęsia Łapo – odezwał się nieco oficjalnie, zachowując pewien dystans, który wynikał zapewne z jego ostatniej rozmowy na temat terminatorki z Sokolim Cieniem. Mieli do zrealizowania dwie palące kwestie: znajomość granic klanu oraz teoria i praktyki walki. To pierwsze było istotne dla każdego kota, żeby przypadkiem nie wejść na tereny innego klanu nawet podczas polowania, a to drugie… cóż, było o tyle ważne, że bez tego Zając nie zamierzał pozwolić swojej terminatorce na samodzielne wycieczki poza obóz, nawet pomijając obecnie obowiązujący zakaz takich przechadzek w wykonaniu terminatorów, który zarządziła Malinowa Gwiazda. Nie wiedział, czy tego dnia zdążą zrobić i to, i to – raczej wątpliwe, jeżeli chciał kompleksowo podejść do zagadnienia walki, a nie tylko po łebkach. Postanowił więc po prostu spytać kotki, czym wolałaby się zająć najpierw. – W następnej kolejności chciałbym przerobić z tobą granice naszych terenów i walkę, ale w sumie wybór, od czego zaczniemy, należy do ciebie – odezwał się więc i, nim wyruszył poza obóz, zaczekał na odpowiedź kotki.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#52
Widząc Zajęczy Sus, uśmiechnęła się leciutko - kolejny dzień treningu! Z jednej strony polowanie nie sprawiało mi większej przyjemności, z drugiej jednak praktyka umiejętności mogła sprawić, że mój mistrz będzie ze mnie dumny i, oczywiście, pomagała mi polować dla klanu, tym samym czując, że robię coś również dla ogółu, a nie jedynie egzystuję w klanie, przykładając się do tego jedynie sprzątaniem legowisk.
- Dzień dobryy, Zajęczy Susie - powiedziałam cichym głosem, uśmiechając się jednak. Dzięki praktykom polowania poczułam się w tej kwestii nieco lepiej, choć nadal zdziwiłam się trochę, że mistrz postanowił przejść już do kolejnego zagadnienia - szybko jednak uśmiechnęłam się ponownie, orientując się, że to oznacza przecież więcej wiedzy, a granice... były ważne, choć nie aż tak, jak nauka samoobrony. Samoobrony, bo nikogo bez powodu atakować przecież nie zamierzałam.
- To możee... może walkaa? I taak nie mogę wychodzić z obozu saama, nie przejdę więc przypadkiem przez którąś z graniic, robiąc klanowi kłopooty... więęc... wydaje mi się, że teraz walka jest pilniejszaa, na przykłaad jeśli coś zaatakowałoby naas podczas nauki graniic, nie byłabym ciężareem, który nawet nie umie się obroonić - dodałam, wyjaśniając mu, skąd moja decyzja, bo przecież nie chodziło mi o to, żeby nauczyć się kogoś atakować. - Brat opowiedział mi o teorii, ale to nie praktykaa, no ii... on ma słabą pamięć, Zajęczy Susiee, boję się, że mógł o czymś zapoomniieeć - tu spoważniałam nieco. Wrona, niestety, miał poważne problemy z zapamiętywaniem - nie pamiętał chociażby, kto był moim mistrzem, chociaż przecież ceremonia odbyła się zaledwie dzień przed naszą rozmową.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#53
Cóż, przejście do kolejnego zagadnienia nie oznaczało przecież jeszcze, że sprawa polowania była zamkniętym rozdziałem. Po prostu nie mogli cały czas się tym zajmować, a raczej systematycznie ćwiczyć i jedną, i drugą umiejętność, bo tego wymagała także walka. Do końca treningu i ceremonii Gęsiej Łapy na wojowniczkę i tak pozostawało sporo czasu, więc jeszcze będą mieli dużo okazji do trenowania polowania, o ile oczywiście nie wyjdą z tego jakieś nieprzewidziane komplikacje, na przykład znowu się nie pokłóci z kimś jak to kocię czy nie da innego wyrazu swojej niedojrzałości. A na to akurat Zajęczy Sus zamierzał tym razem zwrócić szczególną uwagę po sytuacji z Zaśnieżoną Łapą i rozmowie ze swoim partnerem.
Kiwnął powoli głową, gdy usłyszał odpowiedź Gęsiej Łapy, chociaż tak naprawdę nie pytał o jej motywy, a po prostu o wybór, którą z tych opcji wolał. Być może był już nieco przeczulony na tym punkcie po tym, jak w rozmowie ze Śnieżynką i Sokolim Cieniem terminatorka udzieliła wielu niepotrzebnych informacji, ale że był tego świadom, to po prostu nie zwracał na to większej uwagi i nie komentował. Zamiast tego skupił się po prostu na ostatnich słowach złocistej córki Jodłowej Igły.
– Czemu… boisz? Twój brat także dopiero niedawno zaczął trening, więc naturalne, że nie będzie pamiętał wszystkiego, a i ja przecież tego nie wymagam od ciebie na tym etapie. Ale w takim razie co ty pamiętasz z tej teorii? – spytał.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#54
- Bo... nie chcę zrobić jakiejś głupotyy, Zajęczy Susiee i... i nie chcę popełnić błęędu - dodałam, przesuwając ogonem po podłożu jakby z lekkim skrępowaniem. Nie podejrzewałam, że Zajęczy Sus spyta o wyraz, który był jedynie kolokwializmem, ale to nic. Skoro zadał mi pytanie - ja odpowiedziałam, jak wymagała tego ode mnie kultura... i jak ja sama od siebie tego wymagałam.
- Więęc... powiedział mii, gdzie najlepiej atakowaać - powiedziałam cichym głosem, zastanawiając się, czy aby na pewno robię dobrze, wyrywając się tak do przodu - w końcu równie dobrze mogłam pozwolić, by Zajęczy Sus powiedział mi wszystko. Wtedy nie ryzykowałabym tego, że zawiodę swojego mistrza... ale też nie mogłabym go pozytywnie zaskoczyć. - Głowa, ooczy, noos, ogon, szyjaa, miękkie miejsca takie jak brzuch i miejsca między niim, a łapamii - wyliczyłam spokojnie, od czasu do czasu zatrzymując się na chwilę w tym wywodzie, żeby przypomnieć sobie kolejny z elementów tej nieszczególnie trudnej w sumie układanki. - Ach, i mówił jeszcze ooo... o wykorzystaniu terenuu, na przykłaad... o sypaniu piachem w oczy przeciiiwnika - powiedziałam, skrzywiając się jednak na chwilę po tym, jak wypowiedziałam te słowa. Zagrywka, niestety, wydała mi się dość nieczysta. Czy aby na pewno Wrona nie robił sobie ze mnie ża... nie, nie. Kto, jak kto, ale Wrona z pewnością by tak nie postąpił.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#55
Nie wiedział, czy tylko mu się wydaje, czy rzeczywiście tak jest, ale Gąska zdawała się mieć w sobie naprawdę silny lęk przez błędami i… porażką. Skąd się brał? Czy zdążył powiedzieć coś, co by sugerowało jej, że on błędów nie tolerował… podczas gdy uważał je za naturalną część procesu uczenia się i w ogóle życia? Rozumiał, że w pewnym stopniu można było to w sobie mieć, ale w tej sytuacji wydawało mu się to nieco dziwne, bo przecież dosłownie nie wymagał od niej jakiejkolwiek wiedzy, a nie mogła odpowiadać za to, że ktoś jej nie powiedział na ten temat wszystkiego. No i właśnie jej powiedział przecież, że nie wymaga. Ech. Zmarszczył lekko nos, zaraz jednak na jego pysk powrócił spokojny wyraz. Wciąż: może był lekko przewrażliwiony na wszystko, co robiła i mówiła. Może jednak, tak jak myślał wcześniej, Gęsia Łapa po prostu wszystko przeżywała trochę… bardziej, niż inne koty.
Głowa, oczy, nos, ogon, szyja, brzuch, pachwiny. Brzmiało sensownie, chociaż trochę zastanawiał się, czemu wszyscy upierali się na wymienianie tego ogona jako miejsce, które tak warto niby atakować. Ani Sokoli Cień, ani Fiołkowy Świt mu o tym nie wspominali, ale najwyraźniej brat Gąski dowiedział się tego od jakiegoś terminatora czy wojownika… hm. Wyraził swoje wątpliwości, gdy powiedziała mu to Lawenda i tym razem także zamierzał.
– Nie wiem, czy uznałbym ogon za taki znowu czuły punkt. Twój brat pewnie wie to od jakiegoś innego wojownika, nie chciałbym podważać czyjegoś zdania, ale… wydaje mi się, że lepiej by było się skupić na innych miejscach To znaczy… to na pewno boli, jak się złamie komuś ogon czy za niego pociągnie, ale raczej jeden kot nie jest w stanie drugiemu zrobić więcej – powiedział na sam początek, po czym zamilkł, by zebrać myśli. Co by tu teraz… a, no w sumie mógłby bardziej omówić te miejsca, o których wspomniała Gąska. To znaczy powiedzieć, czemu w ogóle uznaje się je za takie dobre do atakowania. – Celując w okolice oczu, możesz oślepić przeciwnika. Nawet nie przez to, że uszkodzisz mu oko – po prostu jeśli tniesz ponad nim, to krew może mu zalać oczy i utrudnić celowanie. Głowa generalnie jest dość czułym punktem, szczególnie na jakieś mocne uderzenia, i z tego względu dobrze jest szczególnie ją u siebie chronić. Jeżeli chodzi o brzuch i szyję to tak, chodzi o to, że to miękkie miejsca, które łatwo uszkodzić. Uderzenie o pewnej sile, które na przykład na łapie pozostawiłoby średnio poważną ranę, może zostawić o wiele bardziej poważny ślad w tych miejscach, bardziej bolący i mocniej krwawiący. Przychodzą ci jeszcze jakieś pomysły co do wykorzystania tereny na swoją korzyść? – W końcu pomysłów na to było sporo, nie tylko sypanie piachem w oczy, chociaż to z pewnością było najbardziej banalne.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#56
- Mhmm, powiedziaał, że od Malinowej Gwiazdyy - stwierdziłam na potwierdzenie słów Zająca i milczałam dalej, słuchając tego wszystkiego, co miał mi do powiedzenia. W sumie... całkiem prawdopodobne, że miał rację, bo jeśli ja złapałabym kogoś za ogon, nie miałabym możliwości zadawania innych ciosów, a ten drugi ktoś miałby możliwość odwrócenia się w moim kierunku i zaatakowania mnie pazurami w głowę, oczy i nos właśnie, a ja z pewnością nie chciałabym zostać bez oka. To szkodziłoby pewnie mojemu wizerunkowi i... co, jeśli będąc cała w bliznach, albo z urwanym uchem, sprawiałabym, że kocięta by się mnie bały? Że nie chciałyby spędzać ze mną czasu, nie chciałyby, abym je uczyła, abym z nimi rozmawiała... To byłoby... przykre. - Zapamięętam too - powiedziałam, kiedy skończył swój pierwszy monolog, uśmiechając się nieco. Z jednej strony - wiedziałam, że ma rację, ale z drugiej... przecież Malinowa Gwiazda była ideałem, jak mogłaby... popełnić błąd? I to jeszcze taki błąd?
- Hmm... - to pytanie było nieco niespodziewane, dlatego zatrzymałam się nad nim na chwilę, na jakieś dwa albo trzy uderzenia serca, starając się je rozłożyć na czynniki pierwsze. - Moożnabyy... wejść na drzewo i potem na niego zeskoczyć z góry, to by chyba dawało przewagęę, aalee... - tu urwałam na chwilkę, dosłownie na pół uderzenia serca -...ale wydaje mi się, że wchodzenie na drzeewo jednak zajęłoby dużo czaasu. Ale myyślęę, że stanięcie trochę wyżeej na ziemii dałoby już nam przewaagę. Przeciwnik musiałby wtedy do mnie doskoczyyć i w ten spoosób... byłoby mu truudniej, a jaa... znałabym jego następny ruuch - dodałam, myśląc dalej. Co jeszcze? Co jeszcze? Nie mogłam wymienić tylko jednej rzeczy, miałam wrażenie, że wtedy co prawda mógłby się ucieszyć, że wymieniłam dokolwiek... ale mogłabym powiedzieć więcej. - I mooże jeszczee... wrzucenie kogoś do wodyy? Wtedy przed atakieem musiałby się z niej wydostaać, zakładając, że w ogóle umiałby pływaać i umiałby to zrobiić - a jeśli nie, to znacznie ułatwiłoby sprawę, bo by się utopił, chociaż to była raczej... dość brutalna wersja. Naprawdę bardzo brutalna. - No ii... może można ustawić się jaakoś taak, żeby przeciwnikowi świeciło w nie słoońce? - to pewnie byłoby nawet lepsze i skuteczniejsze niż krew zakrywająca oko, bo taką ciecz ktoś mógł strzepnąć, albo widzieć coś mimo tego, a jak już w oczy raziło słońce... to miało się problemy z wzrokiem nawet po tym, jak już promienie nie docierały do nich tak bezpośrednio. Niestety... nie byłam w stanie na tę chwilę wymyślić czegoś więcej, chociaż... miałam jeszcze jeden, ostatni pomysł. - I jeeszcze... ale nie wieem, czy to nie jest głupi pomyysł... - urwałam, a w moich oczach pojawiła się swego rodzaju doza niepewności. Ostatecznie zdecydowałam się jednak na to, żeby wypowiedzieć moje zdanie. - Jeśli przeciwniiik byłby o wieele większyy, to... możnaby się przed nim schoować w pustej kłoodzie, a jak zajrzy do śroodkaa, a zajrzałby chyba na pewnoo, to możnaaby zaatakować ze środka jego oczy i być względnie bezpieecznym, boo... by się tego nie spodziewaał? - niby propozycja, ale jednak wypowiedziana dość pytającym tonem, bo naprawdę wydawało mi się, że to dość dziwna i nietypowa sugestia, chociaż miałam wrażenie, że mogłaby się czasami okazać... przydatna. - Aale... tego ostatniego nie jestem pewnaa.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#57
Prawda była taka, że w pewnych względach bardziej przedstawiał swoje zdanie zamiast tylko klepać surowe formułki nie dlatego, że chciał je narzucić swoim terminatorom; po prostu chciał im dać szerszą perspektywę, zamiast polegać tylko na jednej – w tym przypadku, jak się okazało, Gąska miałaby tylko zdanie Malinowej Gwiazdy, przekazane jej przez brata, Zajęczy Sus zaś prezentował nieco inne podejście do danego zagadnienia i mogła sobie to jakoś scalić w jedno, by samodzielnie ocenić sprawę. Na podobnej zasadzie, jeżeli jego terminator nabył jakąś wiedzę lub umiejętności u samego kota, starał się zawsze to sprawdzić i ewentualnie poprawić ewentualne błędy – nie dlatego, że nie ufał innym wojownikom albo chciał, żeby terminatorzy robili coś na jego sposób, tylko dlatego, że chciał się upewnić, że jest dobrze.
Słuchał uważnie. Pomysł z drzewem i wysokością brzmiał dobrze, tak samo z wodą – nawet jeżeli przeciwnik umiał pływać, to musiałby z niej wyjść, a to też by go zdezorientowało. Ze słońcem też oczywiście było dobrym manewrem, jednak było trzeba było cały czas zachowywać świadomość, skąd świeci słońce i jak się stoi, żeby samemu nie oberwać własną bronią.
– Hm. Brzmi ciekawie, to na pewno, w sumie można tak zrobić, ale to raczej… robienie zasadzki. Poza tym to równie dobrze mogłaby być pułapka, tak mi się wydaje. Możesz na przykład się zablokować albo nie móc wyjść drugą stroną… – rozważył na głos. Nie wiedział w sumie, jakie były szanse na to, że taki manewr zadziała. – Chyba musiałabyś po prostu spróbować i zobaczyć sama, wiesz – orzekł więc, po czym odszedł na parę kroków od złocistej terminatorki i ugiął lekko łapy. – To teraz mnie zaatakuj!
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#58
Słuchałam uważnie jego oceny i chyba... nie popełniłam błędu, choć zdawało się, że on również uznał mój pomysł za dość niekonwencjonalny. Chciałam go w sumie kiedyś wypróbować... aczkolwiek nie byłam pewna, czy podejmowanie tego ryzyka było jednak dobrą decyzją. W końcu... nie chciałam zginąć. Nikt chyba nie chciał, prawda?
- Hmm... - powiedziałam, odwracając głowę gdzieś w lewo - zanim to zrobiłam zapamiętałam, gdzie się znajdował i nasłuchiwałam, czy aby na pewno się nie przemieścił - i obserwując ptaki lecące na nieboskłonie. - A możee... mi się nie chce atakowaać, Zajęęczy Susie? - powiedziałam, w ogóle na niego nie patrząc, choć cały czas się uśmiechałam, co mogło mnie zdradzić... po czym nagle odwróciłam głowę w jego kierunku, trzema susami pokonując dzielącą nas odległość i potem wykonując ostatni sus, wyciągnęłam przed siebie obie przednie łapki, zamierzając wyprostowanymi kończynami trafić w nos mistrza. Ciekawe, czy spodziewał się takiego zagrania po moich słowach? Był doświadczonym wojownikiem i zapewne tak się właśnie działo, jednakże miałam nadzieję, że doceni moją próbę podjęcia własnej inicjatywy. W końcu... mógł się spodziewać piachu, mógł się spodziewać jakichś zasadzek, ale czy będzie spodziewał się czegoś takiego? Tego niestety przewidzieć nie byłam w stanie... a szkoda.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#59
Atak Gąski: udany (100%)
Atak Zająca: krytyczny! (150%)

Od razu odebrał słowa Gęsiej Łapy jako żart, nie dał się zwieść i jej wypowiedzi, i temu, że w ogóle na niego nie patrzyła. Może w dowolnej innej sytuacji by się jej udało, ale teraz… no, po pierwsze zauważył jej uśmiech, a po drugie to była sytuacja wymuszonej walki, przez co terminatorka zwyczajnie musiała przejść, jeżeli chciała iść dalej z treningiem. Czekał więc na ugiętych lekko łapach, aż kocica nie wystrzeliła w jego stronę i nie uderzyła go łapami w brodę. On jednak był gotowy i mimo iż lekko stęknął z bólu, to zaraz naparł na nią niczym taran, by pchnąć ją na ziemię. Był od niej parę razy starszy i mimo wszystko dysponował większą siłą i przede wszystkim mięśniami, także – nawet jeśli miał pewne trudności – to i tak był w stanie tego dokonać.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#60
Udało mi się! Udało mi się, ale silniejszy ode mnie kot spróbował przewrócić mnie na ziemię i, niestety, ale jego próba zakończyła się powodzeniem, bez większego problemu w sumie, bo to była chyba pierwsza walka w moim życiu - moje doświadczenie było, niestety, zerowe. Chcąc, nie chcąc, znalazłam się w marnym położeniu do prowadzenia walki i jedynym, co mogłam w tej sytuacji zrobić, była próba zranienia mojego przeciwnika tak, aby się odsunął, albo wyrwanie się. Ostatecznie zdecydowałam, że skoro walczymy, to walczymy - spróbowałam kopnąć Zajęczego Susa tylnymi łapami w tą część jego ciała, która akurat znajdowała nade mną, licząc na to, że cios sprawi, że potężny wojownik Klanu Wichru skuli się jednak. Wtedy łatwiej byłoby mi odzyskać panowanie nad sytuacją, a to stanowiło jedynie połowę drogi do mojego sukcesu.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości