Logo Artemidy
Trening Lwiej Łapy
#1
Dwa dni zleciały jak z bicza strzelił. Ogarnęła go fala paniki, kiedy przebudził się przed świtem, owiany świadomością iż lada chwila, a zmierzy się z kolejnym treningiem. Kolejnym terminatorem, który wciąż jest córką Gilowego Gardła i... Okoń. Już teraz można było zauważyć jego przejęcie i stopniowo ogarniający lęk. Nie chciał.
Wojownik jednak ma obowiązek przestrzegać kodeksu... a on jest mimo wszystko wojownikiem. Dźwignął się na łapy, które jakoś nienaturalnie się telepały, a może to działo się w jego głowie? A czarne, kościste kończyny wciąż były sztywne jak patyki. Wyjście z obozu... kilka kroków i jest, pierwszy, a czekanie na Lwią Łapę tylko potęguje jego niepokój i wciąż rosnące przerażenie.
Może nie będzie tak źle...? Co ty pleciesz, od kiedy ty jesteś optymistą?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Kotka nie była zadowolona z faktu, że jej mistrzem nie została jej ukochana ciotka Zachód która powinna zostać wojownikiem na ceremonii w której ona sama została terminatorem, lecz jeśli Świetlikowa Gwiazda uważa, że ten czarny kocur o imieniu Czarny Bez podoła roli bycia jej nauczycielem i wytrenuję ją na wojownika takim jakim jest jej najlepsza ciocia, ona da mu szansę. Lwia Łapa szybkim tempem wyszła z jej kryjówki i pobiegła w stronę kocura który wydawał się na nią czekać na terenach klanu. Kasztanowa zapomniała jednak, o tym jak stawiać przednie łapy i tuż przed figurą czarnego przewróciła się i przez pewien moment leżała na pysku.
Szybko jednak podniosła głowę, z ziemią w pysku wykaszlała swoim zawstydzony tonem.
-W-w-witaj Przywitanie było dość krótkie, ponieważ głowa kotki znów opadła na ziemię, jej sylwetka nie poruszała się, a oznakami, iż kotka jeszcze żyje to unosząca się klatka piersiowa i jej ogon, którym to Lwia Łapa wymachiwała na boki.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#3
Zacisnął szczękę, gdy tylko jego oczy ujrzały sylwetkę Lwiej Łapy. Przez moment chciał odejść, odejść i zająć się czymś innym, poprosić Świetlika o innego mistrza dla niej. Nie chciał by jego niechęć wpłynęła w jakikolwiek sposób na kotkę i spowodowała, że nie zostanie wojowniczką, a tylko się zmarnuje przez uprzedzenia mistrza. Było niestety za późno na odejście, gdyż kotka już leżała pod jego łapami, z pyszczkiem w ziemi. Nie wydał z siebie żadnego dźwięku, jedynie patrzył na nią pustym wzrokiem i starał się przełknąć zaistniałą gulę w gardle.
Była podobna do ojca... Jego ojca...
- Wsta-ań - polecenie brzmiało zupełnie jakby nie on je wydał. Nie pasowało to do wojownika, ton w jakim to powiedział, w ogóle polecenie... Żadnego, czy nic ci się nie stało? Czy cię nic nie boli? Nic. Tylko jedno słowo i gest, na który się pofatygował, tknął kotkę łapą w bark.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Brązowe ciało kotki nadal leżało na ziemi, a głowa wciąż była woepiona do dołu, lecz wymamrotała słowa na tyle, by czarny kocur zrozumiał.
-CZEMUUUUU.
Kotka przestała machać ogonem i nawet on opadł na ziemię. Jedyne co podniosła to jej kasztanowa głowa, by już więcej nie czuć posmaku podłoża.
-Czemu moja ciocia nie może być wojownikiem?!
Uszy jej opadły, a w oczach pojawił się zwykły skutek na samą myśl, że Zachód nie została wojownikiem wtedy, gdy ona została terminatorem.
Po chwili kotka pod pretekstem polecenia kocura wstała i otrząsła się z pyłu. Tonem o wiele radośniejszym niż poprzednio miauknęła.
-Pójdziemy zapolować? Chce pokazać Zachód że umiem to robić, a chce jej coś przynieść! Pójdziemy? Pójdziemy?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
Cofnął się o krok kiedy Lwia Łapa wydała z siebie krzyk. Spojrzał na koty, które akurat przechodziły. Spojrzały się na nich jak na idiotów. Gratulacje Lwia Łapo, brawo. Wzruszył barkami w odpowiedzi, na spojrzenia klanowiczy. Ponownie wrócił wzrokiem do terminatorki.
- Bo j-j-jej trening się nie s-sk-skończył - wyjaśnił, lekko zachrypniętym głosem. Poczuł nawet lekkie ukłucie w sercu. Ona chce by uczyła ją jakaś ciotka? Która. Pociągnął nosem, wciąż obserwując Lwią Łapę, która w końcu postanowiła się podnieść, pełna entuzjazmu. Dziwna jakaś. Pierw rozpacza, teraz się cieszy...
- Tak? - odpowiedział niepewnie na pytanie terminatorki. Właśnie polowanie dzisiaj miał w planach. A poza polowaniem również teorię. Ruchem głowy nakazał, by kotka ruszyła za nim. Pora opuścić obóz - Znasz rangi w k-kl-kla-klanie? -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
Zwinnej nie obchodziło zdanie kotów które przechodziły obok, nie były one jej ukochaną ciotką, więc nie musi się ich słuchać. Uszy brązowej drgneły na słowa czarnego kocura stojącego obok.
-To jusz wiem...i to najbardziej mnie boli! Czemu jej na no nie pozwolili? Przecież to Zachód! Ona na to zasługuje jak nikt inny...
Rozpacz nie trwa długo, bądź przynajmniej u Lwiej Łapy, której to co chwila przychodziła do głowy nowa myśl co można by zrobić teraz lub za parę księżycy. Na chwilę zastanawiła ją jedna rzecz, tak bardzo, że aż zmrużyła oczy patrząc na kocura.
-Nie masz zamiaru kraść mi ciotki, co nie?
Lwia Łapa radośnie machnęła ogonem na kolejne słowa kocura które byłt odpowiedzią, nawet jeśli tonem przypominała ona bardziej pytanie, niż proste odpowiedzi które słyszała od Ciemniejącego albo cioci, chudej córce Okoń kocur wydawał się być mniej zdecydowany niż ona, ale co tam, ona da mu szansę.
Od razu załapała co kocur chciał pokazać przez obrót głowy, a bardziej przez to, że poszedł przed siebie bez żadnego ostrzeżenia. Ta pognała na swych patykowatych łapach i dysząc odpowiedziała.
-Tak, znam. Kiedyś ciocia coś o nich wspomniała, a i jeszcze kiedyś gadałam o tym z innym szarym kotem oraz Lilią!
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#7
Czuł się dziwnie. Nie chodzi już tylko o to, że miał czynność z córką Gila i Okoń, a o to, że ta mała cały czas nawijała o niejakiej Zachód. Kotka również była dla niego ciotką, jednak – nie ma się tu co dziwić – Czarny nie wiedział jaka jest, jak wygląda i jeszcze wielu rzeczy. Nie jest nowością brak zainteresowania wojownika do klanowiczy. Zna tego, kogo ma znać, reszta jest... obojętna.
- Jak widać, j-je-jeszcze nie zasługuje by z-z-z-z-zostać wojownikiem - rzekł tym samym dziwnym tonem. Głos brzmiał zupełnie jakby nie należał do niego, a do kogoś zupełnie innego. Taki obojętny, beznamiętny, zupełnie inny niż zagubiony ton Czarnego Bzu.
- Więc... co wiesz d-dokładnie? -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
-Ale niedługo zasłuży i ja ci to mówię!- Nie zmieniła swojego radosnego tonu.
Kiedy tak szli, Lwia Łapa co chwila przystawała by sprawdzić czy dobrze stawia łapy, nie chciała się wywalić po raz kolejny i jeszcze gorzej ubrudzić swe rozczochrane brązowe futro.
Po chwili szła, a raczej truchtała swoimi patykowatymi u boku czarnego kocura i niemalże cały czas odwracała głowę.
Nie można rzec, iż słuchała swojego mistrza, a wręcz przeciwnie, lecz jednak do jej uszu doszły jakieś jego słowa. Zwróciła pysk ku Czarnemu Bezowi i swoimi pomarańczowymi oczami wpatrywała się w niego.
-Więc no...Jest...- Wzięła głęboki wdech i uniosła głowę. -Są terminatorzy, czyli ja, Mgła i te czarne...Terminatorzy przynoszą mech starszyźnie i takie różne. Są także wojownicy, ale jakby się pzyjrzeć, wojownicy nie różnią się za bardzo od terminatorów jak na to się spojrzy z innej strony... Są liderzy, na przykład Świetlikowa Gwiazda który sprawuję kontrolę nad wszystkim na terenach i także robi ceremonie, zastępcy jak Czerwony Mak i medycy i ich terminatorzy. O, jeszcze bym zapomniała, są jeszcze matki.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#9
Zacisnął szczękę jeszcze bardziej. Jego terminatorka okazała się być zaślepiona „świetnością” niejakiej Zachodzącej Łapy. Miał jednak nadzieję iż Lwia Łapa przestanie być przydupasem czekoladowej ciotki.
- Yhm... - tylko tyle na obecną chwilę wydobyło się z jego gardła. Na nic więcej się nie wysilił, nawet jeśliby chciał coś jeszcze powiedzieć, nie dałby rady, po prostu.
- Terminatorzy również p-po-po-polują i trenują - wciął jej się w słowo - Wojowników o-o-o-obowiązuje kodeks wojownika - który oczywiście poznasz na treningu, jednak jeszcze nie teraz - Zastępca z-za-zastępuje przywódcę kiedy ten umrze. M-m-m-medyk leczy i k-ko-kontaktuje się z Gwieznym K-k-k-klanem - o którym również porozmawiamy - Jeszcze kociaki, k-k-k-które nie mają obowiązków oraz s-st-starszyzna, tym kotom należy się szacunek - swoje kroki kierował ku Kociego Grzbietu. Właśnie tam będą się spotykać na trening.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
-No co jest, nie wierzysz?- Zmarszczyła czoło. -A wiesz co? Ty też im pokażesz, że jesteś fajny! Ja mam plan. Tacy jak my powinni trzymać się razem- Szturchnęła go lekko łapą. -bo przecież jesteśmy w tym samym klanie... - Na ostatnie swe słowa odwróciła głowę po raz kolejny za siebie jakby sprawdzając, czy nadal klan, a raczej jego koty, tam są. W jej głowie było tylko jedno pytanie, którego nie zadała kocurowi, "Czy naprawdę tu należymy?".
Oddaliła się od niego na długość ogona do tyłu gdy ten wciął jej się w słowa, po czym przekręciła oczami, a na twarzy pojawił się uśmiech, a humor ponownie wrócił. -A ty? Co robiłeś jako terminator? Bo trochę taki... - Czas rzucić czymś miłym i prawdziwym -Lepszy. Czy jako terminator dużo pływałeś albo polowałeś? A nauczyłbyś mnie...- tym momencie przypomniała sobie, ona nie lubi moczyć łap. Zastanowiła się czy na pewno dobrym wyborem byłoby pytanie się czarnego kocura o lekcję pływania...Nie, nie było. -..A nieważne.- Pomarańczowymi ślepiami ujrzała, iż kocur idzie przed siebie, gada o Gwiezdnym klanie i nie zwraca na nią zbytnio uwagi. Na swoich patykowatych łapach wybiegła przed kocura i przykucnęła do ziemi. -A gdzie idziemy tak po za tym?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#11
Nie, nie wierzył. Tylko koty słabe potrzebują przydupasów.
Terminatorka mogła odczuć jak mięśnie wojownika napinają się pod wpływem jej dotyku, kontakt fizyczny od zawsze go odpychał. A TAKI kontakt już na pierwszym spotkaniu to już przesada. Skarcił wzrokiem Lwią Łapę, nie mówiąc nic o jej geście. Pomimo iż jej słowa były swego rodzaju... komplementem w jego stronę nie skupił się na nich zbytnio. Jak ktoś czegoś chce, jest w stanie rzucać komplementami na lewo i prawo, nawet jak daleko im do prawdy.
- Robiłem t-t-to co ty BĘDZIESZ robić - bo na obecną chwilę NIC nie robisz. A przynajmniej nic co jest związane z treningiem. Lwia Łapa chyba myśli iż trening to jest spotkanie i pogawędka przy herbatce. Jednak treningowi daleko do takiej formy spotkać. Tutaj trzeba wykazać się czymś więcej niż ploteczkami - i nie. Nie p-pł-pł-pływałem - Właściwie to jeszcze nie opanował tej umiejętności. A w najbliższym czasie, raczej nic nie wskazuje, że to się zmieni. Temperatura stale spadała, co znaczyło, że temperatura wody również do najcieplejszych nie należy i łatwo o choróbsko.
- Kocie Grzbiety. T-ta-tam będziemy się c-c-c-codziennie spotykać na trening -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
Zastrzygła uszami na odpowiedź kocura i jedyne co zrobiła, to mruknęła pod nosem. -Co? Nie chcesz by cie klan chwalił? Na dziwną reakcje kocura, który jeszcze dziwniej spiął swoje mięśnie, nie odpowiedziała, a co lepsze nawet nie zwróciła uwagi.
-No chyba? w końcu jestem terminatorem? Tylko się spytałam, czy robiłeś jakieś rzeczy częściej...Bo polowanie akurat wydaję się fajne? Odpowiedziała mu spokojnym tonem. Jednak młoda nie miała żadnego zamiaru zbliżać się do kocura, nie po tym jak ten zareagował. Na kolejne słowa czarnego spojrzała się na niego ze zdziwieniem w pomarańczowych ślepiach. -Jak to nie pływałeś? Czy to nie było tak, że nasz klan jest w tym najlepszy? Ciocia, Liliowa i nawet OJCIEC mi to mówili... - Teraz już nie ustawała, by obrócić łeb, ani nawet by spojrzeć na własne łapy. Szła przed siebie do miejsca, o którym wspominał kocur. Podążała za nim ponieważ sama nie znała drogi. -Codziennie? Heh dobrze, chociaż nie będę musiała patrzeć na tego żabiego bobka którym jest mój tata...i to akurat ja muszę być do niego podobna. BLEH. - Wystawiła język na swe ostatnie słowa. -Hej, a może spytamy się kogoś czy nas nauczy pływać?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#13
Jego ogon poruszał się niespokojnie. Czemu ona musi tyle gadać? Gadać i to nie na temat! Tutaj powinni zająć się treningiem a nie rozmówkami o byle czym. Dlatego też milczał. W głowie jedynie udzielał ewentualnych odpowiedzi na słowa Lwiej Łapy, lecz z jego pyszczka nie wydobyło się żadne słowo.
- Wracając.... - i stop. Znów nie na temat. Znów tematy nie związane z treningiem... Jego powieka drgnęła gdy terminatorka wyraziła się źle o ich ojcu. Co jak co, ale nawet jak darzysz rodziciela nienawiścią, szacunek należy zachować, a przynajmniej nie mówić głośno o swojej niechęci.
- Szacunek - odparł, po czym zatrzymał się i odwrócił przodem do terminatorki - n-n-n-nawet jak go nie lubisz. Darzysz niechęcią, z-za-zach-zachowaj należyty szacunek. Jesteś t-t-t-terminatorem, Gilowe Gardło w-w-w-wojownikiem. Więc się stopuj. M-my-myśl co chcesz, ale nie zawsze musisz t-t-to mówić - aż szok, że takie słowa wypłynęły z TEGO, z tego paskudnego pyska. Zapewne sam byłby w szoku, gdyby teraz nie grał poważnego i złego wojownika!
- Pływać nauczysz się w s-s-swoim czasie. Teraz jest n-na to za zimno -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#14
Wzdrygnęła się na słowa kocura i energicznie machnęła ogonem.
"A niech sobie mówi co chce, ja wiem swoje!" A ona wiedziała, że jej ojciec to nic innego niż słaby żabi bobek. Jej ciocia wyglądała na szczęśliwą oraz dumną, gdy o nim tak mówiła, to czemu nie on? Lwia była niemalże pewna, że Gilowe Gardło zrobił temu czarnemu kocurowi coś złego! Lecz nie wiedziała co.
Nie chciała wiedzieć co mu po głowie chodzi i czemu przestał być fajny, tak jak był na początku. Może będzie lepiej...Gdy go posłucha i się przymknie, a na temat jej głupiego ojca będzie rozmawiać jedyną osobą która wspiera ją w tym przekonaniu? Tak, to dobry plan. Lwia wiedziała, że ciotka Zachód nigdy by nie powiedziała, ani nawet nie zganiła, za taką dobrą drobnostkę jak nazwanie Gila żabim bobkiem. Znając ciocię, to pewnie by ją nawet pochwaliła.
Nie przeraziła się jego kolejnych słów, "Za zimno? Phi, to poczekam." Pomyślała sobie, lecz z jej pyska nie wydobył się żaden dźwięk. Szła tylko posłusznie za kocurem.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#15
Milczała. Przestała mówić. Zapewne miałby teraz wyrzuty sumienia, albo lepiej. Uciekłby do swojej tajniej kryjówki. W zaistniałem sytuacji nie mógł sobie jednak na to pozwolić, trwał trening, a Lwia Łapa nie zna terenów. Nie mógł jej zostawić, nawet jak bardzo by chciał.
- Póki nie p-po-poz-poznasz granic, nie opuszczasz SAMA o-o-o-obozu - zawiadomił, a w głowie właśnie się ochrzaniał. To było do niego tak nie podobne. Czuł się z tym źle, że nie potrafił traktować jej lepiej... A wszystko przez to, że była jego przyrodnią siostrą - Najlepiej idź z j-ja-jak-jakimś wojownikiem. Jak już m-m-m-musisz - nie szczególnie z nim. Wziął głęboki wdech, po czym się zatrzymał.
- Tutaj są K-ko-kocie Grzbiety. W tym miejscu b-b-b-będziemy się spotykać - odchrząknął, przypominając sobie o prośbie terminatorki. Polowanie. Więc od tego zaczną - Zasady polowania - odwrócił się przodem do czekoladowej kotki - Znasz j-j-j-jakieś? -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości