Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
-No dobra. - Schowała swe czarne i długie pazurki, a kłów nawet nie odsłaniała. Phi, ale mi to zabawa. Jedyne co było dobre w tej sytuacji to to, że żadne z nich nie chciało już marnować czasu na zbędny trykot pyskiem, a zamiast tego mogli w końcu coś podziałać. Pomarańczowe ślepia kasztanowo-futrej terminatorki raz latały w stronę Czarnego Beza, a raz w stronę ciotki, która to też spojrzała się na nią swymi zielonymi gałkami ocznymi.
Lwia ostatecznie wlepiła swe własne gałki w ciotkę nie zwracając już uwagi na czarnego kocura który to siedział przygnębiony gdzieś jak jakaś postać z tła, teraz liczyła się tylko ona i jej ciotka, a nie nikt inny, teraz musi coś zrobić, a ona nie ma zamiaru marnować swego czasu na zbędne użalanie się nad zaginioną Ziąb. Tylko ona i ciocia.
Lwia zauważyła iż ciotka postanowiła zaatakować jako pierwsza, lecz kasztanka która to miała wcześniej ugięte łapy miała chociaż jakąś szansę przeciwko niej. Szansę odskoku dalej od miejsca w które kierowała się jej kochana cioteńka. Lwia rozluźniła mięśnie w wcześniej ugiętych patykowatych łapach i tak jak planowała tak zrobiła, uwalniając swe mięśnie z uścisku skierowała się ku tyłowi, a co będzie później się zobaczy.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Tutaj nawet nie było o czym mówić. Na pierwszy rzut oka dało się dostrzec, iż jest z nim gorzej niż zazwyczaj. Nawet jego aura była jakaś... przygnębiająca. Ale to minie, tak? Musi minąć... ten ból jest nie do zniesienia... Podczas gdy wojownik walczył z myślami, które za nic nie chciały opuścić jego obolałej już głowy, dwie terminatorki nie marnowały czasu i wzięły się za robotę. Pierwszy atak wyprowadziła Zachodząca Łapa, która zdecydowała się zaatakować łapy bratanicy. Lwia Łapa postawiła jednak na unik. Mówi się, że tylko tchórz ucieka... Jednak kto by tego słuchał? Na pewno nie ktoś, komu owy manewr się udał, a przynajmniej połowicznie. A czemu połowicznie? Otóż młodsza z terminatorek zdołała odskoczyć w tył, jednak Zachodząca Łapa tak, czy inaczej, capnęła jedną z przednich łap, uderzając w nią. Nie spowodowało to upadku Lwiej, jedynie delikatne obicie, nie groźne
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Ucieczka. Unik. Toż to jest tchórzostwo! Sama Zachodząca Wiedźma, używała głównie ataków bo uniki, według niej, były oznaką słabości. Czyżby Zwinka chciała pokazać, że jest słaba? No cóż. Udało jej się capnąć jedną z jej przednich łap, nim ta odskoczyła do tyłu. Córka Śliwkowej Gałązki nie zastanawiała się długo - w końcu po tylu walkach na serio, nauczyła się szybkiego rozeznania - nim nie postanowiła żądać kolejnego ciosu, wymierzonego oczywiście w terminatorkę Czarnego Bzu.
Gdy tylko Wiedźma wylądowała na łapach, zaraz potem ponownie się z nich wybiła w stronę bratanicy. Łapy wysunęła do przodu z zamiarem uderzenia jej w klatkę piersiową. Pazury do tej walki... A nie to sparing przecież! No to pazury do tego sparingu były ble a kły fu i musiała się do tego przyzwyczaić.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Nawet jeśli Lwia stchórzyła to jednak miała plan, a jej ciotka no cóż, walczyła, lecz czy miała zaplanowane co potem? Oraz tak jak się pomyśli, czy to na prawdę jest tchórzostwo, gdy jednak jej unik się udał, a ona obeszła się bez większej -jak na razie- szkody w ranach czy też stłuczeniu? Jednak bądźmy sobie szczerzy, czasami unik i taktyczne zawrócenie jest lepsze niż poważna rana czy też zwykła śmierć na polu walki.
Lwia gdy już wylądowała spokojnie na ziemi potrząsnęła szybko swoim kasztanowym łbem na prawo i lewo, by przetworzyć sobie w swojej głowie co tak na prawdę się stało. Ciotka dokonała swojego ataku, a przynajmniej jego część, lecz nie wytrąciło to Lwiej Łapy w jakikolwiek sposób z równowagi więc mogła już pomyśleć o kolejnym kroku, wtedy gdy jej ciotka sama wykonywała swój atak.
Lwia ugięła swe wszystkie łapy tak, by brzuch był blisko ziemi i nie można powiedzieć, że nie jest zawiedziona, że nie można używać kłów czy też pazurów, tutaj zapewne miałaby podobne zdanie do cioci, lecz cóż to była walka próbna, czyli wszystko co na prawdę może zranić było be.
Z kocięcych lat Lwia wiedziała, że nie może skoczyć w prost na ciotkę, bo skończyła by się to nieprzyjemnie dla ich obojga, lecz jednak Lwia zamierzała coś zrobić i może nie był to dobry wybór. Postanowiła zrobić coś podobnego co wcześniej planowała kochana ciotka. Rozluźniła mięśnie po raz kolejny i podbiegła do ciotki z wystawionymi łapami i spiętymi w sile mięśniami, tak, by w którymś momencie uderzyć łapą od dołu do góry w którąś z kończyn czekoladowej krewniaczki. Lwia wiedziała jak ciotka lubi prawdziwą walkę, lecz jak na razie ich dwójka musi się obejść siłą którą mają w mięśniach, a Lwia miała zamiar w tym prostym ataku łapą użyć jej całej. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Planem Lwiej było wytrącenie ciotki z równowagi.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Nie ma co się kłócić. Zachodząca Łapa przewyższa Lwią jeśli chodzi o siłę. Pewnie głównie z tego powodu, młodszej z kotek nie udało się wytrącić ciotki z równowagi. Co prawda, Lwia nie uderzyła w łapy ciotki – jak to miała w planach – a w pierś. Jednak to Zachód popisała się nieco bardziej. Młodsza z kotek została odepchnięta na tyle mocno, że wylądowała bokiem na ziemi.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Fakt, uniki co prawda czasem są przydatne, ale mimo wszystko Zachód ich nie lubiła. Uważała za słabość, dominacje atakującego. Gdy sama ich używała - co jest niezwykle rzadkie w jej przypadku - sama karciła siebie za ten parszywy krok. W końcu Wiedźmy nie powinny okazywać słabości, a tym bardziej ona, najgorsza z najgorszych, jakie widział Klan Rzeki. Em... No dobra może nie, są o wiele gorsze koty od niej samej, jednak mimo wszystko niemal na pewno kwalifikowała się do jednej z gorszych. Może...
Kocica uderzona w klatkę piersiową, przez swoją bratanicę. Tak więc warknęła tylko, nim sama nie przeszła do działania, które spowodowało wywrócenie się bratanicy na bok. O! Idealnie! Córka Śliwkowej Gałązki nie miała zamiaru tracić czasu na zbędne myślenie. Już teraz wiedziała, co chce zrobić. Skoczyć ku Lwiej i uderzyć w jej brzuch. Z siłą to jednak uważała, w końcu nie chciała jej niczego zrobić...
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Gdy Lwia zauważyła, że jej łapy nie zdołały wykonać swojej misji tylko fuknęła, jednak ukratkiem pomarańczowego ślepkia ujrzała jednak, że udało jej się trafić i to w klatkę piersiową swej czekoladowej krewniaczki, ha! Jednak nie wszystko w jej ataku poszło na marne!
Jednak szczęście Lwiej Łapy nie trwało wiecznie, gdy upadając na jeden z boków poczuła lekkie ukłucie, a gdy potrząsnęła swoim łbem na dwie strony by ogarnąć co się właśnie dzieje... Była uradowana aż do szpiku kości. Była niemalże pewna, że ciotka wskoczy na nią i ją zdominuje lub po prostu przypnie do ziemi, ale ona by wtedy podwinęła tylne kończyny i walnęła ją w brzuch, ha! To by był plan!
Gdy tylko Lwia pomarańczowymi ślepiami zauważyła, że ciotka najprawdopodobniej wiedziała, co kasztanka planuję tylko posłała grymas niezadowolenia do tak jakby samej siebie, a w międzyczasie sama jakby z siebie próbowała... Nie wstać, a przesunąć się po chłodnej ziemi na swoją prawą stronę, by uniknąć zamierzanego ciosu od krewniaczki.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Zachód miała teraz naprawdę pole do popisu. Młodsza z kotek znalazła się – w danym momencie – na przegranej pozycji. Lwia musiała działaś szybko, jeśli nie chciała oberwać w brzuch. Zapewne owy cis byłby bolesny, zważając, że zadany by był w delikatną część ciała. Jednak – i tym razem – Lwia Łapa zdołała odsunąć się na tyle, by uchronić delikatny punkt, ale nie na tyle, by uniknąć całkowicie ciosu ciotki. Zachodząca Łapa uderzyła łapami w grzbiet terminatorki, która wciąż nie zdecydowała się podnieść z ziemi.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Znowu unik ze strony jej bratanicy. W sumie, to teraz Zachód zaczynała się zastanawiać, czemu to robiła. Bała się ją... zaatakować z tej pozycji czy... czy co? No nic. Kocica odwróciła się na drugi bok jednakże udało jej się uderzyć w grzbiet córki Gila. Ha! Atak zawsze jest dobrym wyjściem. Machnęła szybko biczowatym ogonem. Terminatorka dalej nie podniosła się z ziemi. Idealnie. Tym razem zdecydowała się na coś bardziej odważniejszego. Skakać nie musiała, wystarczył teraz tylko szybki ruszy. Jej ruch.
Czekoladowa córka Śliwkowej Gałązki, rzuciła się szybko w stronę kotki, która to leżała do niej grzbietem. Chciała przytrzymać jej bok swoimi łapami, aby nie dać jej szansy na podniesienie się.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Lwia chciała triumfować, lecz nie było jej to dane, a przynajmniej w większości. Udało jej się uniknąć chociaż trochę planowanego naskoku ciotki, lecz i tak dostała manto które rozłożyło ją na bok po raz kolejny. Lwia nie za bardzo chciała myśleć jakie manto dostanie od ciotki po tym zabawowym sparingu za uciekanie, lecz teraz ważne co było, to jej plan który jak na razie się udawał. Bez planu ani rusz na pole walki, nawet te zabawowe.
Lwia nie miała zamiaru się podnosić zamiast tego... Miała zamiar ułożyć się na brzuch, a odstawić plecy i tak jak zamierzała tak zrobiła, napinając mięśnie spróbowała przekręcić się na swój czuły punkt, a jeśli ciotka się nabierze, że Lew "robi lub planuje kolejny unik", lecz przed tym ją zatrzyma, to Lew będzie miała szanse wykonać swój niecny plan. A jaki to plan? Niedługo się dowiedzą... O ile wypali.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Niecny plan Lwiej Łapy? Hm... może dzięki niemu terminatorka zacznie triumfować? Póki co jednak, wciąż górą była Zachód. Przekręcając się na brzuch, Lwia osłoniła brzuch przed ciosem ciotki, która naskoczyła na grzbiet kasztanowej terminatorki. Przednimi łapami przycisnęła Lwią do ziemi, unieruchamiając. Ciekawe co Lwia pocznie, by wyswobodzić się spod łap Zachód...
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Hmmm no cóż. Najwyraźniej ponownie jej się udało. Lwia jednak obróciła się na brzuch, przez co osłoniła go przed jej ciosami. No trudno. Przynajmniej teraz ona, Zachodząca Wiedźma, trzymała ją przednimi łapami, przyciskając do ziemi. Nie miała zamiaru spuścić z siły. Niech sobie kochana bratanica radzi. W prawdziwej walce to już dawno zostałaby zabita, przez drapieżnika chociażby. Tak więc nie chciała dawać jej fory. Musi nauczyć się, że w życiu nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Kłów używać nie mogła a kusiło ją, aby złapać kotkę za kark. Jednakże powstrzymała się a jedyne co chciała zrobić, to przycisnąć ją mocniej do ziemi.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Ha, myszka wpadła w pułapkę.
Cóż Lwia nie mogła kłamać, że nie podobało jej się takie przybicie do ziemi, lecz jednak musiała odrzucić takowe myśli, a zamiast tego kontynuować swój niecny jak Zespół R z pokemonów plan, który to na razie szedł no cóż... Zgodnie z planem.
Kasztanka zamknęła pysk gdy w poczuła kolejny uścisk siły swej czekoladowej krewniaczki na plecach, cóż zapewne w walce nie miałaby tyle szczęścia jak teraz, lecz nikt na to nie zwraca większej uwagi, no chyba że Wiedźma która przypila ją coraz bardziej do chłodnej ziemi, a Lew powoli oddychała by nie poddać się emocjom które ta walka w niej wywoływała.
Nadal sie nie podnosiła, a zamiast tego w międzyczasie rozpoczeła kolejną faze swego planu, zamachała przez chwilę biczowatym ogonem w powietrzu wywołując świst, a po chwili najbardziej jak mogła, uniosła swój pysk, a po chwili gdy wyrównała swój kark i łeb na równości, wyrzuciła swoją głowę z całą siłą do tyłu tak, by walnąć swym łbem w nos lub pysk ciotki, która to chyba chciała ugryźć Lwią w kark, cóż w tym przypadku długa orientalna szyja się chyba przyda.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Cóż za oryginalny plan! Pytanie jednak brzmi... czy cały manewr się powiedzie? Zachód skończy z obolałym nosem, a Lwia wyswobodzi się spod łap ciotki? Wszystko zależy od wielu czynników. Sam ruch Zachodzącej Łapy mógł wiele zdziałać. Sama mogła się nastawić, bądź szczęśliwie ominąć głowę bratanicy. Zachód bez problemu przycisnęła Lwią mocniej do ziemi, powodując, iż jej głowa (dokładniej nos) znalazł się w zasięgu kasztanki... która uderzyła pyskiem wprost w niego. Cóż za ruch! Szok był taki, że Zachód niemal musiała zwolnić uścisk i puścić Lwią „wolno”. Proszę o brawa dla kasztanki.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Już myślała, że nic się nie stanie. Przycisnęła bratanicę mocniej do ziemi, co nie było jakimś dużym problemem gdyby nie jej no cóż... Dosyć spektakularny manewr! No kto by pomyślał.
Wiedźma dostała! Dostała w nos. Tym samym, a może szokiem, wypuściła nieco Lwią. Chwilę mrugając zdezorientowana. Ah czyli tak chcesz się bawić? Okej. Córka Śliwki, zdecydowała się na coś innego. Chciała z całej siły, popchnąć bratanicę, aby po pierwsze, nie pozwolić jej wstać, po drugie bo chciała, aby ta odsłoniła brzuch.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas