Logo Artemidy
Trening Lwiej Łapy
Gdy upadłam prosto na ziemię z plecami ku zimnej ziemi na której to musieliśmy walczyć jedyne co pojawiło się w mojej głowię to myśl, że po prostu umarłam. Dla pewności jednak wzięłam kilka głębszych i próbujących się uspokoić wdechów, a po chwili wciąż będąc na plecach uniosłam swoje cztery łapy do góry, no wiadomo... Że dla pewności, czy je nadal mam, by nie było, że podczas tej walki albo ja sobie je ucięłam albo ciotka mi je zjadła, ale wszystko ku mojej uciesze, było i jest na miejscu. Gwałtownie opuściłam łapy i próbowałam wstać, gdy usłyszałam głos Czarnego Meza Beza. Czekaj, ŻE KONIEC?
No dobra, raz grozi śmierć, a i tak chyba w tej sytuacji warto się spytać. -Będe to pow...Powtarzać? - Powiedziałam, nadal lekko dysząc po całym tym zajściu, lepiej jest przecież oddychać i nikt by mi nie powie nic innego.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
- Zachodząca Łapo - zwrócił się, swym smętnym głosem, do starszej z terminatorek - po-po-powiadomię Rudzikowego Ognia o twojej w-w-w-walce. Powinien w-wie-wie-wiedzieć, iż się wykazałaś skinął jej lekko głową, zwracając się kolejno do swojej terminatorki, której to trening zbliżał się do końca...
- Oczywiście - choć przerobili już wszystko, do ceremonii czas mają, co znaczy, iż będą wałkować zdobytą wiedzę, tak by Lwia Łapa nie zapomniała niczego. Postąpił kilka kroków na przód, wciąż pozostając lekko zgarbionym. No cóż, jego postawa również uległa zmianie. Niegdyś czujne oko i niesłyszalne niemal kroki, przerodziły się w coś... co wręcz chce nawinąć się jakiemuś drapieżnikowi pod pysk, a kiedy ten tylko zaatakuje zawołać: ”O nie! Ale się nie spodziewałem! śmierć godna wojownika... Choć – jak widać – on godny jej nie był.
- Zostały n-n-nam jeszcze trzy punkty kodeksu. S-sł-słowo przywódcy jest prawem - nie trzeba się tutaj za wiele rozwodzić, wszystko chyba z tym punktem jasne - Wojownik nie p-po-pot-pot-potrzebuje zabijać. Dozwolone jest to jednak w o-o-o-obronie własnej, bądź j-je-je-jeśli kot jest wyjęty spod kodeksu w-w-wojownika - zerknięcie w stronę Zachodzącej Łapy. Pewnie już miała kodeks za sobą. Właściwie to Bezowi wydawało się, iż ukończyła już wszystko co istotne... czemu więc wciąż tkwi na randze terminatora?
- W-w-w-wojownik odrzuca wygodne życie p-pie-pie-pieszczoszka - i koniec! Pożegnał się następnie z obiema uczennicami i... nie wrócił do obozu. Swoje ociężałe kroki skierował ku granicy z ziemiami niczyimi... co tam robił? Otóż odpowiedź jest prosta... wyczekiwał Sówki.


[size=75]//trening jest ukończony, jednak uwzględniaj w postach, że wciąż się spotykają i wszystko powtarzają ;D a tutaj kodeks, żeby go jakoś w całość złożyć
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Czekoladowa czekała, spoglądając na bratanice. Teraz była zdecydowanie bardziej sprytniejsza niż wtedy, podczas walki z Ziąb. No cóż, ta, która zapowiadała się na naprawdę dobrą wojowniczke, przepadła ale Lwia tutaj był, aby udowodnić, że nie jest popsutym dzieciakiem Gila. I bardzo dobrze. Oczywiście sam Gil był konkretnym frajerem, ale teraz, również i jej najbliższą rodziną. Gdy słowa zostały skierowane ku niej, nastawiła uszu, aby słuchać wszystkiego uważnie. Przekaże Rudzikowi... I dobrze. Niech wie, że ona nie jest byle jaką terminatorką i da radę jako wojowniczka. Od urodzenia dałaby sobie radę. Teraz tylko to udowodniła.
Następnie kodeks, a raczej trzy punkty, których Zwinna nie przerobiła, a Zachód już dawno miała... Ale dalej tkwiła z tą rangą! Ironia losu, doprawdy. I wreszcie pożegnanie. Bez jednak nie szedł do obozu a... A w sumie to nie wiedziała gdzie. Sama jednak skierowała się na granice z Wichrem, uprzednio żegnając się z dziećmi Gila.

//zt
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Koniec? Koniec! No tak niby, w teorii... Bo jeszcze muszą przewałkować jakieś tam szczegóły na przyszłość, lecz to tylko taka drobnostka którą uda jej się załatwić, w końcu to problem dla przyszłej Lwiej. Teraz ważniejsze jest, że znajoma jej trójkątna twarz czarnego kocura powiedziała jej, że nie drzemie na jawie i jej trening jest ukończony. Zatrzepotała radośnie uszami i posłała swojemu mentorowi oraz ciotce pożegnalne, lecz także dziecinnie radosne, spojrzenie i skinęła im głową na dowidzenia. Jednak co zdziwiło kasztanową to to, że żadne z nich nie kierowało się w kierunku obozu, a na granice. Cóż najwyraźniej musi się tam przejść później. UGH. Dobra, jak tam chcą, ja tam wracam do obozu.


///zt, jeśli coś źle to piszcie lol
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości