Logo Artemidy
Trening Komarzej Łapy
#16
Komar mimo wszystko nadal był dzieciakiem, więc bajki w jego głowie potrafiły urosnąć do niebotycznych rozmiarów. Jeśli myślał o konfliktach między klanami albo klanem i samotnikami to przed oczyma od razu miał duże bitwy, gdzie było niebezpiecznie, lała się krew i w ogóle trup ścielił się gęsto. Zakładał przy tym, że takie coś nie dzieje się często, bo klany nie nadążałyby z odbudowywaniem własnych sił a to byłoby bez sensu - bo w końcu wszyscy prawie by się powybijali. Wyobrażenie sobie tego, że poważny konflikt teraz kończy się na rozmowie przywódców, gdzie obaj grożą sobie paluszkiem, że halo, halo, tak nie wolno, było po prostu nudne... Acz znacznie bardziej komfortowe, bo gdyby tylko w nie uwierzył, to może miałby o jedno zmartwienie i irracjonalny lęk mniej, co nie?
- Czaję.
Pewnie te dziewięć żyć przywódcy było wyjątkowo dobrym zabezpieczeniem przed tego rodzaju sytuacjami. No, chyba, że Gwiazda miał wyjątkowego pecha i pozbył się nadprogramowych żywotów wyjątkowo szybko, ale to się chyba zdarzało równie rzadko? Bo kto by wybierał głupca albo pechowca na swego zastępcę, a więc i ewentualnego przyszłego dowódcę?
- To dobrze. Bo jest tego jednak trochę dużo, a nie chcę zapomnieć przecież. Bo ten kodeks - czy jak to tam było - przydaje się w życiu w klanie, no i mama pewnie nie byłaby zadowolona.
Dla Czerwonego Maku klan zdawał się być bardzo istotny, w końcu mimo iż miała ich wszystkich to jednak nadal starała się chodzić na treningi i polowania, Pierzak się nimi wtedy zajmowała! No więc skoro ten kodeks jest nieodłączną częścią bycia Rzeczniakiem, Cienistym, Gromiakiem czy innym Wichrzakiem to pewnie był i dla niej ważny. A skoro Ciemniejący mówił, że przyjaźni się z mamą, to lepiej jednak zapewnić mu więcej pozytywów do opowiadania, co nie? Postawił uszy, przyglądając się przez chwilę mistrzowi z zainteresowaniem. Nie. Niedaleko. No i pociąga nosem a chyba nie ma kataru? Zmarszczył lekko brwi i odetchnął głębiej, starając się wychwycić jakieś nowe wonie. O! JEST! Aż mu w ślepiach błysło, gdy faktycznie wyłapał kolejną, nową woń.
- To dziwne, że wszyscy zniknęli. Tak na raz? Byli i nagle ich nie było?
Przekręcił delikatnie łeb, uważnie mierząc krzewy rosnące już po stronie Wichru. Szary kocur opowiadał to tak, jakby cała ta trójka zwinęła manatki w bardzo krótkim czasie, podobnym okresie... A to wydawało mu się dziwne. Szczególnie, że ponoć właśnie najczęściej zastępca zostawał kolejnym przywódcą. To ten Gradowy tego nie chciał czy jak? To czemu w ogóle zgodził się zostać zastępcą? A może taki kot to nie ma wyboru?
- A można się nie zgodzić na zostanie zastępcą? Wiesz, dlaczego ten Gradowy odszedł? Nie powinien być przywódcą, skoro Krucza Gwiazda zniknął?
Bez kłopotu wymienił kolejne imiona dawnej wichrowej władzy, bo przez wzbudzoną tym ciekawym wątkiem ciekawość zapamiętał je od razu, wręcz z biegu.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#17
- Bez znajomości kodeksu nie zostaniesz wojownikiem - podsumował krótko, tym samym dając do zrozumienia, jak ważna jest ta część treningu. Nawet najlepszy łowca był dla klanu bezużyteczny jeśli nie był zaznajomiony z kodeksem i łamał wszystkie zasady po kolei. Tak naprawdę to właśnie te zasady i Gwiezdni tworzyli z nich coś więcej niż randomową grupę jakich wiele na tym świecie.
- Nie wiem co dokładnie wydarzyło się w tym klanie. Po zniknięciu Kruczej Gwiazdy władzę chciał - i powinien według zasad Gwiezdnych - przejąć Gradowy Podmuch, jednakże klan mu nie pozwolił i wysłał ich medyka do Szepczącej Sadzawki, czyli miejsca, w którym medycy spotykają się z Gwiezdnymi. Co się tam dokładnie wydarzyło tego nie wiem, ale ostatecznie ich przywódcą została Malinowa Gwiazda, a Gradowy Podmuch się obraził i zostawił klan. Niedługo później Szałwiowy Dym zniknął bez śladu. - Przypadek? Mało prawdopodobne, ale tak naprawdę kogo to obchodzi. Jak dla niego Klan Wichru mógł nawet skakać na rzęsach i przejść na weganizm, dopóki te koty nie drażniły się z Klanem Rzeki wszystko będzie w porządku. Ciężki wiedział więcej od przeciętnych wojowników z najlepszego źródła - kiedyś miał okazje porozmawiać z Gradowym Podmuchem.
- Według kodeksu ta sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Gwiezdny Klan musiał mieć ważny powód, żeby zdecydować tak a nie inaczej. - Można nazwać to naiwnością, lecz szary w to wierzył. Gradowy Podmuch najzwyczajniej w świecie nie powiedział mu wtedy wszystkiego. W końcu niechęć nie bierze się znikąd, a żeby podburzyć cały klan do tego stopnia, że ten wolał sprzeciwić się kodeksowi... cóż.
Ciemniejące Niebo poprowadził terminatora tak, by w najwęższym miejscu mogli przekroczyć rzekę nie mocząc się za bardzo. Czekało ich jeszcze przejście po granicach z Ziemiami Niczyimi o czym poinformował Komara. Pachniało tu głównie Klanem Rzeki i nie było więcej imion do omawiania, mogli więc ponownie skupić się na kodeksie.
- Kolejna zasada kodeksu mówi, że wojownik odrzuca życie pieszczocha. To raczej oczywiste i nie ma co się nad tym zastanawiać. O wiele ciekawszy jest punkt mówiący o kociętach, których nie można zostawiać w bólu lub niebezpieczeństwie. Co zatem byś zrobił gdybyś spotkał kiedyś samotne, przemarznięte kocięta na naszej granicy?
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#18
Komar cieszył się, że udało się rozwinąć wątek sytuacji politycznej w Wichrze - nawet jeśli był to tylko klan obok, to jednak najwyraźniej działy się tam ciekawe rzeczy. Do tego dosyć... Niejednoznaczne? Bo jeśli kot jest wyznaczony na przywódcę według zasad funkcjonujących od pokoleń, to nagle można po prostu wysłać medyka na spotkanie z Gwiezdnymi i dostać kogoś innego w zastępstwo? To po co w ogóle ta zasada, skoro można ją obejść z taką łatwością? Czarny kocur przyjął jednak, że w tej historii mogą być istotne fakty, których nine zna ani on, ani jego mistrz. Być może było coś takiego w Gradowym Podmuchu, co zmusiło jego klan albo Gwiezdnych do takiej decyzji? A może to po prostu przekręt? Szczególnie, jeśli Szałwiowy Dym faktycznie zniknął. Bardzo dziwne. Może powinien znaleźć jakiegoś Wichrzaka i go o to spytać?
- A Gwiezdny Klan ma jakąś radę, która podejmuje decyzje, w takich sytuacjach? Czy jak? W ogóle to można tak sobie rozmawiać z kotami z innych klanów, co nie?
Wolał się upewnić, że nie złamie żadnej zasady, zagadując do kogoś na granicy. Zanim jednak zacznie takie eskapady to albo będzie musiał znaleźć sobie zaufaną obsadę albo nauczy się walczyć na treningu. W końcu nie może złamać słowa danego mistrzowi, że nie będzie się narażał i zaczeka z samotnymi wycieczkami aż do lekcji walki. Na samą wzmiankę o Ziemiach Niczyich skupił się odrobinę mocniej na swoich zmysłach, by wyłapać może jakieś ciekawe wonie albo detale odznaczające granice z nie-klanowymi kotami.
- Co takiego niehonorowego jest w życiu pieszczocha?
No tak, wszyscy naokoło mówili, że to wstyd, hańba i w ogóle, ale nikt nie raczył jeszcze wytłumaczyć, jak wygląda takie życie pieszczocha i co w nim złego. A Komar nie umiał pohamować swojej ciekawości, szczególnie, gdy mistrz cierpliwie odpowiadał na każde jego pytanie.
- Hm... Nie mógłbym go tak zostawić na granicy, bo mógłby się wychłodzić albo paść ofiarą drapieżnika. No, chyba, że zostałby na przykład z resztą patrolu... Ale tak przyprowadzić obcego do klanu bez zgody wujka albo mamy to też słabo, to pewnie bym starał się jakoś skontaktować z wujem i jakby nikogo ze mną nie było to zabrałbym tego kociaka do obozu, żeby on zadecydował, co z nim.
Były zapewne różne inne opcje, ale ta wydawała mu się najoczywistsza.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#19
Sam Ciemniejące Niebo przychylał się ku odpowiedzi, że to co wydarzyło się w Wichrze to przekręt. Gradowy Podmuch nie wydawał mu się złym kotem, co najwyżej rozgoryczonym i sfrustrowanym, jednakże nie ma się czemu dziwić po niedawnych wydarzeniach. Zniknięcie Szałwiowego Dymu i pozostawienie klanu samemu sobie wyglądało co najmniej podejrzanie.
- Nie wiem - odrzekł szczerze. Kto wie jakimi zasadami wiązał się Gwiezdny Klan. - Ponoć wszyscy są tam sobie równi. Przynależność do klanu i rangi tracą znaczenie, ale tak naprawdę nie dowiemy się wszystkiego za życia. Mnie do Gwiezdnych niespieszno, mam nadzieję, że Tobie też - odpowiedział na wpół żartem, na wpół serio. Tajemnice Gwiezdnego Klanu należały tylko do nich. Równie dobrze wszystko o czym się tu uczyli mogło być jedną wielką bzdurą mającą trzymać wojowników w szeregu prawości i grzeczności. Najwięcej wiedzieli o tym przywódcy i medycy. - No tak, możesz. Mówiłem Ci już, że możesz zawierać przyjaźnie z kotami innych klanów, ale Twoja lojalność musi pozostać przy Klanie Rzeki - powtórzył zasadę zdziwiony, że Komarowi już wypadło to z głowy. Może czas kończyć dzisiejsze spotkanie i pozwolić młodemu odsapnąć. Co za dużo to niezdrowo, zwłaszcza jak na pierwszy dzień.
- Pieszczochy są podległe dwunogom. Jedzą kiedy ci im pozwolą, jedzą breje, nie mogą wychodzić z siedlisk dwunogów bez ich pozwolenia, noszą różne dziwne rzeczy, na przykład paski skóry na karku, które są poniekąd symbolem ich zniewolenia. W zamian za brak wolności otrzymują niesmaczne jedzenie, którego jednak mają pod dostatkiem, i ciepło oraz ochronę. Ale... moim zdaniem wolność jest znacznie ważniejsza od wygód. - Chciał odpowiedzi, to ją otrzymał. Proszę bardzo. Ciemniejące Niebo szedł niespiesznie przed siebie, chociaż w którymś momencie powoli zaczął zmieniać kierunek na lewo, czyli tam gdzie znajdował się ich obóz. Tak, na pierwszy dzień zdecydowanie wystarczy. Nie powinien przedawkować tych wszystkich informacji, ponieważ synowi Czerwonego Maku za niedługo wszystko się pomiesza.
- Jeśli wyczujesz na kociętach zapach innego klanu powinieneś odnieść je na granicę i oddać pierwszemu patrolowi, który się tam pojawi. Pamiętaj jednak, że nie powinieneś ryzykować ich życiem, jeśli młode będą wyziębione, wygłodzone i na wpół martwe, albo gdybyś nie wyczuł na ich futrach żadnego zapachu, musisz przynieść je do obozu. W przypadku kociąt nie potrzebujesz na to zgody przywódcy, według kodeksu to Twój obowiązek. Świetlikowa Gwiazda podejmie w takim wypadku decyzje co do ich dalszego losu. - Tak mniej więcej się to przedstawiało. Mało prawdopodobne, żeby czarny kocurek spotkał się z taką sytuacją, gdyż znajdy trafiały się raz na miliard lat, lecz kodeks zobowiązywał.

//Jeśli nie masz żadnych pytań, możesz zacząć kolejny dzień~
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#20
- Nie, nie, spokojnie - odpowiedział dość szybko i z pełnym przekonaniem.
W końcu jego nadmierna bojaźliwość służyła właśnie dłuższemu zachowaniu go przy życiu, najlepiej jeszcze takim spokojnym i w miarę możliwości pozbawionym zbędnych kolein. Na przykład wolnym od cierpienia czy bycia dręczonym przez Ćmę. Komar miał już plan, jak może dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, w końcu medyk ma niby kontakt z Gwiezdnym klanem i jest ich łącznikiem to może wie więcej? Spyta go! Mówiłem Ci już. - to zdanie wybrzmiało w jego łbie z uderzającą wręcz ostrością. Miał ochotę palnąć sobie łapą w łeb za rzucanie tak co ślina na język przyniesie, bez myślenia o tym, co właściwie już usłyszał od szarego kocura. Było mu po prostu wstyd przed samym sobą, więc właściwie umilkł na dłuższą chwilę, starając się nie zdradzić, że jakoś go to dotknęło. Nie miał za złe niczego swojemu mistrzowi, to sobie wyrzucał tę błahostkę.
- To nie brzmi jak wygody, skoro to jedzenie jest niedobre a są tacy ograniczeni, że nie mogą wychodzić kiedy chcą i w ogóle - nie umiał długo wytrzymać w milczeniu.
- Rozumiem - pokiwał wolno łbem, obrazując sobie tę sytuację.
Wierzył, że takie wyobrażenie pomoże mu to zapamiętać i w krytycznej sytuacji z łatwością sięgnie po tę wiedzę i skorzysta z niej bez zawahania... Choć miał nadzieję, że raczej taka sytuacja mu się nie przydarzy, bo nie był pewien, czy chciałby brać odpowiedzialność za czyjś los.
Zrównał krok ze swoim mistrzem, podążając za nim w kierunku obozu i we łbie układając sobie wszystko, co z dziś zapamiętał.

* * *

Właściwie nie mógł doczekać się dalszej części treningu i nowej wiedzy, umiejętności, więc krążył niespokojnie to po legowisku, to po obozie, oczekując aż słońce stanie w odpowiedniej pozycji i nadejdzie pora spotkania z Ciemniejącym Niebem. Zawczasu zjadł coś, by nie umierać z głodu podczas treningu i czekał przy wyjściu z obozu. W końcu nie odszedłby nawet na krok po zakończeniu poprzedniego treningu, dopóki nie ustaliliby terminu kolejnego. Owinął łapy ciemnym ogonem i z zaciekawieniem przyglądał się krzewom delikatnie poruszanym przez wiatr - tym poza granicami obozowiska.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#21
Ciemniejące Niebo przybył trochę spóźniony zapewne doprowadzając tym biednego Komara do szału. Terminator musiał wybaczyć swemu mentorowi, który wciąż był zaaferowany nagłym powiększeniem rodziny. Gdyby nie obowiązki szary zapewne zostałby w Burzowych Skałkach, lecz obowiązki wzywały, na dodatek nadszedł najwyższy czas, aby nauczyć syna Czerwonego Maku czegoś pożytecznego. Ciemniejące Niebo przywitał się z podopiecznym i wyszedł z obozu, kierując się w stronę Ptasich Krzewów. Tam powinno być więcej zwierzyny niż w pobliżu obozu.
- Obiły Ci się o uszy jakieś wskazówki dotyczące polowania? - zapytał po drodze, bo kto wie. Komar mógł dowiedzieć się tego i owego od matki, rodzeństwa lub reszty swej sporej rodziny.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#22
Może nie tyle dostał szału, co zaczął wychodzić już z siebie z nerwów. Krążył nerwowo przy wyjściu z obozu, rozglądając się naokoło za szarym futrem swojego mistrza... We łbie przechodził kolejne czarne scenariusze, zastanawiając się, czy nie powinien zacząć pytać innych wojowników o syna Jaśniejącego Pazura. Może rzeczywiście coś mu się stało i wypadałoby to sprawdzić? To naprawdę byłaby niepowetowana strata, bo kocur był niezwykle rozsądny, wyważony, do tego Komar podziwiał ogrom jego wiedzy i, z tego co widział, nie byłby pewnie jedynym kotem, który posmutniałby na wieść o zniknięciu szarego.
Tylko, że Ciemniejące Niebo nie zniknął. Gdy tylko złote ślepia Komara zatrzymały się na sylwetce wojownika, kocur wypuścił z siebie długie, pełne ulgi westchnienie i zatrzymał się w półkroku. Koniec z kręceniem się w kółko, rozgrzewkę najwyraźniej ma już za sobą... Skinął mistrzowi łbem na powitanie i podążył za nim poza granice obozu.
- Wiem, że trzeba pilnować, czy ktoś nie poluje też na nas, jak my polujemy - wyrzucił z siebie nieco pokrętnie tę myśl, że podczas łowów po prostu trzeba zachować czujność, bo nie jest się jedynym drapieżnikiem w lesie.
Przez chwilę maszerował raźno naprzód w myśleniu, starając się wygrzebać z myśli coś jeszcze - niektóre informacje były oczywiste, ale pomyślał, że i tak może o nich powiedzieć, bo to już coś:
- No i trzeba się do zwierzyny skradać, bo się płoszy. Ten, i zwierzyny są różne rodzaje!
To ostatnie akurat łatwo rzucało mu się w oczy przy każdym posiłku, kiedy przyglądał się porzuconym na stosie zdobyczom. Jego złote ślepia lustrowały z ciekawością otoczenie, gdy starał się wypatrzeć jakieś ślady bytowania innych żyjątek. Będzie dziś polował! Lekki uśmiech przyozdobił jego pysk na samą tę myśl.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#23
- Ano, to podstawa. W razie czego pamiętaj, żeby nie robić niczego głupiego, a czymś takim byłoby rzucanie się na borsuka, lisa lub dużego psa w pojedynkę. Jeszcze trochę czasu minie nim będziesz jak ja lub Twoja mama. W razie czego staraj się uciekać na drzewa lub wskoczyć do wody. - Byłaby naprawdę szkoda, gdyby jeden z tych niedobitków od Czerwonego Maku, który pozostał w klanie, zginął w głupi sposób i jeszcze na dodatek splamiłby reputacje Ciemniejącego Nieba.
- Skradanie się i zachowanie ciszy to podstawa. Jeśli będziesz hałasował, to przepłoszysz zwierzynę jeszcze zanim ją zobaczysz, dlatego musisz pilnować brzucha i ogona, które nie mogą być zbyt wysoko i wystawać ponad trawy, ani też zbyt nisko, żeby nie szeleścić nimi o podłoże. Wyciszenie oddechu i omijanie wszystkiego, co wywoła zbędny hałas, na przykład suchych liści bądź gałązek to kolejne szczegóły. Ważne jest też skradanie się pod wiatr, żeby zwierzyna nie wywęszyła Twojego zapachu. - To tyle na ten moment. Zostało im jeszcze kilka szczegółów, lecz w przypadku Komara wolał dawkować wiedzę, dając mu czas na pytania, które tak uwielbiał. Chociaż w tym przypadku to Ciężki postanowił go podpytać i zmusić go do myślenia.
- Istnieje takie powiedzenie: mysz Cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. Jak myślisz, w jaki sposób powinieneś podkradać się do każdej z tego typu zwierzyny, żeby nie pozostać zauważonym?
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#24
Komar ochoczo pokiwał łbem, ryjąc sobie w pamięci ewentualne drogi ucieczki - może i był zwinniejszy od rodzeństwa, może i nawet odrobinę szybszy, ale z pewnością nie przewyższał w tych kwestiach drapieżników, które mogły czyhać na jego życie w lesie. Nie miał zamiaru w ogóle wdawać się w niepotrzebne walki, na tym etapie chyba nawet nie starczyłoby mu na to odwagi... Na szczęście.
- Oczywiście! - zmarszczył na chwilę brwi, bo w sumie to z pewnością nie tylko koty z klanu Rzeki umiały pływać czy zwinnie uskakiwać po głazach wystających z wody - A jakie drapieżniki też umieją się wspinać albo pływać?
Było to jednak dosyć istotne, bo gdyby na przykład uciekł na drzewo przed drapieżcą, który też mógł się na nie wdrapać, to nie byłaby to wcale ucieczka a wpędzenie samego siebie w pułapkę. A pokonanie wodnego zbiornika byłoby też tylko ewentualnym spowolnieniem pościgu w analogicznej sytuacji. Nie spodziewał się raczej, żeby borsuk czy lis umiały się wspinać, ale w sumie on jeszcze niewiele o świecie wiedział, więc lepiej było się dopytać, co nie?
Z uwagą przysłuchiwał się kolejnym praktycznym wskazówkom dotyczącym łowów, bo wiedział, że niedługo będzie musiał wprowadzić je przecież w życie, więc najlepiej zapamiętać jak najwięcej za pierwszym razem. W końcu nie przyszli tutaj tylko pogadać o technice, prawda? Taka pozycja ciała wydawała się bardzo logiczna i zapewne szybko mógłby wywnioskować ze swoich porażek, że tego typu błędy mogą doprowadzać do płoszenia się zwierzyny. Trochę mniej oczywiste zdawało się pilnowanie kierunku wiatru - dopiero niedawno zaczął z większą świadomością używać własnego nosa, więc świadome kierowanie się węchem nadal było dla niego umiejętnością do nabycia, zautomatyzowania. Pod wiatr. Więc zapachy niosą się z wiatrem, nie tylko promieniują naokoło. Ta dawka informacji wydawała się jasna, więc syn Czerwonego Maku nie wyrzucił z siebie kolejnego pytania.
Zmrużył złote ślepia, wytężając swój móżdżek przy wyzwaniu, jakie rzucił mu Ciemniejący. Musiał snuć interpretacje z tego, co usłyszał teraz od mistrza, jak i z tego, co pamiętał ze stosu zwierzyny. Chyba da radę?
- Wydaje mi się, że przy podchodzeniu każdej z tych ofiar trzeba zachować ostrożność i tę technikę, którą mi opowiadałeś przed chwilą, mistrzu - wziął głębszy oddech, by teraz przejść do meritum - Ale pewnie trzeba trochę ją zmodyfikować na rzecz konkretnych zwierząt, na które się poluje, bo z tego powiedzenia wynika, że kierują się mocniej innymi zmysłami. Skoro mysz skupia się na węchu to trzeba podchodzić na pewno pod wiatr i gdy będziemy blisko to pewnie trzeba działać szybko, zanim zapach do niej dojdzie. Przy tych zającach pewnie trzeba iść lżej, bo słuchają i jeszcze mocniej pilnować, by niczego nawet lekko nie szurnąć a przy ptakach... Na nie się raczej poluje, jak są na ziemi, prawda? - Było to pytanie poniekąd retoryczne, bo Komar nie był w stanie sobie po prostu wyobrazić, jak mieliby ściągnąć je z wysokich gałęzi albo - jeszcze lepiej - z nieba - To trzeba się pewnie chować za rzeczami i podchodzić z takiej strony, w którą raczej ptak nie patrzy.
Jako, że tak przy tym wywodzie młody starał się sobie wszystko wizualizować, żeby pleść cały ten wywód na bieżąco, to nasunęło mu się kolejne pytanie, może nieco głupiutkie, ale kogo innego miał spytać, jak nie swojego mistrza?
- W sumie to u królika i myszy widać wyraźny nos a u takiego skrzydlaka to nie za bardzo. One w ogóle umieją węszyć?
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#25
- Pływać potrafi każdy, ale mało który będzie tak zdesperowany, żeby próbować Cię dorwać nawet w wodzie. Poza tym jesteś kotem z Klanu Rzeki, umiejętność pływania masz we krwi i na pewno będziesz to robił lepiej od byle lisa nawet bez ćwiczeń. A na drzewie mało co Cię dopadnie. Borsuki, psy... to wszystko trzyma się ziemi. - Taki ryś nie miałby najmniejszych problemów, żeby dopaść Komara nawet na najwyższym drzewie, lecz to zagrożenie zostało już dawno zażegnane. Nie bez powodów zmienili swoje terytoria.
Gdy dotarli już na miejsce syn Jaśniejacego Pazura usiadł sobie wygodnie, owijając łapy ogonem w ochronie przed zimnem. Nie dał młodszemu kocurowi znaku, żeby ten również przybrał podobną pozycję nie bez powodu, choć nie odezwał się jeszcze, analizując to co od niego usłyszał.
- Mniej więcej. Przy myszy miałem na myśli, że są bardzo czułe na drgania ziemi. Przy skradaniu się do nich musisz przenosić ciężar ciała na tylne łapy. Przy zającach i królikach dodatkowo musisz pamiętać o wyciszeniu oddechu. Te zwierzęta mają naprawdę duże uszy i czuły słuch, wystarczy nawet najniklejszy szelest, żeby je przepłoszyć. A ptaki najlepiej zachodzić od tyłu lub z boku. Jakby jakiś spojrzał prosto na Ciebie, to musisz zastygnąć w bezruchu, wtedy istnieje szansa, że Cię nie zauważy. I tak, na ziemi. Na drzewach nie warto, mała szansa, że uda Ci się bezszelestnie wspiąć na drzewo i zakraść się tak, żeby Cię nie zauważył. W razie czego to pamiętaj, że ptakom warto atakować skrzydła. Na ziemi nawet orzeł będzie mniej groźny. - Nie bezbronny, ale na pewno znajdzie się w gorszej pozycji niż kot. Cały sęk w tym, że trudno jest trafić w skrzydło lub ściągnąć ptaka na ziemię. - Na pewno w jakiś sposób mogą nas wyczuć. One mają chyba "nos" na dziobie lub coś, co go przypomina.
No, chyba odpowiedział na wszystkie pytania kocurka. Oby niczego nie pominął, bo sporo tego było. Pewnie jeszcze więcej pytań pojawi się w momencie, gdy Komar spróbuje schwytać jakąś zwierzynę. Ciemniejące Niebo po każdym spotkaniu ze swym terminatorem czuł się nieco wyprany i zmęczony, aczkolwiek jednocześnie był zadowolony, gdyż miał świadomość, że zrobi z syna Czerwonego Maku prawdziwego, wartościowego wojownika.
- Spróbuj przyjąć odpowiednią postawę łowiecką. O taką - tu wojownik przypadł do ziemi, przyjął postawę, którą dopiero co objaśniał i przeszedł parę kroków. Teoria teorią, lecz Komar powinien na własne oczy zobaczyć jak to wszystko dokładnie wygląda. - A teraz spróbuj Ty. Wyobraź sobie, że za, o, tamtym krzewem kryje się gołąb. Spróbuj go podejść.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#26
Trzyma się ziemi... Czyli raczej nie umieją nawet wspiąć się jakoś wyżej, co najwyżej podskoczyć do niższych gałęzi. To dosyć praktyczna wskazówka! Czarny kocur poczuł się trochę uspokojony myślą, że wspinanie się nie idzie mu wcale najgorzej, bo praktykował je od małego. W końcu jego gonitwy z Konikiem polegały głównie na dostawaniu się na wyżej położone rzeczy a Ćma kiedyś w ramach zakładu wpakowała go na rosnącą na skraju obozu Wierzbę Płaczącą. Nie lubił siedzieć tak wysoko, ale jeśli chciał, to potrafił w takie miejsce wleźć i tyle. Złotooki rozejrzał się czujnie naokoło, nabierając w nozdrza powietrza, gdy mistrz przystanął. Czekał aż coś zauważy? Albo doszli już w miejsce, gdzie mistrz będzie chciał go uczyć praktyki!
- Nie wiedziałem, że jakiekolwiek zwierzę może być aż tak wrażliwe - stwierdził zgodnie z prawdą.
W życiu nie zwrócił uwagi na to, jak drgała ziemia pod jego łapami albo jak głośno ktoś wypuszcza z siebie powietrze, ale może to dlatego, że to on był tym, który poluje? W końcu wiedział doskonale, że takie zające, króliki, myszy i inne części ich pożywienia same z siebie raczej nie żywią się mięsem i nie polują, więc może dlatego musiały być bardziej czujne? Ale to trochę głupie, bo takiego kota to też ktoś może zabić znienacka i też powinni być tak uważni!
- Skrzydła. Okej. Zapamiętam.
Kiwał z podekscytowaniem łbem, starając się utwierdzić mistrza w przekonaniu, że dokładnie przysłuchuje się jego słowom i stara się przyswoić całą zawartą w nich wiedzę. Stwierdził tylko, że kiedyś, w przyszłości zbada sprawę ptasich nosów i zobaczy, czy są w stanie faktycznie coś wyczuć. Najpierw musi się jednak w ogóle nauczyć obserwować je i podchodzić! Nic dziwnego, że jego mistrz był zmęczony ich treningami - rzadko kiedy zdarzały się tematy, co do których Komar nie miał żadnych pytań albo wątpliwości i nieustannie ciągnął szarego kocura za język.
Na polecenie Ciemniejącego Nieba zgiął łapy i przez chwilę szukał w tej niewygodnej pozycji równowagi - zniżenie ogona trochę pomogło, bo teraz mógł wspomagać nim swój balans. Postąpił niezdarny krok naprzód, starając się nie jedzić brzuchem po ziemi a później kolejny i kolejny... Trzask. Kocur stulił uszy, gdy pod jego łapą pękła gałązka. Komar zagryzł zęby i podjął kolejną próbę - maszerował pod wiatr, tak, by obejść krzak, tym razem patrząc pod łapy.
Widać było jednak, że zapamiętanie tego wszystkiego nie jest takie łatwe, bo szło mu to niesłychanie wolno i ewidentnie widać było, że to kompletny świeżak.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#27
Dawniej kocięta Klanu Rzeki pluskały się w strumieniu przepływającej przez obóz lub w sadzawce znajdującej się w centrum, dziś skakały po drzewach i kamieniach, gdyż nie miały innego wyjścia. Ciemniejące Niebo zastanawiał się niekiedy, czy takie dzieciństwo będzie mieć wpływ na nowe pokolenia. Za niedługo będą skakać lepiej niż wiewiórki, za to umiejętność pływania zaniknie.
- Też się na początku dziwiłem. Może to dlatego, że są takie małe. - W sumie to niespecjalnie interesowało go dlaczego jest tak a nie inaczej. Ot, specyfika świata, do której trzeba się dostosować jeśli nie chce się chodzić głodnym.
Wojownik obserwował w milczeniu starania Komara, krzywiąc się lekko, gdy usłyszał trzask miażdżonej gałązki. Gdyby to było prawdziwe polowanie kocurek mógłby zapomnieć o zdobyczy, co najwyżej zostałby mu pościg i próba dogonienia zwierzyny.
- Ogon powinien znaleźć się na równej linii z grzbietem, tak samo głowa. Pamiętaj o tym żeby nasłuchiwać i węszyć. I patrzeć pod łapy, oczywiście. Staraj kryć się w cieniach, z Twoim czarnym futrem będziesz trudny do zauważenia. Minie trochę czasu nim dojdziesz do wprawy, nie przejmuj się, jeśli za pierwszym razem się nie uda. - Pierwsze polowania były zazwyczaj kwestią szczęścia niż prawdziwych umiejętności, lecz od czegoś trzeba zacząć. Nawet doświadczony wojownik potrafił spaprać sprawę jednym nieostrożnym ruchem, a co dopiero młody terminator.
- Jeśli czujesz się gotów, możesz ruszać, praktyka czyni mistrza. Ach i pamiętaj, że jeśli uda Ci się coś złapać, to musisz to ukryć. Zakryć liśćmi, śniegiem, zakopać, jak wolisz. Chodzi o to, żeby nic nie ukradło Ci zwierzyny, a zapach krwi nie zwabił drapieżników - objaśnił, przypomniawszy sobie jeszcze ważniejszą kwestię, o której wcześniej zapomniał. Był gotów żeby podążyć w ciszy za synem Czerwonego Maku i obserwował go z odpowiedniej odległości, acz jeśli kocurek nie czuł się jeszcze gotów, to nie ma problemu. Nigdzie im się nie spieszyło, a to jego wybór.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#28
- Być może.
Był w tym jakiś sens... Ale czy istota sprawy to Komar nie wiedział i podejrzewał, że szybko się nie przekona, jeśli w ogóle. Życia mu zabraknie na rozwikłanie wszystkich tych zagadek życia fauny, flory i w ogóle relacji interpersonalnych, międzyklanowych i wszystkiego naokoło. Zresztą pewnie z wchodzeniem w każdy kolejny etap życia będzie zderzał się z nowymi pytaniami, więc ich ilości raczej nigdy nie zredukuje. Być może faktycznie przydałaby mu się umiejętność odpuszczania i przyjmowania, że rzeczy po prostu jakieś są... Ale teraz taka myśl wydawała mu się niedorzeczna i konieczna do podważenia.
Od razu, gdy usłyszał wskazówki mistrza, dopasował się do nich. Okej, ogon odrobinę niżej, na linię grzbietu... Przez chwilę czarny kocur stał jeszcze w miejscu, nisko na łapach i rozglądał się naokoło, starając się wyłapać jakiekolwiek dźwięki albo zapachy. Zaktywizowane zmysły dostarczały mu kilka wskazówek co do ewentualnego dalszego kierunku polowania, ale syn Czerwonego Maku nie miał zamiaru lecieć od razu na zwierzynę. Najpierw musiał w końcu zaakceptować swoją technikę skradania się, ot, żeby reprezentował sobą chociaż jakieś niezdarne podstawy a nie co chwilę głupiutko popełniał błąd. Postąpił więc jeszcze kilka kroków w tę i w tamtą, powtarzając sobie zasady podchodzenia zwierzyny zarówno w myślach, jak i w praktyce. Dość szybko uznał, że lepiej nie będzie - po prostu musi ćwiczyć, żeby osiągnąć w tym płynność a nie będzie tu teraz dreptał do utraty tchu, skoro może zasmakować czegoś nowego i w końcu zatopić pazury w żywej zwierzynie. Skinął szaremu kocurowi łbem na znak, że rusza na poszukiwania i powolnym krokiem, nisko na łapach skierował się w stronę zarośli. Brzuch trzymał nad ziemią, ogon wedle uwag Ciemniejącego ułożył na linii grzbietu... Kocur starał się trzymać czy to zarośli czy cienia, przez co czasem haczył o jakieś drobne gałązki. Co to jednak za różnica, jeśli porusza się wolno jak ślimak? Może zwierzyna uzna, że to wiatr porusza liśćmi? Zdecydowanie bardziej skupiony był nad tym, co ma pod łapami, bo byle sucha gałązka mogła od razu pokrzyżować jego plany. Tylko no. Gdzie szukać w ogóle zwierzyny? Miał nadzieję, że wyłapujące dźwięki uszy i czujny nos w końcu mu podpowiedzą.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#29
Ciemniejące Niebo czekał cierpliwie i obserwował Komara, nie chcąc go popędzać. Im dłużej poćwiczy tym lepiej będzie przygotowany, choć wiele się nie nauczy. Najlepszą nauką było skradanie się do żywej zwierzyny, uczenie się na błędach i wysnuwanie własnych wniosków oraz spostrzeżeń. W końcu syn Czerwonego Maku ruszył przed siebie, a szary wojownik zniknął mu z oczu. Podążał w ciszy za terminatorem obserwując jego poczynania gotów interweniować, gdyby jego terminator wpakował się w jakieś kłopoty. A Komar... pierwszy raz nie był idealny i trudno, żeby było inaczej. Jak szybko się okazało - każdy detal ma znaczenie. Pierwsza zwierzyna, czyli dosyć wybiedzona mysz, została spłoszona przez szelest wywołany przez skradającego się kocurka, który mógł dostrzec tylko śmigającą brązową smugę. Nim choćby zdążył drgnąć, gryzoń zniknął mu z oczu. Za to gdzieś z lewej napływał delikatny zapach młodego wróbla, który widocznie nie usłyszał lub nie zwrócił uwagi na nikły dźwięk i właśnie skakał pod jednym z krzewów. Na razie nie dostrzegł obecności Komarzej Łapy, nie zauważył nawet umykającej myszy. Najwidoczniej ptak był czymś mocno zaaferowany.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#30
Czarny kocurek powoli postępował naprzód, boleśnie świadom, że powinien utrzymać żwawsze tempo i że musi nad tym popracować. Nie będzie w stanie wcale dużo upolować, jeśli będzie się tak ślamazarzył! Obejrzał się po jakimś czasie za siebie i dostrzegł, że mistrza nie ma w zasięgu wzroku - kilka głupich myśli pojawiło się w jego głowie, sugerując, że może Ciemniejący uciekł przed drapieżnikiem, którego Komar nie zauważył, że... No właśnie. To były głupie myśli. Kocur uciął szybko ten wątek w głowie, tłumacząc sobie, że skradający się za nim mistrz mógłby być poważnym utrudnieniem - we dwójkę łatwiej przepłoszyć zwierzynę niż w pojedynkę, co nie?
Gdy dostrzegł umykającą w trawy mysz, cudem powstrzymał się od ruszenia biegiem przed siebie. Rozluźnił napięte nagle mięśnie, uświadamiając sobie, że i tak nie byłby w stanie jej dogonić - miała przewagę, że dostrzegła go szybciej niż on ją. Końcówka ogona kocurka drgnęła z poirytowania. To próbujemy dalej.
Pociągnął nosem i od razu skierował się w lewo, za odróżniającą się nieco wonią jakiegoś ptaka. Nisko na łapach, z opuszczonym ogonem i brzuchem wiszącym ponad ziemią, podreptał do przodu. Domyślał się, że poluje na ptaka, więc przede wszystkim starał się trzymać osłon, zarośli, cienia... I jednocześnie pilnował, by nie przydepnąć niczego, co mogłoby nadmiernie hałasować. Pouczony pierwszą, przepłoszoną zwierzyną, tym razem starał się nie ocierać o nic grzbietem, ani bokami, co by i tym razem nie wystraszyć ofiary przedwcześnie.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości