Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Pierwszy dzień treningu Wschodzącej Łapy nareszcie nadszedł. Sowa zjawiła się przed wyjściem z obozu i cierpliwie czekała na zjawienie się terminatora. Ruda musi dać z siebie wszystko i dopilnować, aby nauczyć kocura wszystkiego. Na dziś zaplanowała sprawdzić jego wiedzę co do klanu oraz umiejętności bojowe, i na tym skończy o ile ten nie będzie mieć jakiś pytań. No chyba, że ten będzie chciał zacząć od czegoś innego jak polowanie, co nie będzie jej przeszkadzać, w końcu to jego trening. Ważne by go porządnie przygotować na wojownika.
Pierwszy dzień bycia terminatorem rozpoczęty!
Wschodząca Łapa wstał skoro świt, zbyt podekscytowany nową pozycją by dalej spać. Pokręcił się trochę tu i tam, pilnując wędrującego słońca. Na pierwszy trening nie wypadałoby się spóźnić! Na pierwszy trening wypadałoby się umyć.
Rudy więc przysiadł gdzieś na uboczu i rozpoczął wylizywanie się, choć czuł zniecierpliwienie. Jednak pojawienie się przez Sowią Przełęczą w stanie czystszym niż kiedykolwiek było tego warte!
Więc, kiedy słońce szczytowało, a sierść kocurka była nad wyraz wyczyszczona, syn Zroszonego Listka pojawił się przy wejściu do obozu. Szedł spokojnym krokiem, jednak kiedy zobaczył poznane wczoraj rude futro, emocje wzięły górę i wesoło podbiegł do mistrzyni.
- Cześć Sowia Przełęczo! - miauknął wesoło, zatrzymując się przy kotce. Pierwsze wyjście z obozu, pierwszy trening, normalnie jeden z najlepszych dni jego życia!
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
- Dzień dobry Wschodząca Łapo. - Odpowiedziała kocurkowi. No to czas zacząć!
- Chcesz od czegoś zacząć najpierw? Masz może jakieś pytania, wątpliwości? - Dała chwilę namysłu dla swojego pierwszego terminatora. W ten sposób szybciej zaliczą co jest najważniejsze, a później te mniej interesujące rzeczy i mogą już siadać z przodu na ceremonii.
- Na naukach coś przerabiałeś? Żebyśmy potem nie tracili czasu na niepotrzebne uczenie się czegoś co już wiesz.
Czy chce zacząć od czegoś najpierw? No, najlepiej jakby było wszystko na raz! Jednak pewnie możliwości Sówki na to nie pozwalają, a i młodzik zapewne by nie podołał. Oj, trudno.
- Ym, możee... - przeciągnął, przechylając łepek na prawą stronę. Co on by chciał robić najbardziej? - Może granice? Albo polowanie? O, nie, albo walka! - w sumie walka byłaby najlepsza, jakby tak spotkał kogoś, komu trzeba by było sprać ogon!
- Znam imiona najważniejszych kotów w innych klanach! - mruknął. Co prawda po naukach połowy imion zapomniał i nieraz, kiedy pytał o jakieś imię wojownika czy terminatora to poprawiali jego przekręcanie, jednak teraz chyba pamiętał wszystko dobrze. Oj tam, byle wiedział, kto nie jest rzeczniakiem i należy mu się nauczka jeśli przekroczy granicę! - I troszkę walczyłem! - przyznał się z dumą, mimo że nic nie osiągnął. Jednak każda praktyka czyni mistrza, prawda?
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Młody ma chęć do treningu, co Sowie bardzo się podobało. Widać, że kocur ma potencjał w porównaniu do innych terminatorów których niestety miała okazję spotkać.
- No to dziś zajmiemy się walką. - Ulubiona część Sowiego treningu. Bez tego nie można funkcjonować w lesie praktycznie. - Ale najpierw chcę usłyszeć te imiona. Muszę mieć pewność, że jesteś na czasie kiedy oni tam dzień w dzień mają rewolucje. Ponoć władza w Gromie zmienia się częściej niż pogoda. - Nie zdziwiłaby się gdyby ktoś nowy był teraz na stołku. Pewnie za miesiąc napłynie do nich wieść, że zaś randomowe koty całkiem wcześniej nieznane zostają Gwiazdami.
Poruszył wąsami, słysząc uwagę mistrzyni o Gromie. W sumie pewnie dlatego Deszcz tak ich nie lubił. Wiedział co niedobre!
Wyprostował się i spojrzał na Sowią Przełęcz swoimi bursztynowymi oczami. Pierwsze zadanie!
- No więc w Klanie Rzeki rządzi Świetlikowa Gwiazda, zastępcą jest Czerwony Mak, medyk to Łososiowa Łuska. - wyrzucił prawie jednym tchem. Jakim byłby wojownikiem jakby nie znał zarządu własnego klanu? Tym mógł zabłysnąć, jednak inne klany już były gorsze. - Yyy... W klanie Wichru rządzi Malinowa Gwiazda i ma zastępcę Sokolego Cienia i medyka nie mają chyba. Klan Cienia to Wężowa Gwiazda, um... Szumiący Pył jest zastępcą i Ciernisty Kwiat medykiem! A Klan Gromu to na razie Trzmiela Gwiazda i Puszczowy Ogon! - uh, spamiętał wszystkie imiona! Był z siebie dumny.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
- Fakt, w Wichrze nie mają medyka, ale za to jest terminator, Lśniąca Sadzawka. - Powiadomiła syna Brudnego Kamienia. Może i terminator, a medyk to nie ta sama liga, ale jednak ktoś jednak nimi się zajmuje. - Szepcący Pył, a nie Szumiący i Puszczykowy Ogon zamiast Puszczowy. Ale poza tym wszystko powiedziałeś dobrze. - Poprawiła młodego szybko. - Dobrze, że znasz ich imiona, ale staraj się nie przekręcać ich, dobrze? - Oby nie popełnił podobnego błędu przy kimś ważnym i najlepiej nie przy Sowie.
- Przerabiałeś może już rangi w klanie? Wymienisz i opiszesz mi te, które znasz? - Lepiej mieć to z głowy. Jak najwięcej nudziarstwa, żeby później móc zająć się ciekawszymi rzeczami. Tak czy siak zamierzała z młodym przerobić walkę, ale po tym co teraz robili będzie to raczej nagrodą i ukorowaniem pierwszego dnia. Sowia Przełęcz patrzyła na Wschodzącego badawczo mając nadzieje, że nie będą się zatrzymywać przy tym temacie na dlużej.
Lśniąca Sadzawka? To nowe imię, jednak Wschód przybrał na moment poważną minę i kiwnął głową, na znak, że je zapamięta. Czyli jednak wichrzacy mają się u kogo leczyć, no okej, niech sobie mają kogo tam chcą.
Strzepnął lekko końcówką ogona, kiedy Sowia Przełęcz poprawiła aż dwa imiona, które wypowiedział. Pierwsza próba zaimponowania spełzła na niczym. Mistrzyni, ty się ciesz, że twój terminator znał dobrze chociaż rzeczny zarząd, bo i tak tyle imion na niego to było wiele! Jednak skoro kotka prosiła, to Wschodząca Łapa postanowił zapamiętać.
Jakie rangi są w klanie? To dość łatwe. Kocurek uśmiechnął się, a później znów zaczął gadać.
- Są kociaki, które w sumie nic nie robią, bawią się i zwiedzają obóz. - albo i to, co poza obozem, co przeważająca ilość miotu Zroszonego Listka zrobiła, a z tego większości nie spotkały żadne konsekwencje, haha! - Potem stają się terminatorami, którzy uczą się jak być najlepszymi wojownikami! - jego ogon wystrzelił wysoko w górę w typowym dla Wschoda geście. - No i potem faktycznie stają się wojownikami, polują dla klanu, patrolują granice i przeganiają obce koty z naszego terytorium! Są jeszcze przywódca i zastępca, którzy rządzą klanem. I medyk ze swoim terminatorem leczą koty. - o czym zapomniał? Chwila oddechu, pani mistrzyni! Wschód dość zabawnie zmarszczył brwi, rozmyślając, co mu się zbyt często nie zdarzało. Co tam jeszcze było, co tam jeszcze... - Matki! One mają kociaki i je wychowują. - albo tylko mają, a kociaki wychowują się same, no bywa.
Spojrzał na córkę Ciemniejącego Nieba z nadzieją, że tym razem udało mu się zadowolić ją swoją odpowiedzią.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Pokiwała głową terminatorowi. - Jest jeszcze starszyzna. Są to koty, które są za stare, by wykonywać obowiązki wojowników więc odpoczywają, leżą, śpią całe dnie. Nie ma z nich pożytku, ale zasługują na szacunek. - Ich trening zapowiada się świetnie, ruda jest zadowolona ze swojego terminatora. Może nawet utrzyma kontakt ze Wchodem, kiedy zostanie już pasowany na wojownika?
- No dobra, najważniejsze mamy za sobą. Przejdziemy teraz do walk. Wiesz jakie są słabe punkty, gdzie najlepiej atakować lub masz jakieś sugestie?
Terminator przewrócił oczami. Oj tam starszyzna! Robią to samo co kociaki, tylko że nie zapowiadają się już na wojowników, ani nic. Zresztą, synowi Zroszonego Listka daleko było do wieku, w którym mógł być starszym, więc nawet o tym nie myślał.
Słabe punkty. Eee... Zlustrował wzrokiem mistrzynię, jakby szukał na niej odpowiedzi. Myśl, Wschód, myśl! Gdzie najbardziej bolało podczas zabaw?
- Ogon! - miauknął zadowolony. O tak, to bolało zawsze. - Ym... Uszy! I... I szyja!
No, to na tym zakończymy wojowniczą wiedzę na ten moment. Mimo to młodziak był zadowolony, nawet jeśli posiadał zalążek wiedzy, jaką musiał przyswoić.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
- Noo, to nie wszystko. Nos, oczy, łapy, brzuch byle uprzykrzyć komuś walkę. Najlepiej jest celować w głowę i szyję, bo to bardzo delikatne punkty. Wiadomo, jak uszkodzisz komuś łapy to będzie pełzał, a nie walczył i skakał, tak samo z oczami. Nie trafisz nikogo jeśli nie widzisz celu. Jak jest okazja pachwiny też są dobrym wyborem. - Będzie musiała pamiętać, by nie przesadzić w ich sparingu. Sowa zniesie wiele, ale nie wie, jaki jest Wschód w walce. Cóż, zaraz się przekona.
- Skoro wszystko omówione to zaczynamy nasz sparing. Pamiętaj, że tutaj się nie gryziemy ani drapiemy za mocno, bo to... no tylko trening.
Kiwnął głową z zapałem. Dobra, załapane, zróbmy to w praktyce!
Wschód nie musiał nawet na głos o to prosić, gdyż Sowia Przełęcz szybko sama to zaproponowała. O tak, w końcu walka! Nauczy się walczyć i skopie ogon jakiemuś gromiakowi czy wichrzakowi!
W przeciwieństwie do starszej kotki Wschód raczej nie musiał się ograniczać jako ten mniejszy i - jeszcze - słabszy. Skoro zaczynamy, to zaczynamy, rudy nie potrzebował specjalnego zaproszenia!
Przypadł do ziemi i zaczął wpatrywać się bursztynowymi oczami w teraz przeciwniczkę, myśląc, gdzie może zaatakować, by ją zaskoczyć. No, może nie tyle zaskoczyć, bo sama się o atak prosi, ale jednak chciał przeprowadzić w końcu coś skutecznego!
Skoro najlepiej jest celować w głowę czy szyję, to syn Zroszonego Listka tak zrobi. Odepchnął się więc mocno od ziemi i skoczył w stronę Sówki, celując wyciągniętymi łapami w jej szyję. Oczywiście pazurki schował głęboko w poduszki. Planował przewrócić mistrzynię.
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Sowa nie spuszczała oka ze swego przeciwnika. W momencie, gdy Wchód wyskoczył w stronę swej mistrzyni ruda również postawiła na atak i pacnęła, go by stracił równowagę. Choć Sowia Przełęcz oberwała za to w policzek, syn Brudnego Kamienia wylądował na ziemi niezbyt zgrabnie przez zadany mu cios. Można rzec że mieli remis, 1:1.
Niby remis, ale to Wschód zaliczył niezbyt widowiskową glebę. Niebyt dobry początek, by zaimponować wojowniczce, no ale cóż. Uznajmy że pozwolił jej wygrać.
Podniósł się w końcu na łapy, widowiskowo przeciągając się i stękając, jakby to sprawiało mu nie lada wysiłek, a kiedy stanął na wszystkich czterech kończynach, rzucił się gwałtownie w stronę córki Ciemniejącego Nieba. Co ty na taki element zaskoczenia, hehe?
Tym razem obrał nieco niższe loty i celował w łapy kotki. Może uda mu się w taki sposób wytrącić ją z równowagi?
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Trening czyni mistrza, prawda? Sowa widząc jak terminator czyha na nią ponownie, wybiła się w powietrze. Jak dobrze się ułoży to wyląduje na nim. Ostatecznie Wchód trafił w nogi mistrzyni, co wytrąciło ją na tyle mocno z równowagi, że ta tylko hopsnęła śmiesznie na ziemi starając się zachować równowagę. Machnęła parę razy ogonem żeby się nie przewrócić i zamierzyła się przednią łapą na pyszczek młodziaka.